Dodaj do ulubionych

DLACZEGO on (MĄŻ) MI TO ROBI?

18.04.09, 17:04
A tak naprawdę NIC nie robi?

Próbowałam wszystkiego - rozmowy - stwierdzał że mam rację że rani mnie itd.
ale nic się nie zmieniało
prośby, płacz, długie rozmowy - NIC NIE DAJĄ przyznaje mi rację
i mówi że On taki już jest ale nie był

już nie mam siły i to naprawdę boli.........

7 lat po ślubie dwoje dzieci - On nigdy nie miał wielkich potrzeb, ale na
dzień dzisiejszy to nie ma ich WOGÓLE
W innych kwestiach można powiedzieć ideał prawie - ale ten sposób w jaki mnie
traktuje jesteśmy jak ------lokatorzy

W tym roku dotknął mnie 2 razy , co z tego że ja podejdę i powiem pocałuj -
zrobi to , przytul - też ale SAM nic pozatym
Mówi że mnie kocha ale czy można kochać NIE OKAZUJĄC tego

ZERO potrzeb
i czasem powie że NA TO - to trzeba zasłużyć
DLACZEGO?
Obserwuj wątek
    • ferro2 Re: DLACZEGO on (MĄŻ) MI TO ROBI? 18.04.09, 17:49

      • ggw228 Re: DLACZEGO on (MĄŻ) MI TO ROBI? 18.04.09, 18:06
        wiem na 100% że nikogo nie ma
        no ale czy można nie mieć wogóle potrzeby bliskośći?
        nie chodzi mi o sam sex tylko te inne drobiazgi
        Nie czuję się kochana - on nie traktuje mnie jak swoją kobietę
        Siedzi przy komputerze do późna i to go nie męczy a jak sie kładzie to od razu
        zasypia
        I już sama nie wiem czemu , gdzie robię błąd
        ja boję sie teraz odrzucenia
        i tak tkwię w tym
        mam 28 lat on o 4 więcej- Czy to ma sens
        • wsb123 Re: DLACZEGO on (MĄŻ) MI TO ROBI? 18.04.09, 18:46
          ja mam to samo ale w druga strone :(
          DLACZEGO ona (partnerka) MI TO ROBI?
          • ferro2 Re: DLACZEGO on (MĄŻ) MI TO ROBI? 18.04.09, 19:39

            • efi-efi Re: DLACZEGO on (MĄŻ) MI TO ROBI? 18.04.09, 20:05
              Pornosy ogląda, sam sobie robi dobrze i jedyne co mu się chce w łóżku to spać.

    • a.b1 Re: DLACZEGO on (MĄŻ) MI TO ROBI? 18.04.09, 22:28
      odpowiedź jest bardzo prosta ON CIĘ juz NIE KoCHA i tyle troche
      poboli i przestanie...
      • ferro2 Re: DLACZEGO on (MĄŻ) MI TO ROBI? 18.04.09, 22:41
        zyja niby razem a osobno, to jest straszne.
    • stary.kawaler Re: DLACZEGO on (MĄŻ) MI TO ROBI? 18.04.09, 23:00
      Dzialasz na niego depresyjnie, w jego odczuciu osaczylas go i zniewolilas.
      • murakami2 That's the deal 19.04.09, 00:14
        stary.kawaler napisał:

        > Dzialasz na niego depresyjnie, w jego odczuciu osaczylas go i zniewolilas.

        Zabiłaś w nim to delikatne mięsko, które jest mężczyzną... Biedak... popłakałam
        się nad jego marnym losem.
        • diabel.pl Re: That's the deal 19.04.09, 11:21
          a ja jestem odmiennego zdania
          moj brat okolo 3 lata temu otworzyl firme nie stety zle to wiszlo dla jego
          zwiazku,zostal impotentem(nie ma wogole ochoy na sex)ale nie przez to ze zona go
          nie pociaga!on poprostu jest praca tak zmeczany,ze jak idzie na ubikacje to na
          niej spi.
          rozmawialam ja z nim tak z nia;
          niestety ich zwiazek pod wzgledem finnansowym ma wszystko oprocz tej jednej
          rzeczy:milosci i poczucia bliskosci
          • songo3000 Re: That's the deal 19.04.09, 12:27
            Może jednak będziemy bardziej dokładni.
            - impotentem to by był jakby chciał, zabierał się do seksu a by mu nie stawał. A tutaj, jak piszesz to braciszek po prostu wcale nie chce.
            - nie ma miłości i blizkości nie z powodu pracy ale powodu WYBORU pracy ponad rodzinę. Niby nic a wszystko zmienia.
        • stary.kawaler Re: That's the deal 19.04.09, 15:39
          > Biedak... popłakałam
          > się nad jego marnym losem.
          Iście krokodylimi łzami :D
          No dobrze...zapytajmy zatem, jak inne sprawy? Relacje z rodziną,
          stosunek do dzieci, praca zawodowa, hobby, życie towarzystkie? Czy
          wszystko funkcjonuje doskonale i tylko seksu nie ma?
          No i jeszcze jedno pytanie do qqw...W czym mu pomogła i efektywnie
          wsparła go w kłopotach w ciągu ostatnich 24 miesięcy? :-)
          • ggw228 Re: That's the deal 19.04.09, 16:40
            Odpowiadam bo to jak pisałam ideał (dla prawie każdej)- lepszego trudno znaleźć
            W domu nie ma takiej rzeczy której nie zrobi -za mnie lub ze mną żeby pomóc,
            potrafi gotować chociaż ja to robię ale czasem mnie wyręcza gdy go o to
            poproszę, dobry ojciec , kolega super relacje z moją rodziną - bardzo uczynny i
            pomocny ZAWSZE, wspólne hobby - z tym gorzej u niego na 1 miejscu jest
            komputer-całymi wolnymi chwilami może przy nim siedzieć i coś robić czy to w
            sieci czy naprawiać np. kolegom i rodzinie WIĘC w INNYCH KWESTIACH NIE
            NARZEKAM JEST OK choć mogło by być więcej wspólnych tematów-( choć ich nie mało
            dzieci dom czy wspólni znajomi)

            A co do wspierania go w kłopotach - to ich nie mamy - stała praca własny dom

            Więc nie jest to osobnik ani zmęczony ani przepracowany którego muszę wspierać
            Mówi że mnie kocha i że mu się podobam ( oczywiście jak go zapytam)
            WIĘC w czym rzecz????????
            • murakami2 Re: That's the deal 19.04.09, 17:18
              ggw228 napisała:

              > Odpowiadam bo to jak pisałam ideał (dla prawie każdej)- lepszego trudno znaleźć
              > W domu nie ma takiej rzeczy której nie zrobi -za mnie lub ze mną żeby pomóc,
              > potrafi gotować chociaż ja to robię ale czasem mnie wyręcza gdy go o to
              > poproszę, dobry ojciec , kolega super relacje z moją rodziną - bardzo uczynny i
              > pomocny ZAWSZE, wspólne hobby - z tym gorzej u niego na 1 miejscu jest
              > komputer-całymi wolnymi chwilami może przy nim siedzieć i coś robić czy to w
              > sieci czy naprawiać np. kolegom i rodzinie WIĘC w INNYCH KWESTIACH NIE
              > NARZEKAM JEST OK choć mogło by być więcej wspólnych tematów-( choć ich nie mało
              > dzieci dom czy wspólni znajomi)


              Ludzie zawsze tak odpowiadają. Wzorzec macie jakiś wdrukowany, czy co? A powiedz
              może, czy jak podchodzisz do niego blisko, to wącha Twoje włosy? Czy dotykasz
              jego ręki i mówisz, że jest męska i seksowna? Czy macie jakiś kod, którym ciągle
              się porozumiewacie? Czy dbaliście przez cały czas o to, żeby się podobać? Nie
              sobie samym, nie innym ludziom na ulicy, ale partnerowi? Czy byłaś dla niego
              kimś atrakcyjnym? Czy on jest atrakcyjny dla Ciebie, czy po prostu chcesz, żeby
              cię bzykał?

              Jak bardzo uciekasz od jakiejś prawdy w tym związku, która lęka się ujrzeć
              światło dzienne? Może po prostu masz męża LENIA, KTÓREGO NIE DA SIĘ JUŻ
              ZREFORMOWAĆ i wiesz o tym dobrze?

              > A co do wspierania go w kłopotach - to ich nie mamy - stała praca własny dom
              >
              > Więc nie jest to osobnik ani zmęczony ani przepracowany którego muszę wspierać
              > Mówi że mnie kocha i że mu się podobam ( oczywiście jak go zapytam)
              > WIĘC w czym rzecz????????

              Czasem w zwykłej, acz powszechnej, NUDZIE.

              Swoją drogą, niech zaczepię prawdę, o której kiedyś już pisałam - komputer,
              niekoniecznie używany do ściągania pornoli, bardzo często zabija małżeński seks.
              Gry, w które z upodobaniem grają różni małżonkowie lub małżonki, skutecznie
              wycinają w pień regularne pożycie łóżkowe. Amen.
              • songo3000 Re: That's the deal 19.04.09, 20:27
                murakami2 napisała:

                > Gry, w które z upodobaniem grają różni małżonkowie lub małżonki, skutecznie
                > wycinają w pień regularne pożycie łóżkowe. Amen.
                Teraz to po bandzie pojechałaś. Przecież zamiast "gry" można wstawić "książki", "teatr", "znajomi", właściwie cokolwiek. Trochę mniej zaślepienia życzę.
                • murakami2 Re: That's the deal 21.04.09, 23:43
                  > Teraz to po bandzie pojechałaś. Przecież zamiast "gry" można wstawić "książki",
                  > "teatr", "znajomi", właściwie cokolwiek. Trochę mniej zaślepienia życzę.
                  >

                  Pewnie, że łatwo mi zaślepienie zarzucić. Jednak granie zabiera więcej czasu niż
                  czytanie, przytrafia się coraz częściej i uzależnić się od kompa jest łatwiej,
                  niż od przyjaciół. Nie trzeba wychodzić z domu, nie trzeba wysiłku. Pewnie, że
                  łatwo ze mnie zrobić oszołoma i mohera, ale może spojrzysz na to z dystansu i
                  spostrzeżesz, że często, bardzo często i coraz częściej wybierają ludzie
                  komputer (internet, gry, porno) niż seks. Taki zaskakujący wniosek wysnułam?
                  Rzadko czytasz o tym w postach na forum?
                  • songo3000 Moher. moher ;) 22.04.09, 00:00
                    murakami2 napisała:

                    > Pewnie, że łatwo mi zaślepienie zarzucić.
                    No, łatwo. Od tego jest ten szatański internet :)

                    > Jednak granie zabiera więcej czasu niż czytanie,
                    Bzdura. Więcej czasu zabiera to nad czym nie panujemy. Moja połowica jak dorwie fajną książkę to w transie do rana nad nią siedzi. Ja trochę dłużej, bo wolniej czytam ;)


                    > przytrafia się coraz częściej i uzależnić się od kompa jest łatwiej,
                    > niż od przyjaciół. Nie trzeba wychodzić z domu, nie trzeba wysiłku.
                    Nie trzeba wysiłku? Mam wrażenie, że jednak nie wiesz o czym mówisz. Żadna złośliwość.

                    > Pewnie, że
                    > łatwo ze mnie zrobić oszołoma i mohera, ale może spojrzysz na to z
                    Oszołom i moher to pociągające epitety ale akurat nie w tej dyskusji, hehe.

                    > dystansu i
                    > spostrzeżesz, że często, bardzo często i coraz częściej wybierają ludzie
                    > komputer (internet, gry, porno) niż seks.
                    Ludzie wybierają to, co daje więcej przyjemności. Jeżeli wybiorą gry, porno czy codzienne zmywanie podłogi to znaczy, że ich seks jest raczej mizerny. Ameryki tu akurat nie odkryłem.

                    > Taki zaskakujący wniosek wysnułam?
                    Sorry, ale to żaden 'wniosek' tylko stwierdzenie faktu i doszukiwanie się przyczyn tam, gdzie ich nie ma.

                    > Rzadko czytasz o tym w postach na forum?
                    W erze przedinternetowej babeczki skarżyły się na facetów, że wybierali np.: mecze lub samochody zamiast seksu pod kołdrą a facecie skarżyli się na telenowele, babskie migreny i inne takie.
                    Przyczyny braku ochoty na słaby (w stosunku do alternatywy) seks od wieków są takie same. Obarczanie za jego brak winą komputrów, telewizorni czy wypraw na ryby to zwykłe mylenie przyczyny ze skutkiem.
                    • murakami2 Re: Moher. moher ;) 22.04.09, 09:53
                      > > przytrafia się coraz częściej i uzależnić się od kompa jest łatwiej,
                      > > niż od przyjaciół. Nie trzeba wychodzić z domu, nie trzeba wysiłku.
                      > Nie trzeba wysiłku? Mam wrażenie, że jednak nie wiesz o czym mówisz. Żadna złoś
                      > liwość.

                      Wyobraź sobie, że wiem, i to z autopsji, bo sama pędziłam taki tryb życia kiedyś.

                      > Ludzie wybierają to, co daje więcej przyjemności. Jeżeli wybiorą gry, porno czy
                      > codzienne zmywanie podłogi to znaczy, że ich seks jest raczej mizerny. Ameryki
                      > tu akurat nie odkryłem.

                      Nie zgadzam się. Równie dobrze mógłbyś powiedzieć, że alkohol jest lepszy od
                      seksu, dlatego lepiej pić, niż się kochać. Alkoholik to ten, który wybrał
                      lepsze? Mechanizm uzależnienia nie deprecjonuje seksu, deprecjonuje całe życie
                      człowieka, nawykowe siedzenie przed kompem powoduje zwykłe odwyknięcie od seksu,
                      bo seks wymaga wysiłku większego, niż (olaboga) granie.

                      > Przyczyny braku ochoty na słaby (w stosunku do alternatywy) seks od wieków są t
                      > akie same. Obarczanie za jego brak winą komputrów, telewizorni czy wypraw na ry
                      > by to zwykłe mylenie przyczyny ze skutkiem.

                      Nie wydaje mi się, żeby zrównywanie wszystkich tych zjawisk do poziomu
                      "zainteresowań będących ucieczką" było oświeconym myśleniem. To zwykły
                      stereotyp. Gapienie się w telewizor nie jest skutkiem złego seksu. Jest odmową
                      prowadzenia określonego trybu życia z uświadomionego, bądź nie, lenistwa .
                      Ludzie rzadko kiedy wykonują myslówę: "A, ten seks z Józkiem jest do dupy,
                      pooglądam dziś wieczorem telewizję". Ludzie raczej myślą od razu: "Ale mi się
                      nic nie chce, ciekawe, co w telewizji".
                      • krzysztof-lis Re: Moher. moher ;) 23.04.09, 21:52
                        > Gapienie się w telewizor nie jest skutkiem złego seksu. Jest odmową
                        > prowadzenia określonego trybu życia z uświadomionego, bądź nie,
                        > lenistwa .

                        No ale ten człowiek jakby miał ochotę prowadzić ten określony tryb życia (czyli
                        miał ochotę na ten seks, bo ten seks byłby fajny), to by nie było mowy o żadnym
                        lenistwie.
                        • aandzia43 Re: Moher. moher ;) 23.04.09, 22:35
                          > No ale ten człowiek jakby miał ochotę prowadzić ten określony tryb
                          życia (czyli
                          > miał ochotę na ten seks, bo ten seks byłby fajny), to by nie było
                          mowy o żadnym
                          > lenistwie.

                          Nie. Fajny seks, wykluczxając pierwszą, "hormonalną" fazę związku,
                          jest wynikiem zaangażowania, pasji i wysiłku. Jest sztuką.
                          Uprawianie sztuki to nie zajęcie dla leniwców.
                          • krzysztof-lis Re: Moher. moher ;) 24.04.09, 09:08
                            > Nie. Fajny seks, wykluczxając pierwszą, "hormonalną" fazę związku,
                            > jest wynikiem zaangażowania, pasji i wysiłku. Jest sztuką.
                            > Uprawianie sztuki to nie zajęcie dla leniwców.

                            No dokładnie
            • stary.kawaler Re: That's the deal 19.04.09, 21:15
              Rozumiem :-).
              Jeszcze jedno...w czym ci sie skutecznie przeciwstawil i potrafil sie przy tym "uprzec" w ciagu ostatniego pol roku?
              :-)
              • ggw228 Re: That's the deal 19.04.09, 22:19
                Ustępuje mi we wszystkim - pyta zawsze o zdanie - i nieraz jest jak ja chcę mimo
                że nie musi - nawet w błahostkach typu -gdzie jedziemy?
                • stary.kawaler Re: That's the deal 20.04.09, 08:48
                  Jest silnie zdominowany psychicznie przez Ciebie, prawdopodobnie
                  miał nadopiekuńczą mamusię za którą nie przepadasz ;-).
                  Seks i pożądanie są u niego schowane głęboko i realizowane poprzez
                  fantazje, zamyka się i ucieka w pracę, hobby, spolegliwość. Dla
                  świętego spokoju i z wyuczonej przyzwoitości chętnie pełni rolę
                  dobrego męża. Wyrzekł się impulsywnego i namiętnego elementu swojej
                  meskiej natury (jak to murakami stwierdziła...."mięsko już jest
                  skonsumowane").
                  Nie wydaje mi się, żebyś była sama ten problem rozwiązać. Proponuję
                  Ci wizytę u seksuologa, najpierw sama, potem, może z nim.
                  Istota sprawy to zachęcenie go do urzeczywistniania fantazji
                  seksualnych z Tobą, a nie bez Ciebie.
                  Pozdrawiam :-)
    • stary.kawaler Re: DLACZEGO on (MĄŻ) MI TO ROBI? 18.04.09, 23:00
      Dzialasz na niego depresyjnie, w jego odczuciu osaczylas go i zniewolilas.
    • ona7979 Re: DLACZEGO on (MĄŻ) MI TO ROBI? 19.04.09, 22:57
      nic nie zmienisz, po prostu taki jest. Jeśli wcześniej miał podobnie małe
      potrzeby to nie zmienisz go niczym. Moze sie niektorych rzeczy po prostu nauczyc
      w formie "bezmyslnego" wykonywania,ale nie licz na spontan w tej dziedzinie.
      Wiem,bo sama przezywam rozterki z podobnym facetem. I ja po prostu kalkuluje -
      co jest dla mnie wazniejsze? Jesli jest ci z nim dobrze poza tym wszystkim -
      musisz go brac z dobrodziejstwem inwentarza ze tak powiem. Na zasadzie
      bilansu,ze zyski przewazaja straty. Jesli nie mozesz z nim zyc, bo wedlug ciebie
      brakuje ci to co najwazniejsze - odejdz.
      Ja zostalam, bo wiele innych rzeczy jest za nim.
      • aducha06 Re: DLACZEGO on (MĄŻ) MI TO ROBI? 20.04.09, 12:59
        mozemy sobie reke podac u nas to samo niby wszystko ok mówi ze kocha
        ze chce nadal byc ze mna, a seksu jak nie było tak nie ma ,
        powiedzial mi ze poprostu mu sie niechce tego robic ale niechce mu
        sie juz poł roku jak długo mozna czy facetowi moze sie tak poprostu
        przestac chciec!!! pocałuje mnie jak go poprosze , przytuli jak
        poprosze i to wszystko buziak na dzien dobry i na dobranoc i tyle
        poza tym nic. Najgorzej boli ze musze o wszystko prosic ze nic tak
        od siebie nie zrobi nawet nie przytuli od tak .Nie wiem co juz
        robic , fakt ma duzo pracy sporo obowiazków jest zestresowany ale
        chyba to nie jest powód zeby niekochac sie pol roku a nawet nie
        potrzebowac tej drugiej bliskiej osoby - przykre bardzo i tak bardzo
        boli ze zyjemy koło siebie jak obcy sobie ludzie .
    • yayamiomur Re: DLACZEGO on (MĄŻ) MI TO ROBI? 20.04.09, 13:29
      gie-gie-wu,
      twój mąż jest po prostu chory.
      ludzie, którzy za długo siedzą przed komputerem mają ten problem a pogłębia się on jeszcze u graczy.

      przyczyną tego stanu rzeczy jest pozycja siedząca, która nie jest dla ludzi naturalna a dla mężczyzn wręcz niezdrowa. otóż siedząc, wywieramy nacisk na krocze w ten specificzny sposób, że uciskana jest prostata (u mężczyzn oczywiście). powoduje to równoczeście dwie rzeczy: niedokrwienie a później opuchliznę, która samoistnie zniknie lecz przez następną sesję-nasiadówkę się odnowi.

      gracze są tu bardziej poszkodowani ponieważ zaabsorbowani akcją na ekranie pochylają się do przodu i w ten sposób zwiększają ucisk na wrażliwą strefę.

      jest to zespół chorób powodownych utrzymywaniem przez długi czas jakiejś nienaturalnej pozycji - "szyja skrzypka", "sutek gitarzysty" czy też "moszna wiolonczelisty" są innymi przykładami tego typu schorzeń.

      recepta jest dość prosta - usunąć nacisk na okolicę krocza w trakcie grania. można to osiągnąć w dość prosty sposób używając siedzenia z "dziurą" - na przykład deski klozetowej zamiast zwykłego fotela.

      w ramach "terapii pourazowej" polecane są także masaże tego ważnego gruczołu - zwykły ruch okrężny zwykle wystarcza.
      dla niezorientowanych, podaję, że prostatę można zlokalizować wkładając lubemu palec w odbyt i zginając go "w przód", w kierunku moszny.

      życzę sukcesów i szybkiego wyzdrowienia.
      śmiertelnie poważny,
      yayami
      • dadd Re: DLACZEGO on (MĄŻ) MI TO ROBI? 21.04.09, 22:37
        Taaa... Już to widzę. Jak włożyć palec w odbyt facetowi niezainteresowanemu
        seksem? Namówić na zabawę w wizytę u proktologa? I przebrać się za ponętną
        pielęgniarkę? Dobre, ale dla tych, którzy chcą sobie seks urozmaicić, a nie
        "wywołać". :(
        A serio: ggw228 czy pytałaś męża DLACZEGO? Spróbuj nakłonić go do szczerej
        odpowiedzi. Pomóż mu wyartykułować, co się dzieje w jego głowie. Dlaczego
        odrzucił tak istotną dla Ciebie część Waszego związku. Nie atakuj go w tej
        rozmowie, nie mów, jak Cię rani, tylko wyciągnij z niego informację o przyczynach.
        • ggw228 Re: DLACZEGO on (MĄŻ) MI TO ROBI? 24.04.09, 19:36
          Teraz moje rozmowy z nim ogólnie są spokojne - poddałam się nie mam już siły
          ---ALE NA PYTANIE DLACZEGO? on odpowiada że nie wie ale co jest najgorsze- ON
          WIDZI ten "problem" chwilowo np. w trakcie rozmowy i może ze dwa dni później -
          COŚ TAM SIĘ "STARA" a potem wszystko wraca - Na nic moje "starania" - bo jak już
          wcześniej pisałam nie chodzi mi tylko o sam SEKS ale też o te drobne gesty.



          • songo3000 Emocje 26.04.09, 09:42
            W takim razie IMHO macie problem na poziomie emocjonalnym, który przekłada się na inne sfery. Konkretnie musi tam być posucha. Dobra wola czy chęci są szybko gaszone, co zresztą opisujesz. Bez emocji nie ma czułości ani seksu.
        • yayamiomur Re: DLACZEGO on (MĄŻ) MI TO ROBI? 27.04.09, 14:46
          ...a niektórzy to ironii nie poznają nawet jak owa rzeczona ironia
          złośliwie kopnie ich w d...
      • songo3000 Re: DLACZEGO on (MĄŻ) MI TO ROBI? 21.04.09, 23:17
        Yayamiomur ..... szacun.
        • efi-efi Re: DLACZEGO on (MĄŻ) MI TO ROBI? 22.04.09, 17:00
          Jesteś pewna, że nie ogląda pornosów jak idziesz spać i potem zaspokaja się sam?

          Znam iluś facetów, którzy nawet się nie czają z tym, że dokładnie tak robią i
          bardziej ich kręcą k... z internetu niż własna żona.
          • songo3000 hehe, znowu 'złe porno' rządzi :) 22.04.09, 17:31
            Skoro jak sama zauważyłaś panienki z internetu, PŁASKIE (2D jak na razie :), MARTWE, BEZ ŻADNEGO WYRAZU kręcą bardziej niż 'żywa' żona to siłą rzeczy ... baaardzo źle to świadczy o jej atrakcyjności (dla danego faceta).

            BTW. Da się zauważyć, że na przejawy konkurencji reagujemy inwektywami i obrzucaniem błotem, zupełnie bezmyślnie zresztą. Świadomie czy nie, próbujemy zdeprecjonować ową konkurencję i tym samym polepszyć swój wizerunek. Mechanizm stary jak świat, nic odkrywczego.
            Niemniej jednak na tym (i e-krowich) forach przodują w tym jak widać niektóre babeczki. Czyżby miały tak niską samoocenę? Aż taki STRACH wywołują w nich jakieś anonimowe ale potencjalnie niebezpieczne 'panienki z internetu'? Zawsze mnie to zastanawia.
            • efi-efi Re: hehe, znowu 'złe porno' rządzi :) 23.04.09, 20:58
              >Da się zauważyć, że na przejawy konkurencji reagujemy inwektywami i obrzucaniem
              błotem...

              masz na myśli mój zwrot "k...."?
              dlaczego inwektywy ?
              nazywam rzecz po imieniu, kimże innym są te kobiety z rozłożonymi nogami ? albo
              uprawiające seks publicznie, czerpiące z tego korzyść.

              A tego wmiosku o mojej niskiej samoocenie nie rozumiem.
              Ani tego , że jak facet woli onanizować się przy pornolach niż z własną żoną
              tzn.że ona jest do luftu.
              Myślenie a'la moja teściowa:
              jak mój mąż pali od 16 roku życia to wina jest złych kolegów
              jak popija za często to winna jest stresująca praca, pogada i ja -rzecz jasna
              jak puknął w samochód na parkingu to wszyscy byli winni łacznie z rządem na
              Filipinach tylko nie mój małżonek...
              • krzysztof-lis Re: hehe, znowu 'złe porno' rządzi :) 23.04.09, 22:01
                > nazywam rzecz po imieniu, kimże innym są te kobiety z rozłożonymi
                > nogami ? albo uprawiające seks publicznie, czerpiące z tego korzyść.

                To są aktorki. A nawet jeśli nie uważasz, że aktorki, to najwyżej prostytutki.
                K--wa to zupełnie inna osoba, niż prostytutka.

                > A tego wmiosku o mojej niskiej samoocenie nie rozumiem.

                Czego tu nie rozumieć? Całkiem dobra teoria.

                > Ani tego , że jak facet woli onanizować się przy pornolach niż z
                > własną żoną tzn.że ona jest do luftu.

                Z punktu widzenia kobiety
                • zyg_zyg_zyg Re: hehe, znowu 'złe porno' rządzi :) 23.04.09, 22:46
                  > A tymczasem jest to święta racja
                  • krzysztof-lis Re: hehe, znowu 'złe porno' rządzi :) 24.04.09, 09:09
                    > Niekoniecznie. Świat jest troche bardziej skomplikowany... Parę razy
                    > na forum różne osoby pisały, że masturbacja jest dla nich po prostu
                    > łatwiejsza, wymaga mniej energii, czasu, skupienia, nastroju itp. i
                    > służy szybkiemu rozładowaniu. I że czasem wolą masturbację od seksu
                    > z partnerem, choć partnerowi nie mają nic do zarzucenia.

                    To jak najbardziej mieści się w tym, co napisałem.
                    • zyg_zyg_zyg Re: hehe, znowu 'złe porno' rządzi :) 25.04.09, 16:51
                      > To jak najbardziej mieści się w tym, co napisałem.

                      Napisałeś:
                      > jak facet woli sobie zrobić dobrze przy
                      > oglądaniu pornola niż kochać się z żoną, to znaczy, że seks z żoną
                      > jest kiepski

                      Poprzednik implikacji: "facet woli sobie zrobić dobrze przy
                      oglądaniu pornola", nastepnik implikacji: "seks z żoną jest
                      kiepski". Gdzie się niby mieści "facet woli sobie zrobić dobrze przy
                      pornolu, mimo że seks z żona jest świetny"??

                      Może popracuj nad precyzją swoich wypowiedzi?
                      • krzysztof-lis Re: hehe, znowu 'złe porno' rządzi :) 25.04.09, 17:44
                        > Gdzie się niby mieści "facet woli sobie zrobić dobrze przy
                        > pornolu, mimo że seks z żona jest świetny"??

                        Seks z żoną jest świetny, ale widocznie w tamtym momencie orgazm przy pornolu
                        jest "świetniejszy".

                        Wszystko zależy od punktu odniesienia.
                • nutka07 Re: hehe, znowu 'złe porno' rządzi :) 26.04.09, 13:49
                  krzysztof-lis napisał:
                  > A tymczasem jest to święta racja
                  • krzysztof-lis Re: hehe, znowu 'złe porno' rządzi :) 26.04.09, 14:45
                    > Czyli sa Panowie, ktorzy nie masturbuja sie bedac w zwiazku?

                    Z pewnością.

                    > Dosc smiala teza, bo nie zakladam, ze wszyscy mezczyzni sa zwiazani
                    > z malo pociagajacymi partnerkami.

                    Może to za duży skrót myślowy. Ale generalnie sprowadza się to do tego, że facet
                    wybiera masturbację zamiast seksu (jeśli ma ten wybór) wtedy, gdy zwrot
                    przyjemności z zainwestowanego wysiłku jest większy w przypadku masturbacji.
    • mirek690 Re: DLACZEGO on (MĄŻ) MI TO ROBI? 23.04.09, 23:52
      Twój mąż to nieodpowiedzialny człowiek. Zadufany w sobie człowiek. Istny macho.
      ogólnie zero...
      • efi-efi Re: DLACZEGO on (MĄŻ) MI TO ROBI? 25.04.09, 16:24
        > nazywam rzecz po imieniu, kimże innym są te kobiety z rozłożonymi
        > nogami ? albo uprawiające seks publicznie, czerpiące z tego korzyść.

        To są aktorki.

        - aktorką jest np.Meryl Streep , nie mam nic do aktorek.
        Kobiety , obnażające się publicznie, uprawiające seks przed tysiącami czy
        milionami (nie znam statystyk) osób, czyniące z tego źródło utrzymania to k....,
        i świadomie używam tego zwrotu. Oprócz tego że uprawiają prostytucję mają
        charakter ku...w.
        Jak chodziłam do podstawówki to w klasie mieliśmy młodocianą kurewkę.
        Każdemu zaczynały buzować hormony, każdy miał ochotę spróbować co i jak, ale
        nikt tego nie robił oprócz "patelachy"(taką miała ksywkę).
        Dopuszczała do siebie każdego , kto miał ochotę ją przelecieć.
        Chłopcy robili listę który kiedy potem wymieniali się doświadczeniami
        opowiadając komu jak obciągała czy połyka czy nie.
        Potem takie "patelachy" lądują przed kamerką internetową i oprócz czystego
        kurestwa uprawiają prostytucję.
        Zrozumiałeś już skąd się wzięło w mojej wypowiedzi określenie k..?

        Jeżeli chodzi o facetów, którzy wolą uprawiać seks sami ze sobą oglądając k...(
        czyli w/g Ciebie aktorki) to myślę, że z nimi jest coś nie tak, pewnie z ich
        samooceną właśnie, przecież taka "aktorka" nie powie biednemu gostkowi, że robi
        to jak króliczek, albo że z glistą to może na ryby, albo nie zacznie sobie
        podśpiewywać marsylianki pod nosem w trakcie bo jej się nudzi.

        Wmawianie kobietom, że to z nimi jest coś nie tak bo jej mąż woli pornosy niż ją
        jest przerzucaniem odpowiedzialności.
        Jak Twoja żona będzie narzekała, że mało zarabiasz i nie może sobie kupić
        wymarzonych butów, proponuję zrobić włamsko do sklepu, a potem przed sądem
        zażądaj żeby ją zamknęli bo ona winna.
        • efi-efi Re: DLACZEGO on (MĄŻ) MI TO ROBI? 25.04.09, 16:34
          >Czyli że go żona nie pociąga, że jest kiepska w łóżku, że nie zgadza się na to,
          na co on miałby ochotę, albo że zachowuje się jak kłoda.


          - dlaczego go żona nie pociąga? bo chyba nie był na tyle głupi, że żenił się z
          facetką ,która go nie kręci, więc co się stało? cycki po porodzie nie takie, czy
          może facet-dzieciak się znudził?
          - kiepska w łóżku ? a co to znaczy ?
          - żona nie musi się zgadzać na wszystko w łóżku, tak jak i Ty nie musisz
          realizować wszystkich jej zachcianek

        • krzysztof-lis Re: DLACZEGO on (MĄŻ) MI TO ROBI? 25.04.09, 17:32
          > Jak chodziłam do podstawówki to w klasie mieliśmy młodocianą
          > kurewkę.

          Nie. Mieliście dziewczynę, która lubiła seks.

          Jesteś niewolnicą tego poglądu, że kobieta nie może mieć wielu partnerek, bo
          jest k--wą. Albo delikatnie mówiąc
        • kinkygirl Re: DLACZEGO on (MĄŻ) MI TO ROBI? 25.04.09, 17:53
          efi-efi, szybko i latwo ci przychodzi osadzanie innych.
          mam nadzieje, ze chociaz poprawia ci to humor.
          pewnie latwo zyc w takim czarno-bialym swiecie, wiec nie osadzam.
          ale na swiatopoglad bym sie z toba nie zamienila.

          • efi-efi Re: DLACZEGO on (MĄŻ) MI TO ROBI? 25.04.09, 20:19
            kinky
            kogo osądzam?
            i gdzie mój czarno-biały światopogląd?
          • efi-efi Re: DLACZEGO on (MĄŻ) MI TO ROBI? 25.04.09, 20:55
            >Nie. Mieliście dziewczynę, która lubiła seks.

            - mieliśmy w szkole wiele dziewcząt lubiących seks.
            I jedną kurewkę. Nie chce mi się pisać elaboratów z uzasadnieniem. Wydawało mi
            się , że każdy czuje różnicę pomiędzy kobietą lubiącą seks , a zwykłą kurewką.
            Dziewczyna, którą opisuję należałą do kategorii osób , o których faceci (nie
            tylko kobiety) wyrażają się bez szacunku, którą bzykną, ale nikt z nią nie
            będzie chodzić bo z dziewczynami jej pokroju nikt się nie zadaje. Poza tym
            mówimy o dawaniu dupy w piwnicy, kurniku czy ubikacji pod którą ustawia się
            np.ośmiu facetów, którzy na taką laskę wchodzą po kolei.
            Naprawdę dla Ciebie takie zachowanie to jest norma, czy z tym spieraiem
            uprawiasz sztukę dla sztuki?

            >Jesteś niewolnicą tego poglądu, że kobieta nie może mieć wielu partnerek, bo
            jest k--wą. Albo delikatnie mówiąc
            • krzysztof-lis Re: DLACZEGO on (MĄŻ) MI TO ROBI? 25.04.09, 22:12
              > - mieliśmy w szkole wiele dziewcząt lubiących seks.
              > I jedną kurewkę.

              Przed chwilą napisałaś, że nikt inny nie chodził z tymi chłopakami do łóżka poza
              tą jedną.

              A skoro tak
              • aandzia43 Re: DLACZEGO on (MĄŻ) MI TO ROBI? 25.04.09, 22:15
                >
                > Myślę, że wtedy zawsze zazdrościłaś tej dziewczynie, że rozmawiają
                tylko o niej
                > .

                No Krzysztofie, teraz to już przegiąłeś;-D
                • krzysztof-lis Re: DLACZEGO on (MĄŻ) MI TO ROBI? 25.04.09, 22:28
                  > No Krzysztofie, teraz to już przegiąłeś;-D

                  Wybacz, wychodzi na to, że to dla mnie zbyt wysoki poziom abstrakcji. ;)

                  Naprawdę nie rozumiem jak można z jednej strony dawać kobietom prawo do
                  posiadania wielu partnerów seksualnych a z drugiej nazywać to puszczaniem się.
                • songo3000 Re: DLACZEGO on (MĄŻ) MI TO ROBI? 26.04.09, 09:39
                  Andzia, droga koleżanko :) tu chyba nie za bardzo jest jak przegiąć bo i nie ma 'czego' bronić...
                  • aandzia43 Re: DLACZEGO on (MĄŻ) MI TO ROBI? 26.04.09, 16:44
                    Songo, drogi kolego:-) nei bronię postów Efi. Rozśmnieszyło mnie
                    okrutnie zdanie Krzysia o tym, jakoby Efi i koelżanki zazdrościły
                    pannie, która była na ustach wsyztkich. Dziękuję za taką
                    popularnośc. Zanim panna miała zrytą opinię u koleżanek, miała już w
                    gruncie rzeczy przerąbane u kolegów. I od tego trzeba zacząc. Była
                    zabawką, kawałkiem mięsa, CZYMŚ, z czego się korzysta, ale czego się
                    nie zaprasza na spacer, do kina, czy na wakacje. Bo na okazje
                    zwiazane z "oficjalnym" życeim zaprasza się KOGOŚ. Jaki chłopak
                    zabierze taką nieszczęśnicę pod namiot (solo, nie do rypania w
                    większym, męskim gronie), na posiadówę w mieszanym gronie, czy na
                    studniówkę? Ona jest na aucie, poza społecznością. Brak akceptacji
                    ze strony koleżanek jest tu sprawą wtórną. Żaden chłopak nie pokaże
                    się z nią publicznie, bo będzie się wstydził KUMPLI. Przede
                    wszystkim kumpli. Bo na opinii kumpli zależy mu w pierwszej
                    kolejności.
                    I lubienie, czy nie lubienie seksu nie ma tu nic do rzeczy. U
                    podłoża takich samobójczych zachowń niekoniecznie leży "lubienie
                    seksu". Zazwyczaj jakieś tragiczne problemy z psychiką i zyciem w
                    ogóle.
                    • mujer_bonita Re: DLACZEGO on (MĄŻ) MI TO ROBI? 26.04.09, 17:12
                      aandzia43 napisała:
                      > Była
                      > zabawką, kawałkiem mięsa, CZYMŚ, z czego się korzysta, ale czego się
                      > nie zaprasza na spacer, do kina, czy na wakacje.
                      (...)
                      > I lubienie, czy nie lubienie seksu nie ma tu nic do rzeczy. U
                      > podłoża takich samobójczych zachowń niekoniecznie leży "lubienie
                      > seksu". Zazwyczaj jakieś tragiczne problemy z psychiką i zyciem w
                      > ogóle.

                      Dokładnie tak :) Lubienie seksu nie ma tu nic do rzeczy, gdyż tego typu dziewczyny/kobiety włażą do łóżka komu popadnie tylko po to, żeby zostać przez chwilę przez kogoś zauważonym. Często wiąże się to z problemami z osobowością i bardzo niską samooceną.

                      Znam dość blisko jeden taki przypadek - dziewczyny, która sypiała z każdym facetem, bo sama nie wierzyła, że czymś innym może zwrócić uwagę faceta. No i oczywiście - jak laska otwarcie deklaruje, że ZAWSZE chodzi do łóżka na pierwszej randce to zainteresuje sporo facetów tylko nie tych, którzy byliby w stanie się przy niej zatrzymać na tyle długo, żeby dostrzec jakie ma problemy z psychiką (leczone od lat z resztą).

                      Czego można zazdrościć takiej dziewczynie? Kilkudziesięciu partnerów seksualnych do 20 roku życia i ani jednego, który poda szklankę wody do popicia tabletek? Bycia kawałkiem mięska i przechwałką przy piwie? Niemożności znalezienia stałego partnera (bo kto chciałby tak przechodzony towar)? Tego się nie zazdrości - tego się WSPÓŁCZUJE.
              • murakami2 Re: DLACZEGO on (MĄŻ) MI TO ROBI? 26.04.09, 13:09
                > Myślę, że wtedy zawsze zazdrościłaś tej dziewczynie, że rozmawiają tylko o niej
                > .

                To chyba bardziej skomplikowane było. Zazdrość raczej nieuświadomiona, wstręt,
                wywołany przez nie w pełni rozwiniętą seksualność i potrzeba myślenia zbiorowego
                skonstruowały dzisiejsze poglądy.
            • songo3000 Ano da się odczuć 26.04.09, 09:33
              > I jedną kurewkę. Nie chce mi się pisać elaboratów z uzasadnieniem. Wydawało mi
              > się , że każdy czuje różnicę pomiędzy kobietą lubiącą seks , a zwykłą kurewką.
              Ano da się odczuć tę różnicę. Przy twoich postach bardzo wyraźnie da się odczuć z kim ma się do czynienia.
              • efi-efi Re: Ano da się odczuć 26.04.09, 15:38
                >Przy twoich postach bardzo wyraźnie da się odczuć
                > z kim ma się do czynienia.


                - no z kim?
                >
                • songo3000 Re: Ano da się odczuć 26.04.09, 22:24
                  Dwie sprawy:
                  - nie wdaję sie w głębszą dyskusje gdy poziom adwersarza spada poniżej pewnego poziomu, konkretnie poziomu mojej piwnicy,
                  - też się brzydzę kurestwem i martwię się, że po tej wymianie bitów coś paskudnego do mnie przylgnie.
                  • efi-efi Re: Ano da się odczuć 12.06.09, 15:16

                    songo3000 napisał:

                    > Dwie sprawy:
                    > - nie wdaję sie w głębszą dyskusje gdy poziom adwersarza spada poniżej pewnego
                    > poziomu, konkretnie poziomu mojej piwnicy,

                    - nie wdajesz się w głebszą dyskusję z osobami, których nie jesteś w stanie
                    przekonać do swoich poglądów, które w pewnym momencie nie powiedzą "tak,tak
                    songo jesteś fantastyczny, a twoje wypowiedzi są mądre i pouczające"

                    > - też się brzydzę kurestwem i martwię się, że po tej wymianie bitów coś paskudn
                    > ego do mnie przylgnie.

                    - brak klasy
                    >
              • efi-efi Re: Ano da się odczuć 26.04.09, 15:54
                >Co to znaczy "norma"?

                - sprawdź w słowniku

                > - zapewniam Cię, że jestem za rónouprawnieniem w każdej dziedzinie
                > życia, uważam, że kobieta może mieć tyle samo partnerów co facet

                Właśnie widać. :)

                - jestem za równouprawnieniem
                Kurestwo mnie brzydzi. Ciebie nie - Twoja sprawa. Od początku dyskusji mylisz
                pojęcia .
                Pojęcia "lubieć seks" i "kurestwo" są dla Ciebie tożsame.

                • krzysztof-lis Re: Ano da się odczuć 26.04.09, 16:20
                  > - sprawdź w słowniku

                  W słowniku nie jest napisane, co to jest normalne podejście do seksu.

                  > Kurestwo mnie brzydzi.

                  Słusznie.

                  Szkoda tylko, że nie do końca rozumiesz to pojęcie.

                  > Ciebie nie - Twoja sprawa.

                  Mylisz się. Mnie kurewstwo brzydzi. Tylko nie wkładam do worka z napisem
                  "kurewstwo" wielu różnych zachowań, które uważam za normalne. Na przykład tego,
                  że ktoś lubi seks i wcale nie czuje potrzeby uprawiać go wyłącznie z jednym
                  partnerem.

                  > Pojęcia "lubieć seks" i "kurestwo" są dla Ciebie tożsame.

                  To chyba dla Ciebie. Bo kto lubi seks (jak opisywana przez Ciebie koleżanka),
                  jest k--wą.
                  • efi-efi Re: Ano da się odczuć 26.04.09, 19:42
                    >Bo kto lubi seks (jak opisywana przez Ciebie koleżanka),
                    > jest k--wą.

                    - Nie będę Cię już męczyć moimi wywodami, nie będę przekonywać do swoich
                    przekonań. Jesteśmy z różnych bajek. Dla mnie i dla 99% osób, które znały osobę,
                    o której opowiadam - jest ona kurwą.
                    Dla Ciebie nie.
                    I tak gwoli ścisłości (do Ciebie i niejakiego songo)
                    Dziewczyna, która sypia jak leci z wszystkimi facetami , którzy tylko mają
                    ochotę wejść na nią , niekoniecznie lubi seks.

                  • efi-efi Re: Ano da się odczuć 26.04.09, 19:44
                    > Ciebie nie - Twoja sprawa.

                    >Mylisz się. Mnie kurewstwo brzydzi.

                    - zaspokój moją ciekawość i odpowiedz na pytanie czym w takim razie dla Ciebie
                    jest kurestwo? (jeżeli potrafisz zrób to w formie opisowej, a nie stosując
                    cytaty wyrwane z kontekstu kwitowane jednym słowem)
                    • taj.exotica Re: Ano da się odczuć 27.04.09, 09:48
                      Efi - pomijając już wszystko inne, piszesz, że chodziłaś wtedy do
                      podstawówki. Olaboga - to ile lat mogła mieć ta dziewczyna - 13? 14?
                      Nie zastanowiło Cię dlaczego ta dziewczyna aż tak się poniża? Jakoś
                      nie wierzę w aż tak wielki temperament a już tym bardziej w
                      nimfomanię u nomen omen dziecka.
                      Może miała potworne problemy z akceptacją i tego właśnie
                      poszukiwała?
                      • efi-efi Re: Ano da się odczuć 27.04.09, 19:45
                        Może.
                        Niemniej z wiekiem jej nie minęło. Taki charakter.
                    • krzysztof-lis Re: Ano da się odczuć 27.04.09, 22:22
                      > - zaspokój moją ciekawość i odpowiedz na pytanie czym w takim razie
                      > dla Ciebie jest kurestwo? (jeżeli potrafisz zrób to w formie
                      > opisowej, a nie stosując cytaty wyrwane z kontekstu kwitowane jednym
                      > słowem)

                      Okay.

                      K--ewstwem jest dla mnie, gdy kobieta będąc w związku, idzie z innym facetem do
                      łóżka.

                      I chyba tyle.
                      • malalajza Re: Ano da się odczuć 04.06.09, 01:48
                        > K--ewstwem jest dla mnie, gdy kobieta będąc w związku, idzie z innym facetem do
                        > łóżka.
                        >
                        > I chyba tyle.

                        o, to o mnie :D
                        mimo iz wyrwane z kontekstu
                        mam nową definicję siebie, dzięki Ci krzysztofie-lisie :)
    • barwaldi Re: DLACZEGO on (MĄŻ) MI TO ROBI? 31.05.09, 12:52
      Tobie mąż, a mnie żona. Dlaczego? Pytałem wielokrotnie, ale nigdy nie uzyskałem wyczerpujacej odpowiedzi. Doszło do tego, że teraz pilnuję sie bardzo żeby jej nie dotknąc przypadkowo. Nie chodzi o jakies zaczepki erotyczne, tylko w ogóle. Ona tego nie potrzebuje. Nie potrzebuje także komplementów, miłych słów. Obdarowanie jej kwiatkiem nie sprawia przyjemności. A ja tak strasznie lubie okazywać uczucia, czułosci, prawić komplementy i miłe słówka. Żona naprawde mi się podoba i pociaga mnie. Chciałby także, chociaz od czasu do czasu usłyszeć od niej jakies miłe słowo. Ale o tym to nie mam co marzyć. Jak stworzyc miła atmosfere bez tych wszystkich czynności. Jak stworzyć erotyczna atmosferę, bez słów, gestów , dotyku??? Mój zwiazek to totalna porażka. A ratunkiem tylko rozwód.
    • smutna1209 Re: DLACZEGO on (MĄŻ) MI TO ROBI? 03.06.09, 23:31
      Wiesz ja też ma z tym problem(;
      Jestem 6 lat po ślubie mam synka i moje potrzeby są niewielkie a
      jednak on nie potrafi ich spełnic , najgorsze jest to że z dnia na
      dzień zastanawiam się czy życie u jego boku ma sens.
    • lecama_lima Re: DLACZEGO on (MĄŻ) MI TO ROBI? 04.06.09, 17:43
      Nie kocha Cię, ma Cię ciężko gdzieś, nie zależy mu na tym, nie chce mu się
      Ciebie dotykać ani z Tobą rozmawiać. Pogódź się z tym, rozwiedź, zapewnij jemu i
      sobie nowe, szczęśliwe zycie.
    • freepestka Re: DLACZEGO on (MĄŻ) MI TO ROBI? 06.06.09, 19:47
      C
    • freepestka Re: DLACZEGO on (MĄŻ) MI TO ROBI? 06.06.09, 20:00
      Czytałam Twój post i miałam wrażenie że czytam historię własnego
      życia.Jestem trochę od Ciebie starsza ale mam taką samą sytuację i
      chyba zaczęła się mniej więcej w podobnym okresie co u Ciebie.Wiem
      jak to boli ale nie potrafię odpowiedzieć na Twoje pytanie.Sama
      zadaję je sobie od paru lat.Szukałam juz nawet pomocy u terapeuty
      ale mój mąż nie zgodził się na wizytę w poradni twierdząc że to ja
      mam jakiś problem a nie on.Rozmawiałam z nim nawet na temat rozwodu
      ale powiedział żebym wybiła to sobie z głowy bo on mnie kocha i
      rozwodu mi nie da.
      Podobnie jak Ty wiem na 100% że mąż nie ma kochanki.Jest bardzo
      troskliwy i opiekuńczy.Jest duszą towarzystwa.
      Nie dotknął mnie już prawie od roku.Śpimy pod osobnymi
      kołdrami.Między nami,w łóżku zmieściłaby się jeszcze jedna
      osoba.Strasznie brakuje mi jego dotyku,bliskości.
      Ggw228 ratuj swoje małżeństwo.Szukajcie pomocy,rozmawiajcie bo
      bez tego pewnego dnia dobrniesz do punktu w którym ja jestem,kiedy
      przyzwyczajenie i strach przed samotnością będa mocniejsze niz inne
      uczucia.
      • killarney5 Re: DLACZEGO on (MĄŻ) MI TO ROBI? 06.06.09, 21:53
        Freepestka, daj sobie szansę. Mąż Ci może rozwodu nie da - ale sąd da go
        natychmiast, gdy się dowie, że nastąpił rozkład pożycia małżeńskiego - a tym
        jest właśnie całkowity brak seksu. A co do samotności... Czy w związku, który
        opisujesz, nie jesteś samotna - skoro od "męża" oddziela Cię szklana ściana?
        Piszę "męża", bo mąż, który nie chce dotknąć swojej żony, jest tylko mężem na
        papierze. A jego deklaracje o "miłości " do Ciebie to próba utrzymania wygodnego
        dla niego układu... Pamiętaj - życie masz tylko jedno.
      • kawa.3 Re: DLACZEGO on (MĄŻ) MI TO ROBI? 07.06.09, 18:48
        Czytam Wasze posty i mam wrażenie, że to o mnie. U mnie taka sytuacja trwa od pięciu lat. Na początku rozmawiałam, później płakałam, krzyczałam a mąż twierdzi, że jest wszystko w porządku. Bardzo brakuje mi jego bliskości ale nie potrafię wpłynąć na jego zachowanie.Jestem pełna podziwu dla kobiet, które potrafią zmienić swoje życie.
        • ohayou82 Re: DLACZEGO on (MĄŻ) MI TO ROBI? 10.06.09, 20:55
          To i ja się podczepiam do tego postu;( tylko czemu tutaj tyle złych emocji a
          brak jakiejś rady
          • jolusia1001 Re: DLACZEGO on (MĄŻ) MI TO ROBI? 11.06.09, 15:49
            dziewczyny-kobiety bierzcie życie w swoje rece i próbujcie rozmawiac, mówić o tym czego potrzebujecie i pytac czego potrzebują wasi mężowie partnerzy. ja dzisiaj miałam super-extra sytuacje gdzie mąz na wiadomość o tym że chce poleżec przy nim chciał wstac i iść do kompa. Nie pojmie nikt tego bólu, kto nie przeżyje takiej sytuacji. Wyszłam z pokoju w nerwach ale wiecie co wróciłam i sie zapytałam co jest ze mna nie tak czy ja jestem jakas tredowata że on mnie tak traktuje ( to nie jest pierwszy taki przypadek). i jak zwykle ta sama gadka że to ja sobie sama wymyslam i ze on naprawde chciał isc do komputera. miałam wcześniej problem z seksem ale rozmowa szczera dużo zmieniła. Lecz to nie tylko chodzi o seks ja chce być adorowana przez niego chce poczuć tą miłość w codziennych zajęciach a nie tylko w nocy. no i do czego nawiązuje to całe pisanie żeby sie nie poddawać choć mnie jeszcze w tej kwesti dużo czasu zajmie zeby go "nauczyć" miłości na codzien. niewiem od czego to zależy, bo przed slubem nie było takiego problemu. Moze to ja sie zmieniałam. wiem jedno trzeba walczyc do końca
            • firella2 Re: DLACZEGO on (MĄŻ) MI TO ROBI? 11.06.09, 21:25
              Ja mam tak samo... Trochę jestem zaskoczona, że jest nas tyle... Mój
              mąż zawsze miał małe potrzeby, ale od kilku lat jest coraz gorzej...
              Wiele razy próbowałam z nim o tym rozmawiać, ale efekt jest żaden.
              Sex mamy rzadko i chyba w 95% inicjowany przeze mnie... To tak
              bardzo boli :( Jestem naprawdę ładną i atrakcyjną kobietą, wiem, ze
              mogę się podobać, dlaczego on mnie nie chce??? Wiem, że mąż nikogo
              nie ma, zresztą wiele razy mówił, że on sexu nie lubi...O żadnym
              leczeniu nie chce słyszeć. A we mnie narasta żal, frustracja, a
              nawet wściekłośc, gdy sobie uświadamiam, że ja też, jak wszyscy, mam
              tylko jedno pieprzone życie
    • aneczka22.1987 Re: DLACZEGO on (MĄŻ) MI TO ROBI? 11.06.09, 22:12
      A wiecie co??Mi się wydaje ze oni po prostu Was nie doceniają i ze
      czas im pokazac że to wy tu żądzicie a nie oni!!!
      Kobiety z reguły mają silniejszą wolę niz faceci,więc czemu jej nie
      wykorzystac.Skoro tak się prosicie o tę chwilę przyjemności czemu
      nie pójśc inną droga i ich nie przetrzymac??Niech się sami
      proszą.Nie dawajcie żadnych znaków,nie proście się,nic nie
      insynnujcie,zobaczą że coś jest nie tak,że nie chcesz ostatnio tego
      robic,więc cos tu nie gra.Przetrzymajcie ich.A tym czasem zadbajcie
      troche o siebie,cis poprawcie w wyglądzie,może jakaś nowa
      bielizna,fryzura.Podobajcie się facetom a zobaczycie jak będą wam
      jeśc z ręki!Jeśli podajecie się facetowi jak na tacy to nie dziwne
      że juz jest trochę przejedzony i że nie ma na seks ochoty.Niech to
      On się trochę o was postara!Powodzenia!
      • jolusia1001 Re: DLACZEGO on (MĄŻ) MI TO ROBI? 12.06.09, 07:37
        hmmm... nie pomyślałam o tym problemie z tej strony. może faktycznie by to zadziałało. choć ja sama nie mam takiego dużego problemu z seksem ale z okazaniem czułości na codzień. i wiesz co aneczka22 dałas super sposób może choć na czesc mężow bo nie czarujmy sie nie wszyscy na to zareagują.pozdrowienia
        • 78macius Re: DLACZEGO on (MĄŻ) MI TO ROBI? 12.06.09, 11:15
          tak dziwczyny podpowiadajcie dalej :)
          moja kombinowała jak tu sie wykręcić .. na pytania wprost
          odpowiadała że ja w kółko o jednym. Zapomniała że sex był 3 tygodnie
          temu- jaki sex ona leżała po ciemku w sypialni nawet nóg jej się nie
          chciało rozłożyć . Sex to był kilka lat temu jak miała ochotę, teraz
          wygląda to jak małżeński obowiązek zero chęci z jej strony i
          aktywności a moje potrzeby (doskonale zna ) zawsze mówi że nie wie
          co ma robić.
          w czasie ciązy sex był może 2 razy oczywiściew z mojej inicjatywy bo
          ona myślała że ja nie chcę jak nic nie mówię- a co ona chce?
          przed porodem lekarz z humorem powiedział jej że jak chce szybko
          urodzić to sex jest na to dobrym lekarstwem - nagle ochota jej
          wróciła, wtedy nie wytrzymałem i powiedziałem żeby sobie do apteki
          poszła i wykupiła...
          mija 2 miesiące od czsu urodzenia a we mnie coś pękło, oczywiście
          ona na sex nie ma najmiejszej ochoty za to przypomniała sobie że
          można się całować, dlaczgo jej nie przytulam itp.(oczywiście porafię
          zrozumieć że kobieta po porodzie może nie móc się kochać ale to nie
          mam nic wspólnego z chęcią)
          A ja już się uodporniłem starciłem chęć do bliskości z nią cały czas
          myślę o rozstaniu , nie widzę w niej kobiety nie chcę jej dotykać
          jak mnie próbuje pocałować w usta odruchowo zaciskam je i dowracam
          głowę :( to chyba wynik frustracji tą sytuacją
          z dnia na dzień coraz bardziej irytuje mnie jej zachowanie, kiedy
          napotkam na swej drodze kobiete która będzie chciała pojść ze mną do
          łóżka nie zawaham sie uważąm żę mam prawo do tego do czerpania
          przyjemności z sexu bo nie mam nic piękniejszego jak patrzenie na
          kobietę która czerpie z tego przyjemność ( moja jak kłoda)
          a do czego zmierzam jeśli ktoś nie widzai w tym problemu i nie stara
          się zauważyć a widzi tylko swoje potrzeby ( a właściwie brak
          potrzeb) to nie sądze żeby wasz pomysł soś zmienił - w normalnym
          związku takie droczenie jest jak najbardziej mile widziane :)
          ale nie w przypadku oziębłości .. no ale spróbować można :) ja już
          nie próbuję . Niesądzę aby moja druga połowa doszła do wniosku co
          jest przyczyną - bo to my mężczyźni powinniśmy sie domyślać o co
          kobietą chodzi... ale one sie nie domyślą że my się nie
          domyślimy :) :)
          • freepestka Re: DLACZEGO on (MĄŻ) MI TO ROBI? 12.06.09, 15:12
            No cóż...ja próbowałam już chyba wszystkich sposobów-efekt
            pozostaje bez zmian.
            Wczoraj podjęłam ostatnią próbę zbliżenia się do męża-totalna
            klapa i porażka.Nie będę więcej próbować.Chyba pora przeprowadzić
            się do drugiego pokoju.
            A swoją drogą cieszę się że trafiłam na to forum-dzięki waszym
            postom uświadomiłam sobie że nie tylko mnie spotkało coś
            takiego.Pozdrawiam.
      • arronia Re: DLACZEGO on (MĄŻ) MI TO ROBI? 12.06.09, 16:16
        > Skoro tak się prosicie o tę chwilę przyjemności czemu
        > nie pójśc inną droga i ich nie przetrzymac??

        Był jakiś czas temu wątek o nieskuteczności tego podejścia. (Tzn. w drugą
        stronę, pan próbował panią przetrzymać. Pół roku - i bez zmian.)
    • aneczka22.1987 Re: DLACZEGO on (MĄŻ) MI TO ROBI? 14.06.09, 11:27
      Witam!Mój pomysł był skierowany do ogółu ale wiem że na jedną pare
      on zadziała ale na przykładzie innym poniesie totalną klapę wiec
      małe sprostowanie-to nie jst jakaś manipulacja.Po prostu ja jeszcze
      z tym problemów nie mam ale z całego serca chciałabym Wam pomóc bo
      sama nie chciałabym tak miec.I naprawde cierpliwosci bo widze że tu
      jeden kolega po mnie jest u kresu wytrzymałości-w małżeństwie nie
      zawsze jest tak jak sibie to wymarzyliśmy przed,ale czasami naprawde
      warto poświęcic pare miesięcy dla paru lat!Tym bardziej ze jest
      teraz dziecko.Naprawde warto zaczekac.I poświęcic się dla
      reszty.Teraz nie Ty jestes najwazniejszy.A żona na pewno w końcu
      wróci do normy.Powodzenia!!!
      • kawa.3 Re: DLACZEGO on (MĄŻ) MI TO ROBI? 14.06.09, 19:09
        Ja próbowałam przetrzymać mężą, trwało to długo i nic, było mu to na
        rękę. Jestem atrakcyjna i mam dość czekania. Szkoda mi życia na
        fanaberie męża. Pozdrawiam.
        • fugaa Re: DLACZEGO on (MĄŻ) MI TO ROBI? 19.06.09, 09:24
          ...i nie przetrzymasz, nie wierzcie w to, że uda się w sprawach seksu
          przetrzymać faceta i że faceci tracą ochotę na seks - gówno prawda. Efektem
          przetrzymywania będzie nowa partnerka do seksu i oczywiście 100% pewność żony,
          że nie jest zdradzana... wiem co mówię! pozdrawiam
          • caline-czka78 Re: DLACZEGO on (MĄŻ) MI TO ROBI? 19.06.09, 15:08
            zgadzam z fugaa

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka