zonaty19791
09.10.08, 08:02
Po raz n-ty dochodzi do paskudnej dla mnie sytuacji. Znowu mamy
sporą przerwę w zabawach małżeńskich, bo już trwa blisko dwa
tygodnie. Oboje jesteśmy młodzi ja 28 ona 27 lat. I cały czas ma
niskie libido (przynajmniej tak to sobie tłumaczę). Na boku raczej
nikogo nie ma (mam pewność na 95% - i proszę nie pytać skąd ta
pewność).
Najgprsze jest to, że dla niej sex raz na tydzień, czy raz na 7-10
dni to chyba optimum. Dla mnie minimum to 3-4 razy na tydzień (bo
tak kiedyś było - jak nie pracowała i to podaja za argument).
Natomiast po takiej przerwie tygodniowej jak ona ma ochotę to mi się
nie chce (tak trochę na złość a trochę z powodu tego, że czuję się
jak pies, który w końcu dosatł ochłap mięsa, którego dopominał się
tydzień).
Żona obwinia mnie, że nie poświęcam jej czasu - może to i prawda,
ale ja nie mam na to ochoty jak nie mam tego co potrzebuję - i mamy
tu klasycznego pata.
Do tego od jakiegoś czasu "wyszło", że jestem bezpłodny i brak sexu
odczuwam dotkliwiej, bo czy aby to nie jest dodatkową przyczyną jego
braku (fakt też jest taki, że przed tym jak się o tym dowiedzieliśmy
było tak samo).
Koniec końcem ręcę załamuję. Może czas na rozstanie lub kochankę (bo
tą którą ma każdy facet dawno mi się już znudziła).
Co radzicie?