Dodaj do ulubionych

romans z szefem?

02.08.09, 23:02
Spodobalam sie szefowi, szef rowniez mi sie spodobal, co oczywiscie skonczylo
sie w lozku...

i tak trwa od miesiaca, jak sie sobie podobamy.
ale, jak kazda rasowa kobieta zaczynam zadawac sobie pytania...

A czy szef mnie kocha?...
A czy sie ze mna ozeni?...
A czy wyrzuci mnie z pracy?...
A czy oklamac szefa, ze jestem z nim w ciazy?...
A czy zajsc z szefem w ciaze?...

No i nasuwa mi sie pytanie, dlaczego kobiety sa takie glupie?
Szef, nawet jesli nie kocha mnie po miesiacu znajomosci, to na pewno jest
zakochany.
Jeśli bede chciala, to szef sie ozeni.
Szef nie wyrzuci mnie z pracy, wlasnie sama zmieniam prace (nie lubie
romansowac z szefem, wiem to na pewno)
Nie oklamuje w sprawie ciazy
Nie zachodze w ciaze bez świadomosci i przypadkiem. i w ogóle CIAZA NIE.

Szef jest stanu wolnego, ja równiez. Ja przed czterdziestką, szef po
czterdziestce. Szef zakochany, ja (co najmniej) zauroczona. I dobrze sie
czujemy w swoim towarzystwie. Oboje po tak zwanych przejsciach.

Co mi odbija z tak idiotycznymi próbami oszustw, manipulacji i wymuszen (nawet
jesli ich nie realizuje?) Skąd sie biora takie impulsy?

Czy ktoś tak miał? Czy ktos cos wie na ten temat?


PS. Czy dla kogos romans z szefem skończyl sie dobrze?
Obserwuj wątek
    • kag73 Re: romans z szefem? 02.08.09, 23:40
      Powiem krotko: Szef tez facet. Nic nie stoi na przeszkodzie, oboje
      jestescie wolni. Cieszcie sie z uniesien, jak zrobi sie z tego staly
      zwiazek, wspaniale. Jezeli nie, co prtzezyliscie to Wasze.
      P.S. Zawsze chcielismy z mezem pracowac razem. Raz prawie nam sie
      udalo, w ogromnej firmie, sumie kazdy w innym biurze, daleko od
      siebie, ale na obiad albo na kawe chadzalismy razem. No i oczywiscie
      razem do pracy i czesto razem z pracy.
    • zakletawmarmur Re: romans z szefem? 03.08.09, 00:09

      Twój post poruszył wiele ciekawych spraw... O niektórych chciałam
      sama napisać:-)

      > Spodobalam sie szefowi, szef rowniez mi sie spodobal, co
      oczywiscie skonczylo
      > sie w lozku...

      Często mam takie fantazje. Seks z kimś, kto ma nade mną przewagę...
      Przystojny szef byłby sporą pokusą:-) Nie zdecydowałabym się jednak
      na taki romans, gdybym nie myślała o facecie poważnie.

      > A czy szef mnie kocha?...
      > A czy sie ze mna ozeni?...
      > A czy wyrzuci mnie z pracy?...
      > A czy oklamac szefa, ze jestem z nim w ciazy?...
      > A czy zajsc z szefem w ciaze?...

      Jest wyraźny związek z tym jak mężczyzna na kobietę działa a chęcią
      zajścia z nim w ciąże:-) Na początku facet działa na kobietę
      najsilniej więc tego typu fantazje są dość powszechne. Oczywiście
      fantazje to tylko fantazje. Nie wszystkie chcemy realizować, patrz
      fantazje o gwałcie czy seksie w restauracji na oczach wszystkich
      ludzi:-)

      > Co mi odbija z tak idiotycznymi próbami oszustw, manipulacji i
      wymuszen (nawet
      > jesli ich nie realizuje?) Skąd sie biora takie impulsy?

      Tak silnie są wbudowane w naszą psychikę... Zawsze powtarzam, że
      natura nie dała kobietom takiej siły fizycznej ale wynagrodziła to
      zdolnością manipulowania:-) To taka droga ewakuacyjna. Większość z
      nas z tego nie korzysta bo nie musi. Tak jak facet silny fizycznie
      nie musi codziennie polować i walczyć o władzę na pięści. Czasami
      jednak ta natura z nas wychodzi. Szczególnie dotyczy to ludzi
      nieświadomych, którzy nie potrafią spojrzeć na siebie "z boku"...
      • viviene Re: romans z szefem? 03.08.09, 07:47
        " nie pier....l Jurku na własnym biurku " O !!.
      • jesod Re: romans z szefem? 03.08.09, 13:51
        zakletawmarmur napisała:
        > Zawsze powtarzam, że natura nie dała kobietom takiej siły
        > fizycznej ale wynagrodziła to zdolnością manipulowania:-)

        Chyba nie wiesz, jak wielką siłę i zdolność manipulowania posiadają
        faceci?!?!
        Nawet tutaj, na tym forum. :-)))))) Przyjrzyj się uważnie.... :)

        • zakletawmarmur Re: romans z szefem? 03.08.09, 15:04

          > Chyba nie wiesz, jak wielką siłę i zdolność manipulowania
          posiadają
          > faceci?!?!
          > Nawet tutaj, na tym forum. :-)))))) Przyjrzyj się uważnie.... :)

          No właśnie może ja mam takie sprytne koleżanki a kolegów
          doopowatych, ale widzę na tym polu sporą przewagę kobiet:-)
          Mężczyźni też potrafią manipulować ale dużo im do kobiet brakuje.
          Przed oczami mam kilka moich koleżanek, które zawsze tak potrafią
          się ustawić, że głowa mała... Tylko ja taka dupowata jestem w tych
          sprawach:-)

          Patrząc na forum... Ilu tu pisze gości, którzy 10 lat żyją z
          kobietami bez seksu, pełniąc funkcje bankomatu, pomocy domowej...
          Przez te wszystkie lata ciągle są wierni... Fantazjują o zdradach
          ale jakoś decyzji podjąć nie potrafią:-)
          • myszyna Re: romans z szefem? 03.08.09, 20:18
            No mnie samej rowniez sie wydaje, ze kobiety maja przewage na polu manipulacji.
            Vide ja sama.

            To znaczy pewna jestem, ze szef jest wobec mnie OK, otwarty, uczciwy, opiekunczy
            i takie tam.

            Ja sama tez jestem wobec szefa OK. Nie manipuluje, nie gram o korzysci, dbam,
            troszcze sie i takie tam.

            Ale we mnie pojawily sie idiotyczne fantazje, jakies takie bzdury, ktore dla
            mnie samej pachna bez mala mitomania. I wszystko jedno, ze ich nie wprowadzam w
            zycie. We mnie sa, a w szefie ich nie ma.

            No i dlaczego? Przeciez nie jestem klamczucha. I w dodatku niczemu nie sluza.
            • anyx27 Re: romans z szefem? 03.08.09, 20:36
              jesteś w komfortowej sytuacji - szef nie ma żony...

              różnie bywa, ale podam przykład z mojego otoczenia. dziewczyna
              19lat, szef 39lat, żonaty. to było 14 lat temu, a dzisiaj są
              małżeństwem, najszczęśliwszym , jakie znam (poza moim ;)), mają 2-
              letnią córcię.
              • myszyna Re: romans z szefem? 03.08.09, 22:50
                A, to super.

                I życzę powodzenia i jeszcze szczęśliwszego małżeństwa.

                :D
          • aandzia43 Re: romans z szefem? 03.08.09, 23:05
            > Patrząc na forum... Ilu tu pisze gości, którzy 10 lat żyją z
            > kobietami bez seksu, pełniąc funkcje bankomatu, pomocy domowej...
            > Przez te wszystkie lata ciągle są wierni... Fantazjują o zdradach
            > ale jakoś decyzji podjąć nie potrafią:-)
            >

            A ile tu kobiet, które lata swoje najlepsze strawiły na samotnej
            masturbacji z olewającym je, ale zapewniającym o miłości, małżonkiem
            u boku? Różnie się to kończyło: rozwód, zdrady, dalsze bezseksie. W
            każdym razie panowie długo wodzili za nos swoje zaniedbywane
            połowice.
            • myszyna Re: romans z szefem? 03.08.09, 23:32
              A ile tu kobiet, które lata swoje najlepsze strawiły na samotnej
              > masturbacji z olewającym je, ale zapewniającym o miłości, małżonkiem
              > u boku? Różnie się to kończyło: rozwód, zdrady, dalsze bezseksie. W
              > każdym razie panowie długo wodzili za nos swoje zaniedbywane
              > połowice.

              Nie wiem, jak to się dzieje. Małżeństwa, które są tylko formalnością,
              kontraktem, rodzajem umowy handlowej: ja ci przyniosę pensję i wyrzucę śmieci,
              ty mi upierzesz skarpetki.
              Szczęśliwie los mi oszczędził takich doświadczeń, ale to dlatego, że rozwiodłam
              sie przy pierwszych sygnałach pensji, śmieci i skarpetek.

              A czemu ludzie o których piszesz nadal tkwią w takim układzie? No bo trudno mi
              uwierzyć, że tylko po to, abym nigdy w życiu nie pożałowała rozwodu, zwłaszcza
              że większość tkwiących w takich układach osób nawet mnie nie zna. Dla wygody? Z
              lenistwa? Z głupoty? Ze strachu?

              Ja nie bardzo współczuję stęsknionym, zaniedbywanym połówkom. Jakieś profity
              muszą z takiego układu czerpać. A że nie rozumiem za bardzo jakie? Nierozumna
              jestem.
              • jesod Re: romans z szefem? 04.08.09, 00:42
                myszyna napisała:
                > Nierozumna jestem.

                Ale, za to fantastycznie manipulujesz. :-)))))

            • zakletawmarmur Re: romans z szefem? 03.08.09, 23:59
              > A ile tu kobiet, które lata swoje najlepsze strawiły na samotnej
              > masturbacji z olewającym je, ale zapewniającym o miłości,
              małżonkiem
              > u boku? Różnie się to kończyło: rozwód, zdrady, dalsze bezseksie.
              W
              > każdym razie panowie długo wodzili za nos swoje zaniedbywane
              > połowice.

              No właśnie może kiedyś pisały... Odkąd czytam forum mam wrażenie, że
              takie sytuacje to rzadkość. Mam wrażenie, że kobiety zaczynają się
              niepokoić dużo wcześniej. Rozważania "co dalej z tym związkiem
              robić" mają miejsce już w okolicach roku od zaistnieniu problemu.
              Mężczyźni czekają nieraz i 10 lat.

              Masturbacja nie jest zła. Nie wyobrażam sobie, że mogłabym ją
              całkowicie zastąpić seksem... Nie uważam, żebym w ten sposób
              marnowała czas:-) No ale fakt, jest różnica, gdy masturbacja jest
              uzupełnieniem życia seksualnego (wyrównaniem poziomów) a gdy ma je
              całkowicie zastępować... Tego drugiego nie wyobrażam sobie będąc w
              związku ze zdrowym mężczyzną.

              Nie wyobrażam sobie też, jak można żyć z mężczyzną/kobietą który/a
              permanentnie nic z siebie nie daje, prócz rzewnych zapewnień o
              miłości... Nic bardziej mnie nie rozczarowuje, niż sytuacja, w
              której facet coś mi obiecuje a później słowa nie dotrzymuje... Taki
              mężczyzna bardzo szybko traci w moich oczach na męskości, nie ważne
              co było tematem obietnicy. Jeśli facet chce, żebym się z nim liczyła
              musi mi udowodni, że nie rzuca słów na wiatr. Lepiej przemawiają do
              mnie czyny nie słowa...
              • aandzia43 Re: romans z szefem? 04.08.09, 21:28
                > No właśnie może kiedyś pisały... Odkąd czytam forum mam wrażenie,
                że
                > takie sytuacje to rzadkość. Mam wrażenie, że kobiety zaczynają się
                > niepokoić dużo wcześniej. Rozważania "co dalej z tym związkiem
                > robić" mają miejsce już w okolicach roku od zaistnieniu problemu.
                > Mężczyźni czekają nieraz i 10 lat.

                No tak, ostatnio wśród pań mamy przewagę młodych gniewnych nad
                starymi wkurwionymi;-)
    • trudna_sytuacja Re: romans z szefem? 05.08.09, 12:02
      W mojej ocenie wszystko jest na dobrej drodze do wspólnego pożycia a
      relacja szef-podwładna niczego nie zmienia. Życzę szczerze
      powodzenia! A Twoje fantazje o manipulacji wynikają pewnie z tego,
      że zdumiewa Cię to, co do Niego czujesz i obawiasz się, że moze
      minąć, prysnąć, więc szukasz instynktownie jakiś irracjonalnych
      powodów, by to powstrzymać.

      Gorzej gdy szefem jest 60-latek, z rozwodem już za sobą i zmianą
      partnerki a wciąż szukający potwierdzenia swej rzekomej
      atrakcyjności u 35+ podwładnej... Nie wiedziałam gdzie wtrącić
      ten "przykład" - w Twój wątek czy w wątek fajnegoszaca o KWŚ... Ot,
      trudna sytuacja;)
      • myszyna Re: romans z szefem? 06.08.09, 00:33
        Szef jest w Stosownym Wieku :). I jest właściwą osobą. I czuję się z szefem
        dobrze, bezpiecznie i miło. I cudownie.

        I chyba trafiłaś w dziesiątkę, bo przez dwadzieścia lat moje motto brzmiało: w
        pracy się pracuje, a nie romansuje, ręce precz od Wietnamu. Chyb trafiłas w
        dziesiątkę z tym, skąd biorą się moje obawy.

        dziękuję ogromnie, że chciałaś napisać. I ża życzliwość i życzenia. Tobie
        również wszystkiego dobrego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka