Dodaj do ulubionych

deformacja ciała...

13.06.09, 23:08
czy ktos zna receptę na szczęcie, w sytuacji gdy mąż nie okazuje
najmniejszego zainteresowania, ciąża zrujnowała sylwetkę a światelko
w tunelu przestało istnieć... zazdroszczę kobietom, ktore mogą tak
po prostu zamknąć etap życia z niewlasciwym facetem i szukać nadal
drugiej połówki... Ja mam wrażenie, że życie odwrocilo się do mnie
plecami...
Obserwuj wątek
    • netty2 Re: deformacja ciała... 13.06.09, 23:31
      Co ty gadasz ???????????????????????????????????????????????
      Jak jeszcze jest troche uczuica i checi, to ruszac d...e, zabrac sie
      za sadelko i wroci dawna forma.
      Nie zalic sie tutaj.
      Ciaza nie niszczy ciala, ale obzarstwo moze ...
      • mimimima Re: deformacja ciała... 14.06.09, 10:17
        waże 48 kilo i problem nie leży w zaniedbaniu ale w zmianach ciała,
        ktore sa nieodwracalne... Uwierz mi,że czuję się jak pogrzebana
        żywcem , nie stać mnie na operacje plastyczne, brakuje mi wiary że
        bedę kiedyś żyla normalnie...Dzieci mam cudowne, ale nie jestem
        postrzegana w kategoriach kobiety ;(
    • diabel.pl Re: deformacja ciała... 13.06.09, 23:34
      moze zwroc sie do specjalisty np.dietetyk ktory zacznie odbudowywac od srodka
      nastepnym etapep pewnie bedzie silownia.on napewno ci przynajmi troszke pomoze.
      [url=https://www.suwaczek.pl/][img]https://www.suwaczek.pl/cache/547f1aed30.png[/img][/url]
      • anyx27 Re: deformacja ciała... 13.06.09, 23:50
        naprawdę uważacie, ze jak dziewczyna zgubi kilka kg/brzuszek itd, to
        nagle jej pożycie z mężem stanie się idealne, a życie nabierze znów
        sensu? owszem, poprawa wyglądu może coś zmienic, ale coś nie znaczy
        wszystko. Jeśli problemy w małżeństwem związane są z nadprogamowymi
        kg, to ja dziękuję za takie małżeństwo.
        • netty2 Re: deformacja ciała... 13.06.09, 23:53
          Wiesz, moze nie chodzic o kilka nadprogramowych kg, ale o to ile ich
          jest i jak to wyglada i czy to TYLKO to?
          Milosc miloscia, ale jak ktos cie nie kreci fizycznie, to klapa !
        • zakletawmarmur Re: deformacja ciała... 14.06.09, 00:08

          Tylko to może nie wystarczyć, ale to ważny element bo:
          - będzie atrakcyjniejsza fizycznie a faceci to wzrokowcy
          - nabierze pewności siebie, będzie się lepiej czuła w własnym ciele,
          będzie bardziej rozwiązła w łóżku. Facetom to się podoba:-)
          - będzie bardziej podobać się mężczyzną. Jej facet będzie bardziej
          zazdrosny, co przekłada się na pożądanie:-)
          - wyśle facetowi komunikat: dbam o siebie, dalej zależy mi na swoim
          wyglądzie= przypomni mu, że jest jego kochanką (nie tylko matką
          Twoich dzieci).
          • netty2 Re: deformacja ciała... 14.06.09, 00:09
            dokladnie
        • aandzia43 Re: deformacja ciała... 14.06.09, 21:51
          Jeśli problemy w małżeństwem związane są z nadprogamowymi
          > kg, to ja dziękuję za takie małżeństwo.

          Czasem bywają związane właśnie tylko z tymi nadprogramowymi
          kilogramami. Czasem.
    • possessive Re: deformacja ciała... 14.06.09, 01:16
      Jeśli mąż źle wpływa na Twoje ego biorąc pod uwagę twoje
      niedoskonałości(jeśli naprawdę istnieją) to koło się zamyka. Znam
      kobiety które nie mają jednej piersi a w łóżku z mężem radzą sobie
      świetnie. Ba, znałam mężczyznę, ktory miał żonę co miala trzy sutki
      i szalał za nią. To co ty mówisz o defektach. Jeśli jego niechęć
      jest na tle wyglądu to zawsze znajdzie się jakiś defekt, na który
      nie masz wpływu. Nie obwiniaj się. Albo jest miłość albo ranking
      pięknej pupy czy pięknego biustu. Nie ma sensu startować w rankingu -
      tam są sami przegrani.
      • efi-efi Re: deformacja ciała... 14.06.09, 08:34
        Zacznij od naprawiania własnego ciała, bo na to masz realny wpływ i da się jak
        się chce.

        Ja stosuję zasadę -jem wszystko- to co tuczy w małych ilościach, sałaty, warzywa
        w dużych.
        I ruch. NIENAWIDZĘ ćwiczyć, ale codziennie się zmuszam, sama siebie muszę
        przekonywać ,że warto te 30-40 min pomęczyć się fizycznie. W necie znajdziesz
        opis ćwiczeń na wszystko co sobie wymyślisz.
        Polecam szóstkę Weidera na brzuch. Płakałam robiąc te ćwiczenia, ale naprawdę warto.

        I zrób to dla siebie, nie faceta.

        A jakie duże masz dziecko? Może masz depresję poporodową?
        • mimimima Re: deformacja ciała... 14.06.09, 10:24
          Dzieki ogromne za odpowiedz, ale mój problem nie powstal ze względu
          na moją nadwagę, tylko zbyt szczuplą sylwetkę i relawytnie duże
          dzieci. Moja skora nie wytrzymala takiego obiążenia,wyglądam jak 80
          letnia staruszka, a mam 30 lat i spore juz dzieci. Wiem, ze zdarzaja
          sie takie sytuacje szalenie sporadycznie i prawdopodobnie przy
          wsparciu faceta można pogodzić sie z taką sytuacją. Ja zdaję sobie
          sprawę ,ze jestem bezsilna
          • diabel.pl mam dla CIEBIE ROZWIAZANIE 14.06.09, 14:15
            mimimima napisała:

            > Dzieki ogromne za odpowiedz, ale mój problem nie powstal ze względu
            > na moją nadwagę, tylko zbyt szczuplą sylwetkę i relawytnie duże
            > dzieci. Moja skora nie wytrzymala takiego obiążenia,wyglądam jak 80
            > letnia staruszka, a mam 30 lat i spore juz dzieci. Wiem, ze zdarzaja
            > sie takie sytuacje szalenie sporadycznie i prawdopodobnie przy
            > wsparciu faceta można pogodzić sie z taką sytuacją. Ja zdaję sobie
            > sprawę ,ze jestem bezsilna

            W POLSCE NA KANALE 2 WYCHODZI NOWA EDYCJA BABEK KTORE BEDA ZMIENIALY KOBIETY A
            PRZEDEWSZYSTKIM OPERACJE PLASTYCZNE BEDA ROBIC COS TAKIEGO TO JEST JAK MISS
            SWAN,wiec napisz tam a najpierw poszukaj w internecie
            • mimimima Re: mam dla CIEBIE ROZWIAZANIE 14.06.09, 21:52
              Obawiam się, że z moją fobią wystapienie przed tak ogromną publiką
              jest niemozliwe(od dziesięciu lat nawet nie mialam odwagi pójść do
              zwyklego internisty, lecze się wylacznie u irydologa). Byłam u
              chirurga, ktory owszem stwierdzil, że jest szansa wycięcia
              zniszczonej skóry, ale nie podjąl się polecenia mi konkretnego
              specjalisty, bo jak stwierdził, efekt końcowy mógłby okazać sie
              jeszcze gorszy niż to co jest aktualnie... To co najbardziej mnie
              boli to fakt, ze kompletnie nie umiem się pogodzić z akceptacją
              calej tej sytuacji i wiem, że nie zrozumie tego nikt, kto nie zaznał
              takiego oszpecenia. Szukalam pomocy u psychologa, kobieta sugerowala
              mi że to naturalna kolej rzeczy, natomiast facet wciaż tylko
              powtarzal, ze jestem piekna kobietą ... Nie rozumiał,że wcale się
              tak nie czuję i że tego najbardziej mi brakuje. Zupełnie wycofałam
              się z zycia towarzyskiego, a co najgorsze brakuje mi zwykłej radości
              z życia. Najbardziej żaluję, ze nie potrafie pokazać swoim dzieciom,
              że warto żyć, chociaż one sa już na tyle duże i mądre, że właściwie
              sa moim jedynym źródlem wsparcia i ciepłego słowa... Ale przecież
              nie na tym polega dzieciństwo. Planuje teraz wyjazd z dziećmi na
              całe wakacje do kraju gdzie ludzie z zalożenia nie zwracaja na
              siebie uwagi, i mam cicha nadzieję, że zmiana środowiska trochę mnie
              oddołuje...
        • anyx27 Re: deformacja ciała... 14.06.09, 10:43
          efi-efi napisała:

          > I ruch. NIENAWIDZĘ ćwiczyć, ale codziennie się zmuszam, sama
          siebie muszę
          > przekonywać ,że warto te 30-40 min pomęczyć się fizycznie.

          > Polecam szóstkę Weidera na brzuch. Płakałam robiąc te ćwiczenia,
          ale naprawdę w
          > arto.

          Czytam to i nie mogę uwierzyć :/
          Ćwiczenia itd. to ma być przyjemność, a jesli przyjemności nie
          sprawiaja, to lepiej je sobie darować.

          a ciekawe, co mąż robi, żeby podobać się żonie.

          • songo3000 Dorośnij dziewczynko 14.06.09, 11:29
            Jednym ze składników pożądania jest wygląd fizyczny. Jeżeli w oczach partnera spada poniżej jego indywidualnego minimum to i z seksu nici.
            Masz jakieś naiwne wyobrażenie, że po zaobrączkowaniu facetowi musi stawać na zawołanie a kobiecie robić się mokro bo 'kochają'? Jeśli tak to czas odrobić lekcje z podstaw fizjonomii człowieka.

            > a ciekawe, co mąż robi, żeby podobać się żonie.
            A co Cię to obchodzi? Babeczka nie sygnalizowała swojego braku ochoty. No tak, to się mieści w kategorii 'a u was to murzynów biją', hehe.
            • felicia.3 Re: Dorośnij dziewczynko 26.06.09, 00:01
              a ty songo....pier...sz jak zwykle w stylu pseudomondrym.byle cos napisac.jak
              ten pies,co zostawia po sobie slady.a kobita ma najzwyklejszy w swiecie
              problem.prawdziwy facet nawet nie musi probowac rozumiec kobiecych
              imaginacji,wystarczy,ze zachowuje klase,trzyma sie z daleka i toleruje.zachowuje
              sie jak prawdziwy mezczyzna z jajami.ale tez zdarzaja sie czesto takie dupki,co
              poza durnymi komentarzami na forum kiepsko blyszcza w realu.uprzedzam z gory,ze
              dalsze jakkolwiek by nie byly wysublimowane uwagi sa dla mnie jak woda na
              mlyn.chetnie poczytam,czym "blysniesz".
              • krzysztof-lis Re: Dorośnij dziewczynko 26.06.09, 00:22
                > chetnie poczytam,czym "blysniesz".

                Na błyskotki trzeba zasłużyć. Ty, póki co, zasłużyłaś najwyżej na słownik.
                • felicia.3 panowie; 26.06.09, 08:19

                  mala pomylka niestety.ironie to trzeba rozumiec.szczegolnie te forumowa,gdzie
                  umyslne pisanie czegos blednie ma podkreslic lajtowy stosunek do autora.i nie
                  podniecac sie zbytnio prosze.ja tu tylko czasami dla rozrywki wpadam.
                  • krzysztof-lis Re: panowie; 26.06.09, 16:46
                    No to się pomyliłaś, czy błąd był celowy?
                    • zyg_zyg_zyg Re: panowie; 26.06.09, 16:52
                      Wy się pomyliliście, a błąd był celowy.

                      Songo, wredny feministo, dobrze, że braków w edukacji Felicii nie
                      wytykasz, bo czasem sam sadzisz niezłe ortografy... :-)
                      • songo3000 Re: panowie; 26.06.09, 17:10
                        Kto WY??? Przecie wyraźnie napisałem, że nie wytykam tych wszystkich błędów stylistycznych :-)

                        A w ogole :) to te złe posty pisze moje mroczne alter ego, hehe.
                        • zyg_zyg_zyg Re: panowie; 26.06.09, 17:17
                          > A w ogole :) to te złe posty pisze moje mroczne alter ego, hehe.

                          Ciekawe, co ono jeszcze - oprócz pisania tych złych postów -
                          robi... :-)
                        • felicia.3 Re: panowie; 28.06.09, 00:33
                          wez Songo napisz jak krowie na rowie konktetnie,bo bredzic bez sensu,ladu skladu
                          i porzadku trzeba umiec.a puszczac pseudoatrakcyjne baki na forum to akurat
                          wielka sztuka nie jest.gdzies ci umknelo to hehe alterego:)no wykaz sie wacpan
                          jakakoplwiek finezja.moze byc pseudoartystyczna;)
                          • songo3000 Re: panowie; 28.06.09, 11:32
                            Konkretnie to krowie nie da się nic wytłumaczyć bo za głupia na to, nawet mroczne alter ego nie pomoże. Za to kijem bez problemu pogonić można.

                            PS. hehe.
                            • felicia.3 Re: panowie; 28.06.09, 16:31
                              phiii;)wiedzialam,zes burak i po argumenty na bruk siegniesz.a juz liczylam na
                              jakas zaawansowana i wyrafinowana gre wstepna:DDD jestem zdegustowana

                              ps.pamietaj o ironii:)
              • songo3000 Nareszcie jakiś facet z jajami w moim fanklubie 26.06.09, 00:57
                Bardzo się cieszę, że ktoś w końcu z obgryzionymi ze zniecierpliwienia paznokciami wyczekuje na moje wysublimowane posty. Mmmm, tak sobie zaskarbiłaś moją łaskawość, że nawet nie przyłącze się do reszty forum wytykającego braki w edukacji. KS, bez przesady, od czasu do czasu można przymknąć oko na wtórny analfabetyzm - przecież liczy się mądra treść O!
          • malalajza Re: deformacja ciała... 16.06.09, 16:51
            > > Polecam szóstkę Weidera na brzuch. Płakałam robiąc te ćwiczenia,
            > ale naprawdę w
            > > arto.
            >
            > Czytam to i nie mogę uwierzyć :/
            > Ćwiczenia itd. to ma być przyjemność, a jesli przyjemności nie
            > sprawiaja, to lepiej je sobie darować.

            sorry za OT, ale chyba nigdy naprawde nie trenowalas, skoro tak piszesz.
            6Weidera to rzeczywiscie cholernie ciezkie cwiczenia, ale dosc skuteczne,
            chociaz nie dla poczatkujacych, bo mozna sobie krzywde zrobic.
        • zakletawmarmur Re: deformacja ciała... 20.06.09, 16:17
          > I ruch. NIENAWIDZĘ ćwiczyć, ale codziennie się zmuszam, sama
          siebie muszę
          > przekonywać ,że warto te 30-40 min pomęczyć się fizycznie. W necie
          znajdziesz
          > opis ćwiczeń na wszystko co sobie wymyślisz.
          > Polecam szóstkę Weidera na brzuch. Płakałam robiąc te ćwiczenia,
          ale naprawdę w
          > arto.

          A6W też polecam, choć jeszcze nigdy do końca nie doszłam a ćwiczę od
          kilku dobrych lat ze dwa razy do roku. Zawsze gdzieś po drodze mnie
          leń ogarnia:-)

          Nie zgadzam się natomiast, że powinno się zmuszać do ćwiczeń. Ja tak
          nie potrafię. Uważam, że to nie powinno boleć przynajmniej
          psychicznie:-) Trzeba tylko wybrać odpowiedni dla siebie sposób:-)
          Może to być taniec, wspinaczka, siatkówka, czy pływanie. Przyjemność
          płynąca z ruchu jest dla mnie większą mobilizacją niż odległa w
          czasie wizja zgrabnego tyłka:-) Ostatnio bardzo polubiłam bieganie.
          Ale nie takie po boisku, tylko po lesie. Tam gdzie trzeba wbiec pod
          górkę, przeskoczyć kałużę i zeskoczyć z głazu. Można się poczuć jak
          Rambo:-)
    • murakami2 Re: deformacja ciała... 14.06.09, 11:41
      Nie ma takiej recepty. Może tylko egoizm. Bez względu na wydatki domowe
      zapożyczyć się lub oszczędzać na operację i zrobić ją i poczuć się lepiej.
      Natomiast czy to zwróci pożycie? Nie wiadomo. Różne bywają scenariusze w takich
      sytuacjach, w zależności od tego, jak poważny jest rozkład związku w ogóle.
      • ewa1125 Re: deformacja ciała... 14.06.09, 20:15
        Nie musisz od razu robic sobie operacji plastycznej.Sa one
        drogie,bolesne i wiaza sie z dosc widocznymi bliznami np. po
        plastyce brzucha. Zawsze mozesz isc do dobrego gabinetu kosmetyczno-
        dermatologiczno-estetycznego.Teraz jest masa zabiegow
        nieinwazyjnych,lub mniej inwazyjnych niz operacja.Moze to byc
        mezoterapia,laser frakcyjny,dermabrazja,terapia falami
        radiowymi,odpowiednie maski do ciala lub inne blotka.Uwierzcie
        dziewczyny medycyna estetyczna ma do zaoferowania mase zabiegow
        poprawiajacych stan skory,niwelujacych rozstepy.Zycze powodzenia i
        nie zalamuj sie:D
    • lilyrush Re: deformacja ciała... 14.06.09, 11:47
      no chyba jednak ciut przesadzasz- nie ma takiej opcji, żebys w wieku 30 lat
      wyglądała na 80- widać podstawowy problem z oceną siebie. Nie powiem ci ze masz
      ćwiczyć, bo nie o kg chodzi, ale zadbaj o siebie w inny sposób- zrób dla swojego
      ciała co możesz i przekonaj swoja głowę, ze zrobiłaś wszytko co mogłaś i nadal
      jesteś młoda i chcesz żyć. Jest takie bardzo stare powiedzenie "każda potwora
      znajdzie swego amatora" i jakkolwiek byśmy się nie obrażali to jest prawdziwe.
      Widocznie Twój maz to nie ten facet i tyle. A kwestia czy Ty możesz ot tak
      zamknąć etap życia z niewłaściwym facetem i zacząć od nowa nie ma nic wspólnego
      z rozstępami i ewentualnym obwisłym biustem tylko z Twoim przekonaniem , ze
      chcesz i możesz.
      Uwierz mi- nie chcesz nowego faceta, który poleci na Twój wygląd. Chcesz takiego
      któremu i tak będziesz sie podobać.
      • efi-efi Re: deformacja ciała... 14.06.09, 15:55
        >>Czytam to i nie mogę uwierzyć :/
        Ćwiczenia itd. to ma być przyjemność, a jesli przyjemności nie
        sprawiaja, to lepiej je sobie darować.

        a ciekawe, co mąż robi, żeby podobać się żonie.

        - ależ ja to robię głównie dla siebie. Jestem estetką, lubię się sobie podobać!

        Pływam,jeżdżę na rowerze, biegam z przyjemnością, a ćwiczeń nie lubię, ale muszę
        bo od dłuższego czasu prowadzę leniwy tryb życia.

        A poza tym fajnie być gibkim i wygimnastykowanym w łóżku :)
      • urquhart Re: deformacja ciała... 14.06.09, 17:11
        > Widocznie Twój maz to nie ten facet i tyle. A kwestia czy Ty możesz ot tak
        > zamknąć etap życia z niewłaściwym facetem i zacząć od nowa nie ma nic wspólnego
        > z rozstępami i ewentualnym obwisłym biustem tylko z Twoim przekonaniem

        Jasne jak sie jest leniem i sie nie chce zadbać o wygląd i atrakcyjność fizyczną
        to trzeba sobie wziąć lenia równego sobie, wtedy jest nić porozumienienia
        przynajmniej, on piwko na kanapce, ona ciasteczko i serialik i razem się
        zapuszczają :)
        • triss_merigold6 Re: deformacja ciała... 14.06.09, 17:19
          Rozstępy są pęknięciami tkanki łącznej a ich pojawienie się (w wieku
          dojrzewania, podczas zmian wagi) zależy głównie od predyspozycji
          genetycznych. Usunąć można laserem i to nie do końca. Część kobiet
          po ciąży ma rozstępy mimo wcierania pojędrniających kremów,
          niedużego przyrostu wagi etc. a część nie.
          • krzysztof-lis Re: deformacja ciała... 14.06.09, 17:29
            > Rozstępy są pęknięciami tkanki łącznej a ich pojawienie się (w
            > wieku dojrzewania, podczas zmian wagi) zależy głównie od
            > predyspozycji genetycznych. (...)

            I można być leniwą e-krową i zrzucać wszystko na predyspozycje albo pracować nad
            sobą.

            Zwłaszcza dotyczy to przybierania na wadze, które e-krowy superszybko zrzucają
            na obciążenie genetyczne i wymagają od facetów, by dorośli, dojrzali i przestali
            patrzeć z obrzydzeniem na tłuste brzuchy i półdupki.
            • triss_merigold6 Re: deformacja ciała... 14.06.09, 17:41
              Można też obrażać się na rzeczywistość. Jeśli dziewczyna po wieku
              dojrzewania kiedy szybko rosła ma sporo rozstępów to można
              przypuszczać, że ciąża jej zaszkodzi na skórę więc powinna
              szczególnie dbać. Jeśli w rodzinie partnera/ki wszyscy mają solidną
              nadwagę to partner/ka prawdopodobnie też ma skłonności i
              powinien/powinna pilnować diety.
              Mnie akurat tłuste brzuchy i szerokie podgardla u mężczyzn brzydzą,
              brzydziły zawsze i nigdy tego nie kryłam więc takich panów sobie nie
              wybierałam. Proste.
              Z drugiej strony mam:
              - komfort świadomości, że - o ile nie trafi się jakaś straszna
              choroba - zachowam smukłą sylwetkę do końca życia
              - komfort świadomości, że gdybym nawet przytyła z 10 kg to aktualny
              i tak będzie zachwycony, bo preferuje pełniejsze kobiety.
              To bardzo budujące mieć taki komfort.
              • krzysztof-lis Re: deformacja ciała... 14.06.09, 18:00
                > Można też obrażać się na rzeczywistość.

                Rozumiem, że wymaganie od mężczyzn by "dojrzeli i nie patrzyli tylko na wygląd"
                nie podpada pod tę kategorię?

                Małżeństwo to pewien układ, przytycie w trakcie ciąży jest naturalne i nie
                powinno być powodem do jakichkolwiek zarzutów. Ale utrzymywanie nadwagi po
                urodzeniu dziecka i wymaganie, by mąż "dojrzał" już jest nieuczciwe. To
                zwyczajne świństwo.
                • jesod Re: deformacja ciała... 14.06.09, 22:55
                  krzysztof-lis napisał:
                  > Małżeństwo to pewien układ,

                  Tak??? A ja ciągle mam pewność, że jest to związek partnerski
                  oparty na wzajemnym uczuciu miłości. :)

                  • songo3000 Re: deformacja ciała... 15.06.09, 10:29
                    Tylko, że ta miłość szybko ulatuje jeśli potrzeby jednej ze stron są odczuwalnie zaniedbywane. Mówimy o tym samym tylko z mniej lub bardziej cynicznego punktu widzenia.
                    • jesod Re: deformacja ciała... 15.06.09, 10:59
                      songo3000 napisał:
                      > Tylko, że ta miłość szybko ulatuje jeśli potrzeby jednej ze stron
                      są odczuwalnie zaniedbywane.

                      Wtedy już raczej nie możemy mówić o związku partnerskim w
                      małżeństwie.

                      > Mówimy o tym samym tylko z mniej lub bardziej cynicznego punktu
                      > widzenia.

                      Nie, nie mówimy o tym samym, bo Ty zaczynasz mówić o formalnym
                      małżeństwie, w odróżnieniu od tego, co pod tym pojęciem należy
                      rozumieć, a o czym wspomniałam wcześniej.

                  • krzysztof-lis Re: deformacja ciała... 15.06.09, 12:07
                    > Tak??? A ja ciągle mam pewność, że jest to związek partnerski
                    > oparty na wzajemnym uczuciu miłości. :)

                    Związek partnerski = układ o ściśle określonych regułach opisujących to
                    partnerstwo. Każdy związek służy zaspokajaniu potrzeb obydwu stron, to też swego
                    rodzaju układ.
        • zakletawmarmur Re: deformacja ciała... 14.06.09, 18:41

          Tylko to czy ktoś o siebie dba czy nie, nie koniecznie musi iść w
          parze z takimi wymaganiami względem partnera/partnerki:-) Śmieszne
          by było, gdyby taka Ann Nicole Smith żądała od swojego byłego męża
          chodzenia na siłownie czy na solarium:-)
          • mmmamusiaaa Re: deformacja ciała... 14.06.09, 19:40
            ja też mam dzieci, urodziły się bardzo duże (prawie 5kg/szt), miałam strasznie
            obwisły brzuch, z piersiami nie było źle bo nie karmiłam moich dzieci, teraz
            brzuch mam prawie płaski, kosztowało mnie to dużo wysiłku fizycznego i dużo
            samozaparcia, mąż bardzo mi pomógł, ale to inna historia bo nasz związek jest
            baaardzo partnerski i tolerancyjny :) nie raz mówił mi że mam "oponę" :)
            gdy zaczęłam się odchudzać, chudło wszystko a wiszący brzuch pozostawał, pomógł
            mi pas ściągający na dzień i krem na noc (mąż mi nim brzuch smarował, i sobie
            zazwyczaj także bo wiadomo jak się takie masaże kończą...)
            Dzisiaj jest prawie ok gdyby nie rozstępy... są okrutne, ale ja już się
            przyzwyczaiłam (faktycznie jest to genetyczne bo podczas ciąży smarowałam brzuch
            i nic to nie dało), noszę bikini na plaży i mam to w nosie, jedyne czego mi
            szkoda to fakt że nie mogę mieć kolczyka w pępku a bardzo bym chciała... nie
            mogę bo mój "brzydki" brzuch za bardzo rzucałby się w oczy.
            Także głowa do góry i do roboty!!! dasz radę, niema rzeczy niemożliwych...
          • urquhart lenistwo w innych dziedzinach 14.06.09, 21:22
            zakletawmarmur napisała:

            > Tylko to czy ktoś o siebie dba czy nie, nie koniecznie musi iść w
            > parze z takimi wymaganiami względem partnera/partnerki:-) Śmieszne
            > by było, gdyby taka Ann Nicole Smith żądała od swojego byłego męża
            > chodzenia na siłownie czy na solarium:-)

            "Związek to wymiana seksu na dobra" zapomniałaś co pisał Wojcieszke?
            To piękny przykład: Ann Nicole Smith dbała o seksualny wizerunek a J. Howard
            Marshall zadbał o zgromadzenie zasobów (Anna odziedziczyła pół miliarda, za
            potencjalną gotowość do seksu bo staruszek nie wiadomo czy nawet skorzystał :) ).
            Lenistwo liczy sie w zupełnie innych dziedzinach.
            • zakletawmarmur Re: lenistwo w innych dziedzinach 15.06.09, 12:47

              > Lenistwo liczy sie w zupełnie innych dziedzinach.

              Możesz nazywać to lenistwem, dla mnie to wzajemne spełnianie swoich
              potrzeb. Nie ma ludzi idealnych. Każdy z nas ma swoje mocne i słabe
              strony. Idealny związek polega na tym, żeby nadrabiać braki partnera
              i pomagać mu rozwijać zdolności (i vice versa). Pieniądze to tylko
              fizyczny obraz potrzeb emocjonalnych, tak jak seks, romantyczna
              kolacja, zajmowanie się dziećmi, czy chwalenie się wyjątkowymi
              zdolnościami partnera:-) Każdy z nas ma wiele tych niedostatków,
              które partner ma zapełnić. Im lepiej to robimy, tym stabilniejszy
              związek. Nie widzę więc sensu w skupianiu się jedynie na
              pieniądzach.

              Swoją drogą związki ludzkie, zawsze kojarzyły mi sie to z łączeniem
              się pierwiastków:-)

              Nie wiem kiedy facetom ostatecznie przestaje stawać, ale zdarzyło
              nam się kilka razy nakryć dziadka narzeczonego (facet po 80) z sporo
              młodszą kobitką. Nawet jeśli nie chodził o stosunek, to jakąś radość
              musiał z jej obecności mieć:-)
              • urquhart Re: lenistwo w innych dziedzinach 15.06.09, 12:52
                zakletawmarmur napisała:

                > Nie wiem kiedy facetom ostatecznie przestaje stawać, ale zdarzyło
                > nam się kilka razy nakryć dziadka narzeczonego (facet po 80) z
                sporo
                > młodszą kobitką. Nawet jeśli nie chodził o stosunek, to jakąś
                radość
                > musiał z jej obecności mieć:-)

                Jasne, sama nadzieja na seks powala sie poczuć młodszym o
                generację :)
        • lilyrush Re: deformacja ciała... 14.06.09, 22:10
          urquhart napisał:

          > > Widocznie Twój maz to nie ten facet i tyle. A kwestia czy Ty możesz ot ta
          > k
          > > zamknąć etap życia z niewłaściwym facetem i zacząć od nowa nie ma nic wsp
          > ólnego
          > > z rozstępami i ewentualnym obwisłym biustem tylko z Twoim przekonaniem
          >
          > Jasne jak sie jest leniem i sie nie chce zadbać o wygląd i atrakcyjność fizyczn
          > ą
          > to trzeba sobie wziąć lenia równego sobie, wtedy jest nić porozumienienia
          > przynajmniej, on piwko na kanapce, ona ciasteczko i serialik i razem się
          > zapuszczają :-)

          Ty nie udawaj, ze czytać ze zrozumieniem nie umiesz ;-)
          Mnie ciąża śladów nie zostawiła, poza blizna na cesarce, nie mam 1 zbędnego
          kilograma i wyglądam sporo młodziej niż mam, a przez prawie rok nie wyobrażałam
          sobie, że mogłabym odejść od mojego byle jakiego męża i zacząć od nowa i że
          jakikolwiek facet może mnie zechcieć. Najważniejsze było moje poczucie, ze mogę.
          I o tym tu piszę, a nie o lenistwie i pozwoleniu na nie.
          • urquhart Re: deformacja ciała... 14.06.09, 22:37
            > Ty nie udawaj, ze czytać ze zrozumieniem nie umiesz ;-)
            > Mnie ciąża śladów nie zostawiła, poza blizna na cesarce, nie mam 1 zbędnego
            > kilograma i wyglądam sporo młodziej niż mam, a przez prawie rok nie wyobrażałam
            > sobie, że mogłabym odejść od mojego byle jakiego męża i zacząć od nowa i że
            > jakikolwiek facet może mnie zechcieć. Najważniejsze było moje poczucie, ze mogę

            Jedni mają to coś za darmo od genów i natury inne muszą na seksowny wygląd
            ciężko zapracować. Podobnie mają faceci z zasobami od których zależy ich
            atrakcyjność w związku.
            A krytyczną świadomość że sie jest atrakcyjną partią lub mniej atrakcyjną trzeba
            nabywać na "wolnym rynku" a nie u partnera że sie to świecie należy "bo przysiegał"
            • possessive Re: deformacja ciała... 14.06.09, 23:10
              urquhart napisał:

              > Jedni mają to coś za darmo od genów i natury inne muszą na
              seksowny wygląd
              > ciężko zapracować. Podobnie mają faceci z zasobami od których
              zależy ich
              > atrakcyjność w związku.
              > A krytyczną świadomość że sie jest atrakcyjną partią lub mniej
              atrakcyjną trzeb
              > a
              > nabywać na "wolnym rynku" a nie u partnera że sie to świecie
              należy "bo przysie
              > gał"

              "Ty go uczysz jak nie sercem, lecz czuć rozumem
              chcesz, by wierzył, że kochanie na sprzedaż jest[...]testosteron"

              Jednak handelek handelek ;-)
              • urquhart handelek handelek 15.06.09, 08:53
                possessive napisała:

                > Jednak handelek handelek ;-)

                Związek partnerski z nazwy oparty jest na handelku: wzajemnym
                spełnianiu oczekiwań. Bezinteresowna to moze byc przyjaźń. I to
                nawet dość rzadko.
                W przyrodzie ogólnie zwiazki mogą być symbiotyczne gdzie obie strony
                odnoszą korzyści albo pasożytnicze gdzie tylko jedna czerpie kosztem
                drugiej.
                • jesod Re: handelek handelek 15.06.09, 10:04
                  urquhart napisał:
                  > Związek partnerski z nazwy oparty jest na handelku: wzajemnym
                  > spełnianiu oczekiwań.

                  Handelek to inaczej kupczenie, stąd mamy już blisko do dupczenia za
                  coś - inaczej o handelku mowy być nie może.
                  Związek partnerski niestety nie jest oparty na handelku, bo wzajemne
                  spełnianie oczekiwań, polega na naszej chęci dawania drugiej stronie
                  tego, co sprawia jej przyjemność i radość, po to abyśmy mogli czuć
                  się szczęśliwi albo mieć chociaż namiastkę tego szcześcia.
                  Chęć dawania/ofiarowywania czegoś drugiej stronie ma swoje źródło w
                  naszych uczuciach, jeśli ujmujesz to w kategoriach handelku, to jest
                  to zwykłe wyrachowanie, zimna kalkulacja, a do partnerstwa w związku
                  ciągle daleka droga.

                  urquhart napisał:
                  > Bezinteresowna to moze byc przyjaźń.

                  No może, ale nie tylko przyjaźń... Związki partnerskie nie powstają
                  tylko z przyjaźni, choć jest ona dla nich mocnym fundamentem.

                  urquhart napisał:
                  > W przyrodzie ogólnie zwiazki mogą być symbiotyczne gdzie obie
                  strony odnoszą korzyści albo pasożytnicze gdzie tylko jedna czerpie
                  kosztem drugiej.

                  Wydaje się to być dorobioną teorią do smutnego i jednak nieudanego
                  związku. :)
                  • songo3000 Re: handelek handelek 15.06.09, 10:34
                    > Wydaje się to być dorobioną teorią do smutnego i jednak nieudanego
                    > związku. :)
                    Wydaje się, że po prostu na biologii w SP nie uważałaś.

                    Zresztą sorry, Twój poprzedni wywód to >dokładny< przykład dorabiania ideologii (żadnej faktologii tu nie widzę) do swojego punktu widzenia.
                    • jesod Re: handelek handelek 15.06.09, 11:11
                      songo3000 napisał:
                      > Wydaje się, że po prostu na biologii w SP nie uważałaś.
                      Szybki jesteś w podsumowaniach, ale oprzyj to na faktach, a nie
                      domysłach.

                      > Zresztą sorry, Twój poprzedni wywód to >dokładny< przykład
                      dorabiania i deologii (żadnej faktologii tu nie widzę) do swojego
                      punktu widzenia.

                      W takim razie uzasadnij to, co napisałeś powyżej opierając się
                      oczywiście na faktologii.


                • possessive Re: handelek handelek 15.06.09, 13:57
                  urquhart napisał:

                  > W przyrodzie ogólnie zwiazki mogą być symbiotyczne gdzie obie
                  strony
                  > odnoszą korzyści albo pasożytnicze gdzie tylko jedna czerpie
                  kosztem
                  > drugiej.

                  Skoro się tak upierasz na socjobiologię, pozostaje tylko odwołać się
                  do feminizmu. Czytałeś cytat z piosenki Kayah? To nie ty tak myślisz
                  to testosteron nakazuje ci tak myśleć :). Kobiety tak nie myślą, jak
                  widać.
                  • urquhart Re: handelek handelek 15.06.09, 14:16
                    possessive napisała:
                    > Skoro się tak upierasz na socjobiologię, pozostaje tylko odwołać
                    się
                    > do feminizmu. Czytałeś cytat z piosenki Kayah? To nie ty tak
                    myślisz
                    > to testosteron nakazuje ci tak myśleć :). Kobiety tak nie myślą,
                    jak
                    > widać.

                    poniekad masz rację :)
                    ci wykastrowani bez testosteronu daja sie wkręcić w kobiece myslenie
                    jak kobieta coś chce to wynika z miłości że słabszej kobiecie się
                    ustępuje, a jak mężczyzna cos chce to oczywiscie obrzydliwy samczy
                    egoizm :)
                    • possessive Re: handelek handelek 16.06.09, 11:04
                      To polega na tym: wy sądzicie, że my kobiety zawieramy z wami jakąś
                      transakcję wiązaną typu wzajemna wymiana korzyści. My nie
                      podchodzimy do związków tak racjonalnie. Szukamy więzi emocjonalnej,
                      zrozumienia, poczucia wyjątkowości tego co przeżywamy z drugą osobą
                      i innych sentymentalnych bzdur(często kobiety same nie wiedzą po co
                      szukają związku to raczej instynktowne).Dlatego takie
                      nieporozumienia i żal ze strony kobiety, gdy mężczyzna zaczyna żądać
                      zrealizowania swojej części "umowy". Zresztą kobiety muszą działać
                      nieracjonalnie i instyntkownie tak nas skonstruowała natura, inaczej
                      po co byśmy wchodziły w tak nieopłacalny układ jak macierzyństwo.
                      Oczywiście generalizuję i upraszczam ale w pewnym sensie to nas
                      dzieli: interesowność i utopia.
                      • urquhart Re: handelek handelek 16.06.09, 11:20
                        possessive napisała:
                        > podchodzimy do związków tak racjonalnie. Szukamy więzi
                        emocjonalnej,
                        > zrozumienia, poczucia wyjątkowości tego co przeżywamy z drugą
                        osobą
                        > i innych sentymentalnych bzdur(często kobiety same nie wiedzą po
                        co
                        > szukają związku to raczej instynktowne).Dlatego takie
                        > nieporozumienia i żal ze strony kobiety, gdy mężczyzna zaczyna
                        żądać
                        > zrealizowania swojej części "umowy".

                        Niezależnie od intencji, niezrozumienia, facet który najpierw
                        postara się dać kobiecie to czego oczekiwała hojną ręką, a
                        zrealizowania swoich oczekiwań nie może się doczekać czuje się
                        WYDYMANY.

                        O czym, jak na przykłąd próbuje obiektywnie pisać Zafia Milska to ją
                        baby chcą rozdrapać i zjeść żywcem, upierając się bzdurnie
                        że "nomalny" "dojrzały" mężczyna ma takie same oczekiwania i emocje
                        jak kobieta :)
                        • possessive Re: handelek handelek 16.06.09, 11:32
                          urquhart napisał:

                          > O czym, jak na przykłąd próbuje obiektywnie pisać Zafia Milska to

                          > baby chcą rozdrapać i zjeść żywcem, upierając się bzdurnie
                          > że "nomalny" "dojrzały" mężczyna ma takie same oczekiwania i
                          emocje
                          > jak kobieta :)

                          Nie zgadzam się, tj. zgadzam się z Tobą. Tj. normalny mężczyzna, a
                          dojrzały mężczyzna to dwie różne kwestie. Mężczyzna też ma prawo być
                          niedojrzały ale ponieważ jest na ogół lepiej pogodzony ze swoją
                          seksualnością - tu może pomóc kobiecie. W innych kwestiach czasem
                          mężczyzna wymaga pomocy. Różnie to jest.
                          • urquhart Re: handelek handelek 16.06.09, 11:47
                            possessive napisała:

                            > Nie zgadzam się, tj. zgadzam się z Tobą. Tj. normalny mężczyzna, a
                            > dojrzały mężczyzna to dwie różne kwestie. Mężczyzna też ma prawo
                            być
                            > niedojrzały ale ponieważ jest na ogół lepiej pogodzony ze swoją
                            > seksualnością - tu może pomóc kobiecie. W innych kwestiach czasem
                            > mężczyzna wymaga pomocy. Różnie to jest.

                            A niedojrzale kobiety? Nie ma ich? Każda jest dojrzała bo zajmie sie
                            potomstwem podobnie jak samica każdego innego gatunku ssaków
                            motywowana oksytocyną?
                            A może to kobiety są zawsze niedojrzałe z punktu widzenia mężczyzn?
                            Dlaczego punkt widzenia spełniania kobiecych oczekiwań ma być
                            wyanacznikiem "dojrzałości" czy "normalności?"
                            • possessive Re: handelek handelek 16.06.09, 13:07
                              Żartujesz? Przecież my od lat udajemy przed Wami niedojrzałe i
                              infantylne, żeby was obłaskawić. Każda inteligentna kobieta wie, że
                              z mężczyzną najlepiej załatwić sprawę wdzięcząc się jak idiotka.
                              Zawsze się na to łapiecie i nie ma innej drogi do was. Widziałeś
                              mężczyznę któremy by zaimponowała kobieta dojrzała i poważna? Chyba
                              tylko na spotkaniach neokatechumenatu. Jak jesteśmy dojrzałe to
                              właśnie nie chcecie spełniać żadnych oczekiwań.


                    • possessive Re: handelek handelek 16.06.09, 11:26
                      Poza tym kultura wzmacniała bardzo długo różnice w postrzeganiu
                      świata przez kobietę i mężczyznę. Postawa kobiety poświęcającej się
                      bezinteresowownie dla rodziny i dzieci, cnotliwej, religijnej
                      unikającej seksu i nieodczuwającej pożądania, a tylko same
                      altruistyczne instynkty pokutuje wciąż gdzieś w poprzednich
                      pokoleniach.
                      W mojej rodzinie wciąż krąży anegdotka jakiegoś wujka czy dziadka,
                      że jego partnerka gdy dochodziła krzyczała: "Dosyć, wystarczy,
                      wystarczy.. " tak się czuła winna, że odczuwała przyjemność z
                      brudnej żądzy. Trudno się dziwić, że u niektórych kobiet w sytuacji
                      kryzysu chęć ukarania siebie i innych może być wciąż bardzo silna, a
                      nieodczuwanie pożądania to podświadomy imperatyw moralny, ucieczka w
                      poświęcenie, porządność i "dziewiczą czystość", co dla mężczyzny
                      jest pogwałceniem zawartej umowy.
                      Tymczasem aby kobieta była bez winy i wstydu wymaga wydatnej pomocy
                      mężczyzny. Handelek może być z kobietą świadomą i wolną od tych
                      uwarunkowań.
    • efi-efi Re: deformacja ciała... 14.06.09, 21:46
      Ważysz 48kg. Piszesz, że masz zdeformowaną sylwetkę.
      Ręce i nogi masz w porządku? A twarz, szyja dekolt?
      Co masz konkretnie nie tak? I dlaczego nieodwracalnie?
      • mimimima Re: deformacja ciała... 14.06.09, 22:16
        W mojej ocenie mam tylko ładne oczy, dawniej zawsze slyszałam, że
        śmieję się najpiekniej własnie wzrokiem... Teraz mam wrażenie, że
        mam wzrok zgorzknialej kobiety, ktora zapomniala juz co to
        komplementy. Mój mąż nalezy do osob bardzo oszczędnych w slowach i
        potrafi jedynie powiedzieć, że rzeczy oczywiste nie wymagaja
        komentarza.Jedynym plusem jest fakt, ze nigdy nie mówi mi rzeczy
        negatywnych.Ale i tak bez pozytywnych słów mam cholernie niską
        samoocenę.
        • zakletawmarmur Re: deformacja ciała... 16.06.09, 00:55
          Napisze Ci tak...
          Kobieta ma dużo fajnych części ciała... Ale oczy są najważniejsze
          przy uwodzeniu faceta. Mogą mówić, że wolą cycki, brzuch czy pupę...
          Ale za nim się do nich zabiorą będą spotykać się z Twoimi oczami a
          pod ubraniem nie widać czy nosisz wkładki powiększające biust,
          rajstopy wyszczuplające tyłek, czy że Twój brzuch jest obwisły.
          Jeśli Twoje oczy mają tą wyjątkową moc oddawania emocji to masz
          bardzo dużo:-)

          Brzydki brzuch, jeśli nawet nie można go poprawić, zawsze można
          schować. Nie musisz przecież rozbierać się zawsze do końca... Możesz
          mu związać oczy lub ubrać strój pielęgniarki i zdjąć tylko
          majteczki...

          Myślę, że problem leży gdzieś indziej. Jeśli to głównie Ty
          proponujesz zbliżenia i okazujesz w jakiekolwiek postaci
          rozczarowanie to przesyłasz mężowi komunikat, że nie zasługujesz na
          jego zainteresowanie, jesteś nieatrakcyjna "mentalnie".
          Co warto zrobić (skopiowałam z innego wątku z poprawkami), żeby mąż
          znowu musiał zacząć się starać:
          - zadbaj o siebie. Nie chodzi tylko o urodę, może być jakiś kurs,
          coś co Tobie sprawi frajdę, podniesie Twoją samoocenę a jemu
          zaimponuje,
          - poflirtuj z nim,
          - postaraj się, żeby jak najrzadziej miał okazję widzieć w Tobie
          matkę swoich dzieci a widział kobietę wolną, nie musisz zdawać mu
          dokładnej relacji co dziecko robiło dzisiaj na placu zabaw, lepiej
          pogadaj o wyjściu z koleżankami
          - bądź egoistką – nie skacz koło niego, pozwól mu się rozpieszczać,
          zawsze gdy to robi
          - bądź samodzielna (nie chcesz iść ze mną na spacer, nie ma problemu
          idę sama),
          - spraw, żeby znowu było fajnie w życiu. Dobra zabawa jest
          ważniejsza niż pieniądze, porządek czy bycie rodzicem idealnym
          - pokarz mu że nie jest jedyny i niezastąpiony. Poflirtuj z innymi
          (na jego oczach), poumawiaj się z kolegami na kawę czy piwo, nie
          zapewniaj, że będziesz z nim na zawsze i inni mężczyźni Cię nie
          interesują,
          - przestań robić problemy z seksu. Nie chce to nie, łaski bzy...
          Pokaż mu, że po Tobie brak jego zainteresowania totalnie spływa.

          To wszystko ale dopiero w połączeniu pomaga. Potrzeba trochę czasu i
          energii.
    • aandzia43 Re: deformacja ciała... 14.06.09, 21:47
      Zastanów się dobrze, czy mąż nie okazuje zainteresowania twoją
      kobiecością, bo brzuch ci się rozciągnął, czy nie okazuje, bo i tak
      by go dla ciebie już nie miał. Jedna i druga sytuacja jest równie
      prawdopodobna. Potem zabierz się za siebie. Za brzuch (na tyle, na
      ile się da) i za poczucie swojej wartości.
      Czy ktoś zna receptę? Nie ma żadnej recepty. Najpierw zrób dokładne
      rozpoznanie terenu. Szczerze, bez ściemy i użalania się nad sobą,
      tym, co było i tym, co wydaje ci się, że może być. Potem dizałaj
      adekwatnie do tego, co ustalisz.
    • jesod Re: deformacja ciała... 14.06.09, 22:10
      mimimima napisała:
      > czy ktos zna receptę na szczęcie, w sytuacji gdy mąż nie okazuje
      > najmniejszego zainteresowania, ciąża zrujnowała sylwetkę a
      światelko

      Na pewno na nasz wygląd mają wpływ, przede wszystkim, czynniki
      genetyczne, one decydują o cechach osobniczych i dlatego
      wszystkich kobiet do jednego worka wrzucić się nie da, a tym
      bardziej mówić, że to tylko i wyłącznie ich wina.
      Twój organizm zareagował na ciąże niekorzystnie i powstały zmiany,
      które trudno cofnąć bez skutecznej pomocy z zewnątrz, ale myślę, że
      nie powinnaś się zniechęcać i poddawać - zacznij po prostu
      systematycznie ćwiczyć, co zawsze poprawia wygląd i samopoczucie. :)

      mimimima napisała:
      > zazdroszczę kobietom, ktore mogą tak po prostu zamknąć etap życia
      z niewlasciwym facetem i szukać nadal drugiej połówki... Ja mam
      wrażenie, że życie odwrocilo się do mnie plecami...

      Czy próbowałaś porozmawiać o swoich odczuciach z mężem i zapytać go
      wprost, dlaczego odsuwa się od Ciebie i co jest tego powodem?

      • mimimima Re: deformacja ciała... 14.06.09, 22:28
        Mój mąż to typowy przyklad zafascynowanego swoim genialnym mózgiem
        egocentryka, może godzinami rozmawiać o rzeczach wzniosłych,
        natomiast sprawy uczuć są dla niego zbyt trudne. Rozmowa przypomina
        rodzaj przesluchania... Dla mnie upokarzające jest wyciąganie na
        siłę tego typu informacji. Odkąd zmienił się mój wyglad
        najzwyczajmniej w świecie jest zawsze zmęczony... Miano kobiety z
        inicjatywą juz przestalo mnie bawić, stało się rownież formą
        upokorzenia. Muszę się bardzo postarać, zeby "zaslużyc" na bliskość,
        zresztą bardzo jednostronną.
        • songo3000 Re: deformacja ciała... 14.06.09, 22:37
          Czyli problemy to Wy macie w >związku<. IMHO Twój wygląd jest tu sprawą drugorzędną.
          • efi-efi Re: deformacja ciała... 14.06.09, 22:48
            Ty też jesteś oszczędna w słowach.
            Na forum jesteś anonimowa, a masz problem z komunikacją. Więc pod tym względem
            dobraliście się z mężem.


            • urquhart Re: deformacja ciała... 14.06.09, 22:55
              > Na forum jesteś anonimowa, a masz problem z komunikacją. Więc pod tym względem

              Jak typowa mężczyzna :)
        • jesod Re: deformacja ciała... 14.06.09, 22:49
          mimimima napisała:
          > Mój mąż to typowy przyklad zafascynowanego swoim genialnym
          mózgiem
          > egocentryka, może godzinami rozmawiać o rzeczach wzniosłych,
          > natomiast sprawy uczuć są dla niego zbyt trudne.
          Rzeczy wzniosłe to przecież również uczucia. Powiedz mu o tym
          wprost, co czujesz i czego Ci brakuje. A potem, daj mu trochę czasu
          na przemyślenie spraw i..... zajmij się sama sobą, bo w tych
          sprawach nic na siłę i z przymusu.
          To co jest zbudowane na uczuciach ma szanse przetrwać wiele złych
          chwil, szczególnie wtedy gdy ludzie okazują sobie zrozumienie i
          wsparcie.

          mimimima napisała:
          > Rozmowa przypomina rodzaj przesluchania... Dla mnie upokarzające
          jest wyciąganie na siłę tego typu informacji.

          Ale spróbuj i tego, bo w końcu trzeba wiedzieć na czym się stoi.
          Musisz mieć pewność.

          mimimima napisała:
          > Odkąd zmienił się mój wyglad najzwyczajmniej w świecie jest
          zawsze zmęczony... Miano kobiety z inicjatywą juz przestalo mnie
          bawić, stało się rownież formą upokorzenia.

          Rozumiem Twoje uczucia, ale jeśli już będziesz miała tę ostateczną
          pewność, zajmij się sama sobą, bo to będzie Ciebie
          dowartościowywać, mimo bólu, który w tej chwili odczuwasz nie
          zmusisz mężczyzny aby Ciebie kochał i pożądał, musisz to sobie
          uświadomić.

          mimimima napisała:
          > Muszę się bardzo postarać, zeby "zaslużyc" na bliskość,
          > zresztą bardzo jednostronną.

          A więc, przestań się o to starać, bo nie warto. Nie będziesz się
          czuła upokorzona proszeniem o seks i bliskość, której on i tak Ci
          nie daje.
          To co masz teraz to przecież i tak rodzaj żywego wibratora, a
          przecież nie o to Ci chodzi, prawda?

        • dosia2308 Re: deformacja ciała... 14.06.09, 22:56
          Doskonale Cię rozumiem bo przeszłam tę samą drogę. Po dwóch porodach ze zgrabnej
          dziewczyny przemieniłam się w jakiegoś mutanta z wiszącą skórą i piersiami jak
          dwie szmatki. Dodam, że dodatkowo pocięte siatką rozstępów grubych na palec.
          Czułam się makabrycznie i nikt tego nie zrozumie. Żaden psychiatra nie wmówi mi
          zaakceptowania takiej ruiny młodej dziewczyny. Mimo, że mój ówczesny partner
          okazywał mi uczucie nie mogłam się zupełnie odnaleźć. Nie ma sposobu na odnowę
          nadmiaru skóry. Po prostu wisi pomarszczona jak u 80cio latki. To jest tragedia,
          która rani tak jak kalectwo. Czy wiecie, że taka wstrętna fałda ma inną
          temperaturę niż reszta ciała? Jest jak "obcy". Dziewczyno, weź kredyt jeśli
          trzeba i idź do chirurga plastyka. Odzyskaj siebie dopóki jesteś młoda. Pogadam
          z Tobą na privie.
          • diabel.pl Re: deformacja ciała... 15.06.09, 11:34
            musicsz zaczac robic cokolwiek,jak maja czuc sie dzieci i ma
            • diabel.pl Re: deformacja ciała... 15.06.09, 11:36
              diabel.pl napisała:

              > musicsz zaczac robic cokolwiek,jak maja czuc sie dzieci i maz jak widza cie
              ciagle smutna i zgoszniala.pomoz sobie zeby innym tez bylo dobrze,najgorsza
              rzecza jest robic z siebi nieszczesliwa
              • mieszkanka.zabek Re: deformacja ciała... 15.06.09, 12:52
                Ciąża NIE deformuje ciała. Natomiast, jelśli ktoś miał problem z postrzeganiem
                swojego ciała, samoakceptacją i seksualnościa przed ciążą, to ciąża , poród i
                połóg są takim lustrem, w którym wszystkie ukryte czy wyparte problemy ujawniają
                się ze zdwojoną siłą. Ty piszesz o swoim ciele w kategoriach "deformacji", po
                naturalnym, fizjologicznym stanie, jakim jest ciąża- to podpada pod zaburzenia
                postrzegania własnego ciała (dysmorfofobia). Nie akceptujesz siebie, zacznij od
                wizyty NIE u żadnego dietetyka czy mistrza fitness, ale u psychologa/
                • krolikbaks Re: deformacja ciała... 15.06.09, 14:24
                  Nie ma to jak mądrzejszy stwierdzi(niezależnie czy to facet, czy kobieta), że
                  nie ma się czym przejmować i że pora dorosnąć;).Prawda jest taka, że ja również
                  przez coś takiego przechodziłam i prawie doprowadziło to do rozpadu małżeństwa.
                  Na tę chwilę walczę o jego odbudowę, na efekty mojego obecnego wysiłku przyjdzie
                  mi jeszcze trochę poczekać.Być może jest to wynik wszechobecnego kultu młodego,
                  pięknego ciała rodem ze słonecznego patrolu i naszej chęci dorównania modelkom z
                  fotoszopu, być może jest to zasługa firm reklamujących jako jedyny i doskonały
                  wizerunek barbie. Ciąża różnie wpływa drodzy panowie i panie na sylwetkę, to
                  kobiety ponoszą ryzyko deformacji własnego ciała, panowie zaś bardzo łatwo
                  stwierdzają autorytarnie, że się zapuściła, zgrubła schudła, obwisła, etc...Nie
                  wszystkie zabiegi dają pożądany albo spektakularny efekt, ja swego czasu, aby
                  schudnąć byłam na bardzo znanej diecie, której nazwy nie wymienię, która
                  doprowadziła do tego, że z anemią wylądowałam w szpitalu pod kroplówką. I co po
                  pewnym czasie efekt jo-jo spowodował, że każde lustro w moim domu było moim
                  wrogiem, a faceci mnie wręcz frustrowali swoimi propozycjami, bo wydawały mi się
                  nieszczere i prześmiewcze. Tak, to prawda, miałam problem z samooceną, być może
                  dlatego, że to jak wyglądałam przed ciążą nijak się miało do tego jak wyglądałam
                  po urodzeniu dwójki dzieci. I to nie jest tak, że nie ćwiczyłam, nie dbałam, po
                  prostu pewne zmiany są nieodwracalne, duże piersi z reguły opadną i nie
                  wyglądają tak ponętnie jak przed ciążą. Nie znam autorki wątku, ale zdarza mi
                  się widzieć, jak szczupłe dziewczyny po urodzeniu dzieci zmieniają się na
                  niekorzyść niekoniecznie tyjąc, ale właśnie poprzez schudnięcie, gdzie miednica
                  zaczyna wystawać, piersi przypominają naleśniki i wygląda się jak szkieletor.
                  Czy wtedy kobieta ma prawo czuć się piękna i atrakcyjna?Prawo oczywiście ma, ale
                  czy tak się czuje to zupełnie inna kwestia.I nie jest to sprawa dorastania i nie
                  jest to sprawa dbania i wydziwiania. Młoda kobieta powiedzmy 20-30 letnia w
                  odróżnieniu od swojej rówieśniczki, która nie rodziła ma zupełnie inne ciało i
                  tylko w nielicznych przypadkach ciąża powoduje zmianę na korzyść, w większości
                  jest to niestety zmiana na niekorzyść.Tu widzę jeszcze jedną kwestię, mąż
                  autorki podświadomie ją ignoruje, być może nie pożąda, zaskorupia się w sobie
                  znanych i pewnych rewirach nie pomagając jej w tym, aby mogła powalczyć o własny
                  wygląd. Może ta edycja programu w kanale 2 o której pisał diabel, pomoże Ci w
                  przywróceniu poczucia własnej wartości, rozumiem, że boisz się krzywych
                  spojrzeń, pokątnego podśmiewania się zazdrosnych sąsiadek, ale myślę, że jest Ci
                  ona bardzo potrzebna,w takich programach biorą udział również
                  psychologowie,którzy być może pomogą Ci odbudować wiarę w siebie, a poza tym z
                  uwagi na czas rekonwalescencji, będziesz mogła spojrzeć z boku na własne uczucia
                  względem partnera i być może właściwie ocenić to co On czuje względem Ciebie.
                  Życzę Ci powodzenia i pomimo, że się boisz polecam Ci udział w tym programie,
                  który może przewrotnie odblokować Cię i dowartościować, wszak nie każdy jest na
                  tyle odważny, aby się na taki krok zdecydować. Pozdrawiam
                  • possessive Re: deformacja ciała... 15.06.09, 14:41
                    krolikbaks napisała:

                    > Nie znam autorki wątku, ale zdarza mi
                    > się widzieć, jak szczupłe dziewczyny po urodzeniu dzieci zmieniają
                    się na
                    > niekorzyść niekoniecznie tyjąc, ale właśnie poprzez schudnięcie,
                    gdzie miednica
                    > zaczyna wystawać, piersi przypominają naleśniki i wygląda się jak
                    szkieletor.
                    > Czy wtedy kobieta ma prawo czuć się piękna i atrakcyjna?Prawo
                    oczywiście ma, al
                    > e
                    > czy tak się czuje to zupełnie inna kwestia.I nie jest to sprawa
                    dorastania i ni
                    > e
                    > jest to sprawa dbania i wydziwiania.

                    Mam tylko jedno pytanie: widziałaś pamelkę bez makijażu? proszę
                    www.plotek.pl/plotek/1,79592,5124597,Pamela_Anderson_bez_makijazu.html
                    Daj spokój to wszystko sprawa łaszków, stylistów, sztucznych rzęs,
                    bejcy do ciała, metabolików, hormonów (bozia wie jakiej jeszcze
                    chemii), tony makijażu, a jak nic nie pomaga to Photoshop. Niczym
                    się nie różnią od normalnych kobiet po przejściach, a jak się
                    różniły to krótko to trwało.
                    • krolikbaks Re: deformacja ciała... 15.06.09, 15:04
                      Ja wiem,że dużo daje makijaż, odpowiednie ubranie i pozytywne nastawienie do
                      życia, ale aby tak myśleć musiałam przejść wiele etapów i sama przed sobą
                      przyznać się do własnych kompleksów i ograniczeń, ale wiem też jaką cenę
                      przyszło mi za to zapłacić:( Autorka wątku jest ode mnie dużo młodsza,ale nie
                      widzę powodu, dla którego musi przechodzić przez to wszystko. Moje opamiętanie
                      przyszło wraz z szokiem i ogromnym poczuciem zagrożenia związku w którym jestem
                      i na którym mi zależ(y)ało, to pozwoliło mi jasno zdiagnozować problem i
                      próbować go wyeliminować. Jestem ostrożna w ocenie, czy mi się to uda, wiem, że
                      się będę starać. Żeby dobrze funkcjonować w związku, trzeba się dobrze czuć
                      samemu ze sobą i aby to osiągnąć, czasami warto zapłacić za to bólem(operacja
                      plastyczna)i wstydem(z powodu udziału w programie tv).Nie mówię, że to jest
                      recepta dla autorki wątku, ale niech to chociaż weźmie pod uwagę, bo zawsze
                      lepiej coś zrobić niż nie robić nic.
                      Jako kobiety, często porównujemy się z potencjalnymi konkurentkami, często mamy
                      bardzo krytyczne podejście do siebie i własnego ciała i tak naprawdę to dopiero
                      teraz dochodzi do mnie świadomość, że największym magnesem na mężczyzn nie są
                      przymioty fizyczne, ale radość życia, której mi brakowało i której brak
                      dostrzegam w autorce wątku.
                    • bigbadpig Re: deformacja ciała... 15.06.09, 15:07
                      mieszkanka.zabek napisała:
                      > zacznij od wizyty (...) u psychologa

                      Wypadałoby poczytać wątek w którym się wypowiadasz - to po pierwsze.

                      Po drugie, ciąża MOŻE spowodować deformację ciała, dlaczegoby nie? Masz jakiś
                      dostęp do raportów które twierdzą, że taka sytuacja NIGDY nie wystąpiła? Jeśli
                      był choć jeden taki przypadek to już wystarcza aby nazwać twoje kategoryczne
                      stwierdzenia bzdurą.

                      possessive napisała:
                      > Mam tylko jedno pytanie: widziałaś pamelkę bez makijażu?

                      A widziałaś zgrabne ładne kobiety kótre są matkami na ulicy? No więc te które są
                      matkami ale nie są już we własnych oczach ładne odnoszą się raczej do tych z
                      ulicy niż do "Pamelki w makijażu" i pewnie niektóre widzą dużą różnicę na własną
                      niekorzyść.

                      Jeżeli ktoś pisze, że jego skóra jest zniszczona to nijak to się ma do dywagacji
                      o "Pamelce", kanonach piękna i nieuniknionych zmianach po ciąży - po prostu
                      akurat jego skóra jest zniszczona. Dziwne, ale wygląda na to, że trudniej
                      zrozumieć tę sytuację niektórym Paniom, zapewne dlatego, że wydaje im się, że
                      mogą opierać się na własnym doświadczeniu. Tak samo możecie pisać po wyjściu z
                      wypadku samochodowego ze stłuczeniem kolana, że wypadek to nic strasznego i ktoś
                      inny kto twierdzi, że wypadek zabrał mu zdrowie - powinien udać się do
                      psychologa bo histeryzuje.

                      Autorce wątku doradzałbym drążenie tematu chirurgicznego rozwiązania problemu -
                      pozwól więcej niż jednemu lekarzowi ocenić ryzyko. Choć oczywiście jest ono
                      zawsze obecne i decyzję trzeba podjąć samemu.

                      Odnośnie pieniędzy - jeśli odłożysz w czasie zaplanowany termin - możesz
                      zgromadzić środki w tym czasie. Czas i tak będzie Ci potrzebny na rozeznanie się
                      gdzie zabieg przeprowadzony by został najlepiej.

                      Jeśli u źródeł zamknięcia się przed Tobą Twojego męża jest właśnie opisany przez
                      Ciebie problem z fizjonomią - i jeśli jednak uznasz, że byłaby dla Ciebie
                      nadzieja z tej strony - porozmawiaj z mężem, prawdopodobnie będzie również w
                      stanie wyłożyć dużo energii na taki cel - powinno zależeć również jemu.
                      • mieszkanka.zabek Re: deformacja ciała... 15.06.09, 19:28
                        > Wypadałoby poczytać wątek w którym się wypowiadasz - to po pierwsze.

                        Nie pouczaj mnie z łaski swojej. Tego typu uwagi zostaw dla swoich dzieci.
                        Autorka była u 2 psychologów, co okazało się klapą. Niech idzie do trzeciego,
                        zwartego, do skutku. Ona ma problem z psyche, nie z ciałem.


                        c> Jeżeli ktoś pisze, że jego skóra jest zniszczona to nijak to się ma do dywagacj
                        > i
                        > o "Pamelce", kanonach piękna i nieuniknionych zmianach po ciąży - po prostu
                        > akurat jego skóra jest zniszczona.

                        Bul szit :P
                        To, czy jest zniszczona, powinien ocienić specjalista. Na razie wiemy. że
                        specjalista nie podjął się nawet wskazxania osoby, która ewentualnie
                        zoperowałaby "defekt", bo efekt końcowy- czyt. blizny- nie byłby lepszy od
                        wyjsciowego. Jak nieznaczny musi to byc efekt, że blizna pooperacyjna może być
                        gorsza? (a jestem chirurgiem w trakcie specjalizacji z medycyny estetycznej).
                        Tak samo możecie pisać po wyjściu z
                        > wypadku samochodowego ze stłuczeniem kolana, że wypadek to nic strasznego i kto
                        > ś
                        > inny kto twierdzi, że wypadek zabrał mu zdrowi


                        Kolejny idiotyzm. Porównywanie ciąży- stanu, do którego ciało ludzkie jest
                        przystosowane- do wypadku- świadczy o dużym problemie natury psychicznej. Ciąża
                        to nie wynaturzenie, wypadek i patologia, rujnujaca zdrowie i wygląd . To
                        FIZJOLOGIA.
                        Zdecydowanie doradzam psychoterapię, która pomoże zaakceptować siebie.
                        • songo3000 w ZSRR też nie było żadnych problemów... 15.06.09, 22:01
                          Sorry ale gadasz głupoty. U każdego gatunku ciąża jest drenażem sił witalnych matki w stronę dziecka. Ta 'fizjonomia' jak powiadasz może okaleczyć ciało matki, może ją też zabić. Tyle jeśli chodzi o fakty a nie pobożne życzenia co by wszyscy byli szczęśliwi a wszystkie problemy są wydumane i do ogarnięcia u nowoczesnego szamana.

                          Najśmieszniejsze jest to, że logiką nie powalasz a adwersarzy wysyłasz do przedszkola czy na inne leczenie. Zastanów się najpierw nad swoimi problemami, bo wpadasz tu, wrzaśniesz i beczysz, że nie ma poklasku… e, w sumie to całkiem zabawne.
                          • songo3000 A w ogóle to 16.06.09, 08:57
                            rzeczywiście, "są takie rzeczy na świecie, które fizjonomom się nie śniły" więc nie ma cię co dziwić czytając co poniektóre wypociny.
                          • urquhart musi zwidędnąc piękny kwiat by wydac dorodny owoc 16.06.09, 09:19
                            songo3000 napisał:

                            > Sorry ale gadasz głupoty. U każdego gatunku ciąża jest drenażem
                            sił witalnych m
                            > atki w stronę dziecka. Ta 'fizjonomia' jak powiadasz może
                            okaleczyć ciało matki
                            > , może ją też zabić. Tyle jeśli chodzi o fakty a nie pobożne
                            życzenia co by wsz

                            natura jest bezwzgledna
                            musi zwidędnąc piękny kwiat by wydac dorodny owoc...
                            Jescze tysiąclecie temu POŁOWA pierwszych porodów kończyła się
                            śmiercią matki i dziecka.

                            www.historycy.org/index.php?showtopic=32280
                            • glamourous Re: musi zwidędnąc piękny kwiat by wydac dorodny 16.06.09, 11:46
                              urquhart napisał:

                              > natura jest bezwzgledna
                              > musi zwidędnąc piękny kwiat by wydac dorodny owoc...

                              Eee tam, nic nie "musi". Znam cale mnostwo dziewczyn, ktore wydaly
                              na swiat piekne dzieci, a laski z nich takie ze hoho i ich ciala
                              wcale nie zmienily sie wskutek macierzynstwa na niekorzysc. Wrecz
                              przeciwnie nawet, w niektorych przypadkach. I bez bejcy i puszapa -
                              na plazy w koncu nic sie nie da ukryc. Istnieja takie
                              szczesliwczynie, wiec juz tak nie gadajcie o tych pociazowych
                              nieuchronnosciach.

                              I do autorki watku - brutalnie lecz konstruktywnie : NIE WIERZE ze z
                              Twoim cialem absolutnie NIC sie juz nie da zrobic, ze zostaje Ci
                              tylko depresja i szlaban na seks. IMO to kwestia motywacji. Bo co to
                              w ogole znaczy ta "deformacja"?To duze slowo. Przeciez twarz, rece i
                              nogi przeciez masz w porzadku, sto kilo za sprawa hormonow tez nie
                              wazysz - co najwyzej to i owo Ci obwislo, a to jeszcze nie
                              zadna 'deformacja', wszystko jest do poprawienia. Sflaczale po ciazy
                              piersi mozna sobie spokojnie - nawet na kredyt - zoperowac. Pewnie,
                              ze nie beda juz NATURALNE, ale nie ma sie co rozczulac - beda
                              przynajmniej LADNE i cieszace oko. Obwisla skore na brzuchu mozna u
                              licha poprawic laserowo lub podciagnac/wygladzic operacyjnie, a na
                              miejscu blizny w dolnej partii brzucha mozna zrobic sobie jakis
                              maskujacy, seksowny tatuaz. Zwiotczale posladki i reszte ciala mozna
                              wycwiczyc i wymodelowac, kwestia tylko wytrwalosci i zacisniecia
                              zebow. Nie mowie juz o zwyklych zabiegach ujedrniajacych cialo w
                              gabinetach kosmetycznych - moze nie bedziesz miala po nich na powrot
                              skory nastolatki, ale sytuacja na pewno sie poprawi.

                              Generalnie wszystko zalezy od tego, czy postanowisz byc kobieta
                              czynu, wezmiesz sie ostro za swoj wyglad i poszukasz rozwiazan
                              konsultujac sie z lekarzami/kosmetyczkami (warto odwiedzic kilka
                              gabinetow i poznac opinie wielu specjalistow zanim cos sie
                              postanowi!!) czy tez jestes raczej pesymistka-defetystka ceniaca
                              sobie akurat spokojne status quo i uzalanie sie nad soba... Moim
                              zdaniem wszystko jest w Twoich rekach. Ciala z reklamy moze miec juz
                              nie bedziesz, ale moze byc naprawde DUZO lepiej niz jest teraz.

                              PS. Przypomina mi sie watek Wifki sprzed paru miesiecy. Oraz
                              niedawny watek mlodej kobiety po mastektomii, ktora miala - pomimo
                              prawdziwej i realnej deformacji ciala jaka jest brak piersi - nadal
                              ochote na seks i wielki apetyt na zycie.
                              • urquhart Re: musi zwidędnąc piękny kwiat by wydac dorodny 16.06.09, 12:35
                                glamourous napisała:

                                > Eee tam, nic nie "musi". Znam cale mnostwo dziewczyn, ktore wydaly
                                > na swiat piekne dzieci, a laski z nich takie ze hoho i ich ciala

                                Oczywiście, dziś chcieć oznacza móc.
                                Poradziliśmy sobie przecież nie tylko ze olbrzymią śmertelnością
                                urodzeń.
                                Wystaczy zobaczyć Angelinę w kolenej ciąży
                                www.stylistka.pl/angelina-jolie-gwiazda-w-ciazy/
                                Ale to nie jest dane nam "naturalnie" i samo z siebie.
                                • glamourous Re: musi zwidędnąc piękny kwiat by wydac dorodny 16.06.09, 12:52
                                  urquhart napisał:

                                  > Wystaczy zobaczyć Angelinę w kolenej ciąży
                                  > Ale to nie jest dane nam "naturalnie" i samo z siebie.


                                  Alez ja piszac to powyzsze wcale nie mialam na mysli Angeliny ani
                                  innych wytunningowanych mieszkanek spolecznego Olimpu, tylko zwykle,
                                  normalne laski "z ulicy". Naprawde nigdy nie widziales zadnej
                                  atrakcyjnej, mlodej matki z jedrnym cialem i gladkim brzuchem?? Ja
                                  widuje takowe na codzien :-)

                                  Przeciez chyba nikomu nie musze udowadniac, ze wsrod nas jest
                                  mnostwo kobiet, ktorych cialo po ciazy nie zmienilo sie WCALE, ktore
                                  dochodza do dawnej figury zupelnie naturalnie, bez rozstepow i
                                  obwislosci. Jest mnostwo matek, ktorych ciala po ciazach wygladaja
                                  swietnie i nie musza wcale sie naciagac, poprawiac i wydawac fortuny
                                  na operacje plastyczne. Geny (z moich obserwacji wynika ze ten los
                                  na pociazowej loterii "wygrywaja" zwlaszcza posiadaczki naturalnie
                                  umiesnionego ciala) oraz uprawianie sportu PRZED prokreacja daje
                                  spore prawdopodobienstwo, ze ciaza nie pozostawi na ciele kobiety
                                  jakichs drastycznych pamiatek...
                                  • urquhart Re: musi zwidędnąc piękny kwiat by wydac dorodny 16.06.09, 13:38
                                    glamourous napisała:
                                    >
                                    > Alez ja piszac to powyzsze wcale nie mialam na mysli Angeliny ani
                                    > innych wytunningowanych mieszkanek spolecznego Olimpu, tylko
                                    zwykle,
                                    > normalne laski "z ulicy". Naprawde nigdy nie widziales zadnej
                                    > atrakcyjnej, mlodej matki z jedrnym cialem i gladkim brzuchem?? Ja
                                    > widuje takowe na codzien :-)

                                    Ależ widziałem i znam, zarówno takie które zdecydowały się na pomoc
                                    chirurga jak i takie które nic to nie kosztowało. Ale w ogólności
                                    nie można się mamić że się po dzieciach nic się nie zmienia.
                                    • jesod Re: musi zwidędnąc piękny kwiat by wydac dorodny 16.06.09, 14:10
                                      urquhart napisał:
                                      > Ale w ogólności nie można się mamić że się po dzieciach nic się
                                      nie zmienia.

                                      Oczywiście, że nie można się mamić! U każdej kobiety jest to jednak
                                      proces indywidualny, dla jednych bez zmian, dla drugich na korzyść,
                                      a jeszcze dla innych są to zmiany na gorsze...
                                      Nie jesteśmy z plastiku lub kamienia, zmieniamy się wszyscy i od
                                      wielu czynników to jest zależne, przecież nawet te psychiczne mają
                                      ogromny wpływ na nasz wygląd i funkcjonowanie.

                                      Rozumując w ten sposób - że zawsze po dzieciach wszystko się
                                      zmienia, można stwierdzić, iż każdy mężczyzna również zmiania się w
                                      sferze intymnej, gdy za często używa lub nadużywa swego ptaszka. :-
                                      )))
                                      urquhart, czy Ty masz jakiś uraz do kobiet, które "przeszły" ciążę?
                                      Odpycha Ciebie wrażenie, że jest to "gorszy materiał" do miłości, bo
                                      taka kobieta jest już jak potwór z Loch Ness?
                                      • glamourous Re: musi zwidędnąc piękny kwiat by wydac dorodny 16.06.09, 14:47
                                        Nie mozna sie mamic, bo to jest troche jak rosyjska ruletka : albo
                                        sie bedzie mialo szczescie i ciaza nam ciala nie zniszczy, albo
                                        niestety bedzie zonk. Tutaj nie ma madrych - mozna tylko dziekowac
                                        genom (albo im pomoc, pielegnujac wysportowana sylwetke jeszcze
                                        przed ciaza. Z moich obserwacji wynika ze w 99% takie kobiety
                                        zachowuja po ciazy swoje piekne, gladkie, sprezyste ciala
                                        sportsmenek)

                                        Podobnie jest u facetow ktorzy moga, ale nie musza wykazywac po
                                        porodzie zony objawow MiL albo tego co ja nazywam syndromem
                                        biologicznego wyeksploatowania partnerki, czy u kobiet, ktorym
                                        bezpowrotnie odchodzi po dziecku chec na bzykanie - kazdy z nas jest
                                        PRZED prokreacja biala, niezapisana karta i czort jeden wie co z nas
                                        wyjdzie POTEM.

                                        Niemniej generalizowanie, ze natura juz tak to ogolnie urzadzila, ze
                                        kobieta aby wydac na swiat dziecko MUSI 'zwiednac' (jak ow
                                        przywolany przez Urquharta kwiat ktory wydaje owoc ;-))) lub
                                        gadanie, ze nie da sie miec ciala bogini po ciazy bez pomocy
                                        chirurgow plastykow oraz sztabu specjalistow od efektow optycznych
                                        jest niesprawiedliwą przesadą w stosunku do tych lasek, ktorym sie
                                        to bez problemow i wyrzeczen udaje. A znam takich calkiem sporo.
                                        • urquhart Re: musi zwidędnąc piękny kwiat by wydac dorodny 16.06.09, 15:46
                                          glamourous napisała:
                                          > genom (albo im pomoc, pielegnujac wysportowana sylwetke jeszcze
                                          > przed ciaza. Z moich obserwacji wynika ze w 99% takie kobiety
                                          > zachowuja po ciazy swoje piekne, gladkie, sprezyste ciala
                                          > sportsmenek)

                                          Też zauważam tą zależność. Ale akurat kultura masowa ogniskuje uwagę
                                          na dziecku i wartości macierzyństwia, problem miłosci relacji
                                          partnerstwa czy ciała po porodzie rzadko gości. Zakłada sie milcząco
                                          ze to mało istotne w obliczu cudu nowego zycia

                                          > Podobnie jest u facetow ktorzy moga, ale nie musza wykazywac po
                                          > porodzie zony objawow MiL albo tego co ja nazywam syndromem
                                          > biologicznego wyeksploatowania partnerki, czy u kobiet, ktorym
                                          > bezpowrotnie odchodzi po dziecku chec na bzykanie - kazdy z nas
                                          jest
                                          > PRZED prokreacja biala, niezapisana karta i czort jeden wie co z
                                          nas
                                          > wyjdzie POTEM.

                                          Nie rozumiem cię bo rozmawialiśmy o tym nie raz i absotutnie sie nie
                                          zgadzam.
                                          Zarówno typowy zespół MiL jak i zespół modliszki jest uwarunkowany
                                          wychowaniem i zakodowanymi przekazami od rodziców i dobrze opisany i
                                          sklasyfikowany. ZNAJĄC te mechanizmy i przeszłość partnera można je
                                          przewidzieć!
                                          • glamourous Re: musi zwidędnąc piękny kwiat by wydac dorodny 16.06.09, 16:40
                                            urquhart napisał:


                                            > Zarówno typowy zespół MiL jak i zespół modliszki jest uwarunkowany
                                            > wychowaniem i zakodowanymi przekazami od rodziców i dobrze opisany
                                            i sklasyfikowany. ZNAJĄC te mechanizmy i przeszłość partnera można
                                            je przewidzieć!

                                            W jakims stopniu owszem, tak. Tyle ze ktory przecietny zjadacz
                                            chleba potrafi ANTE FACTUM bezblednie poskladac te wszystkie
                                            psychologiczne puzzle do kupy i przewidziec na 100% jak i co moze
                                            sie partnerowi/partnerce odwidziec po porodzie? Nie kazdy jest
                                            psychologiem zawodowcem czy chocby hobbysta. Nie kazdy ma tez nasz
                                            staz na forum i teoretyczna wiedze. Dla wiekszosci ludzi to nadal
                                            wielka niewiadoma, ktora skonsternowani odkrywaja dopiero po fakcie.
                                            Zreszta nawet majac psychologiczna wiedze nie da sie niczego
                                            przewidziec na pewno i na ogol bywa tak, ze mozna sobie pogdybac,
                                            pohipotetyzowac, ale pewnosci na 100% NIE MA czy goracej kobiecie po
                                            pierwszym dziecku nie padnie libido, a facet nie zacznie postrzegac
                                            swojej pozadanej dotad zony jako "wyeksploatowanej biologicznie".

                                            > Ale akurat kultura masowa ogniskuje uwagę
                                            > na dziecku i wartości macierzyństwia, problem miłosci relacji
                                            > partnerstwa czy ciała po porodzie rzadko gości. Zakłada sie
                                            milcząco
                                            > ze to mało istotne w obliczu cudu nowego zycia


                                            Czy ja wiem? Sugerujesz wiec, ze ta cala swiatowa medialna nagonka
                                            na kult ciala, mlodosci, te wszystkie reklamy (wypadajace nam niemal
                                            z przyslowiowej lodowki) kosmetykow do pielegnacji ciala, gabinetow
                                            kosmetycznych oraz kremow antycelulitowych, kreowanie obrazka
                                            kobiety idealnej - to wszystko adresowane jest wylacznie do kobiet
                                            bezdzietnych?? Hmmm, zreszta - moze cos w tym jest...? Jakby sie tak
                                            przyjrzec polskim reklamom w TV to faktycznie ich target jest
                                            oczywisty - kosmetyki do pielegnacji ciala reklamowane sa wylacznie
                                            przez mlode laski (impreza, plaza, faceci w tle) zas kobiety o
                                            wygladzie "dzietnych" w nijakich, maskujacych figure ciuchach
                                            reklamuja glownie chemie gospodarcza. Przekaz jest jasny - kobiecie
                                            dzietnej duperele juz nie w glowie, ona dba juz wylacznie o dom i
                                            rodzine... ;-)

                                            Z kolei w krajach zachodnich kobieta juz na pierwszej poporodowej
                                            wizycie u gina dostaje obowiazkowe skierowanie do kinezyterapeuty na
                                            reedukacje miesni pochwy co by wspolzycie pary nadal kwitlo, a
                                            polozne na porodowce agituja jak i co cwiczyc zeby cialo szybko
                                            doszlo do formy po porodzie. Ale tutaj recycling zwiazkow jest tak
                                            duzy, wiara w nierozerwalnosc wiezow malzenskich tak marginalna, zas
                                            matrymonialny rynek wtorny na tyle wymagajacy, ze ogromny procent
                                            kobiet z wlasnej nieprzymuszonej woli bardzo uwaza zeby sie nie
                                            zapuscic i walczyc o dobry wyglad bedac matka...
                                            • urquhart Re: musi zwidędnąc piękny kwiat by wydac dorodny 16.06.09, 22:52
                                              glamourous napisała:

                                              > Z kolei w krajach zachodnich kobieta juz na pierwszej poporodowej
                                              > wizycie u gina dostaje obowiazkowe skierowanie do kinezyterapeuty
                                              na
                                              > reedukacje miesni pochwy co by wspolzycie pary nadal kwitlo, a
                                              > polozne na porodowce agituja jak i co cwiczyc zeby cialo szybko
                                              > doszlo do formy po porodzie. Ale tutaj recycling zwiazkow jest tak
                                              > duzy, wiara w nierozerwalnosc wiezow malzenskich tak marginalna,
                                              zas
                                              > matrymonialny rynek wtorny na tyle wymagajacy, ze ogromny procent
                                              > kobiet z wlasnej nieprzymuszonej woli bardzo uwaza zeby sie nie
                                              > zapuscic i walczyc o dobry wyglad bedac matka...

                                              Spróbuj zagadać w tym tonie na emamie, czy innym forum dla rodziców,
                                              to dowiesz sie że tylko niedojrzałym facetom seks w głowie kiedy są
                                              ważniejsze rzeczy, on na pewno nie będzie chodził na boki "bo jest
                                              inny" i "przysiegał" Roli wyglądu rzadko która zauważa. To jest
                                              faktycznie inny target :)
                                      • songo3000 Trochę badań terenowych: 16.06.09, 22:49
                                        Ja mam uraz ;)
                                        Ostatnio czekałem na połowicę ponad dwie godziny w ruchliwym centrum handlowym i z nudów zacząłem liczyć panie po rozrodzie.
                                        - 68 zapuszczonych pasztetów,
                                        - 7 całkiem fajnych lasek.

                                        Żeby nie było - anorektyczki nie są w moim guście, więc zapuszczona oznacza przynajmniej oponka i noga jak kolumna Zygnunta.

                                        Aha, zgadnijcie na kogo ŁAPCZYWIE gapili się tatuśkowie spacerujący razem z 'szczęśliwymi mamusiami' i to praktycznie co do jednego :D

                                        W przypadku zainteresowania tematem następnym razem wykonam materiał fotograficzny ;)
                                        • urquhart Re: Trochę badań terenowych: 16.06.09, 23:09
                                          Ha, ha popatrz, nieźle zrobiłem sobie podobny test w tesco jak mnie
                                          napadły tu laski przeinaczam wszystko jak to urquhart. No i akurat nie
                                          wypatrzyłem żadnej seksownie ubranej "po rozrodzie", za to całkiem
                                          sporo fajnych i seksownych odwalonych bez żadnego przychówku. Chociaż
                                          na 4 w ciąży jedna była tak seksy zrobiona na bóstwo że mnie powaliło.
                                          No ale była ruda...
                                          • glamourous Re: Trochę badań terenowych: 16.06.09, 23:59
                                            No dobra. Jutro się zabawie i zrobię analogiczny test. W najbliższym Carrefourze
                                            - żeby było bardziej zgrzebnie i żeby przekrój społeczny był w miarę szeroki.
                                            A potem zestawimy wyniki i będziemy mieli porównawczą próbkę socjologiczną w
                                            myśl tego o czym pisałam wyżej.
                                          • laflover Re: Trochę badań terenowych: 17.06.09, 15:59
                                            urquhart napisał:

                                            > na 4 w ciąży jedna była tak seksy zrobiona na bóstwo że mnie powaliło.
                                            > No ale była ruda...

                                            Rude bywają najbardziej sexy ;)
                                        • lilyrush Re: Trochę badań terenowych: 17.06.09, 00:10
                                          songo3000 napisał:

                                          > Ja mam uraz ;)
                                          > Ostatnio czekałem na połowicę ponad dwie godziny w ruchliwym centrum handlowym
                                          > i z nudów zacząłem liczyć panie po rozrodzie.
                                          > - 68 zapuszczonych pasztetów,
                                          > - 7 całkiem fajnych lasek.

                                          a ja jestem bardzo ciekawa skąd wiesz, które panie sa po rozrodzie a które nie?
                                          po centrach handlowych sie włóczę bez dziecka i obrączki tez oczywiście nie
                                          posiadam. I dokładnie tak samo jest w przypadku większości moich dzieciatych
                                          koleżanek. To jak nas odróznisz od niedzieciatych?
                                          Badanie niemiarodajne, bez stwierdzenia wiarygodności danych
                                          • krzysztof-lis Re: Trochę badań terenowych: 17.06.09, 00:27
                                            > Badanie niemiarodajne, bez stwierdzenia wiarygodności danych

                                            Dlaczego?

                                            Wybieranie kobiet włóczących się z dziećmi daje bardzo dobre prawdopodobieństwo,
                                            że to one się rozmnożyły a nie chodzą z cudzymi dziećmi.

                                            Pominięcie części kobiet po rozrodzie (bo nie chodzą z dziećmi) wydaje mi się
                                            nie mieć wpływu na wynik
                                          • songo3000 Re: Trochę badań terenowych: 17.06.09, 00:47
                                            LOL, po wózku/nosidełku z 'dzidzi' oczywiście :) Jasnowidzem jeszcze nie jestem a jak będę to zajmę się rozpracowaniem totka a nie bzdetami :)))

                                            Swoją drogą mam nadzieję, że nie jesteś sędziną:
                                            > koleżanek. To jak nas odróznisz od niedzieciatych?
                                            > Badanie niemiarodajne, bez stwierdzenia wiarygodności danych
                                            W jednym poście pytanie, interpretacja nieistniejącej odpowiedzi i wyrok.

                                            Obserwacja poczyniona dla odmiany w Auchan.
                                            • bigbadpig Re: Trochę badań terenowych: 17.06.09, 01:19
                                              heh dobra ekipa się zebrała i... Panowie, albo sobie jaja robicie albo się
                                              kompromitujecie.

                                              umówmy się może jednak, że dyskutując na forum nie musimy brać pod uwagę
                                              wniosków płynących z badań statystycznych na reprezentatywnej próbie klientek
                                              sklepu gdzie kupuje Songo, wykonanych przez Songo zgodnie z jego fachową wiedzą
                                              i rzetelnością.
                                              zaraz ktoś inny wyskoczy i powie, że widział w mlecznym że faceci z obrączkami
                                              mają smutne twarze i nikt nie obroni instytucji małżeństwa w świetle tak
                                              miażdżącego dowodu.
                                              • songo3000 Re: Trochę badań terenowych: 17.06.09, 01:31
                                                Ale o co Ci chodzi? Mówię tylko o suchych faktach, które nawiązują do wcześniejszych spostrzeżeń. Niby jakiej fachowej wiedzy tu potrzeba? Wystarczą oczy i minimum obycia do porównania kto zapuszczony a kto nie.

                                                Rozumiem, że negujesz twierdzenie powszechności zjazwiska zapuszczenia babeczek w PL po urodzeniu dziecka. Może przedstaw jakieś rzetelne argumenty...
                                                • possessive Re: Trochę badań terenowych: 17.06.09, 01:44
                                                  O, to już uogólniasz wyniki badań na całą Polskę. Kobieta która jest
                                                  matką w Polsce - jest leniwa i zapuszczona. Ile razy to już
                                                  słyszałam. Taka domorosła socjologia to gorsze od zarazy niestety. I
                                                  powoduje ujemny wzrost demograficzny.
                                                  • songo3000 Re: Trochę badań terenowych: 17.06.09, 01:49
                                                    Mówię tylko za siebie i swoje obserwacje, które poczyniłem głównie w Polsce. I mówię nie o tym co 'słyszałem' tylko na własne oczy WIDZIAŁEM. Tak mała różnica.

                                                    Raz jeszcze proszę o jakiekolwiek argumenty 'przeciw' bo na razie sam lament płynie bez krztyny faktów.
                                                  • bombonierka-only Re: Trochę badań terenowych: 26.06.09, 16:37
                                                    songo3000 napisał:

                                                    > Mówię tylko za siebie i swoje obserwacje, które poczyniłem głównie w Polsce. I
                                                    > mówię nie o tym co 'słyszałem' tylko na własne oczy WIDZIAŁEM. Tak mała różnica

                                                    Songo, kotku, bo Ty nie widziałeś ani mnie, ani Possessive, ani Glam, tak że Ci
                                                    się obraz wypaczył;)
                                                  • possessive Re: Trochę badań terenowych: 17.06.09, 02:02
                                                    tfu przyrost naturalny.
                                                • bigbadpig Re: Trochę badań terenowych: 17.06.09, 01:55
                                                  > Rozumiem, że negujesz twierdzenie powszechności zjazwiska zapuszczenia babeczek
                                                  > w PL po urodzeniu dziecka.

                                                  lol, nie spodziewałem się tego po Tobie :D tym razem nic nie rozumiesz.
                                                  zacytuj moje słowa w którym odniosłem się do Twojej aktualnej tezy, bo wydaje mi
                                                  się, że pisałem tylko o jakości przedstawionej przez Ciebie przesłanki (research
                                                  w Auchan)
                                                  • songo3000 Re: Trochę badań terenowych: 17.06.09, 02:07
                                                    No dobra, dobra, zwracam honor. Późno już, żona zrzędzi, coca-coli brakuje to i ma prawo się we łbie pomieszać ;)
                                                  • bigbadpig Re: Trochę badań terenowych: 17.06.09, 02:20
                                                    No to jasne, że rozumiem :D
                                                    Na odchodnym powiem, że z tezą również się nie zgadzam, ale argumenty mam
                                                    podobnie 'mocne' jak Ty :p

                                                    Moja sugestia jednak - po pierwsze do tego Twojego badania musiałbyś wziąć
                                                    kobiety w konkretnym wieku w którym %dzietności == %bezdzietności wśród nich (to
                                                    chyba oczywiste?)

                                                    po drugie nie byłem w auchanie, ale zwiedzam regularnie kilka średniej wielkości
                                                    firm operujących, że tak powiem na wyższym poziomie komercji i z kobiet które
                                                    tam poznałem, na tyle aby wiedzieć o ich dzietności - część jest dzietna (ten
                                                    temat wychodzi gdy w wakacje z konieczności sam jeżdżę z synem na spotkania i
                                                    upycham go z rysowankami koło recepcji)
                                                    Pośród kobiet z którymi się stykam - w temacie dbania o siebie 90% z ogółu
                                                    prezentuje się b. dobrze (na ile z urodzenia to możliwe)

                                                    Kwestia grupy społecznej w której się rozglądasz - ergo - zmień sklep :P
                                                  • songo3000 Re: Trochę badań terenowych: 17.06.09, 10:25
                                                    > Kwestia grupy społecznej w której się rozglądasz - ergo - zmień sklep :P
                                                    Mowy nie ma, tyko tutaj przy kasie od razu pakują do torebek ;)
                                        • aandzia43 Re: Trochę badań terenowych: 17.06.09, 13:14
                                          songo3000 napisał:

                                          > Ja mam uraz ;)
                                          > Ostatnio czekałem na połowicę ponad dwie godziny w ruchliwym
                                          centrum handlowym
                                          > i z nudów zacząłem liczyć panie po rozrodzie.
                                          > - 68 zapuszczonych pasztetów,
                                          > - 7 całkiem fajnych lasek.

                                          Songo Młody Obserwator Na Daleko Wysuniętej Placówce, ghy, ghy ;-D
                                          Wiesz co, Songo, tak sobie przypominam, że jak mi keidyś, dawno temu,
                                          przyszło wybrać się z małym dzieckiem na zakupy, to po pierwsze:
                                          byłam wkurwiona, po drugie: zmęczona już na wstępie, po trzecie: na
                                          pewno nie ubierałam się na te okoliczność seksownie. Ja na zakupach z
                                          dzieckiem to był zupełnie inny obrazek niż ja na zakupach bez
                                          dziecka. Oczywiście ilość tłuszczu na moim zezwłoku była identyczna w
                                          obu sytuacjach, ale nie tylko tłuszcz lub jego brak stanowi o
                                          aktakcyjności. Moja wkurwiona facjata i "wygodny strój" nie działały
                                          przyciągająco. Raczej sytuowały mnie w rejonach "przezroczysta".
                                          • songo3000 Re: Trochę badań terenowych: 17.06.09, 14:17
                                            > Songo Młody Obserwator Na Daleko Wysuniętej Placówce,
                                            Nooo, ten 'młody' to naprawdę milutki komplement, stokrotne dziękuję :)))
                                            A jak już przestaniesz być wojująca feministką to ośmielę się przesłać Ci piękny bukiet kwiatów w podziękowaniu ;)

                                            Rozmowa była o brzuchach, tyłkach jak szafa trzydrzwiowa i takich tam a nie rewii mody :) I na to właśnie zwracam uwagę. Co do mimiki facjaty to rzeczywiście jedne były wk... ale inne (z naprawdę małym potomstwem) rozpościerały raczej dumne, pełne wyższości spojrzenia (z faktu rozmnożenia zapewne) na nie-dzieciatych :D
                                            • aandzia43 Re: Trochę badań terenowych: 18.06.09, 16:19
                                              > Nooo, ten 'młody' to naprawdę milutki komplement, stokrotne
                                              dziękuję :)))
                                              > A jak już przestaniesz być wojująca feministką to ośmielę się
                                              przesłać Ci piękn
                                              > y bukiet kwiatów w podziękowaniu ;)

                                              Że niby bukiet miałby być wyrazem uznania dla wazeliniarstwa, a nie
                                              dla urody mej niebiańskiej? To ja nie chcę!;-D
                                              • songo3000 Re: Trochę badań terenowych: 18.06.09, 21:18
                                                Nie to nie :P Jako 'rasowy facet' właśnie się śmiertelnie obraziłem i z naburmuszoną miną dłubię w nosie :)
                                        • laflover Re: Trochę badań terenowych: 17.06.09, 15:58
                                          songo3000 napisał:

                                          > i z nudów zacząłem liczyć panie po rozrodzie.
                                          > - 68 zapuszczonych pasztetów,

                                          "pasztety" czasem mogą mieć problemy z hormonami tarczycy i wtedy ciężko jest
                                          faktycznie. Czy da się coś z tym zrobić jeszcze nie wiem :)
                              • niezapominajka333 Re: musi zwidędnąc piękny kwiat by wydac dorodny 17.06.09, 16:59
                                PS. Przypomina mi sie watek Wifki sprzed paru miesiecy. Oraz
                                > niedawny watek mlodej kobiety po mastektomii, ktora miala - pomimo
                                > prawdziwej i realnej deformacji ciala jaka jest brak piersi -
                                nadal
                                > ochote na seks i wielki apetyt na zycie.
                                >

                                Glam, zwróć uwagę, że problemem tej pierwszej był spadek
                                atrakcyjności i blokada wobec własnego męża, a druga ma świadomość,
                                że brak piersi to mały problem w porównaniu do tego, co ją może
                                czekać.
                            • aandzia43 Re: musi zwidędnąc piękny kwiat by wydac dorodny 17.06.09, 02:01
                              Jescze tysiąclecie temu POŁOWA pierwszych porodów kończyła się
                              > śmiercią matki i dziecka.
                              >

                              Połowa pierwszych porodów kończyła się śmiercia matki?;-) He,he...
                              To nam daje eliminację połowy wszystkich kobiet juz na starcie. A
                              jak się wexmie pod uwage, ze nastepne porody tych farciarek, które
                              przezyły pierwszy poród, tez czesto okazywały sie smiertelne, to
                              zaczyna nam brakowac kobiet;-D
                              Pierwszego porodu nie przezywaly przede wszystkim kobiety o
                              nieprzystosowanej do rodzenia miednicy. Nie ma ich w populacji az
                              tak duzo. Nastepnych pare promili to kobiety z wadami serca i innymi
                              felerami organizmu uniemozliwiajacymi przetrwanie wielkiego wysiłku.
                              I juz mamy na wstepie odsiew, ale nie jakis tragiczny procentowo.
                              No, jescze dorzucic trzeba pierwiastki, ktore zmarly PO porodzie, w
                              wyniku goraczki pologowej (ale to przytrafic sie moglo przy kazdym
                              rozwiazaniu). Na pewno nie byla to polowa wszystkich pierwszych
                              porodow. Za to im dalej tym gorzej. Powyzej ktoregos tam z kolei
                              rozwiazania (5-go, 10-go?) i powyzej pewnego wieku matki spadala
                              wydolnosc organizmu. Smierc czterdziestolatki przy dwudziestym
                              porodzie byla juz wielce prawdopodobna. Serducho wysiadalo, a
                              organizm nie mial kompletnie sily walczyc z drobnoustrojami, czyli
                              goraczka pologowa. Tak sobie nie w temace głównym;-)


                              • urquhart Re: musi zwidędnąc piękny kwiat by wydac dorodny 17.06.09, 08:07
                                aandzia43 napisała:
                                > Połowa pierwszych porodów kończyła się śmiercia matki?;-) He,he...

                                Poniżej podałem link do forum historycznego gdzie przytaczali różne dane w
                                dyskusji śmiertelności porodów i dzieci, także polepszenia tego stanu rzeczy w
                                średniowiecznej Polsce.
                                Ale rozumiem kto by tam im wierzył, historycy jak wiadomo, tęsknią do starych
                                czasów i są znanymi utrwalaczami patriarchalnych stereotypów :)
                                He, he, he
                                • aandzia43 Re: musi zwidędnąc piękny kwiat by wydac dorodny 17.06.09, 12:23
                                  Oczywiście, że weszłam na stronę historyków:-) I jeśli już mowa o tej
                                  stronie, to wymiana poglądów na interesujący nas temat między Jabolem a
                                  Indygo według mojej wiedzy i odczuć wypada na korzyść Jabola.
                              • urquhart Re: musi zwidędnąc piękny kwiat by wydac dorodny 17.06.09, 08:17
                                aandzia43 napisała:
                                > Smierc czterdziestolatki przy dwudziestym
                                > porodzie byla juz wielce prawdopodobna. Serducho wysiadalo, a
                                > organizm nie mial kompletnie sily walczyc z drobnoustrojami, czyli
                                > goraczka pologowa. Tak sobie nie w temace głównym;-)

                                To fakt że śmierć czterdziestolatki była bardzo prawdopodobana z punktu widzenia
                                statystyki , tym bardziej że średnia długość życia wynosiła o ile pamiętam w
                                średniowieczu 35 lat :)
                                • gomory Re: musi zwidędnąc piękny kwiat by wydac dorodny 17.06.09, 10:23
                                  Srednio az 35 to chyba nawet w zadnym rejonie Europy nie bylo. Tym
                                  niemniej ludzie ktorzy osiagneli dojrzalosc osobnicza z reguly
                                  dozywali calkiem slusznego wieku. Srednia dlugosc zycia zanizaly
                                  umierajace masowo noworodki i niemowleta (o wlasnie moze stad wg
                                  mnie pomylka bo miales na mysli dzieci) a takze ludzie mlodzi.
                                  Oczywiscie nie mozna pominac faktu, ze roznie te procenty sie
                                  rozkladaja po grupach spolecznych. Tym niemniej nietrudno znalezc
                                  zrodla sredniowieczne na udowodnienie tezy, ze np. awans spoleczny
                                  byl wtedy utrudniony ze wzgledu na blokowanie wszelkich stanowisk
                                  wlasnie przez osoby starsze wiekiem. Autora nie pamietam ale w
                                  temacie polecam "Historie Starosci od antyku do renesansu". Nie
                                  trzeba kupowac, w bibliotece da sie znalezc.
                                  • urquhart Re: musi zwidędnąc piękny kwiat by wydac dorodny 17.06.09, 12:00
                                    gomory napisał:

                                    > Srednio az 35 to chyba nawet w zadnym rejonie Europy nie bylo. Tym
                                    > niemniej ludzie ktorzy osiagneli dojrzalosc osobnicza z reguly
                                    > dozywali calkiem slusznego wieku.

                                    Coż jednak wydaje mi się ze ty źle pamietasz. Mowimy o śreniej wiec
                                    troche ludzi przeżywało ten wiek :) Wykopanie szkieletu człowieka po
                                    czterdziestce z przed tysiaca lat to zawsze ciekawostka i zakłada
                                    sie że należał do najwyższej warstwy społecznej że miał szanse tyle
                                    przeżyć.

                                    Grzebiąc poktórtce:

                                    Ewolucja długowieczności
                                    W epoce kamiennej, 30 tys. lat temu, nastąpił skokowy wzrost
                                    żywotności naszych przodków. Przeciętna długość życia prawdopodobnie
                                    nie przekraczała jeszcze 18-20 lat, ale część populacji dożywała 35-
                                    40 lat. Oprócz dzieci i ich rodziców pojawiło się wtedy trzecie
                                    pokolenie ludzkiej społeczności - dziadków i babć - co zbiega się z
                                    początkiem rozwoju cywilizacyjnego.
                                    Ten fenomen ewolucyjny najbardziej odróżnia człowieka od pozostałych
                                    naczelnych i innych hominidów, bo nie wystąpił nawet u
                                    neandertalczyka. Od tego czasu przeciętna długość życia Homo sapiens
                                    stale się wydłuża. W starożytności, w czasach Jezusa Chrystusa,
                                    wynosiła 22 lata, w średniowieczu wzrosła do 33 lat.
                                    www.wprost.pl/ar/?O=84121
                                    • gomory Re: musi zwidędnąc piękny kwiat by wydac dorodny 17.06.09, 12:50
                                      Ale co zle pamietam bo sie chyba zakrecilem i juz nie wiem ;)?
                                      Napisalem, ze wspomniane przez Cebie srednia 35 lat to chyba zbyt
                                      wiele i sie teraz poprawiles, ze faktycznie bylo mniej.
                                      Sredniowieczni kronikarze uwazali za poczatek starosci 50/60
                                      urodziny. Starosc w ich mniemaniu siegala 70-80. Dla owczesnych
                                      ludzi to byl normalny wiek jakiego dozywaja osoby starsze w ktorym
                                      wypada juz umrzec ;). To z tym chcesz dyskutowac?
                                      Jeszcze raz: w sredniowieczu na te 35 lat wplyw miala glownie
                                      gigantyczna umieralnosc niemowlat i dzieci. ledwie cwierci z nich
                                      moglo udac sie zasilic pule genow natury. To w ogole nieporownywalne
                                      z iloscia zgonow kobiet przy porodach (ktore owszem tez byly
                                      nierzadkie).
                                      • urquhart umieralność poporodowa w średniowieczu 17.06.09, 15:08
                                        gomory napisał:
                                        > Sredniowieczni kronikarze uwazali za poczatek starosci 50/60
                                        > urodziny. Starosc w ich mniemaniu siegala 70-80. Dla owczesnych

                                        Biorąc za materiał badawczy dzieła kronikarzy można śie spierać czy
                                        ludzie w czasach Noego żyli tylko 500 czy aż 900 lat, co setkami lat
                                        zajmowało historyków i teologów :)
                                        Bywali możni którzy dożywali później starości. Ale badania
                                        cmentarzysk normalnych ludzi z twrzorzy zupełnie inny obraz zycia i
                                        śmierci przeciętniego (!) człowieka, a zupełnie inny nielicznych
                                        możnych czy nierodzących zakonnic.

                                        Badania szczątków kostnych odnajdywanych na cmentarzyskach
                                        średniowiecznych pozwalają stwierdzić, iż średni wiek życia wynosił
                                        wówczas około 30 lat, przy czym u mężczyzn był wyższy i sięgał 35
                                        lat, u kobiet zaś niższy i oscylował w granicy 25 lat. Przy
                                        uwzględnieniu populacji dziecięcej obniżał się on jeszcze bardziej.
                                        Był to oczywiście wiek charakteryzujący niedożywioną populację
                                        włościańską. Wśród panujących średnia wieku była niewspółmiernie
                                        wyższa. Na podstawie list dynastycznych można stwierdzić, iż u
                                        mężczyzn sięgała ona 40, u kobiet zaś 38 lat. Listy te nie zawsze
                                        obejmują jednak dzieci zmarłe w niemowlęctwie. Śmiertelność
                                        noworodków i dzieci była przecież w tym czasie bardzo wysoka i
                                        udział ich szczątków na cmentarzyskach sięga nieraz 20%.
                                        Uderza nas znaczna różnica uśrednionego wieku na niekorzyść kobiet,
                                        która jest odwrotnością sytuacji obserwowanej obecnie. Przyczyn
                                        średniowiecznej nadumieralności kobiet upatrywać należy przede
                                        wszystkim w ich wczesnym wstępowaniu w życie płciowe, bezustannym
                                        rodzeniu dzieci oraz niezwykle wysokiej śmiertelności
                                        okołoporodowej. Na przykład obliczony na podstawie list
                                        dynastycznych średni wiek zakonnic był jak na ówczesne warunki
                                        nadzwyczaj wysoki i sięgał 53 lat, przewyższając o 18 lat średni
                                        wiek księżniczek zamężnych i o 12 lat średni wiek książąt. Można
                                        zatem przyjąć, iż w średniowieczu kobiety były jednak bardziej
                                        predestynowane do długowieczności (pamiętajmy, iż nie uczestniczyły
                                        one w wojnach), a ich nadumieralność wynikała przede wszystkim z
                                        braku odpowiedniej opieki okołoporodowej.
                                        ciekawi.blox.pl/2005/08/Zycie-i-smierc-w-sredniowiecznej-Polsce.html
                                • aandzia43 Re: musi zwidędnąc piękny kwiat by wydac dorodny 17.06.09, 12:45
                                  > To fakt że śmierć czterdziestolatki była bardzo prawdopodobana z
                                  punktu widzeni
                                  > a
                                  > statystyki , tym bardziej że średnia długość życia wynosiła o ile
                                  pamiętam w
                                  > średniowieczu 35 lat :)

                                  Srednia zaniżana przez śmiertelność wśród dzieci to jedno (już Gomory
                                  napisał), a wiek, do jakiego dożywali ludzie, po których nie
                                  przejechała się zaraza, wrogie wojska i którzy mniej więcej mieli co
                                  jeść, to inna sprawa. (Nie mam teraz pod ręką tej ksiazki. Potem
                                  poszukam.) A dożywali całkiem słusznego wieku. I to nie tylko ci ze
                                  szczytów, o któych zachowało się najwięcej informacji. A propos
                                  porodów: przypomnę Eleonorę Akwitańską, która na przestrzeni swego
                                  bujnego zywota urodziła coś koło dziesiątki dzieci, część po
                                  trzydziestce, i żyła, zołza jedna, coś z 80 lat. Dużo było takich,
                                  co długo żyły i długo rodziły. Nie pracowały co prawda tak ciężko jak
                                  chłopki czy mieszczki i nieźle się odzywiały, ale na choroby zakaźne,
                                  jak i wszelkie inne, narażone były w takim samym stopniu.
                                  Przypomniała mi się Jadwiga Andegaweńska, która pierwszego porodu nie
                                  przeżyła. To znaczy wypluła w końcu po strasznych męczarniach
                                  dziecię, które też długo nie pożyło, ale sama zmarła miesiąc później.
                                  Oględziny szkieletu królowej dokonane współcześnie wskazują na to, że
                                  była kobietą wąskobiodrą, czyli do odstrzału z punktu widzenia
                                  rozrodu.
                                  • songo3000 Re: musi zwidędnąc piękny kwiat by wydac dorodny 17.06.09, 14:24
                                    Generalnie ludkowie bez wad wrodzonych o zapewnionym minimum żywieniowym byli bardzo zdrowi, odporni i dożywali wielu dekad. Znacznie krócej żyli, ci którzy mieli zapewnione więcej (obżarstwo, używki i przeciążenie organizmu to nie wymysł 'zachodniego społeczeństwa').
                                  • urquhart naturalny koszt porodu? 17.06.09, 15:16
                                    > poszukam.) A dożywali całkiem słusznego wieku. I to nie tylko ci
                                    ze
                                    > szczytów, o któych zachowało się najwięcej informacji. A propos
                                    > porodów: przypomnę Eleonorę Akwitańską, która na przestrzeni swego
                                    > bujnego zywota urodziła coś koło dziesiątki dzieci, część po
                                    > trzydziestce, i żyła, zołza jedna, coś z 80 lat. Dużo było takich,
                                    > co długo żyły i długo rodziły. Nie pracowały co prawda tak ciężko
                                    jak
                                    > chłopki czy mieszczki i nieźle się odzywiały, ale na choroby
                                    zakaźne,
                                    > jak i wszelkie inne, narażone były w takim samym stopniu

                                    Droga Andziu, pomijając czy to 10% czy 50% było to najwieksze ryzyko
                                    utraty życia dla óczesnych kobiet. Po wymordowaniu w średniowieczu
                                    położnych jako forpoczty czarownic wszysczy przytaczają jescze
                                    wzrost i tak dużej śmiertelności porodów na okres sredniowiecza i
                                    olbrzymie zagrozenia życia.
                                    www.wilanow-palac.pl/index.php?enc=852
                                    Wracając do myśli przewodniej, dzieki medycyny wiedzy i technologii
                                    (ale ci naukowcy generalizują i ogólniaja) zredukowaliśmy ryzyko
                                    śmierci z dziesiątek procentów do pojedyńczych promili ale nie
                                    oszukujmy sie że poród to żaden koszt i łagodne bezpieczne
                                    doświadczenie zesłane nam naturalnie bezkosztowo, czyz nie?
                                    • aandzia43 Re: naturalny koszt porodu? 18.06.09, 16:27
                                      > Droga Andziu, pomijając czy to 10% czy 50% było to najwieksze
                                      ryzyko
                                      > utraty życia dla óczesnych kobiet.

                                      Drogi Urquharcie, dobrze o tym wiem;-) Tylko jakoś nie mogę pominąć
                                      tej "połowy kobiet umierających przy pierwszym porodzie";-)

                                      > Wracając do myśli przewodniej, dzieki medycyny wiedzy i technologii
                                      > (ale ci naukowcy generalizują i ogólniaja) zredukowaliśmy ryzyko
                                      > śmierci z dziesiątek procentów do pojedyńczych promili ale nie
                                      > oszukujmy sie że poród to żaden koszt i łagodne bezpieczne
                                      > doświadczenie zesłane nam naturalnie bezkosztowo, czyz nie?

                                      A co, ktoś zamierza oszukiwać? I naprawdę uważasz, że naukowcy
                                      generalizują i uogólniają?;-D
                                      • urquhart Re: naturalny koszt porodu? 18.06.09, 18:39
                                        aandzia43 napisała:
                                        > Drogi Urquharcie, dobrze o tym wiem;-) Tylko jakoś nie mogę
                                        pominąć
                                        > tej "połowy kobiet umierających przy pierwszym porodzie";-)

                                        Z różnych źródeł czytałem że obniżenie poziomu higieny (likwidacja
                                        grzeszności łaźni i mycia, słowiańskich bań) oraz pozbycie sie
                                        akuszerek zwiekszyło śmiertelność porodów do ok dwudziestu procent.
                                        Ograniczając się do pierwszych porodów gdzie decydowała zła budowa
                                        plus infekcje jestem w stanie założyć te cytowane 50% w
                                        najciemniejszym okresie. Czy dziś cesarskie cięcia to nie 25%?
                                        • rumpa Re: naturalny koszt porodu? 18.06.09, 19:02
                                          7-10% uzasadnionych medycznie, o ile sie nie mylę.
                                          reszta to emocje...
                                          Dajcie spokój z tym straszeniem porodem, 50% - dobre :)))

                                          Wyobraź sobie, że jesteś afrykańską kobietą, mieszkasz z sześcioma
                                          koleżankami w małej wiosce w Nigrze (to niemal w samym środku
                                          Afryki), i chcesz mieć dziecko. Wszystkie zachodzicie w ciążę mniej
                                          więcej w tym samym czasie, wszystkie jesteście jednakowo szczęśliwe.
                                          Robicie plany na przyszłość, opowi
                                          adacie sobie jak się czujecie, plotkujecie.

                                          z www.politykaglobalna.pl/2009/01/matki-bogatych-matki-
                                          biednych-przepasc-nie-z-tej-ziemi/

                                          Jedna z was na pewno umrze w wyniku ciąży. Albo z powodu
                                          niedożywienia, albo dlatego że do najbliższego szpitala jest 100
                                          kilometrów, a może tez dlatego, że twój mąż jest niepiśmienny i
                                          jeśli zachorujesz, zaprowadzi cię do miejscowej znachorki, a nie
                                          ginekologa.

                                          to na tyle...nie wydaje mi się żeby w średniowieczu było inaczej...
                                          artykuł na podstwie danych z Unicefu.
                                          nawiasem mówiąc śmiertelność się zwiekszyła gdy porody zaczęli
                                          odbierać lekarze - żadna położna nie przychodziła raczej prosto z
                                          sekcji na przykład.

                                          • urquhart Re: naturalny koszt porodu? 18.06.09, 20:40
                                            rumpa napisała:

                                            > Dajcie spokój z tym straszeniem porodem, 50% - dobre :)))

                                            Czyżby?
                                            Pod koniec 19 wieku też bywało 40%, zanim lekarze skumali związek mycia rąk po
                                            chorych z zakażeniami podczas odbioru porodu.
                                            en.wikipedia.org/wiki/Historical_mortality_rates_of_puerperal_fever
                                            Skoro już się dotknęłaś tematu Afryki, ryzyko śmierci podczas porodu Nigerii
                                            masz 5,5% ale nikt nie karze śmiercią za pomoc rodzącym a zależności zdrowia od
                                            higieny krocza są znane lepiej niż wtedy i nie zakazywane ani nie karane jako
                                            grzeszne praktyki przez Kościół.
                                            www.irinnews.org/Report.aspx?ReportId=84689
                                            • rumpa Re: naturalny koszt porodu? 18.06.09, 21:30
                                              zyżby?
                                              > Pod koniec 19 wieku też bywało 40%, zanim lekarze skumali związek
                                              mycia rąk po
                                              > chorych z zakażeniami podczas odbioru porodu.

                                              toteż piszę o tym, nie? to był wyjatek w historii i dotyczył
                                              szpitali przede wszystkim - te statystyki nie odnosiły się do
                                              ogolnej populacji.
                                              wśród położnych domowych takiej hekatomby nie było - nigdy

                                              Z tamtych czasów wywodzi się usmiercanie bohaterek porodem jak jadem
                                              żmiji.

                                              ale nikt nie karze śmiercią za pomoc rodzącym a zależności zdrowia
                                              od
                                              > higieny krocza są znane lepiej niż wtedy i nie zakazywane ani nie
                                              karane jako
                                              > grzeszne praktyki przez Kościół.

                                              Tu już pojechałeś, że w Renesansie parę zielarek usmażono to jedno,
                                              a zakaz pomocy przy porodzie to drugie.
                                              I już ja widzę jak na niegryjskim zadupiu - z którego głównie skłąda
                                              się ten kraj - znają się higienie :))) w wydaniu europejskim rzecz
                                              jasna.
                                              No i nawet tam, w gorącym klimacie rojącym się od bakterii, umiera
                                              jedna na 18, a nie jedna na dwie...i w dodatku wiekszość od
                                              krwotoków, zdaje się.

                                              Twoja żona czy kobieta rodziła?
                                              Bo trochę to wygląda jak przerażenie teoretyka.
                                              :)))
                                              • urquhart Akuszerka - Wiedzma :) 19.06.09, 01:18
                                                rumpa napisała:
                                                > Tu już pojechałeś, że w Renesansie parę zielarek usmażono to jedno,
                                                > a zakaz pomocy przy porodzie to drugie.

                                                Trochę religijnej podbudowy. Akuszerka, "sage-femme" "mądra kobieta"
                                                czyli po naszemu "wiedzę ma" - wiedźma z brała na siebie najdłużej
                                                nieczyste rytualnie wydarzenie z punktu widzenia starego testamentu:
                                                porod. Nieizolowana nieczystość ściągała karę zaraze .Dlatego
                                                akuszerkom dostało sie nie w renesansie a najbardziej w czasie
                                                średniowieczniej dżumy. Czy parę się usmażyło czy nieco wiecej i
                                                dlaczego najlepiej żajrzeć do 13 rodziału Młotu Na Czarownice :)
                                                - Jak czarownice-akuszerki diabłu się wysługują
                                                • rumpa Re: Akuszerka - Wiedzma :) 19.06.09, 08:19
                                                  Tekst ten został po raz pierwszy opublikowany w 1487 i stał się
                                                  znany jako podręcznik łowców czarownic od XV do XVII wieku. Był
                                                  uważany za podstawowe kompendium wiedzy o czarostwie, czarownicach i
                                                  ich związkach z Szatanem, mimo iż został potępiony przez Inkwizycję
                                                  już w 1490 i nigdy nie był oficjalnie zatwierdzony przez Kościół
                                                  katolicki.

                                                  no nijak średniowiecze i nijak popracie Kościoła
                                                  a i czrna dżuma nieco wcześniej była - i chyba niewiele ma wspolnego
                                                  zachowanie przerażonych skrajnie ludzi z religią - biczownicy też
                                                  nie mieli poparcia KOścioła o ile sie nie mylę a i tak nimi
                                                  obrodziło
                                                  • urquhart Re: Akuszerka - Wiedzma :) 19.06.09, 09:19
                                                    Tak bronią autorytetu Kościoła jego zwolennicy i formalnie jest w tym trochę prawdy.

                                                    Kościół inspirował prześladowania religijne zinstytucjonalizowane przez
                                                    Grzegorza IX (1231) w walce z kacerzami czyli z konkurencją grożąc karami
                                                    boskimi tym którzy niezbyt się angażowali. Epidemie dżumy które wyludniły całe
                                                    połacie Europy dobrze sie wpisały w te wydarzenia. Najbardziej sadystycznych
                                                    inkwizytorów popierał nie papież ale lokalni władcy w walce z biskupami czy
                                                    załatwiając własne interesy jak likwidacja kontoli urodzin (zajmowały sie tym
                                                    zielarki akuszerki - wiedźmy) bo potrzebni byli im liczni poodani, czy normalne
                                                    szukanie kozłów ofiarnych w czasach wielkiej frustracji.
                                                    pl.wikipedia.org/wiki/Inkwizycja
                                                    16 wiek to już zinstytucjonalizowane zoganizowane prześladowania oficjalnie pod
                                                    sztandarem kościoła a nie inspirowanie władz świeckich


                                                  • rumpa Re: Akuszerka - Wiedzma :) 19.06.09, 09:41
                                                    Ja jestem niewierząca od 12 roku życia i może dlatego już dawno
                                                    wyrosłam z mani przesladowczej na tle Kościoła.

                                                    Najbardziej sadystycznych
                                                    > inkwizytorów popierał nie papież ale lokalni władcy w walce z
                                                    biskupami czy
                                                    > załatwiając własne interesy jak likwidacja kontoli urodzin
                                                    (zajmowały sie tym
                                                    > zielarki akuszerki - wiedźmy) bo potrzebni byli im liczni poodani,
                                                    czy normalne
                                                    > szukanie kozłów ofiarnych w czasach wielkiej frustracji.

                                                    No więc właśnie...
                                                    Weż pod uwagę że te zielarki spędzjace płody nader często spędzały
                                                    też hurtem matkę. Czasy około wojenne to nie jest odległa
                                                    przeszłość, a moja babcia straciła w ten sposób dwie koleżanki.

                                                    Co do czarów itd - to jest wszędzie, gdzie ludzie się boją -
                                                    szukają kozłów ofiarnych i tyle - wszędzie, na całym świecie. I są
                                                    to inicjatywy oddolne niejako.Nikt już nie pamieta ilu ludzi zginęło
                                                    bo zielacha czy czarownica kogoś oskarżyła bo miała widzenie...ilu
                                                    ludzi zabiła bo jej ktoś zapłacił...to działało w obie strony

                                                    Akurat średniowiecze to wcale nie był zły czas dla kobiet, a na
                                                    pewno lepszy niż starożytność.
                                                  • urquhart Re: Akuszerka - Wiedzma :) 19.06.09, 11:26
                                                    rumpa napisała:
                                                    > Akurat średniowiecze to wcale nie był zły czas dla kobiet, a na
                                                    > pewno lepszy niż starożytność.

                                                    No nie wydaje mi się. Kobiety w miare obronna reka wychodziły z
                                                    kofliktów starozytności, szły w niewolę, mordowani byli głównie
                                                    mężczyźni. W żadnym konflikcie przedtem ani potem kobiety nie
                                                    stanowiły gównej grupy prześladowanych. Żródła w miarę zgdnie podają
                                                    że na 3/4 oskarżonych o czary i prześladowanych to kobiety.
                                                  • aandzia43 Re: Akuszerka - Wiedzma :) 19.06.09, 11:34
                                                    >
                                                    > No nie wydaje mi się. Kobiety w miare obronna reka wychodziły z
                                                    > kofliktów starozytności, szły w niewolę, mordowani byli głównie
                                                    > mężczyźni. W żadnym konflikcie przedtem ani potem kobiety nie
                                                    > stanowiły gównej grupy prześladowanych. Żródła w miarę zgdnie
                                                    podają
                                                    > że na 3/4 oskarżonych o czary i prześladowanych to kobiety.

                                                    Ale zmasowane polowania na czarownice to nie średniowiecze! Procesy
                                                    o czary były wcześniej, zgadza się. Mordowano ludzi w majestacie
                                                    prawa, zgadza się. Najwięcej ofiar (głównie kobiet) pochłonął jednak
                                                    obłęd, który miał miejsce nie w średniowieczu, tylko potem. I wcael
                                                    nie tylko w krajach katolickich.
                                                  • urquhart Re: Akuszerka - Wiedzma :) 19.06.09, 12:24
                                                    > Ale zmasowane polowania na czarownice to nie średniowiecze!
                                                    Procesy
                                                    > o czary były wcześniej, zgadza się. Mordowano ludzi w majestacie
                                                    > prawa, zgadza się. Najwięcej ofiar (głównie kobiet) pochłonął
                                                    jednak
                                                    > obłęd, który miał miejsce nie w średniowieczu, tylko potem. I
                                                    wcael
                                                    > nie tylko w krajach katolickich.

                                                    No to zależy jak liczyć ofiary. Inkwizycja powstała przecież do
                                                    walki z heretykami, a ofiar wojen religjnych nie liczymy. Wszystkie
                                                    strony oskarżały siebie o czary żeby uzasadnić i inspirować
                                                    bezwględność pismem świętym w oczach ludu: Nie pozwolisz żyć
                                                    czarownikowi(Wj.,22,17.) Potem rozkręconej i zainpirowanej maszyny
                                                    prześladowań nie dało sie tak łatwo zatrzymać i sama znalazła sobie
                                                    nowe ofiary.
                                                    Oczywiście zgoda że KK nie był wyjątkowy, a nawet najbardziej
                                                    powściagliwy.
                                                    Faktycznie wychodzi na to że nasilenie zorganizowanego masowego
                                                    mordowania akuszerek i położnych to juz raczej nie średniwiecze.

                                                    "Wielka w owych czasach śmiertelność śród- i oko-
                                                    łoporodowa dzieci stanowiła podstawę do oskarżeń
                                                    o mordowanie noworodków. Nie pomogły rozpaczli-
                                                    we próby oddalania tych oskarżeń przez położne, któ-
                                                    re w przypadku trudnych, przedłużających się rozwią-
                                                    zań chrzciły dzieci wewnątrzłonowo, podając do ma-
                                                    cicy wodę święconą przez rurkę. W wielu regionach
                                                    renesansowej Europy nie ostała się przy życiu ani jed-
                                                    na akuszerka. W latach 1627–1630 w Kolonii zgładzo-
                                                    no prawie wszystkie położne. Ciężarne i rodzące były
                                                    pozostawiane bez opieki."

                                                    www.sp.viamedica.pl/darmowy_pdf.phtml?indeks=10
                                                    www.gnosis.art.pl/.../prokopiuk_renesans_poganstwa2.htm -
                                                  • aandzia43 Re: Akuszerka - Wiedzma :) 19.06.09, 15:21
                                                    > Faktycznie wychodzi na to że nasilenie zorganizowanego masowego
                                                    > mordowania akuszerek i położnych to juz raczej nie średniwiecze.

                                                    Zdecydowanie nie średnioweicze.
                                                    Przypomniało mi się, że w czasach, kiedy zawodu lekarza nie uczono na
                                                    uniwersytetach tylko przekazywano wiedzę w ramach rodzin parających się tym
                                                    fachem, lekarzami (czy raczej medykami) były również kobiety. Ojciec czy matka
                                                    przkazywali wiedzę po prostu zdolniejszemu i chętniejszemu do nauki dziecku. Na
                                                    wyprawe krzyżową Ludwik IX Święty zabrał ze sobą kobietę-medyka, jako osobę
                                                    odpowiedzialną za zdrowie rodziny królewskeij. I nie było to jakieś szczególne
                                                    wydarzenie w owych czasach. Na powstające już wtedy uniwersytety kobiety wstępu
                                                    nie miały. Medycyny zaczęto nauczać na uniwersytetach i w ten sposób zawód
                                                    lekarza został zmonopolizowany przez facetów.
                                                  • aandzia43 Re: Akuszerka - Wiedzma :) 19.06.09, 11:29
                                                    >
                                                    > Akurat średniowiecze to wcale nie był zły czas dla kobiet, a na
                                                    > pewno lepszy niż starożytność.

                                                    I lepszy niż kilkaset następnych lat. Mediewistka Regine Pernoud w
                                                    swoich książkach "Kobieta w czasach katedr" i "Kobieta w czasach
                                                    wypraw krzyżowych" fajnie o tym pisze. Chociaż mam wrażenie, że
                                                    chwilami za wysoko pieje z zachwytu nad silną pozycją kobiety w
                                                    średniowieczu;-) Ale i tak dobrze, że oto słychać kolejny głos
                                                    rozprawiający się ze stereotypami na temat tych strasznych mroków
                                                    średniowiecza i tych cudów Renesansu.

                                                    Z manii prześladowczej na tle KK i ja dawno wyrosłam. Jestem luzacko
                                                    areligijna, na pewno nie antyreligijna. Coś mi się przypomina, że
                                                    tzw. czarownice palili na stosach równo katolicy jak i wszelkiej
                                                    maści protestanci. W krajach protestanckich procesy przeprowadzane
                                                    były przez sądy świeckie (do sprawdzenia, pewności nei mam). Ten
                                                    krwiożerczy pęd do znęcania się nad bliźnimi (głównie kobietami) w
                                                    wieku XVI i XVII wygląda bardziej na masową histerię, potrzebę
                                                    odreagowania i znalezienia kozła ofiarnego, niż ruch stymulowany
                                                    religijnością jednego odłamu chrześcijaństwa.
                                                  • songo3000 Re: Akuszerka - Wiedzma :) 19.06.09, 12:33
                                                    Warto się zastanowić dlaczego akurat kobiety były targetem i chyba nie tylko ja mam skojarzenia z frustracją seksualną "pobożnych mężczyzn"...

                                                    Swoją drogą cała ta fala przemocy i fobii zgrabnie ominęła kraje prawosławne. Ot, taki kamyczek do ogródka, które instytucje do czego inspirowały.

                                                    Songo3000 - wredny feminista
                                                  • urquhart Re: Akuszerka - Wiedzma :) 19.06.09, 12:53
                                                    songo3000 napisał:

                                                    > Warto się zastanowić dlaczego akurat kobiety były targetem i chyba
                                                    nie tylko ja
                                                    > mam skojarzenia z frustracją seksualną "pobożnych mężczyzn"...
                                                    >
                                                    > Swoją drogą cała ta fala przemocy i fobii zgrabnie ominęła kraje
                                                    prawosławne. O

                                                    Także Islam tamtych czasów ominął. Celibat nie był w cenie i brak
                                                    seksu nie frustrował "pobożnych mężów". Ale teraz jak potrzeba im
                                                    sfrustrowanych fanatyków gotowych na śmieć zmienili juz front :)
                                                  • rumpa Re: Akuszerka - Wiedzma :) 19.06.09, 23:04
                                                    ale nie ominęła krajów protestanckich, bodaj nawet czy nie dawali
                                                    czadu bardziej niż katolicy, nawet na pewno, a przecież o
                                                    frustracji seksualnej tyż nie było mowy...
                                                    zgodnie z tą zasadą taki John Knox powinien być chodzącą
                                                    łagodnością, skoro około 60 miał świeżutką nastoletnią żonę

                                                    nie mówiąc już o znajomych mi panach z marginesu, co fiutka jednej
                                                    wyciagają tylko po to aby zapodać drugiej a mentalność i agresja
                                                    iscie inkwizytorska...

                                                    jednak zestawienie sugerujące łagodność i otwartość jako efekt
                                                    zaspokojenia seksualnego jest nieco naciagane jak dla mnie...

                                                    targetem na ogoł są ci słabsi - fizycznie, emocjonalnie,
                                                    społecznie - co jak ulał pasuje do opisu kobiety w tamtym swiecie
                                                    - którzy zaczynają mieć ambicje.
                                                    W starożytności kobiet aż tak nie mordowano, bo nie było sensu -
                                                    egzystowały na poziomie bydła domowego i były użyteczne. Nie było
                                                    sensu zaniżać ich wartości bo i tak żadnej nie posiadały.Nie było
                                                    potrzeby zastraszać, bo i tak nie podnosiły głowy.
                                                    Chrześcijaństwo to zmieniło - przynajmniej w teorii...

                                                    to trochę takie luźne skojarzenie - jak z seryjnymi mordercami -
                                                    zetknęłam się z opracowaniem że pochodzą z grup ludności
                                                    zagrożonych upadkiem społecznym. Nigdy z tych najniżej w
                                                    hierarchi.
                                                  • songo3000 Echhh 19.06.09, 23:25
                                                    > jednak zestawienie sugerujące łagodność i otwartość jako efekt
                                                    > zaspokojenia seksualnego jest nieco naciagane jak dla mnie...

                                                    Zaspokojenie seksualne NIE ZAPEWNI łagodności jednakże jego brak ZAPEWNI agresywność.

                                                    Kraje protestanckie i brak frustracji seksualnej??? Przecież do Nowego Świata oprócz awanturników zjeżdżali się właśnie sami purytanie zgorszeni 'rozpustną Europą'... W USA do dzisiaj pokutuje to w mentalności tego 'narodu' - ogromna HIPOKRYZJA na tle seksualnym. Widać to wyraźnie w filmie, flaki mogą być wypruwane co minuta, krew leje się strumieniami i filmik jest 'familijny' a znajdź w produkcji typu komedia kawałek cycka to od razy kategoria ADULT i z pod półki...
                                                  • rumpa Re: Echhh 20.06.09, 00:13
                                                    Zaspokojenie seksualne NIE ZAPEWNI łagodności jednakże jego brak
                                                    ZAPEWNI agresy
                                                    > wność.

                                                    Wg mnie brak zaspokojenia seksualnego wcale nie zapewnia
                                                    agresywności sam z siebie.
                                                    Tak sądząc po otoczeniu. Po prostu czasem taki efekt daje, z
                                                    naciskiem na czasem. I głowy nie dam czy decydujace nie jest w tym
                                                    wypadku na przykład wychowanie.

                                                    No właśnie, w krajach protestanckich pastorzy się żenili i nikt
                                                    bez żony i dobrego biznesu raczej nie mógł liczyc na bycie
                                                    poważanym członkiem społeczności. Innymi słowy - bzykali sie
                                                    regularnie i co z tego? hipokryzja jak się patrzy a nie da się
                                                    tego zwalić na zdegenerowanych przymusowym celibatem przywódców. I
                                                    jest tam gorzej, wśród tych pożenionych pastorów niż w Europie pod
                                                    jarzmem tych niewybzykanych księży.

                                                    A ci purytanie to tam nie zjeżdżali bo nie za bardzo mogli robić
                                                    karierę w Anglii?
                                                    Chyba jednak głównie szlo o kwestie teologiczne i związane z tym
                                                    klopoty z funkcjonowaniem w spoleczeństwie gdzie król byl
                                                    jednocześnie głową Kościoła?
                                                  • arronia Re: Echhh 20.06.09, 02:01
                                                    > Wg mnie brak zaspokojenia seksualnego wcale nie zapewnia
                                                    > agresywności sam z siebie.
                                                    > Tak sądząc po otoczeniu. Po prostu czasem taki efekt daje, z
                                                    > naciskiem na czasem. I głowy nie dam czy decydujace nie jest w tym
                                                    > wypadku na przykład wychowanie.

                                                    Czyli byłoby jak z "wpływem" alkoholu na poziom agresji?

                                                    Badano zachowanie przedstawicieli różnych nacji po podaniu placebo
                                                    podszywającego się pod alkohol. Ci z kultur, w których uważa się, że alkohol
                                                    wywołuje agresję, zaczynali się zachowywać agresywnie (czyli m.in. Anglicy). Ci,
                                                    z kultur pijących "na łagodnie", agresywni się nie robili (za to ultratowarzyscy
                                                    i skłonni do flirtów).

                                                    Abstynenci seksualni, uważajcie na wasze myśli ;)
                                                  • songo3000 Tak to jest jak się baby wypowiadają ;) 20.06.09, 08:51
                                                    o odczuciach facetów :)

                                                    Mówię za siebię, jak sobie przynajmniej raz na jakiś czas nie pobzykam to poziom niezadowolenia (który może przejawiać się agresją) konkretnie wzrasta.

                                                    Proszę o wspisy facetów, którzy tak nie mają. Ciekawe jak długa będzie lista......
                                                  • zakletawmarmur Re: Tak to jest jak się baby wypowiadają ;) 20.06.09, 09:16

                                                    Songo, ja też tak mam:-) Po dłuższym czasie bez seksu zaczynam
                                                    zachowywać się agresywnie. Szczególnie w łóżku. Zwykłe "nie" faceta
                                                    to za mało, żeby mnie wtedy powstrzymać. Smutne ale prawdziwe.
                                                    Jestem przekonana, że część gwałcicieli robi to z powodu braku
                                                    innych możliwości rozładowania napięcia. Będąc kobietą, łatwiej te
                                                    możliwości zdobyć... Poza tym mam wibrator, więc nie muszę
                                                    doprowadzać się do takiego nieprzyjemnego stanu...
                                                  • songo3000 Re: Tak to jest jak się baby wypowiadają ;) 20.06.09, 09:48
                                                    Ja też mam wibrator ale nie pomaga ;)))
                                                  • urquhart frustracja > agresja 20.06.09, 16:35
                                                    songo3000 napisał:
                                                    > Mówię za siebię, jak sobie przynajmniej raz na jakiś czas nie
                                                    pobzykam to pozio
                                                    > m niezadowolenia (który może przejawiać się agresją) konkretnie
                                                    wzrasta.
                                                    >
                                                    > Proszę o wspisy facetów, którzy tak nie mają. Ciekawe jak długa
                                                    będzie lista...

                                                    Ci co mają inaczej pewno tu nie zaglądają :)
                                                    Ja mam oczywiście tak samo.
                                                    Tak z teorii brak zaspokojenia potrzeb seksualnych rodzi silną
                                                    frustracje ta zaś rodzi agresję lub apatię (lub regresję). Czyli
                                                    panowie ktorzy tak nie mają, (ci bardziej wycofani?) radzą sobie
                                                    wypijając browarki albo półliterka który pomaga im idealnie w
                                                    uzyskaniu stanu apatii ...
                                                    pl.wikipedia.org/wiki/Teoria_frustracji_-_agresji
                          • mieszkanka.zabek Re: w ZSRR też nie było żadnych problemów... 19.06.09, 19:43

                            > Sorry ale gadasz głupoty. U każdego gatunku ciąża jest drenażem sił witalnych m
                            > atki w stronę dziecka. Ta 'fizjonomia' jak powiadasz może okaleczyć ciało matki
                            > , może ją też zabić.

                            O, ciekawe poglądy. Typowe dla znajacego-się-na-wszystkim- (wszak każdy Polak to
                            urodzony lekarz i polityk). Ciekawe, jakim cudem gatunek ludzki przetrwał 40 tys
                            lat?
                            Jedzenie i picie tez mogą zabić. Seks również. I co z tego? Ciąża to stan
                            fizjologiczny. Nie wierzysz? Nie musisz.


                            Tyle jeśli chodzi o fakty a nie pobożne życzenia co by wsz
                            > yscy byli szczęśliwi a wszystkie problemy są wydumane i do ogarnięcia u nowocze
                            > snego szamana.

                            Fakty? Bełkot na poziomie szóstoklasisty to nie są fakty. Tekst co do pobożnych
                            zyczeń ni przypiął, ni wypiął.

                            > Najśmieszniejsze jest to, że logiką nie powalasz a adwersarzy wysyłasz do przed
                            > szkola czy na inne leczenie. Zastanów się najpierw nad swoimi problemami, bo wp
                            > adasz tu, wrzaśniesz i beczysz, że nie ma poklasku… e, w sumie to całkiem
                            > zabawne.
                            >


                            Coś brałeś?
                            • songo3000 Re: w ZSRR też nie było żadnych problemów... 19.06.09, 22:37
                              Hehe, napisz coś jeszcze. Gawiedzi spragnionej taniej rozrywki tu dostatek ale swiatowej klasy inteligencja nie pojawia się zbyt często. No bardzo prosimy...
    • rita-hayworth Re: deformacja ciała... 15.06.09, 23:39
      ja znam. przestac sie nad soba roztkliwiac, myslec o sobie "jaka to ja jestem
      biedna", zobaczyc, ze maz tez ma swoje potrzeby, a nie jest maszynka do
      zarabiania i przynoszenia pieniedzy do domu, spojrzec w lustro, odlozyc ciastko,
      wziac sie za siebie. proste? proste.
      • bigbadpig Re: deformacja ciała... 16.06.09, 00:12
        mimimima napisała:
        > waże 48 kilo i problem nie leży w zaniedbaniu


        rita-hayworth napisała:

        > spojrzec w lustro, odlozyc ciastko
        > ,
        > wziac sie za siebie. proste? proste.

        lol, ale dzisiaj obrodziło w szybkostrzelne wróżki
        • mimimima Re: deformacja ciała... 16.06.09, 22:23
          Muszę sprostowac, że nie jadam slodyczy, nie znosze seriali, nie
          jestem kurą domową itd... Pracuję, co prawda prawie charytatywnie(w
          budżetowce)więc mozliwosci finansowe mam szalenie ograniczone (a
          właściwie brak), ale taki charakter pracy pozwala mi na opiekę nad
          dziećmi i studia. Problem to postrzeganie życia przez pryzmat
          kobiety, która nie potrafi spojrzeć w lustro, a brakuje jej
          wsparcia. Zwykłego wsparcia i czulości jakie są normą w związkach.
          Inna sprawa że jestem introwertykiem i trudno jest mi werbalizować
          swoje potrzeby...W układzie, w którym przejęłam 90 procent
          obowiązkow, nie dostając nic w zamian czuję się niedowartościowana.
          Mój mąż realizuje swoje ambicje w pracy i mam wrażenie, że jest to
          jego jedyny cel w życiu.
          Wiem, że mam mega depreche i brakuje mi wiary i
          siły, żeby z tym wszystkim skończyć...
          • kunegunda123 Re: deformacja ciała... 17.06.09, 01:34
            bardzo, bardzo Ci współczuję...
            nie dziwię się, że czujesz że życie odwróciło się do Ciebie plecami, też bym
            czuła to samo gdyby mężczyzna któremu przysięgałam, że 'na zawsze' itp miałby
            moje potrzeby fizyczne i emocjonalne w d...
            na Twoim miejscu przemyślałabym czy chcę tkwić w takim związku... tylko z
            drugiej strony rozumiem, że na razie jest to niemożliwe ze względów finansowych.
            naprawdę nie wiem co Ci doradzić. być może to ryzykowny krok, ale ja bym mężowi
            dała jasno i wyraźnie do zrozumienia jak się czuję, jeśliby nie zareagował -
            zaczęłabym się rozglądać za lepszą pracą i w nogi...
          • niezapominajka333 Re: deformacja ciała... 17.06.09, 17:11
            Pytanie pierwsze.
            Jakie 90 procent obowiązków i czemu tak nierówno?
            Pytanie drugie.
            Może nie tylko karierę realizuje w pracy twój ślubny? Może twój
            główny problem to koleżanka z pracy męża?
            • urquhart Re: deformacja ciała... 17.06.09, 17:34
              niezapominajka333 napisała:

              > Pytanie pierwsze.
              > Jakie 90 procent obowiązków i czemu tak nierówno?

              W końcu skoro mimimima pracuje charytatywnie jak sama pisze to ktoś
              musi zarobić :)
              A robota i zarabianie jak wiadomo to jedynie realizacja ambicji i
              sama przyjemność dla faceta, nie zaliczamy tego absolutnie do wkładu
              w obowiązki :)
              • niezapominajka333 Re: deformacja ciała... 17.06.09, 18:27
                > A robota i zarabianie jak wiadomo to jedynie realizacja ambicji i
                > sama przyjemność dla faceta, nie zaliczamy tego absolutnie do
                wkładu
                > w obowiązki :)

                Och, jeszcze nie wiemy, czy różnica w zarobkach jest proporcjonalna
                do różnicy w obowiązkach.
                Praca w budżetówce daje autorce możliwość opieki nad dziećmi.
                Może mogłaby więcej zarabiać gdzie indziej, ale zatrudniając
                opiekunkę do dzieci.
                Może pan mąż umożliwiłby żonie znalezienie lepiej płatnej, ale
                bardziej absorbującej pracy kosztem swojej kariery?
                Zawsze się można jakoś dogadać, chyba, że ktoś jest pracoholikiem i
                własną karierę stawia nad rodzinę.
                Albo uważa, że jego jedyne zadanie to zapewnienie żonie i dzieciom
                dobrego statusu materialnego, i nie rozumie, dlaczego żonie to nie
                wystarcza i czego się własciwie czepia, bo przecież haruje jak wół,
                żeby im ptasiego mleka nie brakowało.

                Nie wiemy jak jest naprawdę, a autorka jest bardzo oszczędna w
                wyjaśnieniach.

                • krzysztof-lis Re: deformacja ciała... 17.06.09, 18:41
                  > Och, jeszcze nie wiemy, czy różnica w zarobkach jest proporcjonalna
                  > do różnicy w obowiązkach.

                  Czyli jeśli jedno zarabia zero to drugie w domu powinno robić zero?

                  Zajebiście mi się to podoba. :D
                  • niezapominajka333 Re: deformacja ciała... 17.06.09, 19:46
                    Że ci się zajebiście podoba, w to nie wątpię.
                    Ale chyba nie do końca mnie zrozumiałeś.
                    • songo3000 Re: deformacja ciała... 17.06.09, 19:54
                      U mnie to nie zadziała, nawet jak nic nie robię to coś zarabiam :)
                      • krzysztof-lis Re: deformacja ciała... 17.06.09, 21:07
                        > U mnie to nie zadziała, nawet jak nic nie robię to coś zarabiam :)

                        I o to chodzi
                    • krzysztof-lis Re: deformacja ciała... 17.06.09, 21:06
                      > Że ci się zajebiście podoba, w to nie wątpię.
                      > Ale chyba nie do końca mnie zrozumiałeś.

                      Chyba zrozumiałem
                • mimimima Re: deformacja ciała... 17.06.09, 23:37
                  Mąż zarabia pięciokrotnie więcej niż ja, ale wychodzi z domu kiedy
                  dzieci jeszcze śpią, a wraca kiedy już są w łózkach. Poświęca im
                  czas w weekendy, ponieważ ja jestem wtedy na studiach. Koło
                  gospodyń wiejskich , czyli gotowanie, sprzątanie, pranie,
                  prasowanie, zakupy uprawiam ja, żeby jakoś egzystować przez cały
                  tydzień. Ja pracuję 8 godzin dziennie, więc muszę się naprawdę
                  sprężyc, żeby znaleźć czas na zabawe i rozmowe z dziećmi, a nie
                  zawsze mam tyle energii. Są coraz bardziej samodzielne, ale ponieważ
                  dużo czasu spędzają same to nawet kiedy uczę sie przytulają sie do
                  mnie i cichutko czytają swoje ksiażki. Czuje sie zobowiązana, zeby
                  wykorzystac czas na zwyczajne zajęcia z dziećmi. Mąż płaci rachunki
                  za utrzymanie mieszkania, mamy osobne konta, a ja nienawidze żebrać
                  o pieniądze - idealna sytuacja dla faceta, chociaż chora do bólu.
                  • diabel.pl Re: deformacja ciała... 18.06.09, 18:52
                    jestem ciekawa czy zamiezasz robic cos zeby sobie pomoc
                    • efi-efi Re: deformacja ciała... 20.06.09, 09:41
                      Uważam, że najbardziej odpowiednią osobą, która powinna wiedzieć o Twoich
                      problemach - jest Twój mąż.
                      W takiej sytuacji ja bym własnemu powiedziała "słuchaj, zepsuł mi się brzuch po
                      porodach, czuję się z tym koszmarnie, nie kochasz się ze mną najprawdopodobniej
                      z powodu tegoż właśnie defektu, potrzebujemy coś z tym zrobić, liczę na Twją
                      pomoc. Operacja plastyczna kosztuje 20 tys złotych, wybierz z konta,umówiłam się
                      na wizytę wstępną w poniedziałek o 18."

                      Rozmawiałaś z mężem na ten temat?
                      • songo3000 Re: deformacja ciała... 20.06.09, 09:55
                        Mała uwaga. Połowica miała taki okres, że trochę przytyła i zaczęła głośno i codziennie zamartwiać się z tego powodu. Generalnie mocno osłabiło to moje zapatrywania na amory. Nie, nie brzuszek (dla mnie wyglądała apetycznie :) tylko jej ciągłe narzekanie, teksty w stylu 'jaka to ja jestem brzydka' i BRAK jakiejkolwiek reakcji na mój ciągły pozytywny przekaz. Potem jest samo przeszło :)

                        Zgaduję, że tutaj może być bardzo podobnie.
                  • possessive Re: deformacja ciała... 20.06.09, 11:08
                    Oddzielne konta? To nieciekawie. I jeśli musisz prosić się o
                    pieniądze to nic dziwnego, że się czujesz niepewnie. Zapewne gdybyś
                    była cała śliczna to przy takiej sytuacji zaczęłabyś się zastanawiać
                    co jest nie tak. Masz przynajmniej rozdzielność, czy oddzielne konta
                    i wspólnota majątkowa? To by była typowo polska parodia.
                    Wkręcasz się w zależność finansową. No nie wiem czy to jest dobre.
                    Tego, że gotowałaś i zajmowałaś się dziećmi nigdzie nie udowodnisz.
                    I nikt Ci za to nie zapłaci. W każdym razie sąd w praktyce nie
                    bierze tego pod uwagę.
                    • krzysztof-lis Re: deformacja ciała... 25.06.09, 21:15
                      > Oddzielne konta? To nieciekawie. I jeśli musisz prosić się o
                      > pieniądze to nic dziwnego, że się czujesz niepewnie.

                      Wiadomo przecież, że kobiecie do szczęścia potrzebny jest chodzący bankomat, prawda?
                      • ulmani Re: deformacja ciała... 25.06.09, 21:18
                        Nieprawda, kobiety pod względem finansowym potrafią być bardziej
                        samodzielne niż mężczyźni.
                        • songo3000 Re: deformacja ciała... 25.06.09, 22:03
                          LOL, szczególnie z dyskryminacją płacową w naszej patryjarchalnej rzeczywistości i bachorami u boku.
                          • ulmani Re: deformacja ciała... 25.06.09, 22:05
                            To prawda, nie jest łatwo ale czasmi się udaje nawet gdy ma się
                            dziecko.
                            • songo3000 Re: deformacja ciała... 25.06.09, 22:30
                              No właśnie - czasami. To jest 'far, far away' od 'kobiety mają lepiej'.
    • cnbc Musisz to sprawdźić!!!!!!!!! 20.06.09, 11:07
      www.urlcut.com/sprawdzto
      www.urlcut.com/sprawdzto
      www.urlcut.com/sprawdzto
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka