Dodaj do ulubionych

Coś optymistycznego:)

13.03.09, 09:54
Dla wszystkich widzących już tylko ścianę przed nosem własnego związku-da się
coś zmienić. Poczytałam sobie troszeczkę forum, jak sie okazało jestem świetną
teoretyczką gorzej z praktyką. Miałam mnóstwo pretensji do męża:że żadko się
kochamy tylko raz a ja spokojnie jeszcze trzy razy bym chciała, że to zawsze
ja muszę wychodzić z inicjatywą, że mam dosyć szybkich numerków i oglądania po
nich serialu itp itd. W tych pretensjach przestałam z nim rozmawiać, zaczełam
być upierdliwą dogadującą żonką, zaniedbałam się-bo niby po co...Zupełnie nie
przyjmowałam do wiadomości,że on też może mieć czasem mnie dosyć.
Tak doszłam do mojej ściany, nie widziałam już sensu jako jeszcze nie
trzydziestolatka, być z facetem który mnie nie chce. Jestem jednak człowiekiem
który walczy i strasznie łatwo byłoby odejść dałam więc sobie trochę czasu.
Zaczeliśmy rozmawiać, pojawiła się między nami czułość która niepostrzeżenie
nam uleciała. Zaczeliśmy zacieśniać przestrzeń między nami, słuchać się nie
tylko słyszeć. Kurcze chyba powinnam wam podziękować:)
Obserwuj wątek
    • stary.kawaler Re: Coś optymistycznego:) 13.03.09, 10:31
      Jak coś chcesz, to najpierw zacznij dawać coś zbliżonego....
      Asertywność, to również powstrzymanie się od prowokowanej (czasem
      nieświadomie) reakcji. Ty skrzywiona, on zawzięty - nie ma
      komunikacji. Problem w tym, żeby uświadomić sobie, że prawdopodobnie
      i tak trudno będzie układać sobie życie z kimś innym, w dodatku po
      ciężkich przeżyciach, więc warto podjąć szczery i uczciwy wysiłek.
      To jest w ogóle dość interesująca kwestia - odtrywializowanie
      związku, wyniesienie wzajemnych relacji na wyższy poziom, nadanie im
      wysokiej jakości. To się udaje, jak jest trening w dogadywaniu się w
      celu znalezienia rozwiązania optymalnego w drobiazgach. Bo jak się
      nabierze wprawy, to drobiazgi nie urosną nierozwiązane do problemu,
      tylko zostaną dawno rozstrzygnięte będąc dziecięciem :)))
      • mamina79 Re: Coś optymistycznego:) 13.03.09, 10:46
        To jest w ogóle dość interesująca kwestia - odtrywializowanie
        związku, wyniesienie wzajemnych relacji na wyższy poziom, nadanie im
        wysokiej jakości.

        Mnie równiez ten problem interesuje, kiedy i dlaczego, tak na prawdę udaje nam
        się przestać ze sobą być a zacząć być obok siebie. Nikt tego przecież nie
        chce...Nie zgodzę się jednak, żeby coś osiągnąć trzba dać coś podobnego,
        niestety relacje między ludzkie , z mojego doświadczenia, nie są takie proste.
      • aandzia43 Re: Coś optymistycznego:) 13.03.09, 13:38
        > To jest w ogóle dość interesująca kwestia - odtrywializowanie
        > związku, wyniesienie wzajemnych relacji na wyższy poziom, nadanie im
        > wysokiej jakości.

        O właśnie. Interesująca i mnie kwestia. Pracuję nad nią i pewne wyniki już są:-)
        • mamina79 Re: Coś optymistycznego:) 13.03.09, 13:45
          Życze więc powodzenia i dalszych ciekawych odkryć:)
    • stary.kawaler Zresztą.....:))) 13.03.09, 10:40
      Jedna z Jej najlepszych piosenek...


      www.youtube.com/watch?v=2ot_65CAXqI&feature=related

      • mamina79 Re: Zresztą.....:))) 13.03.09, 10:52
        Strasznie fajnie mi mi się zrobiło, chyba czas pomyśleć nad zestawem
        optymistycznych piosenek:)
    • glamourous Re: Coś optymistycznego:) 13.03.09, 11:08
      mamina79 napisała:

      > Zaczeliśmy rozmawiać, pojawiła się między nami czułość która
      niepostrzeżenie
      > nam uleciała. Zaczeliśmy zacieśniać przestrzeń między nami,
      słuchać się nie
      > tylko słyszeć. Kurcze chyba powinnam wam podziękować:)


      OK, postaraliscie sie i pojawila sie czulosc, komunikacja i
      porozumienie. Ale co z seksem? Czy tez sie poprawilo? Maz zaczal
      inicjowac i bzykac czesciej? Robi to po 3 razy, tak jak Ty bys sobie
      tego zyczyla??

      IMO stosunkowo latwo jest poprawic komunikacje i ogolny klimat w
      zwiazku - wystarczy tylko ze obie strony beda chciec. Gorzej jednak
      z samym seksem. Komunikacja nie sprawi przeciez ze zniknie
      opatrzenie stalym partnerem/ka, ani wyrowna roznic w seksualnych
      temperamentach. Tutaj dobra wola to niestety za malo, jesli chemia
      wyparowala. Czulosc mozna przywolac na zawolanie. Namietnosci - nie.
      • mamina79 Re: Coś optymistycznego:) 13.03.09, 12:27
        Nie mam pojęcia jakie masz doświadczenie w długim związku więc postaram sie
        wyjaśnić jak to jest u nas.
        Piszesz"IMO stosunkowo latwo jest poprawic komunikacje i ogolny klimat w zwiazku
        - wystarczy tylko ze obie strony beda chciec - hmmm gdyby to było takie proste
        nie było by tego forum, bez dobrej komunikacji i klimatu związku zapomnij o
        dobrym seksie, który czym zwiazek dłuższy sprawia mi większą satysfakcję i nawet
        opatrzony partner, niczym Stradivarius wygrywa cudowną muzykę, tak my dostrojeni
        do siebie dajemy niezłe koncerty. Co z tego, że nie tak częste...już
        sprawdziłam, że nie o częstotliwość mi chodziło
        Piszesz"Czulosc mozna przywolac na zawolanie. Namietnosci - nie."-z tym zupełnie
        się niezgodzę, wystarczy nieźle się nakręcić, obejżeć jakiś film przeczytać
        książkę i namiętność pojawia się natychmiast, nawet cykl miesiaczkowy-czysta
        biochemia. Czułośc wypływa z wnętrza, to dotyk, spojżenie intymność jak wytwarza
        się między partnerami i to w stałym zwiazku umiera niepostrzeżenie. Uprawiamy
        super wyrafinowany seks niczym dystyplinę olimpijską by paść po wszystkim obok
        siebie puści aczkolwiek zaspokojeni.Mnie to przestało bawić, zaczeło frustrować.
        Znalezienie mężczyzny(czy kobiety) który po wielu latach jest dla Ciebie
        pociągający nie jest łatwe, ja znalazłam nie zostawię tego zwiazku bez walki,
        tym bardziej, że wyniki już są. Remont w zwiazku jedak jest jak operacja na
        otwartym sercu nie wszystko na raz ale systematycznie.
        ps "Maz zaczal inicjowac i bzykac" wczoraj w nocy otrzymałam zapewnienie, ze to
        się właśnie zmieni-takim głosem, że miękną kolana
        • juzia214 Re: Coś optymistycznego:) 13.03.09, 14:19
          i tak trzymać.zgadzam się z kazdym Twoim slowem.sciskam kciuki. :)
      • szary_mysz Re: Coś optymistycznego:) 13.03.09, 15:06
        Czulosc mozna przywolac na zawolanie. Namietnosci - nie

        Dla mnie udawana czulosc jest taka sama jak udawany orgazm.
        • mamina79 Re: Coś optymistycznego:) 13.03.09, 15:23
          Zgadzam się w całości. Myśle jednak, że autorce chodziło raczej o umiejętność
          przywoływania jej w sobie-chyba..
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka