yadrall
05.12.07, 17:04
Rozgorzala dyskusja na temat relacji partnerskich w obliczu narodzin
dzicka,wiec choc to nie forum o tym to jednak rozpoczne ten watek.
Kila faktow:
-prawie 6 lat razem, w tym 5 lat po slubie
-po 32 lata
-mieszkamy poza Polska,wiec sterylizacja jest wykonalna i to za darmo
-probowalismy miec dzieko,ale 3 razy zakonczylo sie poronieniem
(trauma dla mnie,a dla meza olbrzymi lek o moje zdrowie i zycie-
zawsze konczylo sie zabiegiem w szpitalu). Przyczyny nie znam
(pomimo miliona wykonanych badan,ale zeby zwiekszyc szans na
powodzenie ciaza MUSI byc zaplanowana)
-ja chcialabym probowac dalej,a moj maz nie-nigdy nie chcial
dziecka,a po poronieniach nie chce powielokroc. On doskonale zdaje
sobie sprawe (ja tez,ale instynkt macierzynski robi swoje),ze
dziecko przewartosciowuje swiat, zabiera czas (moj slubny ma wiele
roznych zajec-komputer, sklejanie modeli, pisanie jakis opowiadanek
itp.) i ogranicza wolnosc. Teraz dosatkowo ma swiadomosc,ze ciaza to
nie sielanka w naszym wypadku-wcale nie oznacza urodzenia zdrowego
dzicka-on widzial jak ja cierpialam przy kazdym kolejnym poronieniu.
Moj maz niestety byl bezradny, mogl tylko przy mnie byc...
Po wielu rozmowach doszlismy do etapu,ze zrezygnowalismy z staran o
dzieko...
I pojawil sie problem antykoncepcji. Probowalam tabletek,ale kazde
daja skutki uboczne-spadek libido, wysokie cisnienie, bole glowy,
depresje itp. Spierala odpada-nie znioslabym swiadomosci ciala
obcego w sobie,a poza tym ze wzgledu na swiatopoglad (dla mnie to
metod wczesnoporonna).
W chwili obecnej stosujemy prezerwatywe,ale ze maz nie lubi to
dodatkow obserwuje cykl i w czasie nieplodnym nie stosujemy
zabezpieczenia. Wiec w zasadzie na mnie spoczywa ustalenie kiedy
trzeba zastosowac prezerwatywe,kiedy nie. I to ja potem co miesiac
przezywam traume czy bedzie okres czy moze niespodzewana ciaza (i tu
lek,ze bez lekow,ktore moga pomoc dziecku,a dodatkowo
swiadomosc,ze ... zawiode mojego meza,ze przeze mnie w efekcie
rozpadnie sie moje malzenstwo).
Dlatego wymyslilam,ze skoro to glownie maz nie chce dziecka,a sa
takie klopoty z wyborem metod antykoncepcji to moj maz podda sie
prostemu i krotkiemu zabiegowi sterylizacji. Zabieg prosty w z
zasadzie nie powodujacy powilkan. I tu moj slubny powiedzial NIE!!!
Jak sie zapytalam dlaczego,bo on sie nie zgodzi,zeby ktos grzebal
przy jego jajeczkach,ze to godzi w jego meskosc!!! Tak jakby
posiadanie plemnikow w spermie bylo wyznacznikiem meskosci...
Przyznam,ze czuje sie zawiedziona i oszukana-nie moge byc matka,a do
tego comiesiac mam lek czy nie zawiodlam... Mam wrazenie,ze moj maz
chce od zycia ciagnac tylko przyjemnosci,a cala odpowiedzialnosc
lezy na moich barkach.
Co o ty wszystim myslicie?