glamourous
11.11.08, 12:59
Poczatkowo napisalam ponizszy post w watku obok, ale poniewaz kwestia wydaje
mi sie ciekawa i godna rozwiniecia, a nie chce zasmiecac watku nowej
forumowiczce, postanowilam zalozyc osobny topic.
A wiec wklejam :
Jak myslicie : JAK wyglada taki brak seksu z perspektywy tych wszystkich mezow
co to potrzebuja seksu nie czesciej jak raz na 2 MIESIACE? Jak oni sie
odnajduja - seksualne cieniasy - w przesyconej i bombardowanej zewszad seksem
rzeczywistosci? Jak sobie radza z ta presja, z tym powszechnym wymogiem ze
"facet powinien byc dobrym kochankiem i potrafic zaspokoic kobiete" Bo chyba
czasem gadaja z kolegami, ogladaja TV, jakies filmy gdzie seks jest
gloryfikowany, a facet stereotypowo przedstawiany jako kochanek doskonaly lub
przynajmniej dazacy do doskonalosci? O marudzacej z niezaspokojenia zonie juz
nie wspomne...
No wiec JAK Ci rzeczeni faceci radza sobie z czyms takim? Musza miec chyba
stalowe nerwy. Albo nie lada kompleks nizszosci. Albo moze wlasnie odwrotnie -
nie maja kompleksow i uwazaja ze wszystko z nimi jest OK, a seks czesciej niz
raz na 2 miesiace jest jak krasnoludki - istnieje, ale tylko w filmach.? ;-)
Zebralo mi sie na taka refleksje, bo ostatnio na forum wystapil dosc spory
wysyp takich opowiesci o aseksualnych mezach. Jak wiec waszym zdaniem na taka
wlasna aseksualnosc patrzy facet, ktory ma jej swiadomosc (chocby poprzez
marudzenie zony, porownywanie sie z kolegami, facetami z filmow itp, itd). Jak
radzi sobie z ta swiadomoscia, ze w lozku nie odpowiada zadnym meskim
standardom? Czy nie boli go na przyklad ambicja, ze nie potrafi zaspokoic
wlasnej kobity??? A moze wlasny wizerunek jako faceta mu kompletnie zwisa?
Ciekawe...