ikame
28.12.10, 12:04
Cześć
weszłam na Wasze forum, bo wiem, że o depresji wiecie sporo, mam nadzieję, że się nie obrazicie, że włażę z butami.
Krótko o mnie: leczyłam się na depresję i zaburzenia obsesyjno-komplulsywne, potem miałam rok przerwy (bo czułam się świetnie, ech..) no i w czerwcu/lipcu tego roku bach wróciło, początkowo leciutko, niezauważalnie... no a grudzień był już zupełnie zły. Zaczęłam leczenie seroxatem (tak, jak dwa lata temu, wtedy pomógł szybko), biorę go już drugi tydzień i jest bardzo, ale to bardzo źle. Napady lęku (pocenie się, zimne ręce, drżenie, ucisk w klatce piersiowej), które miałam wcześniej raz na kilka dni, potem nad ranem teraz są co dwie, trzy godziny... lęk przed ciężką chorobą (nie mam odwagi, żeby zrobić pełne badania, ale lekarze, którzy mnie widzieli dotychczas, twierdzą, że b. złe samopoczucie wynika z depresji i nerwicy hipochondrycznej). Mierzę sobie temperaturę, oglądam siniaki na nogach, słowem zdycham piętnaście razy dziennie (mogłabym Was zanudzić całą listą). Pracuję, ale w pracy też mnie dopada. Rodzina wie, pomaga, ale też nie traktuje tego stanu jako poważny (a tylko ja wiem, jak męczą te obsesje). moja własna głowa mnie wykończy...
czekać jeszcze na poprawę, czy pędzić do lekarza?
pomóżcie proszę