pierwsza jazda...

29.03.05, 19:19
i mam dosc...na dzien dobry pan instruktor kazal mi wyjechac z parkingu
tylem, no ok zrobilam.. a pozniej bylo coraz gorzej to za szybko, to za
wolno... normalnie czulam sie jak idiotka... tym bardziej ze jezdzilam
samochodem juz wczesniej duzo wiekszym od L i jakos nigdy nie mialam
problemow... nie chce juz miec tego prawa jazdy... skoro jestem taka
beznadziejna... ehh nie mam slow... to zle tamto gorzej... ehh
    • Gość: Andzia Re: pierwsza jazda... IP: *.ec.pl 29.03.05, 21:02
      Niepotrzebnie się dołujesz...;-) Zapewne instruktor wie co robi, skoro uważa,
      że coś robisz źle to tak jest. On jest bardziej doświadczony od Ciebie!! bo
      przecież w końcu jest instruktorem,prawda? A te kilka razy czy kilkanaście za
      kierownicą nie nauczyło Cię zapewne wszystkich nieprzewidzianych sytuacji....To
      chyba oczywiste, że instruktor będzie zwracał Ci uwagę, bo przecież kierowcą
      póki co nie jesteś...Jesli to Ci nie odpowiada, to po prostu zmień instruktora.
      Jedno jest pewne - jeżeli ten obecny wyżywa się na Tobie to nie jest normalne,
      on powinien być opanowany i spokojnie wytłumaczyć "co z czym się je".
      Powodzenia!
    • Gość: Andzia Re: pierwsza jazda... IP: *.ec.pl 29.03.05, 21:02
      Niepotrzebnie się dołujesz...;-) Zapewne instruktor wie co robi, skoro uważa,
      że coś robisz źle to tak jest. On jest bardziej doświadczony od Ciebie!! bo
      przecież w końcu jest instruktorem,prawda? A te kilka razy czy kilkanaście za
      kierownicą nie nauczyło Cię zapewne wszystkich nieprzewidzianych sytuacji....To
      chyba oczywiste, że instruktor będzie zwracał Ci uwagę, bo przecież kierowcą
      póki co nie jesteś...Jesli to Ci nie odpowiada, to po prostu zmień instruktora.
      Jedno jest pewne - jeżeli ten obecny wyżywa się na Tobie to nie jest normalne,
      on powinien być opanowany i spokojnie wytłumaczyć "co z czym się je".
      Powodzenia!
      • marti_ka82 Re: pierwsza jazda... 29.03.05, 21:12
        wczesniej zanim poszlam na kurs jezdzilam z kims kto ma prawo jazdy juz ponad
        10 lat i byl bardzo zadowolony... ani razu mi auto nie zgaslo ani nic...a tu co
        ja puszczam sprzeglo a one jest w podlodze... moze i ma doswiadczenie w
        jezdzie... ale nie ma podejscia do czlowieka... albo tylko do kobiet... i
        dziwnym trafem na ograniczeniu do 40 kazal mi jechac wiecej tak zebym 4
        musiala wrzucic... zreszta jak po 25 minutach ktos doprawadza mnie do placzu to
        znaczy, ze naprawde nie ze mna jest cos nie tak tylko z nim... bo jestem silna
        psychicznie, duzo przezylam... a jezdzic moge i bez prawa jazdy i tak nie bede
        mieszkala w tym beznadziejnym kraju... gdzie kazdy chce byc ponad kazdym...
        • Gość: Aśka Re: pierwsza jazda... IP: *.aster.pl 30.03.05, 17:06
          Jeśli masz taką możliwość,zmień szybko instruktora!!Z doświadczenia wiem,że
          podejście instruktora do kursanta ma bardzo duży wpływ na to,jak cały kurs
          przebiega włącznie z zapałem i chęciami,by nauczyć się jeździć jak
          najlepiej.Jeśli instruktor jest cierpliwy i wyrozumiały,aż miło chodzi się na
          jazdy,miło się jeździ jeśli można sobie przy okazji w aucie pogadać,a nie tylko
          słyszeć reprymendy!Tak więc głowa do góry,jeśli w Twoim ośrodku jest taka
          możliwośc(a wszedzie wg mnie powinna byc!) zmień instruktora!!
          pozdrawiam
          • marti_ka82 Re: pierwsza jazda... 30.03.05, 19:11
            zmienilam, poniewaz tak jak ty uwazam ze instruktor powinnien byc autorytetem
            do ktorego chce sie dazyc, ze powinnien mobilizowac a nie zniechecac do
            jazdy... wiadomo ze popelniam bledy ale chyba po to chodze na kurs by sie
            czegos nauczyc, a nie zniechecic... a jesli ktos ma podejscie do czlowieka i
            nie krzyczy non stop tylko delikatnie wskazuje bledy tlumaczac dlaczego tak sie
            zdarzylo i co nalezy zmienic to jazda jest przyjemnoscia a prawo jazdy dalej
            celem... :) dziekuje asiu :)
            • marti_ka82 a dzis... 31.03.05, 22:19
              jezdzilam z kobieta :) było super :) powiedziala mi, że dobrze mi idzie wiec
              jutro jedziemy w bardziej skomplikowane miejsca :) koniec z jezdzeniem po
              knurowie, ruszam jutro na gliwice :) super :) zmiana sie oplacala...a z tym
              panem z ktorym jezdzilam wczesniej nikt nie chce miec jazd, ciekawe czemu ;)
              widocznie sie nie nadaje :) moja nowa instruktorka potrafi tlumaczyc, dodaje
              otuchy i wystarczylo, że mówiła zrób to dla mnie, nie zawiedz mnie a ambicja
              kazała mi robic wszystko tak jak nalezy bysmy obie byly zadowolone :) no i ja
              jestem :)
              • Gość: Aśka Re: a dzis... IP: *.aster.pl 02.04.05, 14:09
                :) i bardzo dobrze zrobiłas:)szerokiej drogi więc życzę:)
    • Gość: Aga Re: pierwsza jazda... IP: *.teonet / *.internetdsl.tpnet.pl 09.04.05, 20:02
      U mnie było tak, ze instruktor był także bardzo nieprzyjemny, krzyczał na mnie,
      jak głupia przepraszałam. Pod koniec 4 godziny(!) jazdy powiedział że powinnam
      dokupić u niego 10 jazd to wtedy się nauczę jeździć. Ja zrozumiałam o co chodzi
      i powiedziałam że oczywiście że wykupię, mimo iż nie miałam wykupować u niego
      żadnych jazd. Do końca kursu był bardzo miły, ale ja już wiedziałam jaki jest.
      Przed samym egzaminem wykupiłam jazdy gdzieś indziej. Wniosek: chciał żebym
      myslala że nic nie umiem, bo gdybym myślała że umiem to bym nie kupiła u niego
      dodatkowych jazd. Rozumiem jakby powiedział to pod koniec kursu, a nie na samym
      początku!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja