Dodaj do ulubionych

Trzaśnieęcie drzwiami ...

23.11.07, 18:03
Tak mi się przypomniało jak Glam i Grethe sobie o tym rozmawiały.
To jest w sumie całkiem niezła metoda ale ... ale każdy kij ma dwa dońce :)).

Będąc jeszcze na studiach mieszkając w akademiku byłem światkiem baaardzo
pouczającej sceny. Kumpel z którym mieszkałem pokłócił się z dziewczyną. Ona
zezłoszczona po krótkiej wymianie zdań ostentacyjnie się ubrała i ... aktorsko
wręcz trzasnęła drzwiami. Była jednak zła, widziałem to nawet ja ;))). Kumpel
poczuł. Patrze na kumpla a ten na zegarek i milczy. Minęły dwie minuty, patrzę
a facet zakłada buty i szykuje sie do wyjścia. Pytam się go co robi. A on do
mnie tymi słowami :)) :
"Jak kobieta trzaska drzwiami wychodząc znaczy się, że chce żeby facet za nią
podszedł"
Jak powiedział tak zrobił. Za jakąś godzinę wrócili uśmiechnięci jak dwa gołąbki.

Zapamiętałem tamtą lekcje bardzo dobrze. I wiecie co ... moja żona, nie
jednokrotnie trzaskała drzwiami. Stosowałem technikę kumpla. Dawałem jej
chwile, po czym szedłem za nią. Nawet się nie obejrzała skubana. Kiedyś
przeszliśmy tak bez odzywania się chyba z kilometr. :)) Nie mniej zawsze z
takiego spontanicznego spaceru wracaliśmy za rączkę :).
Jednak po jakimś czasie zauważyłem, że żonie (wtedy jeszcze dziewczynie) coraz
częściej zdarzają się takie sceny, z coraz bardziej błahych powodów. Zatem raz
jak przesadziła ... nie poszedłem. Nie minęło 15 minut a wściekła wróciła. Tym
razem wściekła że nie poszedłem za nią ;))))). Teraz nie nadużywa naszej
wspólnej już futryny :)).

Powiedzcie mi dziewczyny, czy wy trzaskając drzwiami tez oczekujecie żeby
facet za wami poszedł ??? Czy raczej chcecie miech chwilę dla siebie żeby
można było ochłonąć ????
Co wy na to ??????

Pozdrawiam
Avide
Obserwuj wątek
    • kici10 Re: Trzaśnieęcie drzwiami ... 23.11.07, 18:26
      Powiedzcie mi dziewczyny, czy wy trzaskając drzwiami tez oczekujecie
      żeby
      > facet za wami poszedł ???

      Oczywiście, że tak. A jak milkniemy, to oznacza, że czas najwyższy
      zacząć rozmawiać.
    • zelm71 Re: Trzaśnieęcie drzwiami ... 23.11.07, 19:02
      Ciekawe. I faktycznie coś w tym jest.
    • yoric Re: Trzaśnieęcie drzwiami ... 23.11.07, 19:10
      > Jednak po jakimś czasie zauważyłem, że żonie (wtedy jeszcze dziewczynie) coraz
      częściej zdarzają się takie sceny, z coraz bardziej błahych powodów. Zatem raz
      jak przesadziła ... nie poszedłem. Nie minęło 15 minut a wściekła wróciła. Tym
      razem wściekła że nie poszedłem za nią ;))))). Teraz nie nadużywa naszej
      wspólnej już futryny :)).


      tak zwany behawioryzm. Klasyczny, w najczystszej postaci :)
    • artemisia_gentileschi Re: Trzaśnieęcie drzwiami ... 23.11.07, 19:27
      Absolutnie nie. Moj eks mial zwyczaj mnie tak zadreczac swoja
      obecnoscia, kiedy chcialam miec po prostu swiety spokoj. Eks na
      szczescie jest juz eksem, a ja dalej nienawidze takiego tlamszenia.
      • yadrall Re: Trzaśnieęcie drzwiami ... 23.11.07, 19:32
        Zdecdowanie TAK!!!

        Tylko,ze moj maz nie reaguje we wlasciwy sposob na moje trzaskanie
        drzwiami i na samym poczatku zwiazku strasznie zmarzlam na jednym
        takim samotnym spacerze. Strasznie glupio bylo mi wrocic do domu...
        I w ten sposob zostalam oduczona trzaskania drzwiami. Ta moja zaraza
        to nawet do drugiego pokoju za mna nie przyjdzie-poczeka az obojgu
        nam przejdzie i wtedy bierze sie do rozmowy (o, przepraszam-ze dwa
        razy jak zdrowo przegia to za mna przyszedl i przepraszal,ale to
        wypadki ekstremalne i z jego niezprzeczalna wina).
    • yoric PS: 23.11.07, 19:33
      Przypomnial mi sie tekst komika estradowego, ktora byl w kropce, bo poklocil sie
      z dziewczyna, a byli na pikniku w namiocie i nie mial jak trzasnac drzwiami...
      mogl jedynie gwaltownie zasunac suwak :)
    • grethe Re: Trzaśnieęcie drzwiami ... 23.11.07, 19:41
      Mądry kumpel.

      Oczywiście, że tak.
      • pronovia Re: Trzaśnieęcie drzwiami ... 03.12.07, 17:28
        No właśnie głupi kumpel, bo to jednak działa jak w przypadku avide,
        jak się panna przyzwyczai, to będzie zadużywać. Znam jednego takiego
        co zawsze lata i przeprasza, chociaż nie ma za co, ale dla świętego
        spokoju, a ta zołza robi mu karczemne awantury o byle gówno, chyba
        tylko, żeby się pokajał...
        I piszę to z pozycji "wytresowanej" kobiety...
    • eeela Re: Trzaśnieęcie drzwiami ... 23.11.07, 19:53
      Trzaskalam drzwiami tylko jako nastolatka, coby odpowiednio tym odglosem wyrazic
      swoj szumny bunt.
      Z leciech nastoletnich ledwo wyroslszy, zamieszkalam z panem pewnym, ktory
      niedobry byl dla mnie czesto i - jesli juz udalo mi sie wyrwac i z domu wyleciec
      - drzwiami nie trzaskalam i nie zyczylam sobie, zeby za mna szedl, bo
      wylatywalam z domu owego jak opetana po to wlasnie, aby nie zaczac niszczyc
      mienia w szale spowodowanym zachowaniem pana.
      Rzeczywiscie za mna lecial, nie po dwoch minutach, a po pietnastu, nastepne
      pietnascie zajmowalo mu znalezienie mnie, bo nie staralam sie zbytnio na widoku
      pozostawac. O tyle to bylo korzystne, ze facet zazwyczaj juz ochlonal i
      przepraszal za grzechy swoje - a ja, naiwna, dziesiatki i setki razy wierzylam,
      ze to juz ostatni raz :-)

      Dzis nikt nie trzaska drzwiami ani nie wychodzi. Dzis nikt nie podnosi glosu,
      ba! nie wypowiada zlosliwosci. Dzis konflikty sa rozwiazywane spokojnie i
      kulturalnie, z wzajemnym staraniem o dojscie do porozumienia.

      Myslalam kiedys, ze jestem awanturnica, ale to nieprawda. To tylko tamten
      czlowiek potrafil tak skutecznie doprowadzac mnie do histerii. A tymczasem
      okazuje sie, zem spokojna i lagodna jak baranek :-)
    • glamourous Re: Trzaśnieęcie drzwiami ... 23.11.07, 20:28
      Bardzo ciekawa kwestie poruszyłeś, Avide.

      Zgadzam się w zupełności, ze jeżeli kobieta trzaska drzwiami, to po to żeby
      facet za nią pobiegł. To takie symboliczne - my, kobiety, lubimy czuć, ze
      partnerowi tak na nas zależy, ze jest w stanie zawiesić swoja męską dumę na
      kołku i kajając się pobiec za nami ;-)) Jeśli to oczywiście on zawinił - no i
      pod warunkiem ze nie robi się tego co drugi dzień ;-)

      Moj mąż już się tak wyspecjalizował w takich akcjach, ze profilaktycznie podczas
      kłótni chowa mi klucz od samochodu ;-) Albo zamyka wejściowe drzwi na klucz od
      środka po czym chowa obie pary kluczy. Wtedy jestem właściwie uziemiona ;-))) I
      jego zachowanie nie ma to nic wspólnego z pantoflarstwem, a dla mnie tez jest
      tak wygodniej. Mam dobry pretekst - bo czasami wbrew pozorom zwyczajnie nie chce
      mi biegać bez celu po dworze czy jeździć po mieście i patrzeć czy mnie goni ;-))).

      Doprecyzuje jeszcze, ze ja nie robie tego z sadyzmu. Ani z chęci upokorzenia go,
      ani tez dlatego, żeby zaznaczyć moja dominacje. Robie to po to, żeby przywrócić
      "równowagę mocy" w naszym związku. Np. w przypadku kiedy mój mąż za bardzo się
      rozbestwi i wychodzi z niego śródziemnomorski macho ;-) Wtedy takie moje wyjście
      to swojego rodzaju ostrzeżenie "jestem kobieta niezależną i jeśli będzie miedzy
      nami źle - jeżeli tylko będę chciała - to odejdę".

      Takie memento - dla niego i dla mnie ;-)
      • woman-in-love Re: Trzaśnieęcie drzwiami ... 23.11.07, 20:40
        a ja, kiedy chciałam, zeby za mna pobiegł - znikałam cicgaczem. Drzwiami bym nie
        trzaskała, bo nie lubie hałasu, a poza tym to za banalne :-)
    • cyjanokobalamina Re: Trzaśnieęcie drzwiami ... 23.11.07, 22:05
      Na poczatku zwiazku bylam specjalistka w odgrywaniu takich scen.
      Oczywiscie, ze oczekiwalam, ze partner za mna pojdzie! Dzialo sie
      tak do czasu az, podobnie jak zona Avide, przegielam i sie niezle
      zdziwilam, gdy za mna nie pobiegl.

      Jestesmy ze soba od wielu lat i etap ostentacyjnego trzaskania
      drzwiami mamy dawno za soba. Co wiecej, mamy umowe, ze chocby nie
      wiem jak wielka klotnia miala miejsce, nikt z nas nie wyjdzie z domu
      w zlosci. Zwyczajnie martwimy sie o siebie :)
    • p_k_79 Re: Trzaśnieęcie drzwiami ... 23.11.07, 22:11
      Kicha.
      Nie trzaskam drzwiami.
      Widzę, że wiele mnie omija...
    • miedzianakonefka Re: Trzaśnieęcie drzwiami ... 23.11.07, 22:17
      UPS! A ja zawsze wtedy myślałem - Wreszcie chwila spokoju...
      Coś mi ten behawioryzm szwankuje najwyraźniej..

      Alleluja i do przodu...
      • kalina1970 Re: Trzaśnieęcie drzwiami ... 23.11.07, 22:36
        Trzaskac drzwiami...robilam to jak bylam bardzo mloda:)i
        chcialam,zeby za mna biegl:),teraz juz ,ani on, ani ja tego nie
        robimy.Umiemy juz oboje porozumiec sie inaczej,choc przyznaje,tamte
        chwile(t.j.trzaskanie dzrwiami,byly cudowne).To oczekiwanie na niego
        na mrozie.....czarowne chwile
      • p_k_79 Re: Trzaśnieęcie drzwiami ... 23.11.07, 22:38
        Eee tam.. ja bym to samo pomyślała ;DD
        • metalin Re: Trzaśnieęcie drzwiami ... 23.11.07, 23:18
          Trzaskam....z braku seksu w małżeństwie ...bez efektów :(

          Fajny temat, prawdziwy, coś w tym jest ;)
          • yola.d Re: Trzaśnieęcie drzwiami ... 24.11.07, 14:24
            Fakt , jak trzaskam , chce ,zeby za mna poszedl.
            Bywa , ze chce byc sama , ale wtedy mowie, ze wychodze na jakis czas
            (zwykle podaje mniej wiecej na jak dlugo) i ze chce byc sama , ale
            wtedy ... spokojnie zamykam drzwi za soba , nawet jak jestem
            wsciekla ;-)
    • amina.mina2 Re: Trzaśnieęcie drzwiami ... 24.11.07, 20:56
      Kilka razy trzaskałam drzwiami. Nie zależało mi , żeby za mna szedł.
      To jak tupnięcie nogą , taka demonstracja a poźniej spacer i czas na
      przeanalizowanie spraw, zachowanie dystansu. Czas dla mnie i tylko
      dla mnie
    • justysialek Re: Trzaśnieęcie drzwiami ... 25.11.07, 23:26
      Nigdy nie trzaskałam. Raz jeden zdarzyło mi się po prostu wyjść, ale
      nie byłam zła tylko zraniona. Nie mówiąc nic wyszłam i poszłam sobie
      na długi spacer - bardzo chciałam być wtedy sama, pokazać sobie, że
      z samą sobą też mi dobrze... i wiesz co, chyba nigdy tak bardzo się
      nie wystraszył, jak wtedy.

      A co do demonstracji, jaką jest trzaskanie drzwiami - to pokaz siły!
      Kto się złamie, komu bardziej zależy? To taka groźba "bo wyjdę i
      mogę już nie wrócić". Wg mnie powinna być wykorzystywana tylko w
      skrajnych sytuacjach, na pewno nie za często. Ja jednak sobie
      daruję - albo rozmawiamy albo już nie mamy o czym i wychodzę bez
      trzaskania, za to z walizką. Tłuczenie naczyń i karczemne awantury,
      histerie są męczące i na pewno nie przysporzą nam szacunku ze strony
      partnera.
    • cremella Re: Trzaśnieęcie drzwiami ... 03.12.07, 16:06
      nie wiem Avide czy jeszcze zajrzysz kiedys tutaj zeby pezczytac moja
      odpowiedz ale chcialabym abys wiedzial ze ten Twoj kumpel to geniusz
      (mam tylko nadzieje ze nie tylko w tej kwestii ;) ).
      chociaz czasem zdarza sie,nie wiem czy wszystkim ale mnie na
      pewno,ze trzaskam drzwiami po to aby nie trzasnac faceta,co nie
      wyklucza jednak ze chialabym zeby za mna poszedl dajac mi jednak
      chwilke na ochloniecie.
    • krissdevalnor100 Re: Trzaśnieęcie drzwiami ... 03.12.07, 23:54
      Trzaskam jak jestem wściekła a jestem wściekła- kiedy mi zależy:)))
      Czyli TAK:)

      Jak mi nie zależy, to mówię coś takiego, że panu idzie w pięty i długo stamtąd nie wraca i spokojnie opuszczam lokal. Albo nic nie mówię bo mam w du*ie i również wychodzę spokojnie.

      Ale jeśli facet wychodzi zawsze, to faktycznie można się rozpuścić i przesadzić.
    • mamba1234 Re: Trzaśnieęcie drzwiami ... 14.01.08, 21:59
      A różnie, ale ostatnio bardzo chciałam, by przyszedł ;) Tak pierdzielnęłam drzwiami, że szyba poszła. No i na szczęście mąż przyszedł, usunął szkło i prawie zapomniałam o co mi chodziło.
      W sumie skończyło się dobrze, bo nie znosiłam tych drzwi (zastane w domu, który kupiliśmy), gradowa chmura mojej frustracji minęła.
      No i wreszcie kupię nowe drzwi :).
    • zipka Re: Trzaśnieęcie drzwiami ... 16.01.08, 22:01
      Gorzej jak sie trafi partner niedomyslny, wtedy trzaskanie drzwiami nic nie
      pomoze, trzeba wrócić i wywalic faceta z domu
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka