Dodaj do ulubionych

skok w bok

27.10.07, 17:08
Czy komuś na problemy z seksem w małżeństwie pomógł skok w bok? Serio pytam. Mam wrażenie, że "dojrzałam" do tego, żeby sobie życie urozmaicić w ten sposób, ale przekonana ciagle nie jestem (gdybym była, to bym to zrobiła a nie głupio się pytała).
Z mężem miałam wiele etapów zwiazku, byłam zakochana na zabój, stłamszona byłam, byłam wściekła że utopiłabym w łyżce wody a potem- coś pękło. Straciłam emocjonalne podejście do tego pana. Paranoja polega na tym, że wtedy zaczął się starać o nasz zwiazek i wszelkie inne pola życiowej aktywności uległy tak długo przeze mnie wyczekiwanej poprawie. Tylko... no właśnie: sex. Kaszana. Do tego potrzebuję emocji. Pamiętam czasy, że miałam bzika na jego punkcie. Było fajnie. On ma spory temperament, ja niezbyt (ale jak byłam "rozkręcona", to z radością dotrzymywałam mu kroku).
Czy to, że kiedyś tak mi podpadł w innych dziedzinach może/powinno rzutować na teks dzisiaj? Czy byłoby fair, a najważniejsze: czy byłoby skuteczne, potraktowanie go bez emocji i skok w bok dla urozmaicenia? Nie mam wątpliwości, że byłoby to dla mniego bardzo bolesne a wiarę w dozgonne utrzymywanie go w niewiedzy mam ograniczoną. Romansu mi się nie chce, bo po co sobie jakiegoś nowego łosia na łeb brać?
Co o tym myślicie? Pozdr.
Kriss
Obserwuj wątek
    • notsogoodgirl Re: skok w bok 02.11.07, 18:45
      Czego oczy nie widza tego sercu nie zal...itd
      Czasem bez malego wstrzasu ciezko sobie uswiadomic jak wazny jest
      nasz partner i jak malo doceniamy to co dla nas robi albo jak sie
      stara.Nie musi to byc skok w bok ale zmiana punktu widzenia.
      Mozna spedzic dwa tygodnie osobno,jedno moze wyjechac za granice
      albo do rodziny i wtedy duzo rzeczy uklada sie jakos po malu w
      glowie.
      Po powrocie mozna przedyskutowac przemyslenia z partnerem
    • zdzichu-nr1 Re: skok w bok 04.11.07, 18:11
      Taki skok w bok może i Ci pomoże, ale jak On ma się o nim kiedyś tam
      dowiedzieć... to nie polecam.

      Wpierw będą u niego wielkie emocje z tego powodu, a potem wszystko zgaśnie. Taką
      zdradą wypala się bowiem uczucia u mężczyzny (zazwyczaj). I to dość skutecznie.
      • sherman-doberman Re: skok w bok 08.11.07, 17:13
        A to ciekawa miarka. U mężczyzny się wypala i nie wolno go zatem
        zdradzić. A jak on sobie zdradza, to uważa, że wszystko w porządku,
        To nic takiego i jeszcze się dziwi o pretnesje, domaga zaufania i
        miłości.
        Zresztą nieprawda. Chońby Napoleon czy Sarkozy.
    • marcin_rz Re: skok w bok 05.11.07, 12:21
      Pewnie zostane skrytykowany przez co niektórych, ale co mi tam.

      W swoim zyciu miałem epizod, że będąc w stałym związku spotykałem się na boku z pewną dziewczyną, z którą łączyły nas tylko kontakty intymne. Było nam razem z tym dobrze a sex był bardzo gorący. Zawsze po tych spotkaniach, jeszcze w ten sam dzień uprawiałem sex z moją stałą partnerką i był o niebo lepszy niż kiedy indziej. Byłem zwyczajnie bardziej napalony, samymi wspomnieniami. Niestety musiałem w pewnym momencie to przerwać, bo zaczęło nas to przerastać a zależało mi na podtrzymaniu mojego stałego związku. A co najważniejsze niczego nie żałuję.
    • a.b1 Re: skok w bok 05.11.07, 16:36
      każdy jest innej konstrukcji, nie wiem jak Tobie będzie po zdradzie.
      Chciałam Ci tylko przekazać jedno, po zdradzie nie jest już tak
      samo. Zastanów sie ile masz do stracenia i czy naprawde nie da rady
      już nic zrobić...
      Pozdrawiam
      • zelm71 Re: skok w bok 06.11.07, 02:49
        Jakie zdrady? Nie podoba się to się zmienia - rozwód i po bólu.
        Po co robić sobie świństwo i komuś? A i oczywiście wyrzuty sumienia.
        I w złości lub przez sen można coś wypaplać.
        A może wygodnictwo bo rozwód kosztowny (podział majątku etc.).
        • reoftd Re: skok w bok 08.11.07, 01:58
          sama sobie przeczysz - jesli brakuje ci emocji to nawet glupi skok w bok (pod
          warunkiem ze nie bedzie to pierwszy lepszy co sie napatoczy)moze sprawic ze
          zaangażujesz sie w to emocjonalnie, a potem udreka i cierpienie wszystkich
          zaangażowanych uczuciowo...
          • jakniejatokto Re: skok w bok 08.11.07, 17:57
            Tak. Mnie skok w bok bardzo pomógł. Pomógł mi uświadomić sobie, że mój związek
            jest do du.y, że nie warto tracić czasu na coś, co nie ma przyszłości i że bycie
            z kimś, kogo można tak po prostu zdradzić jest bez sensu. Lepiej jest odejść i
            starać się być szczęśliwym.
            Co do związku jako takiego - moich relacji z partnerem nie zmieniło to ani trochę.
    • krissdevalnor100 Re: skok w bok 09.11.07, 23:03
      Dzięki wszystkim za odpowiedzi.
      Większość z Was poparła te wątpliwości, które mam. Od siebie dopowiem, że entuzjasta zdradzania jako takiego nie jestem, głównie z jednego powodu: ja bym nie chciała być tą zdradzaną. Nie wisiałoby mi to:)
      • brudneczyny Re: skok w bok 09.11.07, 23:16
        tak,moze pomoc,paradoksalnie moze "rozpalic staly zwiazek" ale nie zawsze i nie
        u kazdego,moze sie okazac,ze tylko tego "pieprzyka" brakowalo i po zdradzie
        bedzie super,zycie mamy jedno i nie ma co sie ograniczac,ale moze sie okazac,ze
        zdrada wszystko rozwali-bo sobie z nia nie poradzisz,bo sie "wyda"...
        wybor nalezy do ciebie
    • madameee Re: skok w bok 11.11.07, 12:53

      jestem tego tak blisko...mam 33 lata, synka 2letniego i kochałam sie
      z meżem od czasu poczecia dziecka 2 razy. Tysiąc razy probowałam
      pytac, rozmawiać. Czy ma kogos, czy jest chory, czy to praca, ktoś
      inny, chciałam iśc na terapię. On mówi, że mnie kocha ale... Teraz
      jestem tak wypalona, że sama siebie nie poznaję. I jestem o krok od
      zdrady. Tylko po to, by poczuć spojrzenie mężczyzny, jego zapach,
      poczuć jak to jest zatracić sie w seksie. A najdziwniejsze jest to,
      że wyglądam o wiele lepiej teraz niż przed urodzeniem dziecka, więc
      to raczej nie to,że mu sie przestałam podobac, lub moje ciało się
      zmieniło. Boże jak mi jest ciężko...Ale w głowie podjęłam juz
      decyzję o seksie z innym mężczyzną... bardzo mi smutno.
      • amigamia Re: skok w bok 11.11.07, 21:04
        kazdy zwiazek jest inny, a reakcje wspolmalzonkow na zdrade tez
        bywaja inne na poczatku zwiazku a inne po latach. moim zdaniem
        zdrada to nic dobrego, z tym nikt chyba dyskutowac nie bedzie...
        ale... jesli w domu seksu nie ma to naturalna rzecza jest po
        wykorzystaniu wszystkich mozliwych sposobow by go dostac( a i tutaj
        bedziemy sie od siebie roznic, jedna kobieta bedzie w haleczcze i
        klapeczkach uprawiala taniec godowy rok a druga 4 lata), pojscie w
        bok jest naturalne.
        U facetow generalnie ten proces jest krotszy, choc nie chce mowic,
        ze mniej skomplikowany...
        z moich obserawacji wynika, ze kobieta nie zdradza ot tak sobie,
        wiele sie zlego w 'ognisku domowym' musialo wydarzyc, aby na zdrade
        sie zdecydowala.
        wiele zalezy od tego z kim sie zdradzi!! wszystko w zyciu moze byc
        rozegrane w sposob elegancki i prostacki, nawet to
        no a teraz czekam na ataki-))))
      • beciabecia2 Re: skok w bok 16.11.07, 01:42
        To piosenka zupełnie o czymś innym, ale rok po romansie, który się w
        moim małżeństwie zdarzył (dobra, ...rwa moim), nie mogę się od niej
        uwolnić. Zastanówcie się kobitki:

        "Stanął w ogniu nasz wielki dom
        Dym w korytarzu kręci sznury
        Jest głęboka naprawdę czarna noc
        Z piwnic płonące uciekają szczury

        Krzyczę przez okno czoło w szybę wgniatam
        Haustem powietrza robię w żarze wyłom
        Ten co mnie widzi ma mnie za wariata
        Woła - co jeszcze świrze ci się śniło

        Więc chwytam kraty rozgrzane do białości
        Twarz swoją w oknie widzę twarz w przekleństwach
        A obok sąsiad patrzy z ciekawością
        Jak płonie na nim kaftan bezpieczeństwa

        Dym w dziurce od klucza, a drzwi bez klamek
        Pękają tynki wzdłuż spoconej ściany
        Wsuwam swój język w rozpalony zamek
        Śmieje się za mną ktoś jak obłąkany*

        Lecz większość śpi nadal przez sen się uśmiecha
        A kto się zbudzi nie wierzy w przebudzenie
        Krzyk w wytłumionych salach nie zna echa
        Na rusztach łóżek milczy przerażenie

        Ci przywiązani dymem materacy
        Przepowiadają życia swego słowa
        Nam pod nogami żarzą się posadzki
        Deszcz iskier czerwonych osiada na głowach

        Dym coraz większy obcy ktoś się wdziera
        A my wciśnięci w najdalszy sali kąt
        - Tędy! - wrzeszczy - Niech was jasna cholera!
        A my nie chcemy uciekać stąd!

        A my nie chcemy uciekać stąd!
        Krzyczymy w szale wściekłości i pokory
        Stanął w ogniu nasz wielki dom!
        Dom dla psychicznie i nerwowo chorych!"

        Pokpijcie sobie, ale wszystko jest takie do dupy...
        • kawitator Re: skok w bok 17.11.07, 23:13
          Popatrz jak to poezja może być wieloznaczna Pamiętam ten song Kaczmarskiego z
          okresu solidarności i stanu wojennego Nikt go nie rozumiał w sensie osobistym
          tak jak sie domyślam u Ciebie. Co więcej będzie pasował niezależnie od
          przyczyny ostrego konfliktu w rodzinie
          Jeżeli rzeczywiście oddaje stan tego ducha to przyjmij wyrazy współczucia

      • majka995 Re: skok w bok 26.04.20, 11:40
        Rozumiem Cię w pełni. U mnie staz dużo większy, bo 20 lat po ślubie, 3 dzieci, najmłodsze 2 latka. Z seksem nigdy nie było super, ale od paru lat własnie czuję sie tak jak Ty. Myśle o innych facetach, o ich spojrzeniach, jestem atrakcyjną kobieta, podobam sie facetom. Mam duzy temperament, lubie eksperymentowac w łóżku. A mój mąz ma mnie w dupie. Generalnie wiem o co chodzi, bo mam tak samo i jakbym miała okazje to nie wiem czy bym z niej nie skorzystała, zeby w końcu poczuć sie jak prawdziwa kobieta.
    • koendu Re: skok w bok 17.11.07, 22:57
      Od pewnego czasu zadaje sobie podobne pytanie.... I coraz częściej
      zastanaiwam się " dlaczego chcę zdradzić ?". Dlatego ,że od dawna
      nie czuję błysku w oku mojego męża na mój widok, bo nie zauważa już
      nowej sukienki, bo woli posiedzieć w domu niż pójść ze mną do
      restauracji, bo nie pamiętam już kiedy ostani raz razem tańczyliśmy,
      bo na gwiazdę dostanę mp3 a nie seksowną bieliznę. Obawiam się
      tylko, czy będę umiała kłamać i ciągle zastanawiać się czy nie dowi
      sie prawdy. A co będzie, jak zrozumiem się , że nie chcę udawać? Po
      raz kolejny zaczynać wszystko od nowa....
      • rolex392 Re: skok w bok 26.04.20, 09:27
        koendu napisała:

        > Od pewnego czasu zadaje sobie podobne pytanie.... I coraz częściej
        > zastanaiwam się " dlaczego chcę zdradzić ?". Dlatego ,że od dawna
        > nie czuję błysku w oku mojego męża na mój widok, bo nie zauważa już
        > nowej sukienki, bo woli posiedzieć w domu niż pójść ze mną do
        > restauracji, bo nie pamiętam już kiedy ostani raz razem tańczyliśmy,
        > bo na gwiazdę dostanę mp3 a nie seksowną bieliznę. Obawiam się
        > tylko, czy będę umiała kłamać i ciągle zastanawiać się czy nie dowi
        > sie prawdy. A co będzie, jak zrozumiem się , że nie chcę udawać? Po
        > raz kolejny zaczynać wszystko od nowa....

        Często bywa tak że kobieta chcą się kochać ze swoim mężem i mąż chce się kochać z żoną niestety z biegiem lat występuje jakby to nazwać pewien rodzaj wstydu przed tym kto pierwszy przełamie tą bearierę która narasta przez lata. Mi pomogły takie tabletki Feminam Libido nabrałam po nich takiej śmiałości i ochoty na seks że sama zaczęłam wprost wymuszać na mężu zbliżenia. Zdziwił się na początku ale podjął wyzwanie i sam wpadł w ten korkociąg który mu zafundowałam teraz jesteśmy szczęśliwi i kochamy się często jak nigdy wcześniej.

    • amina.mina2 Re: skok w bok 18.11.07, 19:57
      W moim przypadku to nie wchodzi w grę, inny facet nie zna mojego
      ciała, moich zachcianek, nie wie jak lubię itp. Uwierz mi emocje
      można zreaktywować pod warunkiem, że wcześniej nastapiły zmiany w
      zachowaniu partnera.
      • gomory Re: skok w bok 18.11.07, 20:27
        > W moim przypadku to nie wchodzi w grę, inny facet nie zna mojego
        > ciała, moich zachcianek, nie wie jak lubię itp.

        Rozsadnym powodem powodem jest: nie mam ochoty na innego. To do mnie przemawia w 100%.
        Ale to co napisalas mnie nic a nic nie przekonuje.
        W miare rozgarnieci erotycznie, otwarci na partnera ludzie ucza sie naprawde blyskawicznie. Gdy miedzy ludzmi wspolgra lozkowa chemia, to nawet jesli jestes niesmiala w wyrazaniu swoich potrzeb wszystko najczesciej uklada sie wlasciwie. Partner odgadnie sygnaly, wytworzona atmosfera pomoze przelamac opory albo stanie sie cud i znienawidzone z blondynem "na pieska" okaze sie zaaaje....e w wykonaniu podniecajacego lysego ;).
        • amina.mina2 Re: skok w bok 18.11.07, 21:00
          Odnosiłam sie do problemu koleżanki. Wczułam sie w jej sytuację. Tak
          po prostu wytłumaczyłabym sobie, żeby nie zrobic głupstwa. Jeżeli
          chodzi o moja osobę , to rozsądnym powodem, aby uniknąć skoku w bok
          jest: chce i mam ochotę tylko na niego....
    • stracatella Re: skok w bok 19.11.07, 00:22
      Nie wiem czy skok w bok może uzdrowić małżeństwo... raczej uważam ze
      moze go zniszczyć, ale powiem szczerze sama od jakiegoś czasu o tym
      dużo myślę.

      My nie współżyjemy od ok pięciu, sześciu lat.... Przeszliśmy wiele
      etapów wałkowania tego tematu - poprostu coś sie wypaliło.
      Pozatym kochamy się wspomagamy, jesteśmy przyjaciółmi. Tylko albo aż
      przyjaciółmi.
      A u mnie rozdraznienie w okresie jajeczkowania to norma - hormony
      mnie rozsadzają, no i chlipanie w poduszkę w okresie przed
      miesiaczką też.
      Jestem jeszcze stosunkowo młoda mam 30 lat, ostatni raz współżyłam
      jakieś szcześć lat temu. Nie mogę zdradzić bo zabija mnie morale,
      pozatym nie potrafię tylko uprawiać seksu musiałabym się zakochać i
      to z wzajemnoscią, a to równałoby się rozwód. Paranoja....
      pozdrawiam
      • avide Re: skok w bok 19.11.07, 12:17
        Czekaj czekaj ....
        czy ja dobrze przeczytałem ???
        Masz 30 lat, co miesiąc Cię roznosi, a ostatni raz kochałaś się ....5 lat temu
        ??? czyli w wieku 25 lat ???????
        Uszczypnij mnie i powiedz że to nie prawda bo uznam to za marna prowokację.
        Kobieto !!! chcesz się złożyć na ołtarzu w imię czego ??? Gdybyś pisała te słowa
        mają lat 45 może bym i zrozumiał, ale tak zwyczajnie mi się to w głowie nie mieści.

        <niedowierzająco kiwający głową avide> :)))
        Avide.
        • stracatella Re: avide 19.11.07, 15:36
          Myślę że po śmierci zostanę świętą, a może za życia jeszcze bedą
          mnie pokazywać jako kuriozum.
          Byłoby śmieszne gdyby nie to że nie jest :)
          Człowiek jest w stanie znieść bardzo dużo - teraz to wiem choć nigdy
          się o to nie podejrzewałam.
          pozdrawiam
          • avide Re: avide 19.11.07, 16:09
            KJM ale w imię czego ??????
            Jesteś młoda, całe życie przed Tobą. Brak Ci jedynie wiary w siebie. Złapałaś
            faceta, albo facet złapał Ciebie i myślisz że już tak musi być zawsze. Nie musi!!!!
            Wielokrotnie biadoliłem na łamach tego forum na moją ślubna, że jest taka a
            taka. Ale gdyby była jak Twój mąż... już dawno nie było by "nas". Kurcze nie
            potrafię wprost zrozumieć jak można żyć w tak młodym wieku (przed trzydziestką)
            w białym małżeństwie ???
            Wiej z tego związku to choć byś nie wiem co robiła, Twój facet jest albo
            impotentem, albo go nie pociagasz, albo zdradza Cię na prawo i lewo. Co by nie
            mówić... zgnuśniejesz w tym związku.
            W normalnym małżeństwie udzie ze sobą sypiają. czasami rzadko, np. raz na 2
            tygodnie, raz na miesiąc. Ale robią to. 5 lat i zero zainteresowania swoją
            żoną... dla mnie sytuacja jest prosta. Podejrzewam że jakby się dobrze zakręcić
            nawet w kościele dostałabyś "rozwód".

            Zastanawiam się czy Cię podziwiać za samozaparcie czy opieprzyć za głupotę ???
            Ech....

            BTW Jak to sie dzieje że ludzie dobierają się w takie związku ... natura zrobiła
            nam wszystkim niezłego psikusa.

            Pzdr.
            Avide.
            • stracatella Re: avide 19.11.07, 16:43
              To było do mnie?
              Jak to w imię czego? ... jak byłam dzieckiem moja ulubioną bajką
              była królewna śnieżka. Piękna niewinna - nieskazitelna. Taka zawsze
              chciałam być dla meża - czysta i prawdziwa. Chyba muszę zmienić
              idolkę ;)))
              Pozatym co niby miałam zrobić - odejść? Mamy dziecko. Ja je kocham,
              on je kocha, my nie mamy dość racjonalnych powodów, żeby się
              rozstac. (to na tyle z języka polskiego) Pozatym drgiego takiego nie
              znajdę. Mąż traktował mnie zawsze jak Kobietę. Na poczatku...
              Kolacje, spacery, teatr, piekne słowa, spełnione oczekiwania,
              kwiaty, wspólne tematy, wspólne cudowne noce i poranki itd.

              Jest przystojny i ma charyzmę - tym żadna kobieta nie pogardzi.
              Żaden męzczyzna nie traktował mnie tak jak on - jakbym była królewną.
              Zrobił sobie takie przody że trudno byłoby innemu sprostać.
              pozdrawiam
              • avide Re: avide 19.11.07, 17:45
                Tak to było do Ciebie.

                "> Jest przystojny i ma charyzmę - tym żadna kobieta nie pogardzi.
                > Żaden męzczyzna nie traktował mnie tak jak on - jakbym była królewną.
                > Zrobił sobie takie przody że trudno byłoby innemu sprostać. "

                i aż chce się zapytać ... skoro jest tak dobrze to dlaczego jest tak źle. Ale to
                pytanie czysto retoryczne...
                nie zazdroszczę i w pewnym sensie rozumiem, ale prawie 6 lat ??? po prostu mi
                się to w mojej głowie nie mieści.
                Normalnie chyba bym go na Twoim miejscu zgwałciłbym go co najmniej raz na
                miesiąc przy okazji kolejnej zbliżającej się owulacji :)).

                Kurcze weź go jak Cię tak najdzie i zwyczajnie dobierz mu się do rozporka, zrób
                mu porządnego loda i zwyczajnie przeleć. No nie wierze że facetowi od 6 lat nie
                staje, PO PROSTU NIE WIERZE. Jeśłi jest zdrowy, to nie wierzę w to. No zakładam,
                że on nie jest po 50-tce :) ale jest w Twoich okolicach wiekowych.

                Nawet ludzie z minimalnym libido odpowiednie postymulowani co najmniej raz na
                miesiąc coś z siebie wykrzesają. Tylko schowaj dumę do kieszeni i odbierz od
                męża i faceta to co Ci się jako kobiecie i żonie niejako należy.
                6 lat w wieku 30 lat .....
                czyli zero seksu między 24 a 30 rokiem .... nie no na prawdę w głowie mi się to
                nie mieści. Próbowałaś go przelecieć ??? tak zwyczajnie, podejść i zabrać się za
                niego jak kobieta pragnąca swego charyzmatycznego faceta ???????

                A może on ma jakiś sekret ???? Może chory na jakąś chorobę przenoszoną drogą
                płciową i dlatego unika zbliżeń ???? Myślałaś o tym ??? Może zaszalał kiedyś
                gdzieś a później się okazało że coś złapał i nie chcąc Cie zarazić anie odejśc
                bo Cie kocha postanowił z Tobą nie współżyć.
                No sam już nie wiem, ale po prostu mi sie to w łowie nie mieści, dlatego tak
                kombinuję.
                Pozdrawiam
                Avide
                • stracatella Re: avide 19.11.07, 18:20
                  > Nawet ludzie z minimalnym libido odpowiednie postymulowani co
                  najmniej raz na
                  > miesiąc coś z siebie wykrzesają. Tylko schowaj dumę do kieszeni i
                  odbierz od
                  > męża i faceta to co Ci się jako kobiecie i żonie niejako należy.

                  ... no tak ... wierz mi że się starałam. Najpierw często potem coraz
                  rzadziej. Od dwóch lat nie staram się wcale bo nie potrafię po tym
                  wszystkim co przeszliśmy w kwestii sexu wyobrazić sobie że
                  moglibyśmy jeszcze to kiedys razem zrobić. W tym roku przełamałam
                  dumę i zrobiłam mężowi prezent dwukrotnie wykazując inicjatywę.
                  Przyjął, choc bez entuzjazmu. Było mi cieżko ale powiedziałam sobie
                  jedno woleć... niedługo będzie 11 miesiecy jak nie doczekałam się
                  rewanżu.

                  Kiedyś zdarzyło mi się usłyszeć że mam "d... tylko od tego?" - to
                  było właśnie kiedy się starałam - na urlopie notabene a wiec
                  zmęczenie pracą raczej nie moze byc wytłumaczeniem. Dodam ze
                  wcześniej nie współzylismy dłuzszy czas, ale to było parę ładnych
                  lat temu.
                  Potem wiele razy usłyszałąm o potrzebie obejrzenia tv, o pracy, o
                  zmeczeniu, aż wreszcie ze jak juz koniecznie musimy to zrobić to
                  niech mi juz będzie: ostentacyjne wyłaczanie telewizora,
                  zniecierpliwione spojrzenie i mechniczne no to róbmy jak musimy.
                  Kiedy udając ze nie dam się tym wyprowadzić z równowagi przynosiłam
                  winko i zapalałam świeczki dowiadywałam sie że właśnie ma nadkwasotę
                  i wina nie wypije, a świeczki do kapci nie pasują, a w ogóle ile to
                  jeszcze potrwa bo on ma za pieć minut ulubiony program i moze
                  odłożymy to na weekend - tylko nie wiadomo na który ;)
                  Przybadek nie do wyleczenia :)
                  pozdrawiam
    • sudakr Carpe diem.. 19.11.07, 12:04
      Czytam i oczom nie wierzę..
      Jedna chce skoczyć w bok bo już nie kocha faceta z którym jest, druga chce
      skoczyc w bok bo czuje sie nie kochana, inna NIEskacze w bok mimo że seksu nie
      ma prawie wcale a kolejna tkwi w kwadraturze koła.
      Ludzie! Przeciez od tego są partnerzy żeby z nimi o tym rozmawiać a nie wywalać
      swoje flaki na forum.
      Rozmawiać, rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać - trzeba czasem się zmierzyć z
      rzeczywistoscią i szczerze przyznać się do tego że:
      - albo wyjasniamy co jest przyczyną "braku seksu" i żyjemy w lepszym związku
      - albo to już nie jest to i sie rozstajemy
      - albo to nie jest to a mimo to postanawiamy że kontynuujemy związek (ale np.
      seks każdy uprawia "po swojemu")
      A najwazniejsza rzecz - jaką mogę poradzić to: zmieńcie moje drogie panie swoje
      nastwienie z JA na MY. Bo to że facet nie chce się z Wami kochać nie jest tylko
      i wyłacznie jego winą/zasługą/wyborem.
      Poza tym.. TO sie robi a nie gada o tym ;)
      • stracatella Sudakr 19.11.07, 15:28
        Nie wiem jak w paru zdaniach odniesć sie na Twojego maila.... hmmm
        Masz duzo racji, ale gdyby życie było takie proste jak to
        przedstawiasz to nikt nie wymyslił by zawodu psychologa, seksuologa,
        ani tego forum.
        Czy myslisz że ja przez ostatnie sześć lat siedziałam z założonymi
        rękami?
        Powody są różne, głównie chodzi o to że ludzie się mijają w jakiś
        niewytłumaczalny sposób z oczekiwaniami a wzajemnie niespełnione
        oczekiwania zmieniają się w irytację a ta potem w zniechęcenie. Nie
        zawsze rozmowa prowadzi do rozwiązania problemu. Tzn. u nas w
        rozmowie pełne zrozumienie ale w praktyce nic się z rozmów nie
        sprawdza.
        Skutek jest taki, że jestem załamana. Czuję jak życie przecieka mi
        przez palce. Czuje się z każdym dniem mniej artakcyjna - bo jak
        inaczej może się czuć kobieta której nie pożąda mężczyzna? Zresztą
        latka lecą...

        Pamiętaj że nie zawsze coś jest tylko białe albo tylko czarne :)

        pozdrawiam
        • sudakr Re: Sudakr 19.11.07, 15:37
          stracatella napisała:

          > Masz duzo racji, ale gdyby życie było takie proste jak to
          > przedstawiasz to nikt nie wymyslił by zawodu psychologa, seksuologa,
          > ani tego forum.

          A korzystaliście z pomocy w/w?

          > Tzn. u nas w
          > rozmowie pełne zrozumienie ale w praktyce nic się z rozmów nie
          > sprawdza.
          > Skutek jest taki, że jestem załamana. Czuję jak życie przecieka mi
          > przez palce. Czuje się z każdym dniem mniej artakcyjna - bo jak
          > inaczej może się czuć kobieta której nie pożąda mężczyzna? Zresztą
          > latka lecą...

          i to jest powód do skoków w bok?
          żarty Waćpanna sobie ze mnie robisz...
          • stracatella Re: Sudakr 19.11.07, 16:25
            Nie, nie korzystaliśmy - mąż twierdzi że to pic na wodę, a pozatym
            nie pójdzie bo "nie i juz"

            A co do powodów to być moze nie jest on wystarczający, żeby zdradzić
            ale napewno jest wystarczający żeby się ze zdrady wytłumaczyć czy
            jak kto woli rozgrzeszyć.

            Czy jeśli przez sześć lat zamiast posiłków dostawał/a byś pusty
            talerz, czy nie wymknął byś się ani raz do baru na obiad?
            pozdrawiam
            • sudakr Re: Sudakr 19.11.07, 17:06
              No własnie, nie jest wystarczający - więc nie wybielajmy opinii.. To nie jest
              tak, że mąż wredota nie chce uprawiać seksu a Ty bardzo tego chcesz.. i jesteś
              zmuszona przez okoliczniości. Nie jesteś ZMUSZONA - tak jest Ci wygodniej. Bo
              dzieci.. bo rozwód.. bo podział majątku..
              Jak kuchnia serwuje złe posiłki, albo nie serwuje ich wcale to albo zmieniam
              kuchnię albo zgadzam się na głodowanie :/
              • stracatella Re: Sudakr 19.11.07, 17:18

                > Jak kuchnia serwuje złe posiłki, albo nie serwuje ich wcale to
                > albo zmieniam
                > kuchnię albo zgadzam się na głodowanie :/

                Zazdroszczę, że nigdy nie byłeś zdesperowany. Gdybyś był wykazał bys
                więcej zrozumienia - oczywiście wcale go nie oczekuje.

                > To nie jest
                > tak, że mąż wredota nie chce uprawiać seksu a Ty bardzo tego
                > chcesz.. i jesteś
                > zmuszona przez okoliczniości.

                A jednak - nie wiedziałam ze jest tak źle ze nawet obcym trudno
                uwierzyc :(

                > Jak kuchnia serwuje złe posiłki, albo nie serwuje ich wcale to
                > albo zmieniam
                > kuchnię albo zgadzam się na głodowanie :/

                A jak myslisz co robiłam przez sześć lat? Gdybys wiedział jak jestem
                głodna to... ale suchej bułki nie zjem... wredna wybredna ;((

                No więc do mnie bardziej pasuje zmiana kuchni - nie lubie jadać w
                róznych barach. Dla mnie trzeba gotować z sercem, ale cieszę się że
                tak piszesz bo to znaczy że Twoja zona jest szczęsliwą osobą pod
                warunkiem ze czynisz jak mówisz.
                pozdrawiam
                • sudakr Re: Sudakr 19.11.07, 17:37
                  stracatella napisała:

                  > ale cieszę się że
                  > tak piszesz bo to znaczy że Twoja zona jest szczęsliwą osobą pod
                  > warunkiem ze czynisz jak mówisz.
                  > pozdrawiam

                  Hmm.. nie - ja głoduję. No dobra.. nie głoduję, ale ucztą też tego bym nie
                  nazwał. A najsmieszniejsze jest to że Ona jest przekonana, że nie ucztujemy bo
                  to ja.. i tu nastepuje dłuuuuga lista róznych powodów. W części wymienionych
                  przez Drogie Panie... a to że zbyt opiekuńczy, a to że zbyt zaborczy, a to że
                  poświęca się domowi, a to że ma własne sprawy, ato.. a to-tamto.. zawsze się
                  jakiś powód znajdzie.
                  Belka w oku.
                  • stracatella Re: Sudakr 19.11.07, 17:59
                    > Hmm.. nie - ja głoduję.
                    Nie pisałam że Ty jesteś szczęśliwy - gdybyś był szcześliwy nie było
                    by Cię tutaj. Pisałam że Twoja żona jest szcześliwa ;))


                    A widzisz... rozmowy jeśli nawet coś dają to trochę potem smakuje
                    jakby z mikrofalówki.
                    To zapewne naturalne że po latach kiedy ludzie znają się na wylot -
                    uczta przestaje być uczta a staje się bardziej posiłkiem.
                    I tylko czasem przy odrobinie wyobraźni i sprzyjajacych
                    okolicznościach uda Ci sie poczuć smak z dawnych lat...

                    Nie głodujesz ... dobrze! Masz wymagania drugie dobrze!
                    Trzymaj tak dalej - jeśli nie głodujesz znaczy przeżyjesz :)
                    pozdrawiam
    • perfum pomagal mi wiele lat... 28.04.20, 16:29
      krissdevalnor100 napisała:
      > Czy komuś na problemy z seksem w małżeństwie pomógł skok w bok?


      pomagal mi wiele lat

      ale absolutna dyskrecja - zeby sie nie wydalo.

      i szczerosc wobec kobiety/kobiet - by nie robila/robily sobie zludzen.
    • xxlxx63 Re: skok w bok 11.09.20, 21:30
      Czy komuś na problemy z seksem w małżeństwie pomógł skok w bok?
      tak o to brak pracy w domu wali w łeb kobiecie. Weź się za sprzatanie pranie i gotowanie to problemy znikną
    • boy37lat Re: skok w bok 14.11.20, 04:38
      Witaj. Jestem szczupłym niebrzydkim 37 latkiem. Niebieskie oczy. 178cm wzrostu. Mieszkam w Łodzi. Kiedyś już miałem okazję spotykać się ze starszą od siebie kobietą. Było cudownie. Jeśli jest tutaj jakaś miła i chętna pani z Łodzi To bardzo chętnie się z nią poznam. Pozdrawiam
    • cbrxx1959 Re: skok w bok 17.11.20, 10:40
      Tak,ale dyskretnie .Dla mnie mam 60 lat od 1,5 roku wdowiec .Skok w bok pozwolił mi na nowe spojrzenie na związek ,oraz odświeżenie go.Więcej \cbr1960@wp.pl\
    • pucek1944 Re: skok w bok 13.01.21, 21:47
      CZytałem doszłem ze temat był ok. W koncu nie mozna sie szarpac i zmuszac.Ja miałem podobnie ,ciagle pretensje .TERAZ czuje sie wolny ,co nie znaczy ze seks lubie.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka