Dodaj do ulubionych

Diagnoza-leczenie-relacje

12.09.14, 18:03
Witam! Od połowy czerwca mam zdiagnozowany ChAD. Najpierw zaczęłam brać Absenor, od miesiąca biorę Lamitrinę, ostatni lek w małej dawce póki co. Nie widzę żadnej poprawy, wręcz przeciwnie czuję się coraz gorzej, by nie powiedzieć jestem w czarnej d...
Jak było u Was kiedy zaczynaliście leczenie, ile czasu minęło do momentu pojawienia się pierwszych efektów? Czy komuś zdarzyło się, że po lekach czuł się gorzej? Obecnie mam dołek, non stop ryczę, kłócę się ze wszystkimi, cały świat jest do d..., każdy jest palantem. Po kłótniach jest płacz co ja zrobiłam. Druga sprawa, że kłócę się z lekarzami, że mam osobowość borderline a nie chad, ale są nieprzekonani i trwają przy swoim.
Czy macie problemy z utrzymaniem relacji? Czy wystarczy, że ktoś powie jedno słowo, a Wam się wali świat i zaczyna się nienawiść? Za chwilę wraca big love i załujesz wypowiedzianych wcześniej słów?
Nie daję już rady, ostatnio mam tak silne ataki lęku, że umieram. Od kilku dni prawie nie jem.
Proszę o jakieś info. Pozdrawiam smile
Obserwuj wątek
    • za_mszowe Re: Diagnoza-leczenie-relacje 15.09.14, 11:00
      ile masz lat?
    • za_mszowe Re: Diagnoza-leczenie-relacje 15.09.14, 11:05
      w ogóle za mało danych mam o Tobie, żeby cos konstruktywnego Ci poradzic i nie zaszkodzić, a naprawdę pomóc i nie zdezorientować. pewnie musiałaś mieć manię(lub hipomanię), ze Cię tak zdiagnozowali. musieli mieć SOLIDNE podstawy raczej. poza tym w trzy miesiące nie spodziewaj się radykalnej poprawy (stabilizacja na lamotryginie - osiąganie właściwej dawki leku, trwa też kilka msc, a nie miesiąc). pogodzenie się z diagnozą tez może potrwać. Często zmieniałaś lekarzy w ciągu tych ZALEDWIE trzech miesięcy?
      • chaderka Re: Diagnoza-leczenie-relacje 15.09.14, 21:55
        Mam 38 lat. Byłam przez 3 miesiące na oddziale dziennym, po tym jak zdemolowałam mieszkanie. Wczesniej przez 2 tyg. prawie nie spalam, wkur... na cały świat, agresywna wręcz. Na oddziale dostałam takie słowotoku, że prosiłam by mnie zatrzymali. I stąd taka diagnoza. Miewam od zawsze okresy mega szczęścia i totalnego dołka na przemian. Jak mam górkę, to jestem bardzo aktywna, robię 10 rzeczy na raz, ale do pewnego stopnia mam kontrolę. Jednak w stanach silnego napięcia dokonuję demolki dosłownie i w przenośni. W dołku wszystko jest do d... i potrafię nie jeść, nie spać, nic mnie nie cieszy. Wszystko mnie dobija i stresuje wtedy, mam silne stany lękowe. Nawet nie mam siły by na kogoś fuknąć czy skrytykować, a to mam w górce. I tak na przemian. Ludzie się odsuwają ode mnie, tracę przyjaciół, straciłam teraz narzeczonego.
        Przyjęto mnie z depresją, najpierw zdiagnozowano osobowość impulsywną, a potem ChAD. Czterech lekarzy z 6 terapeutami z oddziału mnie zdiagnozowało.
        • 39.a Re: Diagnoza-leczenie-relacje 16.09.14, 01:07
          Tu laik, ale też stawiam na borderline.
          Diagnoza jednak mniej ważna, istotne, aby leki Cię wytonowały.
          • chaderka Re: Diagnoza-leczenie-relacje 16.09.14, 09:41
            Też stawiam na borderline i i ciągle kłócę się o to z lekarzem i terapeutą. Oni są jednak uparci, no na oddziale miałam silne pobudzenie i biegałam jak szalona plus słowotok, założenie jednej nocy 5 blogów itp. niby świadczy o hipomanii...
            Jednak upieram się przy BPD, bo wszystko co się dzieje ze mną związane jest ze związkami, Dzień przed wylądowaniem na oddziale wyrzuciłam narzeczonego z domu a potem z rozpaczy zdemolowałam mieszkanie i zapiłam prochy alkoholem sad Stąd takie akcje, które mam od zawsze. Każdy mój facet mi mówił, że zaczyna się super a potem mają mnie dosyć tych huśtawek...
        • za_mszowe Re: Diagnoza-leczenie-relacje 24.09.14, 08:14
          Po JEDNEJ takiej obserwacji na oddziale trudno jednoznacznie zdiagnozowac/wykluczyc, czy to CHAD czy BPD.
          na razie trzymaj sie tego, ze dzieki takiemu a nie innemu wpisowi w karcie masz lamotryginę za poldarmo. Uczestnicz aktywnie w terapii, ("chodze na terapie" brzmi podobnie jak " lubię bywać w modnych, hipsterskich knajpach/klubach nad Wisłą"), wyciągaj wnioski.
          pytalam o Twój wiek, bo z pierwszego postu za nic w świecie bym nie zgadla, ze blizej Ci do 40tki niż 20tki. Wyobrazam sobie, jak bardzo musialas sie leczyc, żeby przejść przez te wszystkie awanse zawodowe, itp, w szkolnictwie, i wytrzymać z przelozonymi (a i oni z Tobą). Silne zaburzenia osobowości tego typu najbardziej rozwalają życie ok 25tki,seriosmile-
          trolling is a art.
          • za_mszowe Re: Diagnoza-leczenie-relacje 24.09.14, 08:20

            uroki pisania z telefonu: "jak bardzo musiałaś się męczyć"-
            trolling is a art.
          • chaderka Re: Diagnoza-leczenie-relacje 24.09.14, 10:38
            Awanse to drobiazgi, tak jak egzaminy na studiach itp. To nigdy nie stanowiło dla mnie problemu ani pod względem intelektualnym, ani emocjonalnym. Dopiero od niedawna mam problemy z pamięcią i stroną emocjonalną w ogóle, niestety.
            Co do relacji w pracy, różnie to bywa, ale nawet zdrowi ludzie z kimś się kłócą, ja tylko walę prawdę w oczy big_grin big_grin big_grin Generalnie zawsze miałam sto pomysłów na minutę, więc ciągle z dzieciakami robiłam coś twórczego, co akurat doceniają dyrektorzy. Jednak nie ociepliło to naszych relacji big_grin Niestety męczę się sama ze sobą od szkoły podstawowej nie umiejąc utrzymać zdrowych relacji z nikim wrrrr. Tu jest największy dla mnie problem, bo ranię ludzi nie chcąc tego robić.
            Terapię i leczenie traktuję poważnie, ale to nie znaczy, że mówienie o tym nie może być pozbawione dystansu, żartu lub lekkiej ironii smile
            • za_mszowe Re: Diagnoza-leczenie-relacje 24.09.14, 13:41
              >> Dopiero od
              > niedawna mam problemy z pamięcią i stroną emocjonalną w ogóle, niestety.
              no to raczej jednak nie BPD... skoro zdemolowanie mieszkania przydarzyło Ci się w trakcie brania leków, mogłaś mieć epizod mieszany, a zaburzenia osobowości (nieważne jakie) są sprawą wtórną.
            • j.9.9 Re: Diagnoza-leczenie-relacje 09.11.14, 20:58
              U mnie nie ma od miesiąca już wyjątków-mam dwuletnią córkę.Boje się swoich stanów.Biore tylko absenor 1500 na dobe,odstawiona paroksetyna.Jestem agresywna. Męczy hipomania,a od dwóch dni na zmiane z płaczliwością.Mój starszy syn mówi że nie idzie już ze mną żyć.Pomocy
    • 39.a Re: Diagnoza-leczenie-relacje 16.09.14, 01:13
      chaderka napisała:


      > Jak było u Was kiedy zaczynaliście leczenie, ile czasu minęło do momentu pojawi
      > enia się pierwszych efektów?

      Od razu, ale tym się nie sugeruj. Dostałam coś na wyciszenie + antydepresant.
      Odzyskałam nadzieję, że będzie w miarę normalnie, nie: rozpaczliwie.

      (...)

      > Czy macie problemy z utrzymaniem relacji?

      Mam, ale innego rodzaju są to trudności niż u Ciebie.

      > Czy wystarczy, że ktoś powie jedno sł
      > owo, a Wam się wali świat i zaczyna się nienawiść? Za chwilę wraca big love i z
      > ałujesz wypowiedzianych wcześniej słów?

      I tu już mocno pachnie właśnie borderem.

      > Nie daję już rady, ostatnio mam tak silne ataki lęku, że umieram. Od kilku dni
      > prawie nie jem.
      > Proszę o jakieś info. Pozdrawiam smile

      Zjedz coś, klasyk to jogurty czy coś co łatwo da się połknąć, zupa?
      Smacznego i trzymaj się.
      • chaderka Re: Diagnoza-leczenie-relacje 16.09.14, 09:47
        Weszłam w dawkę 50 mg lamotryginy, ale czuję się do d... Kolejna noc nieprzespana. Biorę jeszcze Absenor 600mg dziennie, ale ten lek jest do niczego, będę schodzić z niego, jednak lamo musi zacząć działać na tyle, bym drugi lek mogła odstawić.
        Od 3 miesięcy mój były narzeczony chciał naprawiać a ja znowu jednego dnia miłość, drugiego obrzucanie błotem, a na zewnątrz taka miła niby jestem... dopóki się nie zaangażuję w relację niekoniecznie myślę o związkach damsko-męskich... I teraz jeszcze dochodzi poczucie winy, że kogoś krzywdzę wrrr
        • za_mszowe Re: Diagnoza-leczenie-relacje 16.09.14, 10:48
          wpisali Ci ten chad w kartę, żebyś miala Lamotryginę taniej, ot co.
          niestety/albo stety potrzebna ci też GŁÓWNIE psychoterapia, bo tabletki niczego nie odczarują w 100%. zdaj sobie z tego sprawę, proszę.

          na terapię idzie się z konkretnym problemem - własnym, a nie ogólną diagnozą eF.costam
          • chaderka Re: Diagnoza-leczenie-relacje 16.09.14, 11:39
            Nie, to nie tak. Chodzę na psychoterapię, ale terapeuta uważa, że problemy z relacjami są efektem zmiany nastrojów w ChaDzie. Mówię mu nad czym chcę popracować, co jest dla mnie mega trudne od dziecka i niby mi przytakuje, ale potem słyszę, że jeszcze lamotrygina nie działa. Lekarz obecnie mnie prowadzący nie wyklucza BPD, nawet ostatnio stwierdził, że mam jedno i drugie w pakiecie.
            Ja czuję, że mam tylko BPD, ale chorzy często sobie wmawiają, że są zdrowi, więc nie odstawiam leków, ale zmian na lepsze po braniu Absenoru 3mce nie ma, wręcz przeciwnie czuję się gorzej.
            Teraz jeszcze doszły mi stany lękowe i mam wrażenie, że momentami umieram. Na szczęście mam urlop dla poratowanie zdrowia, bo jestem nauczycielką. Co dziwne nie umiem utrzymać dobrych relacji z pracownikami szkoły i innymi osobami, za to z uczniami i ich rodzicami dogaduję się świetnie i współpraca jest bardzo dobra. To jest dla mnie też niezrozumiałe, dlaczego tutaj nie mam tych wahań, a w innych relacjach nie umiem utrzymać spokoju. Na pewno to nie jest strach przed utratą pracy, bo dyrektorce mówię co myślę i często mi odpowiada, że gdyby nie wypracowane przez mnie sukcesy, to by mnie wyrzuciła big_grin Faktem jest, że dzieciaki są fantastyczne i je bardzo lubię. I to są jedyne relacje, które przebiegają bez szarpaniny. Myślę, że są bardzo pozytywne dla obu stron. A tak istne wariactwo we mnie i na zewnątrz.


          • 39.a Re: Diagnoza-leczenie-relacje 16.09.14, 11:51
            Też się z tym spotkałam, wiesz?
            Ale tego lekarze zwykle nie mówią pacjentowi, co tam mażą w karcie, pacjent dostaje raczej do własnej wiadomości prawdziwą diagnozę.
            Zgadzam się z potrzebą terapii.
            I tu jest jest inaczej niż "podręcznikowo" w ChAD, gdzie uważa się, że podstawą jest farmakologia (co nie znaczy, że nie można jej uzupełnić terapią).
            • chaderka Re: Diagnoza-leczenie-relacje 16.09.14, 14:14
              Tylko przegapiłam dużą część życia... To też boli smile
              • za_mszowe Re: Diagnoza-leczenie-relacje 16.09.14, 15:42

                trudno, każdego życie boli i doświadcza na swój sposób. Nie zmarnuj tej co najmniej drugiej połowy, która Ci jeszcze została!smile
              • 39.a Re: Diagnoza-leczenie-relacje 16.09.14, 15:47
                Jesteśmy w podobnym wieku.
                Moje życie, zawodowe i osobiste, właśnie się zaczyna.
                I bardzo doceniam dobre dni, zdarzenia etc...

                20, 30 lat mieć już nie będę, wiele mnie ominęło, ale jest
                TERAZ.
                • chaderka Re: Diagnoza-leczenie-relacje 16.09.14, 16:07
                  To prawda, że liczy się tu i teraz. Jednak w lipcu miałam ślubować, mieć dzieci, a zostałam sama... To jest świeże, więc pewnie dlatego mam większy dołek.
                  • luna_76 Re: Diagnoza-leczenie-relacje 22.09.14, 21:33
                    Mam 38 lat, męża, dzieci. Nigdy nie krzyczę, nie krzywdzę nikogo, dzieci dosłownie zagłaskane, a też mam zaburzenia osobowości, prawdopodobnie border i/lub ChAD. Nikt, nigdy nie postawił mi jasnej diagnozy, nigdy nie byłam w szpitalu, choć dostałam skierowanie z ośrodka leczenia uzależnień do Krakowa... Nie pojechałam, nie było takiej możliwości. Leczenie Depakiną, Lamotryginą, Andepinem, Asertinem, Fluo, Citabaxem itp., nazwy zacierają się w słabej pamięci. Obecnie odstawiona Lamo i Andepin, stwierdzona ciężka depresja, przechodzę na Prefaxine, bez stabilizatora. Myślę, że w ramach testu: będzie mega mania - ChAD, nie będzie - zaburzenia. Obstawiam to drugie, mimo wszystko; choć nie skrzywdzę muchy. Okresowo myślę, kto ma rację z diagnozą. W sumie lepsza najgorsza prawda niż te znaki zapytania. Tylko co tak naprawdę ta diagnoza daje? Może faktycznie brać leki i starać się coś zmieniać? Żyć, zwyczajnie. Na prywatną psychoterapię i tak środków brak. Błędne koło, masło maślane.
                    • czareg Re: Diagnoza-leczenie-relacje 23.09.14, 08:21
                      Dla mnie najwięcej czasu zajęło pogodzenie się z chorobą. Jakieś 7 lat. Dopiero potem zacząłem odczuwać skutki leczenia. Teraz z roku na rok jest troszkę lepiej - ale do pełnosprawnego funkcjonowania jeszcze daleko. Przeszedłem przez lit, depakinę, lamotryginę i mnóstwo antydepresantów, pobudzaczy i pacyfikatorów. Poprawa zaczęła się na depakinie (1200), teraz lamotrygina (200) i relanium w skrajnych przypadkach ( wychodzi 3,4 razy rocznie).
                      Nie przywiązuj wielkiej wagi do diagnozy - granice w przypadku chorób psychicznych są bardzo rozmyte i właściwie każde zachorowanie to osobny przypadek. Tyle że lekarz spodziewa się, że najlepiej pomoże lek z tej a nie innej szufladki. No i z NFZ jakoś musi się rozliczać.
                      Głupio robisz odstawiając leki i robiąc "experyment" czy masz bordeline czy ChAD.
                      Mania/hipomania przychodzi kiedy chce, a nie kiedy ty eksperymentujesz - więc to żaden dowód. Stabilizatory jedynie przeszkadzają w mocnych zmianach stanów choroby, ale na 100% nie blokują.
                      Ja tak rok w szpitalu spędziłem, bo próbowano antydepresantami wywołać manię. A i tak przyszła, gdy kolejny antydepresant zaczęli wycofywać by zrobić miejsce dla następnego.
                      Psychoterapię uważam za mocno przereklamowaną - ona może wygrzebać i zabliźnić różne stare rany psychiczne. To też ważne - im mniej stresu, tym mniejsza szans na gwałtowną zmianę nastroju. Ale prywatna psychoterapia? Do tego intensywna - toż to same stresy (też, sama piszesz, finansowe).
                      Więcej, mocniej wcale nie oznacza lepiej - a przypadku ChAD wręcz odwrotnie, trzeba powoli i ostrożnie. A to powoduje, że efekty bywają niezauważalne.
                      • chaderka Re: Diagnoza-leczenie-relacje 24.09.14, 10:06
                        Hej, właśnie zaakceptowanie choroby było najtrudniejsze.
                        Dostałam od lekarza ankiety mające na niby celu lepsze zdiagnozowanie choroby. Generalnie mam raczej hipomanię niż manię, ale za to depresja jak dopadnie to leżę i mogę nie jeść kilka dni.
                        Jeden z leków będę odstawiać, ale za kilka miesięcy pod kontrolą lekarza. On sam ostatnio zaproponowała odstawienie jednego, ale to już za kilka miesięcy.
                        Psychoterapia indywidualna mi nieszczególnie pomaga, mam wrażenie, że stoję w miejscu.
                        Za to dzisiaj jest słoneczny dzień, co mnie bardzo cieszy smile
                    • chaderka Re: Diagnoza-leczenie-relacje 24.09.14, 10:13
                      Mi niestety zdarza się krzyczeć, wyjątek stanowią dzieciaki, nigdy nie podniosłam głosu w ich obecności. Nigdy nie uderzyłam nikogo, nie stosowałam żadnej przemocy fizycznej. Jednak w pewnych momentach reaguję jak reaguję, zupełnie nad tym nie panuję. Wstydzę się sama za siebie, przepraszam, ale potem znowu mi się zdarza. Nie każdego dnia oczywiście, żebym nie wyszła na furiatkę big_grin
                      Chodziłam na prywatną psychoterapię, teraz na NFZ, jakoś nie widzę poprawy. Lepiej się czułam po grupowej, przynajmniej poznałam ludzi z podobnymi problemami i rozumiejącymi się w tym temacie.
                      • czareg Re: Diagnoza-leczenie-relacje 26.09.14, 19:41
                        A ja się już specjalnie nie powstrzymuję. Zauważyłem, że gdy zaciskam zęby to wybuch, gdy w końcu wystąpi, jest o wiele, wiele silniejszy. A że powoduje go kropla, która przepełniła kielich, dla otoczenie jest to całkowicie niezrozumiałe (brak adekwatności zdarzenia wywołującego do siły gniewu). A tak wywrzeszczę swój gniew, potem przez kwadrans, czasem godzinę łażę, marudzę pod nosem i prycham na wszystko, następnie (jak dojdę do wniosku, że przesadziłem) przepraszam. I zajmuję się analizą, dlaczego wybuchłem i co trzeba zrobić, by dana sytuacja nie nastąpiła ponownie. Czasami udaje się znaleźć rozwiązanie, które uniemożliwi powstanie problemu ponownie, czasami dochodzę do wniosku, że tak po prostu jest, nie da się z tym nic zrobić (ewentualnie stwierdzam, że skórka nie warta wyprawki). Wtedy staram się zakodować w łepetynie, żeby następny raz w podobnej sytuacji od razu przejść do fazy marudzenia pod nosem i/lub fukania.
                        Nie mi oceniać o ile jestem bardziej "strawny" dla otoczenia (szczególnie rodziny), ale takie podejście pozwala mi o wiele szybciej zająć się innymi sprawami, a nie własnym gniewem. Także dlatego, że przeważnie wybuchy są słabsze i rzadsze.
                        Zawsze powtarzam, że uczuć nie można ukrywać, bo najbliżsi nie będą wiedzieli o co chodzi i jak mogą zareagować.
                        Latem zdarzyła mi się ekstremalna sytuacja, gdy odmówiłem współpracy ze światem ( na szczęście w reakcji na stres - choć zdecydowanie nad-wymiarowej reakcji).
                        Żona zadziałała i w trzy dni przywróciła mnie do użytku.
                        Tak naprawdę ten wpis to forma podziękowania za to (ze wstydem przyznam, że chyba pierwsza).
                        I zapomnij o idealnej matce w idealnej rodzinie - czegoś takiego nie ma (bez względu na to co naoglądałaś się w telewizji czy naczytałaś w kobiecej prasie).
                        Po prostu staraj się być najlepsza jak potrafisz - gdy mniej więcej wszyscy wiedzą co i jak, ocenią cię za miłość i wysiłek jaki włożyłaś by tą miłość udowadniać. Mam wrażenie, że to fundament w relacjach z najbliższymi. Właściwie jestem ciekaw, jak (forumowicze) oceniacie tą myśl.
                        • chaderka Re: Diagnoza-leczenie-relacje 27.09.14, 09:36
                          Nie mam niestety rodziny. Wcześniej pisałam o dzieciach, mając na myśli uczniów.
                          Masz wyjątkową żonę smile Mój były już narzeczony stchórzył. Najpierw ja wyrzuciłam go z domu, są na to dowody big_grin Wówczas nie wiedziałam, że mam ChAD i nie brałam leków. Faktycznie byłam nie do zniesienia. Jak już podjęłam leczenie, powiedziałam mu o chorobie. Niestety przestał do mnie dzwonić, spotykać się ze mną, co tylko nakręcało mnie i miałam coraz większe huśtawki. Chce się ze mną przyjaźnić, ale nie żyć ze mną, bo jak mówi nie dogadamy się big_grin Generalnie większość osób jak słyszy o chorobie, ucieka sad Tak jakby ChAD przenosił się drogą kropelkową.
                          Z rodziny mam tylko mamę, a matki kochają bezwarunkowo smile
                        • za_mszowe Re: Diagnoza-leczenie-relacje 28.09.14, 22:02

                          czarku, gratuluję ślubu z poetką_m!

                          ___________________________
                          trolling is a art.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka