Dodaj do ulubionych

Sterylizacja-zamach na meskosc?

05.12.07, 17:04
Rozgorzala dyskusja na temat relacji partnerskich w obliczu narodzin
dzicka,wiec choc to nie forum o tym to jednak rozpoczne ten watek.

Kila faktow:
-prawie 6 lat razem, w tym 5 lat po slubie
-po 32 lata
-mieszkamy poza Polska,wiec sterylizacja jest wykonalna i to za darmo
-probowalismy miec dzieko,ale 3 razy zakonczylo sie poronieniem
(trauma dla mnie,a dla meza olbrzymi lek o moje zdrowie i zycie-
zawsze konczylo sie zabiegiem w szpitalu). Przyczyny nie znam
(pomimo miliona wykonanych badan,ale zeby zwiekszyc szans na
powodzenie ciaza MUSI byc zaplanowana)
-ja chcialabym probowac dalej,a moj maz nie-nigdy nie chcial
dziecka,a po poronieniach nie chce powielokroc. On doskonale zdaje
sobie sprawe (ja tez,ale instynkt macierzynski robi swoje),ze
dziecko przewartosciowuje swiat, zabiera czas (moj slubny ma wiele
roznych zajec-komputer, sklejanie modeli, pisanie jakis opowiadanek
itp.) i ogranicza wolnosc. Teraz dosatkowo ma swiadomosc,ze ciaza to
nie sielanka w naszym wypadku-wcale nie oznacza urodzenia zdrowego
dzicka-on widzial jak ja cierpialam przy kazdym kolejnym poronieniu.
Moj maz niestety byl bezradny, mogl tylko przy mnie byc...

Po wielu rozmowach doszlismy do etapu,ze zrezygnowalismy z staran o
dzieko...
I pojawil sie problem antykoncepcji. Probowalam tabletek,ale kazde
daja skutki uboczne-spadek libido, wysokie cisnienie, bole glowy,
depresje itp. Spierala odpada-nie znioslabym swiadomosci ciala
obcego w sobie,a poza tym ze wzgledu na swiatopoglad (dla mnie to
metod wczesnoporonna).
W chwili obecnej stosujemy prezerwatywe,ale ze maz nie lubi to
dodatkow obserwuje cykl i w czasie nieplodnym nie stosujemy
zabezpieczenia. Wiec w zasadzie na mnie spoczywa ustalenie kiedy
trzeba zastosowac prezerwatywe,kiedy nie. I to ja potem co miesiac
przezywam traume czy bedzie okres czy moze niespodzewana ciaza (i tu
lek,ze bez lekow,ktore moga pomoc dziecku,a dodatkowo
swiadomosc,ze ... zawiode mojego meza,ze przeze mnie w efekcie
rozpadnie sie moje malzenstwo).

Dlatego wymyslilam,ze skoro to glownie maz nie chce dziecka,a sa
takie klopoty z wyborem metod antykoncepcji to moj maz podda sie
prostemu i krotkiemu zabiegowi sterylizacji. Zabieg prosty w z
zasadzie nie powodujacy powilkan. I tu moj slubny powiedzial NIE!!!
Jak sie zapytalam dlaczego,bo on sie nie zgodzi,zeby ktos grzebal
przy jego jajeczkach,ze to godzi w jego meskosc!!! Tak jakby
posiadanie plemnikow w spermie bylo wyznacznikiem meskosci...

Przyznam,ze czuje sie zawiedziona i oszukana-nie moge byc matka,a do
tego comiesiac mam lek czy nie zawiodlam... Mam wrazenie,ze moj maz
chce od zycia ciagnac tylko przyjemnosci,a cala odpowiedzialnosc
lezy na moich barkach.
Co o ty wszystim myslicie?
Obserwuj wątek
    • kitek_maly Re: Sterylizacja-zamach na meskosc? 06.12.07, 00:29
      > -ja chcialabym probowac dalej,a moj maz nie-nigdy nie chcial
      > dziecka,a po poronieniach nie chce powielokroc.


      > Przyznam,ze czuje sie zawiedziona i oszukana-nie moge byc matka,a
      do
      > tego comiesiac mam lek czy nie zawiodlam...

      z Twojej wypowiedzi wynika, że mąż mówił Ci, że nie chce mieć
      dzieci, więc czemu czujesz się oszukana??

      > dziecko przewartosciowuje swiat, zabiera czas (moj slubny ma wiele
      > roznych zajec-komputer, sklejanie modeli, pisanie jakis
      opowiadanek
      > itp.) i ogranicza wolnosc.

      dokładnie. do dziecka trzeba dorosnąć, a Twój mąż jest wiecznym
      dzieckiem. komputer i sklejanie modeli - jakież to wyszukane hobby.

      dla mnie w ogóle cała ta sytuacja jest CHORA.
    • kanapony Re: Sterylizacja-zamach na meskosc? 06.12.07, 01:18
      żal mi Ciebie... taki mąż...
      musicie oboje bardzo go kochac...
      • cyklista6 Re: Sterylizacja-zamach na meskosc? 06.12.07, 10:39
        Zaraz, zaraz - poproszę jeszcze tylko o wyjaśnienie. Czy poprawnie zrozumiałem,
        że Ty możesz zajść w ciążę, ale nie udaje Ci się donosić dziecka? Bardzo, bardzo
        serdecznie współczuję - jeżeli tak jest. W takiej sytuacji to mogę zrozumieć, że
        obawiasz się zajść w ciążę. Rozumiem również, że nie każdy w takiej sytuacji
        podjąłby się adopcji.

        Natomiast zupełnie nie rozumiem Twojego męża - po pierwsze, tego że nie chce
        dzieci. Tego nie umiem i nie będę nawet próbował zrozumieć. Argumenty, że
        dziecko oznacza koniec różnych możliwości spędzania czasu, przeszkadza w
        samorealizacji itp. są dla mnie dowodem niedojrzałości.

        W niebanalnym skądinąd filmie 'Kiedy Harry poznał Sally' - zazwyczaj
        przywoływanym przy okazji sceny udawania orgazmu jest rozmowa o tym, że partner
        Sally nie chciał mieć dzieci bo wtedy nie można się kochać spontanicznie na
        podłodze w kuchni no i nie można polecieć na romantyczny weekend do Rzymu. Z
        tym, że i tak się nie kochali na podłodze w kuchni a i na weekend do Rzymu się
        nie wybrali. Natomiast dziecko to jak trwały punkt na firmamencie niebieskim.

        Natomiast co do metody antykoncepcji - jeżeli już dzieci są w pożądanej liczbie
        i chodzi o seks ze świadomością, że nie będzie ciąży z prawdopodobnym zespołem
        Downa, to sterylizacja jak dla mnie zupełnie nie oznacza utraty męskości, i to w
        najmniejszym stopniu. Ma ten feler, że jest dość droga - w Polsce do tego
        nielegalna, co sprawia że kosztuje kilka tysięcy złotych.

        Obawiam się, że Twój mąż nie zdobędzie sympatii na tym forum...
    • glosatorr Re: Sterylizacja-zamach na meskosc? 06.12.07, 10:24
      yadrall napisała:

      > Dlatego wymyslilam,ze skoro to glownie maz nie chce dziecka,a sa
      > takie klopoty z wyborem metod antykoncepcji to moj maz podda sie
      > prostemu i krotkiemu zabiegowi sterylizacji. Zabieg prosty w z
      > zasadzie nie powodujacy powilkan.

      Powiem tak - po co sterylizacja?
      Wystarczy wasektomia (przecięcie nasieniowodów) albo podwiązanie
      nasieniowodów (proces odwracalny, chociaż trudny).
      Może Twój mąż po prostu nie chce mieć dziecka... z Tobą?!
      Ale kiedyś będzie chciał i dlatego ma takie opory?
      Prawda jest taka - że antykoncepcja u kobiet jest odwracalna - u
      panów takie zabiegi ubezpładniające niestety w większości przypadków
      sa nieodwracalne.

      > Co o ty wszystim myslicie?

      Ja się dziwię - dla mnie tu coś nie gra. Chcecie dziecko (czy Ty
      chcesz?) i nie możecie mieć - więc po co Wam antykoncepcja?
      Jeśli nie chcecie mieć dzieci - to po co ten wstęp o dziecku?
      A jeśli twój małzonek nie chce mieć dzieci z Tobą i jednocześnie boi
      się wasektomii - to mi się wydaje, że ten cały rejwach to tak
      naprawdę wielka ściema.

      Po wasektomii - wyłacznie w ejakulacie nie ma plemników. Wszystko
      inne łącznie z orgazmem - jest bez zmian. ba - wasektomia chroni
      przed niektórymi chorobami męskimi jkak przerost gruczołu krokowego.
      • sagittka Re: Sterylizacja-zamach na meskosc? 06.12.07, 11:01
        Wasektomia jest zabiegiem prostym, ODWRACALNYM w wysokim procencie
        przypadków, niegroźnym dla życia i późniejszej sprawności
        seksualnej.

        Jest to zabieg nieporównywalnie łagodniejszy od twoich trzech
        zabiegów we wczesnych ciążach - to warto uświadomić męzowi.

        Niestety problem jest szerszy, bo przyjęło się że antykoncepcja to
        problem kobiet, meżczyźni ograniczają się do używania prezerwatyw
        lub proponowania stosunku przerywanego.
        My jesteśmy przyzwyczajone do regularnych wizyt u
        ginekologa, "grzebania" w pochwie, wykonywania cytologi, czy
        drobnych zabiegów, wreszcie ciąż i porodów.
        Meżczyźni traktują swoje przyrodzenie jak drogocenne klejnoty
        rodowe, które służą wyłącznie rozkoszy lub przedłużaniu rodu.

        Prace nad pigułką antykoncepcyjną dla meżczyzn trwają. Tylko czy
        zaufamy meżczyznom i pozwolimy im dbać o antykoncepcję, skoro ciąża
        i tak jest głównie obciązeniem kobiety?
        • yadrall Re: Sterylizacja-zamach na meskosc? 06.12.07, 11:21
          Mimo dlugasnego postu jak widze wiekszosc nie zrozumiala mojego
          pytania...

          Tak, zachodze w ciaze i to za przeproszeniem jak dobra kotka-od
          jednego stosunku w czasie plodnym (3 razy w pierwszym swiadomym
          podjesciu,bo wszystkie ciaze byly swiadome-oboje wiedzielismy,ze
          akurat ten raz moze zakonczyc sie ciaza),ale nie moge donosci ciazy.
          I jest to choroba-istnieje cos takiego jak poronienia nawracajace i
          nie ma na to skutecznego lekarstwa o ile nie znaleziono jakiejs
          konkretnej przycyny (immunologia, genetyka czy pewne choroby). U
          mnie pomimo wykonania badan nie znaleziono przyczyny.

          Piszac o starylizacji mialam na mysli wasektomie (szczerze mowiac
          byly to dla mnie pojecia rownozdne,ale moze sie myle-przepraszam za
          moj brak wiedzy). Wiem,ze jest to zabieg czesciowo odwracalny (rozne
          zrodla-rozne procenty odwracalnosci),ale wiem tez,ze mezczyzna po
          tym zabiegu moze zostac ojcem w wyniku np. inseminacji gdzie
          plemniki sa pobierane prosto z jader.

          I nie chodzi tu o dyskusje na temat posiadania lub nie dzieci,wiec
          nie czuje sie zawiedziona,ze maz NIE chce dzieci,ale ze
          odpowiedzialnosc za antykoncepcje spada na mnie. Dokladnie tak jak
          pisze Sagittka-moj maz sie ogranicza do zalozenia prezerwatywy,a i
          tak ze trzy razy pyta czy napewno musi,bo moze zaklada
          niepotrzebnie. Co wiecej potrafi zrezygnowac z seksu,bo musialby w
          gumce...

          Przy czym jedyny argument na nie dla wasektomi jest: bo ktos mu
          bedzie grzebal przy jajkach i co dalej z jego meskoscia?
          I dlatego pytam czy naprawde wasektomia jest zamachem na meskosc?
          • glosatorr Re: Sterylizacja-zamach na meskosc? 06.12.07, 11:37
            yadrall napisała:

            > Mimo dlugasnego postu jak widze wiekszosc nie zrozumiala mojego
            > pytania...
            >
            No już teraz jest zrozumiały.
            I przesyłam szczere wyrazy współczucia. Ten problem to poważny
            problem.

            >
            > Piszac o starylizacji mialam na mysli wasektomie (szczerze mowiac
            > byly to dla mnie pojecia rownozdne,ale moze sie myle-przepraszam
            za
            > moj brak wiedzy).

            Mylisz się.
            To są dwie różne bardzo sprawy.

            > Wiem,ze jest to zabieg czesciowo odwracalny (rozne
            > zrodla-rozne procenty odwracalnosci),

            Dzisiaj jest odwracalny w 99 procentach (ten jeden procent wynika z
            tego, że lekarze czasami popełniają błędy).

            >ale wiem tez,ze mezczyzna po
            > tym zabiegu moze zostac ojcem w wyniku np. inseminacji gdzie
            > plemniki sa pobierane prosto z jader.
            >
            Już nie - nawet przecięcie nasieniowodu (czy zrośnięcie przy
            podwiązaniu) jest odwracalne. W przypadku, kiedy pan chce mieć
            dzieci, po prostu zakłada mi się w miejscu przecięcia specjalny
            drenażyk)


            >
            > Przy czym jedyny argument na nie dla wasektomi jest: bo ktos mu
            > bedzie grzebal przy jajkach i co dalej z jego meskoscia?

            O tym już napisałem - no ma fobię wynikającą z niewiedzy.

            > I dlatego pytam czy naprawde wasektomia jest zamachem na meskosc?

            Nie - wprost przeciwnie - po wasektomii część oporów, lęków
            wyparowuje (a te leki, nerwice - np. strach przed wpadką - powodują,
            że panowie np. często więdna przed orgazmem, mają zaburzenia
            erekcji), pozytywnie działa to na prostatę, ma się normalne wytryski
            (ejakulatu ale bez plemników), generalnie ma się uczucie "lekkości"
            w dolnych partiach (czysto psychiczne tylko, ale poprawiające
            komfort) więc summa sumarum - pan nic nie traci na męskości a wprost
            przeciwnie, czuje się duzo lepiej. Strach przed "grzebaniem w
            jajkach" jak kazdy strach nie ma podstaw w faktach ale jest
            wyłacznie oporem psychicznym przed niewiadomą. Niech sobie poczyta o
            wasektomii w sieci, to dowie się więcej. Może wtedy zrozumie, że
            jego jądra i nadjądrza dalej będa pracować i funkcjonowac normalnie,
            tylko plemniki bedą sobie wchłaniane a nie wydalane na zewnatrz.
        • glosatorr Oj oj... 06.12.07, 11:27
          > Niestety problem jest szerszy, bo przyjęło się że antykoncepcja to
          > problem kobiet, meżczyźni ograniczają się do używania prezerwatyw
          > lub proponowania stosunku przerywanego.

          Sagittko - to jest zbyt proste uogólnienie.
          Po pierwsze faceci nie mają jakiegoś fisia na punkcie swoich
          nasionek ;) Po prostu panowie nie wiedzą, że po pierwsze -
          wasektomia tylko sprawia, że płyn ejakulacyjny nie zawiera plemników.
          Po drugie - nie wiedzą, że dzięki świadomości, iż nie mają już czym
          strzelać, ich efektywność seksualna wzrasta, bo spadają lęki także
          te podświadome, że mogą miec wpadkę. Po trzecie - większości Panów
          (pań też) - wasektomia jest równoznaczna ze sterylizacją
          (sterylizacja, to amputacja jąder). I dlatego boją sie tego, że im
          za przeproszeniem coś się stanie (znam takiego, który mi robił
          wykład na temat eunuchów). Więcej w tym zabobonu i głupoty niż
          wiedzy. Po czwarte - jest coś jeszcze. Mianowicie lęk przed tym, że
          gdyby później kobieta (niekoniecznie obecna partnerka) chciała mieć
          dziecko - to wtedy na niego spadnie wina, że tego dziecka mieć nie
          będzie. My wiemy, że dla wielu kobiet zdolny do płodzenia zdrowych
          dzieci samiec jest bardziej atrakcyjny niż bezpłodny.

          Na to nakłada się tez wiele innych przesądów i urojeń. Pierwszy
          przykład z boku. Większośc facetów która nie chce mieć dzieci, jeśli
          są zbyt egoistyczni lub egocentryczni a nawet leniwi i stawiają
          plany zawodowe, rozrywkowe, wygodę własną - wyżej, niż komfort
          partnerki czy ewentualną chęć posiadania spadkobierców. Ale w głowie
          nie eliminują możliwości, że kiedyś oni zechcą mieć "bachorka". I co
          wtedy? Ta zmiana nastawienia gdzieś kazdemu w głowie w
          podświadomości siedzi i dlatego wasektomia jest czymś co niełatwo
          panom przychodzi do głowy.
          Sprawa druga - w Polsce (o ile mi wiadomo) wasektomia jest zabiegiem
          zabronionym i karalnym. Za granicą mozna to zrobić pod znieczuleniem
          miejscowym bez problemu - to trwa kilkanaście, góra kilkadziesiąt
          minut. I praktycznie po zagojeniu (kilku dniach) ma się w pełni
          satysfakcjonujacy seks. Problem w tym, że te nasze kuleczki są tak
          czułe a dodatkowo wogóle panowie boją się by jakiś łapiduch im
          przy "jajkach" grzebał - że najzwyklej w swiecie boją sie tego
          zabiegu. Z tej samej obawy wciąż na świecie faceci częściej umierają
          z powodu późno wykrytych nowotworów chociażby prostaty - bo boją sie
          przed lekarzem dać się badać w dolnych partiach ciała. No niektórzy
          z nas mamy takie obsesje i większość boi się nawet do tego przyznać.

          Inną sprawą jest, że Panowie wogóle na biologii mało co się znają.
          Dla przykładu. Nasze jajka nie produkują plemników, kiedy
          temperatura dolnych partii ciała przez dłuższy czas wystawiana jest
          na działanie wysokiej temperatury. Przykład - wystarczy przez 3-4
          dni posiedzieć w wannie przez jakieś 30-60 min w gorącej wodzie
          (temperatra ok 40-50 stopni C.) by mechanizm produkcji plemników
          został przez organizm wyłączony. Wtedy to Panowie mają kilka godzin
          bezpłodności. Mówie tu w wielkim skrócie, bo przed kąpielą muszą
          swoje zapasy nasienia wywalić ;)) ale nie wiedzą nawet tego. Po
          drugie- coraz więcej Panów strzela ślepakami i o tym nawet nie
          wiedzą! Ale nie chca pójść do lekarza nim zaczną planowac założenie
          związku, by zbadać jakość swojego nasienia. I to jest bardzo
          śmieszne, jak jakiś Pan zakłada dwie prezerwatywy i ma nerwy przed
          stosunkiem a nie ma zielonego pojęcia, że strzela wyłacznie
          ejakulatem jałowym jak by mu jajka urwało.
          Tak więc sagittko - postępowanie panów w sprawach antykoncepcji
          niestety jest prostym wykładnikiem odpowiedzialności i dojrzałości
          pana oraz troski o swoją partnerkę - nie w gebie, ale w czynach.
          • zelm71 Re: Uszanować 06.12.07, 12:04
            Skoro facet nie chce bo ma opory to trzeba to uszanować. Ja
            postąpiłbym podobnie.
            • yadrall Re: Uszanować??? 06.12.07, 12:27
              Najpier krotkie pytanie do ZELM71-na jakiej podstawie ja mam
              szanowac opory mojego kochanego meza,a nie on moje? Czemu on nie
              moze uszanowac,ze ja co miesiac drze-bedzie wpadka czy nie? (nie
              biore ciagle lekow,wiec ryzyko kolejnego poronienia jest spore,a
              mnie nikt sie nie bedzie pytal czy mam opory przed kolejnym
              lyzeczkowaniem).

              Glossator! Serdeczne dzieki za wyjasnienia. Ja czytalam sporo o
              wasektomii i wiem jak wyglada tego typu zabieg, probowalam tez
              tlumaczyc slubnemu,ale nic to nie zmienilo,bo to "grzebanie przy
              jajkach" i co z niego bedzie za facet... I na nic sie zdaja moje
              dyskusje,ze nic mu nie uszkodza,a meskosci mu nie ubedzie. Dlatego
              chcialam poznac opinie innych mezczyzn (choc nie tylko,bo moze nich
              zypowiedza sie panie-czy dla nich facet pozbawiony zdolnosci
              plodzenia jest w jakims sensie ulomny?).

              Ps. niestety wiekszosc dostepnych w necie zrodel podaje odwracalnosc
              wazektomii w granicach okolo 40-50%. Jezeli jednak napotkal ktos
              inne dane to poprosze o zrodlo-bedzie jednym z argumentow w dyskusji
              z mezem. Dziekuje bardzo.
              • zelm71 Re: Uszanować??? 06.12.07, 13:15
                Moja żona ma wkładkę (spiralę) dodatkowo zawiera ona minimalnej
                ilości hormon. Działa jak tabletka hormonalna i jednocześnie jako
                typowa wkładka. Skuteczność jest bardzo wysoka.
                • yadrall Re: Uszanować??? 06.12.07, 15:15
                  Dla mnie spirala jest metoda nie do przyjecia-uwazam to za metode
                  wczesnoporonna (juz mam troje niezawinionych aniolkow w niebie,nie
                  bede z pelna swiadomoscia robic nastrepnych),a po drugie czy Ty bys
                  sie komfortowo czul majac na stale cialo obce wprowazone np.
                  nasieniowodow?
                  No i na koniec ktory lekarz zalozy spirale kobiecie nie rodzacej po
                  trzech lyzeczkowaniach (orientujesz sie pewnie jak jest zwiekszane
                  ryzyko zwiekszenia sie zrostow wewnatrzmacicznych pierwotnie
                  powstalych w czasie kazdego z zabiegow,a powiekszanych w kazdym
                  miesiacu przez spirale?),ktora dodatkowo miala (wyleczona) olbrzymia
                  nadzerke z komorkami atypowymi?
                  Ps. dodatkowo ten hormon to progesteron,a akuratu u mnie kazda dawka
                  tego hormonu powoduje calkowity spadek libido (i zupelnie nie ma
                  znaczenia jaka droga jest podany),ale to juz najmniejszy problem :)
                  • zelm71 Re: Uszanować??? 06.12.07, 15:25
                    Ty masz swój punkt widzenia i dobrze. Nie zgadzasz się na pewne
                    metody z różnych powodów. To nie dziw się że twój mąż też nie
                    akceptuje jakiejś metody i ma prawo podobnie jak ty do swoich
                    poglądów.
                    Musicie znaleść jakiś kompromis ale jaki? Dużego wyboru nie ma.
                    • yadrall Re: Uszanować??? 06.12.07, 15:34
                      A dlaczego Ty (to do Zelm71) nie poddalbys sie sterylizacji?
                      Dlaczego wg Ciebie to uderza w meskosc?
                      No i czy masz jakas propozycje kompromisu?

                      Ps. moj maz poprostu o tym nie mysli, nie interesuje go to, nigdy
                      nawet nie wspomnial o spirali (nie wiem czy on wogole zdaje sobie
                      sprawe,ze taka metoda jest) i chyba o ten brak zainteresowania mam
                      do niego najwiekszy zal. O to,ze cala odpowiedzialnosc jest po mojej
                      stronie, nawet nie probuje sie tematem zainteresowac...
                      • glosatorr Re: Uszanować??? 06.12.07, 15:53
                        yadrall napisała:


                        > Dlaczego wg Ciebie to uderza w meskosc?
                        > No i czy masz jakas propozycje kompromisu?
                        >
                        Sam jestem ciekaw odpowiedzi :-)
                        Bo jak chodzi o "męskość" to wielu facetów przypomina sobie o
                        odpowiedzialności ;))) o kompromisach ;))

                        > Ps. moj maz poprostu o tym nie mysli, ...o ten brak
                        zainteresowania mam
                        > do niego najwiekszy zal. O to,ze cala odpowiedzialnosc jest po
                        mojej
                        > stronie, nawet nie probuje sie tematem zainteresowac...

                        Yadrall = rozumiem co możesz czuć, ale weź pod uwagę parę rzeczy.
                        Żyjemy w świecie, gdzie kobiecość, męskość to pojecia trudne do
                        zdefiniowania. Poza tym (niestety) w wyniku tego, że chłopców
                        wychowują przede wszystkim mamy, chcąc z nich często brzemię w tzw.
                        efekcie "chronienia" - poczucie odpowiedzialności u Panów jest
                        zjawiskiem rzadkim. Już dyskusja o wychowaniu dziecka - w
                        wypowiedziach wielu Panów to jest widoczne - pokazuje, że wielu
                        Panów po prostu pewnych rzeczy nie rozumie, a spora grupa po prostu
                        akceptuje wyłacznie wygodne dla siebie rozwiązania.

                        Zdolność empatii u wielu Panów a w szczególności swiadomość, na
                        jakie zagrożenia się kobiety narażają chcąc np. móc mieć w miarę
                        normalne życie ze swoim mężczyzną - robiąc wiele niezbyt
                        komfortowych rzeczy, bo Panu sie nie chce - pokazuje też inną rzecz.

                        Że Drogie Panie zbyt często obniżacie poprzeczkę.
                        Bo w Twoim przypadku - możesz zawsze powiedzieć - DOŚĆ TEGO. Ja
                        wiem, zaraz odezwie się cała gama Panów, którzy powiedzą: Jak
                        powiesz mu dość i nie dopuścisz go do siebie, to pójdzie do innej,
                        która nie ma problemów z wkładką, rodzeniem etc. Niewieli chwyci się
                        za głowę - mając świadomość, że takim postępowaniem wymuszającycm na
                        kobiecie troskę o własne zdrowie bo się panu nie chce o to zadbać i
                        nie poczuwa się o tę troskę - u siebie i od siebie - pokazuje jak
                        miernej jakości faceci są przez Was drogie panie wybierani na
                        partnerów. I chociaż w Twoim przypadku to użalanie się to musztarda
                        po obiedzie - to jednak czytanie tekstu, że trzeba uszanować wolę
                        pana - to i mnie się delikatnie gotuje. Bo ja się zastanawiam, czy
                        Pan Zelm nie zauwazył, że mąż Autorki ma gdzieś fakt, że tak
                        naprawdę naraża zdrowie swojej zony tylko dlatego, że mu się
                        ortalionu na wacka nie chce nałożyć. I poza pytaniem: czy masz teraz
                        płodne czy niepłodne dni - tak naprawdę pokazuje, iż jego
                        odpowiedzialność za dobro swojej kobiety jest zerowe.

                        Mogę tylko współczuć Autorce, że ze strony męża brak jest drogi
                        pójścia na kompromis. Ale proszę przemyśleć, czy po prostu Panu
                        Meżowi nie warto mu powiedzieć, że tak naprawdę pewności nie ma
                        nawet jak sie kochacie na irokeza ;)) Że takie bzykanie się "na
                        czuja" jest dla Ciebie źródłem rosnącego stresu, który w końcu
                        doprowadzi Cię do niechęci do seksu i tzw. schłodzenia libido.
                        I w końcu wszystko się rypnie - bo ja już widze, że Ty pękasz.

                        Wymagaj od męża i nie obniżaj poprzeczki. Może się przekonasz, czy
                        jemu naprawdę zalezy na Tobie, Twoim zdrowiu i dobru...
                        • zelm71 Re: Uszanować??? 06.12.07, 17:06
                          Generalnie nie dałbym sobie podwiązać nasieniowodów z prostej
                          przyczyny - nie wiadomo co nam życie przyniesie a później kombinacje
                          alpejskie aby przywrócić plemniki do życia. Np. rozwodzimy się a
                          moja nowa pani chce dziecko - i teraz trzeba kombinować albo prosić
                          sąsiada lub strata dziecka i co ponownie kombinacje.
                          To jest drastyczna metoda i właściwie ostateczna.
                          Kobieta też może mieć podwiązane jajniki.
                          Ja jednak (a jestem wierzący) optuję za wkładką bez hormonu (jeśli
                          chodzi o twój przypadek). Moja żona też raz poroniła więc wiem co to
                          za ból.
                          Wracając do wkładki to nauki kościoła mówią o ewentualnej
                          antykoncepcji: kalendarzyk, prezerwatywa, tabletka hormonalna.
                          Wkładka jest niedozwolona - ja jednak mam inne zdanie i nikt nie
                          będzie mi mówił co i jak. Bozia zajączka dała to i na łączkę da.
                          Nie dajmy się zwariować jakimś dogmatom.
                          Inna natomiast jest sprawa obojętności twojego męża.
                          Może to "tapczanowiec pospolity"
                          NIe wiem czy wkładka powoduje zrosty. Moja żona także miała ogromną
                          nadżerką która była wymrażana. To już druga wkładka bo po 5 latach
                          trzeba zrobić roczną przerwę, czyli używamy tej metody od 10 lat i
                          systematycznie chodzi do ginekologa i jest OK, nie ma zrostów itp.
                          Nadmienię że mamy 2 dzieci.
                          • kanapony Re: Uszanować??? 06.12.07, 17:13
                            pewnie, że kobiecie można podwiązac
                            ale potem, jeśli się nie uda "związanie" to klops
                            facetowi pobierze się kilka kropli ejakulatu z jąder i ile
                            dzieciaków z tego może byc - nawet nie ważne kiedy
                            kobieta - jeśli nie wiesz - produkuje jeden oocyt na ok. 4 tygodnie
                            nawet jak podasz jej leki na wspomaganie owulacji to raptem będzie
                            tego kolka- kilkanaście!!! i wyłap je sobie!!!
                            pewnie, że możliwe...
                          • kanapony Re: Uszanować??? 06.12.07, 17:18
                            acha, jeszcze jedno zauważyłam:

                            > kombinacje alpejskie aby przywrócić plemniki do życia.

                            ten zabieg nie zabija plemników!!! one są tylko wchłaniane! tak jak
                            u mężczyzn żyjących w celibacie i nie onanizujących się ani nie
                            mających polucji

                            jak chirurdzy potrafią łączyc nerwy - ludzie po wypadkach i
                            amputacjach rąk potem potrafią ruszac palcami...
                            to kawałek jakiejśtam mało skomplikowanej rureczki to naprawdę pikuś
                            oczywiście rozumiem - z punktu widzenia faceta, właściciela, czasem
                            egoisty... to najważniejsza częśĆ jego samego

                            (to ostatnie nie personalnie do Ciebie)
                            musiałam sobie ulżyc nieco, mam ostatnio napięte z facetami
                            wyłączyłabym ich (no, nie wszystkich, muszę byc szczera) na trochę
                            • zelm71 Re: Uszanować??? 06.12.07, 17:23
                              A koszty? Może przywrócenie insrtumentu do działania
                              czyli "strzelania amunicją ostrą" to zadarmo? To niestety kosmiczna
                              kasa. Trzeba być praktycznym.
                              PS. Odpuść facetom czasem są fajni
                              • kanapony Re: Uszanować??? 06.12.07, 17:36
                                na pewno koszty są mniejsze niż w przypadku tego samego u kobiet
                                i nie kosmiczne

                                a dlaczego tylko czasem?
                                /wirtualne ale mocne szturchnięcie młotkiem po głowie/
                        • kanapony poza tematem 06.12.07, 17:33
                          ale mam przymus do wtrącenia:
                          > Że Drogie Panie zbyt często obniżacie poprzeczkę.
                          owszem, ale sam odpowiadasz dlaczego:
                          > Ja wiem, zaraz odezwie się cała gama Panów, którzy powiedzą:
                          > Jak powiesz mu dość i nie dopuścisz go do siebie, to pójdzie
                          > do innej, która nie ma problemów...
                          I dalszy ciąg jak najbardziej prawdziwy.

                          A co robic? Owszem można czekac w samotności. W końcu można zniżyc -
                          ktoś się zjawi, ale czy wtedy można podnieśc??

                          Proszę o jakiś średniodługi, pokrzepiający tekst. Ale nie z
                          głaskaniem po główce, ale dający kopa do myślenia. I bylebym po nim
                          depresji nie miała.
                          ;)
                          • glosatorr Re: poza tematem 07.12.07, 11:26
                            Kanapony - nie ukrywam, że postawiłaś przede mną wyzwanie: napisać
                            odpowiedź na zadaną kwestię, optymistycznie i by dac kopa do
                            myslenia.
                            Ok - podejmę się:

                            Co zrobić mając wybór: nie obniżać poprzeczki a jednocześnie mieć
                            swiadomość, że Ci co jej nie przeskoczą, pójdą do takiej, co ma
                            poprzeczkę obniżoną do poziomu gruntu.

                            Tak, to wybór - miec mercedesa czy malucha...

                            Dla mnie osobiście jako mężczyzny wybór jest prosty - jeśli obniżam
                            poprzeczkę i np. nastawiam się wyłacznie na to by mi się kobieta
                            podobała, wiedziała, że mydłem się myje a nie je, oraz łatwo sie
                            przywiązuje i sama daleko nie odchodzi ode mnie, bo traci orientację-
                            to ja bym się z taką kobietą załamał. Za to znam kilku kolegów,
                            którzy by byli wniebowzięci, że taka bladź im się trafiła.

                            Każdy ma to co chce. Jeśli więc jakaś pani widzi faceta, który
                            spełnia jej powiedzmy 70% wymogów zaś 30% to coś, czego im brak, to
                            te felery jakie np. prezentuje Autorka tego wątku - to ma wybór
                            (zawsze) zagryźć wargi, że facet się np. nie myje, że mysli
                            wyłacznie o swoim orgaźmie oraz jak ogląda mecz, to może się walić i
                            palićm a tyłek mu przyrasta do fotela a pilota od TV nie odda nawet
                            jeśli mu się lufę przystawi do łba - albo widząc taki ewenement
                            powiedzieć sobie: kużwa - co z tego, że on mnie przytuli, co z tego,
                            że kocha dzieci, co z tego, że ma kasę! Jeśli mogę zapomniec o
                            orgaźmie, długiej grze wstepnej, spacerach nocą pod rozgwieżdżonym
                            niebem - jeśli facet będzie cacy w 70% zaś w 30 będzie be?

                            Przecież tego towaru będzie jak lodu! Nie lepiej zainwestować w
                            siebie, swoją niezależność, w spa, fitness czy za przeproszeniem
                            edukację - by w końcu pojawił się facet, który widząc Was zapragnie
                            przeskoczyć tę poprzeczkę - bo MU NA WAS BĘDZIE ZALEŻAŁO?

                            Osobiście uważam, że warto wybrac drugą opcję.
                            Proszę sobie poczytać wyznania Pań, które mówią: Kocham swojego
                            Misiaczka, ale faceta nie ma w domu a jak jest, to jest zmęczony i
                            seksu nie ma a nawet jak jest to on myśli wyłacznie o sobie. Albo
                            piszą: Seks nawet jest, taki sobie raz na tydzień, nawet gębę
                            otworzy - ale ma mnie za robola, kuchtę, opiekunkę do dzieci i
                            jeszcze czuję, że mnie zdradza z pindami z sieci.

                            Wybór należy do Was drogie panie - i poczytajcie sobie o tych
                            Paniach, które się cholernie śpieszyły, wskakiwały facetom do łóżek,
                            wiartopylnie zachodziły, rodziły i teraz zaglądają tutaj, szukają
                            kochanków po parkach, knajpach i w miejscach pracy i jak wracają do
                            domu, to się zastanawiają czy zabić s....la, że się napatoczył i
                            zycie zatruwa czy go wytresować.

                            Ja wyboru za Waćpanny nie dokonam - to niestety każda z Was musi
                            dokonać sama. Ja w moim przypadku się nie spieszę. Wolę poczekac na
                            tę Jedyną niż zadowalać się namiastkami. Życie ma się tylko jedno -
                            i nawet jak już się raz popełniło wielki błąd, to trzeba wiedzieć
                            dlaczego i z tego wyciagac właściwe wnioski na przyszłość. Mój
                            wniosek był jeden: nie brac byle czego, cierpliwie poczekać,
                            poprzyglądać się i wybrac tę kobietę, która chce tego samego co ja.
                            Proste? Warto czekać. Czekanie nawet jest bardzo ciekawe - moje
                            jest :-)

                            mam nadzieję - że w depresję nie wprowadziłem i dałem kopa do
                            myślenia ;))
                            • kanapony Re: poza tematem 07.12.07, 21:22
                              nie do końca... ale jak na kogoś, kto pisze w ciemno (nie zna
                              problemów zamawiającego tekst) - jest nieźle
                              • glosatorr Re: poza tematem 07.12.07, 21:43
                                Kanapony - to dodam erratkę - jak sprecyzujesz zagadnienie :-))
                                Chcę się poprawić ;))
                                • kanapony Re: poza tematem 07.12.07, 22:40
                                  nie trzeba
                                  jest ok
                                  musi byc
              • kanapony Re: Uszanować??? 06.12.07, 17:06
                > Ps. niestety wiekszosc dostepnych w necie zrodel podaje
                odwracalnosc
                > wazektomii w granicach okolo 40-50%. Jezeli jednak napotkal ktos
                > inne dane to poprosze o zrodlo-bedzie jednym z argumentow w
                dyskusji
                > z mezem. Dziekuje bardzo.

                moja Droga
                a gdzie Ty szykasz ?????
                nie wiesz, że net to kopalnia bzdur?
                każdy może tu cokolwiek umieścic - i często im durniejsze wieści na
                stronie tym ona bardziej profesjonalnie wygląda!!!
                jeśli chcesz rzetelnych danych to w jakimś czasopiśmie medycznym,
                albo na stronach internetowych tego właśnie czasopisma szukaj
                (konkretna strona, nie przez googla)
                ponadto pamiętaj, że czytasz pewnie polskie strony
                wierz mi - z doświadczenia wiem - niejednokrotnie są tak
                zafaałszowane wiadomości na nich, właśnie w celu zniechęcenia ludzi,
                przestraszenia ich !
                ale jeśli tylko net Ci zostaje to może chociaż strony... ja wiem...
                skandynawskie czy holenderskie?
                • yadrall Re: Uszanować??? 06.12.07, 17:36
                  Dane statystyczne odnosnie odwracalnosci wazektomii sprawdzilam na
                  oficjalnej stronie brytyjskiego NHS (odpowiednik posliego NFZ)-
                  mieszkamy w Anglii i tu zabieg wasektomii jest darmowy dostepny.
                  Zeby nie byc goloslowna wstawie cytat:

                  It is estimated that the success rate is (up to) 55% if you have
                  your vasectomy reversed within ten years, and approximately 25%
                  after more than ten years. These figures are based on the number of
                  partners successfully having a baby after a vasectomy reversal.

                  Dlatego jezeli ktos ma inne dane to poprosze o podanie zrodla.

                  Pewnie,ze mozna podwiazac kobiete (jajowody nie jajniki!!!),ale
                  przedw wszytkim zabieg taki wiaze sie z dosc powaznym zabiegiem
                  operacjnym w jamie brzusznej (w pelnej narkozie!!!),a takze niesie
                  spore ryzyko sklonnosci do ciaz pozamacicznych (to tez info ze stron
                  NHS),a takze zwieksza problemy z krwawieniami miesiecznymi (rowniez
                  ta strona,ale niestety nie ma wyjasnienia na jakiej zasadzie sa te
                  problemy powodowane).

                  Co do spirali-dla MNIE jest to metoda wczesnoporonna i nie bede
                  zabijac moich dzieci tylko dlatego,ze moj maz jest leniwy i boi
                  sie "grzebania przy jajkach". I nie ma to nic wspolnego z wiara,ale
                  z moja wiedza medyczna i przekonaniami etycznymi.
                  • yadrall Re: Uszanować??? 06.12.07, 17:41
                    Zelm71-wspolczuje Twojej zonie poronienia,ale nie porownuj prosze
                    sytuacji kobiety po 3 poronieniach i bezdzietna do takiej co kiedys
                    poronila,a obecnie jest szczesliwa mama dwojki dzieci. To sa dwie
                    zupelnie inne bajki...
    • marianna72 Re: Sterylizacja-zamach na meskosc? 06.12.07, 17:25
      Po pierwsze bardzo Ci wspolczuje ze wzgledu na poronienia , bardzo
      mi przykro.
      Jesli chodzi o druga kwestie ( brak zgody na sterylizacje ze strony
      meza ) to musze napisac ,ze mam podobne odczucia co Twoj maz.Jestem
      kobieta mam 3 dzieci (1 wpadka dwojka ostatnich planowana) nie
      chcemy juz wiecej dzieci ( mam spirale) ale przy ostatniej cesarce
      kiedy lekarz zaproponowal podwiazanie jajowodow (mieszkam zagranica
      gdzie takie zabiegi sa dozwolone) nie zgodzilam sie.Dla mnie moja
      plodnosc to rowniez dar i nie chce sie jej pozbywac.
      Jestem prawie na 99% pewna ,ze nie chce wiecej dzieci, ale w glebi
      mnie jest jakas psychiczna blokada, ktora nie pozwala na pozbawienie
      sie mozliwosci ich posiadania.
      Oczywiscie inna jest sytuacja gdyby w gre wchodzily wzgledy
      zdrowotne.Wtedy ewentualnie rozpatrzylabym ten wariant
      • anxx_von_en Re: Sterylizacja-zamach na meskosc? 06.12.07, 22:56
        marianna72: tu chyba chodzi o względy zdrowotne, czy nie?

        wspóczuję poronień, ale bardziej współczuję męża na chwilę
        obecną...choć może z czasem uda się cos zmienić (w jego postawie)

        • cyklista6 Re: Sterylizacja-zamach na meskosc? 07.12.07, 10:06
          Yadrall,

          Po pierwsze, to bardzo mi przykro - jeżeli można tak przez neta, to przyjmij
          wyrazy pocieszenia. Czy Twoje problemy naprawde nie mają szansy na leczenie?
          Bardzo mi przykro, mam dwójkę dzieci i mogę sobie tylko wyobrażać Twój ból.

          I powiem, że jako facet, nie zgadzam się z Twoim mężem oraz wyrażonymi tu
          poglądami. Zdaję sobie sprawę, że to może być bolesne - to taki syndrom
          zamykanych drzwi, a Twój mąż zapewne jeszcze jest zbyt młody na taki krok.

          A może zaproponujesz mu, aby zamroził sobie nasienie np. na 20 lat? No później
          to już chyba i tak nie będzie potrzebne. Próbowałaś tego argumentu?

          Pozdrawiam!
        • marianna72 Re: Sterylizacja-zamach na meskosc? 07.12.07, 14:40
          anxx_von_en napisała:

          > marianna72: tu chyba chodzi o względy zdrowotne, czy nie?
          Dlatego tez dodalam to zdanie na koniec:)))
          >
          > wspóczuję poronień, ale bardziej współczuję męża na chwilę
          > obecną...choć może z czasem uda się cos zmienić (w jego postawie)
          >
          • yadrall Re: Sterylizacja-zamach na meskosc? 07.12.07, 15:44
            Dziekuje bardzo za wszystkie wypowiedzi i slowa pokrzepienia!
            Przyznam sie bez bicia,ze caly watek pokazalam slubnemu. Chcialam go
            zmusic do rozmowy na ten temat-raz,ale porzadnie (wczesnie to sie
            migal i juz po zdaniu-nie,bo ktos bedzie mi grzebal przy jajkach
            zmienial temat). Najpierw sie strasznie oburzyl,ze opisalam go jako
            paskudnego drania,ale potem dal sie zagadac.
            Po bardzo dlugiej rozmowie doszlismy ustalilismy,ze tak naprawde to
            moje kochanie chcialby miec dzieci,ale z racji poronien nie smie
            proponowac kolejnej proby. Kocha mnie i nie wyobraza sobie zycia
            beze mnie,ale w zyciu roznie bywa,a to jednak powazna decyzja, poza
            tym pwoiedzial cos co mnie bardzo zaskoczylo-ze on sie boi,ze jak
            pojdzie na zabieg to ja jego przestane kochac,bo ja chce miec
            dziecko i bezplodny facet bedzie dla mnie neiatrakcyjny. I ze
            czuje,ze to ja bede za jakis czas zalowac tej decyzji,bo wcale nie
            jest powiedziane,ze za rok czy dwa uporam sie z przeszloscia i
            jednak bede chciala po raz kolejny bedziemy chciali starac sie o
            dziecko i co wtedy?
            I szczerze powiedziawszy jakos trudno mi nie przyznac jemu racji...
            Wprawdzie od ostatniego poronienia minie wkrotce rok,ale trauma
            pozostaje nadal,ale chec posiadania dzecka jest tez bardzo
            silna,wiec byc moze przyjdzie i na mnie czas?
            • cyklista6 Re: Sterylizacja-zamach na meskosc? 07.12.07, 17:38
              Yadrall,

              Bardzo dobra i konkretna rozmowa! O wiele więcej teraz wiesz niż poprzednio -
              czyli on nie tylko nie chce mieć dzieci co obawia się, że Tobie zrobi krzywdę w
              ten sposób. To jednak dość mocno zmienia obraz problemu! Bardzo dobrze rozumiem
              jego obawy - przy Twoich marzeniach o dziecku możesz przestać go postrzegać jako
              pełnowartościowego samca.

              Nauralnie, to będzie Wasza decyzja - ale jakoś to wygląda że wazektomia byłaby
              jednak chyba przedwczesna. Jeszcze możecie mieć szansę na dziecko - a skąd
              wiesz, czy za 5 lat nie będzie jakiejś nowej terapii dla Ciebie? Nie poddawaj
              się, znajomy ginekolog mówił że czasami lepiej aby kobieta poroniła kilka razy
              zanim donosi, niż podtrzymywać ciążę która nie ma szansy na prawidłowy finał.
              Może Wam się uda!

              Czego ze szczerego serca życzę, bo małżeństwo z dziećmi jest dużo pełniejszym
              przeżyciem niż bez.

              Pozdrawiam!
              • zelm71 Re: Sterylizacja-zamach na meskosc? 07.12.07, 18:21
                Brawo!!!
              • kanapony Re: Sterylizacja-zamach na meskosc? 07.12.07, 21:15
                a może wy macie oboje takie geny, co w Waszym przypadku nie dają
                żadnych objawów, ale po złączeniu się są letalne dla potomka?
                to nie ma co płakac - natura sama usuwa, to co wg niej nie jest
                zdatne do życia
                tylko próbowac i czekac
                a najlepiej - zróbcie sobie badania pod tym kątem (jeśli już
                robiliście - to sorry nie doczytałam)
            • kanapony Re: Sterylizacja-zamach na meskosc? 07.12.07, 21:18
              trudno jest nam pisac tak, by nie oceniac
              na dodatek nie znamy relacji od strony Twojego mężą...
              ale
              po przeczytaniu tego:

              > tak naprawde to
              > moje kochanie chcialby miec dzieci,ale z racji poronien nie smie
              > proponowac kolejnej proby. Kocha mnie i nie wyobraza sobie zycia
              > beze mnie,ale w zyciu roznie bywa,a to jednak powazna decyzja,
              > poza
              > tym pwoiedzial cos co mnie bardzo zaskoczylo-ze on sie boi,ze jak
              > pojdzie na zabieg to ja jego przestane kochac,bo ja chce miec
              > dziecko i bezplodny facet bedzie dla mnie neiatrakcyjny. I ze
              > czuje,ze to ja bede za jakis czas zalowac tej decyzji,bo wcale nie
              > jest powiedziane,ze za rok czy dwa uporam sie z przeszloscia i
              > jednak bede chciala po raz kolejny bedziemy chciali starac sie o
              > dziecko i co wtedy?

              pomyślałam:
              sprytny facet, ale jej wcisnął kit, i ma kilka lat spokoju przy
              klejeniu samolocików i innych hobby...

              bo z Twojego pierwszego (lub kilku pierwszych) wątku wynika coś
              innego
              ale może to przeświadczenie właśnie takie, bo nie znam Twojego męża
              relacji...
              • yadrall Re: Sterylizacja-zamach na meskosc? 08.12.07, 12:13
                Badania wszystkie zrobilismy (geneyke tez),a pisanie,ze nie ma co
                plakac i trzeba probowac dalej jest conajmniej okrotne. Jednak mam
                wrezenie,ze cos takiego raczej wynika z barku wiedzy niz sadyzmu i
                poprostu nie wiesz ile nerwow, bolu i stresu przynosi taka kolejna
                proba.
                Dla kobiety ujrzenie dwoch kresek na tescie ciazowym oznacza,ze
                bedzie MATKA i natura tak to zorganizowala,ze od tego momentu matka
                dba o swoje dziecko-gdy je traci (niewazne czy juz sie urodzilo i
                ile ma tygodni czy lat) traci SWOJE dziecko!!!
                Nie wiem czy masz dzieci,ale jezeli tak to wyobraz sobie,ze to
                dziecko zmarlo,a Ty nawet nie masz jak je pochowac (nie masz cialka)
                i oplakac,a ktos CI jeszcze radzi-nie placz tylko idz dalej!!!

                Przepraszam,ale musialam...

                Czy uwazasz,ze lepiejby bylo, gdyby moj maz stwierdzil: niewazne co
                Ty chcesz i czy sie boisz-robimy dzieciaka,bo ja tak chce?
                • kanapony Re: Sterylizacja-zamach na meskosc? 08.12.07, 16:45
                  zdaję sobie sprawę, że jest okrutne
                  ale czyż przyroda nie jest taka?
                  my - ludzie - mamy pecha, mamy świadomośc...
                  nie wiem jak bym się zachowała, gdybym miała Twoje problemy, albo
                  gdyby moje dziecko zmarło
                  pewnie jak Ty...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka