Dodaj do ulubionych

Pomóżcie proszę

25.11.08, 13:44
Piszę na tym forum pierwszy raz i jak czytam że któraś nie uprawiała sexu miesiąc to dla mnie jeszcze nic.Otóż ja mam taki problem że od kilku lat a dokładnie od ośmiu nie uprawiamy z mężem sexu prawie wcale,raz na pół roku najwyżej.Mam 33 lata a mąż 39.Kiedyś tak nie było,nie mam pojęcia jak do tego doszło.Kocham męża,pociąga mnie jako mężczyzna i pragnę się z nim kochać,jestem młoda i chyba mam do tego prawo.Napiszcie mi czy sex z własnym mężem(żoną)po 12 latach ślubu to coś nienormalnego?Zawsze jak o tym rozmawiamy to on twierdzi że to moja wina bo to ja jestem bierna,dlaczego to on ma zawsze zaczynać,ale tak nie jest,bo kiedy ja chcę to jego akurat boli głowa,jest zmęczony,chce mu się spać albo mu się po prostu nie chce,czuję się wtedy odtrącona i na jakiś czas zamykam się w sobie,to boli.Kochamy się wtedy kiedy przypominam mu przez jakiś czas że dawno tego nie robiliśmy,nie mówcie mi o seksownej bieliźnie bo jej nawet nie zauważy,nie ważne w co bym się ubrała i tak nic.Twierdzi że mnie kocha i że mu się podobam,więc dlaczego tak jest?Ja rozumiem że może być zmęczony, ale zawsze?Np wczoraj wiedział ze bardzo chciałam,marzyłam o tym cały wieczór a jak dzieci poszły po dwudziestej spać to on wypił piwo,obejrzał film i stwierdził że nie może bo boli go głowa.Byłam bardzo zawiedziona,zła a dzisiaj rano usłyszałam od niego że jestem nienormalna,odbija mi na łeb i tylko o jednym myślę,czuję się z tym bardzo źle,jestem jak zbity pies.Czy to nienormalne że pragnę kochać się z własnym mężem?Chciałabym żeby oprócz służącej i matki swoich dzieci widział też we mnie kobietę.Nie wiem co mam z tym zrobić,jednego jestem pewna,nie chcę żeby reszta mojego życia tak wyglądała.Parę lat temu miałam dużo mniejsze potrzeby od niego,ale nie odmawiałam mu sexu,rozumiałam to,a teraz on ma mnie serdecznie gdzieś,widać dla niego sex ze mną był tylko atrakcyjny przed ślubem.Nie piszcie że mam z nim o tym porozmawiać,bo robię to i nic,bardzo chcę to zmienić,tylko jak?To upokarzające prosić o sex własnego męża.Napiszcie mi co jeszcze mogę zrobić bo nie radzę sobie już z tym.
Obserwuj wątek
    • songo3000 Re: Pomóżcie proszę 25.11.08, 13:51
      Dyskusje czy to normalne czy nie lepiej sobie darować. Z pewnością masz prawo do dobrego seksu o ile jesteś do niego zdolna.

      Po szczegóły odsyłam do forumowych dyskusji nt. 'starszy facet młodsza babeczka', ipt.

      > Chciałabym żeby oprócz służącej i matki swoich dzieci widział też > we mnie kobietę.Nie wiem co mam z tym zrobić
      Żeby ktokolwiek widziął w Tobie kochankę to najpierw musisz nią BYĆ. Jeśli zachowujesz się (za przeproszeniem) jak garkotłuk to nijak kochanką nie będziesz. Tak więc moc jest z Tobą a zmiany w Twoich rękach :)))
      • gosc0129 Re: Pomóżcie proszę 25.11.08, 14:08
        To co napisałaś boli,ale może taka jest prawda,chcę się zmienić ale jak,nie pracuję,siedzę w domu z trzyletnim dzieckiem,synek ma astmę,wiele przeszłam jak miał rok,nie mogę go dać do przedszkola,nie mam nikogo do pomocy.Wcześniej oboje pracowaliśmy i było dobrze,później się zmieniło,cały dom jest na mojej głowie,mąż dziećmi zajmuje się mało,pracuje i dobrze zarabia a ja siedzę w domu,ale nie skarżę się,nie jest źle.Twoja wypowiedź pomogła mi coś zrozumieć,no cóż nikt mi nie obiecywał że moje życie będzie kolorowe.
        • songo3000 Re: Pomóżcie proszę 25.11.08, 14:17
          Czyli zmieniłaś się w 'mamuśkę', hmmm... no to jak on ma cię pragnąć?

          Siedzenie i biadolenie nie pomoże, pomóc mogą tylko zmiany. Nikt nie obiecywał, że będzie kolorowo? - ok, dotyczy to także męża. Niech bardziej uczestniczy w opiece nad dzieckiem tym samym odciążając Ciebie. Dobrze zarabia? Wynajmij opiekunkę i idź do pracy chociażby na 1/2 etatu czy tymczasową (łatwiej znaleźć 'od ręki'). Zaoszczędzony czas i energię przetransformuj na swój wizerunke kochanki.

          • gosc0129 Re: Pomóżcie proszę 25.11.08, 14:24
            Widzisz myślałam że jeżeli się kochamy to to że będę przez jakiś czas w domu nic nie zmieni między nami,to była wspólna decyzja,teraz wiem że się myliłam,nie narzekam na brak czasu,nie chodzę w wyciągniętym szlafroku i rozdeptanych kapciach,na dzień dzisiejszy nie mogę podjąć pracy bo boję się o zdrowie mojego dziecka,jest dla mnie najważniejszy.Widać tak musi być.
            • krzysztof-lis Re: Pomóżcie proszę 25.11.08, 14:38
              > Widzisz myślałam że jeżeli się kochamy to to że będę przez jakiś
              > czas w domu nic nie zmieni między nami

              Heh... I nic się nie zmieniło
              • aandzia43 Re: Pomóżcie proszę 25.11.08, 16:02
                >
                > > nie mogę podjąć pracy bo boję się o zdrowie mojego dziecka,jest
                > > dla mnie najważniejszy.
                >
                > Takie podejście też na pewno mężowi sprawy nie ułatwia. Jeśli widzi, że jest na
                > drugim miejscu, przestaje traktować Cię jako kogoś innego niż tylko matkę dziec
                > ka.

                Czy ty czasem nie przesadzasz? Jakim cudem poważnie zagrożone zdrowie dziecka ma
                być numerem drugim dla rodzica? Wszystko jedno, jakiej płci rodzica. To
                oczywiste, ze ratowanie zdrowia dziecka jest dla normalnego rodzica
                najważniejsze. Ciekawa jestem, czy normalny, nie narcystyczny i rozpieszczony
                przez mamusię, facet, chciałby na matkę swoich dzieci kobietę, która nie dba o
                potomstwo? Są sytuacje, czasem rozciągnięte w czasie, kiedy trzeba wyznaczyć
                dojrzałe priorytety, wziąć dupę w troki i trzymać się ich twardo. I płacić cenę.
                Razem. I nie obrażać się, że się jest na drugim miejscu przed własnym dzieckiem.
                • songo3000 Re: Pomóżcie proszę 25.11.08, 19:21
                  > Czy ty czasem nie przesadzasz? Jakim cudem poważnie zagrożone
                  > zdrowie dziecka być numerem drugim dla rodzica?
                  Mowa jest o czym innym więc z łaski swojej trzymaj się tematu.

                  Chorym dzieckiem powinni opiekować się oboje. Dziecko, nieważne czy zdrowie czy chore nie powinno być ważniejsze od któregoś z rodziców. Taki związek to co najmniej trójkąt a więc wszystkie 'boki' są równie ważne. Jeżeli rodzic stawia na pierwszym miejscu 'dzidzi' a na drugim partnera to jest to sytuacja PORAŻKOWA i nie ma o czym dyskutować.
                  • ciezka_cholera Re: Pomóżcie proszę 26.11.08, 13:51
                    songo3000 napisał:

                    > > Czy ty czasem nie przesadzasz? Jakim cudem poważnie zagrożone
                    > > zdrowie dziecka być numerem drugim dla rodzica?
                    > Mowa jest o czym innym więc z łaski swojej trzymaj się tematu.
                    >
                    > Chorym dzieckiem powinni opiekować się oboje.

                    opiekuja sie dzieckiem oboje - maz zarabia na zycie, zona wykonuje czynnosci
                    bezposrednio zwiazane z opieka nad dzieckiem. czy autorka watku napisala, ze maz
                    sie absolutnie nie przyklada do opieki nad dziecmi po pracy (moglam nie
                    doczytac)? ja wyczytalam, ze spolnie z mezem zdecydowali, ze nie podejmnie ona
                    pracy zawodowej i nie beda zmuszeni zcedowac opieki nad chorym dzieckiem na
                    osobe trzecia - wg mnie postawa zupelnie naturalna.

                    Dziecko, nieważne czy zdrowie czy
                    > chore nie powinno być ważniejsze od któregoś z rodziców. Taki związek to co na
                    > jmniej trójkąt a więc wszystkie 'boki' są równie ważne. Jeżeli rodzic stawia na
                    > pierwszym miejscu 'dzidzi' a na drugim partnera to jest to sytuacja PORAŻKOWA
                    > i nie ma o czym dyskutować.

                    potrzeby dziecka, moim zdaniem, sa wazniejsze od potrzeb ktoregokolwiek z
                    rodzicow, poniewaz dziecko nie jest w stanie samo ich zaspokoic. dziecko oprocz
                    milosci, potrzebuje opieki i ochrony, i obowiazkiem rodzicow jest je dziecku
                    zapewnic. jest to obowiazek solidarny, tzn. jesli jedno z rodzicow sie nie
                    wywiazuje, drugie przejmuje zobowiazanie w 100%. sytuacja ta ewoluuje, poniewaz
                    dzieci w miare jak dorastaja, potrzebuja coraz mniej opieki i ochrony, i ich
                    pozycja w rodzinie zaczyna byc rownowazna pozycji kazdego z rodzicow.
                    szczegolnie jaskrawego znaczenia nabiera to co napisalam powyzej, kiedy dziecko
                    wymaga ochrony przed jednym z rodzicow.

                    • bi_chetny Re: Pomóżcie proszę 26.11.08, 14:13
                      ale jakich do cholery potrzeb ? odmowa seksu ze względu na zdrowie dziecka ?
                      błagam...
                      • ciezka_cholera Re: Pomóżcie proszę 26.11.08, 16:11
                        autorka watku pisala, ze ze wzgledu na zdrowie dziecka nie realizuje sie
                        zawodowo. i ze owo zdrowie stanowi dla niej priorytet (w domysle przed praca). w
                        odpowiedzi uslyszala, ze uzasadnieniem dla niemocy erotycznej jej meza moze byc
                        wlasnie jej stanowisko w tej sprawie. i ze stawianie potrzeb dziecka ponad
                        potrzebami partnera (choc w jej przypadku nie mialo miejsca) jest prosta droga
                        do ruiny zwiazku. i ja z tym polemizuje.
                        zdaje sobie sprawe, ze wiele ludzi tzw "dobrem dziecka" wyciera sobie usta
                        probujac w ten sposob uzasadniac wszelkie zaniedbania w zwiazku, ale oni wcale
                        nie stawiaja na piedestale dziecka (jakkolwiek to by nie wygladalo) tylko siebie.
                        ja pisalam tylko, ze kazdy odpowiedzialny rodzic, postawiony przed alternatywa
                        krzywda dziecka i kontynuacja zwiazku z partnerem vs zaniechanie zwiazku i
                        krzywdy dziecka wybierze to drugie. z czego wprost mozna wysnuc wniosek, ze
                        relacja z dzieckiem powinna byc dla rodzica wazniejsza niz z partnerem, poniewaz
                        oprocz milosci bazuje na obowiazku opieki i ochrony (do czasu, kiedy dziecko tej
                        opieki i ochrony potrzebuje, rzecz jasna). podkreslam - polemizuje jedynie z
                        teza, ze potrzeby dziecka powinny byc dla rodzica rownie lub mniej wazne niz
                        potrzeby meze/zony. absolutnie nie pochwalam zaniedbywania relacji z malzonkiem,
                        a juz zupelnie mierzi mnie powolywanie sie w tym celu na dobro dziecka.
                • krzysztof-lis Re: Pomóżcie proszę 26.11.08, 13:20
                  > Jakim cudem poważnie zagrożone zdrowie dziecka ma być numerem drugim
                  > dla rodzica?

                  Takim samym cudem, jak każde inne dziecko ma być numerem drugim. Zawsze. Dziecko
                  jest zawsze etapem przejściowym w życiu rodziców. I dlatego nie powinno być na
                  pierwszym miejscu.
                  • aandzia43 Re: Pomóżcie proszę 26.11.08, 23:00
                    krzysztof-lis napisał:

                    > > Jakim cudem poważnie zagrożone zdrowie dziecka ma być numerem drugim
                    > > dla rodzica?
                    >
                    > Takim samym cudem, jak każde inne dziecko ma być numerem drugim. Zawsze. Dzieck
                    > o
                    > jest zawsze etapem przejściowym w życiu rodziców. I dlatego nie powinno być na
                    > pierwszym miejscu.

                    Przeczytaj jeszcze raz uwaznie, to co napisałam. Wyraznie chyba mowie o ZDROWIU
                    dziecka. Mnie nie chodzi o relacje mamusi z jej ukochanym, na wieki wiekow
                    uwieszonym u cyca dzidziusiem, tylko o konkretne, rzetelne działania opiekuncze
                    podejmowane w stosunku do chorego dziccka. Sa one bardziej czasochłonne i
                    pracochłonne niz opieka nad zwyczajnym, zdrowym bobasem. No, do cholery, wydaje
                    mi sie, ze to oczwiste dla osob z przecietna chociaz wyobraznia? Ze dziecko jest
                    etepem przejsciowym w zyciu rodzicow to wszyscy wiemy. Ale zeby ten etap
                    SZCZESLIWIE przeszedl do historii trzeba go najpierw rzetelnie odpracowac.
                    Trzeba zrobic wszystko, co w naszej mocy, by dziecko odeszlo we własne
                    samodzielne zycie. A bedzie samodzielne raczej wtedy, gdy bedzie zdrowe, nie?
                    Poza tym nie doleczone, kalekie potomstwo, potomstwo, ktore sie olewało, bo jego
                    podstawowe potrzeby zyciowe (w tym przzpadku zdrowie) nigdy nie byly numerem
                    pierwszym, to fatalna wizytowka człowieczenstwa rodzicow. Bez pewnych
                    priorytetow lepiej nie zabierac sie za rozmnazanie.
                    • glamourous Re: Pomóżcie proszę 26.11.08, 23:39
                      aandzia43 napisała:


                      bo jeg
                      > o
                      > podstawowe potrzeby zyciowe (w tym przzpadku zdrowie) nigdy nie byly numerem
                      > pierwszym, to fatalna wizytowka człowieczenstwa rodzicow. Bez pewnych
                      > priorytetow lepiej nie zabierac sie za rozmnazanie.


                      Dokladnie. Ja osobiscie wcale nie widzialabym nic zlego w tym, zeby ojciec
                      mojego dziecka stawial wyzej jego potrzeby nad moje. Odbieralabym to jako ladny
                      przejaw zyciowej odpowiedzialnosci. Nie czulabym sie zazdrosna, chocby ze
                      wzgledu na to, ze normalny, dorosly czlowiek potrafi o siebie zadbac sam i nie
                      wymaga na codzien opieki ani troski na taka skale jak dziecko. Poza tym dobrych
                      ojcow jest tak niewiele...To normalny odruch, chronic swoje potomstwo, nawet
                      jesli niekoniecznie oznacza to dobro zwiazku. Poza tym - co tu duzo mowic - maz,
                      nawet przy duzym nakladzie emocjonalnych inwestycji oraz zaangazowania ze strony
                      zony moze przeciez pewnego dnia w bardzo prosty sposob z posady meza zrezygnowac
                      i stanie sie wtedy zupelnie OBCA OSOBA. To samo dotyczy zony, oczywiscie.
                      Dziecko zas zawsze, nawet kiedy po latach odejdzie z domu, pozostanie naszym
                      dzieckiem, nosnikiem nas samych, najblizsza nam genetycznie istota.

                      Nie twierdze, ze zaslepiony miloscia do dziecka rodzic powinien koncentrowac na
                      nim cala uwage oraz przelewac na nie swoje wszystkie uczucia, olewajac partnera
                      Ale mowienie, ze "dziecko ma być numerem drugim. Zawsze."(cytat z Songo) jest
                      lekkim przegieciem.
                      • glamourous Ups, ten tekst o "drugim miejscu dziecka" ... 26.11.08, 23:41
                        ...wyjelam oczywiscie z postu Krzyska_Lisa, nie Songa.
                        Sorry, Songo.
                    • krzysztof-lis Re: Pomóżcie proszę 27.11.08, 10:23
                      > Wyraznie chyba mowie o ZDROWIU dziecka.

                      Ty mówisz wyraźnie o zdrowiu dziecka. Ja zaś piszę wyraźnie o samym dziecku.
                      Wątkotwórczyni napisała:

                      > nie mogę podjąć pracy bo boję się o zdrowie mojego dziecka,JEST
                      > DLA MNIE NAJWAŻNIEJSZY.

                      Wytłuszczenie moje.

                      Jeśli facet widzi, że jest postawiony na drugim miejscu, przestaje traktować
                      kobietę jako kogokolwiek więcej niż tylko matkę. Tak to w mojej opinii wygląda.

                      I nie wiem, czemu się tak irytujesz.
                      • aandzia43 Re: Pomóżcie proszę 27.11.08, 16:58
                        >
                        > > nie mogę podjąć pracy bo boję się o zdrowie mojego dziecka,JEST
                        > > DLA MNIE NAJWAŻNIEJSZY.
                        >
                        > Wytłuszczenie moje.
                        >
                        > Jeśli facet widzi, że jest postawiony na drugim miejscu, przestaje
                        traktować
                        > kobietę jako kogokolwiek więcej niż tylko matkę. Tak to w mojej
                        opinii wygląda.
                        >
                        > I nie wiem, czemu się tak irytujesz.


                        Chore dziecko jest dla rodzica najważniejsze. Właśnie ze względu na
                        chorobę, właśnie na czas choroby. Kiedy zdrowei mojej córki było
                        zagrozone nic na świecie nie było ważniejsze. Następowała maksymalne
                        koncentracja sił i uwagi właśnie na tej kwestii. Potem wszystko
                        waracało do normy. To tak działa. Żeby ludzkie szczenię dożyło do
                        wieku rozrodczego rodzicowi musi sie w potrzebie uruchamiać taki
                        mechanizm. Inna sprawa, że nie zaszkodzi rozejrzeć się wokół siebie
                        w poszukiwaniu osoby, na którą możnaby scedować trochę obowiazków
                        związanch z opieką nad dzieckiem.
            • songo3000 Re: Pomóżcie proszę 25.11.08, 14:48
              No, nie. Litości. "Tam musi być" i "Bóg tak chciał" to są teksty siostry przełożonej do zgwałconej przez księdza zakonnicy (info dla katoli - wiadomość z 'pierwszej ręki').

              Ustal sobie priorytety i stosuj się do nich. Jeśli na pierwszym miejscu jest dziecko (nie, to nie jest wcale 'naturalne' ale nic mi do tego) to sprawa jasna i nie myśl więcej o namiętnym seksie. Jeśli jednak chcesz "mieć ciasko i zjeść ciastko" to wymagany jest jakiś kompromis.

              Zresztą IMHO jest spora szansa, że już 'po ptokach', tyle lat z marnym seksem i 'dzieckiem najważniejszym' marnie wróży.

              Aha, looknij jeszcze na wątki o 'niskolibidowcach'.
        • diabel.pl Re: Pomóżcie proszę 25.11.08, 14:20
          ktos chyba ci za ostro napisal;
          to ze siedzisz w domu to nie znaczy ze nie mozesz byc atrakcyjna wiem cos na ten
          temat,ja tez jestem w domu moze nie mamy dzieci ale wiem jedno mozna sobie
          zorganizowac cza dla siebie oczywiscie jak sie chce;jezeli macie pieniadze to
          idz sobie do fyzjera kosmetyczki i solarium(uwielbiam byc opalona a on uwielbia
          jak wygladam na kolumbianke)
          ogolnie oto mi chodzi ze sama musisz poczoc sie kobieco jak chcesz zeby on to
          widzial wiem to po sobie,ja jak przytyje 2 kilo to juz sie czuje jak by wszyscy
          widzieli wemnie grubaska to co on ma widziec jak ja sie sama tak oceniam
          • gosc0129 Re: Pomóżcie proszę 25.11.08, 14:30
            Nie oczekiwałam tu głaskania po głowie,ale też myślałam że będąc w domu można być atrakcyjną,chodzę do fryzjera,kosmetyczki,ubieram też się nieźle,stać nas na drogie rzeczy ale co z tego jeśli on tego nie widzi,może za mało się staram,coraz częściej zaczynam myśleć że to moja wina,nie wiem co jeszcze mogę zrobić dlatego szukam tutaj pomocy.
            • marjot40 Re: Pomóżcie proszę 25.11.08, 14:48
              8 lat bez seksu i ... dziecko trzyletnie. Kto Ci je zrobił?
          • krzysztof-lis Re: Pomóżcie proszę 25.11.08, 14:36
            > to ze siedzisz w domu to nie znaczy ze nie mozesz byc atrakcyjna

            Oczywiście, że to nie oznacza, że NIE MOŻE. Ale problem nie polega na tym, czy
            ona MOŻE być atrakcyjna, czy NIE MOŻE. Raczej na tym, czy ona atrakcyjna JEST
            czy NIE.

            To najprościej zmienić i wyeliminować taką przyczynę, więc od tego bym zaczął.
          • marjot40 Re: Pomóżcie proszę 25.11.08, 14:53
            W ogóle to lubię opalone na Kolumbijkę ;)Słysząc coś takiego
            facetowi może opaść... nie tylko ręka:).
    • krzysztof-lis Re: Pomóżcie proszę 25.11.08, 14:39
      > Parę lat temu miałam dużo mniejsze potrzeby od niego,ale nie
      > odmawiałam mu sexu,rozumiałam to,a teraz on ma mnie serdecznie
      > gdzieś,widać dla niego sex ze mną był tylko atrakcyjny przed ślubem.

      To teraz zrozum, że on ma mniejsze potrzeby od Ciebie, bo się zestarzał i mu
      libido spadło.

      Jak dla mnie jest to całkiem dobry powód i najbardziej prawdopodobny. Ale że
      jako łatwiej zacząć od ewentualnej zmiany swojego zachowania, poszedłbym
      najpierw w tym kierunku, by wyeliminować tę przyczynę, choć jest mniej
      prawdopodobna.
    • kachna79 Re: Pomóżcie proszę 25.11.08, 14:41
      Pierwszy raz zasugeruję chorobę - Twój M powinien pójść do lekarza.
      Osiem lat to strasznie długo!
      • songo3000 Re: Pomóżcie proszę 25.11.08, 14:52
        Jest o wiele prostrze wytłumaczenie: 8 lat minimalnego seksu Z ŻONĄ, prawda? Być może kiedy tylko zaczęły pojawiać się pieerwsze sygnały, że autorka "ma mniejsze potrzeby" to mężulo poszedł do lekarzy - koleżanek z pracy ;)

        Taki scenariusz też wyśmienicie tłumaczy brak zainteresowania seksem z własną małżonką.
    • ktos_zupelnie_inny Re: Pomóżcie proszę 25.11.08, 14:50
      A może przyczyna jest gdzie indziej?
      Jak reaguje na inne kobiety? Może też nie reaguje?
      Może ma problemy i nie chce się do tego przyznać?
      (mechanizm wyparcia, szczególnie z takimi tekstami jak pisałaś "odbija mi na łeb").
      Wiesz co lubi? Wiesz co go zawsze w Tobie pociągało?
      Może to straciłaś? np. zawsze byłaś bardzo zgrabna, a po ciąży zostało
      parę kilo?
      Mężczyzna to nie maszyna. Zachowanie Twojego męża jest nieakceptowalne.
      Pytanie jednak, co jest jego przyczyną (bo na skutek właśnie narzekasz).
      Piszesz, że narzeka że:
      > (...)ja jestem bierna,dlaczego to on ma zawsze zaczynać,ale tak nie jest,bo
      > kiedy ja chcę to jego akurat boli głowa,jest zmęczony(...)"
      Bierność nie ma nic wspólnego z chęcią na seks czy nie.
      Leżenie nieruchomo na plecach, pomimo chęci na seks jest biernością.
      Przeciwieństwem bierności jest ZAANGAŻOWANIE.
      Wiesz, czemu faceci wykręcają się od seksu 'zmęczeniem'?
      Bo albo ich to nie kręci tzn. wysiłek który muszą włożyć w seks (gra wstępna, sam stosunek)
      jest nie adekwatny do przyjemności, albo uprawiali seks w inny sposób (kochanka, onanizm).
      Oczywiście, że jest możliwość, że facet jest po prostu wykończony,
      ale wtedy zasypia jedząc kolację, a nie po filmie.

      Może twój facet ma marzenia dotyczące seksu, które mogłabyś spełnić?
      Spróbuj zrobić coś innego - ale uwaga! nie czuj się urażona jeżeli
      mu się to nie spodoba. Możesz zawsze opowiedzieć mu, co za chwilę
      zamierzasz zrobić - jeżeli mu się spodoba, to się podnieci, jeżeli
      nie, to pewnie sam Ci o tym powie.

      Napisałaś:
      > wczoraj wiedział ze bardzo chciałam,marzyłam o tym cały wieczór
      A on o tym wiedział? Co zrobiłaś? Tylko czekałaś?
      W jaki sposób go zachęciłaś? Z facetami, czasem trzeba 'prosto z mostu'.
      Powodzenia!
      • gosc0129 Re: Pomóżcie proszę 25.11.08, 15:14
        Widzisz nie leżę na plecach i nie czekam,dlatego nie uważam się za bierną,staram się z nim rozmawiać,wie że jestem otwarta,nie raz mu to udowodniłam,podoba mu się jak się kochamy ale co z tego jak robimy to tak rzadko.Pytam go co mu się podoba ale nie uzyskuję odpowiedzi,może faktycznie nie jestem dla niego atrakcyjna,może jeszcze powinnam coś zmienić,na pewno spróbuję bo kocham go i wiem że on też mnie kocha,wiem że inna kobieta nie wchodzi w grę,nie skrzywdziłby mnie.Widzicie nie wiem czego on ode mnie oczekuje,poznaliśmy się jak miałam 17 lat i był i jest moim pierwszym mężczyzną,może ja robię coś źle, nasze rozmowy wyglądają w ten sposób że ja mówię a on słucha i to wszystko,nie mówi o swoich potrzebach,twierdzi że wszystko z nim w porządku.Nigdy nie dawałam mu odczuć że dzieci są dla mnie najważniejsze,podkreślam zawsze że to są dwie różne miłości,kocham ich tak samo bardzo.To naprawdę cudowny,dobry facet ale gdzieś się pogubiliśmy i bardzo chcę to zmienić,mam nadzieję że podsuniecie mi może jeszcze coś o czym ja nie pomyślałam.Dziękuję wszystkim za wypowiedzi,na pewno już wyciągnęłam wnioski.
        • ktos_zupelnie_inny Re: Pomóżcie proszę 25.11.08, 15:23
          Podtrzymuję to co napisałem, ale przyznaję, że przeoczyłem w Twoim mailu jedną ważną inforację:
          > (...) od kilku lat a dokładnie od ośmiu (...)

          To, niestety, świadczy prawdopodobnie o chorobie.
          Pytanie, czy ma ona podłoże fizyczne, czy może psychiczne.
          Wiem, że o takich sprawach ciężko jest rozmawiać - łatwo
          zranić drugą stronę.
          • avide Re: Pomóżcie proszę 25.11.08, 15:26
            Co ty opowiadasz, facet może być zupełnie zdrowy.
            Tyle, że jakość seksu z żoną oraz niskolobidowśc sprawiły, że woli
            scrable od bzykania. Odpóścił sobie tą sferę jako "grę nie wartą
            zachodu".
            To tylko jedena z możliwych kombinacji. A jest ich więcej.
            • ktos_zupelnie_inny Re: Pomóżcie proszę 25.11.08, 15:44
              > (...) facet może być zupełnie zdrowy.

              Ja nie napisałem, że facet jest MUSI być chory.
              Ale 8 lat? Jeżeli kobieta (chętna) nie jest w stanie
              zaciągnąć facet do łóżka, to raczej to nie jest zdrowy objaw?
              Rozumiem przejściowe problemy (stres w pracy itp). Ale 8 lat?
              Chociaż brakuje informacji, czy seks 'na siłę' jest w ogóle
              w tym przypadku możliwy. Czy faceta ma bezproblemową erekcję czy nie.
              Czy jest możliwe, że robi to w inny sposób.
              O chorobie napisałem jako możliwości (bardzo prawdopodobnej) jeżeli
              nic nie wskazuje na inne okoliczności (np. kochankę, czy internetowe panienki).
    • avide Re: Pomóżcie proszę 25.11.08, 15:16
      Tak na początek:
      Czy Twój mąż aby przypadkieniem nie jest na jakimś kierownicznym
      stanowisku i w zwiazku z tym dobrze zarabia ?
      Jeżeli tak, to musisz wiedzieć, że takich facetów pociągają kobiety
      niezależne, z silną osobowością. Zamiast prosiść trzeba od nich
      WYMAGAĆ. Zamiast usługiwać, cedować obowiązki dodmowe. To że on
      zarabia nie znaczy, że jest jedyną osobą pracującą w tym związku.
      Pracujecie oboje. Ty w domu, on gdzie indziej. Po powrocie do domu
      zaś, obowiązki jak i przyjemności powinny być dzielone na pół.
      Ty gotujesz on zmywa, on zajmuje się dzieckiem ty zmykasz na fitnes,
      i tak dalej.

      Im mocniej podkulisz uszy i im bardziej on poczuje się tym
      utrzymującym dom, tym badziej będziesz spychana do roli kury domowej
      a nie kochanki. Nie pozwól na to, zwłaszcza, że to była WASZA
      decyzja.

      A teraz materiał do analizy:
      Fakty: problemy z seksem od 8 lat. 12 lat po ślubie, Ty lat 33, on
      39. Liczba dzieci 1

      No to lecimy:
      - jak było ciągu pierwszych 4 lat podczas których było dobrze ?
      (pomysłowość w łóżku, możliwości motoryczne, czy mógł kilka razy
      podczas jednej nocy, czy po razie potrzebował przerwy co najmniej 1-
      dniowej przewy);

      - jak często miał ochotę na seks (inicjowanie, zaczepianie, aluzje,
      dwuznaczne uśmiechy), a ile razy się faktycznie kochaliście, po tych
      jego zaczepkach;

      - czy miał/mieliście pomysły łóżkowe na które się nie godził/aś,

      - czy mieliście, macie i mówiliście sobie o swoich fantazjach
      seksualnych ?

      - Czy seks od początku służył prokreacji i tyle wam zeszło czy może
      decyzja o dziecku zapadła po jakimś czasie, szybko udało się wam je
      zrobić;

      - co było poźniej. Jakie po urodzeniu dziecka było Twoje zachowanie.
      (dziecko ponad wszystko ?, czy może zapomniałaś na jakiś czas o tym,
      że oprócz dziecko masz w domu jeszcze faceta, zatraciłaś się w
      prowadzeniu domu, czy znajdowałaś czas dla znajomych, przyjaciół,
      własnych pasji - masz jakąś ?);

      - jakie było zachowanie męża ? Czy w po ciąży wykazwyał jeszcze
      ochotę czy NAGLE drastycznie spadła ilość i zainteresoanie seksem z
      Tobą ?

      - A może ilośc spadała po ciąży stopniowo ??? W jakim czasie ?

      - Jaka jest kondycja męża, czy ma nadwagę, czy uprawia sport, jak
      spędza wolny czas, (komputer, kanapa+TV, majsterkowanie, śpi, sport
      itd. ??)

      - jaka jest Twoja kondycja. Czy bardzo się zmieniłaś po ciąży,
      sylwetka, figura.

      - co w seksie lubi mąż. Co go kręci, jaki typ kobiety, jakie
      atrybuty w kobiecie i jak Ty się odnajdujesz z własnycm ciałem na
      tle jego upodobań.

      Na początek chyba starczy ;-)
      Dużo tych pytań, odpowiedz uczciwie na nie a myślę, że dostaniesz od
      forumowiczów pełną iw dodatku nieggłupią analizę swojego związku z
      naszego punktu widzenia. Będziesz miała materiał do przemyśleń i
      wyciągania wzniosków.
      • gosc0129 Re: Pomóżcie proszę 25.11.08, 15:42
        Widzisz na początku to ja miałam mniejsze potrzeby niż mąż,ale nie dawałam mu tego odczuć,nie odmawiałam mu sexu,kochaliśmy się prawie codziennie,czasem dwa lub też trzy razy w ciągu jednego wieczoru.Miał ochotę zawsze i wszędzie,nasze współżycie nie było nudne,tak uważam.Mąż rzadko mówił o swoich fantazjach seksualnych,wie że ja jestem otwarta.Sex na pewno nie służył tylko prokreacji,dzieci(mamy dwoje nie jedno,8i3lata)były planowane.Ja uważam że to wszystko zaczęło się po urodzeniu pierwszego dziecka,od tamtego czasu mój mąż unikał zbliżeń,potem planowaliśmy drugie dziecko i było lepiej do kiedy nie zaszłam w ciążę,potem znów to samo i tak trwa to do dziś,ale ja bardzo chcę to zmienić.Po ciąży wróciłam w miarę możliwości do dawnej sylwetki,nie jestem otyła,dbam o siebie ale może to za mało.
        • avide Re: Pomóżcie proszę 25.11.08, 16:09
          Czyli do czasu pierwszego podoru (4 lata) prawie jak przysłowiowe
          króliki, a od porodu dość gwałtowne obniżenie zaisteresowania
          seksem ?
          • gosc0129 Re: Pomóżcie proszę 25.11.08, 18:09
            Dokładnie tak,nie rodziłam naturalnie,miałam dwa cięcia cesarskie po których nie ma dziś śladu.
    • nawrocona5 Re: Pomóżcie proszę 25.11.08, 15:38
      I znów w tym wątku prawie wszyscy uderzyli w ton "jesli go nie pociagasz to
      twoja wina"
      Albo za gruba, albo za bardzo zajmuje się dzieckiem, albo za mało niezalezna,
      albo za bardzo nalega na seks i wywiera presję, albo z mało się stara i nie jest
      kochanką a tylko matką-zoną- całą gamę kobiecych win mozna ostatnio wyczytać na
      forum.
      Najwyraźniej nadszedł tydzień dobroci dla aseksualnych mężów - tak dla równowagi
      po poprzednich dyskusjach? :)))

      • avide Re: Pomóżcie proszę 25.11.08, 16:12
        No dajże chwile, włąśnie próbuję ustalić przyczynę. ;-)
        Myślę, że to wszystko siedzi w facecie i kobieta sama wiele na to
        nie poradzi. ;-))
      • glamourous Re: Pomóżcie proszę 25.11.08, 16:48
        nawrocona5 napisała:

        > I znów w tym wątku prawie wszyscy uderzyli w ton "jesli go nie
        pociagasz to
        > twoja wina"
        > Albo za gruba, albo za bardzo zajmuje się dzieckiem, albo za mało
        niezalezna


        ...tymczasem z postu autorki oczko wyzej wynika, ze maz zaczal
        unikac seksu po 1 porodzie, czyli :

        - albo dopadla go nieszczesna "madonna i ladacznica" i przestal
        postrzegac zone jako seksualny target,
        - albo cos go straumatyzowalo i sprawilo, ze zona przestala go
        spontanicznie krecic,
        - lub ma "syndrom biologicznego wyeksploatowania partnerki"
        (zaplodniona = odfajkowana biologicznie = niezbyt interesujaca
        seksualnie)
        - albo po prostu zadzialal staz zwiazku i pozadanie do zony zupelnie
        samoistnie sie wypalilo...
    • zlakobieta Re: Pomóżcie proszę 25.11.08, 17:08
      Może po prostu od 8 lat ma kochankę i to na nia przerzucił swoje
      zainteresowania seksualne.
      Rzeczywiście w swoim pojęciu Cię nie krzywdzi, bo przecież Cię nie
      opuszcza. Jest z Tobą, bo jest typem konserwatysty, dla którego
      rodzina jest najważniejsza i co najważniejsze nie może zostawić żonę
      która go kocha. Może dlatego jest dla Ciebie dobry we wszystkich
      innych aspektach życia. Ma wyrzuty sumienia i chce Ci to
      wynagrodzić, ale sex to juz dla niego za dużo. Sex, to coś, co daje
      tej drugiej, którą kocha właśnie w TEN sposób.
      Zapewniam Cię, ze to możliwy scenariusz. Nawet jeśli wydaje się
      nieprawdopodobny.
      • romulus11 Re: Pomóżcie proszę 25.11.08, 17:32
        No dla mnie to horror!!Facet kocha się 3 razy dziennie i nagle raz
        na pół roku, lub rzadziej.Przecież testosteron mu nie
        wyparował,obniża sie, ale ok 1,2 % rocznie.Więc, co jest?? Istotnie,
        ciężka sprawa, bo przez pół roku bez seksu, powinno go rozerwać. Po
        trzech dniach bez, chodzę po ścianach.Myślę więc, że kochanka,a te
        kobiety, które bardzo kochają, tego kompletnie nie widzą.
        • avide Re: Pomóżcie proszę 25.11.08, 17:38
          Coś na pewno facet ma na sumieniu, też tak myślę.
          Może to być połączone, z wydarzeniami okołoporodowymi o których
          wspomniała Glam.
          Ale żeby z 3 razy na raz co pół roku....
          Dziwne i mocno poderzane.
          To by tez tłumaczyło sposób odzywania sie do żony. Zwykle
          zaangażowanie w osoby trzecie powoduje spadek tolerancji i
          uprzejmości dla dotychczasowego partnera/ki.
          • gosc0129 Re: Pomóżcie proszę 25.11.08, 18:14
            Widzicie,ja jestem pewna że on nie ma kochanki,wychodzi do pracy na osiem godzin i wraca do domu,znam go i o to go nie posądzam ale jak tak będziecie pisać to chyba zacznę.
            • gacusia1 Re: Pomóżcie proszę 25.11.08, 18:57
              Ja mojego ex-meza tez nie posadzalam...mowilam nawet,ze predzej ja
              bym zdradzila niz on i co???? I jest moim ex-mezem.
              • romulus11 Re: Pomóżcie proszę 25.11.08, 20:32
                Mój kumpel ma hotelik z restauracją i mi mówił, iż największy biznes
                ma na parkach, które podjeżdżają w czasie pracy, na pół
                godziny,godzinę na bara bara,zostawiają setkę i dalej do
                pracy.Bardzo dużo ma przedstawicieli handlowych,no i innych
                wszelkich profesji.
                Nie życzę Ci oczywiście takiego scenariusza,ale nie bądz pewna bo
                któż to wie.
                • femme.fatale1978 Re: Pomóżcie proszę 25.11.08, 22:17
                  Chciałam tylko zwrócić uwagę, że trzyletnie dziecko z astmą to nie jest tragedia
                  i powód by nie odstępować go przez 24h. Jeśli astma jest prawidłowo leczona,
                  dobrze kontrolowana przez alergologa, nie ma żadnych przeciwwskazań by takie
                  dziecko nie chodziło do przedszkola czy do szkoły.

                  Rozumiem, że wspólnie podjęliście decyzję o twoim pozostaniu w domu, tylko nie
                  mogliście przewidzieć skutków tej decyzji. Nie twierdzę, że twoje problemy biorą
                  się właśnie z tego powodu, ale z obserwacji życiowo-forumowych wiem jedno -
                  kobieta która żyje tylko i wyłącznie życiem swoich dzieci popełnia błąd.
                  Niektóre z nas płaca za to bardzo wysoką cenę. Po 20 latach małżeństwa dorosłe
                  dzieci odchodzą, a mąż nagle stwierdza, że tak naprawdę tkwił w tym związku
                  tylko dla dobra dzieci, teraz już nie musi.

                  Pomyśl o tym. Przecież szczupła sylwetka, świeży balejage, koronkowa bielizna to
                  nie wszystko. Czasami trzeba z mężem porozmawiać o czymś innym niż tylko o tym,
                  co jutro będzie na obiad, jaką kupkę Jaś zrobił dzisiaj rano i że od tygodnia
                  nie miał ataku astmy.
                  • gosc0129 Re: Pomóżcie proszę 26.11.08, 10:02
                    Masz zupełną rację,nie można żyć tylko życiem rodziny,trzeba też żyć własnym życiem,ja popełniłam duży błąd,dobrze że to zrozumiałam,pomogliście mi to zrozumieć.Teraz wiem dlaczego mój mąż stwierdził że nie musi się już starać,przecież od kilku lat jestem w domu,nigdzie sama nie wychodziłam,mógł być spokojny że żonka jak co dzień była z dzieckiem na spacerku,ugotowała dobry obiadek i to wszystko.Postanowiłam zacząć wprowadzać zmiany,Boże,przecież ja nawet żadnych zainteresowań nie mam,tak naprawdę rozmawiamy wciąż o tym samym.Dzisiaj powiedziałam mu przy śniadaniu że zaczynam chodzić na siłownię i rozważam powrót do pracy,powiedziałam że oprócz tego że mam ich chcę mieć też własne życie.Był trochę zdziwiony,powiedział że to oczywiście moje życie i zaakceptuje moje zmiany ale prosił żebym się jeszcze zastanowiła bo przecież mamy pieniądze i nie muszę pracować.Jeśli chodzi o siłownię to zapytał czy idę żeby ćwiczyć czy żeby kogoś poznać,był zazdrosny choć starał się to ukryć.Przecież jak pracowałam zawsze się starał,pomagał mi bardzo a teraz sobie wszystko odpuścił.Ja to dopiero postanowiłam a już widzę że on czuje się zagrożony,prosi żebym przemyślała,cieszę się że moje życie się zmieni,myślałam że tak jest dobrze,ale teraz dopiero widzę ilu rzeczy sobie dla nich odmawiałam,dłużej tak nie będzie bo ja tak już nie chcę.Dziękuję za wszystkie rady,to czego mi było trzeba najbardziej to dostać porządnego kopniaka od kogoś kto patrzy na tą sytuację z boku i widzi wszystkie moje błędy,dziękuję.
                    • avide Re: Pomóżcie proszę 26.11.08, 10:13
                      ;-))))))))))

                      ...
                      "Był trochę zdziwiony,powiedział że to oczywiście moje życie i
                      zaakceptuje moje zmiany ale prosił żebym się jeszcze zastanowiła bo
                      przecież mamy pieniądze i nie muszę pracować.Jeśli chodzi o siłownię
                      to zapytał czy idę żeby ćwiczyć czy żeby kogoś poznać ,był zazdrosny
                      choć starał się to ukryć"

                      ;-)))))))) I tak to właśnie działa !!.
                      Zazdrosny = zależy mu. Kto wie z tej mąki może jeszcze będzie
                      chleb ;-))).
                      • gosc0129 Re: Pomóżcie proszę 26.11.08, 10:28
                        Mam taką nadzieję że wszystko jeszcze mogę naprawić,najważniejsze że chcę to
                        naprawić,że zrozumiałam swoje błędy.
                        • bi_chetny Re: Pomóżcie proszę 26.11.08, 10:46
                          i pokaż się tu za kilka miesięcy ze sprawozdaniem :). To miłe wiedzieć że pomagamy.
                          • gosc0129 Re: Pomóżcie proszę 26.11.08, 16:02
                            Pokażę się i opowiem na ile się sytuacja zmieni,ale po dzisiejszej rozmowie wiem
                            że dużo się zmieni,bo ja bardzo chcę tych zmian.Widzisz człowiek czasem jest
                            ślepy,nie widzi sam swoich błędów,niejednokrotnie radziłam innym ale o sobie nie
                            pomyślałam,czasem to najlepszy sposób jak ktoś z boku ci powie co jest nie
                            tak.Trudno było rozmawiać mi z bliskimi bo wszyscy uważają nas za idealne
                            małżeństwo i żeby nie ten problem o którym tu pisałam to tak by było.Nigdy nie
                            wchodziłam na to forum,wczoraj weszłam i od razu postanowiłam napisać,szkoda że
                            tak późno,ale lepiej później niż wcale,nie mogłam już tak dłużej żyć i nie
                            będę.Dzięki za pomoc.
                            • bi_chetny Re: Pomóżcie proszę 26.11.08, 17:06
                              moje małżeństwo też było uważane za idealne :)
                    • femme.fatale1978 Re: Pomóżcie proszę 27.11.08, 11:31
                      gosc0129 napisała:

                      >Postanowiłam zacząć wprowadzać zmiany,Boże,przecież ja nawet żadnych zainte
                      > resowań nie mam,tak naprawdę rozmawiamy wciąż o tym samym.Dzisiaj powiedziałam
                      > mu przy śniadaniu że zaczynam chodzić na siłownię i rozważam powrót do pracy,po
                      > wiedziałam że oprócz tego że mam ich chcę mieć też własne życie.Był trochę zdzi
                      > wiony,powiedział że to oczywiście moje życie i zaakceptuje moje zmiany ale pros
                      > ił żebym się jeszcze zastanowiła bo przecież mamy pieniądze i nie muszę pracowa
                      > ć.Jeśli chodzi o siłownię to zapytał czy idę żeby ćwiczyć czy żeby kogoś poznać
                      > ,był zazdrosny choć starał się to ukryć.Przecież jak pracowałam zawsze się star
                      > ał,pomagał mi bardzo a teraz sobie wszystko odpuścił.Ja to dopiero postanowiłam
                      > a już widzę że on czuje się zagrożony,prosi żebym przemyślała,cieszę się że mo
                      > je życie się zmieni,myślałam że tak jest dobrze,ale teraz dopiero widzę ilu rze
                      > czy sobie dla nich odmawiałam,dłużej tak nie będzie bo ja tak już nie chcę.Dzię
                      > kuję za wszystkie rady,to czego mi było trzeba najbardziej to dostać porządnego
                      > kopniaka od kogoś kto patrzy na tą sytuację z boku i widzi wszystkie moje błęd
                      > y,dziękuję.

                      Powodzenia! Trzymam za ciebie kciuki :))))
          • seth.destructor Re: Pomóżcie proszę 28.11.08, 00:20
            To wygląda jakby raz na pół roku odstawiał SSRI.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka