Dodaj do ulubionych

Pracuję z...

19.04.12, 16:14
osobą chorą psychicznie.
50letnia, samotna kobieta, właścicielka dwóch kotów.
Podejrzewałam ją od samego początku, ale wczoraj to się potwierdziło - sama mi powiedziała.
Co ona wyprawia to się w głowie nie mieści.
Zmiany nastroju ma średnio co 10-15 min. Bywa zaborcza, głośna, agresywna - nawet w obecności klientów.
Zmienia, przeistacza fakty, w które [moim zdaniem] sama mocno wierzy.
Najgorsze jest, gdy coś nie idzie po jej myśli. Wpada w szał. Potrafi nawet czymś sobie rzucić.
Co nowe dla mnie zupełnie - namiętnie gada ze sobą. Ale nie tak zwyczajnie, a tak..hmm.. zadaje sobie sama pytania, na które sama sobie odpowiada, klnie na siebie itd. I tak cały dzień potrafi.
Ma problemy ze snem niby. Wciąż narzeka jaka ona biedna, jak ją coś boli i w ogóle jak jej źle.
Co jest chamskie - podkłada świnie innym [mi pewnie też], ogromnie cieszą ją porażki innych osób.

Nie byłoby w tym nic złego, że ona tam pracuje, nawet ze mną. No ale kurde ja nie potrafię z nią wytrzymać. Męczy mnie, czuję się przytłoczona, czasami nawet zagrożona.
Gdy próbuję jej zwrócić uwagę - jest jeszcze gorzej. Robi się agresywna.
Najlepszym sposobem jest jej wciąż przytakiwać i robić wszystko po jej myśli. No ale tak się nie da. Przynajmniej ja tak nie potrafię.
Jestem w nowej pracy od miesiąca, a już czuję się zmęczona... zmęczona psychicznie.

I zastanawiam się co dalej. Jak reagować na nią? Czy mimo jej agresji - próbować jej wytłumaczyć, iż chyba ma złego lekarza/złe leki, że w takim stanie nie nadaje się do współpracy? Czy może po prostu iść do szefowej i powiedzieć, że średnio umiem z nią współpracować, że mogą mnie nawet wyrzucić, ale ja tego znosić nie zamierzam? A może w imię zrozumienia, tolerancji czy cholera wie czego, zacisnąć zęby i udawać, że wszystko w porządku jest? No bo przecież sama do końca "normalna" nie jestem więc mogłabym to próbować zrozumieć/zaakceptować..?

Na złość chyba owa pani ma korzenie polskie i często klnie po polsku - nic innego w tym języku powiedzieć nie potrafi. Wkurzają strasznie mnie te hasła typu "k*rwa", świnia, g*wno itp. Po niemiecku zresztą też używa "pięknego" słownictwa...

P.S. Czy z tego małego opisu można podejrzewać, co owej pani dolega?
Obserwuj wątek
    • 39.a Re: Pracuję z... 20.04.12, 00:36
      najgorsze wydanie osoby z BPD?
      (pierwsza myśl to osobowość psychopatyczna, można asocjalna)
      • majagor Re: Pracuję z... 20.04.12, 17:56
        Podobnie bym stawiała na osobowość psychopatyczną.
        Ale nawet będąc pewną, co jej dolega... sobie nie pomogę sad
        Nie mam pomysłu, co i jak zrobić, by choć trochę znormalizować naszą współpracę - współpraca nasza jest niezbędna, nie mogę się od niej odciąć, zamknąć w innym pomieszczeniu itd...
        A ja naprawdę czasami aż boję się iść do pracy - właśnie z jej względu. Reszta współpracowników, szefostwo jest jak najbardziej ok, pracę swoją też już potrafię normalnie wykonywać. "Tylko" pani A. jest moim problemem.

        Zapomniałam napisać, iż pani owa ma sporo blizn na przedramionach - wygląda to na konkretne samookaleczenia...
        • 39.a Re: Pracuję z... 20.04.12, 18:37
          BPD?
          Niezależnie od jej schorzenia zbierz się na odwagę i porozmawiaj z kierownictwem.
          Ja się takich ludzi boję...
          • majagor Re: Pracuję z... 20.04.12, 19:16
            Co do pójścia do szefowej - jakoś tydzień temu, czy dwa przy innej okazji szefowa mnie pytała, jak mi się podoba, jak sobie radzę itd. Powiedziałam, że wszystko ok jest. Na koniec szefowa powiedziała, jakby coś się działo - zgłoś się do mnie - nie wiem dlaczego, ale od razu sobie pomyślałam, że szefowa ma na myśli "jakby coś się działo z A. to przyjdź do mnie".

            Szefowa jest ok - w moim wieku, jesteśmy na "ty", miła osoba.
            Już wtedy moja współpraca z A. nie była ok. Ale nie chciałam żalić się szefowej, no bo nowa jestem, bo nie lubię kablować.
            No i nie oszukujmy się, boję się reakcji A. - gdy dowie się, iż komuś się żaliłam na jej temat - aż strach pomyśleć, co wtedy jej wpadnie do głowy - większość czasu w pracy spędzam z nią sam na sam więc na dobrą sprawę może mnie nawet pobić - a że waży jakieś 30-40 kg więcej niż ja to może być niewesoło wink
            Na posadzie też mi zależy. Średnio ochotę mam na poszukiwanie nowej pracy [tę znalazłam po 2 miesiącach dość intensywnego szukania].

            Dlaczego w życiu jest tak, że nigdy w 100% idealnie nie jest? Jak dobrze się czuję, jak gra w domu, z facetem, z rodziną, to średnio gra w pracy - albo odwrotnie - wrrr!
            • avi_co Re: Pracuję z... 21.04.12, 11:42
              majagor napisała:

              > Co do pójścia do szefowej - jakoś tydzień temu, czy dwa przy innej okazji szefo
              > wa mnie pytała, jak mi się podoba, jak sobie radzę itd. Powiedziałam, że wszyst
              > ko ok jest. Na koniec szefowa powiedziała, jakby coś się działo - zgłoś się do
              > mnie - nie wiem dlaczego, ale od razu sobie pomyślałam, że szefowa ma na myśli
              > "jakby coś się działo z A. to przyjdź do mnie".
              Zatem nie czekaj. Na dłuższą metę i tak nie wytrzymasz z agresywną osobą. Lepiej wykluczyć nieprzewidywalne następstwa jej zachowania.
              • majagor Re: Pracuję z... 21.04.12, 14:14
                Dziś się dowiedziałam, że owa pani w przyszłym tygodniu będzie na urlopie smile
                Więc będę sama! Będę miała cały tydzień spokoju.
                I na pewno znajdę czas i okazję [mam nadzieję, że odwagę też], by pogadać z szefową o tym.
                Muszę to zrobić. Choć niekoniecznie nie wiem od czego i jak zacząć, ale muszę...

                Ale czy to coś zmieni?
    • xsenia Re: Pracuję z... 22.04.12, 11:33
      kiepsko to wygląda sad

      pierwsze pytanie: dlaczego oni w ogóle ją tam trzymają?
      1. jest niezastąpiona pod względem merytorycznym
      2. ma orzeczenie o niepełnosprawności, a firma korzyści z tego tytułu
      3. ma tzw. plecy

      najgorsza jest oczywiście wersja 3.

      przełożeni napewno wiedzą, że z koietą jest niehalo, w tej sytuacji całkiem możliwe że czakają aż ty zanicjujesz rozmowę. głupio trochę by wyglądało gdyby na dzień dobry ci powiedzieli: "będzie pani pracowała z bardzo oryginalną osobą". z drugiej strony nie mają prawa dzielić się z tobą wiedzą o jej chorobie - nie potwierdzą, ani nie zaprzeczą jeśli wypłynie ten wątek.

      możliwe też, że mają po prostu nadzieję że jakoś sama sobie poradzisz.

      moze zacznij jakos dyplomatycznie "pani x czasem mnie zaskakuje" "nigdy wczesniej nie widzialam aby rzucano zszywaczem"

      w zadnym wypadku nie mow o swich podejrzeniach odnosnie choroby
      • majagor Re: Pracuję z... 22.04.12, 16:05
        Trzymają ją tam, bo jest dobra w tym co robi. Naprawdę pod tym względem nie można jej nic zarzucić. Ewentualnie sytuacje, gdy klienci ją widują - tu można się przyczepić. Ale klienci widywać nas nie muszą, więc nie jest aż to tak super ważne.
        Ale ogólnie to dobrze wykonuje swą pracę i co ważne chyba dla firmy - dużo czasu poświęca firmie, nie ma rodziny, znajomych - do domu jej się nie spieszy....
        Orzeczenia o niepełnosprawności raczej nie ma.
        Pleców wielkich na pewno też nie.

        A co do rozmowy z szefową. Oczywiście nie chcę mówić, o chorobie, o zaburzeniach itd.
        Chcę powiedzieć, że średnio komfortowo się przy niej czuję i że chociaż nigdy wcześniej nie miałam problemów z współpracownikami - tu jest bardzo duży problem i nie wiem jak to rozwiązać - a z drugiej strony nie wyobrażam sobie, iż tak zawsze będzie to wyglądać.
        Będę teraz 5 dni sama w firmie. Więc mam szansę na rozmowę z szefową w cztery oczy, bez obawy, że A. to podsłucha - bo to czyni też chętnie.
        • xsenia Re: Pracuję z... 22.04.12, 17:24
          no to powodzenia!

          wiesz, ja bym sie chetnie z toba zamienila. powaznie. mam w robocie samych normalsow, ktorzy sluchaja dyskotekowej muzyki z radio. wolalabym dostac w glowe zszywaczem...
    • lolinka2 Re: Pracuję z... 23.04.12, 08:07
      to masz interesujący ogląd na drugą stronę medalu, zapewne przed laty podobnie postrzegano twoją mamę.
      • 39.a Re: Pracuję z... 23.04.12, 09:00
        Mama Mai BYŁA psychopatką?
        Czy gdyby była - byłby ten wątek?
        Ktos tu jest chamem do kwadratu.
        Howgh!
        • majagor Re: Pracuję z... 23.04.12, 14:53
          Po pierwsze moja Mama psychopatką nie była.
          Po drugie - zaraz gdy zachorowała zrezygnowała z pracy - właśnie z powodu choroby. Więc nikogo swoją chorobą w pracy nie męczyła.

          Mama choć chora była, momentami dość mocno - nigdy chamem się nie stała - ale mówią, że chamem się nie staje, ale się nim rodzi... prawda to?

          P.S. Mama nie żyje już prawie 2 lata, więc daj sobie luz z Nią.
          • avi_co Re: Pracuję z... 23.04.12, 15:21
            majagor napisała:

            > Po pierwsze moja Mama psychopatką nie była.
            Nasza choroba może nałożyć się na psychopatię, ale wcale nie musi. Nie ma wśród nas więcej psychopatów niż w zdrowej części społeczeństwa.

            > Po drugie - zaraz gdy zachorowała zrezygnowała z pracy - właśnie z powodu choro
            > by. Więc nikogo swoją chorobą w pracy nie męczyła.
            Przepracowałam 30 lat, ponad 10 z chadem. Nigdy nie byłam zarzewiem żadnego konfliktów, a jeśli mi się takowe zdarzały, to nie z powodu mojej choroby.

            > Mama choć chora była, momentami dość mocno - nigdy chamem się nie stała - ale m
            > ówią, że chamem się nie staje, ale się nim rodzi... prawda to?
            Chad a chamstwo to ogromna różnica. Czasem zazębia się jedno z drugim, ale i normalsom nie zbywa na delikatności. Nikt nie rodzi się chamem, uczy się nim być. Później trudno wydostać się poza wdrukowany schemat zachowań.

        • lolinka2 Re: Pracuję z... 23.04.12, 20:02
          a ty już rozpoznanie postawiłaś współpracowniczce mai? szybka jesteś, gratuluję błyskotliwości, kompetencji diagnostycznych i takich tam...

          oraz znajomości koligacji rodzinnych mai też gratuluję.

          Ja postawiłam tezę, rzuciłam przypuszczenie - nożyce zaczęły dzwonić aż miło.
          • 39.a Re: Pracuję z... 23.04.12, 20:26
            Ja mam niestety pewność, że jesteś CHAMSKA.
            żararaka...

            Czy po Twoich rodzicach też tak jeżdżą, że sobie odbijasz?
            Opowiedz swoją historię.
      • dzedlajga Re: Pracuję z... 23.04.12, 14:42
        Rozumiem z tego, że Ty również jak coś idzie nie po Twojej myśli rzucasz czym popadnie, łącznie z mięsem...
    • dzedlajga Re: Pracuję z... 23.04.12, 14:49
      Moim zdaniem ona nie musi być chora, może mieć "tylko" problem z radzeniem sobie z emocjami. A do lekarza chodzić po leki na sen po prostu, bo ją to rozstrojenie emocjonalne tak rozstraja, że spać nie może i to jest jedyne co JEJ dokucza. Reszta dokucza otoczeniu.

      Sama prawdopodobnie nie widzi problemu w tym, że rzuca czym popadnie i zachowuje się po chamsku. Więc lekarz nic nie może na to zaradzić, bo w końcu wróżką nie jest, żeby zgadnąć jak ona się zachowuje poza gabinetem.

    • majagor Re: Pracuję z... 13.05.12, 21:59
      Były rozmowy z szefową. Kilka. I ze współpracownikami, którzy odczuwają to samo co ja. Szefowa mówiła o tym, iż pani A. "ma problemy", że prosi nas o wyrozumiałość, o próbę akceptacji. I abyśmy wielce się nie przejmowały, co pani A. nam czasami zarzuca.

      Pomogło, ale tylko trochę.
      Widać, że ona się stara, ale widać, też, że nie zawsze daje radę się opanować.
      Jeszcze wybucha, jeszcze bywa agresywna. Ale krócej, mniej intensywnie...

      Znalazłam też na nią "sposób". Gdy zaczyna "odlatywać" zaczynam rozmowę o kotach. No bo ona jest właścicielką dwóch kotów, które są dla niej całym życiem, no bo my właśnie szukamy kota dla nas. Taka zmiana tematu chyba jej pomaga. Łagodnieje, uśmiecha się [opowiadając co jej koty wyprawiają, doradzając, co mamy w domu zmienić, by kot miał bezpiecznie itd].
      Co ostatnio zauważyłam - ona nie lubi zostawać sama. Chce by zawsze ktoś przy niej był. Nawet idąc na fajkę prosi, by ktoś z nią szedł - choć nikt z nią nie pali.

      Czasami mi jej strasznie żal. Naprawdę. Ale czasami też strasznie się jej boję...
      Ale ulżyło mi, gdy usłyszałam, że szefowa świadoma sytuacji jest...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka