Dodaj do ulubionych

Lewacka "Komuna Otwock"

19.02.08, 20:36
Jeden diabeł wie, jakimi drogami chadza dziennikarska świadomość i
wiedza, żeby nie powiedzieć mentalność. „Linia Otwocka” z 22.02.2008
na swoich stronach kulturalnych uraczyła nas tekstem P.
Skoczka „Recepta na szczęście”. Tekst reklamuje „Komunę Otwock” pod
wodzą niejakiego Grzegorza Laszuka i sztukę teatralną „Mill/Maslow”,
którą rzeczona „Komuna” ma raczyć nie tylko otwocką publiczność.
Jako stały czytelnik LO pokładam nadzieję w tym, że młody wiek
redaktora P. Skoczka sprawia, iż nie wie On, co reklamuje, bo nie
przypuszczam, żeby dzielił lewacko-anarchistyczno-liberalne poglądy
niejakiego G. Laszuka.
„…Generalnie jesteśmy za zdrowym rozsądkiem, czyli za
anarchizmem. Jak najmniej podatków, jak najmniej państwa.”
„…KO (Komuna Otwock) prezentuje się jako mało anarchistyczna wobec
anarchistów i bardzo anarchistyczna wobec zwolenników LPR i innych
niepragmatycznych palantów z krzyżem, swastyką i orłem w tle.”
Powyższe cytaty pochodzą z wywiadu (pt. „Komuno, trwaj”), jaki
został zamieszczony w „Gazecie Otwockiej” w marcu 2004. Z G.
Laszukiem rozmowę przeprowadził P. Cmiel. Bezczelność
redakcji „Gazety Otwockiej”, która zamieściła ten wywiad
przekroczyła wszelką miarę. Nie dość, że reklamowała tym wywiadem
jakąś lewacką szumowinę, to zrobiła to jeszcze za pieniądze
mieszkańców, w większości katolików i Polaków, bo z ich podatków
tzw. redaktorzy otrzymywali wynagrodzenia. Moja reakcja na ten tekst
u władz miasta i w redakcji „Gazety Otwockiej” pozostała bez echa.
Redakcyjna hołota mogła pluć na mieszkańców bezkarnie.
Lewak G. Laszuk to osobnik twórczy – twórczy inaczej i w 2005 r.
zaprojektował na koszulce napis: „Kaczyński ma małego fiutka”.
Koszulki były do nabycia poprzez Internet
(wydawnictwo.magazynsztuki.pl/product_info.php/products_id/133
). Tą twu-órczością protestował przeciw zakazowi paradowania
pederastów po Warszawie. Zakaz wydał L. Kaczyński, ówczesny
prezydent Warszawy.
„Komuna Otwock” jest finansowana przez Instytut A. Mickiewicza,
który „wspiera” polską kulturę w kraju i poza jego granicami. Np.
akcją plakatową wspiera mniejszości narodowe (zwłaszcza żydowską)
lub – tu pojawiają się poważne wątpliwości - neguje tym samym prawa
większości. Instytut A. Mickiewicza jest z kolei finansowany przez
Min. Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Jak się, więc ma owa koszulka
niejakiego G. Laszuka do tego dziedzictwa? Dręczony tą wątpliwością
złożyłem zapytanie do Min. M. Ujazdowskiego, kolegi partyjnego L.
Kaczyńskiego. Minister jakoś nie mógł się dopatrzyć, że resort
kultury finansuje liberalne lewactwo, które opluwa jego kumpla z tej
samej partii, w dodatku już na urzędzie prezydenta Polski. Swoją
drogą nie ma szczęścia ten nasz prezydencki urząd, obecny na nim
urzędnik państwowy lepszy jest od swego poprzednika jedynie w tym,
że występuje trzeźwy na uroczystościach w Polsce i za granicą.
Wypada jeszcze coś dodać na temat tytułu samej sztuki „Mill/Maslow”.
Mill, to Jon Stuart Mill, Brytyjczyk, jeden z twórców współczesnego
liberalizmu w XIX w. Maslow Abraham, Żyd, psycholog z USA, XX w.
Jego tzw. teoria hierarchii potrzeb wspiera liberalną ideologię.
Co złego jest w liberalizmie, może zapytać ktoś, kto wiedzę o nim
czerpie z dzisiejszych polskojęzycznych mediów?
Liberalny kapitalizm ma swój początek w Oświeceniu, ale poważne
efekty gospodarcze „osiągnął” w XIX w.: ,,Ubodzy żyli jakieś sześć
razy gorzej w 1850 r. niż za czasów Henryka VII”(panował w Anglii w
XV w.) – Ch. Hollis ,,Dwa narody”. Podobnie było we wszystkich
krajach Europy.
,,Praca czyni wolnym”– tego hasła nie wymyślono w hitlerowskich
Niemczech. Wyrażało ono poglądy brytyjskich (Wlk. Brtania to kolebka
liberalnego kapitalizmu) teoretyków liberalizmu gospodarczego
przełomu XVIII i XIX wieku, takich jak A. Smith, J. Bentham, T.
Malthus czy D. Hume, a także J.S. Mill. Wtedy tę ,,wolność”
zapewniano tzw. ,,niepożądanym klasom”- brytyjskiej biedocie i
Hindusom z podbitych Indii, a dzisiaj?… A dzisiaj 7 milionom Polaków
żyjącym na ustawowej granicy ubóstwa (tj. 9,9 zł/dzień/osobę) i 23
milionom żyjącym już poniżej tej granicy - dane GUS-u z 2005 r.
Człowiek inteligentny, czyli myślący i uczciwy, dobrze żeby i
katolik, bo rozumie wtedy wartość ludzkiej jednostki, który ma
ambicje dziennikarskie i próbuje pisać o współczesnym świecie
powinien również umieć dostrzec różnice i podobieństwa między
liberalizmem, a komunizmem. W jednym i drugim systemie całkowita
władza należy do niewielkiej grupy ludzi, w komunizmie do partyjnego
aparatu, a w liberalizmie do oligarchii finansowej. W jednym i w
drugim systemie władza zapewnia sobie monopol informacyjny i pilnuje
wolności słowa. W komunizmie była to milicyjna pała, w liberalizmie
o wiele tańsza i skuteczniejsza pała medialna - media należą do
władzy kapitału. A zatem i wybory tu i tam odbywają się po myśli
władzy. Przy czym komunizm miał tę przewagę nad liberalizmem, że
dążył do rozwoju gospodarczego, choć jego genetyczne uwarunkowania z
góry ten rozwój ograniczały.
My, Polacy nie obaliliśmy komunizmu, zmieniły się tylko granice
obozu i hasła, a my w rzeczywistości wpadliśmy w jeszcze większe
szambo. Piewcy liberalizmu oczywiście mogą krzyczeć, że to nie
liberalizm, bo czysty liberalizm to...itd. Tak samo mówili
komuniści: komunizm tak, wypaczenia nie. Zarówno jeden i drugi
system były inspirowane judaizmem, religią najbardziej
szowinistyczną i rasistowską z wszystkich istniejących.
Tak więc, twu-órca G. Laszuk chce nam wciskać ohydną, niszczącą
jednostkę, państwo i ludzką kulturę lewacko-liberalną propagandę. W
dodatku to my swoimi podatkami finansujemy podobnych szubrawców i
ich ideologie.
Trawestując tytuł z „Gazety Otwockiej” chcę zawołać: „Komuno,
zdychaj”. A do redaktora P. Skoczka apeluję o większą wnikliwość w
kwestiach szeroko pojętej kultury.


Dariusz Kosiur

Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka