Dodaj do ulubionych

do widzenia licie

25.03.08, 13:35
jak w temacie
pożegnałam się z litem
jakiś tydzień temu
całkowicie
namówiona przez innego jeszcze psychiatrę i neurologa
i co?
nie widzę różnicy........
czyli jaki wniosek?
PO GÓWNO się nim trułam przez 3 lata????
wiadomo, jeszcze nie mówię hop, to dopiero tydzień, jeszcze jest szansa, że mi
się drastycznie pogorszy (nie mówię "nie"), wtedy po prostu zacznę go brać z
powrotem...
Obserwuj wątek
    • maciusiko Re: do widzenia licie 25.03.08, 13:48
      To trzymam kciuki z całych sił,żebyś nie musiała do litu wracać...!!!

      P.S. Kochana Armio,dziś net strasznie muli,odezwę się później smile))
      • i_am_the_army Re: do widzenia licie 25.03.08, 14:14
        Wasze (Twoje i wiesz kogo, hehe) kciuki muszą pomócsmile
        Mój net zawsze muli, a dziś to osiągnął już apogeum swojego zmulenia, więc
        rozumiem Twój bólwink
    • i_am_the_army Re: do widzenia licie 25.03.08, 15:48
      Ja już sama nie wiem, czemu mam się dziwić, a czemu nie... Tyle ostatnio się
      przeczy dowiaduję, zewsząd atakują sprzeczne informacje, że ja już naprawdę
      zaczęłam polegać niemal wyłącznie na sobie. Normalnie idzie zwariować.
      To dziecinne co zaraz wykrzyczę ale tak teraz właśnie chcę krzyczeć:
      NIENAWIDZĘ LEKARZY!!!!!!!!!!!!!!!!
      AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!
      • poetkam Re: do widzenia licie 25.03.08, 16:03
        Ci lekarze to faktycznie są kretyńscy, kto to widział i słyszał tak
        truć pacjenta!
        A krzycz sobie i krzycz ile chcesz!

        Posyłam Ci uśmiech, choć przez łzy...
        • ditta12 Re: do widzenia licie 25.03.08, 16:07
          AAAAAAAAAAAAAAAAA!Armio!To znaczy że co że my zdrowe tylko lekarze
          beznadziejni????Co mam teraz robić?Bo może też niepotrzebnie się
          zatruwam.Ale numer!O kurcze!!!!!!!!!!!!!!!smile)))))))))
          • i_am_the_army Re: do widzenia licie 25.03.08, 16:17
            Ditta, tylko Ty się przypadkiem mną nie sugeruj i nie odstawiaj litu!!! Ja to
            przypadek fikuśny od urodzenia! Mamy różne objawy chorobowe. Nie sugeruj się mną!
            • i_am_the_army Re: do widzenia licie 25.03.08, 16:21
              ... poza tym, jak już napisałam w pierwszym poście, jeszcze nic nie wiadomo,
              jeszcze być może będę musiała do litu wrócić (to dopiero tydz. minął)
              • ditta12 Re: do widzenia licie 25.03.08, 19:40
                Bardzo Ci zazdroszczę bo już nie mogę tego litu łykać.Niedobrze mi
                na samą myśl o tym.Tyle lat już to paskudztwo biorę a smakuje
                jak "kibel"sad
                • i_am_the_army Re: do widzenia licie 25.03.08, 21:17
                  Zgadzam się. Smak litu jest specyficznie ohydnysmile Dla mnie to taka kwaśna kreda
                  z domieszką jakiegoś metalicznego posmaku - fuuuj! A według osób, które mają to
                  wątpliwe szczęścietongue_out bycia ze mną czasem w bliższym kontakcie, jakiś czas po
                  zażyciu litu czuć ode mnie ALKOHOLEM (!!!). Raz nawet mój znajomy spytał mnie
                  przed egzaminem, czy przypadkiem sobie czegoś nie "golnęłam", buahahahaahha!
                  Powaga - ten incydent naprawdę miał miejscetongue_out
                  Jaja, nie?
                  Buahahahahaha!
                  • obecna57 Zgroza, horror i samobójstwo 26.03.08, 13:28
                    Z przerażeniem przeczytałam, że odstawiłaś lit. Są jeszcze inne
                    stabilizatory mniej toksyczne: Depakina, Tegretol i Lamotrygina.
                    Skoro siedzisz na tym forum to znaczy, że miałaś zdiagnozowany przez
                    kogoś CHAD.Lekarze są bardzo różni. Ja też odstawiłam leki na 2,5
                    roku, bo uznałam, że jestem zdrowa (właśnie dzięki nim). Potem była
                    jazda, która nie skończyła się po dzień dzisiejszy- rok wyjęty z
                    życia. Ponowną stabilizację jest osiagnąć bardzo trudno, to około 1-
                    2 lata (!!!). Jesteśmy skazani na leki do końca życia jeśli nie
                    chcemy go sobie zmarnować. "Truje" to nas choroba nie leki. Może
                    każdy to musi przerobić, ale ja mam teraz czyste sumienie, że
                    ostrzegałam. Bardzo mi Cię żal, do tego inne dziewczyny Ci
                    przytakują.
                    • poetkam Re: Zgroza, horror i samobójstwo 26.03.08, 13:48
                      Skoro siedzisz na tym forum to znaczy, że miałaś zdiagnozowany przez
                      > kogoś CHAD.

                      A jeśli Armia naprawdę była źle zdiagnozowana? Jest przecież taka
                      możliwość prawda? Poza tym Gasiennica jest w stałym kontakcie ze
                      swoją lekarką. Sama nie odstawia leków bez porozumienia z nią.
                      Pisałą o tym nieraz.

                      Są różni lekarze i zdarza się, że popełniają niektórzy z nich błędy.
                    • i_am_the_army Re: Zgroza, horror i samobójstwo - Do Obecnej 26.03.08, 14:31
                      Obecna, gdybyś dokładnie czytała moje wypowiedzi na forum, to wiedziałabyś, że u
                      mnie sprawa jest bardzo niejasna.
                      Owszem, raz postawiono mi diagnozę ChAD, gdy leżałam w klinice sztucznie
                      nakręcona przez fluoxetynę. Poza kliniką u jakiego lekarza psychiatry bym się
                      nie konsultowała, tak każdy jeden jak dotąd pukał się w łeb twierdząc, że Ci, co
                      u mnie zdiagnozowali ChAD, sami mają coś z głową... Ostatnio nawet neurolog
                      powiedział mi, bym nie brała tego litu, bo nie mam ChADu. Owszem, mogą się
                      mylić, ale czy dlatego, że JEST PRAWDOPODOBNE że mam CHAD, mam się faszerować
                      stabilizatorami?? One są bardzo silne. Źle na mnie działają. I NIE POMAGAJĄ!
                      Piszesz o Depakinie, Tegretolu, Lamotryginie. Powtórze się - gdybyś znała mnie z
                      forum, co-nie-co kojarzyłabyś, że sporo na temat reakcji na te stabilizatory u
                      siebie pisałam. BRAŁAM JE WSZYTKIE.
                      Po kolei.
                      * Depakine brałam ponad pół roku. W efekcie włosy przerzedziły mi się jak po
                      chemii, byłam osłabiona, tylko spałam, depersja paradoksalnie mi się w trakcie
                      leczenia Depakiną nasiliła. Musiałam odstawić - lekarz stwierdził, że źle
                      toleruję ten lek. Warto jeszcze dodać, że tak działo się przy małych dawkach. Na
                      początku, przy braniu większych dawek, miałam gorączkę.
                      * Karbamazepina (brałam Amizepin) była dla mnie nie do stolerowania jeśli chodzi
                      o mój układ pokarmowy (a i bez tego mam z nim poważne problemy)
                      * Lamotrygina natomiast omal mnie nie zabiła (potworny ból mięśni i stawów,
                      mdłości, osłabienie, zawroty i cholerny ból głowy, cholernie bolesna miesiączka
                      - mdlałam z bólu - efekt potwierdzony przez lekarza jako działanie lamotryginy)
                      i w konsekwencji była jednym z głównych wyzwalaczy potwornych stanów lękowych, z
                      jakimi borykam się do dziś.
                      Nie muszę chyba dodawać, że żaden z powyższych stabilizatorów nie miał dobrego
                      wpływu na mój nastrój, że już nie wspomnę o jego ustabilizowaniu...
                      Poza tym jeśli chodzi o stabilizatory przeciwpadaczkowe to są one dla mnie
                      wybitnie niewskazane, ponieważ mam stwierdzoną dość zaawansowaną osteoporozę
                      (mam 25 lat), a jak wiadomo ubytek masy kostnej przy braniu leków
                      przeciwpadaczkowych jest iście piorunujący.
                      Przy wadliwie funkcjonującej wątrobie (a takową teraz posiadam) stabilizatory
                      przeciwpadaczkowe też w moim mniemaniu nie powinny wchodzić w grę.
                      Do tego prawdopodobnie Depakina należy do czołówki leków, które zrąbały mi wątrobę.
                      * Lit brałam przez 3 lata, nie widząc szczerze mówiąc za bardzo efektów
                      pozytywnych jego działania. Nie szkodził mi za bardzo, to fakt, ale przez te 3
                      lata brałam za małą dawkę (czyli wciąż miałam poziom poniżej terapeutycznego -
                      czyli tak jakbym go wcale nie brała), a gdy okresowo próbowałam zwiększyć jego
                      poziom, to w nastroju różnicy nie widziałam, za to źle się czułam fizycznie
                      (anorekcja, kłopoty z jelitami, które i tak mam zj***ne i inne). No i na licie
                      wpadłam w te koszmarne stany w jakich tkwię do teraz od października. Przy czym
                      stwierdzić muszę ze smutkiem, że widać GÓWNO mnie stabilizował, czyż nie??

                      Ponawiam więc pytanie: czy skoro tak zdiagnozowała mnie jedna grupka lekarzy
                      (przy czym reszta ma co do tej diagnozy poważne wątpliwości lub ją kwestionuje),
                      to czy mam się NA WSZELKI WYPADEK truć lekami, które jak dotąd więcej mi
                      zaszkodziły niż pomogły?? I mówię to mając spore doświadczenie, bo śmiało mogę
                      powiedzieć, że brałam już PRAWIE WSZYSTKO.

                      Litu nie biorę już ponad tydzień. Nie czuję żadnej różnicy. Poza tym ostatnio
                      TSH zaczęło mi niebezpiecznie skakać. Nie chcę sobie zj***ć tarczycy. Jak mi się
                      pogorszy, to wrócę do niego.
                      Ja po prostu nie widzę innego wyjścia.
                      To jak stanie przed wyborem, czy brać radioterapię zawczasu, gdy jeszcze nie
                      wiadomo tak naprawdę, czy ma się raka. Jeśli okaże się potem, że to nie był rak,
                      po radioterapii umarłabym przedwcześnie na chorobę popromienną. Może niefortunny
                      przykład choć chyba dość obrazowy.
                      Dość mam już błędów lekarzy. Już dość mam tych okaleczeń. Nikt mi nie zwróci
                      zdrowia, które oni mi zabrali. Wtajemniczeni wiedzą, o co biega, reszta niech mi
                      wierzy na słowo.
                      A ten post to już moje pianie z rozpaczy i bezsilności. Ostawienie litu też
                      takim pianiem jest.
                      Amen.
                      • poetkam Re: Zgroza, horror i samobójstwo - Do Gasiennicy 26.03.08, 15:26
                        A ten post to już moje pianie z rozpaczy i bezsilności

                        Łączę się z Tobą w tym pianiu smile
                        Posyłam promyczek słoneczka możliwie jak najjaśniejszy.
                        • i_am_the_army Re: Zgroza, horror i samobójstwo - Do Gasiennicy 26.03.08, 15:38
                          Kukkuryyykuuuu!
                          wink
                          • poetkam Re: Zgroza, horror i samobójstwo - Do Gasiennicy 26.03.08, 16:18
                            i_am_the_army napisała:

                            > Kukkuryyykuuuu!
                            > wink

                            Kukkuryyyyyyyyyyykuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu! smile
                            P.S. Uwielbiam Cię
                            • i_am_the_army Re: Zgroza, horror i samobójstwo - Do Gasiennicy 26.03.08, 16:25
                              <zawstydzona> wink))
    • agao_72 do obecnej ;-) 26.03.08, 20:44
      ja tak tylko i cichutko - ja nie biorę wcale stabilizatorów...
      na każdy reagowałam bardzo źle i skutki uboczne przekreślały jakikolwiek sens
      brania tego świństwa

      jakoś jeszcze nie odleciałam nigdzie... a może szkoda, bo w PL jest zimno.
      • agao_72 ps 26.03.08, 20:45
        a nie chce mi się nicka na myszowatego zmieniać...
        • ditta12 Re: .do Armii 26.03.08, 21:06
          Armio!!!Ja też mam sraczkę po tym licie a myślałam że to od diety
          wegetariańskiej.surprisedAle narazie biorę go,no bo nie wiem jeszcze.Czuję
          że powinnam dostać inny lek bo lit już na mnie nie dziala.
        • i_am_the_army Re: ps 27.03.08, 18:17
          Eeee, kotomyszowy nick lepszywink
          Ulżyło mi, że nie tylko ja obraziłam się na stabilizatory, dzięęęęęęęęęęękiwink
          ps. kołysanie się w tej miętowej mgle kusi wink
      • aurelia_aurita Re: do obecnej ;-) 26.03.08, 23:53
        to ja też się po cichu przyznam - jestem na samym antydepresancie smile
        ...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka