Dodaj do ulubionych

Z cyklu: wpadki

18.07.10, 15:49
Tak sobie czytam to co Karro napisala w innym wątku (w tym o
hipotrofii - Karro, skopiuj to proszę tutaj smile) i o hasłach ludzi
odnośnie naszych dzieci. Piszcie o Waszych smiesznych i nie tylko wink
sytuacjach. Podobne tematy sie juz przewijały, ale z tego co
pamietam były raczej pełne goryczy, chcialam coś bardziej na luzie.

A to nasze dla przykładu:
1. Młoda prawie 12 miesięcy, a jakaś natrętna babcia do nas: "ma 2
czy 3 miesiące?"
2. Pani w przychodni (mama donoszonogego) "bo moja taka malutka, a
Pani to widać, że się wielka urodzila (dla przypomnienia moja ważyła
870 gramów)" i dalej: "bo moja ma 11 miesięcy i waży 10kg i jest
taka drobniutka, a Pani to kawal kobity (a moja miala skończony rok
i 7,3kg, 68cm).
3. W sklepie z wózkami oglądamy spacerówkę (Nastka miała skończone
12 miesięcy): " Państwo mają jeszcze dużo czasu czasu na zakup
spacerówki, proszę tak szybko nie kupować!"
4. I na naszych wakacjach, mała 12,5 miesiąca, raczkująca,
wstawająca przy meblach:
- Pyta nas Pani z 5 miesięczniakiem (wiekszym zresztą od Nastusi),
po tym jak się pochwalila wszystkimi jego "umiejętnościami" ( w
stylu: "pokaż jak ładnie siedzisz, pokaż jak ładnie stoisz, pokaż
ząbki, pokaż jak ladnie mówisz" itd.)... No więc pyta nas: "Ile ma?"
- 6 miesięcy, tylko się super rozwija smile



Ehhh, takie sytuacje mi zawsze poprawiają humor smile
Obserwuj wątek
    • mama-cudownego-misia Re: Z cyklu: wpadki 18.07.10, 16:15
      Nastia, Ty to matka Teresa jesteś. Ja mam ochotę takie babsztyle
      zabić, odreanimować i jeszcze raz ubić, wrrrr...

      Najbardziej mnie wkurza na naszym osiedlu taka jedna lekarka, próchno
      lat na oko 65+, co to zawsze się napatoczy akurat jak Miś ma napad
      złego humoru i leży zbuntowany na chodniku. Nietoperzyca oczywiście
      nie omieszka się przy nas zatrzymać i powiewając jak sztandarem swoim
      wykształceniem i życiowym doświadczeniem matki trojga obsypać dobrymi
      radami, że takie dzieci się wozi w wózku, bo się szybko męczą.
      Oczywiście nie wie nic na temat Małgosi, a tłumaczenia, że
      rehabilitant i pediatra kazali, żeby dużo chodziła, i że leży na
      chodniku, bo w ten sposób się złości, zbywa stanowczym "a kto pani
      naopowiadał takich głupot?".
      Ostatnio przestałam być grzeczna i w sytuacji, gdy znowu się
      zatrzymała przy nas i otworzyła usta, poprosiłam ją, żeby oszczędziła
      mi rad, bo już je znam na pamięć. Chamskie to było, ale jakoś nie mam
      wyrzutów sumienia :-].

      Albo druga, dumna babcia, co to wyprowadza swoje wnusię i jak wyczai
      na horyzoncie jakiekolwiek dziecko, to na nie wnuczkę szczuje,. żeby
      "dała cześć" i "dała buzi". Już kilkakrotnie sobie obiecywałam, ze
      poinstruuję Misia w jej obecności "powiedz "spadaj!", ale jakoś
      zawsze dobre wychowanie bierze górę i się tylko ewakuujemy smile
      • nastjaa Re: Z cyklu: wpadki 18.07.10, 16:22
        To ja już wiem po kim Misica ma taki charakterek suspicious
        • mama-cudownego-misia Re: Z cyklu: wpadki 18.07.10, 16:48
          No co Ty, ja jestem uosobieniem łagodności :-p. Tylko agresywne
          "doradztwo" i radosne naruszanie prywatnej przestrzeni mojego dziecka
          przez obślinioną wylęgarnię budzi we mnie inkwizytora. A propos
          inkwizytora, już czekam, co Karro napisze smile
    • karro80 PRoszę bardzo 18.07.10, 18:41
      Moja ma 2 lata, 4 mies 9,800 i ma 85 cm, na 18 mies też koło 8 kilo,
      w ciągu kariery zaliczone rózniste komentarze:
      -a czemu cię dziewczynko mama tak pręddko chodzić uczy(młoda na
      spacerze bez wózka0)no newiem czy prędko, ma ponad 2 lata. -To czemu
      taka chuda?
      -a czemu pani sadza to dziecko, przecież ono jest za małe, męczy sie
      i zsuwa?(młoda w spacerówce około 14-15 miesiąca, raczkująca,
      siadająca, stawająca przy meblach, lubiła się zsunąć i trzymać nogi
      na poręczy wózka)
      -pan co nam nie chciał pokazać parasolki, bo "dla takiego dziecka,
      co jeszcze nie siedzi to tylko rozkladana" -zdzwił sie jak zobaczył,
      że to dziecko unie chodzić za rękę co prawda tylko wówczas, ale trza
      było zademonstrować
      -ale najlepsze było w zeszłym roku w kwietniu, młoda nie lubi być
      ciepło ubrana, miała 13 mies i rozebrałam ją do bodziaka z krótkim i
      geterków -waga wówczas ok 6 kilo i wzrost ok66cm -miny i komentarze
      przechodniów bezcenne(dodam, że młnoda mimo silnej dyspalzji płucnej
      ma odpornośc słonia i nie choruje)

      I jeszcze dopiszę teksty a porpos przegrzeania/wyziębiania -starsze
      panie - prosze jej założyć:czapeczkę/skarpetki/ew dowolna częć
      garderoby, kótrej młoda nie ma
      -po co -grzeczne pytam
      -ja juz tam wiem, troje, czwrowo własnych dzieci wychowałam, to wiem
      jak dziecko ubierać
      Ja - za pani czasów takich dzieci jak moja po prostu nie było

      -nie boi się pani wiatru? pyt babci na placu zabaw(młoda bez czapki,
      rok z okładem, wygląda na duuużo mniej)
      -(???-tu nastepuje proces myślowy, długi u mnie o co chodzi z tym
      wiatrem????, bo dzionek pogodny nie skojarzyłam z USZAMI dzieckawink)
      nieee nie boje się wiatru, czasem tylko burzytongue_out

      I ostatnia perełka przed lodziarnią -idziemy bo sie spieszymy, młoda
      woła mniam, mniam, mówie jej nie i mijamy teren lodziarni.
      Babki siedzące tam:
      bo,ty dziewczynko jesteś za malutka na lody
      ja -yyy jada od zeszłego roku
      • mama-cudownego-misia Re: PRoszę bardzo 18.07.10, 19:49
        O, właśnie. Miś też zimnego chowu i wiecznie słyszę komentarze, jak to ją źle ubieram. A co, mam przykleić czapkę do czachy na superglu?

        Mmay też sąsiada, który się wiecznie czepia, że ubieram ją jak chłopczyka i w ogóle nie widać, ze to dziewczynka. Ale Misica go raz skasowała, bo jak zaczął swój wywód, że dziewczynke to trzeba w sukienkę, bo jak to tak jak chłopca ubierać, to się odwróciła do mnie i zapytała:
        - co ta PANI mówi? cool
        • kiri77 Re: PRoszę bardzo 18.07.10, 21:52
          Och kobitki skad ja to znam jakbym czytala nasze opowiesci smile Kacper moj ma teraz 11 mc i wazy 6kg rozwinieta bestijka siedzi zaczyna nam raczkowac. No i oczywiscie te spojrzenia przechodniow jak widza Kacpra w spacerowce,"popatrz jaki maly"
          -"zobacz jaki maly i loda je"- to na to ze kacper zjada wafelek od loda(wyglada na 4 mc wiec wzbudza ogolna sensacje)
          Albo jak sie plazowalismy przez ostatnie kilka dni to oczywiscie spojrzenia ludzi na plazy ze maly siedzi i wogole no a jak patrzyli jak malego w wodzie moczylismy a nasza stonka przerwsza do takich wariacjismile
          Czasami tylko widze spojrzenia i pozniej slysze komentarze obok. Ludzie patrza na mnie czasami na jakas walnieta matke a ze mam te swoje 23 lata to juz wogole ze mloda i tak pozwala.
          raz babka na plazy podeszla i sie pyta ile ma maluszek pewnie z 5mc nie chialo mi sie tlumaczyc wiec mowie ze 6 mc a ona" no tak bo juz siedzi moj synek tam w wozku ma 4 mc, ale ten Pani to taka chudzinka,no i jescze gadka ze jak ona nie moze sie doczekac az jej zacznie siedziec itd.(moj zaczal jak mial 10 mc ale szczegol hehe)no i na koniec widzac moj dosc obfity biust "a karmi Pani go jeszcze piersia?" Ja ze juz nie a ona " no ja karmie bo mleko matki najlepsze"
          ja sobie mysle idz juz kobieto.
          -albo cos w stylu nie zamale te dziecko na taki wozek.

          Moze bardzo chaotycznie napisalam ale bylo tyle tego jescze ze nie sposob spamietac to byly tylko te ostatnie hehe.

          Ale najlepszy jest widok matek u lekarza(na szczespieniach przewaznie) jak widza Kacpra siedzacego, gadajacego i wogole a ich 5-6 mc nie umieja polowy z tego co Kacper to im malo galy z orbit nie wyjda heheh

          A co do czapki MCM to u mnie tez z nia ciezko jak widze ze ladna pogoda nic nie wieje siedzimy w cieniu itd. to zdejmuje sama czapke i oczywiscie tez komentarze ze tak male dziecko bez czapki

          ehhh.....
    • meg0312 Re: Z cyklu: wpadki 18.07.10, 23:28
      Z tym ocenianiem wieku i wagi na oko to jest różniesmile Mój synek to wcześniak z
      33 tc i wagą urodzeniową ponad 2 kg. Cały czas wyłącznie na cycku, tylko
      pierwsze 10 dni życia nietolerancja pokarmu i żywiony pozajelitowo. Przybiera
      bardzo ładnie. 2 tygodnie temu byłam z nim w przychodni na szczepieniu, pani
      siedząca obok mnie mówi do swojej córeczki -"zobacz jaki malutki, też taka
      kiedyś byłaś" Myślę sobie spoglądając na dziewczynkę, wcale większa od mojego
      synka nie jest, więc pytam "a córeczka ile ma miesięcy i jaką wagę" Pani
      odpowiada "3 miesiące i 5 kg" Na co ja "mój synek właśnie skończył 3 miesiące i
      waży 5,3 kg"smile Chyba wszyscy rodzice patrzą na swoje dzieci trochę "innym okiem"
    • martha_sz2 Re: Z cyklu: wpadki 18.07.10, 23:56
      Tak szczerze to już nie zwracam uwagi na jakieś tam komentarze, ale nie zapomnę jednego z zeszłych wakacji, Jaś miał ok.4 miesiące, ważył nie co ponad 3 kg, więc wyglądał jak noworodek, pojechaliśmy z nim nad morze ok.godz.17, żeby nie było upału. Rozbiliśmy się na kocyku, ja młodego na rękach, a dwie baby za nami komentarz: "Zobacz jaka głupia matka, chyba prosto z porodówki przyjechali" więc ja aby dobić babsztyle powiedziałam do mojego, chodź pójdziemy go wykąpać i poszłam w kierunku morza smile mało zawału baby nie dostały(oczywiście nie kąpałam młodego)
      Parę razy też pognałam durne baby, które podchodziły do nosidła np jak stałam w kolejce na poczcie i chciały sobie maluszka dotknąć!!! Oj, nie raz byłam bardzo niemiła.

      Nie wspomnę oczywiście komentarzy jego wzrostu w kolejce do lekarza, głupota ludzka nie zna granic. Nawet jak nie byłam mamą wcześniaka, to i tak nigdy nie skomentowałabym wyglądu czyjegoś dziecka. A jak ktoś strzelał z jego wiekiem (oczywiście jak kulą w płot) to potwierdzałam dla świętego spokoju.
      • mama-cudownego-misia Re: Z cyklu: wpadki 19.07.10, 07:42
        > Parę razy też pognałam durne baby, które podchodziły do nosidła np
        jak stałam w
        > kolejce na poczcie i chciały sobie maluszka dotknąć!!! Oj, nie raz
        byłam bardz
        > o niemiła.
        Oj, to tez jest wkurzające - wszyscy chcą dotknąć takiej
        "calineczki". Na patologii noworodka musiałam rozpuścić plotę, że
        Małgosia ma bardzo zakaźną sepsę, bo co wyszłam do WC, po powrocie
        zastawałam otwarty inkubator, a przy nim gromadkę matek zropiałych
        pępków i innych zapaleń płuc, które chciały "tylko zobaczyć" i "tylko
        podawały smoczek".
        • misiekjasiek Re: Z cyklu: wpadki 19.07.10, 09:16
          Na patologii noworodka musiałam rozpuścić plotę, że
          > Małgosia ma bardzo zakaźną sepsę, bo co wyszłam do WC, po powrocie
          > zastawałam otwarty inkubator, a przy nim gromadkę matek zropiałych
          > pępków i innych zapaleń płuc, które chciały "tylko zobaczyć"
          i "tylko
          > podawały smoczek".

          Osz kurrr.... a kto je tam wpuścił??? Gdzie pielęgniarki???
          Toć na Klinicznej nawet spojrzeć na inne dziecko czasami nie było
          można, co dopiero dotknąć inkubator. Oooo, dałabym popalić tym babom!

          Co do wpadek, to u nas może niekoniecznie można tak to nazwać, ale
          jako mama bliźniaków muszę wiecznie odpowiadać na następujący zestaw
          pytań:
          1. Oooo jakie ładne, chłopcy czy dziewczynki?
          Jak mówię, że chłopcy, to zaraz tekst, że takie mają duże oczy jak
          dziewczynki. No tak, chłopcy nie mają prawa mieć dużych oczu.
          2. Ile mają?
          Tutaj odpowiadam zgodnie z wiekiem ur., bo wagę i wzrost mają
          standardową, w zasadzie są więksi niż rówieśnicy. Problem się
          zaczyna, gdy zaczepia nas mama równolatka i wtedy muszę tłumaczyć,
          dlaczego jeszcze nie siedzą.
          3. A podobne? Jak ty je rozróżniasz?
          Podobne jak rodzeństwo. Normalnie rozróżniam. (kręcą głowami, jak to
          możliwe, ale instynkt matki na pewno rozróżnia och jakie to piękne)
          5. A w tym wózku się nie biją? Nie widzą się? Zawsze są takie
          spokojne?
          Z satysfakcją odpowiadam, że ZAWSZE.
          6. (od znajomych twarzy, co plotkują i wiedzą, co u nas) Dużo
          przeszliście, coooo?
          Nie kur, było super łatwo.
          7. (od znajomych twarzy cd.) A który to ten chorowity? Po pokazaniu
          mina zasranego kota i tekst: nooo tak, widać, mniejszy jest
          8. A karmisz?
          Kilka razy zdarzyło mi się odpowiedzieć że nie, głodne chodzą
          9. I na koniec HIT, moje ukochane pytanie: A CIĘŻKO JEEEEESTTTT???
          O to pyta każdy a mnie kurw.. strzela tongue_out
          Niedawno jechałam do sklepu i przy bloku siedziały stare babska,
          które oczywiście były na bieżąco. Michał spał, więc miałam go
          całkiem na płasko w wózku. Jadę, mowię dzień dobry i zaraz słyszę "a
          ty masz tylko jednego?" Robię oczy, mówię, że nie. "No bo tylko u
          jednego nogi widać" więc musiałam tłumaczyć, dlaczego. I na koniec
          tekst "A to oni nie śpią równo?"
          Nie było tak śmiesznie, gdy słyszałam plotki na temat naszych
          wyjazdów karetką (Misza miał tlen i wyjazdy do Gdańska w styczniu
          własnym autem nie wchodziły w grę) Najgorsze były te, że któryś
          zmarł itd. Nie zapomnę sensacyjnej, podjaranej miny sąsiadki i jej
          tekst "a gadali, że jednego już nie macie". Po tym wszystkim, co
          wtedy przechodziliśmy nie było mi do śmiechu.

          Ale tak ogólnie ludzie reagują pozytywnie, gdziekolwiek jesteśmy
          zaczepiają nas, są życzliwi (oczywiście mowa o obcych)
          -------
          Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g)
          31 tc, ur. 17.10.2009 r.
          • misiekjasiek Re: Z cyklu: wpadki 19.07.10, 09:18
            Aaaa, zapomniałam.
            Po porodzie i powrocie do domu w rozmowach ze znajomymi musiałam się
            tłumaczyć, dlaczego są dwaj chłopcy skoro wg usg Michał miał być
            dziewczynką wink
            -------
            Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g)
            31 tc, ur. 17.10.2009 r.
          • mama-cudownego-misia Re: Z cyklu: wpadki 19.07.10, 09:48
            > Osz kurrr.... a kto je tam wpuścił??? Gdzie pielęgniarki???
            > Toć na Klinicznej nawet spojrzeć na inne dziecko czasami nie było
            > można, co dopiero dotknąć inkubator. Oooo, dałabym popalić tym babom
            Wiesz, to już nie był OIOM, gdzie Małgosia miała swoją pielęgniarkę. Po prostu na oddziale kwitło życie towarzyskie, baby zachodziły do siebie do pokoi, gadały... Miałam przez większość czasu bardzo sensowną sąsiadkę w pokoju, ale Małgosia była lokalną atrakcją devil . Potem się przerzuciły na innego wcześniaczka, tak na oko 1500 g, co leżał na oddziale w pudełku bez mamy.
            I nie pomagało tłumaczenie, że zwyczajnie stanowią zagrożenie, bo mogą przenieść bakterie od sowich dzieci. Do tej pory pamiętam zdziwienie i oburzenie tej kretynki, co "tylko smoczek podała, bo dziecko płakało, a mnie nie było"...
            • nastjaa Re: Z cyklu: wpadki 19.07.10, 10:44
              U nas w szpitalu sensacją były raczej 450-550 gramowe maluchy, matki
              chyba instynktownie nie zbliżały się do nieswoich dzieci, ale nie
              zmienia to faktu, że niektóre pielęgniarki też traktowały swoją
              pracę raczej jak spotkania towarzyskie.

              Ale przopomniałam sobie jedną rodzinkę - małżeństwo w średnim wieku
              (mieli już córkę na oko 20lat). Mieli kruszynkę z 23tc, 500gramów.
              Dziewczynka przeszła wszystko co istnieje w pakiecie wcześniaczym.
              Ale rodzinka wpadała do malej raz w tygodniu, zadowoleni - normalnie
              jakby przyjeżdzali na kolonie do dziecka. Nie mieli pojęcia co
              dziecku jest. Kiedy zbliżal się termin wyjścia małej ze szpitala
              pielęgniarki musiały same dzwonić po rodziców, żeby nauczyć ich
              pielęgnacji (i tak nie przyjechali). No więc kiedy mała miała już
              kilka miesięcy , była pood pubdką tlenową. Cała trójca (tzn.
              rodzice+ starszacóreczka) wpadli do niej na pół godziny. Korzystając
              z tego, ze pielęgniarka była "na spotkaniu towarzyskim" włladowali
              się do sali , wszyscy bez fartuchow, bez mycia rąk, z kamerą.
              Rozradowani zdjęli budke tlenowai zaczęli bawić się z małą i ja
              kamerować. Oczywiście zacząl wyć pulsoksymetr, saturacja 50%. Ja
              prawie tam padam. Po chwili na to tatuś:
              - "dobra, schowaj ją, bo jej ciśnienie skacze". shock
              • misiekjasiek Re: Z cyklu: wpadki 19.07.10, 12:00
                I te z patologii, co podają smoczka i tych "rodziców" - jakbym tak
                gołymi rękami...
                -------
                Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g)
                31 tc, ur. 17.10.2009 r.
    • martha_sz2 Re: Z cyklu: wpadki 19.07.10, 11:36
      Nawiązując do odróżniania płci przez innych to strasznie się kiedyś ubawiłam na spacerze. Byłam z Jankiem oraz z moją koleżanką i jej córką. Młoda miała na główce opaskę z kokardką, białą bluzeczkę z różowymi napisami, jeansową spódniczkę i białe leginsy, a napotkana pani pyta patrząc do koleżanki wózka, czy to chłopak czy dziewczynka smile
      • karro80 Re: Z cyklu: wpadki 19.07.10, 11:53
        o oa zawsze jest chłopak, choc jak mówią normalni ludzie za chiny
        jak chłpach nie wygląda(drobniutka, duże oczy, deliktne rysy).

        Z bliźniaczych: moje młode były całkiem inne - jedna jaśniutka,
        tłuściutka duża, druga bardzo ciemna, chuda i mniejsza - pytanie od
        jednego wolontariusza: jak je pani rozróżnia(a bardziej proble żeby
        uwierzyć, ze te dzieci są spokrewnione był)

        Z bliźniaczych Hardkorowych - wysiadam z młodą z taksówki, straszny
        śnieg i z trudem się wytarabaniamy -kierowca: niech się pani cieszy,
        że nie ma bliźniaków. Wyjaśniłam odruchowo, że mam blixniaka tylko
        pojedynczego niestety - chłopu głupio było, ale co.
      • mama-cudownego-misia Re: Z cyklu: wpadki 19.07.10, 12:19
        hehe, na moim poprzednim osiedlu grasuje zgraja nudzących się żoneczek biznesmenów, takich, co to tuptają za dzieciaczkami na swoich obcasikach drobiąc kroczkami w minispódniczkach i uważając na fryzurkę. Od jednej takiej usłyszałam kiedyś, że ubrana wiecznie na buro Misica (okres intensywnego raczkowania) nie będzie się identyfikować z własną płcią, jeśli jej nie będę ubierać na różowo i w sukienki shock.
        Taż sama kobita ma dziecko obwieszone jak choinka, z kolczykami, medalikiem na łańcuszku. Na moje ostrożne wątpliwości, czy aby tego medalika nie zje, odpowiedziała, że nie, bo to jest święty medalik.
        • karro80 Re: Z cyklu: wpadki 19.07.10, 16:33
          OOO tej bym nie popuściłasuspicious Napewno bym się pytała troskliwie czy
          jak święty to na 100% niejadalny i czy nie bedize świętokradztwem w
          razie co wygrzebwać go z pieluszkitongue_out, bo za takie rzeczy to z
          pewnoscią ekskomunika będzie.
          Od razu mi się scena z Pulp fiction z zegarkiem złotym przypominabig_grin
      • nastjaa Re: Z cyklu: wpadki 19.07.10, 12:37
        Mi się na wakacjach zdarzyło kilka razy, że pytali mnie o pleć (a
        mała ubrana w sukienkę albo jakieś różowe ubranko). Jeden pan to
        nawet powiedział do niej chłopczyku smile Na szczęście w Łodzi nam się
        to nie zdarza (tutaj Karro jest od tego specjalistką)smile
    • eter.nal Re: Z cyklu: wpadki 19.07.10, 12:25
      ja też mam ciągle pytania odnośnie płci. nieważne ze Natalia z góry na dół na
      różowo, fioletowo a Tomek w "męskich" kolorach:
      to dziewczynki? o, parka? a który to chłopak?
      albo: to bliźniaki? a czemu jedno małe a drugie duże?
      jakby blizniaki musiały być identyczne. Nati jest chudzina a Tomek cakiem spory
      • mama-adamka-i-ewy Re: Z cyklu: wpadki 19.07.10, 12:48
        W kolejce, w wózku roczny Adaś (wielki facet) i dwuletnia Ewa (mała i chuda)
        drąca się "ama" (ama wówczas znaczyło wszystko). Za nami jakieś stare babsko
        patrzące na mnie krytycznym wzrokiem nagle mówi "jak tak można, jednemu dawać
        wszystko a drugie chodzi głodne?" smile.


        Na spacerze biegająca Ewka, leniwy Adaś siedzący w wózku i jakaś babka... " O
        bliźniaki! Dziewczynka taka ruchliwa i sprytna ale chłopiec widać dużo od niej
        odstaje. Tylko niech się Pani nie martwi chłopcy już tak mają, że się nie
        rozwijają" smile
    • bijou82 Re: Z cyklu: wpadki 19.07.10, 13:42
      moje zasłyszane komentarze zazwyczaj smutne-ale nie dla mnie tylko z
      perspektywy tego co ludzie wymyślic i powiedziec potrafią wink
      Ja w tej chwili się z tego podśmiewam i w zasadzi nic już chyba nie
      jest w stanie doprowadzic mnie do żalu czy łez - bo wiem że ludzie
      są jacy są
      Ostatnio zasłyszane w piaskownicy od jednej z mam (są 4 bardzo
      dbające o swoje dziewczynki-by wyglądały jak dziewczynki z bilbordow-
      sukienusie,kolczyki,kokardy we włosach wink )
      -a Ona musi nosic okulary? (Magda w okularach korekcyjnych) -
      odpowiadam-tak musi... -a długo będzie nosiła? -nie wiem,może do
      końca życia... -ooo,bo to strasznie pobrzydza (!) urodę
      dziewczynki... -odpowiedziałam : ja też noszę okulary i jakoś nie
      czuję się "pobrzydzona"
      - a dlaczego jej Pani nie puści samej do piaskownicy? niech się
      pobawi z dziećmi a nie tak ciągle u Pani na kolanach.. -nie puszczę
      jej bo ma mózgowe poraznie dziecięce czterokończynowe i nie potrafi
      chodzić i ma jeszcze trudności z samodzielnym siedzeniem... -
      przepraszam,nie wiedziałam,ale bedzie normalna? (!)

      jesli chodzi o wzrost i wagę to te pytania już minęły,choc na
      początku były często,Magda na roczek ważyła 5kg,wszyscy myśleli że
      ma 2-3 miesiące,a gdy wyszła ze szpitala mając prawie 4 miesiące i
      poszłam z nią na spacer to spotkana sąsiadka pyta - Pani była w
      ciąży? nie wiedziałam,a i teraz Pani nie wygląda jakby urodziła-
      adopcja?
      hahahaha .... po0łowy pytań czy komentarzy które słysze nigdy w
      życiu bym do nikogo nie powiedziała,no ale coż...
      • bootylicious1985 Re: Z cyklu: wpadki 19.07.10, 21:37
        głupota ludzka nie zna granic...ale powiem Wam że wcale nie trzeba
        mieć skrajnego wcześniaka żeby się nasłuchaćsmile
        moja Ala urodzona 35/36 tydz ciąży bez większych porblemów bo wiek
        ciąży już dość spory i nam się poszczęściło. teraz skończyła 8 mies
        już ładnie siedzi od jakichś 3 tyg, ale jak jeszcze miała 7 z hakiem
        i sie gibała na wszytskie strony albo siedziała z podparciem rękami
        i ktoś pytał czy już siedzi( a zdarzyło mi się to chyba z 20 razy -
        od obcych i znajomych) a ja na to że nie to wszyscy wywalali
        ogroooomne oczy i pytali a to coś z nią nie tak? na co ja się tylko
        uśmiechałamsmile wiem że to nic w porównaniu z Waszymui opowieściami
        ale na początku strasznie się stresowałam takimi pytaniami,
        porównywaniami...to poprostu boli jak się słyszy coś
        takiego...zwłaszcza od rodizny...
        teraz się uśmiecham. bądzmy dumne z naszych szkrabików!



      • aanua Re: Z cyklu: wpadki 19.07.10, 21:42

        Ja mam miłe wspomnienia-adrian akurat wagowo i wzrostowo dogonił rówiesnikow i
        nie wyglada na wczesniaka
        Tylko jak ktos go widzi mowi "to wcześniak-niemożliwe-na pewno dobra data
        wyznaczona porodu"27/28tc 1300kg a teraz 14m ok 9-10kg
        • marynka07 Re: Z cyklu: wpadki 19.07.10, 22:09
          Każda z nas przeżyła chyba to samo z cyklu a ile to dziecko ma latek albo miesięcy,u nas było i jest to samo,ale najlepsze jest to że się mnie wciąż ktoś pyta w którym jestem miesiącu i na kiedy mam termin porodu bo po bliźniakach i wielowodziu faktycznie brzuch mam wielki znudziło mi się tłumaczenie i mówię że jestem w ciąży już prawie 2 lata wink kiedyś miałam problem z kręgosłupem i byłam na zwolnieniu to było jak nie miałam jeszcze dzieci pracowałam w sklepie i mąż poszedł do mojej pracy a tam się pytają co ze mną a mąż na to że mam wstawiony kręgosłup od kozła wink- wszyscy uwierzyli byli bardzo przejęci,dobrze że już tam nigdy nie wróciłam.
          • karro80 Re: Z cyklu: wpadki 19.07.10, 22:19
            padłam z tym kręgosłupem kozimwink a nie capił?
            • szalicja Re: Z cyklu: wpadki 20.07.10, 10:32

              Eh... mój bombel ma już prawie 5 lat i już pewnie wszystko mi wyleciało z
              głowy... ale pamiętam, jak miał dwa miesiące, nie miał jeszcze chyba wtedy 52 cm
              i szukałam dla niego kombinezonu, bo to już był październik, taki zimny. I
              wszędzie mi baby gadały, bo co ja kupuję i szukam kombinezonu na 56 cm? że
              powinnam 62, bo zaraz i z tego wyrośnie. I te pytania - a ile ma miesięcy"- i
              zawsze odpowiadałam, że to akurat nie ma nic do rzeczy, że ważne, ile mierzy.
              Pierwsze takie zakupy to trauma i wkurw, stres, potem smutek. Kupiłam śliczny
              kombinezon na 56 cm w C&A. Dopiero gdzieś w lutym kupiłam większy. A teksty z
              czapkami to standard. Młody urodził się pod koniec sierpnia i pierwsze spacery
              były gdzieś na początku października, może w połowie. Głowa chyba ze 34 cm w
              obwodzie, czapek takich małych deficyt. Te, które udało mi się kupić były
              troszkę za luźne i kiedy mały ruszał główką, to odsłaniało się uszko. Teściowa
              jak zobaczyła na zdjęciu to lament, jak mogę taką czapkę zakładać i sugestia, że
              taką złą matką jestem po czym kupiła mi ze trzy czapki na standard ok. 3
              miesiące, które to ja sobie mogłam prędzej założyć na glowę po naciągnięciu. I
              ona miała takie poczucie -o, kupiła wnukowi czapki, bo synowa nie umie. Te
              czapki od niej były dobre, jak Mati miał ze 4 czy 5 miesięcy. Ja ostatecznie
              zrobiłam malutkie, ciepłe czapeczki na drutach. Na zimę udało się już coś kupić.
              A prababcia, kiedy pojechaliśmy do niej na 1 listopada, Mati miał niewiele ponad
              dwa miesiące, ale już szybko przybierał. W mieszkaniu mocno napalone a ona
              jeszcze chciała go położyć przy kaflowym piecu i nakryć poduchą z pierza. Chyba
              by się udusił. Teraz wiecznie słucham od niej, że Mati jest dziki, bo na
              prababciowych imprezkach na początku chowa się w moich ramionach, czuje się
              niepewnie i to dlatego, "że ja z nim do ludzi nie wychodzę, dziki jest". A on ma
              zaburzenia rozwoju i tyle co on ma kontaktu z ludźmi, to przeciętne dziecko nie
              ma - chodzi mi o zajęcia, terapie. I tak. Nikt prababci nie powie, że coś nie
              gra, i potem ja wychodzę na złą matkę a młody na dzikusa. Ale w dupie to mam.
              Mati coraz lepiej się rozwija i wiem to, że będzie kiedyś dobrze. I to jest
              najważniejsze, więc laski, nie bierzcie tych durnych pytań i komentarzy do
              siebie. Ludzie są znudzeni, szukają sensacji, żyją tylko aferami i ludzkim
              nieszcześciem. Trzeba być szmatą by komuś powiedzieć - a podobno tego drugiego
              nie macie? - nosz, tylko dać w ryja i tyle.
              • misiekjasiek Re: Z cyklu: wpadki 20.07.10, 11:39
                szalicja, przypomniałaś mi jedną WPADKĘ mojej teściowej, dalej jest
                i pewnie dłuuugo będzie mi przykro.
                Jest początek stycznia, Jaś w domu od miesiąca, Michał zaledwie od
                kilku dni (w międzyczasie zaliczony szpital powiatowy z powodu
                rota). Zaczynamy się ze sobą oswajać, już się nie boimy
                koncentratora tlenu, powoli dochodzimy do równowagi. Wpada teściowa.
                Czeka jeden dzień, ale nie wytrzymuje i pyta "a kiedy chrzciny?? bo
                babcia się pytała?" Mówię, że nawet o tym nie myślimy, że to za
                szybko itd, zresztą Michał był ochrzczony w szpitalu.
                Na co ona z wyrzutem "TO TRZEBA BYŁO ZDJĘCIE ZROBIĆ!"
                ...
                Wiecie co, moja teściowa ma w głębokim poważaniu szczegóły na temat
                zdrowia chłopaków, zdjęcia ze szpitala oglądała przelotem i bez
                zainteresowania, tak samo nagrania (dla mnie bardzo bolesne, od
                tamtego czasu nikomu ich nie pokazujemy). Każde info o wizycie u
                lekarzy zbywa tekstem "będzie dobrze" z miną wszechwiedzącej, jakby
                to od niej akurat zależało.
                Ale kuźwa nie wiedzieć, że dziecko chrzci się w szpitalu wtedy, gdy
                umiera i że rodziców przy tym nie ma, no to już naprawdę szczyt
                głupoty i chamstwa.
                Ehhhh przykre to i tyle, jest już u mnie skreślona.
                Było jeszcze wiele wpadek z jej udziałem, np. kazała mi wywietrzyć
                mieszkanie (zima, 30 stopni na minusie, sama kopci fajki jedna za
                drugą, na szczęście wychodziła na dwór), tzn. "weź dzieci do
                drugiego pokoju i wywietrz tutaj (z miną srającego kota)" a
                Michalski aurat był na tlenie, pulsoksymetrze i jedyne gdzie mogłam
                z nim dojść, to przewijak...
                -------
                Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g)
                31 tc, ur. 17.10.2009 r.
                • szalicja Re: Z cyklu: wpadki 20.07.10, 11:55
                  No tak to bywa. U nas generalnie zaburzenia małego to temat tabu w ich rodzinie,
                  też ciągle słyszę, że będzie dobrze ale to na zasadzie olewki, takie tam
                  gadanie. Tematu się nie porusza na zasadzie, że jak się o tym nie mówi, to tego
                  nie ma. Myślę że w ich rodzinie wogóle nikt nie wie, co młodemu jest. Wiedzą
                  tylko, że "żywiołowy" i ma problem z mową. No cóż, ale to widać zbyt
                  skomplikowane na ich glowy. Prowincjonalizm w najgorszym wydaniu, bo "co ludzie
                  powiedzą". Brak tu więzi emocjonalnej, takie to zimne i bez uczucia. Moi rodzice
                  biorą czynny udział w wychowaniu i leczeniu małego, są na bierząco, wszystko
                  wiedzą na czym to polega, jak postępować. Uwielbiają go i rozpuszczają,
                  zabierają do siebie. Tamci to mają w dupie, widzą małego raz na parę miesięcy.
                  Nie pomogą, ale też ich pomocy nie chcę, choć wiedzą, jaki majątek na małego
                  idzie. Eh...i tak. Jedyne co to teść jako tako się orientuje i kiedyś tam na
                  chwilę interweniował w sprawie diety małego, aby przekonać męża.
                  Generalnie to nie wiem, czy ludzie są tacy głupi i bezmyślni, czy po prostu tak
                  wygodniej nie wiedzieć, nie szukać informacji? Bo ja to lubię wiedzieć nawet,
                  jeśli mnie coś nie dotyczy. Jak tu pada na forum jakiś nieznany mi "termin" to
                  szukam w necie informacji. Czemu ludzie są tacy ograniczeni? Dlaczego im się
                  wydaje, że są wszechwiedzący i wiedzą lepiej, choć gucio wiedzą? A jak słusznie
                  jedna mama napisała, kiedyś takich dzieci jak nasze nie było na świecie. Nasze
                  teściowe czy matki nie bardzo mogą się z nami porównywać...ale one zawsze lepiej
                  wiedzą "kochaniutka".
                • wiwika12 Re: Z cyklu: wpadki 20.07.10, 12:02
                  o chrzciny to temat rzeka smile. Moja teściowa z tych religijnych bardzo bardzo...
                  wiadomo wcześniak skrajny, rokowania pod znakiem zapytania, wielki strach i moje
                  przekonanie, że nie będziemy jej chrzcić w tym miejscu (szpital), że to
                  pogodzenie się z przegraną, że już ją spisałam na straty (takie odczucia matki w
                  depresji) a my walczymy!! moja teściowa generalnie prawie nie pytała jak tam
                  mała ale o sakrament zapytała z wyrzutem jak tak można, że wstyd i ona nie
                  rozumie, co z nas za rodzice, że nie chcemy jej zabezpieczyć na wypadek (wiadomo
                  czego)....... temat powracał kilka razy smile ale z szacunku dla starszych
                  stwierdziłam ze to nasza sprawa nie jej i nawet mój chłop stał po mojej
                  stronie.......
              • olaaa-calineczka Re: Z cyklu: wpadki 20.07.10, 15:20
                a u nas wieczniesmilepierwszy tekst to zawsze o jaka sliczna dziewczyna ile ma 3
                mies?nie 8 zartuje panismilealbo co ona ma na szyi?ja rurke ludz;o jakie biedne
                dziecko ja ;biedne nie jest ma rodzcowsmileostatnio w akcie zlosci na pytanie co
                ona ma na szyi? odpowiedzialam;naszyjnik do dekoracjiwinkbo juz mnie ponioslosmileale
                najsmieszniej w przychdni na szczepieniusmilewychodzimy z gabinetu a babka sie pyta
                szczepiona byla?my odpowiadamy tak 3 uklucia a ona;i nie plakala?a na to rafal
                bo my mamy bardzo grzeczne dziecko i nie placze na szczepieniachsmilehaha babeczka
                w szoku mine miala fajnasmileno ale nie chce mi sie za kazdym razem tlumaczyc ze
                dzieci z rura po prostu nie slychacsmile
                • aga.n.f Re: Z cyklu: wpadki 25.07.10, 23:10
                  Kilka razy uśmiechnęłam się czytając ten watek, kilka razy pokiwałam głową ze
                  zrozumieniem..
                  Generalnie nasi sąsiedzi są cudni, pytań głupich zadają i rad złotych też nie
                  udzielają. Wszyscy kibicują Frankowi. Gorzej poza osiedlem. Wszystkich sytuacji
                  już nie pamiętam, opisze ino 2 najnowsze.

                  Temat chrzest - u nas dopełnienie chrztu (pytałam o to kiedyś w osobnym wątku),
                  wstępnie zgoda ks, data 1.08, a tu w ub tyg pan ksiądz stwierdził, że
                  dopełnienia chrztu nie bedzie bo on nie wie jak się TAKIE dzieci chrzci (!).
                  Byłam akurat z krasnalem na turnusie rehabilitacyjnym, myslałam, że mnie krew
                  jasna zaleje!! No nic to, za tydzień chrzest, którego ma nie być, ale..dobra..
                  przede mną rozmowa z panem ks czym się moje dziecko różni od innych... We wtorek
                  bitwa na gołe klaty w kancelarii parafialnej..wink

                  Scenka z turnusu (ośrodek to 2 budynki - turnus dla dorosłych i turnus dla
                  dzieci). No myślę se, gdzie jak gdzie, ale tu głupich pytań nie będzie. A tu
                  qpa. Ćwiczę z krasnalem w basenie na wypłyceniu. Obok pływa foczka w kole
                  ratunkowym i zaczyna się dialog:
                  - A pani to mu juz jakies zdjęcia w basenie zrobiła?
                  - Jasne, z setkę pewnie.
                  - No to trzeba zrobić więcej! (kuźwa, typ co mu nigdy nie dogodzisz)
                  Foczka pływa leniwą żabką i kontynuuje:
                  - Ale ja musze zapytac jeszcze ile on ma
                  - 11,5 mies.
                  - A chodzi juz?
                  - Nie
                  - A to niech mu pani te motylki na ramiona założy to szybciej zacznie chodzić
                  (kur....a.. to ja jakas ograniczona jestem bo tej zależności nie poznałam
                  jeszcze!!!)
                  Uświadomiłam panią foczkę, zeby zechciała zauważyć, ze jest na turnusie
                  rehabilitacyjnym i tu zdrowych dzieci nie ma. I żeby ją dobic powiedziałam, że
                  jemu NIE WOLNO zakładać motylków na ramiona (czy jak je tam zwą). Zamknęła się i
                  nie odzywała do końca naszego pływania.
                  • tolka11 Re: Z cyklu: wpadki 26.07.10, 13:28
                    Nie mam takiego szczęścia jak wy i rzadko spotykam na mojej i
                    dzieciowej drodze takie indywidua. A szkoda, bo wyzyłabym się, a tak
                    nie mam gdzie.
                    Ale ostatno to ja narozrabiałam nieziemsko. Moja przyjaciółka ma
                    syna z 30 tc czterokończynowe spastyczne MPD, leżący 10latek.
                    Oczywiscie wozi go w Kimbie i oczywiście widać, ze niepełnosprawny.
                    Ale ostatnio młody mi sie poskarzył, że często jest komentowany w
                    stylu: taki duzy i w wózku, poćwiczyłbyś chłopie i mamę odciążył i
                    inne dyrdymały. Chłopak madry i zabolało go to mocno. Więc mądra
                    inaczej ciocia Tolka przećwiczyła z młodym parę średno cenzuralnych
                    tekstów zaleznych od płci, wieku, wagi i aparycji nagabującego
                    gbura. I wykorzystał owe teksty. Mina gbura bezcenna. Reakcja mojej
                    przyjaciółki też: jak mawia MCM najpierw mnie zabiła potem
                    zreanimowała, a potem znów zabiła.
                    A młody jaki zadowolonysmile
                    • lazy_lou tolka! 26.07.10, 19:18
                      szczescie dziecka najwazniejsze tongue_out

                      bardzo dobrze ze dzieciaka doedukowalas smile
                • gajao Re: Z cyklu: wpadki 18.08.10, 23:33
                  I pielęgniarka o tym nie wie, że dzieci z rurką nie płaczą? eh, pożal się Boże. Uważam, że dzielnie sie trzymacie mamuśki, pamietam jak bylam w szpitalu z moim i mial igle z kroplowka wbita w glowe, bylo to dla mnie straszne, a co dopiero rurka..Trzymam kciuki za zdrowiesmile
    • mam-ann Re: Z cyklu: wpadki 26.07.10, 22:58
      u nas fajnie było już po urodzeniu - pielęgniarki z innych oddziałów przychodziły i patrzyły "jaki to malec się urodził"

      albo fajnie było jak miał 10 miesięcy i niecałe 4kg....

      a, jeszcze stara pediatra powyżej 60 lat, jak zobaczyła PEG-a Krzysia to się przeżegnała big_grin
      • lazy_lou Re: Z cyklu: wpadki 27.07.10, 02:32
        ja lubilam taka stara lekarke- pediatre w przychodni.
        za kazdym razem mnie opieprzala gdy na pytanie o wiek podawalam
        korygowany i urodzeniowy.

        w wieku 4-6miesiecy to kurcze ma jednak znaczenie. ona twerdzila ze
        zadnego smile

        jasne- co za roznica czy dziecko ma 2 miesiace czy 4 i pol big_grin


        lubilam jeszcze szeroko otwarte oczy innego dr pediatry gdy
        opowiadalam mu o leukomalacjach (co to jest big_grin ) i o ocenie metoda
        prechtla. nawet se zapisal zeby poszukac w necie big_grin
      • mama-cudownego-misia mam-ann 27.07.10, 07:52
        Stara pediatra rulez smile
        • polaa27 Pediatrzy c.d. 19.08.10, 01:12
          My ogólnie chodzimy raczej po specjalistach i to tych najlepszych. Więc głupich
          pytań nie ma. Ale czasami przy okazji jakiejś wizyty emergency trafi się na
          bardzo wyedukowany i doświadczony przypadek. U nas przodują lekarze z limu,
          gdzie mamy pakiet.

          Na mój opis, ze dziecko po 2 operacjach żołądka, necu, refluksie, ma silny
          jadłowstręt, lekarz z niedowierzaniem:
          - Ale to co, to on nic nie chce jeść?
          - Nie, nic.
          - Ale nawet CZEKOLADKI???


          Przyszłam z katarkiem młodego po szpitalu, po operacji na refluks, gdzie w wieku
          9 miesięcy ważył 5 kg, lekarz przy przepisywaniu lekarstwa:
          - A ile ma miesięcy?
          - 9.
          - Ha, ha. Żartuje pani, ha, ha. ...Naprawdę???
          • mama-cudownego-misia Re: Pediatrzy c.d. 21.08.10, 16:53
            > Na mój opis, ze dziecko po 2 operacjach żołądka, necu, refluksie, ma
            silny
            > jadłowstręt, lekarz z niedowierzaniem:
            > - Ale to co, to on nic nie chce jeść?
            > - Nie, nic.
            > - Ale nawet CZEKOLADKI???
            Umarłam big_grin
            • ewelajnawrocek Re: Pediatrzy c.d. 26.08.10, 07:47
              a propos czekoladki..mowie jednemu pediatrze, ze mały nie umie
              gryźć, ze rzyga, ze nie zuje a on do mnie..proszę mu dac nutelle!!!
              • mama-cudownego-misia Re: Pediatrzy c.d. 26.08.10, 08:02
                Ale wiesz, że to działa? Młoda się nauczyła jeść na parówce. I nie jest
                ważne, że wyrzyga po 3 kęsach, ważne, że te 3 kęsy były.
                Symiś jest zdrowy chłop, w radzie z nutellą coś jest. Chociaż ja bym mu
                mordoklejkę zaserwowała wink
                • ewelajnawrocek Re: Pediatrzy c.d. 26.08.10, 09:13
                  Beatko,

                  to było jak mały miał 11 mcy! I chodziło o gryzienie, wiec co ma
                  nutella do tego? Uczyc sie na parówce to ok, ale na nutelli? moj w
                  zasadzie juz gryzie, nauczyl sie w duzej mierze na pierogach. Sek,
                  ze żreć nie chce crying
                  • mama-cudownego-misia Re: Pediatrzy c.d. 26.08.10, 12:55
                    hehe, no najzdrowsze toto nie jest, na pewno smile

                    Małgosia też ma takie fazy, że np. przez tydzień nic nie chce jeść, i
                    wtedy z nią mamy kłopot - w przeciągu roku zaliczyliśmy spadek 1,5 kg
                    i przelecieliśmy z góry na dół siatki centylowej. Obawiam się, ze
                    przyczyną są zarazy z przedszkola. W każdym razie działa tylko wypad
                    do restauracji, dorosłe danie i czasem zabieranie żarcia, no ale ileż
                    można ślęczeć nad dzieckiem w eleganckim lokalu i warczeć "to moooje
                    mięso! Oddawaj". To ja nerwicy dostaję od tego, a co dopiero Miś...
                    Już wolę przez sen nakarmić.
                    Ale nutella ZAWSZE schodzi smileI co gorsza, tylko ta kupna, o składzie
                    majonezu z cukrem, czekoladą i jakimiś E. Zdrowej, kręconej w domu na
                    mleku kondensowanym i orzechach zje symbolicznie.
    • felidaex Re: Z cyklu: wpadki 19.08.10, 11:21
      Julia 21 miesięcy - 7kg, 75cm - Ostatnio w jednej z poradni w poczekalni:

      Troskliwy rodzic ( ok 16 letniego chłopaka) pyta: A pani córeczka to jeszcze roczku nie skończyła?

      Ja :skończyła- ma prawie 2 lata.

      Na to uśmiechnięty rodzic: Acha bo tu na dzwiach napisane że do roku to bez kolejki. No to pani córeczkinie dotyczy

      Myślałam że się wścieknę!!!uncertain
      • kasienka-5 Re: Z cyklu: wpadki 19.08.10, 18:16
        u nas, jedziemy wóżkiem, dzieczyny w sukienkach. Podchodzi jakies miłe
        małżeństwo- ojejku, ale ładni chłopcy. Mowię, ale to dziewczynki. Takie włoski
        ładniutkie maja i w sukienkach- pewnie mamusia chciała mieć córeczkiwink Ubaw po
        pachy.
        Nie mówie, o tekstach typu- o dwójka dzieci- bliźniaki- tak odpowidam- a to
        dlaczego nie ubrane tak samo....
    • marta.krasnik Re: Z cyklu: wpadki 21.08.10, 16:00
      oj tez mialam sporo roznych sytuacji z dziewczynkami, ale najbardziej
      przypomina mi sie jedna wpadka z moimm udzialemsmile
      Hania byla w szpitalu i musiala miec robione wkłucie centralne.
      Po wypelnieniu wszystkich papierkow u anestezjologa, wrocilam na
      oddzial i poszlam z pielegniarka odprowadzic Hanie na operacyjna.
      Kiedy juz dotarlysmy na miejsce dalam malej calusa i musialam opuscic
      blok operacyjny a pielegniarka zostala z Hania. Po zabiegu przywozi
      Hanie i pyta mnie ile mam wlasciwie lat wiec mowie jej ze 20 (tak
      mloda mama ze mnie) i pytam o co chodzi, dlaczego pyta, a ona do mnie
      z tekstem ze chirurg powiedzial do Hani cos w stylu "widzisz jaka
      masz kochana starszą siostre? jak sie o Ciebie martwi, odprowadza Cie
      na blok i daje buziakasmile" pielegniarka na to "to nie siostra to mama"
      a lekarz: "15letnia mama??!! blizniąt??!!"
      Śmiac mi sie chcialo straszliwie no ale coz...chyba dobrze wygladac
      na 5 lat mniejsmile

      ale ostatnio zaistniala niezbyt mila sytuacja..
      Maz pojechal z tesciem ilaluniami do kontroli do okulisty, ja
      niestety nie moglam z nimi byc. po powrocie maz mowi mi ze byli
      ciagle obserwowani przez pewne panie ktore snuly teorie dlaczego
      matki nie ma z dziecmi... najgorsze bylo to zejednoglosnie
      stwierdzily ze umarlam przy porodzie...
      • karro80 Re: Z cyklu: wpadki 21.08.10, 18:35
        Marta, może niezbyt miła sytuacja, ale wygrałaś ranking dosłowniewink

        Ale baby niemozliwe...mógł mąż powiedzieć, że to ich wspólne
        dzieci urodzone przes surogatkę - ale by miały podnietę przez
        następny miesiącbig_grin
        • marta.krasnik Re: Z cyklu: wpadki 21.08.10, 20:26
          karro80 napisała:

          > Marta, może niezbyt miła sytuacja, ale wygrałaś ranking dosłowniewink
          >
          > Ale baby niemozliwe...mógł mąż powiedzieć, że to ich wspólne

          > dzieci urodzone przes surogatkę - ale by miały podnietę przez
          > następny miesiącbig_grin

          haha szkoda ze na to nie wpadlsmile

          oj bylo kilkasytuacjismile
          jakis czas temu spotkala nas pewna kobieta i pytala czy to moje
          dzieci bo jakim prawem wygladam jak wygladam po blizniakachsmile

          takze z pomylkami co do płci bylo kilka sytuacji. Jula dla wszystkich
          jest chlopcemsmile choc sa z Hania identyczne tyle ze Jula kilogram
          mniejsza. czasem nawet tak samo ubrane obie na rozowo a tu ktos
          podchodzi : chlopcy czy dziewczynki? a nie to parka!!! ludzie sa malo
          inteligentnismile
        • kasienka-5 Re: Z cyklu: wpadki 21.08.10, 20:30
          ja tez mam jedna wpadke od okulisty. Akurat tak sie złozyło, że pojechalismy z
          mężem i bliźniaczkami do poradni. Za dwa tyg mąż pojechał z moja bratowa i jej
          wcześniakiem też do tej samej poradni. I pech chciał, że były niektóre matki, co
          wczesniej. Jedna mu sie przygladała po czym na cała poczekalnie. Ty łajdaku
          tydzień wcześniej z bliźniakami a teraz kolejna. Niezły ubaw miała bratowa...
          • marta.krasnik Re: Z cyklu: wpadki 21.08.10, 20:49
            kasienka-5 napisała:

            > ja tez mam jedna wpadke od okulisty. Akurat tak sie złozyło, że
            pojechalismy z
            > mężem i bliźniaczkami do poradni. Za dwa tyg mąż pojechał z moja
            bratowa i jej
            > wcześniakiem też do tej samej poradni. I pech chciał, że były
            niektóre matki, c
            > o
            > wczesniej. Jedna mu sie przygladała po czym na cała poczekalnie. Ty
            łajdaku
            > tydzień wcześniej z bliźniakami a teraz kolejna. Niezły ubaw miała
            bratowa...

            haha!!! maz łajdaksmile niezle mu sie pewnie glupio zrobilo jak po takim
            tekscie tej pani wszyscy w poczekalni oczy na mężasmile
      • aga.n.f Re: Z cyklu: wpadki 21.08.10, 20:55
        Marta!smile
        Będziesz długo żyłasmile
        • marta.krasnik Re: Z cyklu: wpadki 21.08.10, 20:59
          aga.n.f napisała:

          > Marta!smile
          > Będziesz długo żyłasmile
          >

          haha oby!!!! bo mam dla kogosmile
          • marta.krasnik Re: Z cyklu: wpadki 21.08.10, 21:12
            i przypomniala mi sie jeszcze jedna sytuacja ktora miala miejsce u
            ginekologasmile
            poszlam do lekarza w swoje urodziny poniewaz czulam ze jestem w ciazy
            choc testy ciazowe wciaz wychodzily negatywne i chcialam sobie zrobic
            nispodzianke. na początek rozmowa z lekarzem co mnie sprowadza itd.
            wiec mowie mu ze okres ostatni byl 2msc temu i podejrzewam ze jestem
            w ciązy. No więc Pan doktor zaprosil mnie na USG tylko przylożył
            aparat do brzucha od razu padły słowa "rzeczywiscie jest ciąża" no to
            ja uśmiech od ucha do ucha lekarz także, ale cos mu nie pasowalo i za
            chwile podsunąl aparature do USG dopochwowego, wykonał badanie i mówi
            do mnie "gratuluje bedzie pani mamą bliźniaków" jak uslyszalam te
            słowa mina od razu jakas taka inna, byłam zszokowana, bo przed
            wejsciem do gabinetu jeszcze smialismy sie z mezem co by było jakby
            to były bliźnietasmile twarz mialam jak z kamienia, zadnych emocji,
            lekarz spojrzal sie na mnie i przestal sie usmiechac, chwila
            milczenia patrzylismy sie na siebie, po kilku sekundach ocknelam sie
            i mówie do niego niech Pan nie mysli ze sie nie ciesze, bo sie bardzo
            ciesze a lekarz na to "to dobrze bo juz mialem powiedziec ze jednak
            sie pomylilem i jest to ciąza pojedyncza zeby sie pani nie
            denerwowala" wyszlam z gabinetu zalana lzami i ze smiechu i ze
            szczescia a kiedy powiedzialam mężowi zlapal mnie w pasie, podniosl
            do gory i tyle razy powiedzial mi ze mnie kocha jak nigdy wczesniejsmile

            Inna sytuacja u lekarza... zabralam meza na USG w 25tyg aby
            dowiedziec sie jaka bedzie plec dzieci... mąż bardzo chcial miec
            syna, a lekarz podczas badania mowi ze dwie dziewczynki, na to moj
            mąż ze skwaszonąminą "no nic pokocham jak swoje" lekarz spojrzal sie
            na mnie jakby naprawde pomyslal ze to nie męża dzieci...
            Kiedy wrocilismy z badania wyszlam z psem na dwor a po powrocie
            zastalam meza placzącego w domu... wiec pytam czy az tak bardzo jest
            zawiedziony ze to nie chlopcy a on na to "nie, właśnie uświadomiłem
            sobie że będę miał dwie księżniczkismile" wzruszyly mnie jego slowa i
            rzeczywiscie dziewczynki sa ksiezniczkami tatusiasmile
            • mamaduo Re: Z cyklu: wpadki 21.08.10, 21:49
              no patrz, a moj jak sie dowiedzial, ze drugi blizniak to chlopak, to odechtnal i
              powiedzial do lekarza: uff to bede zyl, wie pan przy dwoch dziewuchach to
              wiatrowke bym musial kupic, siwe wlosy i zawal jak beda dorastac, a jedna to
              moze dam rade przetrzymac.."
              • marta.krasnik Re: Z cyklu: wpadki 21.08.10, 22:13
                mamaduo napisała:

                > no patrz, a moj jak sie dowiedzial, ze drugi blizniak to chlopak,
                to odechtnal
                > i
                > powiedzial do lekarza: uff to bede zyl, wie pan przy dwoch
                dziewuchach to
                > wiatrowke bym musial kupic, siwe wlosy i zawal jak beda dorastac, a
                jedna to
                > moze dam rade przetrzymac.."
                >
                >

                z ta wiatrowką to lekka przesada hehesmile moj wujek ktory wychowywal
                blizniaczki dwie dziewczynki powiedzial tylko do mojego męża "masz
                chłopie przerąbane lekko mówiąc nic wiecej Ci nie doradze" ale jak
                narazie tatus jest supersmile Jula bez niego nie uśnie, za to Hania
                jakos za bardzo za tatusiem nie przepada, placze mu na rękach nie
                wyobrazam sobie takiego wieczoru gdzie Hania zostanie z tatą bez
                mamysmile słychac by ją było na całym osiedlu a mąż by chyba zwariował
                • kasienka-5 Re: Z cyklu: wpadki 23.08.10, 22:22
                  my tez mielismy fajna przygode u ginekologa. Na pocztaku ciązy powiedziano nam,
                  że jestem w ciązy- to byl 8 tc. Potem miałam usg w okolicach 5 miesiaca. I
                  lekarz pyta męża, czego ma szukac, chłopca czy dziewczynki. to mąż mówi
                  bliźniakow, ale juz po robocie i jednym sie zadowoli na poczatek. Lekarz zaczyna
                  usg i mowi- no prosze to tatus wykrakal, gratuluje, tutaj mamy dwie główki. a
                  mąż- jaja sobie pan doktor ze mnie robi. Ja to płakałam ze smiechu i szczescia
                  rownoczesnie. A maż wylecial z gabinetu i kazdej kobiecie na poczekalnie mowil
                  ze bedzie mial blixniaki. Ja wychodze z gabinetu po chwili a tam babki brawa
                  bija. Do dzis pamietam ta chwile...
                  • kiri77 Re: Z cyklu: wpadki 25.08.10, 14:23
                    A ja opowiem o kochanych siasiadkach.
                    SPotykamy sasiadke, ktora wie ze maly taki maly i chory sie urodzil i sie pyta o
                    jaki duzy(hehehe) no ile juz ma? mi sie nie chcialo tlumaczyc kor bo baba
                    napewno wiedziala ze rok temu sie urodzil i mowie ze 11 mc (wtedy jescze maly
                    nie raczkowal)
                    A ona: o to niedlugo roczek, a juz chodzi?
                    Ja: nie jescze nie
                    ona; A raczkuje pewnie.
                    Ja: nie
                    Ona: ojj to powinnas isc do lekarza z nim
                    Ja: trzeba mu dac wiecej czasu a do lekarzy chodzimy.

                    Zaluje teraz ze nie powiedzialam ze tanczy spiewa podskakuje.Dobrze ze mu biegac
                    nie kazala hehe
                    Och te kochane starsze siasiadki heheh
                    • kiri77 Re: Z cyklu: wpadki 25.08.10, 14:28
                      A przypomnialo mi sie co do plci i usg. Jestesmy na usg 11 tc i liczymy na dziewczynke (u mojego meza same chlopaki Kacper jest 5) kogos dla urozmaicenia chcielismy hehe.
                      Lekarz no tu widze chlopaka.
                      Maz: no bez jaj.
                      Lekarz: Z jajami Prosze pana i siusiakiem, Niestety z tego juz dziewczynki nie da sie zrobic(aqrta maly do nas tak sie ladnie ustawil ze i ja niemialam watpliwosci ze to siusiak)
                      Maz zadzwonil do swoich rodzicow i powiedzial: Bedzie piaty do kolekcji heheh Jeszcze troche i bedzie druzyna pilkarska hehe

                      takze w dalszym ciagu czekamy na dziewczynke w rodziniesmile
    • an_7 Re: Z cyklu: wpadki 26.08.10, 00:52
      Oluś nosi okulary i naszym prowincjonalnym mieście to prawdziwa sensacja.
      Teksty typu "ojej, taki mały, a ma okulary" są na porządku dziennym. Szczególnie
      dzieci patrzą się na Olka jakby zobaczyły UFO. Jeden chłopczyk wpadł przez to na
      słup.

      Olek ma metr wysokości i 18kg wagi. Kiedy jedzie wózkiem, często słyszę tekst
      "O, dzidzia jedzie".

      Z cyklu chrzest: Ksiądz: zróbcie znak krzyża na czole.
      I patrząc na mojego męża, dodaje ze zgorszeniem: Nie sobie, dziecku!
      • aga-mama-tosi Re: Z cyklu: wpadki 26.08.10, 11:51
        Moje miasto może i nie takie małe, ale niektórym na widok takiego
        malucha w okularach też kopara opada. Stały tekst: "nie zdejmuje??"
        Odpowiadam już- owszem, zdejmuje, przed drzemką, do kąpania i
        spania, no i czasm jak co przyciaśniejszą koszulkę zakładamysmile
        A mina dziadka, który trzymał na kolanach niewiele mniejszą od Tosi
        8- mies dziewczynkę-bezcenna. Tosia podeszła i pogłaskała małą po
        nóżce. A ile ma? !6 miesięcy. Ooooo... no widzisz Martynko,
        dziewczynka dwa razy starsza od Ciebie... Martynce było wszystko
        jednosmile
        • szalicja Re: Z cyklu: wpadki 26.08.10, 12:16
          Wiecie co,przypomniała mi się moja wpadka, kościelna.
          Jako, że jestem ateistką i w kościele bywam tylko przy okazji ślubów i pogrzebów, to nie jestem obeznana. W szczególności, jeśli chodzi o chrzciny.
          Mati był chrzczony w 9 miesiącu życia. Jeszcze rehabilitacja, kontrle i inne strachy na porządku dziennym. I pada pytanie księdza - czego byście chcieli dla swoich dzieci? - ja mówię - zdrowia!. Heh, prawidłowa odpowiedź, to - chrztu świętego -. Trochę się zbłaźniłam, ale ktoś kto znał nasze przejścia chyba zrozumiał, że zdrowie dziecka dla nas było ważniejsze niż sakramenty. Heh.
        • an_7 Re: Z cyklu: wpadki 28.08.10, 22:14
          Nasze miasto też nie jest małe, za to prowincjonalne na maksa. Tekst "nie
          zdejmuje?" oczywiście też jest.
          Przypomniało mi się coś jeszcze:
          Mąż był z Małym na spacerze. Oluś płacze, jak tylko skręcamy gdzieś, gdzie on
          nie chce jechać. Mąż skręcił, Mały w ryk. A jakaś troskliwa babina podeszła do
          wózka i dała Olkowi kawałek ciasta.

          Stały tekst z placu zabaw na widok Olka:
          - Ojej, jaki on duży
          - A bo to wcześniak - tłumaczę

    • edyta.irka Re: Z cyklu: wpadki 28.08.10, 01:08
      Pamiętam jak moja mama opowiadała mi scenę z przychodni - jedna matka zajrzała
      do wózka drugiej (wcześniaczka) i skomentowała "o jaka niedożywiona chudzinka",
      na co rezolutna matka wcześniaczka zerknęła do wózka babsztyla i stwierdziła "o
      jaka brzydula"smile

      A co do mnie to jakieś 6 mc. temu wkurzyła mnie lekarka, do której trafiliśmy
      przypadkiem. Wojtuś przywlekł jakiegoś wirusa z przedszkola i mała zaczęła
      pokasływać. Wtedy skończyła już 6 mc. i nie była już karmiona piersią, bo się
      skończyło - najnormalniej w świecie, nie dlatego że ja nie chciałam tylko po
      prostu się skończyło.
      Lekarka nie omieszkała pochrząkać i stwierdziła "no tak nie na piersi, no ale co
      ja będę gadać ... (w domyśle - skoro taka zła i nowoczesna matka, to dziecko z
      jej winy złapało wirusa).
      Wiecie wkurzyłam się bardzo - bo baba nie zastanowiła się dlaczego dziecko nie
      jest na piersi - może matka miała jakieś problemy zdrowotne, może przyjmuje
      jakieś leki, może się skończyła laktacja i już, może musi pracować zawodowo i
      nie miała jak ściągać pokarmu itp. Powodów może być tysiące i nie zawsze są one
      wynikiem złej woli kobiety. Wiecie brak zupełnej refleksji, nie zadała mi nawet
      pytania dlaczego - tylko jak nie karmisz już piersią to jesteś złą i wyrodną
      matką. Zagotowałam się wtedy.
      To była stara lekarka.
      • mariolaosa5 Re: Z cyklu: wpadki 28.08.10, 22:57
        koleżanka mama wcześniaka 26 tc 900gram jej mama spotyka położną
        rejonową w wieku około 50 po półtora tygodniu od porodu jej córki
        położna z tekstem
        -"i co córka z wnusiem już w domku....
        nie będę pisać jaki wykład dostała w odpowiedzi
        następna sytuacja ta sama babcia z wnusiem na szczepieniu młody 7
        miesięcy korygowane niecałe 4 lekarka rejonowa
        -" O a on jeszcze nie siedzi trzeba by z nim do jakiegoś lekarza od
        wcześniaków jechać ....

        a najlepsze jestem z małym na spacerze lato mały bez czapeczki w
        wózku podchodzi starsza sąsiadka
        -" o; a jaki on rudziutki za kim "
        ja "no jak za kim odziedziczył po tacie
        Sąsiadka " no jak przecież on taki mocny wcześniak i zdążył
        odziedziczyć "
        myślałam, że kobietę śmiechem zabije.....
        • joannapa Re: Z cyklu: wpadki 28.08.10, 23:20
          no to jest piękne " no jak przecież on taki mocny wcześniak i
          zdążył odziedziczyć "

          smile
          • kasiulka_s123 Re: Z cyklu: wpadki 29.08.10, 16:26
            Po porodzie jakiś tydzień przyjeżdza pielęgniarka rejonowa. Weszła do pokoju i z oburzeniem "gdzie jest dziecko?"
            Ja w szoku (przecie nie wyrzuciłam) mówię, że w szpitalu. Ta się pyta "Jeszcze nie wróciło?" Więc opowiadam, że wcześniak, że w 27 tyg. urodzony, w szpitalu w Kielcach leży na OION. Poszła se i powiedziała, że jak dziecko wróci, to mam zadzwonić i ona przyjdzie.
            Po czym spotkała mojego piotrka za tydzień w przychodni i się drze "Panie Bugajski, panie Bugajski, ten stanął a ona pyta "to jak, urodziło się to dziecko juz?"
            Zabiło mnie to big_grin
            • kasiulka_s123 Re: Z cyklu: wpadki 29.08.10, 16:48
              Może nie z cyklu "wpadki" a z cyklu "podłość ludzka nie zna granic":
              po porodzie poszłam do pielęgniarek, żeby wypełnić tą karteczkę, co poźniej dają wyprawkę dla dziecka (próbki, broszury itd).
              Pielęgniarka do mnie: "ale przecież urodziłaś w 6 miesiącu to po co Ci to?! Ty liczysz na to, że dziecko przeżyje?"
              Szczęście dla niej, ze nie pamiętam jak wyglądała...
              • mariolaosa5 Re: Z cyklu: wpadki 29.08.10, 21:13
                U mnie była podobna sytuacja rodziłam w innym szpitalu, a maluszka
                przewieźli do innego 50 km dalej dzień po porodzie kiedy wychodziłam
                do domu poszłam do pielęgniarek, że chcę dla maleństwa wyprawkę
                właśnie ten kartonik z ulotkami próbkami itp... a one wryte spojrzały
                na mnie jak na głupią pewnie z myślą po co jej
                -ja do nich "no w końcu się należy mój synek przecież żyje "a ta
                jedna do drugiej
                "no dej już"

                mało tego mówię "że nie dostała metryczki czyli karty urodzenia
                dziecka "tu dopiero się zaczęło okazało się, że położne nie wiedziały
                co wypisać nie muszę chyba dodawać pomiędzy czym był wybór ...
                Teraz jak idę z małym spacerkiem, a że nasze miasto niewielkie mamy
                takie szczęście, że często spotykamy właśnie te "miłe panie" to tak
                się oglądają za nami, że mało jedna na słup nie weszła smile
                • szalicja Re: Z cyklu: wpadki 30.08.10, 09:22
                  Kurka, wiecie co? Niby "cywilizacja", era internetu wszechobecnego i innych
                  dziwów techniki a po prostu ciemnota i durnota ludzka nie zna granic. Ręce i
                  cycki od tego opadają, jak się czyta. A już najgorsze i aż strach, że takie
                  wpadki zdarzają się lekarzom.
                  • aga-mama-tosi Re: Z cyklu: wpadki 30.08.10, 21:01
                    Dokładnie, aż trudno uwierzyć, że niektórzy lekarze nie mają
                    seledynowego pojęcia o problemie wcześniactwa... no ale takie
                    starsze doktórki to pewno na studiach niewiele się o wcześniakach
                    naumiały, przeżywalność skrajnych byla znikoma...
                    My na szczęście spotkaliśmy się z samą życzliwością- i w rejonie i
                    prywatnie. Jak marudzę, że mała- czego pani chce? nadgoni, przeciez
                    ładnie je. Że wolniej się rozwija- spokojnie, dać jej więcej czasu,
                    to skrajny wcześniak, przecież jest pod kontrolą. Czasem ktoś
                    spojrzy podejrzliwie- ale mała... ale ja generalnie myślę, że inni
                    powinni jej zazdrościć siły i w zasadzie nie jest mi przykrosmile
        • edyta.irka Re: Z cyklu: wpadki 30.08.10, 22:24
          Tekst jest boski. Przyznałabym "Złote usta".
          • edyta.irka Re: Z cyklu: wpadki 30.08.10, 22:41
            My generalnie też trafialiśmy na lekarzy wiedzących, kto to wcześniak, ale może
            wynika to z faktu, że starannie ich dobieraliśmy. Jeśli zdarzały się jakieś
            "wpadki", to wtedy gdy trafialiśmy do kogoś z przypadku.
    • tyska74 Re: Z cyklu: wpadki 03.09.10, 23:34
      takiego dola dzisiaj mialam i wyleczylyscie mnie, prawie poplakalam sie ze smiechu czytajac niektore
      "wpadki" dzieki
      • rika_91 Re: Z cyklu: wpadki 07.09.10, 19:43
        Moja mała to hipotrofik ur w 38 tc z wagą 1915 i 46 cm długa. Z uwaga lekarza spotkałam się już po porodzie:
        l: paliła pani w ciąży albo piła? Ile tego było?
        ja: tak. paliłam, piłam i jeszcze od czasu do czasu mąż mi w żyłę amfetaminkę podał, przecież ze względu na ciążę nie moge odmawiać sobie przyjemności...

        wiecie, byłam jeszcze w szoku, młoda, niedoświadczona a oni jeszcze zarzucali mi takie rzeczy i używali słów których nigdy nie znałam.
        Nie było miłe. Często w sklepach ludzie dziwią się że z takim małym dzieckiem a ja wychodzę z domu i rzucają głupie komentarze. Mała 21 sierpnia ważyła 3840 g i mierzyła 53 cm.
    • anio-uek Re: Z cyklu: wpadki 10.09.10, 14:34
      Na Karowej na neonatologii tez sie zdażały takie nadgorliwe co to smoka chciały podawać, masakra. Co więcej byłam świadkiem gdzie lekarka wprowadziła studentów. Nie umyli łap i do dzieci startują. Wydarłam się jak oszalała, awantura była o to. Oni przyszli robić usg maluchom niemytymi łapami (!).
      Co do płci bliźniaków to mam to samo, zawsze pytanie to chłopcy czy dziewczynki. Moi synkowie bujnie obdażeni włosem zawsze wystrzyżeni maszynką na jeża, ubrani w chłopiece ciuchy i zawsze z autami w łapach. Faktycznie mozna mieć wątpliwości.
      Okulary mimo iz mieszkam w stolicy tez zawsze budziły zdziwienie. Jak mieli poniżej roku ciągle mnie pytano czy to prawdziwe czy zabawkowe (!).
      Moi tez nie chodzili długo i różnych komentarzy się nasłuchałam. Najbardziej mi zapadł w pamięć komentarz sąsiadki że no tak to wcześniaki to całkiem normalni nie będą (!). Druga ciągle odkąd skończyli 10ms pytała czemu w wózku ich wożę na nóżkach powinni chodzić. Oni zaczeli chodzic jak mieli 14-15ms.
      "Stały tekst z placu zabaw na widok Olka:
      - Ojej, jaki on duży
      - A bo to wcześniak - tłumaczę"
      I jak pierwszy raz byliśmy u pediatry z chłopcami (około 2800 ważyli) czterolatka przyjżała się śpiącym chłopcom i konspiracyjnym szeptem do mamy powiedziała. Mamusiu to są prawdziwe dzieci czy lalki smile.

      U nas dokładnie tak samo smile.
      • anio-uek Re: Z cyklu: wpadki 10.09.10, 14:36
        anio-uek napisała:

        >
        > "Stały tekst z placu zabaw na widok Olka:
        > - Ojej, jaki on duży
        > - A bo to wcześniak - tłumaczę"
        >
        > U nas dokładnie tak samo smile.

        Tak miało być.
        • aga.n.f Re: Z cyklu: wpadki 10.09.10, 22:22
          Dzisiaj.
          Franek w wózku w pozycji półleżącej, grubaśne skarpety na stópkach.

          Dwóch panów w wieku ok 40 do setki, jakies 1,5 metra od nas, przygląda sie nam.
          - Ooo, jaki pogodny chłopczyk.
          - Oooo, bucików nie ma. Co, mamusie nie kupiła. ti ti ti malutki

          Aaaa nawet nie zareagowałamsmile O poziomie panów świadczy fakt, że jesteśmy na turnusie rehabilitacyjnym, wszystkie dzieci w wózkach, panowie tez uczestnicy turnusu ino dla dorosłych. Wot myślenie im się na kwilę wyłączyło..
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka