Dodaj do ulubionych

zazdrość o net

13.12.07, 00:49
Przybiera różne formy.
Co jakiś czas wściekłe panie piszą, jak to on oglada i ściąga porno-stronki (to chyba typowe),
Znajomosci z czatów- niektórym się zdarzają, o tyj piszą obie płcie,
Zazdrość o udzielanie się na forum
oraz wszelkie inne formy.

Co o tym myślicie? Na ile sieć wkracza w życie związku, na ile stanowi ispirację lub realne zagrożenie?
Czy Wasi partnerzy są zazdrośni/źli/zaniepokojeni że pisujecie na forum o seksie?;)
Mnie drażni najbardziej podwójna moralność: np. osoba, która wybiera to, na co ma ochotę, serfujac po, dajmy na to serwisach randkowych a zż(rz?)yma się na widok współmałżonka/i klikającego/j na forum zamkniętym. Zresztą nie tylko w tym przypadku nie uznaję "innych zasad dla mnie innych dla ciebie".
Obserwuj wątek
    • gomory Re: zazdrość o net 13.12.07, 01:49
      Jakos nigdy nie bylem szczegolnie zazdrosny o netowe znajomosci i czas poswiecany na to, bo nie czulem nigdy powaznego zagrozenia z tej strony. Nie interesowalem sie tez jakos specjalnie tym co w sieci wyrabia czy tez poszukuje moja piekniejsza polowa. W swojej naiwnosci przez pewien czas sadzilem nawet, ze wiem o wszelkich kontaktach jakie utrzymuje. Przypadkiem okazalo sie, ze nie o wszystkim mam wiesci z pierwszej reki ;).
      Tym niemniej dopoki nie czuje fizycznie realnego zagrozenia dla zwiazku, to nie wlacza mi sie zazdrosc, no moze pewien zawod z powodu niedopowiedzenia.
      Ja akurat nie mam tak drazliwego podejscia do "podwojnej moralnosci". Umiem poskromic swoja nadmierna ciekawosc - ona nie. Cierpialaby meki i snulaby niestworzone historie gdyby nie mogla przeczytac co wypisuje gdzies tam w tajemnicy. Poniekad rozumiem te jej potrzebe strzelenia mi czasem rentgena po mailu, telefonie, forumowych wpisach itd. Ja czulbym sie zazenowany w takiej roli, wiec trudno zebym przyznawal te same zasady sobie ;). Pod tym wzgledem nie zalezy mi rownosci.
      • nikita1001 Re: zazdrość o net 13.12.07, 09:11
        Z tym niestety mam problem w domu, do tego stopnia, ze net uwazany
        jest za rzecz zbedna i malo przydatna w zyciu a do tego zagrazajaca
        zwiazkowi. Ale jesli przychodzi taka potrzeba zaraz jest
        wykorzystywany dosc intensywnie oczywiscie przy mojej pomocy. Moze
        ktos powie, ze to w obecnych czasach nie mozliwe lecz wierzcie mi,
        czesto musze tlumaczyc o czym pisze na forach i po co to robie.
      • gardenersdog Re: zazdrość o net 13.12.07, 13:16
        Gomory -zwazywszy, że twoja piękniejsza połowa inwigiluje twoją aktywność netową
        - jesteś wytrawnym dyplomatą;))
    • glosatorr Ten/ta Trzecia czyli Sieć 13.12.07, 10:02

      Wszystko tak naprawdę zależy od tego jak się sieć traktuje.
      Jesli dla człowieka Sieć, to tylko miejsce na zdobywanie wiedzy,
      robienie zakupów czy Czytelnia - to sieć nie jest ani groźna ani
      uzalezniająca.

      Ale jeśli w sieci zaczynamy szukac namiastki albo tego co nam
      brakuje w życiu realnym, w relacjach z ukochaną osobą, to tak
      naprawdę kuszenie losu (albo wystawianie się na pokuszenie).

      Ja nie dziwię się temu, że ludzie samotni są w sieci: na chatach,
      na forach dyskusyjnych, czy portalach randkowych etc. W granicach
      rozsądku dla samotnych to łatwa szansa na znalezienie nowych
      znajomości ale przy założeniu, iż zachowane będą zdrowe
      zasady "higieny" poruszania się w sieci.

      Ale jeśli ktoś jest w związku i włazi do sieci by brzydko mówiąc
      tutaj znajdowac podniety, nowych znajomości - to tak naprawdę ja
      osobiście sądzę - że może to nawet czasami podpadać pod zdradę a jak
      pokazuję historie zyciowe - zdradą wcześniej czy później się kończy.
      Już nie mówiąc o uzależnieniu od sieci.

      Wirtualna rzeczywistość kusi - mami. Tworzy iluzje, która jeśli
      znajduje u człowieka pożywkę - potrafi mu zastapić realny świat.
      A jeśli w realnym świecie są kryzysy, problemy i ciche dni w
      związku - to sieć powoduje, że problemy nabrzmiewają i czasami
      rozrywają związki.

      Każdy napewno słyszał o historiach, kiedy żonkiś pod nieobecność
      współmałzonka/ki przesiadywał na czatach i zaczął się umawiać z
      poznanymi w sieci osobami. Ja znam przypadek, w którym żona jednego
      z moich kolegów po paru miesiącach przesiadywania w pracy na GG i
      chatach, któregoś dnia wparowała do domu, spakowała się i wyjechała -
      "bo się zakochała w sieci w jednym gościu" i po paru miesiącach
      skruszona, wyzwolona już z iluzji romansów w sieci chciała wrócić.

      Już nie wspomne o parach, które poznały się w sieci i potem jedna ze
      stron odkryła, że jej nowy partner lub partnerka, "gdy on/ona nie
      widza tego" - wciąż zagląda na to swoje ilove czy sympatię i dalej
      szuka.

      Niestety zagrożenie tkwiące w Sieci istnieje i bagatelizowanie tego
      jest czystym chowaniem głowy w piasek. Albo próbą ucieczki od
      problemu. Mnie samego dziwi, jak ktoś pisze tutaj, że jest w
      szczęśliwym związku a jak się wrzuci jego nick w archiwum widać, że
      ktoś non stop siedzi w sieci. Wtedy sam się zastanawiam, co jest
      prawa a co jest fikcją.

      Dlatego osobom w związkach gdyby chciały rady zalecałbym po prostu
      unikanie sieci w pojedynkę. I traktowanie tego oglądania pornoli (i
      ciagłe poszukiwanie mocniejszych wrażeń - z czasem) jak i siedzenie
      na czatach, na gg czy skype w tajemnicy lub konspirze przed
      współmałzonkiem - jako najzwyklejszą próbę zdrady, albo wystawianie
      się na zdradę. Bo jeśli ja poświęcam czas na takie bzdety
      zaniedbuhjąc ukochaną osobe, albo szukając ekscytacji nie z nią ale
      jakimś wirtualnym bytem na zdjęciu lub czacie - to tak naprawdę już
      ją zdradzam.

      I mogą się oburzac Ci, którzy znajda tysiące uzasadnień, że tak nie
      jest. Ja wtedy ich zapytam - jeśli tak nie jest, to czemu swoim
      ukochanym nie dacie haseł do waszego GG, poczty? Przeciez nie macie
      nic do ukrycia!?

      No właśnie. Na szczeście ja nie mam nikogo i nie mam tego dylematu.
      Kiedy ostatnio z kimś byłem - nigdy nie zagladałem do sieci
      towarzysko. A moja pani miała hasła do skrzynek i czasami pod moją
      nieobecnośc ściągała mi pocztę... Otwartość... Ci co nie mają nic do
      ukrycia, nie musza sie chować z siecią.

      A co do uzależnień - sieć uzależnia. To Forum czasami równiez ;))
      Ukłony dla wszystkich...
      • zelm71 Re: Ten/ta Trzecia czyli Sieć 13.12.07, 15:38
        Ja w sieci nie szukam zanajomości no chyba że www.nasza-kasa.pl
        Moja mała wie że siędzę na tym forum i czasem czyta co napisałem.
        Jak oglądam strony erotyczne to robię to jawnie a ona czasem
        przyłącza się i pyta się mnie co ciekawego znalazłem. Często razem
        oglądamy i wspólnie komentujemy - zazwyczaj żartując.
        Moja nie jest zazdrosna o sieć.
        Nic nie musze ukrywać bo jesteśmy tolerancyjni i wspólnie próbujemy
        dzielić swoje zainteresowania.
        Nie mamy specjalnie tajemnic. Bez zaufania, tolerancji, szczerości i
        większe czy mniejsze tajemnice powodują dyskomfort w związku. Ja
        chcę w domu, w związku czuć się na luzie a nie oglądać się za siebie
        oraz czuć się we własnym domu jak szpieg albo osoba szpiegowana.
        • kawitator Re: Ten/ta Trzecia czyli Sieć 13.12.07, 16:07
          Nieważne czy w życiu wirtualnym czy realnym w małżeństwie potrzebna jest lojalność. To znaczy jak coś robie to tego nie ukrywam a robiąc cokolwiek liczę się z uczuciami ślubnej. Jak coś robię na sieci to stosuję jeden jedyny nick Mój nick znany jest mojej ślubnej moim znajomym i rodzinie. Co z tą wiedzą robią to juz jest ich sprawa. Czy czytają? Na pewno część bo czasami sam podsyłam jakieś ciekawsze wypowiedzi. Z drugiej strony traktuje to moje pisanie jako część takiej mojej odskoczni od codzienności i przestanę jak i się znudzi i tylko wtedy No poza tym ze mnie admini wybanują za nieobyczajne słowa lub niepolityczne poglądy ;-PPPP
          • kanapony Re: Ten/ta Trzecia czyli Sieć 14.12.07, 01:08
            nawet nie wiesz, jak trudno o tą lojalnośc...
            kiedyś miałam całą listę: jaka ta druga połowa powinna byc
            teraz szukam (u przyjaciół również) praktycznie tylko lojalności
            jestem sama i mam... troje prawdziwych przyjaciół

            ale zgadzam się, że trzeba byc sobą w sieci - nie robic czegoś,
            czego w realu by się nie zrobiło czy nie powiedziało
            też mam jeden nick i znajomi rozpoznają mnie...
            • aandzia43 Re: Ten/ta Trzecia czyli Sieć 14.12.07, 20:14
              Nick mam jeden, ale nikomu się z niego nie zwierzam. Bo chociaż nie napisałam tu
              niczego, czego nie wypowiedziałabym już na głos w realu, to pewne szczegóły z
              życia mojego męża powinny być wiadome tylko jemu i mnie. No i oczywiście
              anonimowo forumowiczom ;-) Chyba by sobie nie życzył upowszechniania informacji
              o swoich niedoskonałościach wśród znajomych.
              On mojego nicku nie zna (chyba), ale śladów za soba za bardzo nie zacieram, więc
              jak zechce, to pozna.

              A tak naprawdę, to jestem kotem i lubię chadzać własnymi drogami i najlepiej,
              jak ich rozkład w czasoprzestrzeni znany jest tylko mnie, miauuu....
              ;-)
              • kanapony Re: Ten/ta Trzecia czyli Sieć 16.12.07, 20:36
                tak, zgadzam się

                a o tym rozpoznawaniu to chodziło mi o to, że kiedyś znajomy
                przysłał mi SMS z pytaniem, czy kanapony to ja...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka