Dodaj do ulubionych

wygląd po ciąży i porodzie a sprawy łóżkowe

23.05.08, 18:34
no nie miałam szczęścia.
po drugiej ciązy i drugim cc mój brzuch jest mało podobny do brzucha.
na pewno nie przypomina tego co kręci faceta-obawiam się że to mało
powiedziane...okropna blizna, krzywa, deformująca brzuchy, nad nią nawis
schodkowy, wszystko okraszone rozciagnietą skórą.Pięknie to opisałam:)
uprzedzę,ze to nie kwestia wagi, bo szczupła jestem.
Wstydzę się tego. Wiem,ze ładny kobiecy brzuch to taki jego fetysz.Czuje się
okropnie i nawet nie chce myśleć o seksie.Nie rozmawiam z nim o tym, bo to typ
który prawdy w tej kwestii nie powie nigdy,zeby mi przykro nie było.Zresztą co
ma mi powiedzieć?
I nawet cyckami nie nadrobię, bo po karmieniu to dwie skarpety będą. Ekhem, no
może pomogą o tyle,ze mi zasłonią ten koszmarny brzuch:))

a tu lato idzie...i te wszystkie paskie jędrne brzuszki na ulicach...

doradźce coś dobrzy ludzie...
faceci dzieciaci, powiedzcie jak postrzegacie ciało swoich kobiet "zniszczone"
ciążami (nie pytam tych których kobiety wyglądają po dzieciach tak samo
dobrze, albo nawet lepiej "bo cyc pełniejszy":)
dzięki

Obserwuj wątek
    • texas331 Re: wygląd po ciąży i porodzie a sprawy łóżkowe 23.05.08, 18:54
      Wydaje mi się że to tylko kwestia czasu i chęci .Proponuje jakieś ćwiczenia
      ,basen ,rower itp. a wkrótce wrócisz do formy.Mojej żonie to pomogło ,więc
      uśmiech na usta i do roboty.
      • texas331 Re: wygląd po ciąży i porodzie a sprawy łóżkowe 23.05.08, 18:55
        Aaa , dodam że seks też jest bardzo ważny !!! ;D
        • wifka Re: wygląd po ciąży i porodzie a sprawy łóżkowe 23.05.08, 19:05
          to nie kwestia cwiczen itd.
          to kwestia niezbyt udanego cc i szycia.
          dzieki za odzew:)
          ale ja nie o to pytam, bo kwestie estetyczne są tu bezdyskusyjne.
          • majula06 do texas! 01.02.09, 02:20
            ćwiczenia przynoszą dobry skutek jak jest tylko tłuszczyk na
            brzuchu a skóra jest w dobrek kondycji . Gorzej wygląda sytuacja np.
            u mnie , jak jest problem z jędrnością skóry. Wyćwiczyłam po
            poprzedniej ciązy brzuch , praktycznie było zero tłuszczu ( po 7
            miesiącach walki na fitnesie) ale skóra brzydko wisiała i chirurg
            plastyczny do ,którego się udałam ( Sankowski)powiedział, że nic już
            w tej kwestii nie poprawię kremy- ćwiczenia tylko ratuje mnie
            plastyka brzucha co jest bardzo ryzykowną operacją bo tnie się
            uśmiech od jednej kości biodrowej do drugiej i wycina nadmiar skóry,
            zszywa się mięsnie a następnie skórę i jest "pamiątka" w postaci
            kilkudziesięciu szwów! nie wspomnę o rekonwalescencji i
            pomniejszeniu portfela o 10 tysięcy złotych.
          • kasiczek80 Re: wygląd po ciąży i porodzie a sprawy łóżkowe 24.02.09, 11:17
            Bardzo prosze o kontakt:kate_1980@interia.pl
    • zlosnica100 Re: wygląd po ciąży i porodzie a sprawy łóżkowe 23.05.08, 19:08
      A plastyka brzucha?
      Tu nie ma co udawać ze "idzie" sie do tego przyzwyczaić, bo nie idzie, tylko
      działać i zlikwidować.
      Choćby dla własnego komfortu.
      A z biustem nie przesadzaj, nie powiedziane ze wisieć będzie.
      • wifka Re: wygląd po ciąży i porodzie a sprawy łóżkowe 23.05.08, 19:15
        niestety,plastyka brzucha i blizny odpada.
        przy skłonności do bliznowców, kazde nowe cięcie moze pogorszyć sprawę.
        przerabiałam temat po pierwszym cc
        • stefan2345 Re: wygląd po ciąży i porodzie a sprawy łóżkowe 23.05.08, 19:40
          Nic się nie martw, jeśli on Cię szanuje to albo Ci powie i razem
          rozwiążecie problem albo nie będzie to miało znaczenia dla Was. Ja
          mam żonę z takimi szwami i nic mi to nie przeszkadza. Urodziła za to
          dwóch super facetów to jest nieporównywalna rekompemsata. Trzymaj
          się!
          • wifka Re: wygląd po ciąży i porodzie a sprawy łóżkowe 23.05.08, 19:49
            Stefan, chodzi o to ze juz ma znaczenie.
            Ja nie wyobrazam sobie zblizen.
            Wiem,ze widok mojego brzucha,niezaleznie od rekompensat, nie jest i nie bedzie
            miły...Ja wiem,że liczy sie ze miłość,dzieci itd.Ale pozadanie, seks to w
            ogromnej mierze reakcja na bodźce.
            To nie sa tylko szwy.Po cc brzuch moze wygladac naprawde ok, blizna najczesciej
            jest prawie niewidoczna.U mnie jest naprawde źle i nikt kto to widzial nawet nie
            probowal mnie pocieszać.
            • caline-czka78 Re: wygląd po ciąży i porodzie a sprawy łóżkowe 23.05.08, 20:04
              Mysle ze twoj problem tkwi w twojej glowie.Stan brzucha napewno jeszcze z czasem
              sie zmieni.Musisz cwiczyc.I kurcze,przeciez nie kazdy widzi twoj brzuch patrzac
              na ciebie!!!A co do meza to mysle,ze jesli zaczniesz zachowywac sie sexi to
              wystarczy.Wez sie w garsc,mysl pozytywnie.Na jakie rady czekasz?cudu nie
              bedzie.Ale zdarzy sie jak zapomnisz o swoim brzuchu,zaakceptujesz ta zmiane i
              skupisz sie na swoich innych walorach!powodzenia!
            • zlosnica100 Re: wygląd po ciąży i porodzie a sprawy łóżkowe 23.05.08, 20:29
              Mimo wszystko radzie jeszcze jedna wizytę i chirurga plastycznego, nie ma blizn
              których nie można zminimalizować, ponadto dobry krem na blizny /cepan chyba/ i
              regularne naprzemienne masaże prysznicem po zdjęciu sitka.

              Ze swojej praktyki; miałam fałdkę skory która została po odchudzaniu, niby byla
              nie do usuniecia /wiem ze to nic w porownaniu z twoja blizna ale chodzi mi o
              podejscie/.Rok ją meczyłam masazami, klepaniem, masazysta pracowal nad nia az do
              siniakow...nie ma jej, zniknela.
              • becik_s Re: wygląd po ciąży i porodzie a sprawy łóżkowe 23.05.08, 20:49
                a inna rada, bielizna, taka co brzuch trochę zakryje, z doda pikanterii w łózku,
                meżczyzna wzrokowiec, na pewno sie mu spodoba.
                w google wpisz bielizna, gorsety
                to link pierwszy z brzegu, miom zdaniem do wyboru do koloru
                ( od razu mówię, żadna reklama, mozna sprawdzić, pierwszy link)
                www.swiatkobiet.com.pl/zakupy/dzial,34,gorsety,1
                • wifka Re: wygląd po ciąży i porodzie a sprawy łóżkowe 23.05.08, 21:07
                  ech,dziewczyny:)
                  dzięki za Wasze rady...
                  Nie pisałam wszystkiego wczesniej,zeby sie sedno sprawy nie zgubiło w długim
                  poście.Nie bede wstawiac zdjecia mojego nieszzesnego brzucha,wiec musicie
                  uwierzyc na słowo,ze to nie jest drbnostka,ani cos co sie zmieni masazami,
                  cwiczeniami, sportem itd.Ani zadnymi specyfikami (mam w domu najlepsze maści na
                  blizny, ściagane z Francji jeszcze po pierwszym cc).Chirurg tez nie poprawi mi
                  tego, bo blizowce moga byc jescze wieksze.
                  Blielizna, to takie pocieszenie tylko.Tak jak dobry stanik-zdejmiesz i...siara
                  przed Ryśkiem:)
                  Ja naprawde przeanalizowałam juz wszelkie mozliwosci.

                  dlatego zwróciłam sie do facetów z pytaniem jak oni odbierają takie oszpecone
                  ciała swoich kobiet...



                  • janznepomuka Re: wygląd po ciąży i porodzie a sprawy łóżkowe 01.02.09, 22:43
                    Witaj kuleżanko!

                    No więc jesteś na najlepszej drodze do rozpierdzielenia udanego
                    związku. Względnie za parę lat koleny sfrustrowany gostek zacznie
                    tutaj swoje żale wylewać.

                    Wstydzisz się tej blizny
                  • maz.27 Re: wygląd po ciąży i porodzie a sprawy łóżkowe 20.02.09, 17:34
                    A wiesz co ja ci powiem ? Mnie by starczyło to, że chcesz dobrze wyglądać.
                    Wspierałbym cię w tym, chodził na zajęcia z tobą - doceniał każdy zrzucony
                    kilogram i każdą poprawę. Moja żona niestety woli potwornie tyć i nic ze sobą
                    nie robić. Narzeka tylko "że już mi się nie podoba". Nigdy jej tego nie
                    powiedziałem. Udało mi się ją zapisać na fitness. Udaje mi się ją wypchnąć raz w
                    tygodniu, po czym mam kłótnie o to, że "co z tego że jest gruba - wygląd
                    przecież nie ma znaczenia" - a jest dwa razy grubsza aniżeli wtedy kiedy
                    poznałem ją trzy lata temu :(
                • glamourous Re: wygląd po ciąży i porodzie a sprawy łóżkowe 23.05.08, 21:17
                  No właśnie, a może zakrywający brzuch pas do pończoch? Majtki można potem w
                  trakcie zdjąć a taki pas zostawić... To taki doraźny sposób, natomiast myślę ze
                  powinnaś tak czy owak poradzić się jakiegoś dobrego chirurga plastyka. Teraz
                  medycyna kosmetyczna jest na takim poziomie, ze można skorygować praktycznie
                  wszystko. Słyszałam np. o laserowym usuwaniu blizn. Nie wiem na ile jest to
                  skuteczne, ale może warto zasięgnąć języka...
                  • wifka Re: wygląd po ciąży i porodzie a sprawy łóżkowe 23.05.08, 21:52
                    ale się uparłyście:)
                    konsultowałam!!!!
                    u najlepszych!!!

                    pas do pończoch...kompletnie nie nasza bajka:)
                    • ivone7 Re: wygląd po ciąży i porodzie a sprawy łóżkowe 24.05.08, 12:42
                      skoro nie mozna chirurgicznie..bo beda bliznowce sprobuj czegos
                      takiego jak body haelth..to zabieg kosmetyczne, ktora ujedrnia
                      cialo, likwiduje zwaly skory, a nie jest interwencja chirurgiczna,
                      co prawda super tanie nie jest ale widzialam efekty i uwazam ze
                      warto..nie dokonca oczywiscie da sie zlikwidowac to co ci
                      przeszkadza, ale na pewno zminimalizuje skutki uboczne cc..polega to
                      na jezdzeniu po ciele specjalna glowica, ktora drenuje tkanke
                      podskorna..
                      kiedys na forum o odchudzaniu dziewczyny pisaly o foliowaniu i to
                      tez by Ci na pewno pomoglo..
                      boje sie tylko, ze wszystkie nasze rady ty z zalozenia
                      odrzucasz..czekasz tylko na post faceta ktory napisze ze ma to
                      ogromeeee znaczenie..i ze jakby zona miala taki brzuch to juz zero
                      seksu..i ze to byloby wspaniale usprawiedliwienie tego, ze ty masz
                      opory przed zblizeniem..
                      pamietaj ze sex to nasze glowy..ty w glowie masz tylko swoj brzuch i
                      nic poza tym..
                      • wifka Re: wygląd po ciąży i porodzie a sprawy łóżkowe 24.05.08, 21:02
                        słyszałam o BH,ale przyznam ze nie probowalam.

                        co do reszty, no cóż...nietrafiona diagnoza.
            • ewa1125 WIFKA 24.05.08, 14:37
              Sprobuj wyszukac w googlach jakis gabinet medycyny estetycznej
              (www.aksamitna.pl),najlepiej taki z laserami pod egida "Aksamitnej
              medycyny").Pracuje w takim gabinecie i musze ci powiedziec,ze efekty
              takiej laseroterapii sa zdumiewajace.Skory ci nie naciagna,ale
              zmniejsza blizny i dodadza skorze elastycznosci i poprawia jej
              wyglad.To jest dosc kosztowna sprawa,ale warto sprobowac.Teraz
              technika poszla tak daleko,ze skalpel idzie w zapomnienie.Powodzenia
              zycze:)
              • wifka Re: WIFKA 24.05.08, 20:56
                o widzisz.
                jesli poprawia to elastycznosc skory, to mogłoby to cos zmienić.
                bo te zrosty uniemozliwiają równomierne rozejscie sie skóry.
                tylko czy uelastyczniają bliznę,czy skórę w okolicy blizny.
                bo jesli jest szansa na to pierwsze to sprobuje.
                dzieki
        • zielona-salata Re: wygląd po ciąży i porodzie a sprawy łóżkowe 24.05.08, 18:04
          ja byłam z bliznowcem u doktora Dmytrzaka w Szczecinie (ma swoja klinikę) - on odradził korektę chirurgiczną, bo faktycznie jak ktoś ma skłonność do tworzenia sie bliznowców, to usuwanie blizn nic nie da, a może sprawę pogorszyć. Mówił on, ze opracował metodę usuwania bliznowców poprzez ich "odmrażanie" - chłodzi sie je czymś (azotem???) a potem ładnie usuwa - metoda ta ponoć nie prowadzi do ponownego przerostu blizn. Może to coś da w twoim przypadku??
          • wifka Re: wygląd po ciąży i porodzie a sprawy łóżkowe 24.05.08, 20:58
            jest jedynym wtajemniczonym czy robi się to w gabinetach?
            nie próbowałaś?
      • zakletawmarmur Re: wygląd po ciąży i porodzie a sprawy łóżkowe 24.05.08, 18:59
        Nie mam nic przeciwko operacją plastycznym, ale nie potrafiłabym kogoś do nich
        namawiać. To samo dotyczy np aborcji. Operacja plastyczna to w końcu operacja,
        może skończyć się pogorszeniem wyglądu lub nawet śmiercią. To poważniejsza
        sprawa niż zakup kremu czy wizyta u kosmetyczki. Rozumiem ludzi decydujących się
        na nie z powodu długotrwałych kompleksów. Tu sprawa wydaje się świeża i z czasem
        może okazać się mniej istotna.
    • zlosnica100 Re: wygląd po ciąży i porodzie a sprawy łóżkowe 23.05.08, 21:48
      Jeszcze raz powtórzę; nie ma takich blizn których dobry chirurg nie za retuszuje.

      Po 2 co na to twój mąż bo jego zdanie ważne a nie obcych.
      Sa faceci dla których to będzie obojętne i tacy którzy będą mieć problem i tyle,
      no i są tacy których pewna "anomalia" będzie kręcić, rozmawiałaś z nim?
      • wifka Re: wygląd po ciąży i porodzie a sprawy łóżkowe 23.05.08, 22:08
        złośnico, pisałam o tym w pierwszym poscie.
        nie dowiem sie prawdy od niego.
        choćby wyglądało najgorzej na swiecie, on powie ze jest ok i mu nie
        przeszkadza.Nigdy przykrej prawdy nie powie- to mi kiedyś szczerze powiedział:))
        Dlatego przyszłam tu o tym pogadać. I posłuchać cudzych facetów;)
        srednią sobie wyciągnę:)))

    • krissdevalnor100 Ejże, 23.05.08, 22:16
      jak to taki fetysz, to plastyka brzucha ponoć 6 czy 7 tysiów
      kosztuje, niech uskłada
      :P
      w końcu jego dzieci rodziłaś nie? ;)))

      Nawet jak zacznę serio pisać, to obawiam się, ze nic innego jak tej
      plastyki Ci nie doradzę.

      ...może jednak uskłada?
      :)
      • wifka Re: Ejże, 23.05.08, 22:25
        człowieki kochane, czytajcie posty , no błagam.

        kiss, no poproszę ładnie o tą opinie na serio:)
        • krissdevalnor100 Re: Ejże, 23.05.08, 22:37
          Na tym etapie, to wszystkim znane metody walki: lodowata woda,
          szorstka rękawica i galony maseczek i środków ujędrniających.
          Ćwiczyć tez trzeba, bo jak pod spodem będzie worwk, to skóra sie nie
          wciągnie bo i jak. Zreszta skóra najgorsza. Pisała o tym chyba
          Złośnica: masować, ale profesjonalnie masować. I nie 3 albo 6
          tygodni, tylko 3 albo 6 lat. Skóra po porodzie dochodzi do siebie
          spokojnie i 2 lata. Jeśli ktoś z nią coś robi:P
          Szczerze mówiąc wątpię, ze Ci sie będzie chciało, bo roboty będzie
          od cholery a postępy powolne. Co do "cycków";) to radzę jeszcze
          nakładać maseczki odżywcze, identyko jak na twarz, to bardzo dużo
          daje. Na lodowate prysznice jest mocno za późno, bo zrobisz sobie
          zapalenie piersi będzie dramat naprawdę.
          Zawsze mówie, ze o biust i brzuch zaczyna się dbać PRZED ciąza a nie
          po. W chwili kiedy się decydujesz a max widząc 2 kreski kupujesz
          pierwszy krem i rękawicę do masaży i odkręcasz zimną wodę. Na biust
          maseczki odżywcze i kilka zdrowasiek i moze się uda- rozstępów nie
          będzie a pierś zostanie jak u nastolatki;)
          (mozliwe, mozliwe)
          Ty nic nie poradzisz na bliznę, siła wyzsza, chociaż nie wierzę do
          końca w te diagnozę i cos mi to pachnie 1 czy dwoma konsultacjami.
          No ale moze reszta- rozstepy i ogólny nadmiar się zniweluje, czego
          gorąco życzę. Przerąbane z tymi ciazami:/
          • wifka Re: Ejże, 23.05.08, 22:45
            chyba jeszcze watek założę , bo widzę ze zostalam kompletnie niezrozumiana:)))

            zapewniam wszystkich,ze znam metody,masaze,cwiczenia,techniki,specyfiki,dbalam o
            siebie bardzo przez obie ciaze, rozstępów nie mam itd itd itd itd

            umyslnie przyszłam tutaj,a nie na forum o urodzie,zeby poczytac opinii na temat
            seksu, pozadania,stosunku do zdeformowanego nagle kobiecego ciala....
            • becik_s Re: Ejże, 23.05.08, 22:48
              no chłopaki, faceci, męzowie do roboty, pomózcie dziewczynie, napiszcie o
              swoich odczuciach, tego wifka oczekuje!
              • wifka Re: Ejże, 23.05.08, 22:51
                mimo całej Twojej ironii beciku, dziękuję serdecznie:))
                • becik_s Re: Ejże, 23.05.08, 22:55
                  ironi...? absolutnie zabrałam raz głos w tym wątku ale widzę, ze nie tego
                  oczekiwałaś, więc mobilizuje płeć brzydką :-) do wypowiadania się, daleko mi do
                  ironii!
            • janznepomuka Re: Ejże, 01.02.09, 22:49
              > umyslnie przyszłam tutaj,a nie na forum o urodzie,zeby poczytac
              opinii na temat
              > seksu, pozadania,stosunku do zdeformowanego nagle kobiecego
              ciala....


              Albo Ci kompletnie odwaliło po porodzie (90%), albo Ci cesarkę tępą
              siekierą rzeźnik robił (0,0000001%), albo nie piszesz prawdy do
              końca (9,9999999%).

              Poczytaj sobie w słowniku znaczenie terminu deformacja.

              Jan
          • zolteoczy Re: Ejże, 30.01.09, 23:05
            Na lodowate prysznice jest mocno za późno, bo zrobisz sobie
            > zapalenie piersi będzie dramat naprawdę.

            O, a co to jest zapalenie piersi? Bo ja mam też niestety murzyńskie
            cycki, których się bardzo wstydzę i które sa/były jednym z moich
            największych kompleksów. Też zdjęcia wklejać nie będę, ale jak
            byłam kiedyś u chirurga (wprawdzie 15 lat temu), to powiedział, że
            tu już nic się nie da zrobić. Moje to pamiątka po 17-letniej
            anoreksji/bulimii. Oglądałam rożne piersi po operacji w internecie
            i muszę powiedzieć, że to wcale dobrze nie wygląda... Widać szwy i
            piersi wcale nie mają ładnego kształtu, a są takie sztucznie jakby
            podwieszone na skórze... Pokazałam to mojemu facetowi i on to
            potwierdził, tzn. że operacja odpada. Kochamy się, jeśli już do
            tego dojdzie, bez zdejmowania stanika, a nawet bluzki u mnie.....

            I właśnie ja robię sobie te lodowate prysznice na piersi, po 20
            okrążeń na każdą i wydaje mi się, że to im minimalnie pomaga.
            Przynajmniej skóra nie rozciąga się dalej.
            Ale rzeczywiście często piersi mnie bolą.
            Myślałam, że to zbyt wysoka prolaktyna, a Ty tu o jakimś zapaleniu..

            Autrce wątku szczerze współczuję, bo wiem, jak to jest mieć taki
            defekt. Ja sobie niestety na własną prośbę rozwaliłam ciało (cycki,
            zęby, blizny po cięciu... boże tak to pisze teraz i dociera do
            mnie,że co się dziwię, że mój facet nie chce się ze mną kochać.....)

            Trudno coś doradzić, co by się naprawdę kupy trzymało...
            U mnie czas najbardziej podleczył rany - po ltach inaczej patrzę na
            swoje ciało, to już nie jest taki świerze. Wiem, że już innego nie
            będę miała i muszę je polubić, takie, jakie jest. Zaczynam też
            widzieć pierwsze oznaki starzenia (34 lata) i tu też tak naprawdę
            nie ma mocnych...
            Mówię sobie, to jest moje ciało, ono nosi na sobie ślady różnych
            moich przeżyć, frustracji, agresji. Takie już będzie. Ale przez to
            właśnie jest moje, całe moje życie jest na nim wypisane, każdy ślad
            coś znaczy. W końcu przestałam go nienawidzić.

            Wifka, a masz jakieś konkretne sygnały, że Twój mąż nie akceptuje
            Twojego brzucha? Bo to można wyczytać i bez słów. A jeśli nie ma
            takich, to może po prostu inaczej na to patrzy?
            • zolteoczy Re: Ejże, 30.01.09, 23:08
              ŚwieŻe nie jest to już.
            • zakletawmarmur Re: Ejże, 31.01.09, 00:45
              > anoreksji/bulimii. Oglądałam rożne piersi po operacji w internecie
              > i muszę powiedzieć, że to wcale dobrze nie wygląda... Widać szwy i
              > piersi wcale nie mają ładnego kształtu, a są takie sztucznie jakby
              > podwieszone na skórze...

              Na forum biuściastych było sporo linków do tych zdjęć. Też uważam,
              że te konkretne operacje bardziej oszpecają biust.

              W domu oprócz masaży wodnych możesz też wykonywać masaż ujędrniający:

              surya.kasia.w.interia.pl/new_page_1.htm
              Warto też spać w wygodnym staniku...
              • zolteoczy Re: Ejże, 31.01.09, 02:22
                Dzięki, Zaklęta!
                Nawet to robię już sama, ale po to, żeby rozmasować piersi po
                całodziennym trzymaniu ich w staniku. Stanik mam wygodny, ale
                jednak, żeby choć trochę je podtrzymywał, musi być dosć ciasny.
                Nie wiedziałam nawet, że taki masaż pomaga :)

                Ale, szczerze mówiąc, najbardziej pomaga mi nowe spojrzenie na
                siebie, czego Tobie, Wifka, też życzę.
    • mpingo Re: wygląd po ciąży i porodzie a sprawy łóżkowe 23.05.08, 22:55
      Wifka, mówię szczerze, bez silenia się na pocieszanie, brutalnie, tak, jak jest naprawdę!
      Ja, dwudziestolatek:

      * kocham wiszące piersi. Nie jakaś masakra oczywiście ale takie po ciąży, karmieniu - to najsłodszy miód.
      Jeden obraz jest wart tysiąc słów a dwa to już w ogóle:
      img359.imageshack.us/img359/6065/paulapau001011003313052qg2.jpg
      img367.imageshack.us/img367/2275/paulapau001011003313069nm8.jpg
      To jeden z najlepszych biustów z mojej latami gromadzonej kolekcji, doceń to! ;)
      Jeśli tak wygląda twój biust, to jestem jego wielkim fanem!
      Jędrne, twarde, "kozie" cycki nastolatek czy inne "jabłuszka" w ogóle mnie nie kręcą.

      * nie jestem zwolennikiem idealnie płaskich brzuszków. Brzuch kobiecy musi posiadać pewną charakterystyczną krągłość. Dawniej w sztuce istniało pojęcie "brzucha kobiecego". Dzisiaj wszystko jest wyklepane młotkiem na płask, podejrzewam, ze to kryptopropaganda homoseksualna.
      Po ideał brzucha kobiecego ddsyłam do płócien starych mistrzów. Niekoniecznie Rubensa. :P Może być Cranach:
      www.artdaily.com/imagenes/2008/02/15/Key055.jpg
      Acha, jestem jeszcze "przed dziećmi" i w ogóle "przed żoną".
      • dziudziulek Re: wygląd po ciąży i porodzie a sprawy łóżkowe 28.05.08, 21:10
        nie znam Cię, no bo jakże, ale już mi się podobasz. Tak trzymać.
    • misssaigon droga wifko- zafiksowalas sie totalnie 24.05.08, 07:42
      na tle swojego brzucha...

      wiem co mowie - przeszlam 3 cc, mam rozciagnieta skore i zwisajaca faldke, ktora
      dla mnie jest straszliwym problemem, dla mnie ale nie dla zadnego innego faceta,
      a juz szczegolnie wlasnego meza...

      jestem dla niego atrakcyjniejsza niz przed trzema ciazami - trudno mi w to
      uwierzyc ale nie mam zamiaru sie w tym doszukiwac litosci czy pocieszania - tak
      jest i dlatego miedzy innymi go kocham.

      twoje cialo nie sklada sie tylko z brzucha - to rowniez inne, na pewno
      atrakcyjne miejsca, ktore mozna eksponowac podczas seksu kierujac tam
      zainteresowanie meza :))

      jesli cala twoja koncentracja w czasie seksu skupi sie tylko na twoim brzuchu -
      klapa murowana....


      konkretnie

      abdominoplastyka w panstwowym szpitalu kosztuje 12 tys zl - w prywatnej klinice
      od 7 do 11 tys zl, za nasza wschodnia granica okolo 5 tys. zl - to dosyc prosty
      zabieg , ale wiaze sie z duza uciazliwoscia, kilka dni lezenia z podkurczonymi
      nogami, chodzenie minimum 2 miesiace w obciskajacym ubranku, blizny zbledna po
      minimum pol roku....

      ja swoj "mankament" probuje polubic bo zwyczajnie nie stac mnie teraz na ten
      zabieg...tymczasem wole zainwestowac troche plnow w odpowiednia seksowna
      bielizne, ktora czesciowo zakryje moj brzuszek a jednoczesnie odpowiednio
      "zainteresuje" malzonka :))

      pozdrawiam
      • wifka Re: droga wifko- zafiksowalas sie totalnie 24.05.08, 08:48
        mpingo, myślę że nie jesteś osamotniony w swoich preferencjach:))
        tylko na ten sliczy okrągły brzurzek machnij ukośną,szeroką, fioletową
        bliznę,która się rozrasta i deformuje to sliczne ciałko...


        misssajgon, ja o plastyce brzucha wiem wszystko.
        równiez to,ze sie nie kwalifikuje z róznych powodów.
        po pierwsze, abdominoplastyka to usuwanie nadmiaru skóry,ktorej ja nie mam.po
        drugie blizna po cc ma ok 12cm, a przy plastyce jest cięcie od biodra do
        biodra,a moim problemem są bliznowce.blizna rośnie,nie blednie,jest szeroka. a
        jesli jeszcze jest krzywa, to deformuje caly brzuch. po plastyce mogloby byc
        jeszcze gorzej ze wzgledu na długosc cięcia.
        dlaczego wszyscy mysla ze wiedzą co mam na brzuchu?:))))

        no zafiksowałam się, owszem.
        ale ja dla niego jestem atrakcyjniejsza.
        widze jak czasem zerknie na to pole po bitwie i szybko odwraca wzrok...Do seksu
        tez sie nie zabiera.
        • teuta1 Re: droga wifko- zafiksowalas sie totalnie 24.05.08, 09:47
          Przepraszam, przylazlam z innego forum;). Kochana, Moja mama jest po
          amputacji lewej piersi (brzydka blizna) i wycięciu połowy prawej. W
          wieku 47 lat, bo o tym okresie chcę napisać, miała już nieładny
          lekko tłustawy brzuch. Mój ojczym, który ją wówczas poznał, jest o 7
          lat młodszy. Nie przeszkadzał mu brak piersi, a kochają się bez
          stanika! Nie wygląda on na jakiegoś maniaka, ot zwykły facet. Więc
          nie martw się, tylko podrywaj. Męża. Wszystko kwestia nastawienia
          drugiej osoby.
        • mpingo Re: droga wifko- zafiksowalas sie totalnie 24.05.08, 10:26
          wifka napisała:

          > mpingo, myślę że nie jesteś osamotniony w swoich preferencjach:))

          Zaskoczyłaś mnie, bo ilekroć mówię dziewczynom o moim ukochanym typie piersi, że wzgórek ma być owłosiony itd. to spotykam się z oficjalnym zdziwieniem a pokątnymi szeptami o zboczeńcu.

          > tylko na ten sliczy okrągły brzurzek machnij ukośną,szeroką, fioletową
          > bliznę,która się rozrasta i deformuje to sliczne ciałko...

          Mam bardzo dobre wyobrażenie o tym jak ta blizna wygląda, bo moja mama ma taką właśnie fioletową po operacji na kamienie żółciowe rok temu. ;)

          Ale wróćmy do żon, kochanek, dziewczyn. Oprócz moich "zboczeń" estetycznych mam jeszcze jedno dziwactwo - jakąś dziwną tolerancję na niedoskonałości urody u kobiet (przy czym podkreślam - zaprezentowany powyżej biust i brzuszek to obiekty mojego kultu erotycznego a nie przykłady mojej tolerancji). Nie wyobrażam sobie żeby jakaś blizna nabyta czy nawet krzywe nogi "wrodzone" stały się powodem odkochania. Kocham i pożądam dziewczynę, kobietę, jej ciało i duszę, osobowość a nie brzuch czy nogi. Często spotykam się z opisami takich dylematów jak twój i zawsze zastanawiam się na ile są one realne a w jakim stopniu się "wydają". Dla kogo jest to większy problem - dla kobiety czy dla mężczyzny?
          Współczesny świat w ogromnym stopniu kreuje i steruje ludzkimi gustami i pragnieniami. Czasami wpędza to całe rzesze w coś na pograniczu nerwicy natręctw.
          Niedawno opowiadałem moim znajomym o zaobserwowanym na ulicy zachowaniu pewnej dziewczyny, za którą szedłem jakiś czas trotuarem. Otóż dziewczyna ta, odziana w nawet zgrabną spódniczkę i białą, elegancką bluzkę sięgającą paska tej spódniczki idąc, co kilkanaście kroków sięgała ręką do tyłu i takim nerwowym muśnięciem kontrolowała i korygowała położenie falującego z jej ruchami i od wiatru brzegu bluzki.
          Syzyfowa była to praca, bo bluzka i tak łopotała sobie po swojemu, przy czym wg mnie wyglądała bez zarzutu - nie trzeba było nic poprawiać!
          A ta dziewczyna nic tylko: parę kroków - ręka do tyłu - korekta, parę kroków - ręka do tyłu - korekta, parę kroków - ręka do tyłu itd.
          Kilkaset metrów prowadziła nasza wspólna droga, po czym kręciłem w swoim kierunku. Jestem pewien że dziewczyna mimo to nie zaprzestała tego procederu!
          Mam doświadczenia z dziewczynami - posiadaczkami małych biustów. Próby wytłumaczenia im że to nie jest aż taki problem jak sądzą doprowadziły mnie do rozpaczy i dałem spokój. Bezlitosny kytycyzm kobiet wobec swojego wyglądu przeraża mnie do tego stopnia, że brak owego stał się jednym z głównych kryteriów wyboru partnerki.
          No właśnie, doszliśmy do tego punktu. Wydaje mi się, że dojrzały, rozsądny facet ma pełną świadomość tego iż jego wybranka nie będzie wyglądała całe życie tak samo jak wtedy gdy się spotkali po raz pierwszy.
          Zajdzie w ciążę, urodzi dzieci. Czas będzie płynął, pewnie pojawią się tu i tam zmarszczki, oczy nie będą mieć już takiego blasku itd. itp.
          Niezależnie od tego (nawet gdyby partnerka była wiecznie młoda) naturalnej ewolucji ulegnie pożądanie. Jest to naturalne i każdy myślący facet jest tego świadomy i akceptuje to. Zwłaszcza, że jemu samemu przypada ten sam los. :P
          Tymczasem to forum niemal w całości "polega" na zdziwieniu i zmaganiach się z tymi niechcianymi "darami losu".
          Często jestem zdziwiony, bardzo zdziwiony...
          • kawitator Re: droga wifko- zafiksowalas sie totalnie 24.05.08, 12:09
            Często jestem zdziwiony, bardzo zdziwiony...
            Ja już nie Wielokrotnie tłumaczyłem tu kobitkom na czym polega męskie spojrzenia na kobietę i w czym tkwi atrakcyjność kobitki dla faceta Na próżno lub jak wolisz ja grochem o ścianę .
            Wychowane na Naj, Vivie, Cosmo bo jak juz na Twoim Stylu to intelektualistki, poddane zmasowanym działaniom speców od sprzedaży kosmetyków uwierzyły ze najbardziej liczy się fałdka, zmarszczka czy kilo nadwagi Dlatego dadzą się pozabijać i wydadzą ostatni grosz na smarowidła z towotem dziwiąc się potem że to na facetów mało lub wcale działa Widzą przecież że powodzenie, świetne życie mają kobitki czasami daleko odbiegające od kanonu urody lansowanego przez pedalskich kreatorów mody i nawet mające więcej lat jak matki lolitek stawianych im za wzór w kultowych pisemkach Zastanowi je to? Nigdy!! Dalej jak uwarunkowane pieski Pawłowa ślinią się na widok kolejnego cudownego kremu lub maja traume bo zobaczyły ze nie wygladają tak jak 16 latka poprawiona photoshopem.
            Jeszcze raz może tym razem trafi choć może do jednej

            Prawdziwe piękno kobitki to nie sterczące cycki zgrabne nogi włosy czy dupa Prawdziwe piękno jest w środku Widać je przez oczy i uśmiech A rola faceta jest wydobyć to piękno na wierzch.
            Dlatego kobitka mająca to coś w sobie nie może odpędzić sie od facetów ;-) Dlatego facet kocha swoja dziewczyn mimo ze tam ma juz 50 latek Dla niego to ta sama dziewczyna którą poznał wieki temu
            Jak tego nie zrozumiecie to zamartwiając się pod dyktando działów marketingu Vichy i innych zostaniecie zgorzkniałe i same bo z porąbaną kobitka to naprawdę trudno wytrzymać
            Do autorki wątku CO ci powiedział facet swoim zachowaniem ? To jest problem dla ciebie a nie dla niego Jedna miss to zrozumiała ;-)))))

            • wifka Re: droga wifko- zafiksowalas sie totalnie 24.05.08, 13:42
              powiedział mi swoim zachowaniem na tyle nieprzyjemne rzeczy,że przyszłam tu o
              tym pogadać:/
              kawitatorze,widać nie bylo mnie tu podczas Twoich nauk,chociaz to forum, to był
              kiedys mój "drugi dom":)
              • mpingo Re: droga wifko- zafiksowalas sie totalnie 24.05.08, 14:31
                wifka napisała:

                > powiedział mi swoim zachowaniem

                Wifka, oczywiście nie mogę powiedzieć niczego z pewnością ale biorąc pod uwagę ton w jakim się wypowiadasz, być może on wcale nic nie powiedział. Tobie się może tylko zdaje że powiedział?
                Ja bardzo przepraszam wszystkie panie ale chyba mają tę niezbyt przyjemną zdolność do słyszenia czegoś, co nigdy nie zostało wypowiedziane.

                Ani ty ani my nie mamy chyba pojęcia co ON tak naprawdę o tym wszystkim sądzi. :D
                • wifka Re: droga wifko- zafiksowalas sie totalnie 24.05.08, 16:12
                  co on sądzi,to ja sie nigdy nie dowiem.
                  ja tylko widzę jak patrzy i jak szybko wzrok odwraca.
                  i jak go kompletnie nie kręcę...
                  • mpingo Re: droga wifko- zafiksowalas sie totalnie 24.05.08, 18:28
                    Wifka, odracać wzrok można i wtedy, gdy wie się, że dla drugiej osoby coś jest problemem (a dla nas niekoniecznie) ale NIE CHCE SIĘ SPRAWIĆ WRAŻENIA że to patrzenie będzie odczytane np. jako turpistyczną fascynację jakimś dziwem.
                    To nie takie proste.
            • melan2 kawitatorze- Gdzie piszesz o atrakcyjności kobiet? 24.05.08, 17:45
              dla faceta itp?
              proszę o namiary! :)
            • eeela Re: droga wifko- zafiksowalas sie totalnie 26.05.08, 13:24
              > Jeszcze raz może tym razem trafi choć może do jednej
              >
              > Prawdziwe piękno kobitki to nie sterczące cycki zgrabne nogi włosy czy dupa Pra
              > wdziwe piękno jest w środku Widać je przez oczy i uśmiech A rola faceta jest
              > wydobyć to piękno na wierzch.


              Zajrzyjcie sobie a propos na niżej zalinkowany tekst, a zwłaszcza dyskusję pod
              nim. (Ja tam występuję jako 'j_u', to mój nick blogowy). Dyskusja rozpętała się
              wielka, ponieważ jedno młode dziewczę oświadczyło, że przymierza się do plastyki
              warg, nosa i warg sromowych, a w dalszej perspektywie do wielu innych.


              nodmilczy.blox.pl/2008/04/Izo-zwierz-sie.html
          • zolteoczy Re: droga wifko- zafiksowalas sie totalnie 30.01.09, 23:47
            Mam bardzo dobre wyobrażenie o tym jak ta blizna wygląda, bo moja
            mama ma taką
            > właśnie fioletową po operacji na kamienie żółciowe rok temu. ;)

            Oooooo, właśnie!!!!!!
            Mi się też PRZYPOMNIAŁO (bo wcale nikt za brdzo nie zwracał na to
            uwagi, ja też nie), że moja mama też ma ogromną bliznę po wyrostku.
            Podczas operacji (a miała wtedy 18 lat) ktoś jej coś zostawił w
            brzuchu!!! I wywiązało się potworne zapalenie otrzewnej. Mama miała
            prawie 40 stopni gorączki, pojechała do spzitala, a tam jej
            powiedzieli, że to nie po operacji na pewno, tylko to po prostu
            grypa... I odesłali do domu. Po prau dniach moja mama o mało nie
            umarła. Jak ją dowieźli do szpitala, zapalenie zagrażało w poważny
            sposób jej życiu. Było czyszczenie brzucha, płukanie, itd. Potem
            leżała z długo z otrwartą raną, bo cały czas z brzucha sączyła się
            ropa i nie można było zaszyć. Zapach ciekawy, jak opowiadała..
            Wszyscy uciekali z jej sali..
            Do dzisiaj ma na brzuchu sporą bliznę, taką na pół brzucha, grubą.
            To jej nie przeszkodziło poderwać mojego ojca, sprokurować mnie,
            łażić po plaży w bikini. Nigdy, na żadnym zjęciu nie widziałam jej
            w dwuczęsciowym kostiumie. Nie wiem, jak sobie poradziła z tą
            blizną, bo nigdy o niej nie rozmawiałyśmy, ale kompletnie się jej
            nie wstydziła. Blizna jest biała, ale na pewno kiedyś była też
            fioletowa.
          • zolteoczy Re: droga wifko- zafiksowalas sie totalnie 30.01.09, 23:53
            Mpingo, to tak jak bym swojego faceta słyszała.

            Wifka, oni naprawdę inaczej na nas patrzą a nasz problem polega na
            tym, że nie potrafimy w to uwierzyć.

            Oczywiście, są faceci, którym podobają się wyłaćznie kobiety
            idelane, ale jestem zdania, że oni tylko leczą w ten sposób swoje
            kompleksy.
            Zwykle to kobiety dla innych kobiet i dla samych siebie są
            najbardzije bezwzględne.
        • misssaigon Re: droga wifko- zafiksowalas sie totalnie 24.05.08, 11:19
          moja droga skoro:
          - wiesz wszystko
          - wiesz lepiej
          - jest beznadziejnie
          - nikt nie ma tak zle jak ty
          - jestes jedyna i osamotniona w swoim problemie

          to polecam

          a/ najpierw zalogowac sie na forum "zdradzone"
          b/ potem zalogowac sie na forum "rozwod i co dalej"...


          a nam pozostaje uczcic to minuta ciszy i rozejsc sie do swoich zajec
          • wifka Re: droga wifko- zafiksowalas sie totalnie 24.05.08, 11:49
            misssaigon, przykro mi że drażni Cię to,iż ktoś ma jakąś wiedzę.
            nic Ci na to nie poradzę,ze siedze w temacie plastyki brzucha od dawna i wiem
            lepiej niż Ty jak wygląda mój osobisty brzuch.
            A to ze "nikt nie ma tak zle jak ty" i "jestes jedyna i osamotniona w swoim
            problemie" to juz Twoja wyobraznia lub mocna nadinerpretacja.
            Nie jestem na forum Mama cud.
            Przyszłam pogadac na inny temat.

            mpingo, no takie już właśnie jesteśmy:)
            dzięki za ten post.
            i serio spotkałam się już z takimi "dziwolągami" jak Ty;)

            • krissdevalnor100 Re: droga wifko- zafiksowalas sie totalnie 24.05.08, 12:27
              Wifko, myśle, ze prawdopodbnie Missajgon drażni to, co i mnie.
              Zaczynasz rozmowę, a rozmówcy mają dokładnie przewidzieć, o czym
              życzysz sobie rozmawiać i bezwzglednie się dostosować. To konkretnie
              oznacza, ze mają (najlepiej ci płci męskiej) skutecznie pocieszyć i
              wyjaśnić, że jakkolwiek obrzydliwie nie opiszesz swojego problemu
              napewno on problemem nie jest. Już to zrobili, więc pewnie jest OK.
              Ci od kremów i dyskusji o plastyce brzucha mają siedzieć cicho.
              Na przyszłość: bardziej satysfakcjonujacą dla siebie "wymianę myśli"
              uzuskasz, jesli zamiast luźnego rzucania tematu poprosisz w pierszym
              poście "napiszcie mi, ze to nic nie szkodzi i o niczym innym" :)))
              • wifka Re: droga wifko- zafiksowalas sie totalnie 24.05.08, 13:36
                kriss,nikt tu nie musi sie niczego domyslac ani dostosowywać się.szybko
                dopisałam, ze nie o kosmetyki i operacje pytam.
                problem jest i nie oczekuje głaskania po głowie,ani zapewnien ze "to nic nie
                szkodzi".bo ja juz wiem ze "szkodzi".
    • mpingo Jest jeszcze coś... 24.05.08, 14:36
      Nie wiem jaki odsetek populacji męskiej tak ma ale ja skupiam się raczej na ulubionym fetyszu i jeśli np. partnerka ma duże, ciemne sutki, czy fajne wargi sromowe tworzące "falbanki", to w zasadzie nie zauważam reszty. :P
      Jeśli coś tam się dzieje z brzuchem czy biodrami to jest "obok".
      Jakoś nie jestem drobiazgowy i nie wymagam perfekcji całokształtu.
      • becik_s Re: Jest jeszcze coś... 24.05.08, 14:41
        W tym problem , żw wifka napisła:
        <Wiem,ze ładny kobiecy brzuch to taki jego fetysz.

        a Ty jej tu piszesz:
        <Nie wiem jaki odsetek populacji męskiej tak ma ale ja skupiam się raczej na
        ulubionym fetyszu.

        Sorry chłopie ale czytaj co dziewczyna piszę, bo ja to bardziej dołuje niz, daje
        obraz jak mezczyzna reaguje na kobietę.
        • wifka Re: Jest jeszcze coś... 24.05.08, 15:30
          tia...
          mpingo, właśnie o to chodzi :/
        • mpingo Re: Jest jeszcze coś... 24.05.08, 15:56
          Dlatego ja nie ograniczam się do jednego fetysza! :D
          • wifka Re: Jest jeszcze coś... 24.05.08, 16:06
            on tez nie.
            jeszcze lubi duze jędrne cycki:))))))))
            porażka po całości:/
            • melan2 Re: Jest jeszcze coś... 24.05.08, 17:41
              wifko Twój facet znajdzie sobie po prostu inny fetysz!
              moim fetyszem są duże barki i ręce. mój facet jest szczuplak, ale przerzuciłam
              sie na jego usta :)

              do kawitatora --> czy mógłbyś napisać gdzie wypowiadałeś się na temat tego co
              facetów kręci itp? zdajesz się być całkiem rozsądnym facetem (O_O ;)
    • zakletawmarmur Re: wygląd po ciąży i porodzie a sprawy łóżkowe 24.05.08, 20:42
      Znam pana, któremu blizna po cc żony wydawała się sexy. A dodam ze była to
      poprzeczna blizna idąca przez cały brzuch (po ciąży bliźniaczej wiele lat temu).
      Przypominała mu o swojej męskości, dzięki której ta blizna powstała.
      Nie wiem co myśli twój mąż, ale mnie nie przeszkadzałaby blizna na brzuchu
      mężczyzny. Myślę, że blizny dodają charakteru także kobietą. To trochę tak,
      jakby życie namalowało na twoim ciele historię. Historię waszej miłości,
      bliskości i całkowitego oddania... Może on patrzy na to w ten sposób?
      • wifka Re: wygląd po ciąży i porodzie a sprawy łóżkowe 24.05.08, 21:19
        Zaklęta, bardzo lubię takie podejscie do blizn...historia, slad po czyms
        waznym,dziecko, milosc itd.Naprawde.Dla mnie to jakaś magia.
        Ale tu niestety nie chodzi o moje podejscie do tematu.
        Jego owszem, moze to w jakiś sposób rozczulać (chociaz nic o tym nie wiem),ale
        widok mojego gołego brzucha juz nie sprawi mu "elektrycznej" przyjemnosci.
        • melan2 Re: wygląd po ciąży i porodzie a sprawy łóżkowe 24.05.08, 23:40
          ok. widzę że jesteś typem podobnym do mnie ;-)
          no więc, pozostaje Ci wymyślenie podstępu, żeby wydobyć od męża co naprawde
          mysli na ten temat, i jak bardzo, albo czy w ogóle go to gnębi.
          proponuję zostawić "przez przypadek" na kompie otwartą stronę z jakimś topikiem
          podobnym do tego (ale nie ten zeby się nie zorientował;-).
          Cos w stylu kobieta po porodzie a seks, albo facet piszący o swoich problemach z
          kobietą po porodzie, może da się na to złapać i doda coś od siebie. :-)
    • victta Re: wygląd po ciąży i porodzie a sprawy łóżkowe 25.05.08, 21:38
      Wifko,jesteś strasznie pyszna.
      I radzę Ci tylko jedno,za każdym razem jak pomyślisz o swoim brzydkim
      brzuchu,przypomnij sobie ,że w tej minucie umiera człowiek ,który z
      przyjemnością pożyłby z Twoim brzuchem.
      Nie warto marnować naszego czasu na sprawy ,na które nie mamy wpływu.
      Z każdym dniem będziesz starsza i brzydsza i pogodzenie się z tym jest jedynym
      wyjściem.Nie oceniaj swojej seksualności przez pryzmat upodobań męża,bo szybko
      zniszczysz Wasz związek.
      A jeśli on jest fetyszysta i potrafi podniecić sie tylko brzuchem i cyckami
      -współczuje i zamiast brzucha zmień męża.
    • bia_my Re: wygląd po ciąży i porodzie a sprawy łóżkowe 26.05.08, 13:09
      Przeżyłem 2 ciąże swojej żony.
      Powiem tak, żona nie wygląda tak "cukierkowo" jak inne koleżanki,
      ale tylko kiwnie palcem a chcę ją całą possać..
      więc nie kulcz w ciele ale w duchu
      a co do fetyszy to wolę stópki - mniam...;)
      Bruno
      • amigamia do mpingo 29.05.08, 15:15
        a mi po przeczyatniu calego watku glownie chodzi po glowie jedna
        mysl- czy wlascicielka tego, jakze atrakcyjnego biustu, wie o
        zamieszczeniu swoich fotek na forum???
        • mpingo Re: do mpingo 29.05.08, 22:56
          Powiedziała mi przed chwilą "who cares?" ;)
          • angela.5 eee 30.01.09, 09:55
            Kurde nie rozumiem tego op co wy tu piszecie????????
            Decyzje w kwestii posiadania dziecipodejmujecie same i podejmujac ja
            jestescie swiadome ze po porodzie bedziecie brzydsze.. ale chyba
            logiczne ze mąz nie przestanie was kochac.. wiec nie marudzcie ze
            macie taki brzuch czy inny bo albo dziecko albo sexowny wyglad... i
            jak juz urodzilyscie dziecko to chyba macie co robic a nie siedziec
            i sie uzalac nad wygladem ;/ Jezeli chcecie byc sexowne to chyba na
            ciaze byscie sie nie decydowaly bo jedno z drugim w parze nie
            idze................
            • urquhart Re: eee 30.01.09, 10:26
              Angela, jak udało ci się odkopać tak zakurzony wątek?

              A w temacie: poczytaj Perel że to może być kwestia jedynie korzeni kulturowych. Dla wywodzących się nie z naszego kręgu judeochrześcijańskiego białych, brzuch, oznaki płodności i kobieta z małym dzieckiem działa jeszcze bardziej seksy.
              U nas raczej jedno wyklucza drugie.
              Próba syntezy może być nawet brania za objaw czyjejś obsesji :)
            • ave-74 Re: eee 30.01.09, 10:31
              angela.5 napisała:

              > jestescie swiadome ze po porodzie bedziecie brzydsze..

              Bzdury piszesz!

              > Jezeli chcecie byc sexowne to chyba na
              > ciaze byscie sie nie decydowaly bo jedno z drugim w parze nie
              > idze................

              Głupota roku !
              • prosta-kobieta56 Re: eee 30.01.09, 17:44
                Ja mam po porodach straszne rozstepy na brzuchu i piersiach takze udach.Corki sie smieja ze skora mi wisi jak flak ale szczerze nigdy zbytnio sie tym nie przejmowalam moze dlatego ze zawsze widzialam ze nie odbiegam od normy a nawet moze bylam ponad.Co z tego ze lato idzie jaki problem myslisz ze ktos bedzie zwracal uwage na twoj brzuch i blizny a jesli nawet to niech patrzy.Ja ciesze ze corki dorosly sa madre zdrowe ze ja mam prace ze daje rade a brzuch?co tam brzuch charakter sie liczy.
                • prosta-kobieta56 Re: eee 30.01.09, 18:32
                  A jesli chodzi o sex to jak mialam meza to raczej nie narzekal teraz mam mlodszego partnera o 7 lat i jakos przez te dwa lata tez nic nie mowi piesci moje brzusio i caluje albo tylko tuli.Nik nie jest idealny tacy juz jestesmy i to chyba nie jest powod do zmartwien?blizny troche znikna brzucho tez napewno nie bedzie tak strasznie a co do piersi to zapewniam cie ze ich wyglad nie bedzie mial nic wspolnego z tym ze karmisz to chyba raczej kwestia genow.Ja karmilam 3 corki kazda pol roku i chociaz nie mam duzych piersi to sa wciaz jedrne a mam juz 38 lat a moja siora karmila poltora roku i tez dzis jej piersiom nic nie brakuje sa nawet wieksze od moich.Powodzenia zadbaj troche o siebie a napewno nie bedzie tak zle jak myslisz usmiech na twarzy wszystko nadrobi zapewniam.
                  • songo3000 Re: eee 30.01.09, 18:51
                    Różnie to bywa, jeden lubi drugi nie - kwestja gustu. A z tym 'w seksie liczy się charakter nie ciało' to byś się nie ośmieszała.
                    • prosta-kobieta56 Re: eee 31.01.09, 13:45
                      W zyciu liczy sie charakter a nie w sexie chociaz chyba nie ma roznicy bo kto chce kochac sie z palantem?jest ci to obojetne?masz potrzeby wiec idziesz z kazdym czy jak?a cialo oczywiscie kazdy chcialby miec piekne i mlode ale zycie ma swoje prawa i co dalej jak sie mialo cesarke albo ma sie rozstepy?popadac w depresje bo maz sie zrazi?to bardzo zle ze zrazi sie swoja zona a co jesli straci reke albo noge?wywali ja?ale ocztwiscie masz racje kazdy ma inne wartosci hej
                      • glamourous Re: eee 31.01.09, 14:14
                        prosta-kobieta56 napisała:

                        ?a cialo oczywiscie kazdy chcialby miec piekne i mlode ale zycie ma
                        > swoje prawa i co dalej jak sie mialo cesarke albo ma sie rozstepy?popadac w dep
                        > resje bo maz sie zrazi?


                        Kolejna kobieta, ktora obraza sie na fakty i kompletnie myli pojecia. Coz,
                        poprawnosc polityczna i zdroworozsadkowosc to jedno, a biologia i podswiadomosc
                        to niestety drugie. To, czy ktos jest wzrokowcem czy nie, i - co za tym idzie -
                        jak zareaguje na nagle i drastyczne pogorszenie sie warunkow fizycznych
                        partnera/ki nie zalezy do sily woli, politycznej poprawnosci czy innych dobrych
                        checi. Nikt nikomu nie kaze "wywalac z domu" zony po cesarce czy innych tego
                        typu przejsciach, ALE tez nie mozna tez komus KAZAC pozadac kogos na sile.
                        Pewnie, ze partnerzy powinni sie kochac i wspierac, bez wzgledu na zyciowe
                        okolicznosci. Ale akurat na pociag fizyczny lub jego brak zazwyczaj nie mamy
                        ZADNEGO wplywu, to jest cos co wyplywa z naszych najglebszych instynktow i nie
                        ma nic wspolnego z miloscia, przywiazaniem oraz checia wspierania partnera po
                        przejsciach. Milosc (rozumiana wlasnie jako przywiazanie, troska i chec bycia
                        razem) oraz pozadanie wcale nie wynikaja jedno z drugiego i nie musza isc w parze!!

                        PS. Zaraz znow odezwa sie glosy, ze przeciez czlowiek to nie zwierze, tylko
                        cywilizowana, uduchowiona i w 100% samokontrolujaca sie istota, wiec nie ma mowy
                        o zadnych instynktach, a fuj! ;-))))
                        • ciezka_cholera Re: eee 31.01.09, 16:22
                          Hej Glam,
                          to wszystko co napisalas jest prawda. Dotyczy jednak tylko pewnej grupy ludzi
                          tzw wzrokowcow, co uczciwie nadmienilas :-). Poza ta grupa niewatpliwie jest
                          jeszcze niepusty (moge o tym pisac z cala pewnoscia, bo sama sie do niego
                          zaliczam, wiec ma conajmniej jeden element) zbior ludzi, dla ktorych wyglad
                          obiektu pozadania nie ma znaczacego wplywu na tegoz pozadania odczuwanie. Jedyne
                          czego nalezy sie wystrzegac, to wartosciowania tych postaw. Wiec zdanie "w
                          seksie liczy sie charakter (lub jeszcze inne cechy), a nie uroda" jest prawdziwe
                          lub falszywe w zaleznosci od tego, do ktorego zbioru je odniesiemy.
                          No i jeszcze mala uwaga - nie tylko kobiety obrazaja sie na fakty: mezczyzni tez
                          nie lubia, kiedy panie deklaruja, ze na odczuwane przez nie pozadanie ma wplyw
                          status majatkowy i spoleczny kandydata na seks. A istnieje tu 100% analogia z
                          uroda :-).
                          pzdr
                          • urquhart Re: eee 31.01.09, 17:19
                            ciezka_cholera napisała:
                            > tzw wzrokowcow, co uczciwie nadmienilas :-). Poza ta grupa niewatpliwie jest
                            > jeszcze niepusty (moge o tym pisac z cala pewnoscia, bo sama sie do niego
                            > zaliczam, wiec ma conajmniej jeden element) zbior ludzi, dla ktorych wyglad
                            > obiektu pozadania nie ma znaczacego wplywu na tegoz pozadania

                            Boś kobieta, a wśród mężczyzn o których tu Glam pisze to raczej unikalna sytuacja.

                            > nie lubia, kiedy panie deklaruja, ze na odczuwane przez nie pozadanie ma wplyw
                            > status majatkowy i spoleczny kandydata na seks. A istnieje tu 100% analogia z
                            > uroda :-)

                            Zależność pożądania ze statusem majątkowy to jeszcze faceci rozumieją. Ale
                            zależności pożądania z higieną nie kumają. Też stawiają na osobowość: ja taki
                            kozak, 18 cm a ta coś mamrocze o prysznicu i zmienianiu gaci?
                            ______________________________
                            urquart - znachor teoretyk
                          • songo3000 Re: eee 31.01.09, 17:58
                            Khem, Chciałem (nomen omen) zauważych, że wszyscy widzący są wzrokowcami niejako z defenicji. Nie wiem jaką 'grupę' chcesz tu wydzielać. Niepełnosprawnych?
                            • urquhart Re: eee 31.01.09, 18:39
                              Ja bym szowinistycznie zarezerwował określenie wzrokowiec w kwestii seksu dla mężczyzn...
                              nauka.wp.pl/wid,9791944,wiadomosc.html?T[page]=2&ticaid=176c3______________________________
                              urquart - znachor teoretyk
                          • glamourous Re: eee 31.01.09, 23:16
                            ciezka_cholera napisała:

                            Poza ta grupa niewatpliwie jest
                            > jeszcze niepusty (moge o tym pisac z cala pewnoscia, bo sama sie >do niego
                            zaliczam, wiec ma conajmniej jeden element) zbior ludzi, >dla ktorych wyglad
                            obiektu pozadania nie ma znaczacego wplywu na >tegoz pozadania odczuwanie.

                            Mam wrazenie, ze mowiac o tym powyzszym zbiorze mierzysz to swoja kobieca
                            miarka. Rzeczywiscie, kobiety sa bardziej podatne na oddzielenie pozadadania od
                            czegos tak przyziemnego jak fizis partnera - sama mam wiele kolezanek
                            deklarujacych "dla mnie wyglad faceta nie ma zadnego znaczenia, licza sie INNE
                            cechy". Ale wydaje mi sie, ze jest to typowo kobiecy punkt widzenia, ktory
                            niekoniecznie dotyczy mezczyzn. Oni sa praktycznie WSZYSCY wzrokowcami, bo tak
                            ich uksztaltowala biologia - roznia sie tylko TOLERANCJA na roznego rodzaju
                            nieodoskonalosci partnerek. Sa tacy, ktorzy te tolerancje maja znikoma - i dla
                            nich znaczne pogorszenie wygladu partnerki moze stanowic spory problem,
                            niezaleznie od uczuc do niej. Dla innych np. jedrny brzuch bedzie absolutnie
                            wazny, ale za to przymkna oko na krzywe nogi, inni z kolei beda mieli w nosie
                            rozstepy, bo partnerka bedzie ich pociagac ladna twarza czy w ich mniemaniu
                            apetycznym biustem - kazdy ma swoje wlasne preferencje. Nie zapominajmy tez o
                            calej rzeszy facetow wychodzacych z zalozenia ze "jak sie nie ma co sie lubi, to
                            sie lubi co sie ma" - to tez calkiem powszechna postawa.

                            Oczywiscie nie neguje, ze istnieja faceci, ktorzy z zachwytem przyjma 30
                            kilogramowa nadwage zony + pojawienie sie wszystkich wad nabytych naraz, bo to
                            jest ICH KOBIETA, i oni juz tak maja ze kochaja ja calosciowo bez wzgledu na
                            wszystko. Ale, co tu duzo gadac, jest to chyba dosc znikomy procent meskiej
                            populacji. Zeby sie przekonac o tym jak jest naprawde, wystarczy poobserwowac
                            troche facetow na ulicy, jak reaguja na przechodzaca atrakcyjna kobiete. O
                            popycie na zdjecia fajnych lasek ogladanych w necie juz nie wspomne. Prawda jest
                            oczywista : faceci SA wzrokowcami, nawet jezeli wiaza sie z kobietami
                            obiektywnie odbiegajacymi od idealu.

                            Chcialam tu jednoczesnie dodac, ze zachowanie idealnie pieknego ciala po
                            urodzeniu dzieci tez oczywiscie nie jest ZADNYM gwarantem utrzymania meskiego
                            pozadania. To wszystko zalezy od wielu czynnikow i nic w tej kwestii nie jest
                            oczywiste.
                            • zolteoczy Re: eee 31.01.09, 23:23
                              Hehe, a ja brzydnę, starzeję się i mam coraz więcej fanów :)))
                              W dodatku coraz młodszych..... ?????
                              Przypominam im mamuśkę ? ;)
                            • zolteoczy Re: eee 31.01.09, 23:28
                              W końcu uporałam się z demonami własnego ciała, może o to chodzi.
                              Wydaje mi się, że na mężczyzn najbardzije działa kobieta, która
                              sama siebie uważa za atrakyjcną i lubi seks, co świetnie po niej
                              widać. Ja w każdym razie się nauczyłam, że głównie o to chodzi.
                              Reszta jest dodatkiem.
                              • songo3000 Re: eee 01.02.09, 12:03
                                Nie do końca :) Każdy ma jakąś 'bazę' cech, które kręcą. Bez spełnienia tej 'podstawy' nawet ktoś tryskający seksapilem jak fontanna za dużo nie zdziała.
                                Z kolei bez tej erotycznej otoczki, którą u siebie uaktywniłaś (pozdrawiam :) często można odnieść wrażenie, że "to fajna laska ale jakaś taka zimna".
                              • anais_nin666 Re: eee 03.02.09, 22:12
                                zolteoczy napisała:

                                > W końcu uporałam się z demonami własnego ciała, może o to chodzi.
                                > Wydaje mi się, że na mężczyzn najbardzije działa kobieta, która
                                > sama siebie uważa za atrakyjcną i lubi seks

                                Zgadzam się w pełni. Kobieta lubiąca siebie, to kobieta błyszcząca. Blask
                                przyciąga:)
                            • ciezka_cholera Re: eee 02.02.09, 11:47
                              glamourous napisała:
                              >
                              > Mam wrazenie, ze mowiac o tym powyzszym zbiorze mierzysz to swoja kobieca
                              > miarka.

                              Coz, zalozylam, ze rozmawiamy o wzajemnej fascynacji erotycznej partnerow, a nie
                              tylko postrzeganiu kobiet przez mezczyzn, dlatego jako calosc przyjelam zbior
                              'ludzie' a nie 'mezczyzni'. Intuicyjnie uwazam dokladnie jak Ty, ze w zbiorze
                              'mezczyzn' bedzie znacznie wyzsza proporcja wzrokowcow w stosunku do
                              nie-wzrokowcow niz w zbiorze 'ludzi', jednak nadal nie wiem jaka ona jest, wiec
                              nie chcialabym przyjmowac odgornego zalozenia, ze wszyscy mezczyzni sa
                              wzrokowcami. Intuicja bazuje na osobistych doswiadczeniach, moje doswiadczenia
                              wskazuja na dokladnie to samo co Twoje, nalezy sobie jednak zdawac sprawe, ze
                              racjonalne wyniki daje statystyka duzych liczb (vide dosc oklepany przyklad
                              sredniej nog czlowieka i psa) a osobiste doswiadczenia zadko bazuja na
                              odpowiednio duzych liczbach, co jest zrodlem czestego wystepowania w przyrodzie
                              stereotypow i uprzedzen.

                              >Rzeczywiscie, kobiety sa bardziej podatne na oddzielenie pozadadania od
                              > czegos tak przyziemnego jak fizis partnera - sama mam wiele kolezanek
                              > deklarujacych "dla mnie wyglad faceta nie ma zadnego znaczenia, licza sie INNE
                              > cechy".

                              Och wydaje mi sie, ze odrobine uwniaslasz te druga, nie bazujaca na wygladzie,
                              opcje. Te INNE cechy wplywajace na odczuwane przez kogos pozadanie, nie zwiazane
                              z fizis partnera, moga byc tak samo przyziemne, tak samo oddzielone od uczuc.
                              Czyli jak gleboko w podswiadomosci wzrokowca tkwi zespol cech fizycznych, ktore
                              go kreca, tak w mojej nie-wzrokowcowej podswiadomosci jest zakodowany zestaw
                              cech, niezwiazanych z wygladem, ktore sprawiaja, ze ktos mi sie wydaje seksowny.
                              Przykladowo i hipotetycznie: podniecaja mnie faceci z ironicznym, troche
                              zlosliwym poczuciem humoru, bardzo inteligentni i troche wladczy, a tymczasem
                              pokochalam prostolinijnego, cieplego i milego misiaczka, ktory nieba by mi
                              przychylil i nie grzeszy intelektem na dodatek. Moze sie zdarzyc, ze bedac w
                              szczesliwym zwiazku z wyzej opisanym misiaczkiem nie bede odczuwala do niego
                              pozadania. Zwykle spotkam sie wtedy podejrzeniami o wyrachowanie, ale tak samo
                              jak wielbiciel wysokich smuklych blondynek moze sie zakochac w pulchnej i
                              niskiej brunetce, tak i ja moge sie zakochac w osobie, ktorej cechy zupelnie nie
                              pokrywaja sie z cechami pozadanymi u partnera seksualnego.
                              Nie mozna tez powiedziec, ze cechy nie-fizyczne sa niezmienne: np jesli kogos
                              kreci wladza i/lub pieniadze, to cechy te u partnera moga sie zmienic podobnie
                              jak moj obwod w tali.
                              Moim zdaniem istnieje niemal pelna analogia miedzy wzrokowcami i
                              nie-wzrokowcami, po prostu zestaw cech jest inny, mechanizm pozostaje taki sam,
                              zatem wszelkie proby wartosciowania jednej lub drugiej postawy sa niepotrzebne.
                      • songo3000 atrakcyjność/nieatrakcyjność 31.01.09, 17:48
                        Ok, Zabrzmiało tak jakbyś napisała "w seksie liczy się tylko charakter" co skłoniło mnie do komentarza.
                        Jeśli mąż/żona 'sflaczeje' to jest duża szansa, że nie będzie dla partnera już atrakcyjny (w ogóle lub po prostu mniej). I nikt tu nic nie poradzi, nie jest to też niczyja wina. Takie życie.
                        Popadać w depresję w ogóle nie warto ;) Nikt też nie mówi o "wywalaniu partnera" niemniej jednak co może się dziać w takich związkach obrazuje chociażby to forum.

                        Mam wrażenie, że z Twojego postu jak i innych wypowiedzi babeczek przebija pewien rodzaj strachu. Jak czas lub inne zdarzenia wywrą na Waszej atrakcyjności swoje piętno to partner przestanie pożądać i "wywali z domu" właśnie. A przecież on MUSI mnie pragnąć z prostego faktu, że jest moim chłopakiem/mężem, co jest myśleniem życzeniowym :)
                        Nie wiem, faceci chyba podchodzą do tego spokojniej. Na nas nie ma aż takiej presji na wygląd czy fizyczną atrakcyjność, bo o niej tu mowa.

                        I dla porządku: mówimy tu o sytuacji gdy na spadek atrakcyjności partner nie ma wpływu. Przypominam też, że na to co Cię kręci a co nie to dużego (a może i żadnego) wpływu nie masz, nie ma więc sensu obwinienie kogokolwiek.

                        Zresztą, co ja się tu produkuję. Namiętne dyskusje w tym temacie przewijają się przez forum cyklicznie :)
                        • sagittka Re: atrakcyjność/nieatrakcyjność 01.02.09, 10:14
                          > Jeśli mąż/żona 'sflaczeje' to jest duża szansa, że nie będzie dla
                          partnera już atrakcyjny (w ogóle lub po prostu mniej).

                          ba, nawet sflaczeć nie musi, wystarczy że się znudzi i opatrzy,
                          wtedy także subiektywna atrakcyjność spada
                • krzysztof-lis Re: eee 02.02.09, 14:46
                  > Ja ciesze ze corki dorosly sa madre zdrowe ze ja mam prace ze daje
                  > rade a brzuch?co tam brzuch charakter sie liczy.

                  Dobrze się czujesz?

                  Znaczy... też bym się cieszył z posiadania zdrowych córek, ale to nie charakter
                  a wygląd ma znaczenie na to, czy pociągasz faceta.
                  • glamourous Re: eee 02.02.09, 17:59
                    krzysztof-lis napisał:

                    > ale to nie charakter
                    > a wygląd ma znaczenie na to, czy pociągasz faceta.


                    No, powiedzmy sobie szczerze, ze NIE TYLKO WYGLAD sie liczy. Samym
                    wygladem (nie popartym zadnymi duchowymi i "zyciowymi" przymiotami)
                    kobieta tez wiele nie zwojuje jezeli zalezy jej na partnerze
                    ambitniejszym niz jakis nieskomplikowany dresiarz. Oraz na relacji
                    dluzszej niz jednonocne bzykanko.
                    A poza tym oczywiste jest przeciez, ze swietny wyglad tez nie daje
                    zadnej gwarancji na dlugoterminowe pozadanie ze strony partnera. W
                    gruncie rzeczy to wszystko jest bardzo osobnicze i wcale nie
                    jednoznaczne.
                    • gardenersdog Re: eee 02.02.09, 19:03
                      Podoba mi się ten "wygląd poparty życciowymi przymiotami";)
                      A dresiarz jest nieskomplikowany per definitionem:)
                      • songo3000 Re: eee 02.02.09, 19:32
                        gardenersdog napisała:

                        > A dresiarz jest nieskomplikowany per definitionem:)
                        Mało widziałaś ;) Może mieć np.: dwia komplety dresów na sobie i już robi sie skomplikowana struktura :D
                        • gardenersdog Re: eee 02.02.09, 19:38
                          znaczy dwie bandy innych dresów, które/którzy? go okładają...?
                          No tak, to wtedy już węzeł gordyjski!
                          ;)
                      • glamourous Re: eee 02.02.09, 21:36
                        gardenersdog napisała:

                        > A dresiarz jest nieskomplikowany per definitionem:)

                        ;-)
                        No bo to taka, ten tego, hiperbola miala byc... ;-)
                        • prosta-kobieta56 Re: eee 03.02.09, 18:36
                          Krzysztofie-lis jesli to wyglad sprawia ze podobam sie mezczyznom to chyba slepi sa bo jestem pezecietna kobieta ani ladna ani brzydka figura tak samo nigdy nie nalezala do doskonalych a jednak zwracam uwage mezczyzn.Jak to wytlumaczysz?
                          • prosta-kobieta56 Re: eee 03.02.09, 18:53
                            Moze to poczucie wlasnej wartosci?moze radosc?bo akurat dzis bylam radosna a moze smutek bo taka bylam wczoraj?a moze to moja kobiecosc?nie wiem?mowia ze to pewnosc siebie ktora ze mnie bucha przyciaga albo odstrasza ludzi moje poczucie humoru nie wiem co to jest ale napewno nie super figura i uroda.
                            • songo3000 Re: eee 03.02.09, 19:40
                              A może nie jesteś takim pasztetem, którego obraz tu przedstawiasz? No, oczywiście mogę się mylić :D

                              Wszystko jest ważne. Dopiero przegięcie w dół na którymś polu przeważnie oznacza kłopoty. To może być wygląd, to może być 'seksapil'.
                  • zakletawmarmur Re: eee 03.02.09, 20:06
                    Myślę, że w łóżku liczy się wszystko. Nie mówcie panowie, że tylko
                    na wygląd patrzycie... Choć oczywiście są bardzo, bardzo ważne:-)
                    Jednak z ładną kobietą można iść parę razy do łóżka i się nią
                    znudzić. Z ładną i inteligentna a dodatkowo charakterną można
                    chodzić do łóżka przez kawał swojego życia i dalej się nie nudzić:-)
                    Inteligencja i charakter odpowiadają za umiejętności uwodzenia,
                    stworzenia odpowiedniej atmosfery i warunków... To jednak też jest
                    ważne, prawda?

                    Swoją drogą, zdradźcie panowie... Co byście woleli na miejscu męża
                    autorki wątku? Zakładając, że z brzuchem nic nie da się zrobić...
                    Czy wolelibyście żeby sex był po ciemku, pod kołderką (co by na
                    brzuch nie patrzeć) czy jednak rozwiązły, bezwstydny z
                    gołym, "wadliwym" brzuchem??? Bardzo mnie to interesuje:-)
    • angelina_smith Re: wygląd po ciąży i porodzie a sprawy łóżkowe 20.02.09, 18:26
      Dziękuję Ci za ten wątek! Lżej mi jakoś... Od jakiegoś czasu nie
      mogłam patrzeć na siebie, a konkretnie na zwisające cycki-MASAKRA!
      Na przeciwko prysznica w łazience mam ogromne lustro i widziałam
      tylko te skarpetki :( Niedawno stwierdziłam, że nie mogę sama się
      tak traktować i zaczęłam skupiać (na siłę!) uwagę na tym, co mi się
      w sobie podoba. Następnym krokiem była potrzeba zadbania o siebie i
      zapisałam się na jogę, chodzę od 3 miesięcy, cycki mi się od tego
      nie podniosły, ale... znów mam kocie, sprężyste ciałko! Widok
      skarpet już tak mnie nie wku... może tego spróbuj? Pozdrawiam!
      • wifka Re: wygląd po ciąży i porodzie a sprawy łóżkowe 24.02.09, 00:21
        :)))
        widzę,że odkopaliście mój stary wątek.
        stary,ale jakże aktualny.Z rozrzewnieniem wspominam czasy jego załóżenia, bo
        wtedy był fatalny brzuch,wizja średniawych cycków,ale też duża ilosc nadziei,że
        jakoś to będzie.No ale nie jest.
        Nawis okazał się zbyt ciasnym szwem wewnętrznym i mało że nie zmalał na skutek
        wielu zabiegów, to jeszcze się uwydatnił na tle płaskiego brzucha.W bonusie
        dostałam jeszcze dwie puste skarpety alla głęboka Somalia.Co po wczesniejszych
        fajnych duzych balonach, nie mogło nie zrobić na facecie oszołamiającego
        wrażenia.Tak oszałamiającego,że aż się stałam przezroczysta.
        • niezapominajka333 Re: wygląd po ciąży i porodzie a sprawy łóżkowe 24.02.09, 06:47
          Przykro mi bardzo, że tak cię mąż odbiera. Ja mam pytanie.
          Co z blizną? Miałaś dowiadywać się o ten laser...
          Co do piersi, to może za bardzo schudłaś?
          W ciąży i w czsie karmienia piersi się powiększają, skóra się
          naciąga, gdy kończysz karmić, zanika nadmiar tkanki gruczołowej,
          czasem aż za bardzo i piersi sprawiają wrażenie pustych. Jak było po
          pierwszym dziecku? Też piersi tak zmalały po karmieniu?
          A co z blizną po pierwszej cesarce? Też masz takiego bliznowca,
          tylko bez nawisu? Musiałaś mieć cc?
          • zakletawmarmur Re: wygląd po ciąży i porodzie a sprawy łóżkowe 24.02.09, 09:18
            > tylko bez nawisu? Musiałaś mieć cc?

            A co za różnica? Przecież i tak już jest po porodzie...
          • wifka Re: wygląd po ciąży i porodzie a sprawy łóżkowe 25.02.09, 00:02
            ale kwestionariusz:)
            Musiałam mieć te oba cc.
            Blizna po dwóch cc jest jedna- drugie cięcie robie sie dokladnie w tym samym
            miejscu.Pierwsze cięcie było krzywe i mój lekarz chcial mi to przy drugim
            poprawić i podnieść-efekt opłakany.Sama blizna wyglada lepiej niz pierwsza,bo
            bliznowiec nie zrobił sie tak duży.Ale przez ten nawis, brzuch wygląda o wiele
            gorzej niż po pierwszym cc.
            Pisałam juz wczesniej, ze po skończeniu karmienia, piersi mocno przyćmiły
            problem brzucha.Powinnam napisać,że niemalże zlikwidowały problem,bo prawie go
            przykryły:)Owszem, jestem bardzo szczupła i na pewno nie zrobiło to dobrze
            piersiom.Oczywiscie robię co mogę-kremy,masaże,odpowiednie homąto (spanie w tym
            to katorga),ale poza gładszą skórą, efektów zadnych. Pytalas o piersi po
            pierwszej ciazy- były duzo mniejsze niz przed,ale były ok. Teraz tragedia...
        • angelina_smith Re: wygląd po ciąży i porodzie a sprawy łóżkowe 24.02.09, 18:55
          wifka napisała:

          Tak oszałamiającego,że aż się stałam przezroczysta.

          Kurde, smutno mi jak to czytam... Może spróbuj inaczej spojrzeć na
          siebie, naprawdę, na siłę. Kiedy myślisz tak o sobie, to zaczynasz
          się tak zachowywać, "garbić", nie wierzysz w swój urok osobisty, a
          Twoje poczucie własnej atrakcyjności jest = zeru = nie jesteś
          atrakcyjna dla innych. Zadbaj o siebie, fryzura, ciuchy, dumnie i
          pierś zwisająca (w staniku dobrym podniesiona)i fałdy na brzuchu
          (gorsetem opatulone) do przodu marsz! ;)

          • wifka Re: wygląd po ciąży i porodzie a sprawy łóżkowe 25.02.09, 00:08
            wypraszam sobie, nie mam fałd na brzuchu!:)))))))
            jestem szczypiorem i mam brzuch jak deska;) a pardon, mam swój nawis.

            angelina, no własnie tego nie potrafię.Wiem,ze im gorzej sie czuje i im mniej
            wierze w swoja atrakcyjnosc,tym mniej jej mam.Ale ta wiedza nie przekłada się na
            praktykę.Ubrana, jestem ok.Cyc wysoko, bo mam specjalny stanik;)ale cała reszta
            nisko, oj bardzo nisko...Wspomnienie tych duzych piersi obok ktorych on nie
            potrafił przejśc obojętnie, na widok ktorych oczy mu się smiały.A teraz...pfff
            • angelina_smith Re: wygląd po ciąży i porodzie a sprawy łóżkowe 25.02.09, 12:23
              Musisz się jakoś dowartościować, "zsuczyć";) i wzbudzić zazdrość, o!


              > wypraszam sobie, nie mam fałd na brzuchu!:)))))))
              > jestem szczypiorem i mam brzuch jak deska;)

              Jeszcze nie jest z Tobą tak źle! :-)))))
              • wifka Re: wygląd po ciąży i porodzie a sprawy łóżkowe 25.02.09, 13:16
                "zsuczyć" buahahahaha:)
                no nie jest ze mną źle...jest źle z moimi cyckami:/
                • angelina_smith Re: wygląd po ciąży i porodzie a sprawy łóżkowe 25.02.09, 20:23
                  wifka napisała:

                  > "zsuczyć" buahahahaha:)

                  prawda, że urocze? ;)

                  > no nie jest ze mną źle...jest źle z moimi cyckami:/

                  z moimi też. a właściwie dlaczego nie solikon, silokon, sorry -
                  silikon może?
                  • wifka Re: wygląd po ciąży i porodzie a sprawy łóżkowe 25.02.09, 20:50
                    temat słoikonów już gruntownie przerobiłam i na poziomie wiedzy, i poogladania
                    fotek,nawet ogladania na zywo.ba! pomacac mi jedna dała w imię dobrej sprawy:)
                    wszystko super,ale nie przeskocze mojej fobi noszenia w sobie ciała
                    obcego,plastikowego.
                    chociaz dzisiaj znowu zaczełam o tym myśleć...
        • axe11 Wifko 24.02.09, 19:23
          Sporo o Twoim wątku myslałam, do tego stopnia, ze jakis czas temu zainspirowalas mnie do werbalizacji swoich obaw na ten temat kilka pieter nizej... Myślę, że wiem, co czujesz - wierz lub nie. Empatii ci u mnie niemalo;). Widać, że jestes zorientowana w temacie, wiec nie bede szukała kolejnych porad dla Ciebie. Inne forumowiczki swietnie juz to zrobily, a z niektorych porad (body health, ta klinika w Szczecinie bodajze - czytałaś, orientowałas sie?) moze naprawdę warto byloby skorzystac. Ale ja nie o tym...

          Bo sprawiasz wrazenie sympatycznej babki i zal sie po prostu Ciebie czyta. I co do Twojego meza - jak to juz ktos wczesniej napisal chyba - wydaje mi sie, ze jakby znał to forum,to moze za jakis czas by sie pojawil tutaj z placzami, ze zona po urodzeniu dziecka nie chce sie juz z nim kochac. Podkreslam - domyslam sie, co mozesz czuć, ja w takiej sytuacji pewnie zachowywałabym się identycznie. Tylko wiesz co? Dla męża moglas stac sie "przezroczysta" nie dlatego, ze masz blizne czy że biust nie taki, ale dlatego, że sama sie do seksu nie garniesz. Przeciez dalas to do zrozumienia w swoich postach kilkukrotnie. A Twój mąż na pewno widzi więcej i zna Cie lepiej niz my tu wszyscy razem wzięci. Moze chce przeczekac, bo widzi, jak Ciebie gnębi Twoj wyglad? A moze mysli, ze "po dziecku" Ci sie odechcialo? - wielu panow tak tutaj mówi, bo pewnie wielu nie zdaje sobie nawet sprawy z innych mozliwych przyczyn).
          Mowisz, ze pasy do ponczoch to nie Wasza bajka. Może więc czas to zmienic? Może w imię wyższego celu - a tym z pewnością będzie uratowanie małzeństwa, ktore sama mozesz zawalić przez swoije podejscie - zacznij sie z nim kochac, chocbys caly czas miala byc w koszulce - ladnej, sexy, przykrywajacej to, co chcesz przykryc? Zacznij chodzić do łóżka w bieliźnie? Mąż, nawet jak nie jego to klimat, z łóżka Cię nie wyrzuci, jak coś łanego założysz:P. Taka męska natura:). Albo moze zgas swiatlo?- to powinno sprawić, ze zapomnisz, że inne zmysły wezmą górę... Swiadomosc, ze Twoj maz nie patrzy, nie widzi... - powinna przyniesc Ci choc troche ulgi. WIdzisz, pisalas wczesniej o tym, ze on "odwracal wzrok" -ktoś Ci juz tu skomentował, że ludzie czesto odwracaja wzrok wtedy, gdy nie chca drugiej osobie sprawic przykrosci. O ile pamietam, nawet nie odpowiedzialas na to stwierdzenie.

          Jak wspomnialam, sama zalozylam watek oparty na obawach zwiazanych z tym, jak moze byc potem, po ciazy... I czytajac wypowiedzi kobiet, ktore mnie zapewnialy, jak swietnie mozna wygladac pozniej, niecierpliwilam sie, ze przeciez nie o to mi chodzi. W gruncie rzeczy mialam juz bowiem swoja odpowiedz, własna teorie, z ktora juz tutaj przyszlam - i szukalam tylko jej potwierdzenia. Ze jesli cialo mi sie pozmienia, to moj partner przestanie sie mna podniecac. Nie porownuje teraz naszych sytuacji, ale postawe, bo Ty, Wifko, tez jestes tak samo dalece przekonana, ze po prostu nie mozesz sie podobac mezowi i juz. Mowie to z cala sympatia. Zastanow sie nad tym, jak zmienic swoje podejscie... Zal zwiazku przeciez. Zaloze sie, ze jak zgasisz swiatlo, przytulisz sie do meza, ubrana w koszulke i zaczniesz go piescić (zeby nie powiedziec dosadniej, co mu bedziesz robic), to bedzie najszczesliwszy na swiecie;)))). Poszukaj informacji o tych klinikach i innych formach terapii, chodź po lekarzach, dowiaduj sie, ale trzymaj małżeństwo, bo sama możesz je niechcąco popsuć. Oby nie.
          • wifka Re: Wifko 25.02.09, 00:32
            axe, czytałam 3 razy,żeby wszystko dobrze ogarnąć.dzieki,że chciało Ci sie az
            tyle napisać:)

            Pisałam tam wyzej."Utrata" piersi,czyli tego co było najsilniejszym
            afrodyzjakiem i dzieki czemu zawsze czulam sie poządana,podziała 100x mocniej
            niż ten nieszczesny brzuch.Zakładając ten wątek jeszcze karmiłam.Wiedziałam że
            później może być źle,ale efekt końcowy przeszedł moje najśmielsze obawy.Nie będę
            się rozwodzić nad szczegółami skarpetek.
            Chodzi o to, jak to zadziałało na moją psychikę i na moje podejscie do seksu,bo
            w koncu o tym to forum,prawda?:)
            Ochota na seks na minęła,o nie.Wręcz przeciwnie.Moje libido ma się bardzo
            dobrze.Mój facet działa na mnie tak,że patrząc na niego mam ciary.Ale ja sama,
            czuje się absolutnie aseksualna.To jest clou. Patrze na siebie i widze osobe
            pozbawioną jakiejkolwiek atrakcyjnosci.Bardzo mi zalezy na nim i na seksie.I
            próbowałam nie raz i nie dwa.Ale zawsze przychodzi moment,że gdzieś mi te
            naleśniki migną i wtedy wszystko siada.I tyle z naszego seksu.Kolejne proby
            zakonczone kolejnym jego rozczarowaniem i kolejnym moim dołem.Stanik na miejscu
            niczego nie zmienia.Wręcz przypomina mi o problemie.
            Ja niestety wiem jak działają na niego pełne,duże piersi.Wiem jak ja na niego
            działałam kiedy miałam czym oddychać,pamietam jak mu się rece kleiły.Teraz?
            Teraz ich nie zauważa.Bo w sumie nie ma czego.
            Przyznaję.Moje zachowanie pozałóżkowe nie jest szczególnie pociagające.Nie wyjde
            przy nim z łazienki nie zakrywając piersi.Jak trzeba, to sie odwracam tyłem,
            żeby nie widział.Wciąż mam w pamięci jego zszokowane spojrzenie kiedy je
            zobaczył jakies 3 tygodnie po skonczeniu karmienia.Sama byłam w szoku i mu je, z
            głupia frant, pokazałam.Przypuszczam,że ma podobną traumę jak ja po tej stracie:)
            No i czuję się jak się czuję i nie potrafię sobie z tym nijak poradzić.Dostałam
            namiar na terapeutę i pewnie niedlugo zadzwonie.
            • axe11 Re: Wifko 25.02.09, 08:11
              wifka napisała:

              > axe, czytałam 3 razy,żeby wszystko dobrze ogarnąć.

              :D Nie dziwię Ci się, strasznie bezładnie to napisałam, trochę na szybko, a
              chciałam wszystkiego dotknąć po trosze, więc galimatias wyszedł. Myślę, że wiem,
              o co Ci chodzi:/. Nie jest to, co prawda, formum Uroda;), ale odnosnie piersi
              się jeszcze wypowiem:). Spróbuj - a nuż zadziała. Terapia dosyć nietypowo może
              brzmieć, ale też mam duży biust i gdy jakiś czas temu schudłam nagle dosyć
              mocno, podziałało tak, że kamień z serca (a piersi się dosłownie przelewały, coś
              strasznego, przerażenie). Otóż (bez ocen proszę, wiem, że brzmi dziwacznie)
              zaczęłam spać w mokrym biustonoszu - oczywiście nie koronkowym, ale kupionym
              specjalnie na tę okazję bawełnianym, możliwie pełnym. Mnie zajęło bite 2-3
              tygodnie, nie pamiętam, ale noc w noc tak spałam. Mojemu mężczyźnie nie było to
              w smak:)), ale cóż, w pewnych sytuacjach są inne priorytety:). Więc wieczorem -
              po prysznicu - piersi zimną wodą (to zawsze zresztą, rano też), smarowanie
              oliwką dla dzieci (zatrzymuje dodatkowo wilgoć w skórze), masaż (dobrze, jeśli
              szorstką rękawicą) i.. ten mokry biustonosz;). A rano - masaż znów i polecam
              balsam Sexy Look z Bielendy podnoszący biust. Ale jako dodatek do dziwacznej
              terapii z mokrym stanikiem, a nie zamiast;). Potem taki mokry biustonosz można
              zakładać profilaktycznie, raz w tygodniu na przykład. Mam nadzieję, że admini
              nie wytną tego postu, każąc mi iść z radami na fora kosmetyczne;)).
              Kolejna sprawa - skoroś chuda jak szczypior, jak sama piszesz, to znaczy, że za
              mocno schudłaś, za szybko, też już Ci to któraś z forumowiczek pisała... Więc
              może kilogram-dwa więcej też by dodały uroku, a nie przeciwnie?

              A teraz do seksu wracając - serio, spróbuj takich małych przebieranek, o których
              pisałam poprzednio. Nie tylko mąż się ucieszy (zapewniam, że się ucieszy:)), ale
              - co najważniejsze teraz - na Ciebie może to pozytywnie podziałać. Bo seks w
              ogóle działa pozytywne;).... Terapeuta też się pewnie przyda, ale ja jestem z
              tych, co to same sobie lubią radzić:), więc zamiast psychologów sięgam zwykle po
              własne głębokie przemyślenia;). I z ludźmi gadam, jak trzeba, to zwykle naprawdę
              dużo daje. Tutaj dostałaś wiele dobrych, mądrych opinii od osób doświadczonych,
              a to jest bezcenne. Przesiać teraz tylko ziarno od plewów i...
              Trzymaj się:).
              • wifka Re: Wifko 25.02.09, 08:46
                axe, no przyznam że metody z mokrym stanikiem na noc nie znałam:)))spróbuję.a
                balsamu właśnie tego używam nawet;)

                co do przebieranek...
                Naprawdę nie wszyscy to lubią i nie wszystkich facetów to kręci.Mój jest pod tym
                wzgledem wybitnie wybitny.Na mnie równiez działałoby to odwrotnie.Zresztą.Nawet
                gdyby było inaczej,to myślę że tego typu zabiegi "maskujące" nie dałyby
                rezultatu.Moje poczucie aseksualności,to nie jakiś kompleksik do ukrycia w
                bieliźnie-problem jest głębszy.Moze nie potrafie opisać tego dobrze.
                A właśnie.Zastanawiałam się wczoraj nad czymś.Moje podniecenie, podtrzymanie
                rozkręcenia w łóżku ma związek z tym jak mnie podoba się moje ciało.Ciekawa
                jestem czy to coś co ma większość ludzi.W łóżku, moje cialo musi mi sie
                podobać.I nie chodzi tu o jakieś idealne wymiary,brak tłuszczyku itp, bo miałam
                w zyciu rozne okresy i rozne kompleksy,ale nawet ogólne niezadowolenie ze
                swojego wyglądu,nie wpływało u mnie na seks, bo w łózku zawsze byłam dla siebie
                ok.No i to się teraz bardzo zmieniło.Mimo iż jestem szczupła, ogólnie wyglądam
                chyba najlepiej jak mogę.No tylko te piersi.Dają mi one własnie to poczucie
                absolutnej aseksualnosci,tak jakbym nie poznawała swojego ciała,jakbym to nie
                była ja (fakt,zmiana w ich wyglądzie jest ogromna.No próbuję opisać problem,ale
                czuję że średnio mi to wychodzi.
                • dosia2308 Re: Wifko 25.02.09, 10:13
                  Wifka, czytam to forum i czytam o SOBIE..... Dziś mam trójkę dzieci. Najmłodsze
                  ma 10 miesięcy, starsze 11 i 9. Po dwóch pierwszych ciążach straciłam obie
                  piersi na rzecz dwóch zwisających szmatek pociętych siatką rozstępów szerokich
                  na palec + okropna blizna po dwóch cc + bliznowiec. Ja mam tak jak TY - moje
                  życie erotyczne (a było bardzo erotyczne) zależy od mojego samopoczucia jako
                  kobiety. Świadomość tych niezaakceptowanych nigdy zmian w wyglądzie zrujnowała
                  mi życie. Wtedy. Mój związek z mężem się skończył bo nie byłąm w stanie z nim
                  sypiać. Byłam obwisłą, dojną krową. Zadziwiające jest to,że jak oddaliłam się od
                  męża, który nota bene podobno był cały czas mną zakręcony..., wpadłam w romans z
                  chłopakiem 9 lat młodszym i jakoś nie przeszkadzały nam moje zwisy brzuszne i
                  cyckowe i blizny i rozstępy i co tam jeszcze chcesz.... Bzykaliśmy się jak
                  króliki, w dzień, w nocy, w samochodzie, w lesie, ..... Po roku tej znajomości
                  zdecydowałam się na operację plastyki brzucha i podniesienie zwisających
                  szmatek. Właśnie u wspomnianego Dmytrzaka. Brzuch po operacji - rewelacja.
                  Blizna - okropna. Nadal jest moim problemem. Przeżyłam z nią trzecią ciążę i
                  następne cc. Nie jest cudowna:) Na cyckach blizny lepsze ale też mi się na
                  części odcinka zrobił bliznowiec, który po leczeniu po prostu zmiękł i
                  przekształcił się w szeroką bliznę. Po trzech latach wstawiłam sobie dodatkowo
                  silikon i cycki mam fajne. U mnie z powodu skłonności do bliznowca nie ma szans
                  na korektę chirurgiczną ale za to super działają pilingi. Blizny pod piersiami
                  prawie są niewidoczne. Wiem co to znaczy paraliż przed zdjęciem stanika. Moje
                  piersi kiedyś wypadały mi ze stanika jak odkurzałam np. To było żałosne. Ale mój
                  21 chłopak był zachwycony wszystkim. I stąd wiem na pewno, że wiele zależy od
                  partnera. Jego pożądanie, dbanie i zachwyt sprawią, że te kg, blizny, zwisy,
                  cycki takie czy śmakie NIE MAJĄ ZNACZENIA!!!!! Widzę, że tego zachwytu nie
                  odczuwasz. Tak jak jak nie widzę u mojego obecnego faceta, z którym mam małe
                  dziecko. Tyle, że ja już wyglądam OK. Jak chcesz pogadać to pisz na priva
                  dosia2308@gazeta.pl. Mam masę doświadczenia w tym temacie:) Niestety. Mojego
                  trzeciego dziecka, ku ogromnemu rozgoryczeniu wszystkich, nie karmiłam piersią
                  nawet jeden dzień. Nigdy więcej. Nikt nie zrozumie naszego koszmaru jaki
                  przeżywamy po porodzie. Nie wszystkie są jak Heidi Klumm. A szkoda bo jestem jej
                  fanką:) Podrawiam Cię serdecznie i radzę - pomóż sobie bo inaczej nic się nie
                  zmieni. Idź na terapię. Też. I pomyśl np o protezach piersi. Blizna wokół sutka
                  jest niewidoczna. Bliznowiec się nie robi ponieważ nie ma napięia skóry w tym
                  miejscu. Na brzuchu - tak, bo tam skóra jest napięta. O bliznowcu wiem
                  wszystko:) A cycki możesz mieć fajne. Zaczekaj ok roku po karmieniu i działaj.
                  Bo szkoda życia kochana.
                  • wifka Re: Wifko 25.02.09, 10:55
                    Dosia, chylę czoła przed tym jak sobie aktywnie z tym wszystkim radziłaś.
                    Co do abdoplastyki-tak jak piszesz, ze wzgledu na bliznowce,odradzono mi
                    plastyke brzucha,który zresztą,poza tym nawisem,nie wymaga korekty (nie mam
                    wiszacej,pomarszczonej skóry,ale całkiem ładny płaski brzuch o ktory zawsze
                    bardzo dbałam).Piersi...przez ostatnie dwa miesiące dosyć intensywnie rozważałam
                    pomoc chirurga.Przeczytałam w necie chyba wszystko, naooglądałam się X zdjęć
                    "przed" i "po".Nawet naciągnełam dwie kolezanki z implantami na obnazenie się
                    przed mną:) Wiem,że dobry fachowiec potrafi zrobić piękny cyc z niczego.Ale
                    finalnie,juz wiem że nie zrobię tego.Nie boje się bólu, kasę bym uzbierała
                    itd.Ale ja mam opór psychiczny przed noszeniem w sobie jakiegoś obcego
                    ciała.Nawet spirali nie jestem w stanie nosić.Wiem,że mogłabym mieć dzieki temu
                    cudny cyc,ale myslę że by mnie to psychicznie wykonczyło i ostatecznie
                    wyjęłabym.Długo wizualizowałam i wiem juz na 100% ze to nie dla mnie.Dlatego
                    jestem zdecydowana na terapię.
                    Dosiu, dokladnie tak jak piszesz- te wszystkie nalesniki, zwisy,blizny nie maja
                    znaczenie kiedy widzisz ten zachwyt i pożądanie.No ale,jeśli je widzisz...:/
                • axe11 Re: Wifko 01.03.09, 13:06
                  Sprobuj, metoda brzmi dziwacznie, ale wyczytałam ja wieki temu w jakims
                  poradniku, ktory nasze prababcie chyba stosowały:). I jestem GŁĘBOKO przekonana,
                  ze warto spróbować. Nie wiem, jak to będzie z biustem po karmieniu, mój był "po
                  schudnięciu", nie wiem, na ile ciału to robi różnicę. Ale polecam, spróbuj i
                  napisz, jakie rezultaty (po jakimś tygodniu już powinnaś widzieć pierwsze
                  efekty). Bardzo jestem ciekawa, czy coś Ci dadzą, mam nadzieję, ze tak!

                  A co do przebieranek... Hm, jawisz mi się jako osoba stawiająca na naturalność i
                  pewnie dlatego tak podchodzisz. No cóż, takie Twoje prawo, w tych sprawach na
                  siłę ciężko jest cokolwiek robić. Choć jednak Twojego męża nie mnie oceniać (z
                  pewnością!), to jakoś wierzyć mi się nie chce, żeby kręcił nosem, jak mu się w
                  sexy bieliźnie zaprezentujesz i nie pozwolisz jej z siebie w trakcie ściągnąć:).
                  Bo to dodatkowy smaczek, a kto jak kto, ale faceci je lubią:).
            • glamourous Re: Wifko 25.02.09, 14:58
              wifka napisała:

              > Ja niestety wiem jak działają na niego pełne,duże piersi.Wiem jak ja na niego
              > działałam kiedy miałam czym oddychać,pamietam jak mu się rece kleiły.Teraz?
              > Teraz ich nie zauważa.Bo w sumie nie ma czego.

              Powiem tak - gdyby to mnie przytrafila sie taka jak Twoja historia z biustem (z
              akurat takimi konsekwencjami jak u Ciebie, czyli rozczarowanym spojrzeniem meza,
              poczuciem glebokiego kompleksu nie do przezwyciezenia, degrengolada zycia
              seksualnego itp) to w podskokach pobieglbym do chirurga plastycznego. I to nie
              na jakies tam "podnoszenie biustu" (bo w autentycznie ladny wyglad takich
              podnoszonych, ale niczym nie wypelnionych piersi nie wierze)- tylko od razu va
              bank pisalabym sie na silikony. Piszesz, ze sie boisz bolu, ale z drugiej strony
              wobec wizji bezseksia jakie fundujesz sobie i mezowi, totalnego dyskomfortu
              psychicznego i byc moze nawet posypania sie zwiazku w konsekwencji - chyba te
              dwa tygodnie czy ile tam bolu pooperacyjnego daloby sie jakos zniesc. Za to
              bylaby ogromna szansa na poprawe sytuacji i odzyskania radosci z seksu...

              Nie namawiam Cie bron Boze do niczego, ale widzac skale Twojego problemu tak
              sobie tylko mysle co ja bym zrobila w podobnej sytuacji...
              • wifka Re: Wifko 25.02.09, 15:13
                Glam, wręcz przeciwnie.
                Napisałam,ze nie boję się bólu. Ból nie ma tu żadnego znaczenia.Przeszlam swoje
                przy obu cc (tak tak, wbrew temu co sie powszechnie sadzi, cc moze byc
                koszmarnie bolesne).Zaden ból nie byłby w stanie mnie zatrzymac przed operacja
                plastyczną, gdybym chciala ją zrobić.

                idę sprawdzić, czy połknełam słowo "nie", czy źle przeczytałaś;)
                • glamourous Re: Wifko 25.02.09, 17:52
                  Tak, faktycznie, zle przeczytalam :-) Napisalas, ze nie boisz sie bolu, ale masz
                  opor przed obca materia zaszyta w ciele. No coz, powiem, ze spirali to i ja
                  nosic bym nie mogla/nie chciala - ale gdyby byla taka koniecznosc i gdybym nie
                  mialabym wyboru udaloby mi sie chyba jakos pokonac wewnetrzny opor. W koncu to
                  tylko kwestia autosugestii... Dlatego ja przed silikonami blokad bym nie miala -
                  gdyby zaszla taka potrzeba, wolalabym te drobna niedogodnosc w postaci
                  swiadomosci ze piesi mam wprawdzie "robione", ale za to piekne - niz uzerac sie
                  przez reszte zycia z kompleksami.

                  No coz, kwestia prywatnego rozwazenia plusow i minusow, kazdy ma do tych spraw
                  indywidualne podejscie. Ja w ogole mam pozytywny stosunek do chirurgii
                  estetycznej - w koncu wszystko jest dla ludzi, tylko z umiarem. I jezeli kiedys
                  bede miala wybor "kompleksy lub poprawka" to bede poprawiala, ha, trudno, wszak
                  zyje sie tylko raz ;-)
                  • wifka Re: Wifko 25.02.09, 20:52
                    przez Ciebie znowu zaczęłam o tym myśleć...;)
                    • ania_05 Re: Wifko 28.02.09, 01:02
                      czytam to wszystko i przypomina mi się moja rozpacz po ciąży. Miałam
                      cudne ,,jabłuszka,, W ciąży urosły, potem karmienie, bardzo
                      schudłam. No i moje jabłuszka zamieniły się w skarpetki. Dramat!
                      nawet u lekarza wstydziłam rozebrać. żadnych bluzek wydekoltowanych,
                      zero chodzenia bez stanika. Szkoda opisywać jak sie czułam, myslałam
                      o operacji, ale to było ponad 20 lat temu i zwyczajnie sie bałam, ze
                      sie nie uda, ze bedę mieć powikłania ( z moim szczęściem). seks był,
                      ale byłam skrępowana, mąż omijał ,,ten,, obszar co mnie utwierdzało
                      tylko w przekonaniu, że jestem antyseksualna. z czasem moja waga
                      zaczęła wracać do normy, biust sie nawet sporo poprawił. Zaczęłam
                      dbać o odpowiednie staniki, kremy itd. Z biegime lat zaakceptowałam
                      siebie, ten swój biust. Trudno, nie ja jedna mam ten problem.
                      Naooglądamy sie tych silikonowych sztucznośći i potem popadamy w
                      jeszze większe doły. Dziś nie żałuję, ze nie zrobiłam operacji. Ważę
                      10 kg więcej niż po porodzie, mój biust jest niezły i spory (nawet
                      bardzo spory) Może nie sterczy mi jak u nasolatki, ale nie mam
                      powodów do narzekania. Moze postaraj sie przytyć? i zmienić
                      nastawienie. Wiesz co mi pomogło? tak zupełnie przypadkowo.. Przez
                      jakis czas wykonywałam EKG. Naoglądąłm sie tyle róznych biustów,
                      uwierz mi, idealne można by było policzyć na palcach jednej ręki. I
                      te kobiety żyją, są zadowolone i nie robią problemu. Ale pamiętam
                      swoje prawie depresyjne stany z tego powodu. Dlatego Cię rozumiem.
                      Radzę psychologa, a ewentualnie potem operację.
                      • songo3000 Re: Wifko 28.02.09, 09:43
                        ania_05 napisała:

                        > bardzo spory) Może nie sterczy mi jak u nasolatki,
                        A potem wielkie zdziwienie "co wy widzicie u tych nastolatek" :)
                        • niezapominajka333 Re: Wifko 28.02.09, 10:41
                          Songo, ale to zupełnie zrozumiałe ...
                          Kobiety również widzą różnicę w możliwościach jurnych młodzieńców i
                          panów w pewnym wieku, którym nawet wiagra nie przywróci tej
                          sprawności.
                          I też wolałyby wyposażyć pana 50 + w możliwości dwudziestolatka...
                          Chociaż ja akurat nie narzekam na swojego :)
                          • songo3000 Re: Wifko 28.02.09, 11:01
                            Zrozumieć a przyznać się do zrozumienia czasami zupełnie się rozmijają. Zresztą....
                            > I też wolałyby wyposażyć pana 50 + w możliwości dwudziestolatka...
                            sam bym tak chciał :DDD
    • kasiczek80 Re: wygląd po ciąży i porodzie a sprawy łóżkowe 24.02.09, 11:05
      Witam:

      Prosiłabym pania o pseudonimie Wifka,bądź inne dziewczyny,ktore mają
      podobny problem o kontakt mailowy,najchętniej z numerem tel na
      adres:kate_1980@interia.pl
      Przygotowuje obecnie program o takiej tematyce.Prosze o pomoc.
      • wies-lawa Re: wygląd po ciąży i porodzie a sprawy łóżkowe 25.02.09, 15:55
        jezeli sama wiesz ze ten problem lezy w Twojej psychice to po co
        pytasz sie o rady???
        co to za znaczenie jezeli odpowiedza Ci ze pociagaja albo i nie, i
        podadza uzasadnienie???jezeli nie masz odwagi pokazac sie mezowi
        nago bo czujesz sie aseksualnie, to powinnas cos z tym Ty zrobic, z
        tego co czytam to większość jakichkolwiek podpowiedzi i tak nie
        zadowala Ciebie wiec po co sie pytasz jak i tak nie skorzystasz z
        nich???
        • wifka Re: wygląd po ciąży i porodzie a sprawy łóżkowe 25.02.09, 16:24
          on nie lezy tylko w mojej psychice. ale przypuszczam,ze tylko terapia psychiki
          moze mi pomóc, bo inne srodki pozostają nieskuteczne.
          • wifka Co mój facet na to. 25.02.09, 19:05
            bo ja chyba nie napisałam dokładnie jak to z jego strony wygląda.
            on nie jest anty-łóżkowy.swoje potrzeby w końcu ma. no ale przyznaje,ze wolał
            moje wczesniejsze cycki, ze obecne juz nie są tak wystrzałowe jak kiedys, ale je
            lubi.
            LUBI.łał
            kiedyś mówił z błyskiem w oku "uwielbiam twoje cycki bo sa zajebiste!"
            dzisiaj mówi z kamienna twarzą "lubietwoje cycki bo są twoje".
            To jest własnie ta róznica.On chce seksu, ale nie jest juz mną zachwycony.Tak
            jak napisała anais w ktorymś wątku, starciłam ten jego błysk w oczach..
            • dosia2308 Re: Co mój facet na to. 25.02.09, 20:33
              Wiesz...ten błysk w oczach znika na przestrzeni lat w związku. Tak czy inaczej.
              Ty mówisz sobie (bo tak to widzisz), że to z powodu cycków czy blizny. Prawda
              jest inna. Faceta kręci kobieta. Bzykanko. Jak przestaje kręcić kobieta to nie
              mają znaczenia jej atrybuty lub ich brak. Wiem, że ja jestem bardzo wrażliwa na
              swoim punkcie. I jest tak od kiedy rozstałam się z moim młodym narzeczonym.
              Zabolało tak, że natychmiast pogrążyłam się w rozpaczy nad swoim starym ciałem.
              Nagle dostrzegłam ze zdwojoną siłą moją bliznę na brzuchu, pocięte rozstępami
              cycki i wpadłam w czarną rozpacz. W ciągu tygodnia byłam już po operacji na
              powiększenie biustu. Ba...zoperowałam sobie również nos. Wyglądam obiektywnie
              dużo lepiej niż w okresie tamtego związku. I co z tego. Codziennie patrzę w
              lustro i mam łzy w oczach. Żeby się dobić zupełnie przeglądam zdjęcia byłej
              narzeczonej mojego faceta. Śliczna i zgrabna dziewczyna. 10 lat młodsza ode
              mnie. Ma wszystko czego ja bym mogła pragnąć i nigdy nie będę mieć. A co do
              zachwytu- nigdy nie byłam swobodna z moim obecnym. Jestem przy nim zablokowana
              zupełnie. Nigdy chyba nie widział mnie nago w ciągu dnia tak bez pruderii, w
              łazience, w sypialni, przy ubieraniu się. Sex pod kołdrą. Wstydzę się mojego
              ciała. A jak kilka miesięcy po naszym początku zobaczyłam zdjęcia tej dziewczyny
              to po prostu tylko płakałam. I komentarze w stylu "to była super laska ale ty
              wyglądasz lepiej w pończochach" nabrały zupełnie innego znaczenia dla mnie. Nie
              jest mi z nim dobrze. Bo nie czuję tego zachwytu. Bo widziałam ten zachwyt w
              setkach zdjęć tej byłej. Wyraźnie. I to uzasadniony. Widzisz, sex odbywa się w
              naszych głowach. To tam są ogniska komórek odpowiedzialne za doznania zmysłów. I
              tam są blokady. Ja marzę o takim seksie jak z moim 22 letnim kochankiem, dla
              którego po prostu byłam najlepsza na świecie:) I co z tego, że mamuśka. Właśnie
              to go kręciło!
              • wifka Re: Co mój facet na to. 25.02.09, 20:43
                Dosia, znika.Ale powoli,stopniowo,człowiek się zmienia,przyzwyczaja do
                sytuacji,mądrzeje (hehe),druga strona tez sie zmienia,też starzeje.I to wszystko
                sie dzieje płynnie i równolegle z obu stron.
                A tu? Tu było nagłe trach! parę miesięcy wcześniej mialam zajebiste duże
                cycki,ręce mu się kleiły,oczy świeciły.Balony pękły a z nimi cała reszta.Ja sie
                nagle zrobiłam zwiędła,a on nadal piekny i mlody (5 lat młodszy, nota
                bene).Wczoraj były łał,bo tak wyglądały.Dzisiaj je lubi, bo są moje. Rozumiesz
                przecież...
                • dosia2308 Re: Co mój facet na to. 26.02.09, 09:56
                  Z cyckami zaczekaj trochę... Po karmieniu mogą jeszcze wrócić "do siebie":) Może
                  nie będą takie super jak kiedyś ale nie będziesz musiała płakać. Z blizną na
                  brzuchu mogę Ci polecić pewien zabieg. Napisz na priva. Na pewno będziesz
                  zadowolona z rezultatów. Ja jestem a mam problem z bliznowcem jak ty.
            • fanny Re: Co mój facet na to. 26.02.09, 10:59
              wifka napisała:

              > bo ja chyba nie napisałam dokładnie jak to z jego strony wygląda.
              > on nie jest anty-łóżkowy.swoje potrzeby w końcu ma. no ale przyznaje,ze wolał
              > moje wczesniejsze cycki, ze obecne juz nie są tak wystrzałowe jak kiedys, ale j
              > e
              > lubi.
              > LUBI.łał
              > kiedyś mówił z błyskiem w oku "uwielbiam twoje cycki bo sa zajebiste!"
              > dzisiaj mówi z kamienna twarzą "lubietwoje cycki bo są twoje".
              > To jest własnie ta róznica.On chce seksu, ale nie jest juz mną zachwycony.Tak
              > jak napisała anais w ktorymś wątku, starciłam ten jego błysk w oczach..

              Wifko, moze stracilas ten jego blysk w oku, ale byc moze stracilas go tylko w
              swojej glowie.

              Moje cycki po drugiej ciazy i dlugim karmieniu staly sie moim kompleksem.
              Zamiast sie preznie prezentowac na swoim miejscu, byly 10 cm nizej i znacznie
              stracily na kraglosci.
              Ja rozpaczalam nad ich stanem, a moj maz wciaz zapewnial ze nadal je lubi bo sa
              moje. Ale nie potrafilam w to uwierzyc. Przestalam lubic pieszczoty piersi - nie
              pozwalalam na nie po prostu. Krepowalam sie ich widoku. Myslalam o nich w czasie
              seksu. Tka jak Ty myslalam, ze juz sie nie zachwyca moim cialem, bo to niemozliwe.
              Rozwazalam operacje piersi.
              Nie zdecydowalam sie na nia z podobnego do Twojego powodu - cialo obce w moim
              ciele.

              Az pewnego dnia w mojej glowie przeskoczyla jakas klapka. Pomyslalam sobie 'a co
              bedzie, jak zaloze na chwile, ze moj maz rzeczywiscie lubi moje cycki, lubi je
              piescic, lubi jak sie poruszaja. Akceptuje je, bo sa czescia mnie.' Przyjelam
              taka robocza teze i przestalam sie ich widokiem przejmowac. Troche na sile i
              wbrew sobie. Odrzucilam lozkowe zahamowania zwiazane z tym kompleksem. To bylo
              jak skok na glowke.
              Okazalo sie, ze moje niedoskonale piersi potrafia przyniesc mi duzo seksualnej
              przyjemnosci. I mojemu facetowi rowniez. Seks z bardzo dobrego stal sie po
              prostu fantastyczny.
              Z zalem mysle o tych wszystkich bzykankach, z ktorych nie potrafilam czerpac
              100% satysfakcji, bo wciaz gdzies tam, z tylu glowy, siedzial moj piersiowy
              kompleks.
              W miedzyczasie przytylam ok. 5 kilo, z BMI 18.5 na 20.5. Przez to moze nie mam
              idealnie wkleslego brzucha, ale piersi bardzo nabraly cialka. Nadal sa nizej niz
              bym chciala, choc tym razem o 5 a nie 10cm. Nadal na ulicy czuje sie lepiej w
              staniku niz bez. Ale w lozku juz mi to nie przeszkadza.

              f.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka