kamyczek_0
07.12.10, 19:50
Porządnie mnie dzisiaj wkur... ! Na tyle mocno, że wyburzyła mocno zamknięte drzwi do mojego dzieciństwa. Idealizowałam ją i to bardzo. Stosunki ok, jako babcia 5+.
Wszystko wróciło... To jak przed dzień przed Wigilią potrafiła piznąć wszystkim o powiedzieć "Świąt nie będzie"., bo pożarła się z ojcem. Wracała do tego, co robiła ok.2-3 nad ranem upewniszwszy się, że zasnęliśmy z tymi słowami. Prosiliśmy ją żeby Święta były...my 6-7 letnie dzieci. Łikendy pamiętaliśmy zawsze. Piątek wieczór - niedziela wieczór = darcie mordy na pół bloku, kłótnie z ojcem. A my jak trusie siedzieliśmy na kanapie z nóżkami złączonymi i rączkami na kolanach modląc się żeby to się skończyło. Ja się naprawdę modliłam... a ona potrafiła przyjść i wrzeszczeć, że mamy "zmienić te miny" na inne. Żadnych min nie było, był strach w oczach. Potrafiła uderzyć nas w twarz, w tył głowy, wyrzucić wszystkie ciuchy z szaf, bo wg. niej coś źle ułożyliśmy, nie tak ja ona chciała. Potrafiła powiedzieć "szkoda, że cię nie wyskrobałam". Z ojcem powinni się rozwieść już dawno, dawno temu. Ojciec znosił jej zachowanie w jakimś tam stopniu. Szkoda pisać więcej... Jutro idę na spotkanie z terapeutką. Po co to piszę w ogóle? Żeby pamiętać, żeby nie zapomnieć niczego powiedzieć?
Potrafi zaje... manipulować mną/nami. Szantaż emocjonalny.