Dodaj do ulubionych

To już KONIEC!Boje się!!!!

29.11.07, 18:21
Moja mama juz prawie nie wstaje z łózka,dzis rozmawiałam z lekarzem i powiedziała że juz nie będzie poprawy,zwiekszylismy od dziś sterydy,ale mama znów miała zanik mowy!strasznie sie tego wystraszyła bo jest swiadoma wszystkiego co sie dzieje,z jedzeniem nie najgorzej choc je malutko ale je i nie wymiotuje,duzo pije,dzis pielegniarka hospicyjna wręczyła mi aplikatory z diazepamem,relanium do kiszki stolcowej w razie drgawek bo mówi ze sa one bardzo częste,tak sie boje!juz nie mam siły płakać...ja nie chce!!!!!!!
Obserwuj wątek
    • marianna72 Re: To już KONIEC!Boje się!!!! 29.11.07, 18:48
      Nie wiem co powiedziec duzo sily zycze.
    • marika78 Re: To już KONIEC!Boje się!!!! 29.11.07, 18:52
      Przed wami najtrudniejszy czas...
      badz przy niej, bo ona bardziej sie boi niz Ty, moj tato ostatnie
      noce nie pozwalal nam wyjsc z pokoju i bal sie zasnac...
      bal sie stanac sam twarza w twarz ze smiercia...
      daj jej wszystko na co ma ochote - moj tato chcial wodki!!!!! mimo
      iz nigdy jej nie naduzywal:)
      trzymaj sie!
      przytulam Cie mocno
      • maria470 Re: To już KONIEC!Boje się!!!! 29.11.07, 19:04
        Bardz Ci wspólczuje możesz już tylko być przy Niej a to dużo.Miej silę potem
        będziesz mogla się wyplakać,a teraz trwaj przy NIEJ.Mocno i gorąco Cię pozdrawim
        i przytulam. Maria
    • agnieszka_40 Re: To już KONIEC!Boje się!!!! 29.11.07, 20:04
      Tak bardzo dużo bym chciała Ci poradzić,ale ważne jest to ,że musisz
      mieć dużo sił i cierplowości choć napewno Ci ich braknie.
      Pamiętaj jedno chłoń każdą chwilę,zapamiętuj zapach bo jeśli Ci tego
      zbraknie natychmiast zaczniesz szukać.
      Ostatnie chwile są tak niesamowicie trudne,ale potem brak tych chwil-
      zupełnie nie do okiełznania przez rozum i serce.
      Pozdrawiam gorąco
      • annmaria Re: To już KONIEC!Boje się!!!! 29.11.07, 20:33
        Badz. Trzymaj za reke do ostatnij chwili. I jak Agnieszka napisala chlon kazda
        sekunde nawet jesli teraz jest Ci starsznie i ciezko. Nawet gdy Ci sie wydaje ze
        sil braknie one sie znajda. Moge tylko Cie przytulic mocno do serca i robie to z
        calej duszy.
        • ewulka52 Re: To już KONIEC!Boje się!!!! 29.11.07, 23:12
          Te ostatnie chwile zawsze są najtrudniejsze,ale i najważniejsze.Bądż
          z MAMĄ do końca i nie bój się.Cieplutko Cię przytulam i niech Bóg ma
          Was w swojej opiece.Ewa
    • ewelka1308 Re: To już KONIEC!Boje się!!!! 30.11.07, 09:11
      bardzo mi przykro,że stan się pogorszył.Bądź przy mamie. Chociaż
      teraz nie możesz patrzeć na nią w tym stanie wierz, później będziesz
      za tym tęsknić. Bo chociaż mama jest w ciężkim stanie, to zawsze
      możesz się do niej przytulić, pogłaskać ją. Może to egoistyczne
      podejście,ale chyba normalne w tej sytuacji. Trzymaj się!!! Myślami
      jestem z Tobą.
      • dorotkabp Nie bój się.. 30.11.07, 10:14
        Nie bój się. Wszyscy tu jesteśmy z Tobą. Nie bój się, zrób wszystko,
        żeby nie cierpiała.
        ściskam Cię. D.
      • narcyzka281 Re: To już KONIEC!Boje się!!!! 30.11.07, 23:06
        Z dnia na dzień i godzine na godzine wydaje mi sie ze jest coraz gorzej,dzis mama przestała jeśc,praktycznie nie wstaje,tyle co do ubikacji,co trochę posypia,nasilają się nudności,dzis znów podałam dodatkowa dawke Furosemidu,jest strasznie słaba,apatyczna i obojętna na wszystko,wyraz jej twarzy stał sie poprostu okropny,jest tak zrozpaczony,smutny i bezradny że nie mogę juz tego wytrzymac...
        Chciałam w związku z niejedzeniem podłączyc jej kroplówke wzmacniającą,lub sterydy w kroplówce,ale lekarz z hospicjum domowego stwierdził że taka wzmacniająca kroplówka moze jedynie zaszkodzic,czy to prawda???
        • estelka1 Re: To już KONIEC!Boje się!!!! 01.12.07, 13:06
          Narcyzka trzymaj się dzielnie, jestem z Tobą, tym bardziej że i u
          mnie podobna sytuacja. Zaledwie 6 tyg. temu mama miała
          radiochirurgię guza płuc, po której miało być tylko lepiej. Dobrze
          było przez 2 tyg. potem mama zaczęła słabnąć. Myśleliśmy że to
          powikłania po zabiegu. Dwa tygodnie temu mama oklapła całkowicie,
          tak że zaczęła dostawać kroplówki na wzmocnienie oraz sterydy. Przez
          moment była poprawa, a potem lawina ruszyła. W zeszły czwartek mama
          zaczęła mieć problemy z pamięcią, przestała wsstawać (tyle co do
          mycia, toalety i jedzenia). W poniedziałek zrobiliśmy TK głowy i
          niestety jak się domyślałam - przerzuty. Aż 5 sztuk i to takie od 1
          cm do 2 cm. Wczoraj byłam z wynikami w poradni radioterapii i mama
          zakwalifikowała się na radioterapię głowy. Ale termin jest
          kosmicznie daleki, nawet do 4 tyg. Robię, co mogę żeby to
          przyśpieszyć, ale nie wiem, kiedy się uda. Namówiłam rodziców, zeby
          zapisali mamę do poradni paliatywnej i domowego hospicjum. Wiem, że
          może to brzmieć beznadziejnie, ale zależy mi żeby utrzymać mamę w
          jakiejś formie do tej radioterapii, a nawet jeśli będzie już z nią
          źle, to żeby wtedy gorączkowo nie szukać ratunku. Na razie lekarka
          uznała, że jest względnie i mama nie wymaga ich pomocy, ale będzie
          zaglądać co kilka dni. Ciężko mi strasznie, jestem świadoma, że może
          być źle, ale jeszcze mam nadzieję, że oszukamy czas i śmierć
          czyhającą na mamę. Mimo wszystko cieszę się z każdej chwili przy
          mamie, kiedy mogę się przytulić do niej, a ona gładzi mnie po
          twarzy. Wiem, że takich chwil coraz mniej przed nami dlatego nie
          patrzę na zmęczenie, znużenie, tylko chłonę obecność mamy ile się
          da. Padam na twarz ale odpocznę kiedy mama dojdzie do siebie, albo
          kiedyś...kiedy już jej nie będzie. Na razie robię wszystko by
          zapewnić jej komfort, okazać jak bardzo ją kocham i odgonić od niej
          śmierć. Zresztą, to że mi jest ciężko, to jedno. Ja sobie poradzę.
          Najwważniejsze żeby mimo choroby mama czuła się jako tako
          szczęśliwa, żeby tata wiedział że nie jest sam, żeby moja córcia jak
          najmniej przeżywała to, co się aktualnie dzieje z mamą. O siebie
          będę się martwić później. Ja dam radę, bo muszę. Doskonale rozumiem
          co czujesz i pamiętaj, że nie jesteś sama.
        • kreseczka781 Re: To już KONIEC!Boje się!!!! 01.12.07, 21:22
          Nie piszę "bądź silna", bo będziesz. W takich chwilach siła zawsze
          się pojawia. To trudne chwile, ale notuj w pamięci każdy ułamek
          sekundy; potem takie wspomnienia są bezcenne.
          Spełniaj każde życzenie Mamy, bądź na każde jej skinienie i pamiętaj
          powiedzieć jej te wszystkie najważniejsze słowa.
          Ściskam Cię mocno. Wszyscy jesteśmy z Tobą!
          Joasia
          • narcyzka281 Re: To już KONIEC!Boje się!!!! 03.12.07, 20:38
            Mama praktycznie bez zmian,zaczęła chudnąc,je strasznie mało i praktycznie tylko dopołodnia,wieczorami prawie ciągle śpi,
            dzis przyznała sie pielegniarce że czuje straszny niepokój,co zreszta jest wymalowane na jej twarzy,rozważamy wstawienie jakiegos łagodnego leku przeciwlękowego,no i ma zwiekszone sterydy-Metypred,brała 4mg/dobę,od dzis 8mg,myslicie że po zwiekszeniu sterydów stan mamy sie poprawi???
            • marika78 Re: To już KONIEC!Boje się!!!! 03.12.07, 21:50
              hej, jak to czytam mam lzy w oczach i wszytsko mi sie przypomina jak
              to bylo z tata...
              uwazam, ze jakis srodek przeciwlekowy to dobry pomysl, nie czekajcie
              tylko od razu mamie cos podajcie - afobam albo tranxene, ktory moj
              tato bral i byl po nim wyciszony i bardziej rozluzniony...
              bardzo mocno Cie przytulam, pemietaj, ze mama boi sie bardziej niz
              Ty wiec mimo twojego leku badz przy niej i przytulaj ja...
              trzymaj sie dzielnie!
            • kubusia10 Re: To już KONIEC!Boje się!!!! 04.12.07, 23:01
              Witaj Narcyzko,
              u nas taka sytauacja miała dokładnie miejsce 3 tygodnie temu,
              Teściowa również przyznała iż czuje niepokój lęk , chiała mieć
              zawsze włączone światło. Lekarz również zaproponował podanie leków
              przeciwlękowych, co do kroplówki podobno wzmacnia ona na chwilę a
              potem jest jeszcze gorzej bo "rak ma skąd czerpać energię" niestety
              jak się okazło to były ostantnie dni.. wiedzieliśmy o tym i jedyne
              co mogliśmy zrobić to po prostu być z nią w każdej minucie..wiem że
              nie to chciałabyś usłyszeć ale przebrniesz przez to..
    • abc_81 Re: To już KONIEC!Boje się!!!! 11.12.07, 10:52
      Narcyzko bardzo Ci współczuję. Moja mama też miała takie obawy, tzn. przestała
      jeść i mówić. Miała dozylnie podawane kroplówki glukoze i NaCl. Dostawała tez
      zastrzyki Haloperidol - jak się potem doweidziałam to lek lekko oszałamiajacy i
      uspokajający. Dzięki niemu mama była spokojna. Zasnęła cichutko i spokojnie.
      Wiem , że to nie najlepszy moment, ale Twojej mamie życzę żeby wyszła z tego.
      Podobno cuda się zdarzają.
      • narcyzka281 Re: To już KONIEC!Boje się!!!! 27.12.07, 19:12
        Kochani!Minął już prawie miesiąc od pierwszego mojego postu w tym temacie,teraz wiem że wtedy to był dopiero początek końca...tzn.
        mama jeszcze wstawała,chocby do ubikacji,miewała co prawda gorsze dni,kiedy potrafiła ciągle spac,ale wiekszośc dni nie była taka zła,
        a teraz...teraz dopierozaczęłasie dla niej męczarnia,porobiły sie straszne obrzęki-prawa noga(operowana)jest wogóle niewładna,mama nie siada a nawet już sama nie zmienia pozycji w łózku,kazde nasze dotknięcie sprawia jej ból,mówi ze boli ją cała skóra,zaczęła sie robic odlezyna na pupie,mimo iż lezy na materacu przeciw odlezynowym,
        ma ogromny brzuch dosłownie jakby była w ciązy,gdyż zebrał sie płyn w brzuchu,reszta ciała jest wychudzona,strasznie trzesa jej sie ręce że nawet niemoze utrzymac kubka z piciem,karmimy ją łyżeczką,ostatnio co drugi dzien pojawia sie temperatura,wymioty,praktycznie całe dnie przesypia,od jakiegos czasu zaczeła miewac momenty kiedy mówi zupełnie od rzeczy,jak sie pytam czy ją coś boli to twierdzi ze nie,ale czasem zachowuje sie jakby odczuwała jakis ból,w dodatku nie mozemy załatwic zlecenia na pampersy bo lekarz stwierdził ze mamy choroba się nie kwalifikuje,to jakis obłęd normalnie...czy jeszcze moze być gorzej???ile jeszcze tak można cierpiec???jestem z nią 24 na dobę i już nie moge patrzec na to jak się męczy...
        • attenna11 Re: To już KONIEC!Boje się!!!! 27.12.07, 19:36
          Może to zabrzmi dziwnie....bądź z mamą. U mnie było podobnie, z
          jednej strony nie moglam patrzeć jak cierpi a z drugiej....wiesz
          teraz tak mi tych chwil brakuje...nawet tych złych ale aby tylko
          była...

          Nie wiem jak to jest z pampersami. Moja mama była pod opieką
          hospicjum domowego . Miała cewnik wiec nieco nas to odciążyło od
          zmiany pampersów. Lekarka sama zaproponowała i mama sie zgodziła.
          Pampersy kupowalismy sami.

          Trzymaj sie kochana. Już to kiedyś pisałam, nie patzrenie na
          cierpienie, nie sama śmierć ale najbardziej boli pustka jaka później
          zostaje...Trzymam kciuki abyś była silna.
          Aneta
          • bellis1 Re: To już KONIEC!Boje się!!!! 27.12.07, 20:58
            Narcyzko czy lekarz poza stwierdzeniem, że "nie przysługuje" jakoś uzasadnił
            dlaczego nie chce wypisać zlecenia? Ja zajrzałam do rozporządzenia i wg mnie z
            niego wynika, że w przypadku Twojej mamy powinniście takie zlecenie otrzymać.
            Poniżej fragm. rozporządzenia

            Rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 17 grudnia 2004 r. (Dz. U. z dnia 28
            grudnia 2004 r.)

            9244 Pieluchy anatomiczne do 60 szt. miesięcznie w przypadku pacjentów:
            9244.01- z chorobą nowotworową przebiegającą w postaci owrzodziałych lub
            krwawiących guzów krocza, okolicy krzyżowej itp.odpłatność bezpłatnie,limit 77
            zł raz na miesiąc
            9244.02- z przetokami nowotworowymi lub popromiennymi (pęcherzowo- pochwowymi,
            pęcherzowo-pochwowo- odbytniczymi, pochwowo- odbytniczymi)odpłatność
            bezpłatnie,limit 77 zł raz na miesiąc

            9244.03 z nietrzymaniem stolca lub moczu w wyniku chorób nowotworowych
            -odpłatność 30%,limit 90 zł
            9244.04 lub zamiennie pieluchomajtki do 60 szt. miesięcznie -odpłatność
            30%,limit 90 zł
            9244.05 lub zamiennie podkłady do 60 szt.-odpłatność 30%,limit 90 zł
            9244.06 lub wkłady anatomiczne do 60 szt.-odpłatność 30%,limit 90 zł
            Pozdrawiam
        • inkageo Re: To już KONIEC!Boje się!!!! 27.12.07, 20:56
          Jeszcze dwa tygodnie temu przeżywałam to samo.. Mama odeszła w
          środku dnia spokojnie, mimo że nie brała żadnych leków oprócz
          sterydów. Jest bardzo ciężko, ale nie bój się, dasz radę. Ja sporo
          czasu straciłam na walkę z lękiem przed śmiercią, a wtedy wcale nie
          było z mamą najgorzej i mogłam żyć dużo spokojniej. Bałam się
          pogrzebu, przerażały mnie formalności, o których nie miałam pojęcia,
          a to okazało się zupełnie do przejścia.. Jesteśmy wszyscy bardzo
          silni po walce z chorobą osoby bliskiej i wszystko zniesiemy, tylko
          nie zdajemy sobie z tego sprawy. Jeżeli będziesz chciała to pisz:
          marta.dabgor@gmail.com
    • justa74 Re: To już KONIEC!Boje się!!!! 27.12.07, 21:41
      Narcyzko,
      Dawno nie pisałam... Twój post przywołał chwile z początku sierpnia kiedy
      odchodziła moja Mama.
      Nie wiem co Tobie poradzić... po prostu bądz przy Mamie. Mów że ją kochasz, jak
      wiele zrobiła dla Ciebie, ile Ciebie nauczyła. Poproś lekarza z hospicjum o
      lek uspokajający i uśmierzający ból - bezpłatny (działa trochę jak morfina). Ja
      dostałam taki lek kilka dni przed odejściem Mamy. Dzięki niemu spokojnie zasnęła
      po 2 dniach koszmarnego świadomego odchodzenia. Jedna z Was (joa) mi to
      poradziła i jestem do dzisiaj wdzięczna.
      Nie znam się na bólu ale może Twoja Mama powinna dostać inne leki przeciwbólowe,
      a ten brzuch - może punkcję??? i ściagnięcie płynu?
      Mojej Mamie ulgę przynosiło lekkie masowanie ciała - nie tylko po to aby nie
      było odleżyn ale myślę, że potrzebowała kontaktu z nami.

      To był ciężki czas dla nas wszystkich - zwłaszcza dla Mamy - ale niezmiernie
      ważny, cenny, łączący nas jako rodzinę.
      Nie bój się Narcyzko. Kiedy nadjedzie TEN czas po prostu Mama odejdzie do innego
      świata, gdzie będzie czekała na Ciebie - już nie cierpiąc. Wybacz moją szczerość
      po prostu ja tak widziałam odchodzenie mojej Mamy.
      justyna
      • narcyzka281 Re: To już KONIEC!Boje się!!!! 27.12.07, 22:03
        Moja mama narazie jeszcze nie bierze żadnego leku przeciwbólowego bo twierdzi ze nic ja nie boli,choc mnie czasem wydaje się że boli,tym bardziej ze mówiła,że boli ja cała skóra,a jak ją ruszamy to już wogóle...,odnosnie brzucha to pytałam o punkcje,ale lekarz z hospicjum domowego stwierdził że jeszcze nie pora,że jak zacznie się ściągac płyn to bedzie to trzeba robić coraz częściej bo coraz szybciej będzie on narastał,mama ma w obwodzie brzucha ok 100 cm,
        ja masuję mamę,nogi,stopy,opukuje plecy,niewiem czy sobie poradzę jak mojej najukochańszej mamusi zabraknie,bo mój tato już sie załamał doszczętnie i chce odejść razem z nią,ale ja muszę żyć dalej,choćby dlamoich dzieci,bo mój mąż własnie niedawno ode mnie odszedł,kiedy tak bardzo potrzebowałam jego wsparcia...
        • ewelka1308 Re: To już KONIEC!Boje się!!!! 28.12.07, 00:09
          słów brak, żeby napisać, jak bardzo Ci współczuję. Nie tylko z
          powodu mamy, ale również z powodu męża. Mój zachował się cudownie i
          do dziś tęskni za swoją teściową (czasami sobie raze beczymy). W
          chwili obecnej dzieje się ze mną coś dziwnego: jestem raczej niemiła
          dla męża, zła, ciągle mam do niego pretensje (może to jednak jakaś
          depresja), ale on jest przy mnie. Za to mój ojciec-ten dopiero teraz
          przejrzał na oczy. Niestety w trakcie choroby mamy nawet raz do niej
          nie zadzwonił ani raz jej nie odwiedził. Jaki wniosek: są ludzie
          i .... parapety. Jest mi przykro, że nie masz wsparcia w mężu, że
          teraz masz dodatkowy problem na głowie. A stan mamy jest bardzo
          poważny. Ja też oklepywałam mamie plecy i smarowałm spirytusem-to
          jej pomagało, nie wiem jak, ale mnie o to prosiła.Życzę Ci dużo siły.
        • ewelka1308 Re: To już KONIEC!Boje się!!!! 28.12.07, 00:26
          Na odleżyny stosowaliśmy SUDOKREM; później w szpitalu pieęgniarka
          polecła kupić plaster na odleżyny GRANUFLEX (chyba tak się
          nazywał). Jeden wystarczy na 3 dni. Moja mama też miała odleżynę na
          pupie-po znacznej utracie wagi właśnie w tym miejscu powstaje
          odleżyna.Ponadto mama ostanie 2 dni była na morfinie, ale jak ją
          dotykaliśmy, również się krzywiła.Lekarz mówił,że nie ma prawa nić
          ją boleć,ale my nie byliśmy pewni i nie moglismy na to patrzeć. No i
          te bezsensowne wypowiedzi... Wiem,że nie chcesz, żeby mama tak
          cierpiała. Ja też nie mogłam na to patrzeć, wychodziłam z sali, żeby
          odetchnąć, bo czułam się tam jak w zadymionym pokoju-z żalu, płaczu,
          bezsilności brakowało mi tchu. dzień przed śmiercią powiedziałam
          mamusi, że może już odejść, że ja jej na to pozwalam. A teraz tego
          żałuję. I choć trudno w to uwierzyć, tak bardzo tęsknię za tą
          okropną salą, za tym ogromnym niepokojem, za moimi spoconymi i
          zimnymi ze strachu dłońmi, i za widokiem ciężko oddychającej mamusi.
          Bo wtedy jeszcze żyła, czułam jej zapach, widziałam jej piękne oczy.
          A teraz... Liczę dni, godziny bez niej. Myślę sobie: rok temu
          wszystko było w porządku, pół roku temu myśleliśmy o operacji
          usunięcia pęcherzyka żółciowego, itd... Od 2 miesięcy jej nie ma. Ja
          nie umiem się już tak cieszyć, nie cieszy mnie to,że kupujemy z
          mężem śliczne mieszkanko, że dostałam tyle prezentów na Święta...
          Jakaś częśc mnie odeszła razem z nią. Nie wiem, skąd człowiek w
          takiej sytuacji bierze jeszcze siłe, ale chyba z miłości. Twoja
          miłość do matki da Ci siłę. To,że jesteś z nią jest bardzo ważne dla
          mamy, ale i dla Ciebie samej. Trzymaj się.
        • ninagren1 Re: To już KONIEC!Boje się!!!! 28.12.07, 14:44
          Witaj Narcyzko, boże jakie te wszystkie przypadki są podobne.
          Moja mam zmarła 5.11. Ostatnie dni były bardzo podobne jak u was.
          Tylko u nas wszytko to bardzo szybko sie potoczyło. Nikt mi nie
          powiedzial, że to juz nadchodzi koniec, że musze sie z mamą
          pożegnac. 3 dni przed śmiercią trafiła do szpitala, własnie z powodu
          wzdętego brzucha. Tylko że moja mama strasznie cierpiała, miala
          potwone bóle. Oni juz tak pewnie wiedzieli i na 100 % dali jej
          środek usypiający. W piątek miała jeszcze z nami kontakt, w sobote
          mniejszy, a w niedziele tylko powiedziała nam ; DZIEKUJE. w
          poniedziałek rano juz jej nie było.
          Mysle że niepotrzebnie wmuszałam jej jedzonko, przez słomke, tak
          bardzo chciałam żeby nabrała jeszcze sił, żeby jeszcze z nami była.
          Jak przyjechali po nią karetką to wszystko ja bolał, zaczęly sie
          wymioty. W szpitalu dostała temperatury. To organizm jeszcze sie
          bronił. A potem to juz wszystko tak szybciutko sie toczyło, że teraz
          nawet ciążko mi o tym pisać.
          Zyczę ci siły, musisz byc dzielna dla mamy i dla dzieci. Faceci sa
          słabsi niz my dlatego Twój ojciec jest załamany a mąż uciekł. Mój
          był z naszymi dziećmi, pomagał mi przy mamie, sadzał na kibelek,
          robił jedzenie, picie, trochę był w tym wszystkim zagubiony a to też
          ze strachu.
          A twojego nie żałuj, co wart facet jak nie możesz na niego liczyc.
          Tylko jeszcze trzeba sie nim zajmować.
          Dla dzieci przetrwasz ten trudny czas, mama by tak na pewno chciała.
          Ja tez przetrwałam świeta bez mojej mamuni. Choć nie wyobrażałam
          sobie ich bez Mamy. Ryczę czasem, ale tak żeby chłopcy moi nie
          widzieli, bo juz nie wiedzą co robić. Dlaczego jestem smutna.
          Zyczę ci żebyś była przy niej do końca, trzymała ja za rekę. I dużo
          wiary, że przecież kiedyś sie z nimi spotkamy.
          • maria470 Re: To już KONIEC!Boje się!!!! 28.12.07, 16:44
            Witaj Narcyzko,
            tak trudno jest pocieszyc kiedy tego potrzebujemy,
            przepraszam ze tak pisze ale jestesmy strasznymy egoistamychcemy zatrzymac
            naszych bliskich jak najdluzej jeszcze miesiac ,jeszcze tydzien ,dzien,godzine
            zeby byli jak najdluzej chociaz widzimy jak strasznie cierpia.Zobaczysz bedziesz
            silna dasz sobie rade zycze Ci tego z calego serca,nie martw sie o tate
            zobaczysz jak szybko sobie poradzi z tym ,przykro ze zostalas sama ale faceci sa
            malo odporni i albo odchodza albo co gorsze zostaja i udaja ze nie ma zadnego
            ptroblemu a Ty miotasz sie i kiedy potrzebujesz jego pomocy on uznaje ze wpadasz
            w histerie a w ogole on jest za wrazliwy zeby jechac do szpitala i zajmowac sie
            chorym np. wlasnym dzieckiem.
            zycze ci sily i wiary ze kiedys nie bedzie tak bolalo.
    • justa74 Re: To już KONIEC!Boje się!!!! 28.12.07, 21:43
      Narcyzko
      Jak się trzymasz? Jak Mama się czuje? Myślałam o Was w nocy. Dużo ciepła przesyłam.
      justyna
    • merosia Re: To już KONIEC!Boje się!!!! 28.12.07, 22:25
      Mój tata zmarł w sierpniu na raka płuca. Okres kiedy nie wstawał w
      ogóle z łóżka był bardzo krótki, ale pod koniec też zrobiła się
      odleżyna mimo materaca przeciwodleżynowego i tata też narzekał, że
      boli go już wszystko (prawdopodobnie miał przerzut do biodra).
      Hospicjum domowe założyło pompę infuzyjną z morfiną, lekiem
      przeciwwymiotnym i uspokajającym. Przyniosło to tacie ulgę. Nie wiem
      czy Wasze hosp. też ma taką możliwość, ale nie zaszkodzi zapytać.
      Pozdrawiam cieplutko.
      • narcyzka281 Re: To już KONIEC!Boje się!!!! 29.12.07, 21:27
        Dziękuję kochani za wszystkie wypowiedzi,sąmi one bardzo pomocne,czuję że w końcu ktos mnie wspiera w tej mojej bezradności,złości,że ktoś ze mna jest w tej tragedii,ale słuchajcie,wczoraj popołódniu mamusię zabrało pogotowie,gdyż od rana co chwila strasznie wymiotowała,ale jak ja zabierali wczoraj to jeszcze była przytomna a dziś już ciągle śpi,choc jest swiadoma,utrzymuje sie wysoka temperatura pomimo kroplówek,zastrzyków,antybiotyku,mama juz nie reaguje na leki,w dodatku zaczeła wymiotować czarną wodą,strasznie cięzko oddycha,a najgorsze jest też to że jak byłam ciągle przy niej jak była w domu bo nawet sie przeprowadziłam do mamy tak teraz nie mam siły żeby zostac na noc w szpitalu,bo nie mogę patrzeć na jej pół otwarte oczy,na ten cięzki oddech,na to jak się męczy,jestem zwykłym TCHÓRZEM!zamiast mnie siedzi tam teraz brat i mamy siostra...ja jestem z tata.który chyba zwariował bo chodzi i wszystkim mówi ze mama już nie zyje...
        • kreseczka781 Re: To już KONIEC!Boje się!!!! 30.12.07, 13:06
          Narcyzko, nie wyrzucaj sobie, że nie masz sił, by być w nocy w szpitalu.
          Przeciez jestes tylko czlowiekiem i jak kazdy z nas potrzebujesz snu i
          odpoczynku, zeby normalnie funkcjonowac. Nie mowiac juz od psychicznym
          odpoczynku, ktory tez jest potrzebny. Chociaz akurat psychicznie najtrudniej
          wziac "wolne" od tego wszystkiego, bo mysli same uciekają...
          Jesteś dzielna! Masz dużo siły! I masz nas, wszystkich, którzy -choćby
          wirtualnie- Cię wspierają!
          Ściskam Cie mocno,
          Joasia
        • ninagren1 Re: To już KONIEC!Boje się!!!! 30.12.07, 14:37
          Witaj Narcyzko. Modle się dziś za ciebie i twojego Tatę, żeby Bóg
          dał wam siłe przetrwać te ... dni mamy.
          Jest was więcej, masz ciocię, brata. Ja byłam przy mamie sama. Do
          szpitala też chodziłam sama i nie miałam wyjścia. Mój mąż poszedł
          tylko na chwilkę i wracał.
          Ja też miałam taki moment jak twój tata, wprwdzie nie mówiłam że
          mama nie żyje, ale chodziłam i kupowałam sobie czarne rzeczy. Potem
          byłam zła sam,a na siebie, za taką głupotę. Że zamiast siedzieć prze
          mamusi, robie zakupy.
          Po prostu teraz już wiem że człowiek musi odreagować.
          Narcyzko jesteś silną kobietą. Jest ciężko, ale dasz radę. Trzymaj
          się.
          • narcyzka281 Re: To już KONIEC!Boje się!!!! 30.12.07, 16:20
            Pojechałam dzis do mamy do szpitala o 12,żeby zmienic siostre i tate,weszłam na salę i to co zobaczyłam to poprostu jest nie do opisania,wczoraj myslałam że gorzej już byc niemoże,ale dzisiaj jest chyba z 10 razy gorzej,mama tak strasznie cierpi,jest przytomna,drugi dzień ma strasznie wysoką gorączkę która nie spada,jest cała wilgotna,nie rusza już niczym,tylko oczy jej błądzą,lezy z otwarta buzią z której co chwila wypływa czarna zastoina żołądkowa,byłam tam może z 5 min,pomimo tego ze wziełam leki uspokajające poprostu uciekłam ze szpitala,mam ten koszmarny obraz ciągle przed oczyma,nie jestem w stanie byc teraz przy mamie,mam okropne wurzuty sumienia,bo rodzina na mnie krzyczy że mysle tylko o sobie a jak tak bym chciała im pomóc,ale nie daje rady poprostu,boje sie że nie dam rady isc na pogrzeb,co robic???
            • justa74 Re: To już KONIEC!Boje się!!!! 30.12.07, 16:32
              Narcyzko,

              Tak trudno radzić. Wiesz ja byłam z Mamą ostatnie 3 tygodnie życia (i oczywiście
              przez czas choroby). Odeszłam 2 godziny przed Jej śmiercią(musiałam wrócić do
              dzieci). I wtedy Mama umarła. Mam straszne wyrzuty sumienia, że nie byłam przy
              jej odejściu. Czasem myślę, że może ma do mnie żal.
              Gdy będę umierała chciałabym mieś koło siebie kogoś kto będzie mnie trzymał za
              rękę. Chyba wszyscy boją się umierania w samotności.
              Myślę, że Mamie jest źle samej - chyba że ktoś przy niej jest? Wiesz Narcyzko ja
              wiele obrazów z umierania Mamy pamiętam. Takich fizjologicznych, podszytych
              bólem, rozpaczą. Ale pamiętam ją też jako przepiękną kobietę, uśmiechnięta i
              pełną życia, mówiącą swoim wnuczkom że je kocha. I ten obraz po paru miesiącach
              jest bardziej wyraźny niż te najgorsze obrazy z mojego życia.
              Narcyzko - ja nie chcę radzić - ja bym do Mamy wróciła. Aby być, trzymać za
              rękę, podziękować za to, że dała Ci życie. To ostatnie chwile...
              justyna
              • annmaria Re: To już KONIEC!Boje się!!!! 30.12.07, 20:08
                Narcyzko! Fakt jak napisala Justyna radzic trudno i nie mozna. Kazdy te straszne
                chwile przechodzi po swojemu. Tatus umarl mi na rekach i umieral zle. Przez
                pierwszy okres te obrazy z ostatnich minut przesladowaly mnie i na jawie i we
                snie. Potem zaczal wracac w pamieci pogodny zdrowy i usmiechniety.Nie mowie ze
                je zapomnialam ale jakby sie zatarly jakby wygladzily. Tak bedzie zobaczysz. W
                koncu teraz przezywasz najgorsze. Ale boje sie ze jesli nie pojdziesz do Mamusiu
                mozesz potem strasznie zalowac.Bo nie wiesz jak Pisze Justyna moze jej zle bez
                Ciebie. Bardzo mocno sciskam. Anka
                • betka301live Re: To już KONIEC!Boje się!!!! 30.12.07, 20:30
                  Narcyzko!! Mój tata umieral a ja trzymalam go za reke .Była to trudna chwila w
                  moim życiu ale w tej chwili(mineły 3 miesiace ) bardzo sie cieszę ze byłam przy
                  nim.Przed ostatnim tchnieniem otworzyl oczy i spojrzal na mnie zarysowal mu sie
                  uśmech na twarzy, z oka popłynęła łza.Wiem że ta chwila to był dla mnie
                  dar.Jeśli bedzie po wszystkim nic nie da sie już zrobic.
                  Zycze dużo dużo siły i tulę mocno ela
                  • merosia Re: To już KONIEC!Boje się!!!! 30.12.07, 21:53
                    Bardzo trudno coś napisać w tej sytuacji, ale mój tata, tak jak
                    Betki umierał w otoczeniu rodziny, nawet swoim dzieciom (lat 9 i 7)
                    pozwoliłam być przy dziadku prawie do końca. Może taka śmierć z
                    wyniszczenia nowotworowego nie wygląda jak w filmach, ale takie jest
                    życie i dzieci też muszą o tym wiedzieć. Wyszli o 21.00, tata umarł
                    2 godz. później. Nie był w szpitalu, bo gdy tylko stan taty na to
                    pozwolił, zabrałam go z oddziału do domu, chociaż bardzo się bałam.
                    Na oddziale gdy wychodziłam, a zostawała z tatą mama, modliłam się,
                    żeby nie odszedł beze mnie. Nie chciałam, żeby stało się to o czym
                    pisała annamaria, że może będę odczuwać wyrzuty sumienia. Jestem
                    tacie wdzięczna, że pozwolił mi być przy sobie w tym najważniejszym
                    dla niego momencie. A faktycznie te złe obrazy zacierają się z
                    czasem. Mocno Cię ściskam i wiem, że każdy przechodzi tragedię
                    inaczej, więc nie wyrzucaj sobie, że nie dajesz rady. W zasadzie to
                    nie jest niedawanie sobie rady, tylko wrażliwoć indywidualna
                    poprostu. Mama Cię zna i na pewno zrozumie. Pozdrawiam serdecznie.
                    • attenna11 Re: To już KONIEC!Boje się!!!! 30.12.07, 23:33
                      Narcyzko,
                      wróć do mamy. Tak jak pisały moje poprzedniczki może byc tak, że
                      bedziesz potem tego żałować. Ja byłam z mamą do końca- ten obraz
                      pozostal ale wiem że nie byla sama. Śmierc nowotworowa mojej mamusi
                      byla bardzo podobna do tego ,co opisujesz. Ale-nie żaluje. Bylam z
                      mamą w takiej chwili tak jak ona zawsze byla ze mna, mylam ją,
                      wycieralam, sprzątałam , przewijalam....i cały czas sie dziwilam jak
                      moglam , skąd tyle siły???? Do dzisiaj nie wiem. Jestem
                      spokojniejsza ( na swoj sposob), moja mama umarla a ja trzymalam jej
                      ręke na swoim policzku...byla taka ciepla....teraz wiele bym dala za
                      ten dotyk.
                      Już kiedyś pisalam , smierć, choroba...to nic w porównaniu z
                      pustką...z która teraz tak trudno sobie poradzić.
                      Trzymaj się.
                      Wróć do mamy.
                      A.
            • abc_81 Re: To już KONIEC!Boje się!!!! 03.01.08, 14:50
              Narcyzko bardzo Ci współczuję. Moja mama odeszła 4 grudnia. Wycierpiała swoje w
              czasie choroby. jednak ona nie miała , ani bólów, ani gorączki, nie dostawała
              leków przeciwbólowych. Kilka dni przed śmiercią doktor przepisała taki lek
              Haloperiodol. Po nim na dwa dni przed śmiercią mama była jakby nieobecna, bardzo
              spokojna, chwilami traciła świadomość. Jak się potem dowiedziałam ten lek miał
              działanie uspokajające i lekko oszałamiające. Odeszła bardzo cichutko. po prostu
              zasnęła. Ja tez bardzo cierpiałam , gdy mama wymiotowała i pluła, taką czarną
              wydzieliną. Trudno coś radzić w takich chwilach, ale ja oddałabym wszystko, żeby
              być przy niej , gdy odchodziła. przyjechałam 5 minut za późno. Ja po śmierci
              mamy stałam się bardzo spokojna. Płakałam , gdy ktoś inny płakał. Starałam się
              sobie tłumaczyć, że dla niej jest już dobrze. Musisz być silna. Będzie Ci
              ciężko, ale najważniejsze, że mama już nie będzie cierpiała.

              Narcyzko ściskam Cię mocno.
    • magdam456 Re: To już KONIEC!Boje się!!!! 31.12.07, 00:01
      Dasz radę. Nawet nie wiesz ile siły człowiek może w sobie znaleźć.
      Ja nie byłam przy śmierci mojej mamy, bo zmarła w czasie badania
      tomografem i nie mogę sobie tego wydarować:( Tak bardzo chciałabym
      być przy niej, trzymać ja za rekę, powiedzieć jej że bardzo ja
      kocham. Wierzę, ze ona teraz jest gdzieś obok mnie i wie jak bardzo
      mi jej brak.
      Trzymaj sie dzielnie.
      Pozdrawiam
      magda
      • agnieszka_40 Re: To już KONIEC!Boje się!!!! 31.12.07, 09:53
        Zgadzam sie ze słowami magdam456-Dasz radę. Nawet nie wiesz ile siły
        człowiek może w sobie znaleźć-
        Bądż przy mamie cały czas -nawet jeśli ci juz sił zbraknie,bo
        pózniej mysli ciebie zadręczą.
        Ja miałam identyczną sytuację z mamą-myślę i mam nadzieję choć to
        mogą wydać się okrutne słowa,ale Twoja mama odchodzi.
        Trzymaj ją za rękę i przytulaj,bo tego Ci będzie juz do konca zycia
        bardzo brakowało.
        W moim przypadku choć wiele w zyciu przeżyłam śmierć mamy jest
        ogromna tragedią.\
        Ja do dziś nie moge sobie z tym poradzić.
        Pozdrawiam i życze Ci bardzo dużo siły bo ona Ci jest teraz
        najbardziej potrzebna.
        • helusia007 Re: To już KONIEC!Boje się!!!! 31.12.07, 11:18
          Narcyzka, wiem ze jest Ci ciezko i nie chce w takiej sytuacji do niczego
          namawiac. Moge Ci tylko napisac z wlasnego doswiadczenia, ze mam wyrzuty
          sumienia, bo nie bylo mnie przy mamie jak odchodzila. Nie przespalam poprzedniej
          nocy, a myslalam, ze bedziemy sie z tata zmieniac, bylam zmeczona i pojechalam
          do domu. A moze byl to tez strach - nie wiem, ale zaluje, ze nie bylam w
          ostatnich momentach przy mamie. Mialam z nia cale zycie dobry kontakt, zawsze
          moglam na nia liczyc, wiec niby nie bylo takich rzeczy, ktore trzeba w ostatnim
          momencie powiedziec, wiedzala, ze ja kocham, wiedziala ze jest dla mnie wazna, a
          jednak zaluje, ze mnie tam nie bylo i ze jej tego nie powiedzalam. Chcialabym,
          zeby mama mi sie przysnila, a do tej pory tego nie zrobila i mam podobne mysli,
          jak inna piszaca tu osoba, ze mama sie na mnie obrazila. Twoja obecnosc teraz
          przy mamie to nie tylko cos, co robisz dla mamy, to rowniez cos, co robisz dla
          siebie - unikniesz wyryzutow sumienia przynajmniej z tego powodu, bo po
          odejsciu bliskiej osoby pojawia sie duzo roznych mysli, co sie zrobilo zle albo
          zaniedbalo, ze moglo sie podjac inna decyzje.
          Zycze Ci duzo sily i serdecznie pozdrawiam.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka