czubata
16.12.09, 19:04
Oglądałam dzisiaj ten dokument w canał+,o artyscie chorym na depresje
maniakalną.Film był dla mnie bardzo ciekawy,ciekawe wywiady z ludżmi którzy go
znają,z jego bliskimi.Film mojm zdaniem pokazywał punkt widzenia osób które
otaczają chorego,ich odczucia,ich ból,strach i dezorientacje.Facet był
utalentowany,ale odniosłam wrażanie że to jedyna dobra rzecz jaką w nim ludzie
widzieli.Mnie osobiscie zrobiło się szkoda.Pokazywany był jako młody pełen
życia i werwy chłopak,uśmiechnięty,przepełniony wręcz godną do
pozazdroszczenia chęcią do życia.A pod koniec,otyły i przytłumiony facet,może
nawed troche głupawy,z opuszczoną głową.Moim zdaniem leki go zabiły w pewnym
sensie.Zabiły ten zapał i siłe by być kimś wyjątkowym.Nie przekonuje mnie jako
artysta na scenie,jako muzyk i wokalista,ale to oczywiscie kwestia gustu.Facet
pociągał za sobą tłumy,napewno miał charyzme jakiej w filmie nie pokazano.Nie
rozumiem tylko dlaczego całe życie towarzyszy mu mania o szatanie i przesadnej
religijnosci.Czy ten człowiek całe życie jest w manii?Może tylko w filmie tak
to pokazano.