Dodaj do ulubionych

dld mnie sprawa jasna

03.01.04, 22:07
Sex zdechł i nie wróci. Szkoda życia. A bez sexu tkwienie w takim związku -
potrzasku, to tortura - nie życie. Spojrzeć prawdzie w oczy - i spakować się.
Obserwuj wątek
    • sloggi Re: dld mnie sprawa jasna 04.01.04, 19:37
      A czemu "spakować się" ?
      Moze to niech druga strona się spakuje?
      • woman-in-love Re: dld mnie sprawa jasna 04.01.04, 21:45
        Nie mam nic przeciwko temu :-)
        • sloggi Re: dld mnie sprawa jasna 05.01.04, 12:21
          A swoją drogą intercyza to wspaniała sprawa.
          Ciekawe, czy w tym przypadku też tak jest.
          • marcin1973 Re: dld mnie sprawa jasna 06.01.04, 00:40
            nie jest; intercyzy nie ma i nie były; seksu nie ma.
            • true_blue Re: dld mnie sprawa jasna 06.01.04, 20:20
              dla mnie tez sprawa jest jasna: od niej bardzo duzo zalezy. Dobrze wiem jak to
              jest jak stres zniecheca do wszystkiego, kompletnie. I wtedy tylko opanowanie
              meza... No i przede wszystkim ona musi wiedziec, ze caly czas chcesz.
              Wazne pytanie: czy to stalo sie po urodzeniu dziecka (czasem jest to
              fizjologiczny przypadek - wielokrotnie mozna przeczytac o zle zszytych
              kobietach po porodzie...). Jesli nie to wszystko mozna zrobic, ja chyba bym
              siegnela po filmy erotyczne, ale kazda osoba reaguje po swojemu. No i
              oczywiscie trzeba pogadac, ona musi sobie zdac sprawe z tego jak jest.
              Pozdr.
              • woman-in-love Re: dld mnie sprawa jasna 08.01.04, 14:25
                Będę szczera: to dobre rady cioci Kloci. Wszelkie tłumaczenia na nic się zdadzą,
                filmy erotyczne - to smiech na sali wobec problemu. Problem polega na tym, że
                zbyt długo próbujemy oszukiwać się nawzajem. Zaden dzień (ani NOC!!!) nie
                wrócą. A licznik bije.
            • woman-in-love Re: dld mnie sprawa jasna 06.01.04, 22:28
              Jeszcze raz powtórzę: szkoda zycia!
              • stuartmalutki Re: dld mnie sprawa jasna 06.03.04, 14:41
                No jasne, bo zyje sie tylko po to, by sobie podupczyc.Niektórzy sa wrecz
                niewolnikami tych smiesznych ruchów i wszystko maja w d..ie, byle tylko
                zaspokajac poped.To ja juz wole zycie w celibacie.
            • sloggi Re: dld mnie sprawa jasna 07.01.04, 18:18
              marcin1973 napisał:

              > nie jest; intercyzy nie ma i nie były; seksu nie ma.

              Odpowiedz mi obcemu, ale zupełnie szczerze.
              Czy Ty ją nadal kochasz?
            • woman-in-love Re: dld mnie sprawa jasna 19.01.04, 22:21
              czy macie dzieci? Czy wciąż się kochacie?
    • calkiem_obcy Ja mam tak samo 17.01.04, 18:40
      a nie czatowała przedtem, a nie ma kogoś na boku?
      U mnie jest tak samo. Od 9 m-cy zero sexu. Już jestem zdesperowany na skok w
      bok. Bo ileż można wytrzymać. I czy potem będzie miała prawo mieć do mnie
      pretensje o ten skok. To tak, jakby świadomie wybrała. Niech idzie gdzie chce,
      byle dał mi spokój.
      • marcin1973 Re: Ja mam tak samo 18.01.04, 23:55
        nie czatowała; raczej nie ma..zrobiłem małe dochodzenie......prawa moralnego
        do pretensji mieć nie powinna w razie skoku w bok - ale będzie je
        miała....nawet wieksze niż gdyby seks był normalnie;) tak sądzę - bo to
        zagrożenie w którym się nie ma jak bronić.....u mnie podobnie jest -mowie, że
        mogę sobie chodzić gdzie chce, ona mnie nie kontroluje;)
        Marcin

        calkiem_obcy napisał:

        > a nie czatowała przedtem, a nie ma kogoś na boku?
        > U mnie jest tak samo. Od 9 m-cy zero sexu. Już jestem zdesperowany na skok w
        > bok. Bo ileż można wytrzymać. I czy potem będzie miała prawo mieć do mnie
        > pretensje o ten skok. To tak, jakby świadomie wybrała. Niech idzie gdzie
        chce,
        > byle dał mi spokój.
        • sloggi Re: Ja mam tak samo 19.01.04, 10:21
          Marcinie, odpowiedz, czy musicie być nadal małżeństwem?
          • marcin1973 Re: Ja mam tak samo 19.01.04, 23:15
            Sloggi:
            nie umiem na to pytanie odpowiedzieć; pewno gdybym umiał nie byłoby tegp forum

            > Marcinie, odpowiedz, czy musicie być nadal małżeństwem?
        • kinia72 Re: Ja mam tak samo 08.02.04, 02:09
          marcin - to skoro Cie nie kontroluje to skąd wiesz dlaczego?:)
          kazda zdrowa kobietka moze nie kontroluje ale interesuje ją to co robi jej
          slubny
          co do czata - to skąd mozesz wiedziec???
          Ty siedzisz na forum a ona tez moze dałaby sobie głowę uciąć ze to niemożliwe
          abys o tym pisał z obcymi ludźmi itd. prawda? to co prawda forum ale w sumie
          można powiedziec ze czat wymaga tyle samo czasu
          mało tego w pracy też wpadasz na net - wiec skąd wiesz co ona robi?
          ja tez pracowalam na odpowiedzialnym stanowisku w poważnej firmie itd. i jak
          chciałam to miałam czas na np. gg - więc to o niczym nie świadczy
          przeważnie jest tak ze jezeli cos było a nagle tego nie ma i to zarówno po
          stronie pan jak i panow to jest oznaka ze na oku jest nowa osoba - niestety
          mąz ktory chciał czesto a tu nagle ma migreny - po prostu spełnia sie na boku z
          inną a zonie moze nawet w ramach wyrzutów sumienia przynosic codziennie kwiaty
          i prawic czulosci
          nie mowie na podstawie wlasnych doswiadczen ale wielu obserwacji z zycia wielu
          osob


          marcin1973 napisał:

          > nie czatowała; raczej nie ma..zrobiłem małe dochodzenie......prawa moralnego
          > do pretensji mieć nie powinna w razie skoku w bok - ale będzie je
          > miała....nawet wieksze niż gdyby seks był normalnie;) tak sądzę - bo to
          > zagrożenie w którym się nie ma jak bronić.....u mnie podobnie jest -mowie, że
          > mogę sobie chodzić gdzie chce, ona mnie nie kontroluje;)
          > Marcin
          >
          > calkiem_obcy napisał:
          >
          > > a nie czatowała przedtem, a nie ma kogoś na boku?
          > > U mnie jest tak samo. Od 9 m-cy zero sexu. Już jestem zdesperowany na skok
          > w
          > > bok. Bo ileż można wytrzymać. I czy potem będzie miała prawo mieć do mnie
          > > pretensje o ten skok. To tak, jakby świadomie wybrała. Niech idzie gdzie
          > chce,
          > > byle dał mi spokój.
          • space_x Re: Ja mam tak samo 25.03.04, 16:28
            to raczej nieistotne skad to sie bierze. wazne sa konsekwencje. a prawda jest
            taka, ze bez seksu dlugo zyc nie mozna. z autopsji wiem, ze malzenstwo bez seksu
            moze funkcjonowac kilka lat. tyle, ze jedna ze stron ma kochanka/kochanke. albo
            obie... a reszta to tylko wspolne oszukiwanie sie dla: mieszkania, dzieci,
            samochodu, przyzwyczajen, opinii srodowiska...
            • woman-in-love Re: Ja mam tak samo 26.03.04, 01:43
              Własnie, życie bez seksu w małzeństwie to pasmo oszustw. kłamstw, moralnego kaca
              i w konsekwencji - krzywdy, zagmatwania, porazki. Czy warto?
              • marcin1973 Re: Ja mam tak samo 27.03.04, 07:29
                Ciągle mam nadzieję, że się to zmieni..jeszcze odrobinę nadzieji...poza tym są
                dzieci, wciąż małe, a dla mnie przynajmniej ma znaczenie aby widywaly ojca,
                nawet gdy ten jest ostatnim skurwysynem i zdradza ich matkę..a poczucie
                porażki, krzywdy? wolę o tym nie myśleć, wylazłem z dołka i nie chcę włazić w
                kolejny.
                Marcin

                > Własnie, życie bez seksu w małzeństwie to pasmo oszustw. kłamstw, moralnego
                kac
                > a
                > i w konsekwencji - krzywdy, zagmatwania, porazki. Czy warto?
    • dadaczka Re: dld mnie sprawa jasna 29.03.04, 11:49
      a ja ciagle mam nadzieje, ze bedzie lepiej

      byly okresy w naszym dlugim zwiazku (13 lat), ze ja nie mialam ochoty na seks.
      Tzn ochote mialam (meza nie odrzucalam), tylko z wykonaniem cos gorzej bylo -
      seks po prostu w tym czasie mnie nie krecil. Potem byl czas (w sumie nadal
      jest), kiedy ochote i mozliwosci mam ja, a z mezem jakos gorzej. Ale sie nie
      poddalam, powalczylam i walcze nadal. Przynajmniej uzyskalam wiedze, ze on
      mnie nie odrzuca. Z czestotliwoscia bywa zalosnie, powiem szczerze (stan na
      dzisiaj - 1,5 miesiaca bez seksu), ale bywaja tez okresy lepsze (conocne).
      Poprawa zaczela sie od szczerej rozmowy, ze tak dalej byc nie moze. Postawilam
      sprawe jasno: albo cos z tym robimy, albo rozwod. No i sie okazalo, ze on
      jednak tez chce, tylko, ze ...(przyczyny to juz inna bajka), wiec decyzja
      byla: "cos robimy". Wiec robimy, a ja sobie przypominam co jakis czas, ze on
      nie odpuscil, jak ja mialam problemy z seksem. Wiec teraz pora na mnie, moze w
      koncu "amplitudy" nam sie zbiegna.

      Poddac sie jest w koncu najlatwiej, nie? Ale czy najlepiej? W koncu malzenstwo
      to nie tylko seks. No owszem, zycia troche szkoda, ale jakos ciagle sie
      buntuje przeciwko mysli, ze tylko szybkie zaspokajanie wlasnych potrzeb sie
      liczy. Zreszta - sa potrzeby "krotko-" (np. szybka satysfakcja seksualna)
      i "dlugoterminowe" (trwaly zwiazek w ktorym jest co najmniej wsparcie,
      zrozumienie i akceptacja, a jak dobrze pojdzie to znajdzie sie tez miejsce na
      czulosc i seks). Nie uzywam slowa "milosc", ale przeciez wiadomo. Trzeba kupe
      szczescia, prawie jako glowna wygrana w lotto, zeby dlugo i krotkoterminowe
      potrzeby w jednym zwiazku zrealizowac. Ale jesli szczescie nie dopisalo (albo
      sobie poszlo po jakims czasie), to wierze, ze zawsze jeszcze mozna sprobowac te
      dlugoterminowe cele zrealizowac, po prostu "wypracowac" sobie dobry zwiazek. A
      jak sie tej pracy nie podejmie, to chyba trzeba dalej w totka grac, albo
      zrezygnowac z celow dlugoterminowych.

      W sumie jednak kazdy musi wybrac sam, co dla niego najlepsze.
    • yoric 3 grosze 10.04.04, 15:10
      Przejrzałem większość wpisów w większości tematów.

      Niektórzy chyba nie pomysleli, że inni czytając ich wpisy zmarnują czas. Skóra
      mi cierpnie szczególnie kiedy czytam (po raz 1000-ny chyba) o tzw.

      SZCZEREJ ROZMOWIE

      (a nie próbowaliście szczerze rozmawiać? - to jakby doktor powiedział
      pacjentowi ze skomplikowaną, przewlekłą chorobą: a aspirynę pan brał?)

      Inne przykłady:
      'nad zwiazkiem trzeba PRACOWAC a nie myslec "jakos to bedzie".' [Madbach]

      A jak? Łopatą?

      'Podczas tych 9 lat były okresy, że nie kochaliśmy się nawet kilka miesięcy i
      było O.K.. Więc nie moge się zgodzić z Twoim powiedzeniem "nie ma seksu nie ma
      związku", ponieważ związek dwojga ludzi nie jest oparty na seksie ale na
      wzajemnym szacunku, miłości a co chyba najważniejsze na przyjaźni.' [axwl]
      Podobnie, Astygmatyk na brak seksu prponuje małżeństwo bez seksu...
      Podobnie, Stuartmalutki (obok jednego przyznaję bardzo sensownego postu)
      pisze: 'No jasne, bo zyje sie tylko po to, by sobie podupczyc.Niektórzy sa
      wrecz niewolnikami tych smiesznych ruchów i wszystko maja w d..ie, byle tylko
      zaspokajac poped.To ja juz wole zycie w celibacie.'

      Drodzy forumowicze, skoro bez seksu można żyć, to co proponujecie W ZAMIAN?
      Dzierganie szalików? Zbieranie znaczków?

      'przyczyna jest to ze nie spełniasz jej oczekiwań jako facet bo.... no własnie
      bo co? - bo ma na oku co innego, bo spróbowała z kimś innym, bo zakochała się w
      innym i o nim myśli' [Kinia72]
      'Myślę, że sex z Tobą nie dawał żonie orgazmów (...) podejrzewam, że Twoja żona
      albo zasmakowała sexu z orgazmami z innym facetem, albo ma na to wielką ochotę'
      [trzydziestka 1974]

      a nie wiecie też może gdzie zgubiłem rachunek za telefon?


      Mam podobną sytuację do Marcina, z dziewczyną (jeszcze nie, i nie wiadomo czy w
      przyszłości, żoną) przez pierwsze pół roku było super, potem stopniowo coraz
      gorzej. NIE MA nikogo na boku, MA orgazmy.
      Moim zdaniem, choć mogę się mylić, przynajmniej w naszym wypadku gra rolę
      czynnik emocjonalny. Teoria, że kobieta potrzebuje stabilizacji, pewności itp.
      został zupełnie wywrócona, tj. gorzej zaczęło się robić DOKŁADNIE w moemncie,
      kiedy zaczęła się stabilizacja itd. Natomiast w momentach, kiedy związek był
      zagrożony, albo przynajmniej chwiejny, w łóżku było rewelacyjnie.
      Dlatego, (tj trochę na bazie własnego doświadczenia, a trochę tego, co czytam
      tu i gdzie indziej) uważam, że często jest to kwestia 'habituacji' partnera.
      Potrzebne są emocje, jakaś nowość, destabilizacja. Nie wiem, czy ma to
      zastosowanie do innych związków, ale chyba można to rozważyć.
      pzdrv
      • marcin1973 Re: 3 grosze 11.04.04, 01:33
        "w sytuacjach zagrożenia hmmm..." coś w tym jest, brutalniej mówiąc : ona dają
        duoy jak czują, że mogą być odstawione na boczny tor
        Marcin
    • coors woman in love ma racje. 11.04.04, 11:56
      To jest objaw ozieblosci totalnej.
      Facet zawsze moze. A kobieta jak nie ma ochoty, to sie wykreca.
      Wykrety, wykrety, wykrety i po zwiazku.

      Nie wiem co poradzic.

      Jak masz wybor, to uciekaj od tej klody, sorry, ze tak napisze o cudzej zonie.

      Zona to osoba, ktora powinnna przynajmiej troche cie kochac.
      Jak nie lubi robic z toba seksu, to znaczy, ze zwiazek nie istnieje.
      Logicznie to kobieta powinna byc ta upragniona oaza seksu. Zdobywa sie kobiete.
      Ale kobieta musi kusic. Soba.
    • mickey.mouse Mimo wszystko, chyba jednak przesadzilas. 14.04.04, 23:29
      Brak seksu jest okropny - nie ma sporu. Tym niemniej, nie tak latwo jest zerwac
      zwiazek, czy zwlaszcza malzenstwo, z powodu seksu akurat. Pomijajac sprawy
      majatkowe, czy kwestie potomkow nawet, oprocz seksu maja w zwiazku znaczenie
      jeszcze inne sprawy, zwlaszcza emocjonalne. Uczucia, mowiac wprost.
      To oczywiste, ze brak seksu moze wpedzic w depresje, czy p[rzyprawic o gleboka
      frustracje, ale rozstanie, to chyba dopiero ostatecznosc, zwlaszcza gdy w
      innych dziedzinach zycia, parterzy sa zadowoleni ze zwiazku. Owszem, lepsze
      oficjalne, jawne rozstanie, niz skok w bok.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka