sofi84
06.11.07, 09:43
jest dalej tak samo beznadziejnie jak było. do tego on coraz częściej
wyjeżdża. dziecko wychowuję na dobrą sprawę ja z mamą. Po co mi on? Nie ufam
mu po tym co zrobił, nie wierzę w ani jedno jego słowo, on sam mnie juz nie
kręci, jak wraca na 2 dni z tygodniowej delegacji to i tak sie nie seksimy i
on wyjeżdża znowu. Staramy się na zmianę. Jednak to chyba koniec. Bałam się
samotności ale dziś uświadomiłam sobie że po rozwodzie sie nic nie zmieni
prócz jednej rzeczy - nie będzie porozwalanych po całym mieszkaniu brudnych
gaci i skarpetek, rzuconych spodni tak gdzie je zdjął. słowem mniej roboty. a
mam dopiero 23 lata