agao0972
30.01.09, 23:26
Dzis byłam z Grzesiem w kliniece w której się urodził, w celu
podania szczepionki synagis. Ciekawa jestem jakie macie wspomnienia
z pobytu waszych pociech w szpitalu. Chodzi mi konkretnie jak
odebrałyście personel, tzn. lekrzy neonatologów i położne. Bo ja
bardzo dobrze. Czy w szpitalach, w których dochodziły do siebie
Wasze maleństwa było tyle samo ciepła i wsparcia co w moim?
Podejście położnych i lekarzy było niesamowite. Przez niespełna 2
miesiące które spędziłam w klinice nigdy, ani jednego dnia nie
poczułam się źle traktowana. Zawsze panie położne wykazywały
zrozumienie, witały ciepłym słowem. Gdy zostawiałm swoje maleństwo
na noc, wiedziałam, że jest w dobrych rękach. Sam sposób , jak
ciepło panie położne zwracały się do tych naszych mikrusów był
wielkim wsparciem.
Jak już pisałam na początku spędziłam dziś kilka godzin w kliniece.
Było nas dziesięć matek z wcześniakami. Wielkim zaskoczeniem było
dla mnie zachowanie pań położnych(Chociaż niekoniecznie
zaskoczeniem). Ile ich było dziś na dyżurze, tyle pszyszło się z
nami przywitać, zapytać się co słychać, zobaczyć jak urosły nasze
pociechy. To było naprawdę miłe. A dodam, że jestem ze Szczecina.