Dodaj do ulubionych

Wybór OSK

IP: *.wro.vectranet.pl 01.06.07, 22:26
na co zwraccie uwagę wybierając ośrodek? ceną raczej nie można sie sugerować
bo zapewne za niską ceną idzie w parze niska rzetelność, więc na co?
Obserwuj wątek
    • Gość: Józef K. Re: Wybór OSK IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.07, 23:25
      Gość portalu: gość napisał(a):

      > na co zwraccie uwagę wybierając ośrodek? ceną raczej nie można sie sugerować
      > bo zapewne za niską ceną idzie w parze niska rzetelność, więc na co?

      Wiesz co, nie wydaje mi się. Myślę, że te niskie ceny lecą kosztem pracowników,
      i tutaj wszystko od pracownika zależy, czy mu się chce jeszcze starać, jeśli
      pracuje po kilkanaście godzin i niewiele z tego ma, a też go na pewno
      sprawdzają i ma listę zdawalności. Najlepiej zerknąć na listę ośrodków w danym
      mieście, poszperać na stronkiach i wybrać się do kilku ośrodków, zapytać, gdzie
      mają plac, czy jest wzorcowy i oświetlony, a najlepiej samemu zweryfikować i
      nade wszystko powypytywać kursantów, którzy już jeżdżą, jaki jest dany
      instruktor, bo to podstawa. Teorię i tak trzeba wkuć samemu, 487 pytań, dla
      tych bardziej ambitnych kodeks i podręcznik kierowcy. Ważne, czy instruktor
      potrafi uczyć i czy Ci pasuje, każdy ma jakieś swoje kryteria doboru takiego
      instruktora. Zapytaj też, co się wlicza w cenę kursu, czy materiały są w
      cenie, badanie raczej nigdy nie jest, ale wygodnie, jak taki lekarz jest już w
      ośrodku, nie trzeba się samemu bujać po przychodniach, zwłaszcza, jak ktoś nie
      lubi:/. Zapytaj, tylko bezpośrednio w ośrodku, bo przez telefon Ci nie
      powiedzą, czy można zdać wewnętrzny nie kończąc teorii i równocześnie zacząć
      jazdy i czy wydadzą Ci wcześniej zaświadczenie o ukończeniu szkolenia, żebyś
      mógł kończyć kurs, mając już termin egzaminu, wtedy wydasz mniej kasy na
      doszkalające. Chyba, że jesteś uczciwy, wtedy nie pytaj, bo to niezgodne z
      prawem. Te materiały aż tak ważne nie są, bo one w sumie kosztują najmniej z
      tej całej imprezy, ale zawsze coś. Pytaj też o zniżki, tak z kwestii
      ekonomicznych. Ale podstawa to instruktor i czy dobry, czy dyspozycyjny i ilu
      ich jest w danym ośrodku, bo jak jest jeden, to na stówę dyspozycyjny nie
      będzie. Unikaj molochów, ale też nie łap się na jednoosobowe szkółki. Kilku
      instruktorów. Z doświadczenia mogę Ci powiedzieć, że w mniejszych szkołach
      bardziej się z kursantem liczą, bo im bardziej zależy. Lepiej wybrać ośrodek
      blisko WORDa, bo od początku jeździsz po trasach i nie tracisz czasu na
      dojazdy, to zawsze jest 30 godzin po trasach, a nie 1/3 tego, co byś mógł
      wyjeździć. Plac też mogliby mieć blisko, żeby nie trzeba było dojeżdżać.
      Zapytaj kursantów, czy uczą manewrów na sposób, czy na wyczucie. No i to tyle,
      co mi przyszło do głowy podczas analizy własnych błędów w wyborze osk, a także
      własnych trafnych decyzji.
      • no-comments Re: Wybór OSK 02.06.07, 00:25
        Gość portalu: Józef K. napisał(a):

        Z doświadczenia mogę Ci powiedzieć, że w mniejszych szkołach
        > bardziej się z kursantem liczą, bo im bardziej zależy.

        AAAAA z moich (nie tak małych doświadczeń) wynika coś zupełnie odwrotnego -
        wszystko zależy po prostu od instruktorów - przy wyborze OSK - to jest właśnie
        kryterium tego, czy potem będziesz zadowolona/ny czy nie - nawet w malych
        ośrodkach mogą znaleźc sie instruktorzy (i nie jest to takie rzadkie), którym
        się już nie chce i którzy będą mieli gdzieś szkolenie kursantów traktując ich ja
        zło konieczne;

        "* Tradycja ośrodka - na pewno ośrodki szkolące od wielu lat mają większe
        doświadczenie i zapewniają lepsze przygotowanie do egzaminu."

        Z tym też bym uważała - niektóre OSK w ten sposób chcą przyciagnąc kursantów -
        szumnymi hasłami w rodzaju "nasza kadra wywodzi się z najstarszego w Polsce
        związku motorowego" a w rezultacie może się np okazać, że tylko podszywają się
        pod czyjeś tradycje i dokonania. Tak samo z przymrużeniem oka traktuj
        zapewnienia w rodzaju "u nas najwyższa zdawalność" - wierutna bzdura z tą
        zdawalnością (może nie w każdym przypadku - nie będę generalizować, ale bardzo
        często to po prostu sowa i nic więcej).

        Do tego, co już mądrze napisali wyżej dodam (albo podkreślę) - pytaj kursantów
        (choćby tych napotkanych przy wyjściu z OSK czy po skończonej jeździe) o
        - skracanie godzin praktycznych (niby 10 minut z każdej jazdy to mało ale po
        przeliczeniu to urwanych az 5 godzin z Twoich 30!!),
        - załatwianie spraw po drodze,
        - sposoby na uczenie łuku (zdarzają się jeszcze tacy instruktorzy, którzy
        wmawiaja kursantom, że mają prawo sobie obniżać lusterka na łuku na placu
        manewrowym albo uczą tylko z patrzeniem w lusterka, bez tylnej szyby - bo tak
        łatwiej)
        - stosunek do kursanta - jeśli czujesz, że nie jesteś mocna/ mocny psychicznie
        raczej daruj sobie instruktora o wybuchowym temperamencie - tacy też potrafia
        nuczyć ale nie kazdego; jeśli lubisz emocje, nie przeraża Cię gorący temperament
        instruktora to raczej nei decyduj się na takiego, który wydaje się być rozlazły
        i zbyt spokojny
        - wypytaj o wszystko (czasem diabeł tkwi w szczegółach;) - czy np instruktor nie
        ma w zwyczaju do końca kursu przytrzymywać kursantom sprzęgła, zmieniac za nich
        biegi, ciągle im wszystko mówić co mają robić nie pozwalając na samodzielne
        podejmowanie decyzji (wtedy ncizego się nie nauczysz, a już napewno nie
        samodzielności za kólkiem) i w drugą stronę - daruj sobie instruktra, który nie
        lubi strzępić języka i któremu wydaje się naturalne, że powinnaś wszystko
        wiedzieć (moje prywatne zdanie jest takie, że instruktor powinien nauczyć nie
        tylko jak poslugiwać się sprzęgłem cy biegami, ale dosłownie wszystkiego - jak
        oceniać odległość, jak kontrolować sytuacje na drodze, jak i gdzie obserwować
        drogę itp- pewne rzeczy nie dla każdego kursanta muszą być oczywiste),
        - no i fajnie, żeby instruktor był miły w obyciu - jeśli instruktor potrafi
        kursanta odstresować, zagadać rozmową tak, że zniweluje napięcie, potrafi i
        chwalić i ganić nie wywołując w kursancie niechęci do prowadzenia auta - to to
        jest wielka zaleta i takiego instruktra Ci życzę:-)

        Dodam jeszcze, że byłabym ostrożna co do opinii na forum (jakimkolwiek forum) -
        czasem są one przesadzone, instruktorzy też te fora odwiedzają a nigdy nie wiesz
        czy o dany OSK zachwala kursant czy pracownik ośrodka, tak jak nie mozesz mieć
        pewności czy o innym ośrodku źle sie wypowiadają rozczarowani kursanci czy moze
        to działąnia konkurencji - myślę, że rozmowy twarzą w twarzą (zwłaszcza jak
        złapiesz kursanta zaraz po jeżdzie:D) będą bardziej obiektywne.
        Pozdrawiam
        • Gość: gość Re: Wybór OSK IP: *.wro.vectranet.pl 02.06.07, 19:49
          hm, dużo tych niepewnych do sprawdzenia;) ale z doświadczenia moich znajomych
          wiem że często jest tak jak piszesz, skracanie czasu, załatwianie prywaty,
          uczenie na małpę i wiele wiele innych, trafimy na takich i później albo nam się
          nie chce już tego zmieniać albo boimy się o tym mówić albo jesteśmy nieświadomi
          że mogłoby być inaczej-lepiej. Płacimy za profesjonalizm( w domyśle tak powinno
          być)a spotykamy się z arogancją i niechlujstwem ... cóż chory kraj, a gdzie
          weryfikacja, gdzie nadzór nad osobami które kształcą nowych adeptów!
          Pzdr
      • Gość: gość Re: Wybór OSK IP: *.wro.vectranet.pl 02.06.07, 19:43
        dzięki za wyczerpującą odpowiedź:) wprawdzie zgadzam się że mniejsze firmy z
        reguły są lepsze choć nie do końca, wiesz w ostatnim czasie szkół nauki jazdy
        jak grzybów po deszczu;) a ja własnie zastanawiam się jak zweryfikować
        umiejętności instruktora który ma mi przekazać niezbędną wiedzę i któremu będzie
        się chciało nauczyć mnie a nie odwalić pańszczyznę za którą mu płacą;) no i czy
        on sam jest dokształcony bo z tym też różnie bywa;)
        ale jeszcze raz dzięki:)
    • linia.frontu Re: Wybór OSK 01.06.07, 23:33
      I czy mają takie autka, jak na examie i pytaj też o ilość drzwi, to wbrew
      pozorom nie są wcale takie głupie sprawy:). Przydaje się przy łuku.
      Rzetelnie wybieraj, nie ad hoc, nie bliżej domu. Potem się będziesz bujał Bóg
      wie ile z tym całym prawkiem.
    • instruktor15 Re: Wybór OSK 01.06.07, 23:34
      Jaką szkołę wybrać

      Gdzie się uczyć?

      To czego się na nim nauczysz będzie decydowało o tym jakim będziesz kierowcą.
      Dobra szkoła nauki jazdy powinna nie tylko uczyć umiejętności które są
      sprawdzane na egzaminie, ale przede wszystkim umiejętność przepisowego i
      bezpiecznego zachowania się na drodze. Na kursie wykładowcy powinni zwracać
      uwagę na to aby uczniowie dobrze zrozumieli przepisy. Dzięki temu w przyszłości
      unikniesz wielu niebezpiecznych sytuacji na drodze spowodowanych nieznajomością
      kodeksu drogowego. Oto kilka praktycznych porad które pomogą ci podjąć dobrą
      decyzję.

      DOWIEDZ SIĘ JAKIE SZKOŁY ZNAJDUJĄ SIĘ W TWOIM MIEŚCIE LUB OKOLICY.

      Polecam bazę ośrodków szkoleniowych na www.prawojazdy.com.pl.
      Poczytaj opinie na forum, również forum.gazeta.pl. Nie idź do pierwszego
      napotkanego ośrodka, gdyż nie zawsze szkoła znajdująca się najbliżej twojego
      domu lub przy twojej szkole jest najlepsza. Jakie ośrodki są w twoim mieście lub
      okolicy możesz sprawdzić w internecie, książce telefonicznej lub panoramie firm.
      Można także zadzwonić na informację.

      ODWIEDŹ KILKA OŚRODKÓW SZKOLENIOWYCH.

      Zanim zdecydujesz się na jakąś ofertę najpierw zadzwoń do kilku ośrodków i
      dowiedz się szczegółów. Najlepiej jednak zrobisz gdy osobiście odwiedzisz kilka
      szkół. Wtedy możesz dowiedzieć się nie tylko szczegółów dotyczących szkolenia,
      ale i warunków w których się ono odbywa.

      ZWRÓĆ SZCZEGÓLNĄ UWAGĘ NA:

      * Warunki szkolenia - wykłady prowadzone w małej, dusznej latem a zimnej zimą
      sali wykładowej na pewno nie są przyjemne.
      * Ilość instruktorów - sprawdź czy będziesz miał możliwość zmiany instruktora
      jeśli zajdzie taka potrzeba. Dobra szkoła powinna współpracować z kilkoma
      instruktorami.
      * Samochody na których odbywają się jazdy - ośrodek powinien dysponować takimi
      samochodami na jakich odbywają się egzaminy.
      * Tradycja ośrodka - na pewno ośrodki szkolące od wielu lat mają większe
      doświadczenie i zapewniają lepsze przygotowanie do egzaminu.
      * Pomoce dydaktyczne - dowiedz się z jakich pomocy dydaktycznych korzysta się na
      wykładach. Dobre pomoce powinny obrazować przepisy w jak najbardziej przystępnej
      formie. Na rynku dostępnych jest wiele takich pomocy. Są to: programy
      komputerowe, makiety lub plansze.
      * Cena i forma płatności - sprawdź co wchodzi w cenę kursu oraz jak można
      uregulować należność. Czy można płacić w formie ratalnej i czy raty są
      oprocentowane.

      POROZMAWIAJ ZE ZNAJOMYMI, POCZYTAJ OPINIE NA FORUM.

      Dobrze jest też zapytać znajomych, którzy niedawno zdawali egzamin. Dowiedz się
      jakie wrażenie zrobił na nich ośrodek w którym się uczyli. Zapytaj czy
      wykładowcy rzeczywiście uczyli, czy tylko dawali testy do wykucia. Dowiedz się
      też czy ośrodek rzeczywiście zapewniał to czym się reklamował. Prawie wszystkie
      ośrodki reklamują się że w szkoleniu wykorzystują komputery upewnij się czy
      posiadają państwowy program egzaminacyjny , czy tylko stary program sprzedawany
      z gazetą. Najlepiej aby ośrodek prowadził zajęcia w postaci prezentacji
      multimedialnej. Jest niewiele takich ośrodków z powodu wysokiej ceny takiego
      programu, nie daj się nabrać na wykłady z magnetowidu, są to najczęściej stare
      filmy które niewiele pokazują. Zajęcia musi prowadzić wykładowca. Jeżeli mimo
      obietnic że ośrodek jest bogato wyposażony wykładowca dysponuje tylko kredą i
      tablicą zrezygnuj z takiego kursu.


      PAMIĘTAJ: Nie zawsze niższa cena kursu w rezultacie jest niższą ceną za
      uzyskanie prawa jazdy.
      Niedbale przygotowany kursant płaci za dodatkowe jazdy lub za kolejne niezdane
      egzaminy.

      NIE DAJ SIĘ OSZUKAĆ!

      Wiele ośrodków stosuje wiele nieetycznych sztuczek by przyciągnąć ludzi.
      Pamiętaj, że ministerstwo stawia pewne wymagania dotyczące szkolenia. Każdy
      ośrodek ma obowiązek minimum przeprowadzić 30 godzin wykładów(30x45min) i 30
      godzin jazd (dla kategorii B). Każda jazda powinna trwać 60 min. Niektóre
      ośrodki reklamują się, że w cenie kursu są 3 jazdy gratis, czyli w sumie 33
      jazdy. Niestety wszystkie jazdy trwają wtedy po 50 min. W rezultacie uczeń mniej
      czasu spędza na drodze niż w czasie 30 godzinnych jazd.
      Pamiętaj dobre ośrodki szkolenia nic nie ukrywają najczęściej pozwalają
      przekonać się jak wyglądają zajęcia zanim zdecydujesz się zapisać na kurs.
      Jeżeli już wpłacasz pieniądze nie wpłacaj całej sumy jeżeli okaże się że np.
      instruktor z którym masz jeździć zupełnie ci nie odpowiada a ośrodek nie ma
      innego, zawsze możesz zrezygnować z kursu.
      W takim wypadku poproś o wydanie wtórnika "karty przeprowadzonych zajęć" i
      możesz dokończyć kurs w innym ośrodku.
      • linia.frontu Re: Wybór OSK 01.06.07, 23:43
        Super, sama bym tego lepiej nie napisała. Podpytaj jeszcze o punktualność
        instruktora i o to, czy załatwia prywatne sprawy podczas jazd, mnóstwo ludzi o
        tym pisze i niepotrzebnie się wścieka, można tego uniknąć. A i przekonaj się
        właśnie, jak wyglądają zajęcia, bo potem będziesz dziobać kodeks po nocach:).
        Idę wkuwać:).
      • Gość: gość Re: Wybór OSK do instruktor 15 IP: *.wro.vectranet.pl 02.06.07, 19:54
        dzięki za rady, na pewno skorzystam, i mam nadzieję że innym też otworzy to oczy
        na niektóre sprawy, w końcu trzeba wierzyć że są i porządne ośrodki nie
        koniecznie nastawione tylko na zysk ale którym zależy również na dobrej opinii i
        przymgotowaniu przyszłych kierowców, w końcu kiedyś spotkają się z nami na
        drodze:) niestety niektórzy o tym zapominają że kurs prawa jazdy to nie jest
        kurs szydełkowania;)
        Pozdr
        • no-comments Re: Wybór OSK do instruktor 15 02.06.07, 20:01
          Gość portalu: gość napisał(a):

          > dzięki za rady, na pewno skorzystam, i mam nadzieję że innym też otworzy to ocz
          > y
          > na niektóre sprawy, w końcu trzeba wierzyć że są i porządne ośrodki nie
          > koniecznie nastawione tylko na zysk ale którym zależy również na dobrej opinii
          > i
          > przymgotowaniu przyszłych kierowców, w końcu kiedyś spotkają się z nami na
          > drodze:) niestety niektórzy o tym zapominają że kurs prawa jazdy to nie jest
          > kurs szydełkowania;)
          > Pozdr

          Heh dokładnie, jakoś instruktorzy czasem zapominają, że olewając sobie szkolenie
          kursantów sami siebie narażają w pewien sposób - przecież będą jeździli tymi
          samymi drogami, po tym samym mieście co niedoszkoleni przez nich kursanci:)
          Gościu - wiem, że wybór OSK nie jest łatwy, ale prawdą jest, że nawewt jesli źle
          trafisz to ZAWSZE MOżESZ OSK ZMIENIC W KAżDEJ CHWILI!! Jeśli bedziesz czul, że
          instruktorzy nie wywiązują się ze swoich obowiązków albo po prostu nie spełniają
          Twoich oczekiwań - zasze możesz zabrać dokumenty, pieniądze i przenieśćsie do
          innego OSK - i korzystaj z tego prawa. I prawdą jest, że choć zdarzają się
          niedoszkoleni albo zmęczeni swoja pracą instruktorzy, to są też na całe
          szczęście tacy którzy naprawdę to lubią i traktują kursantów z szacunkiem :-)))
          Pozdrawiam
        • linia.frontu Re: Wybór OSK do instruktor 15 03.06.07, 06:07
          Gość portalu: gość napisał(a):

          niestety niektórzy o tym zapominają że kurs prawa jazdy to nie jest
          > kurs szydełkowania;)

          Niestety bardzo często są to kursanci:/.
    • Gość: janek Re: Wybór OSK IP: *.asta-net.com.pl 02.06.07, 13:46
      Ja byłem w Pile na obozie szkolą super i mają dobrą kadre i połaczenie
      wypoczynku z szkoleniem skontaktuj się www.obozmotoryzacyjny.boo.pl
    • Gość: ja Mały apel. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.06.07, 21:05
      Każdy kij ma dwa końce. Ten drugi koniec mam okazję obserwować - a jest nim
      kursant. Kursant, który myśli tylko o tym, jak ominąć teorię, bo nudna,
      kursant, który myśli tylko o tym, jak by tu szybciej skończyć kurs (czyt.
      koniecznie szybciej, niekoniecznie zaś rzetelniej), kursant, który usiłuje
      negocjować liczbę błędów na egzaminie wewnętrznym teoretycznym, kursant, który
      inwestuje tylko w testy, bo po co mu kodeks, efektem czego przychodzi na jazdę
      nieprzygotowany. Kursant ma możliwość zmiany instruktora, instruktor natomiast
      niekoniecznie ma możliwość zmiany kursanta, przygotowuje więc przyszłego
      kierowcę, tłumacząc rzeczy, które powinny być opanowane i oczywiste, praca z
      takim kursantem jest trudniejsza i wymaga wiecej czasu, ponieważ trzeba mu
      wyjaśniać sprawy podstawowe.

      Wymagamy od ośrodka, ale wymagajmy też od siebie. Jak ktoś trafnie spostrzegł:
      prawo jazdy to nie kurs szydełkowania.
      • Gość: xxx Re: Mały apel. IP: *.wro.vectranet.pl 04.06.07, 22:36
        fakt, po części się zgodzę, ale to Instruktor może nie wydać zaświadczenia
        jeżeli uważa że osoba jest nieprzygotowana wystarczająco do egzaminu a tym samym
        samodzielnej jazdy, i nie powinnien negocjować przy egzaminie, albo się jest
        przygotowanym albo nie, a dopóki nie zdobędzie wiedzy teoretycznej nie powinnien
        rozpocząc jazd- to byłoby mobilizujące;) Ale masz rację szukamy winnych -
        instruktor, egzaminator bo nie potrafimy przyznać się do tego że to my
        nawaliliśmy;) samo życie:)
        • Gość: ja Re: Mały apel. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.07, 00:21
          Gość portalu: xxx napisał(a):

          > fakt, po części się zgodzę,

          Ja również zgodzę się po części.

          > ale to Instruktor może nie wydać zaświadczenia jeżeli uważa że osoba jest
          nieprzygotowana wystarczająco do egzaminu a tym samym samodzielnej jazdy,

          To prawda, osoba przeprowadzająca egzaminy wewnętrzne, czy to teoretyczne, czy
          praktyczne, musi mieć po temu rzetelną podstawę w postaci przeświadczenia o
          wiedzy kursanta ("Warunkiem przeprowadzenia części praktycznej egzaminu
          wewnętrznego, jest uzyskanie pozytywnego wyniku z części teoretycznej. (...)
          Zakres części teoretycznej egzaminu, ilość pytań egzaminacyjnych, ich tematyka,
          sposób oceny egzaminu teoretycznego oraz czas jego przeprowadzenia jest zgodny
          z zasadami przeprowadzania egzaminu teoretycznego na egzaminie państwowym na
          prawo jazdy."). Jednak przeświadczenie to zostaje ograniczone przez 487 jawnych
          pytań, które można obkuć w dwa wieczory metodą 3z, a których znajomość, choćby
          tylko na pamięć, uprawnia do rozpoczęcia jazd. Efektem tego warunkiem
          dopuszczenia kursanta do jazd nie jest już przeświadczenie, lecz statystyka.
          Rozwiazaniem byłby egzamin z rzeczywistej znajomości przepisów, złożony z
          niejawnych pytań, bądź jakakolwiek inna forma rzeczywistej weryfikacji
          znajomości przepisów, czy to ustna, czy pisemna. Kursant uczący się tylko i
          wyłacznie z testów, nie jest w stanie wywnioskować wystarczająco dużo. Stąd
          wielu z kursantów jest niedostatecznie przygotowana do jazd.

          > i nie powinnien negocjować przy egzaminie,

          Nie tylko nie powinien, nie ma w zasadzie takiej możliwości, liczba dwóch
          dopuszczalnych błędów jest niezmienna i to nie instruktorzy, lecz kursanci
          próbują doprowadzić do negocjacji, stąd używam sformułowania: "usiłuje".

          > albo się jest przygotowanym albo nie, a dopóki nie zdobędzie wiedzy
          teoretycznej nie powinnien rozpocząc jazd- to byłoby mobilizujące;)

          Zgadzam się, z pewnością wpłynęłoby też na jakość jazdy, instruktor nie
          musiałby wyjaśniać, czym różni się skrzyżowanie równorzędne, od skrzyżowania z
          pierwszeństwem przejazdu, czym rózni się wyprzedzanie, od omijania, czy
          wymijania, z którego pasa zawracamy na rondzie etc., mógłby skoncentrować się
          na analizie konkretnych i dyskusyjnych sytuacji, oraz wyjaśnianiu błedów nie
          wynikłych z nieznajomości podstawowych zagadnień.

          Egzamin wewnętrzny praktyczny jest możliwością, jest wręcz koniecznością
          weryfikacji umiejętności kursanta, jego przygotowania do egzaminu państwowego i
          do samodzielnego uczestnictwa w ruchu drogowym. Tutaj instruktor ma możliwość
          stwierdzenia, że kursant potrzebuje większej ilości godzin, co często, choć nie
          zawsze, jest wynikiem kwestii omawianych wyżej, bądż braku predyspozycji, czy
          problemów z przyswajaniem zasad. W opinii kursanta jest to jednak wyłudzanie
          pieniędzy, nie zaś chęć przygotowania delikwenta do samodzielnej jazdy.
          Sytuacja patowa.

          W moich kontaktach z innymi kursantami gros refleksji opiera się na dyskusji
          nie o tym, "jak się przygotować", lecz "jak ominąć", stąd na tyle ponure
          wnioski.
          • Gość: bezimienna Re: Mały apel. IP: 80.54.170.* 05.06.07, 17:27
            Gość portalu: ja napisał(a):

            > zawsze, jest wynikiem kwestii omawianych wyżej, bądż braku predyspozycji, czy
            > problemów z przyswajaniem zasad. W opinii kursanta jest to jednak wyłudzanie
            > pieniędzy, nie zaś chęć przygotowania delikwenta do samodzielnej jazdy.
            > Sytuacja patowa.
            >
            > W moich kontaktach z innymi kursantami gros refleksji opiera się na dyskusji
            > nie o tym, "jak się przygotować", lecz "jak ominąć", stąd na tyle ponure
            > wnioski.

            Zgadzam sie calkowicie, ale niestety egzaminy wewnętrzne nigdy nie będą tak
            traktowane - głównie dlatego, że wielu kursantó jeszcze po prostu nie dorosło do
            kursu na prawo jazdy (zaraz mnie wszyscy zlinczują, ale moim zdaniem powinno się
            trochę podnieść granicę wieku odktóej można robić kurs - byłoby to trochę
            niesprawiedliwe dla tych, którzy pomimo młodego wieku rozsądnie podchodzą do
            całej tematyle ale niestety obawiam się, że stanowią mniejszość). Wielu
            kursantów przychodzących na kurs ma typowo roszczeniową postawę - naucz mnie,
            wytłumacz ale nie potrafią dać nic od siebie (nikt im przepisów młotkiem do
            głowy nie włoży), wymagają przygotowania ich nie do prowadzenia auta ale do
            zdania egzaminu - stąd te wszystkie oburzenia - po co tyle aut na egzaminie
            rózżnych, dlaczego nie można jechac na tym samym aucie, na którym się szkoliło,
            po co mam się uczyć parkowania prostopadłego tyłem - przecież tego nie ma na
            egzaminie, albo są oburzeni, że mieli do wykonaia równoległe tyłem a przecież
            instruktor obiecał, że tego na egzaminie nie będzie:/
            Teoretycznie ośrodki mogłyby upoierać się przy uczeniu nie tylko manewrów
            egzaminacyjnych, jeździć z kursantami po różnych trasach a nie egzaminacyjnych,
            nie wydawaćzaświadczen dopóki kursanci naprawdę nei będą przygotowani, ale....
            powiedzmy sobie szczerze, że wtedy stracili by klientów. Mentalność wielu
            kursantow działa w ten sposób, że będą woleli iść do OSK gdzie dostaną
            zaświadczenie jeszce przed wyjeżdzeniem wszystkich godzin, będą jeździli tylko
            po trasach egzaminacyjnych i parkować tylko w ulubionych przez egzaminatora
            miejscach - nic dziwnego, że ośrodki często sie temu podporządkowują ("nasz
            klient nasz Pan":/) - efekt - błędne koło i chyba niewiele sie w tej kwestii zmieni.

            Co mnie jednak zastanawia i denerwuje wręcz to kiedy zdarza się, że ktoś
            (kursant) chciałby się naucyzć czegoś POZA wymaganiami egzaminu to instruktorzy
            są zdziwieni. Kiedy poprosiłąm jednego instruktora o zmianę trochę tras, którymi
            jeździmy na takie, których nie znam - usłyszalam, ze dzięki temu będzie mi
            łatwiej zdać egzamin bo będę już te trasy znała (jak miałabym np wrócić z salonu
            swoim nowym samochodem jesli mieszkam poza trasami egzaminacyjnymi a jeździć
            umiem tylko wokół WORDu - nie zapytałam), drugiego instruktora prosiłam o
            nauczenie mnie parkowania rónolełego - usłyszałam, że nie ma potrzeby bo on mi
            gwatrantuje, że tego na egzaminie nie będzie (jak mam zaparkować w takim razie
            przed swoim dodmem gdzie mam możliwość zaparkowania tylko równolegle - też nie
            zapytałam). Zaznaczam, że obu tych instruktorów bardzo cenię dlatego tym
            bardziej mnie dziwi ich podejście - za to przestaje dziwić roszczeniowe
            podejście kursantów. Szkoda, że te luki w nauczaniu i pójście na łatwiznę przez
            kursantów i i nstruktorów może czasem kosztować kogoś nie tylko oblany egzamin
            ale i życie.
            Pozdr
            • Gość: anula Re: Mały apel. IP: *.wro.vectranet.pl 05.06.07, 22:17
              mądre słowa, nie odniosę się do całości bo zbyt długi byłby wywód;) ale zgadzam
              się część osób po prostu nie dorosło do tego by zostać kierowcą;) by zdawać tak
              powazny egzamin- nie traktują tego jako części przedwstępnej przed samodzielną
              jazdą, kiedy to już nie będzie osoby z boku która mogłaby pomóc, czy podjąć
              dezyzję, uczą się jeździć wokół wordu a prawo jazdy dostają bez ograniczeń;)
              (może warto byłoby to zmienić? np, przez 1 rok taki kursant mógłby samodzielnie
              poruszać się tylko w tym rejonie w którym odbywały się jazdy?;) hahaha, żart ale
              nie całkiem bezpodstawny;) Niektórzy zrzucają winę najpierw na OSK (owszem są i
              tragiczne), instruktorów (zdarzją się kompletnie nieprzygotowani) wreszcie
              egzaminatorów którzy ich oblewają (za kursantów najeżdżają na pachołek,
              wyjeżdżają za linię czy naruszają poważnie przepisy;) - ale to nic to tylko
              takie głupoty a ten wredny - egzaminator się czepia), a może warto byłoby się
              zastanowić w końcu nie wszyscy muszą być kierowcami;) tak jak nie wszyscy będą
              solistami, gwiazdami parkietu...;) z tą małą różnicą, że tam nikomu krzywdy nie
              zrobimy;) a jednak nie podejmujemy tych wyzwań skoro się nie nadajemy;)
            • Gość: ja Re: Mały apel. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.07, 23:10
              Gość portalu: bezimienna napisał(a):

              > Wielu kursantów przychodzących na kurs ma typowo roszczeniową postawę - naucz
              mnie, wytłumacz ale nie potrafią dać nic od siebie (nikt im przepisów młotkiem
              do głowy nie włoży)

              Nic dodać, nic ująć. OSK to, OSK tamto: "A w innym OSK, to na egzaminie
              teoretycznym dają ściągać!" (i pozwalają wyjeżdżać na drogę ludziom, którzy nie
              mają pojęcia o przepisach); "A w innym OSK to odwożą kursantów do domu!"
              (marnując czas przeznaczony na naukę); "A w innym OSK wydają wcześniej
              zaświadczenia!" (łamiąc tym samym prawo); "A w innym OSK...

              > Mentalność wielu kursantow działa w ten sposób, że będą woleli iść do OSK
              gdzie dostaną zaświadczenie jeszce przed wyjeżdzeniem wszystkich godzin, będą
              jeździli tylko po trasach egzaminacyjnych i parkować tylko w ulubionych przez
              egzaminatora miejscach - nic dziwnego, że ośrodki często sie temu
              podporządkowują

              Należę do szczęśliwców, którzy trafili na instruktora jeżdżącego po różnych
              trasach i nie ograniczającego swojej nauki do jednej dzielnicy (niestety nie
              zawsze egzaminacyjnej...), jednak było to wynikiem mojego podejścia do sprawy.
              Większość kursantów reprezentuje zgoła odmienne podejście.

              > Co mnie jednak zastanawia i denerwuje wręcz to kiedy zdarza się, że ktoś
              (kursant) chciałby się naucyzć czegoś POZA wymaganiami egzaminu to instruktorzy
              są zdziwieni.

              Jest to wynikiem tego, że nie wszystkiego można się nauczyć na kursie,
              większość ośrodków uczy pod kątem egzaminu, ponieważ tego się od nich wymaga.
              Wszelkie "ponadprogramowe" jazdy w obliczu krótkiego czasu, w jakim przychodzi
              instruktorowi przekazać podstawy, wiążą się z potrzebą większej ilości godzin,
              tożsamą z "wyłudzaniem pieniędzy". Myślę, iż gdybyś mając już prawko w
              kieszeni, poprosiła o kilka dodatkowych jazd po innych trasach, instruktor
              przystałby na to bez problemu. Na kursie uczymy się prowadzić samochód,
              jeżdzić - po kursie, we własnym autku; nauka taka jest procesem czasochłonnym i
              wymagającym doświadczenia, które zdobyć możemy jedynie poprzez praktykę.
              Podczas 30 godzin instruktor zmuszony jest walczyć bardzo ograniczonym limitem
              czasu (program studiów przewiduje większą ilość godzin na dany przedmiot, a
              jego opanowanie rzedko wiąże się z tak ogromną odpowiedzialnością) i, w wielu
              przypadkach - niewiedzą kursanta, stąd realizacja minimum założeń czyniących z
              kursanta Kierowcę.


              > Zaznaczam, że obu tych instruktorów bardzo cenię dlatego tym
              bardziej mnie dziwi ich podejście - za to przestaje dziwić roszczeniowe
              podejście kursantów.

              Mnie natomiast cały czas zadziwia, zwłaszcza, że wkład pracy ze strony kursanta
              jest dla niego korzystny i skraca proces nauki.
              • Gość: bezimienna Re: Mały apel. IP: 80.54.170.* 06.06.07, 17:13
                Gość portalu: ja napisał(a):

                Na kursie uczymy się prowadzić samochód,
                > jeżdzić - po kursie, we własnym autku; nauka taka jest procesem czasochłonnym
                i wymagającym doświadczenia, które zdobyć możemy jedynie poprzez praktykę.
                > Podczas 30 godzin instruktor zmuszony jest walczyć bardzo ograniczonym limitem
                > czasu (program studiów przewiduje większą ilość godzin na dany przedmiot, a
                > jego opanowanie rzedko wiąże się z tak ogromną odpowiedzialnością) i, w wielu
                > przypadkach - niewiedzą kursanta, stąd realizacja minimum założeń czyniących z
                > kursanta Kierowcę.
                >

                Genialne porównanie z tymi studiami - zarówno studia, jak i kurs prawa jazdy
                przygotowuje nas do czegoś, co prawdopodobnie będzmiemy robić cale życie - czy
                to pracować w wyuczonym zawodzie, czy to jeździć do tej pracy samochodem, tylko,
                że zawód zawsze można zmienić, studia przerwać gdy nei odpowiada nam nauka i
                rozpocząć nowe, wykłądowcy moga być dla nas autorytetami, ale nie muszą, a jeśli
                nei są i nawet gdy są <mówiąc brzydko> nieprzygotowani merytorycznie i mniej
                wiedzą od samych studentów, zajęcia olewają i idą na łatwiznę to na całe
                szczęście to, czego nas nauczą (albo raczej nie nauczą) nie musi rzutować na
                całe nasze późniejsze życie. Z parawkiem jest trochę inaczej. Kurs jest podstawą
                do tego, jakimi bedziemy później kierowcami, a co chyba najważniejsze jakimi
                będziemy początkowymi kierowcami - czyli właśnie wtedy, kiedy nasze umiejętności
                są najmniejsze, a prawdopodobiństwo spowodowania kolizji czy choćby uszkodzenia
                auta na parkingu - największe.


                > Jest to wynikiem tego, że nie wszystkiego można się nauczyć na kursie,
                > większość ośrodków uczy pod kątem egzaminu, ponieważ tego się od nich wymaga.
                > Wszelkie "ponadprogramowe" jazdy w obliczu krótkiego czasu, w jakim przychodzi
                > instruktorowi przekazać podstawy, wiążą się z potrzebą większej ilości godzin,
                > tożsamą z "wyłudzaniem pieniędzy". Myślę, iż gdybyś mając już prawko w
                > kieszeni, poprosiła o kilka dodatkowych jazd po innych trasach, instruktor
                > przystałby na to bez problemu.

                No właśnie nie do końca - to byly lekcje dodatkowe, na które decydowaląm się
                sama, sama określałąm ich liczbę (nikt na mnie niewymuszał;), nie gonił mnie
                czas ani potrzeba nauczenia się w krótkim czasie wielości innych niećwiczonych
                jeszcze manewrów - i stąd moje zdziwienie. Co do ilośi godzin na kursie - ja
                osobiście optuje za obowiązkowymi 50 godzinami kursu i nie przekonują mnie
                argumenty, że niektóym wystarczy 30 godzin bo moim zdaniem to tylko złudzenie
                tego, że posiadamy juz odpowiednie umiejętności, ale prawda jest taka, że dopóki
                obok jest ten drugi hamulec to jesteśmy hojracy, kiedy skazani jesteśmy tylko na
                siebie we włąsnym aucie nagle okazuje się, że nasza "bezbłędna" na kursie jazda
                wcale nie jest bezbłędna, że spotykamy się z sytuacjami, w których nie wiemy jak
                zareagować bo nie spotkaliśmy się z nimi w trakcie krótkich 30 godzin jazd
                (często na dodatek ucinanych albo spędzanych w nadmiarze na łuku). Jesli ktoś
                uważa, że umie już wszystko i na kursie się nudzi - nic nie stoi na przeszkodzie
                pojechać do innego miasta i tam - gdzie nei znamy na pamięć znakó i wszystkich
                tzw pułapek - sprawdzić nasze "umiejętności":)

                Anula i ja - dzięki za Wasze posty, nareszcie wiem, że nie jestem tak całkowicie
                odosobniona w swoich poglądach na kursantów i prawo jazdy, na szczęście tu na
                forum jest jeszcze parę rozsądnie myślących osób, ale czasem mam wrażenie, że
                jest ich zdecydowana mniejszość.
                Czasem czytając to forum i widząc, jakie rzeczy ludzie robią albo o jakie
                podstawy pytają tuż przed egzaminem....boję się wyjeżdzać na ulicę nie tylko z
                trwogą o własne umiejętności, ale i innych "świetnych" kierowców, którzy
                zrobiwszy przyspieszony kurs ("po co tracić czas na teorię, testów sie w jeden
                wieczór nauczę") albo zdawszy za pierwszym razem mają się za super - driverów i
                których nie sposób poznać na drodze ("bo zielony listek to obciach"), a którzy
                mają wysokie mniemanie o swoich umiejętnościach, które zaraz chcieliby wszystkim
                na drodze pokazać.....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka