Dodaj do ulubionych

przechadzali się egzaminatorzy z wielkimi brzucham

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.06, 11:59
moto.onet.pl/1368847,2217,artykul.html
Obserwuj wątek
    • Gość: pawel Re: przechadzali się egzaminatorzy z wielkimi brz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.06, 13:30
      a moze Dyrektor WORD w slad za ministrem Radkiem Sikorskim powinien odchudzic
      egzaminatorow ;)
      • enclave Re: przechadzali się egzaminatorzy z wielkimi brz 31.10.06, 17:44
        zapomnieli dodac ze srednia wieku wynosi 55 lat a kazdy z egzaminatorów ma
        ubytek włosów na glowie :]
    • pontus_euxinus Re: przechadzali się egzaminatorzy z wielkimi brz 01.11.06, 11:10
      Gość portalu: niezle napisał(a):

      > moto.onet.pl/1368847,2217,artykul.html

      bezsensowny artykul i bicie piany.
      jak mozna kogos uczyc jazdy w ekstremalnych warunkach, kiedy sam nie umie
      dobrze ruszac. /wydaje mi sie ze to lobby "szkol bezpiecznej jazdy" - ktore to
      ucza, o! zgrozo, szybkiej jazdy i w niektorzy polscy kierowcy moga to zle
      zroumiec/

      PAMIETAJCIE: kurs NAUKI JAZDY to podstawowe wiadomosci dot. "przemieszczasnia
      sie" pojazdami. NAUKA JAZDY trwa cale zycie...
      • watashi79 Re: przechadzali się egzaminatorzy z wielkimi brz 01.11.06, 15:58
        pontus_euxinus napisał:

        > bezsensowny artykul i bicie piany.
        > jak mozna kogos uczyc jazdy w ekstremalnych warunkach, kiedy sam nie umie
        > dobrze ruszac.
        [...]
        > PAMIETAJCIE: kurs NAUKI JAZDY to podstawowe wiadomosci dot. "przemieszczasnia
        > sie" pojazdami. NAUKA JAZDY trwa cale zycie...

        Nauka owszem, trwa całe życie. Tylko że głupota i/lub brak umiejętności mogą to
        życie skrócić. Mimo wszystko uważam, że poświęcenie np. dwóch godzin na jakieś
        ekstremalne rzeczy byłoby dobrym pomysłem. Może nie nauczą wiele, ale chociaż
        wpoją pokorę. Jest to zdecydowanie co innego niż przeczytanie w książce
        "hamowanie na śliskiej nawierzchni może skończyć się utratą panowania nad
        pojazdem". Taki kierowca po odebraniu prawka, nie byłby zaskoczony faktem, że
        wpadł w poślizg, byłby w stanie przewidzieć tego konsekwencje, bo już je widział
        na własne oczy. A nawet po tych dwóch godzinach byłby w stanie choćby minimalnie
        zareagować zgodnie z zasadami.

        Fakt, na niektórych nie działają nawet zdjęcia z policyjnych spotów... Ale gdyby
        sami byli w centrum podobnych wydarzeń, mogłoby się to zmienić.
        • pontus_euxinus Re: przechadzali się egzaminatorzy z wielkimi brz 01.11.06, 19:06
          watashi79 napisał:

          > Tylko że głupota i/lub brak umiejętności mogą to
          > życie skrócić.

          Glupoty nie oduczysz.
          Umiejetnosci, mozna poprawic jesli masz juz pewne doswiadczenie, jesli sam
          doswiadczas "sil i praw fizyki" w aucie.

          > Mimo wszystko uważam, że poświęcenie np. dwóch godzin na jakieś
          > ekstremalne rzeczy byłoby dobrym pomysłem.

          Kto za to zaplaci?
          • watashi79 Re: przechadzali się egzaminatorzy z wielkimi brz 01.11.06, 19:42
            pontus_euxinus napisał:

            > watashi79 napisał:
            >
            > > Tylko że głupota i/lub brak umiejętności mogą to
            > > życie skrócić.
            >
            > Glupoty nie oduczysz.
            > Umiejetnosci, mozna poprawic jesli masz juz pewne doswiadczenie, jesli sam
            > doswiadczas "sil i praw fizyki" w aucie.

            Nie zamierzam oduczać głupoty, tylko rozbudzić wyobraźnię. Jeśli ktoś podchodzi
            do egzaminu, to z reguły ma już jakieś (niewielkie) pojęcie o prowadzeniu auta.
            Nie ma jednak pojęcia jak się auto zachowa w sytuacji ekstremalnej, bo nie ma to
            wiele wspólnego z tym co dzieje się normalnie, a takich rzeczy na kursach nie
            ma. Pewnie, jestem w stanie sobie wyobrazić co by się stało. Tylko czy wyobrażam
            sobie prawidłowo? A może zrobiłbym rzecz najgłupszą z możliwych? To by się
            właśnie okazało w praktyce.

            Lepiej jest to sprawdzić w kontrolowanych warunkach, niż potem wymyślać w ciągu
            jednej sekundy. Tym bardziej, że nie wszystko da się przewidzieć, choćby plamę
            oleju w ciemnościach.

            > > Mimo wszystko uważam, że poświęcenie np. dwóch godzin na jakieś
            > > ekstremalne rzeczy byłoby dobrym pomysłem.
            >
            > Kto za to zaplaci?

            Uznam to za pytanie retoryczne.
            • Gość: skrzyp poślizgi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.06, 20:33
              Największą krzywdę młodym kierowcom można uczynić przekonując ich o
              możliwościach wyjścia z poślizgu w warunkach rzeczywistych na drodze.
              Jest to skazanie na śmierć dodatkowo ok 1000 osób rocznie za ich własne
              pieniądze.

              Powinien istnieć system sprawnej lokalizacji i usuwania wszelkich plam oleju i
              innych zagrożeń w ruchu drogowym a nie szkolenie kilku młodych przy
              niedouczonej chociażby reszcie kierujących.
              pozdr

          • Gość: Phil Re: Do pontus.. IP: 199.67.203.* 02.11.06, 16:50
            Jako moderator chyba za często włączasz się w dyskusje. W dodatku Twoje rady są
            nierzadko wątpliwe. Nie potrafisz przyznać się do błędu, rugasz innych forsując
            swoje "jedynie słuszne" teorie. Życzę nieco więcej obiektywizmu.
            • pontus_euxinus Re: Do pontus.. 02.11.06, 19:51
              Gość portalu: Phil napisał(a):

              > rugasz innych forsując
              > swoje "jedynie słuszne" teorie.

              Dziekuje za zyczenia, przyjmuje do wiadomosci.

              PS: nie "jedynie sluszne" a jedynie moje zdanie. mozesz sie z nim zgodzic,
              mozesz napisac swoj poglad.
        • Gość: Ząb Trzonowy Re: przechadzali się egzaminatorzy z wielkimi brz IP: *.76.classcom.pl 04.11.06, 18:01
          > Mimo wszystko uważam, że poświęcenie np. dwóch godzin na jakieś
          > ekstremalne rzeczy byłoby dobrym pomysłem.
          No dobrze, ale na jakie ekstremalne rzeczy? Kiedy dziecko wybiega Ci pod koła za
          piłką, albo jedziesz po lodzie, albo na drodze jakiś kolo wyprzedza Cię na
          trzeciego? Przecież sytuacji ekstremalnych są miliony. Co dadzą Ci te dwie
          godziny (albo i dwadzieścia)? Absolutnie nic.
          Pokorę albo się ma albo nie. To nic nie da.

          • watashi79 Re: przechadzali się egzaminatorzy z wielkimi brz 04.11.06, 19:17
            Gość portalu: Ząb Trzonowy napisał(a):

            > > Mimo wszystko uważam, że poświęcenie np. dwóch godzin na jakieś
            > > ekstremalne rzeczy byłoby dobrym pomysłem.
            > No dobrze, ale na jakie ekstremalne rzeczy? Kiedy dziecko wybiega Ci pod
            > koła z a
            > piłką, albo jedziesz po lodzie, albo na drodze jakiś kolo wyprzedza Cię na
            > trzeciego? Przecież sytuacji ekstremalnych są miliony. Co dadzą Ci te dwie
            > godziny (albo i dwadzieścia)? Absolutnie nic.

            Nieprawda. Idąc tym tropem można zapytać
    • magda0777 Re: przechadzali się egzaminatorzy z wielkimi brz 03.11.06, 22:30
      Już się kiedyś wypowiadałam na ten temat, i jestem za kilkoma godzinami
      ekstremalnej jazdy. Z ksiązki nie da się nauczyć wychodzenia z poślizgu. Jestem
      bardzo ostrożnym kierowcą, ale jak mi koła straciły przyczepność, bo zaczął
      padać deszcz, to wpadłam w panikę. Nie miałam pojęcia, czy hamować, czy dodać
      gazu, w która stronę kręcić kierownicą. Dodam tylko, że nie jestem szpanerem na
      drodze, jechałam ok. 20 - 30 km/h, bo zaczęłam hamować przed zakrętem.
      Pontus, po dwudziestukilku godzinach, każdy umie ruszać...
      • pontus_euxinus Re: przechadzali się egzaminatorzy z wielkimi brz 04.11.06, 23:58
        magda0777 napisała:

        > Pontus, po dwudziestukilku godzinach, każdy umie ruszać...

        Nie kazdy.

        Kazda jazda w ekstremalnych warunkach, niesie jedno niebezpieczenstwo.
        Kierowca, ktory potrenuje, pocwiczy i poczuje, ze auto mozna wyprowadzic z
        poslizgu poczuje sie BEZPIECZNIEJSZY i co zrobi? docisnie gazu (bo przeciez
        opanuje auto). A niestety prawa fizyki sa bezlitosne.

        Jezdze 12 lat, nikt nie uczyl mnie jazdy w ekstremalnych warunkach (mam na
        mysli, snieg, zamarzajacy deszcz itp.) Te kilkanascie lat temu niewielu myslalo
        o zimowych oponach, o ABS i innych pie..ch... ZYJE, nie mam zadnej kolizji
        na koncie i zadna nauka jazdy w ekstremalnych warunkach nie byla potrzebna
        wystarczylo jedynie POKORA dla swoich umiejetnosci i zdjecie nogi z gazu,
        wczesniejsze hamowanie, glownie silnikiem, przewidywanie. Nigdy tez nie wpadlem
        w poslisg - (ostatnio czytalem ksiazke, w ktorej padlo stwierdzenie, za pojazd
        SAM nie wpada w poslizg. To kierowca przekracza granice przyczepnosci kol (zbyt
        szybko jedzie, hamuje na zakrecie, a fizka dokancza dzielo).

        Owszem, jesli ktos chce byc Hołowczycem? OK! Super zabawa! Tylko nie drogach
        publicznych.

        PS: Nie pamietam gdzie o tym czytalem. Jesli dobrze pamietam to rzecz dziala
        sie we Francji w szkole bezpiecznej jazdy. Obowiazkowym "cwiczeniem" byla
        wirówka obrazujaca dachowanie auta. Podobno kazdy kto przeszedl to cwiczenie
        wnioskowal 2 sprawy: zawsze bede zapinal pasy i jeżdże wolniej, bo drugi raz
        nie chce tego doswiadczyc.
        • watashi79 Re: przechadzali się egzaminatorzy z wielkimi brz 05.11.06, 00:35
          pontus_euxinus napisał:

          > Kazda jazda w ekstremalnych warunkach, niesie jedno niebezpieczenstwo.
          > Kierowca, ktory potrenuje, pocwiczy i poczuje, ze auto mozna wyprowadzic z
          > poslizgu poczuje sie BEZPIECZNIEJSZY i co zrobi? docisnie gazu (bo przeciez
          > opanuje auto). A niestety prawa fizyki sa bezlitosne.

          To co napisałeś jest wprost sprzeczne z przykładem odnośnie wirówki.
          Najwyraźniej ludzie się czegoś uczą, nieprawdaż?

          Czy przepisy dotyczące jazdy pod wpływem alkoholu mają spowodować, aby kierowcy
          pod wpływem jeździli wolniej? Chyba niekoniecznie, a tak można by to porównać do
          "większej pewności" kierowcy po kursie jazdy "ekstremalnej", bo wiadomo przecież
          że nie można powodować zagrożenia na drodze.

          Psychol za kółkiem pozostanie psycholem, a kierowca będzie nadal świadomy swoich
          ograniczeń. W kilku przypadkach, rozszerzony kurs może jednak uratować życie,
          zdrowie lub choćby samochód od kasacji.

          > Owszem, jesli ktos chce byc Hołowczycem? OK! Super zabawa! Tylko nie drogach
          > publicznych.

          A ktoś tu wspominał o chęci zostania Hołowczycem? Teraz to już raczej Kubicą :]
          • pontus_euxinus Re: przechadzali się egzaminatorzy z wielkimi brz 05.11.06, 12:43
            watashi79 napisał:

            > To co napisałeś jest wprost sprzeczne z przykładem odnośnie wirówki.
            > Najwyraźniej ludzie się czegoś uczą, nieprawdaż?

            uwazam, ze nie. w ofercie szkol "jazdy bezpiecznej" nie ma czegos takiego jak
            wspomniana wirowka. Potrenowac poslizgi owszem fajna sprawa - sam sie uczylem -
            i kto ma ochote potrenowac niech to zrobi. Natomiast uwazam, ze na podstawowym
            kursie nie ma na to czasu, a osoba calkiem zielona w kierowaniu pojazdem nie
            jest w stanie zrozumiec takich zagadnien jak poslizg, nad-, podsterownosc. Na
            takim kursie mozna - i dobra szkola robi to - tlumaczy teoretycznie i zacheca
            do dalszej edukacji.
            Uwazam tez, ze szkolenia takie nie powinny byc OBOWIAZKOWE, jak probują
            przeforsowac projekt "szkoly jazdy bezpiecznej", bo co jesli ktos do konca nie
            nadaje sie na kierowce? ma oddac prawo jazdy? zrezygnowac z jazdy?

            Jazda w esktrmalnych warunkach (wg. mnie) to jazda po sniegu, lodzie, w
            padajacym deszczu czy sniezycy. Nie potrzeba wielu zabiegow, dodatkowych
            kosztow by to cwiczyc. Wystarczy zapisac sie na kurs ZIMĄ! a tymczasem zima to
            dla auto szkol martwy czas. Czemu?

            > "większej pewności" kierowcy po kursie jazdy "ekstremalnej", bo wiadomo
            przecież, że nie można powodować zagrożenia na drodze.

            nie mozna i o tym sie mowi. jest lod, snieg, mokra nawierzchnia - jedz wolniej,
            uwazniej, przygotuj auto do zimy, a nic Ci nie bedzie.

            >
            > Psychol za kółkiem pozostanie psycholem, a kierowca będzie nadal świadomy
            swoich ograniczeń.

            zatem, skoro czujesz potrzebe: zapisz sie na kurs "jazdy bezpiecznej".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka