ap77
17.02.08, 12:19
Dziewczyny!
Dzis w nocy przezylismy koszmar. Otoz Jacus ok 22. musial miec zmieniana
pieluszke, slodko juz sobie spal, byl po jedzeniu (ale nie odbekniety, bo
usnal w trakcie jedzenia). Wyjelismy go z lozeczka no i zabieramy sie za ta
pieluche,a maly (na spiocha) jak nie wygnie sie do tylu, jak by go ktos
paralizatorem dotknal,czerwony na buzi, ciezko oddycha, rece mu trzepocza!!!
Wygladalo to strasznie, zamarlismy...Szybko wzielismy go do pionu, ale dalej
byl sztywny jak struna-wygiety (taka stójka) i potwornie (POTWORNIE!) plakal,
jak zarzynany, jak z horroru.
Uspokoil sie na tych rekach po chwili,jakby ten "skurcz" puscil.
Oczywiscie pojechalismy na pogotowie, ale pediatra nic nie stwierdzila.
Neurologa w wekkand ze swieca szukac, do szpitala nie chcemy sie klasc. Od
jutra zaczne dzialac, bo dzis tez ciezko gdzies sie dostac i zrobic EEG). W
razie powtorki mamy go nagrac na kasete i pokazac neurologowi. To ma w sumie sens.
I teraz mam pytanie, czy przytrafio Wam sie cos podobnego?
Nas postraszyli padaczka!!! i innymi okropienstwami. Maz mowi, z emoze to
refluks (moze meczy go odbijanie, podchodzi do gardla drazni,ale nie ulewa,
wiem, z tego forum, ze tak moze byc).
Teraz sobie przypomnailam, ze mial juz takie dwa "ataki" w tygodniu, ale na
mniejsza skale. Przestraszyl sie wtedy mojej mamy. Teraz w nocy, dotknelam go
zimna reka... Ale czy moze byc az taka reakcja???
Co ciekawe wczoraj rano bylismy u neurologa i niby wszystko ok.
On przez caly dzien lubi sie prezyc, jak lezy w lezaczku, jak jest na rekach w
pozycji fasolki,ale to inny typ prezenia jest. No i nie jets to juz kolkowe.
Temperatury nie mial, mocz ok (robilam w tygodniu posiew, bo czekamy na
cystografie), kupki robi czasem z trudem, ale codziennie.
Moze cos wam przyjdzie do glowy, bo juz sama nie wiem...
Moze to zachlysniecie bylo???? Ale oddychal caly czas w miare normalnie.
Martwie sie strasznie, boje sie go zostawic w szpitalu na obserwacji, znowu
klucie itp.