zmeczonypudelek
04.07.13, 13:29
Martwi mnie zachowanie mojego faceta. W przeszłości miał problemy z narkotykami i hazardem, narobił duże długi, które do dziś spłaca, myślałam wtedy, że to błędy młodości i lekkomyślnośc, ale to co dzieje się ostatnio sprawiło, że zaczęłam szukać w internecie pomocy i trafiłam na ChaD. Nie wiem od kiedy TO się zaczęło, ale w ostatnią zimę miał wszystkie objawy depresji: nic go nie interesowało, o niczym nie pamiętał, mało jadł, był drażliwy, porzucił swoje pasje, chodził do pracy ale nie potrafił się tam skupic, po powrocie kladł się na kanapie przez tv i tak potrafił przeleżeć całe popołudnie i wieczór, ewentualnilnie chodził pić. Starałam się z nim rozmawiać, mówił, że jest po prostu zmęczony, że to stres spowodowany pracą, że mam mu dać spokój. Zaczał coraz częściej wychodzić z domu na spotkania z kolegami (codziennie) coraz częściej wracał pijany. Kiedy prosiłam żeby nie wychodził mówił, że nie może odmówic, że czuje się rozwerwany pomiędzy mną a kolegami, że najchętniej by nas wszystkich olał i poszedł gdzieś daleko żeby żyć samemu, żeby nikt nie miał na niego wpływu. Jakiś czas temu chyba sam nie mógł już sobie z tym poradzić, powiedział mi, że dziwnie się czuje, że na wszystko zobojętniał, nic nie sprawia mu przyjemności i że nie wie co z tyjm zrobić. Ponad rok temu sugerowałam rozstanie, on absolutnie nie chciał się na nie zgodzić, teraz sam podjął temat, że może rzeczywiście lepiej gdybyśmy nie byli razem. Nie podjęliśmy jednak żadnych ostatecznych decyzji. Któregoś dnia wyszedł z domu wieczorem na chwilę spotkać się z kolegą, wyłączył telefon, nie dał znaku życia, nie wrócił do 3 rano, mimo, że na musiał wstać o 6 do pracy. Następnego dnia powiedział mi, że wszystko przemyślał, że teraz on tu będzie rządzić, że nie będę już mu mówiła co ma robić i że on chce żyć po swojemu a jak mi się to nie podoba to się rozstaniemy. Twierdził, że jest pełen energii i radości i że teraz zacznie naprawdę żyć. W domu w niczym nie chce mi pomóc, jest jednak jak do rany przyłóż dla całego grona dziwacznych kolegów z którymi cały czas przebywa. Znowu zaczął codziennie wychodzić, nie wiem z kim ani dokąd, wraca w nocy, nie pijany, ale czuję, że pił alkohol. Bardzo dużo pali, wydaje na to mnóstwo kasy. Wydaje mi się, że pożycza od kogoś pieniądze. Jest głuchy na moje prośby, mówi, że jest dorosły i może robić co chce. Ewentualnie ze skupieniem na twarzy mówi mi, że mam rację, po czym za 10 minut, jak gdyby nie było rozmowy, zachowuje się tak samo jak wcześniej. Jeśli próbuję z nim dyskutować ucisza mnie albo staje się agresywny (słownie). Nie wiem sama co o tym wszystkim myśleć, przepraszam, pewnie napisałam to wszystko bardzo chaotycznie i wiele faktów pominęłam. Czy ja przesadzam? Czy powinien zwrócić się do psychologa lub psychiatry? Czy może to ja powinnam iść do lekarza?