avide
05.11.07, 14:56
Mam problem, głowię się nad tym od dwóch tygodni i tylko mnie głowa rozbolała
i nic nie wymyśliłem. Dlatego potrzebuję opinii osób trzecich.
O co chodzi.
Umówiłem się na kawę w koleżanką z dawnych lat. Nie widzieliśmy się dobrych
kilkanaście lat. Jakoś tak przez znajomych wyszło, że się skontaktowaliśmy ze
sobą i ona będzie w moim mieście niedługo. Czasu będzie niewiele, może raptem
ze dwie godziny na wspólne pogadanie, bo wcześniej jest na jakimś szkoleniu a
później ma bilet powrotny do domu (drugi koniec Polski).
Problemem nie jest to czy mam się z nią spotkac. Spotkam się z nią, bo to
bardzo dobra znajoma, i bardzo ja lubię. Problemem jest czy powiedzieć o tym
żonie.
Wiem, zaraz część z was tutaj mi wypisze, "chłopie co ty gadasz,
jesteś facet, poza tym gdzie zaufanie w związku".
Pewnie i będą mieli racje w pewnym sensie. Jednak fakty są takie. Żona jest o
mnie cholernie zazdrosna, a już o moje byłe koleżanki to w szczególności. Z
niniejszą znajomą chciałem się spotkać kilka miesięcy temu, razem we czwórkę,
bo ona mężatka i w dodatku z dziećmi. Zaprosiła nas (mnie i żonę) do siebie na
przysłowiową kawę. Tak żeby pogadać i powspominać stare dobrze czasy. W
przszłości fakt, podkochiwałem się w niej (z wzajemnością :D) ale to było
wieki temu i teraz oboje sie z tego śmiejemy.
Żona jednak tak się zawzięła, okazało się, że nie wiedzieć czemu ma na nią
alergię no i w końcu do spotkania nie doszło. Jaki miałem przy tym ból głowy,
nie wspomnę, całość musiałem odwołać, bo żona sie uprała że on nie pójdzie i
koniec. Kiedyś w przeszłości też się uparła tak na jedną inną, moją znajomą.
Inne tolerowała ale jak sobie jakąś zakodowała to koniec i kropka. Zakaz
jakichkolwiek kontaktów, i nie mam szans by cokolwiek przetłumaczyć.
Tak się teraz zastanawiam. Na spotkanie i tak pójdę, tyle wiem. Natomiast mam
do wyboru. Powiedzieć być szczerym i ponieść pełną tego konsekwencję, czy może
dla świętego spokoju odpuścić sobie.
Czy warto być szczerym ??? Nie uważacie że czasami nadmiar wiedzy bywa
szkodliwy ??? Przecież ona przyjedzie i pojedzie i następny raz nie wiadomo
kiedy się zobaczymy i czy w ogóle. A tak ... czeka mnie na pewno kilkugodzinna
rozmowa wychowawcza z tłumaczenie dlaczego, gdzie, po co ?? i tak dalej.
Pewnie wiele z was złapie się za głowę i napisze, że żona to jakaś histeryczka
i tak sie w ogóle żyć nie da. Jednak dodam że sam dałem jej ostatnio kilka
powodów do bycia zazdrosną o mnie, do nie ufania mi do końca, bo nie dalej jak
ze 2-3 miesiące temu chciałem od niej odejść. Może jednak lepiej poczekać z
tym budowaniem pełnej szczerości w związku na następny raz i na mniej
kontrowersyjną okoliczność ??? Już wiem jak raz zareagowała na nią, więc
reakcji moge sie spodziewać.
Zawsze zazdrościłem takiego pełnego zaufania w związkach choć nie ukrywam, że
jest to dla mnie również pewnego rodzaju idiotyzm, ale o tym innym razem.
Zgłupiałem przyznaje... napiszcie coś sensownego :))).
Dzięki z góry :)).
Avide.