Dodaj do ulubionych

7 lat dwubiegunowości by odnaleźć spokój wewn.

01.12.08, 22:06
Po długiej samotnej podróży w świecie dwubiegunowości poczułem, że kontroluje to co się ze mną dzieje... ktoś zechce podzielić się swoim wynikiem ?
Obserwuj wątek
    • wariackie_papiery once upon a time... 01.12.08, 22:16
      dawno, dawno temu za siedmioma górami...

      wink

      masz REMISJĘ, dobra rzecz. miewam. częściej skaczę sobie od nastroju
      do nastroju. ale niewysoko. od - 3 do + 3 (skala do 10)
      • bonus1985 Re: once upon a time... 01.12.08, 22:21
        -3 to lekka depresja ?

        +3 to lekkie pobudzenie ?
        • wariackie_papiery widzisz, 01.12.08, 22:37
          jak mi strasznie czarno to od razu myślę, że - 10, z perspektywy
          okazuje się zwykle, że spaść można jeszcze niżej.
          + 3 to pozytywna hipo. trochę dziwnie jest dyskutować nt. stanów
          subiektywnych, nie uważasz?
          manii nie miałam nigdy, więc może nie jestem partnerem w rozmowie,
          a tak depresyjnie, aby nie móc dotrzeć do lekarza też jeszcze
          nie było. bo zawsze wierzę, że pomoc nadejdzie. nie pozbawionam
          nadziei.

          P.S.
          W medycynie remisja (łac. remissio) to okres schorzenia, który charakteryzuje
          się brakiem objawów chorobowych (przepisane)
      • delfina09 Re: once upon a time... 01.12.08, 22:22
        wariackie_papiery napisał:

        > dawno, dawno temu za siedmioma górami...
        >
        > wink
        >
        > masz REMISJĘ, dobra rzecz. miewam. częściej skaczę sobie od
        nastroju
        > do nastroju. ale niewysoko. od - 3 do + 3 (skala do 10)


        sorry ze ja w tym slowie nie wtajemniczona co to ta REMISJAß
        pozdrawiam smile
        • megan.k Re: once upon a time... 01.12.08, 22:46
          REMISJA to taka "przerwa w chorobie" bez żadnych objawów danej zdiagnozowanej przypadłości, a może po prostu cudowne wyleczenie, jeśli będzie trwać wiecznie ... Czy tak nie zdarza się czasem w CHADzie?
          • delfina09 Re: once upon a time... 01.12.08, 22:55
            Dziekuje ci za wytlumacznie, brzmi intersujaco...
    • bonus1985 Czy CHAD to choroba nieuleczalna ? 02.12.08, 17:39
      CHAD to choroba nieuleczalna, z którą trzeba spędzić całe życie ?
      • skwr2 Re: Czy CHAD to choroba nieuleczalna ? 03.12.08, 12:59
        Tak uczone źródła podają.sad((
      • megan.k Re: Czy CHAD to choroba nieuleczalna ? 04.12.08, 06:14
        Całe życie będzie się ją miało w papierach, ale "w objawach" niekoniecznie? Trzeba tylko dobrze dobrać leki i prowadzić higieniczny tryb życia, naprawdę można uzyskać remisję i zapomnieć o chorobie (ale nie o lekach).
    • skwr2 Re: 7 lat dwubiegunowości by odnaleźć spokój wewn 03.12.08, 13:03
      Po niemalże 10ciu latach choroby nauczyłam się trzymać
      zbawiennego "środka", co nie nie poczytuję sobie za wyleczenie, lecz
      zaledwie za punkt wsparcia w zmaganiach z depresją. Hipomanie mam
      tak płytkie, że niechby trwały całe życie bez przerwy.
    • perfekcjonizm Re: 7 lat dwubiegunowości by odnaleźć spokój wewn 05.12.08, 16:27
      Zazdroszczę, ja tylko na chwile się uspakajam i później znów pędzę.
      Jestem bardzo zmęczona, zwłaszcza dzisiaj.
      • izolda57 Re: 7 lat dwubiegunowości by odnaleźć spokój wewn 05.12.08, 18:36
        Wiesz, że to minie. Jeszcze tylko 20, 30 kilometrów... Jeszcze chwilkę i
        przyjdzie wytchnienie.
        Czy pocieszyłam Cię chociaż odrobinkę?
        • perfekcjonizm Re: 7 lat dwubiegunowości by odnaleźć spokój wewn 06.12.08, 15:17
          izolda57 napisała:

          > Wiesz, że to minie. Jeszcze tylko 20, 30 kilometrów... Jeszcze chwilkę i
          > przyjdzie wytchnienie.
          > Czy pocieszyłam Cię chociaż odrobinkę?

          To nigdy nie wygląda jak wytchnienie. Wyhamowuję i przechodzę dosłownie kilka
          kroków. Tu nie ma mety. Nawet nie potrafię głęboko westchnąć i dalej pęd. Może
          dlatego, że to wszystko wciąż wymaga pracy. Praca, wyzwania, przeformułowania,
          przewartościowania, później znów jakieś wpadki, jakieś potknięcia, przeżywania,
          przepracowywanie, wyciąganie wniosków.

          Mówią mi, że jest lepiej, że jest diametralnie inaczej ze mną. Ostatnio miałam
          wizytę ze studentami. Opowiadałam jak to było i jak to jest. Tak jest inaczej,
          ale ile obszarów jeszcze nie tkniętych. Kompletnie dziewiczych. Kończę jedno,
          zaczynam drugie, przy tym ta chwiejność, która po prostu jest i ta, która
          pojawia się w wyniku zmian. Znów jakiś nowy etap. Ile to potrwa tym razem. Co
          tym razem zyskam? Może przyjaciela? Może dom? Może własną wartość?

          jej, macie tak?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka