12.08.04, 14:05
Witam wszystkich. Choruję od pięciu lat, lecz diagnoze CHAD mam postawioną od
pół roku. Przez ten czas czytałam wszystko co było w zasięgu wzroku, lecz
nigdy nie miałam styczności z ludzmi takimi jak ja. Bardzo cieszy mnie to, że
tu można podzielić się przeżyciami , a nawet kawałkiem bólu jaki daje ta
choroba. Czy może jest ktoś z was kto ma większość epizodów maniakalnych? U
mnie one przeważają i najgorsze są te wyrzuty sumienia i poczucie winy
później. Kompletnie sobie z tym nie radze.
Obserwuj wątek
    • aneta10ta Re: Hej 12.08.04, 19:26
      gabis25 napisała:

      > diagnoze CHAD mam postawioną od
      > pół roku. Przez ten czas czytałam wszystko co było w zasięgu wzroku,
      Z pewnością mnóstwo wartościowej literatury. Co Ci to dało?

      > lecz
      > nigdy nie miałam styczności z ludzmi takimi jak ja. Bardzo cieszy mnie to, że
      > tu można podzielić się przeżyciami , a nawet kawałkiem bólu jaki daje ta
      > choroba.
      A co w tym jest radosnego, że komuś dowalasz swój kawałek bólu?

      > Czy może jest ktoś z was kto ma większość epizodów maniakalnych? U
      > mnie one przeważają i najgorsze są te wyrzuty sumienia i poczucie winy
      > później. Kompletnie sobie z tym nie radze.
      Widać jesteś szlachetną jednostką. Większość czadowców wykorzystuje swoją
      dolegliwość jako swoisty odgromnik i parawan.
      Aneta
      • gabis25 Re: Hej 13.08.04, 10:58
        Wiedza daje dużo, a czasami, żeby to zrozumieć trzeba coś przeżyć. Podzielić
        się z kimś kto odczuwa tak samo to też sztuka, ty jej chyba nie rozumiesz.
        • aneta10ta Re: Hej 14.08.04, 00:21
          Sztuka abstrakcyjna jest dla mnie zbyt trudna w odbiorze. Z malarstwa najlepiej
          lubię sceny batalistyczne, stąd mam pewnie słabość do mundurów.
          Aneta
    • mirra Re: Hej 02.09.04, 15:08
      gabis:
      rozumiem Twoją chęć podzielenia sie i poszukiwania osób chorych na ChAD;
      Jest to całkiem zrozumiałe - zastanawiamy sie jak inni sobie z czymś radzą,
      może spróbujemy inaczej sobie radzić - może możemy komuś pomóc, może liczysz
      też, że w końcu ktoś będzie rozumiał... ale wyrzucić coś z siebie - licząc że
      pomoże;
      A wiedza rozumiem że pomaga - pomaga zrozumieć i daje realną nadzieję; Mój
      mężczyzna podchodzi do wiedzy podobnie - jako prawdy - jedynego wiarygodnego
      oparcia;
      • gabis25 Re: Hej 03.09.04, 11:11
        Dziękuję Ci bardzo za odpowiedź. Nie chciałabym obciążać kogoś swoim bólem,
        cierpieniem, to nie jest dobre. Podzielić się doświadczeniami - jak
        najbardziej. Mirra a jak Ty sobie radzisz? Nie mówię tu o receptach na życie,
        ale tak po prostu..
        Pozdrawiam
        • mirra Re: Hej 06.09.04, 08:41
          gabis - to mój mężczyzna jest chory na ChAD, nie ja...

          wiesz, co do obciążania bólem - mój mężczyzna też podobnie podchodził - będąc z
          kimś, nie dzielił się niczym, bo nie chciał obciążać tej drugiej osoby, ale
          zarazem myślę, że nie dawał w ten sposób realnych szans związkowi; napewno to w
          pewien sposób obciąża druga osobę, ale tak jest łatwiej, bo jest pewna
          praktyczna wiedza, jest na czym się oprzeć (piszę o sobie), człowiek lepiej
          wie, jak się zachować, etc; Ale tak naprawdę jest łatwiej; Człowiek
          więcej/bardziej rozumie, bo wiadome jest, że wiedzieć do końca nigdy nie
          będzie;


          trzymaj się cieplutko
          pozdrawiam serdecznie
          mirra

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka