Dodaj do ulubionych

Ręce opadają

02.06.05, 09:57
Drogie dziewczyny. Wszystkie mówimy jak bardzo kochamy nasze maleństwa, no i
tak faktycznie jest, ale czy czasami nie macie dosyć i nerwy Wam puszczają?
Ja tak zwykle mam w nocy jak moje dziecko nie może spać i płacze, a ja nie
mam siły go lulać. Po prostu szlak mnie wtedy trafia.U nas przez to w ogóle
sytuacja w domu stała się nerwowa, bo mojemu mężowi też puszczają nerwy i
coraz częściej się kłócimy.Kiedyś to było nie do pomyślenia. Czy Wam też
zdarzają się takie dni?
Obserwuj wątek
    • mamaigora1 Re: Ręce opadają 02.06.05, 09:58
      No jasne... niestety ;-(((((
    • jelvet Re: Ręce opadają 02.06.05, 14:05
      wiesz jak Urodziła sie Gosia i po dwóch miesiącach na Oiomie wyszła w kocu ze
      szpitala wydawało mi sie,ze bede miec sile na wszystko,ze co to dla mnie skoro
      mam moje 2 kg szcześcia przy sobie wtedy przyszła do mnie koleżanka i mowi "jak
      bedziesz miała ochote wyrzucic swoje dziecko przez okno to nie mysl,ze jesteś
      złą matką bo to niestety normalne uczucie" wtedy pomyslałam io niej niezbyt
      ładnie ale po jakimś czasie przyznałam jej racje dziwne natomiast jest to ,ze
      drugie dziecko już mnie tak nie wyprowadzało z równowagi zakładam,ze to nie
      była już dla mnie nowośc ze wiedziałam co mnie czeka smile
      • mamaemmy Re: Ręce opadają 02.06.05, 14:26
        Ale numer-ja mam tak samo,myslałam ze ze mną coś nie tak..Pamiętam jak Emki jeszcze nie było w domu,Tabaluga pisała,że czasem ma ochote potrząsnąć Szymonkiem.Boże,pomyślałam,ja tak nigdy nie pomyślę!!!I co?Nie raz mam ochotę ją potrząsnąć...lub jej nawet mówię,że ją przez okno wyrzuce jak się nie uspokoi.Myślałam,że to nerwica jakaś,bo mąż teraz mnie co chwila wyprowadza z równowagi,mimo,że rzadko jest w domu...Koszmar.Myślę,że teraz mi dopiero nerwy puszczają pomału,nie zdajemy sobie sprawy w trudnych chwilach(dzidzius w szpitalu)ile nas to kosztuje.Kończy mi się opieka nad dzieckiem,do pracy nie wracam,więc chyba z mojej "nerwicy "zrobię pożytek-ZUS czcigodny mi za to zapłacismile))Proszę dziewczyny,napiszcie jak radziłyście sobie w takich chwilach?Co zrobić z takim stresem,nerwami i napadami złości,żeby nie rozwalić sobie...małżeństwa...smile?
        • mamaigora1 Re: Ręce opadają 02.06.05, 14:31
          ja bardzie obawiam się o Igusia - nerwy puszcaja z reguły w domu, a Igus cały
          czas z nami...
          Małżeństwo na razie wychodzi obronna ręką bo u nas pogoda wraca zaraz tego
          samego dnia wink
          • mamaemmy Re: Ręce opadają 02.06.05, 15:06
            mamaigora1 napisała:

            >
            > Małżeństwo na razie wychodzi obronna ręką bo u nas pogoda wraca zaraz tego
            > samego dnia wink

            No u nas JAK NA RAZIE też,mija tak nawet do godziny,ale boję się,że nic nie będzie trwało wiecznie-ile moze wytrzymac facet z taką zrzęda i kłótliwą baba???
      • agunia16 Re: Ręce opadają 02.06.05, 14:30
        Jak lezalam 5 tygodni z rozwarciem w szpitalu a trafilam tam w 30tc i kazdego
        dnia walczylam o zdrowie dla kuby to bylam pewna ze nigdy sie na niego nie
        zdenerwuje.Ale rzeczywistosc jest bardziej brutalna.Mi tez puszczaly nerwy np
        przy kolkach i teraz przy zabkowaniu tym bardziej ze moj maz jest kierowca tira
        i czesto jestem sama.Mialam przez to wyrzuty sumienie ale widze ze nie jestem
        sama.Pozdrawiam
        Mama Kuby
    • monia23 Re: Ręce opadają 02.06.05, 22:06
      O rany, u mnie podobnie. Czasem to też myślałam że wykorkuję, najbardziej
      wkurzało mnie jak kacper prężył się itd. Wtedy gdy już nie mogłam to odkładałam
      go (prężącego się lub wyjącego) do łóżeczka a sama musiałam sobie na boczku
      złapać oddech, policzyć do paru, przypomniec sobie dawne niedobre czasy jak
      maluszek był w inkubatorku, jeszcze raz odetchnąc i wtedy było lepiej. Teraz
      jest jakoś spokój, oby nie zapeszyc. A małżeństwo? Po burzy przychodzi słońce a
      w końcu aż taka maruda nie jestem, najwyżej sprawy łóżkowe cierpią bo padam na
      mordkę i nie mam sił na nic.....;o)))
    • konszacht Re: Ręce opadają 02.06.05, 22:32
      U nas to samo - czasem mam ochotę rozszarpać Małą na strzępy. Wtedy odkładam ją
      do łóżeczka i idę do innego pomieszczenia odliczyć i złapać oddech.
      Przypominają mi się w takich momentach chwile, gdy walczyliśmy o jej życie,
      wracam skruszona, z nowym zapasem sił i cierpliwości. Mój mąż jest marynarzem,
      więc mogę sobie pogadać jedynie do lustra - co doprowadza mnie czasami do
      jeszcze większej nerwicy.
      Pozdrowienia
    • asia_233 Re: Ręce opadają 03.06.05, 08:56
      No to bardzo mi ulżyło, że też macie podobne odczucia. Ja już się martwiłam, że
      coś ze mną nie tak. A co do małżeństwo, niestety cierpi. Mój mąż mówi, że jak
      będzie większy to będzie mniej nerwów,bo może w końc zacznie nam spać no i
      będzie więcej rozumiał, ale czy do tego czasu nie zgłupiejemy?...Pozdrawiam.Pa
    • tabaluga0 Re: Ręce opadają 03.06.05, 09:49
      hahaha, a myslalam ze tylko ja nie daje rady!
      Szymon prawie caly czas nie spi, trzeba sie nim non stop zajmowac. A mnie od
      kilku dni tak boli głowa, ze az mam zawroty, nie mam wtedy ochoty sie z nim
      bawic, chcialabym zeby usnal chociaz na godzinke, chcialabym sie polozyc i
      odpoczac. Tyle razy sie wkurzam i przeklinam ,ale przechodzi mi to jak synek
      usmiecha sie do mnie i wtula.
      A co do meza to juz nie jest tak jak kiedys. Kiedy Szymon lezal w szpialu,
      kiedy kazdy dzien to zaczynalismy od modlitwy o jego zdrowko, kiedy umierał w
      czasie sepsy wtedy czułam jego wsparcie, a teraz nie, mąz nie rozumie ze jestem
      zmeczona, on jest bardziej, bo on pracuje, a ja nie.Nie wstaje w nocy zeby
      nakamic, nie przewija, nie wychodzi na spacerki itd.
      Nasze życie łozkowe to juz historia.
      Ale mam mojego synka i nic wiecej mi nie trzeba. wszystko inne jakos przeżyje.
      • asia_233 Re: Ręce opadają 03.06.05, 09:58
        Wiesz co to mój mąż wstaje w nocy, tzn. dzielimy się nocą na pół.On połowę nocy
        siedzi w drugim pokoju i czasem drzemie jak się da a potem ja.Nasze życie
        łóżkowe przez to też trochę cierpi.A na spacerki też mąż nie chodził, ale teraz
        już czasem tak, ale małego nie karmi, przewinąć przewinie. No cóż zrobić taki
        to już etap w naszym życiu. Pozdrawiam. Pa
        • mamaigora1 A propos Tatusiów... 03.06.05, 10:04
          Jak watek zbacza na temat podziału obowiązków to ja muszę sie pochwalić wink
          Zarówno ja jak i mój mąż robimy przy Igorze wszystko i dzielimy sie obowiązkami
          w miare równo ( w miare, bo jednak jak Igor ma wybór to przytulic woli sie do
          Mamy, a pobawić to woli sie z Tatą, acha i książki to tez Tata czyta najfajniej)
          • asia_233 Re: A propos Tatusiów... 03.06.05, 10:13
            U nas też się jakoś dzielimy,ale jak mnie nie ma to rodzice męża wyręczają go
            często żeby odpoczął i myślę że to stąd fakt że np. nie da mu zupki, danonka da
            ( śmieszne co).Aha i jeszcze jedno w karmieniu zupkami uczestniczy cała rodzina
            bo Alan ich po prostu nie chce.Dziadek coś pokazuje, babcia śpiewa, ja ładuję,
            czyli istny cyrk.Może po prostu dlatego karmienie nie idzie mężowi,ale bardzo,
            bardzo mi pomaga. Bez niego nie wiem co by było. Moja ciocia ma dziecko z
            porażeniem takim kompletnym praktycznie i on do 4,5 roku płakał w nocy, musiała
            go nosić spała po godzinie. Mąż od niej odszedł. To jest dramat, to jest
            dopiero miłość macierzyńska. No ale zboczyłam trochę. Także każda pomoc przy
            dziecku uważam jest na miarę złota. Nie chcę tu swego męża usprawiedliwiać,
            ale..Zresztą same wiecie.Pozdrawiam.Pa
    • konszacht Re: Ręce opadają 03.06.05, 21:30
      Mój mąż kiedy jest w domu też robi wszystko: przewija, karmi, usypia, podaje
      leki w czasie choroby, chodzi na szczepienie, tylko kąpie sporadycznie (nie
      wiem właściwie dlaczego - chyba trzeba będzie to zmienić). Tylko żeby u nas
      było "po równo", to on kiedy przujeżdża do domu na 3 miesiące to musiałby robić
      wszystko, a ja musiałabym mieć urlop.....
      • mamaemmy Re: Ręce opadają 03.06.05, 23:08
        Ależ Wam zazdroszcze!Mojego wiecznie nie ma,ma taką praca..Co z tego ,że dobrze płatną,jak ciągle jesteśmy same.A jak jest to na dzien ,dwa..Albo po północy a rano wstaje-no to jak ma mi coś pomóc.I tak próbuje w weekend nadrobić i zajmuje się nia,często nieporadnie, o czym możecie poczytać na ...moim blogusmile
        • tiya Re: Ręce opadają 04.06.05, 12:09
          Dziewczyny, no to wszystkie normalne jesteśmy, a nie jakieś wyrodne matki smile. A
          Ja sobie to uświadomilam w momencie, kiedy moja koleżanka, ktorą uwazałam za
          wcielenie wszelkiej cierpliwości przyznala, że czasem puszczają jej nerwy.
          Ja potrafię i zakląć szpetnie i wrzasnąć na mlodą też. No i nie raz jej
          obiecalam, ze wywalę przez okno smile. Teraz wszyscy wychodzimy ze skóry, Natka
          zrobila się okropna, probuje nasza cierpliwość, wymusza, histeryzuje, w dodatku
          wylażą jej trzonowce.Jak się wkurzy gryzie i rzuca się na podloge, trzeba
          pilnować, zeby sobie krzywdy nie zrobila. Krzyż panski w domu mamy. Potrafi
          ryczeć ze 2 godziny, aż do ochrypnięcia. Przez godzine jeszcze mi starcza
          cierpliwości, ale potem już nie sad
          No i ja też jestem furiatka, więc atmosferka zrobila nam się nerwowa. Mąż na
          szczęście bardziej opanowany, bo bysmy się pozabijali. Ale też tylko czlowiek,
          więc czasem poprzerzucamy się uprzejmościami smile.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka