Tak sobie czytam to co Karro napisala w innym wątku (w tym o
hipotrofii - Karro, skopiuj to proszę tutaj

) i o hasłach ludzi
odnośnie naszych dzieci. Piszcie o Waszych smiesznych i nie tylko
sytuacjach. Podobne tematy sie juz przewijały, ale z tego co
pamietam były raczej pełne goryczy, chcialam coś bardziej na luzie.
A to nasze dla przykładu:
1. Młoda prawie 12 miesięcy, a jakaś natrętna babcia do nas: "ma 2
czy 3 miesiące?"
2. Pani w przychodni (mama donoszonogego) "bo moja taka malutka, a
Pani to widać, że się wielka urodzila (dla przypomnienia moja ważyła
870 gramów)" i dalej: "bo moja ma 11 miesięcy i waży 10kg i jest
taka drobniutka, a Pani to kawal kobity (a moja miala skończony rok
i 7,3kg, 68cm).
3. W sklepie z wózkami oglądamy spacerówkę (Nastka miała skończone
12 miesięcy): " Państwo mają jeszcze dużo czasu czasu na zakup
spacerówki, proszę tak szybko nie kupować!"
4. I na naszych wakacjach, mała 12,5 miesiąca, raczkująca,
wstawająca przy meblach:
- Pyta nas Pani z 5 miesięczniakiem (wiekszym zresztą od Nastusi),
po tym jak się pochwalila wszystkimi jego "umiejętnościami" ( w
stylu: "pokaż jak ładnie siedzisz, pokaż jak ładnie stoisz, pokaż
ząbki, pokaż jak ladnie mówisz" itd.)... No więc pyta nas: "Ile ma?"
- 6 miesięcy, tylko się super rozwija
Ehhh, takie sytuacje mi zawsze poprawiają humor