Dodaj do ulubionych

blisko coraz bliżej

03.04.08, 09:39
Mam dość i nie wiem jak długo wytrzymam - może banał ale jakże
przykry - 11 lat małżeństwa materialnie OK. dzieci wspaniałe a
ja czuję że zbliżam się do kresu.
Moja żona wulkanem sexu nigdy nie była ale jakoś to szło przez
pierwsze lata – teraz jest coraz gorzej.
Ostatni rok - sex raz na miesiąc- ten rok – sex 1 raz. Jeszcze
jakiś czas temu próbowałem to jakoś ratować – coś urozmaicić zabawy
z kamerką, sprośne słówka, sms-y – pomagało na krótko. Po pół roku
dałem sobie spokój.
Teraz już tylko żal i zniechęcenie kiedy wracam do domu i widzę
tą minę zatroskaną wszystkimi nieszczęściami ludzkości i tym co
dziś powiedziała jej p….na mamusia.
No i jedyna konwersacja – to że potrzebuje pieniędzy – codziennie
więcej i więcej.
Każdy wieczór wygląda tak samo - dzieci spać żona razem z nimi
zasypia a ja mam tv i piwko albo 2 albo 3 - pozwalają szybko
zasnąć.
Kiedyś czekałem każdego wieczoru – że może dziś nie zaśnie że może
będzie miły wieczór - dziś po 3 latach systematycznej progresji
mam już to serdecznie gdzieś - mam 34 lata i nie chcę tak
skończyć - jednocześnie za każdym razem kiedy na dzień dobry
dowiaduję się jaka to ona jest nieszczęśliwa bo : dziecko ma
katar, bo jej mama powiedziała coś nie tak, bo noga ją boli, bo ma
sraczkę itd. Itd. Itd. - wszystko mi opada.
Zauważyłem dziwną prawidłowość łapania się najdrobniejszych
niepowodzeń i umartwiania się nimi - wtedy dla niej wszystko
inne nie istnieje - sytuacja kiedy dziecko ma katar albo pies
ma sraczkę wykluczała jakiekolwiek branie pod uwagę miłego
spędzenia wieczoru a już sexu broń boże.

A ja po prostu chcę żyć - cieszyć się mimo że czasem nie wszysko
idzie jak po maśle - korzystać z życia – takie jakie mam - a nie
patrzeć wciąż na innych. W dupie mam że ktoś ma lepiej że ktoś
buduje dom , że ktoś jeździ 2 razy w roku za granicę na
wakacje - moim dzieciom też niczego nie brakuje i potrafię zadbać
o dom.
Mam 34 latam wspaniałe dzieci niczego mi nie brakuje – tylko żony
nie mam - bo zmieniła się w kontestatorkę wszelkich
nieszczęść. A sex i bliskość…. . Jeszcze trochę wytrzymam ale
decyzja żeby sobie kogoś znaleźć jest bliska .


Obserwuj wątek
    • mimozynka Re: blisko coraz bliżej 03.04.08, 09:52
      Wiesz jak to czytałam .........to nie obraz się ,bo dla ciebie to zabawne nie
      jest ale ja sie pokładałam ze śmiechu , tak to zabawnie ująłes ,masz poczucie
      humoru hihi...........a tak poważnie to ci współczuje że wcześniej nie
      zauważyłes małostkowości swojej żony .
    • 1anka49 Re: blisko coraz bliżej 03.04.08, 10:09
      podobnie mam...sytuacja odwrotna....mezowi zawsze zle,niedobrze...o
      seksie nie wspomnę.Wiesz ...kapnęlam sie jakies 15 lat temu,że tracę
      uroki zycia a 10 lat zajęło mi dochodzenie do akceptacji mojej
      zdrady.hm.....zdradzam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka