mamina79
13.03.09, 09:54
Dla wszystkich widzących już tylko ścianę przed nosem własnego związku-da się
coś zmienić. Poczytałam sobie troszeczkę forum, jak sie okazało jestem świetną
teoretyczką gorzej z praktyką. Miałam mnóstwo pretensji do męża:że żadko się
kochamy tylko raz a ja spokojnie jeszcze trzy razy bym chciała, że to zawsze
ja muszę wychodzić z inicjatywą, że mam dosyć szybkich numerków i oglądania po
nich serialu itp itd. W tych pretensjach przestałam z nim rozmawiać, zaczełam
być upierdliwą dogadującą żonką, zaniedbałam się-bo niby po co...Zupełnie nie
przyjmowałam do wiadomości,że on też może mieć czasem mnie dosyć.
Tak doszłam do mojej ściany, nie widziałam już sensu jako jeszcze nie
trzydziestolatka, być z facetem który mnie nie chce. Jestem jednak człowiekiem
który walczy i strasznie łatwo byłoby odejść dałam więc sobie trochę czasu.
Zaczeliśmy rozmawiać, pojawiła się między nami czułość która niepostrzeżenie
nam uleciała. Zaczeliśmy zacieśniać przestrzeń między nami, słuchać się nie
tylko słyszeć. Kurcze chyba powinnam wam podziękować:)