Gość: gość IP: *.wro.vectranet.pl 01.06.07, 22:26 na co zwraccie uwagę wybierając ośrodek? ceną raczej nie można sie sugerować bo zapewne za niską ceną idzie w parze niska rzetelność, więc na co? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Józef K. Re: Wybór OSK IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.07, 23:25 Gość portalu: gość napisał(a): > na co zwraccie uwagę wybierając ośrodek? ceną raczej nie można sie sugerować > bo zapewne za niską ceną idzie w parze niska rzetelność, więc na co? Wiesz co, nie wydaje mi się. Myślę, że te niskie ceny lecą kosztem pracowników, i tutaj wszystko od pracownika zależy, czy mu się chce jeszcze starać, jeśli pracuje po kilkanaście godzin i niewiele z tego ma, a też go na pewno sprawdzają i ma listę zdawalności. Najlepiej zerknąć na listę ośrodków w danym mieście, poszperać na stronkiach i wybrać się do kilku ośrodków, zapytać, gdzie mają plac, czy jest wzorcowy i oświetlony, a najlepiej samemu zweryfikować i nade wszystko powypytywać kursantów, którzy już jeżdżą, jaki jest dany instruktor, bo to podstawa. Teorię i tak trzeba wkuć samemu, 487 pytań, dla tych bardziej ambitnych kodeks i podręcznik kierowcy. Ważne, czy instruktor potrafi uczyć i czy Ci pasuje, każdy ma jakieś swoje kryteria doboru takiego instruktora. Zapytaj też, co się wlicza w cenę kursu, czy materiały są w cenie, badanie raczej nigdy nie jest, ale wygodnie, jak taki lekarz jest już w ośrodku, nie trzeba się samemu bujać po przychodniach, zwłaszcza, jak ktoś nie lubi:/. Zapytaj, tylko bezpośrednio w ośrodku, bo przez telefon Ci nie powiedzą, czy można zdać wewnętrzny nie kończąc teorii i równocześnie zacząć jazdy i czy wydadzą Ci wcześniej zaświadczenie o ukończeniu szkolenia, żebyś mógł kończyć kurs, mając już termin egzaminu, wtedy wydasz mniej kasy na doszkalające. Chyba, że jesteś uczciwy, wtedy nie pytaj, bo to niezgodne z prawem. Te materiały aż tak ważne nie są, bo one w sumie kosztują najmniej z tej całej imprezy, ale zawsze coś. Pytaj też o zniżki, tak z kwestii ekonomicznych. Ale podstawa to instruktor i czy dobry, czy dyspozycyjny i ilu ich jest w danym ośrodku, bo jak jest jeden, to na stówę dyspozycyjny nie będzie. Unikaj molochów, ale też nie łap się na jednoosobowe szkółki. Kilku instruktorów. Z doświadczenia mogę Ci powiedzieć, że w mniejszych szkołach bardziej się z kursantem liczą, bo im bardziej zależy. Lepiej wybrać ośrodek blisko WORDa, bo od początku jeździsz po trasach i nie tracisz czasu na dojazdy, to zawsze jest 30 godzin po trasach, a nie 1/3 tego, co byś mógł wyjeździć. Plac też mogliby mieć blisko, żeby nie trzeba było dojeżdżać. Zapytaj kursantów, czy uczą manewrów na sposób, czy na wyczucie. No i to tyle, co mi przyszło do głowy podczas analizy własnych błędów w wyborze osk, a także własnych trafnych decyzji. Odpowiedz Link Zgłoś
no-comments Re: Wybór OSK 02.06.07, 00:25 Gość portalu: Józef K. napisał(a): Z doświadczenia mogę Ci powiedzieć, że w mniejszych szkołach > bardziej się z kursantem liczą, bo im bardziej zależy. AAAAA z moich (nie tak małych doświadczeń) wynika coś zupełnie odwrotnego - wszystko zależy po prostu od instruktorów - przy wyborze OSK - to jest właśnie kryterium tego, czy potem będziesz zadowolona/ny czy nie - nawet w malych ośrodkach mogą znaleźc sie instruktorzy (i nie jest to takie rzadkie), którym się już nie chce i którzy będą mieli gdzieś szkolenie kursantów traktując ich ja zło konieczne; "* Tradycja ośrodka - na pewno ośrodki szkolące od wielu lat mają większe doświadczenie i zapewniają lepsze przygotowanie do egzaminu." Z tym też bym uważała - niektóre OSK w ten sposób chcą przyciagnąc kursantów - szumnymi hasłami w rodzaju "nasza kadra wywodzi się z najstarszego w Polsce związku motorowego" a w rezultacie może się np okazać, że tylko podszywają się pod czyjeś tradycje i dokonania. Tak samo z przymrużeniem oka traktuj zapewnienia w rodzaju "u nas najwyższa zdawalność" - wierutna bzdura z tą zdawalnością (może nie w każdym przypadku - nie będę generalizować, ale bardzo często to po prostu sowa i nic więcej). Do tego, co już mądrze napisali wyżej dodam (albo podkreślę) - pytaj kursantów (choćby tych napotkanych przy wyjściu z OSK czy po skończonej jeździe) o - skracanie godzin praktycznych (niby 10 minut z każdej jazdy to mało ale po przeliczeniu to urwanych az 5 godzin z Twoich 30!!), - załatwianie spraw po drodze, - sposoby na uczenie łuku (zdarzają się jeszcze tacy instruktorzy, którzy wmawiaja kursantom, że mają prawo sobie obniżać lusterka na łuku na placu manewrowym albo uczą tylko z patrzeniem w lusterka, bez tylnej szyby - bo tak łatwiej) - stosunek do kursanta - jeśli czujesz, że nie jesteś mocna/ mocny psychicznie raczej daruj sobie instruktora o wybuchowym temperamencie - tacy też potrafia nuczyć ale nie kazdego; jeśli lubisz emocje, nie przeraża Cię gorący temperament instruktora to raczej nei decyduj się na takiego, który wydaje się być rozlazły i zbyt spokojny - wypytaj o wszystko (czasem diabeł tkwi w szczegółach;) - czy np instruktor nie ma w zwyczaju do końca kursu przytrzymywać kursantom sprzęgła, zmieniac za nich biegi, ciągle im wszystko mówić co mają robić nie pozwalając na samodzielne podejmowanie decyzji (wtedy ncizego się nie nauczysz, a już napewno nie samodzielności za kólkiem) i w drugą stronę - daruj sobie instruktra, który nie lubi strzępić języka i któremu wydaje się naturalne, że powinnaś wszystko wiedzieć (moje prywatne zdanie jest takie, że instruktor powinien nauczyć nie tylko jak poslugiwać się sprzęgłem cy biegami, ale dosłownie wszystkiego - jak oceniać odległość, jak kontrolować sytuacje na drodze, jak i gdzie obserwować drogę itp- pewne rzeczy nie dla każdego kursanta muszą być oczywiste), - no i fajnie, żeby instruktor był miły w obyciu - jeśli instruktor potrafi kursanta odstresować, zagadać rozmową tak, że zniweluje napięcie, potrafi i chwalić i ganić nie wywołując w kursancie niechęci do prowadzenia auta - to to jest wielka zaleta i takiego instruktra Ci życzę:-) Dodam jeszcze, że byłabym ostrożna co do opinii na forum (jakimkolwiek forum) - czasem są one przesadzone, instruktorzy też te fora odwiedzają a nigdy nie wiesz czy o dany OSK zachwala kursant czy pracownik ośrodka, tak jak nie mozesz mieć pewności czy o innym ośrodku źle sie wypowiadają rozczarowani kursanci czy moze to działąnia konkurencji - myślę, że rozmowy twarzą w twarzą (zwłaszcza jak złapiesz kursanta zaraz po jeżdzie:D) będą bardziej obiektywne. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Wybór OSK IP: *.wro.vectranet.pl 02.06.07, 19:49 hm, dużo tych niepewnych do sprawdzenia;) ale z doświadczenia moich znajomych wiem że często jest tak jak piszesz, skracanie czasu, załatwianie prywaty, uczenie na małpę i wiele wiele innych, trafimy na takich i później albo nam się nie chce już tego zmieniać albo boimy się o tym mówić albo jesteśmy nieświadomi że mogłoby być inaczej-lepiej. Płacimy za profesjonalizm( w domyśle tak powinno być)a spotykamy się z arogancją i niechlujstwem ... cóż chory kraj, a gdzie weryfikacja, gdzie nadzór nad osobami które kształcą nowych adeptów! Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Wybór OSK IP: *.wro.vectranet.pl 02.06.07, 19:43 dzięki za wyczerpującą odpowiedź:) wprawdzie zgadzam się że mniejsze firmy z reguły są lepsze choć nie do końca, wiesz w ostatnim czasie szkół nauki jazdy jak grzybów po deszczu;) a ja własnie zastanawiam się jak zweryfikować umiejętności instruktora który ma mi przekazać niezbędną wiedzę i któremu będzie się chciało nauczyć mnie a nie odwalić pańszczyznę za którą mu płacą;) no i czy on sam jest dokształcony bo z tym też różnie bywa;) ale jeszcze raz dzięki:) Odpowiedz Link Zgłoś
linia.frontu Re: Wybór OSK 01.06.07, 23:33 I czy mają takie autka, jak na examie i pytaj też o ilość drzwi, to wbrew pozorom nie są wcale takie głupie sprawy:). Przydaje się przy łuku. Rzetelnie wybieraj, nie ad hoc, nie bliżej domu. Potem się będziesz bujał Bóg wie ile z tym całym prawkiem. Odpowiedz Link Zgłoś
instruktor15 Re: Wybór OSK 01.06.07, 23:34 Jaką szkołę wybrać Gdzie się uczyć? To czego się na nim nauczysz będzie decydowało o tym jakim będziesz kierowcą. Dobra szkoła nauki jazdy powinna nie tylko uczyć umiejętności które są sprawdzane na egzaminie, ale przede wszystkim umiejętność przepisowego i bezpiecznego zachowania się na drodze. Na kursie wykładowcy powinni zwracać uwagę na to aby uczniowie dobrze zrozumieli przepisy. Dzięki temu w przyszłości unikniesz wielu niebezpiecznych sytuacji na drodze spowodowanych nieznajomością kodeksu drogowego. Oto kilka praktycznych porad które pomogą ci podjąć dobrą decyzję. DOWIEDZ SIĘ JAKIE SZKOŁY ZNAJDUJĄ SIĘ W TWOIM MIEŚCIE LUB OKOLICY. Polecam bazę ośrodków szkoleniowych na www.prawojazdy.com.pl. Poczytaj opinie na forum, również forum.gazeta.pl. Nie idź do pierwszego napotkanego ośrodka, gdyż nie zawsze szkoła znajdująca się najbliżej twojego domu lub przy twojej szkole jest najlepsza. Jakie ośrodki są w twoim mieście lub okolicy możesz sprawdzić w internecie, książce telefonicznej lub panoramie firm. Można także zadzwonić na informację. ODWIEDŹ KILKA OŚRODKÓW SZKOLENIOWYCH. Zanim zdecydujesz się na jakąś ofertę najpierw zadzwoń do kilku ośrodków i dowiedz się szczegółów. Najlepiej jednak zrobisz gdy osobiście odwiedzisz kilka szkół. Wtedy możesz dowiedzieć się nie tylko szczegółów dotyczących szkolenia, ale i warunków w których się ono odbywa. ZWRÓĆ SZCZEGÓLNĄ UWAGĘ NA: * Warunki szkolenia - wykłady prowadzone w małej, dusznej latem a zimnej zimą sali wykładowej na pewno nie są przyjemne. * Ilość instruktorów - sprawdź czy będziesz miał możliwość zmiany instruktora jeśli zajdzie taka potrzeba. Dobra szkoła powinna współpracować z kilkoma instruktorami. * Samochody na których odbywają się jazdy - ośrodek powinien dysponować takimi samochodami na jakich odbywają się egzaminy. * Tradycja ośrodka - na pewno ośrodki szkolące od wielu lat mają większe doświadczenie i zapewniają lepsze przygotowanie do egzaminu. * Pomoce dydaktyczne - dowiedz się z jakich pomocy dydaktycznych korzysta się na wykładach. Dobre pomoce powinny obrazować przepisy w jak najbardziej przystępnej formie. Na rynku dostępnych jest wiele takich pomocy. Są to: programy komputerowe, makiety lub plansze. * Cena i forma płatności - sprawdź co wchodzi w cenę kursu oraz jak można uregulować należność. Czy można płacić w formie ratalnej i czy raty są oprocentowane. POROZMAWIAJ ZE ZNAJOMYMI, POCZYTAJ OPINIE NA FORUM. Dobrze jest też zapytać znajomych, którzy niedawno zdawali egzamin. Dowiedz się jakie wrażenie zrobił na nich ośrodek w którym się uczyli. Zapytaj czy wykładowcy rzeczywiście uczyli, czy tylko dawali testy do wykucia. Dowiedz się też czy ośrodek rzeczywiście zapewniał to czym się reklamował. Prawie wszystkie ośrodki reklamują się że w szkoleniu wykorzystują komputery upewnij się czy posiadają państwowy program egzaminacyjny , czy tylko stary program sprzedawany z gazetą. Najlepiej aby ośrodek prowadził zajęcia w postaci prezentacji multimedialnej. Jest niewiele takich ośrodków z powodu wysokiej ceny takiego programu, nie daj się nabrać na wykłady z magnetowidu, są to najczęściej stare filmy które niewiele pokazują. Zajęcia musi prowadzić wykładowca. Jeżeli mimo obietnic że ośrodek jest bogato wyposażony wykładowca dysponuje tylko kredą i tablicą zrezygnuj z takiego kursu. PAMIĘTAJ: Nie zawsze niższa cena kursu w rezultacie jest niższą ceną za uzyskanie prawa jazdy. Niedbale przygotowany kursant płaci za dodatkowe jazdy lub za kolejne niezdane egzaminy. NIE DAJ SIĘ OSZUKAĆ! Wiele ośrodków stosuje wiele nieetycznych sztuczek by przyciągnąć ludzi. Pamiętaj, że ministerstwo stawia pewne wymagania dotyczące szkolenia. Każdy ośrodek ma obowiązek minimum przeprowadzić 30 godzin wykładów(30x45min) i 30 godzin jazd (dla kategorii B). Każda jazda powinna trwać 60 min. Niektóre ośrodki reklamują się, że w cenie kursu są 3 jazdy gratis, czyli w sumie 33 jazdy. Niestety wszystkie jazdy trwają wtedy po 50 min. W rezultacie uczeń mniej czasu spędza na drodze niż w czasie 30 godzinnych jazd. Pamiętaj dobre ośrodki szkolenia nic nie ukrywają najczęściej pozwalają przekonać się jak wyglądają zajęcia zanim zdecydujesz się zapisać na kurs. Jeżeli już wpłacasz pieniądze nie wpłacaj całej sumy jeżeli okaże się że np. instruktor z którym masz jeździć zupełnie ci nie odpowiada a ośrodek nie ma innego, zawsze możesz zrezygnować z kursu. W takim wypadku poproś o wydanie wtórnika "karty przeprowadzonych zajęć" i możesz dokończyć kurs w innym ośrodku. Odpowiedz Link Zgłoś
linia.frontu Re: Wybór OSK 01.06.07, 23:43 Super, sama bym tego lepiej nie napisała. Podpytaj jeszcze o punktualność instruktora i o to, czy załatwia prywatne sprawy podczas jazd, mnóstwo ludzi o tym pisze i niepotrzebnie się wścieka, można tego uniknąć. A i przekonaj się właśnie, jak wyglądają zajęcia, bo potem będziesz dziobać kodeks po nocach:). Idę wkuwać:). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Wybór OSK do instruktor 15 IP: *.wro.vectranet.pl 02.06.07, 19:54 dzięki za rady, na pewno skorzystam, i mam nadzieję że innym też otworzy to oczy na niektóre sprawy, w końcu trzeba wierzyć że są i porządne ośrodki nie koniecznie nastawione tylko na zysk ale którym zależy również na dobrej opinii i przymgotowaniu przyszłych kierowców, w końcu kiedyś spotkają się z nami na drodze:) niestety niektórzy o tym zapominają że kurs prawa jazdy to nie jest kurs szydełkowania;) Pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
no-comments Re: Wybór OSK do instruktor 15 02.06.07, 20:01 Gość portalu: gość napisał(a): > dzięki za rady, na pewno skorzystam, i mam nadzieję że innym też otworzy to ocz > y > na niektóre sprawy, w końcu trzeba wierzyć że są i porządne ośrodki nie > koniecznie nastawione tylko na zysk ale którym zależy również na dobrej opinii > i > przymgotowaniu przyszłych kierowców, w końcu kiedyś spotkają się z nami na > drodze:) niestety niektórzy o tym zapominają że kurs prawa jazdy to nie jest > kurs szydełkowania;) > Pozdr Heh dokładnie, jakoś instruktorzy czasem zapominają, że olewając sobie szkolenie kursantów sami siebie narażają w pewien sposób - przecież będą jeździli tymi samymi drogami, po tym samym mieście co niedoszkoleni przez nich kursanci:) Gościu - wiem, że wybór OSK nie jest łatwy, ale prawdą jest, że nawewt jesli źle trafisz to ZAWSZE MOżESZ OSK ZMIENIC W KAżDEJ CHWILI!! Jeśli bedziesz czul, że instruktorzy nie wywiązują się ze swoich obowiązków albo po prostu nie spełniają Twoich oczekiwań - zasze możesz zabrać dokumenty, pieniądze i przenieśćsie do innego OSK - i korzystaj z tego prawa. I prawdą jest, że choć zdarzają się niedoszkoleni albo zmęczeni swoja pracą instruktorzy, to są też na całe szczęście tacy którzy naprawdę to lubią i traktują kursantów z szacunkiem :-))) Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
linia.frontu Re: Wybór OSK do instruktor 15 03.06.07, 06:07 Gość portalu: gość napisał(a): niestety niektórzy o tym zapominają że kurs prawa jazdy to nie jest > kurs szydełkowania;) Niestety bardzo często są to kursanci:/. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: janek Re: Wybór OSK IP: *.asta-net.com.pl 02.06.07, 13:46 Ja byłem w Pile na obozie szkolą super i mają dobrą kadre i połaczenie wypoczynku z szkoleniem skontaktuj się www.obozmotoryzacyjny.boo.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja Mały apel. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.06.07, 21:05 Każdy kij ma dwa końce. Ten drugi koniec mam okazję obserwować - a jest nim kursant. Kursant, który myśli tylko o tym, jak ominąć teorię, bo nudna, kursant, który myśli tylko o tym, jak by tu szybciej skończyć kurs (czyt. koniecznie szybciej, niekoniecznie zaś rzetelniej), kursant, który usiłuje negocjować liczbę błędów na egzaminie wewnętrznym teoretycznym, kursant, który inwestuje tylko w testy, bo po co mu kodeks, efektem czego przychodzi na jazdę nieprzygotowany. Kursant ma możliwość zmiany instruktora, instruktor natomiast niekoniecznie ma możliwość zmiany kursanta, przygotowuje więc przyszłego kierowcę, tłumacząc rzeczy, które powinny być opanowane i oczywiste, praca z takim kursantem jest trudniejsza i wymaga wiecej czasu, ponieważ trzeba mu wyjaśniać sprawy podstawowe. Wymagamy od ośrodka, ale wymagajmy też od siebie. Jak ktoś trafnie spostrzegł: prawo jazdy to nie kurs szydełkowania. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xxx Re: Mały apel. IP: *.wro.vectranet.pl 04.06.07, 22:36 fakt, po części się zgodzę, ale to Instruktor może nie wydać zaświadczenia jeżeli uważa że osoba jest nieprzygotowana wystarczająco do egzaminu a tym samym samodzielnej jazdy, i nie powinnien negocjować przy egzaminie, albo się jest przygotowanym albo nie, a dopóki nie zdobędzie wiedzy teoretycznej nie powinnien rozpocząc jazd- to byłoby mobilizujące;) Ale masz rację szukamy winnych - instruktor, egzaminator bo nie potrafimy przyznać się do tego że to my nawaliliśmy;) samo życie:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja Re: Mały apel. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.07, 00:21 Gość portalu: xxx napisał(a): > fakt, po części się zgodzę, Ja również zgodzę się po części. > ale to Instruktor może nie wydać zaświadczenia jeżeli uważa że osoba jest nieprzygotowana wystarczająco do egzaminu a tym samym samodzielnej jazdy, To prawda, osoba przeprowadzająca egzaminy wewnętrzne, czy to teoretyczne, czy praktyczne, musi mieć po temu rzetelną podstawę w postaci przeświadczenia o wiedzy kursanta ("Warunkiem przeprowadzenia części praktycznej egzaminu wewnętrznego, jest uzyskanie pozytywnego wyniku z części teoretycznej. (...) Zakres części teoretycznej egzaminu, ilość pytań egzaminacyjnych, ich tematyka, sposób oceny egzaminu teoretycznego oraz czas jego przeprowadzenia jest zgodny z zasadami przeprowadzania egzaminu teoretycznego na egzaminie państwowym na prawo jazdy."). Jednak przeświadczenie to zostaje ograniczone przez 487 jawnych pytań, które można obkuć w dwa wieczory metodą 3z, a których znajomość, choćby tylko na pamięć, uprawnia do rozpoczęcia jazd. Efektem tego warunkiem dopuszczenia kursanta do jazd nie jest już przeświadczenie, lecz statystyka. Rozwiazaniem byłby egzamin z rzeczywistej znajomości przepisów, złożony z niejawnych pytań, bądź jakakolwiek inna forma rzeczywistej weryfikacji znajomości przepisów, czy to ustna, czy pisemna. Kursant uczący się tylko i wyłacznie z testów, nie jest w stanie wywnioskować wystarczająco dużo. Stąd wielu z kursantów jest niedostatecznie przygotowana do jazd. > i nie powinnien negocjować przy egzaminie, Nie tylko nie powinien, nie ma w zasadzie takiej możliwości, liczba dwóch dopuszczalnych błędów jest niezmienna i to nie instruktorzy, lecz kursanci próbują doprowadzić do negocjacji, stąd używam sformułowania: "usiłuje". > albo się jest przygotowanym albo nie, a dopóki nie zdobędzie wiedzy teoretycznej nie powinnien rozpocząc jazd- to byłoby mobilizujące;) Zgadzam się, z pewnością wpłynęłoby też na jakość jazdy, instruktor nie musiałby wyjaśniać, czym różni się skrzyżowanie równorzędne, od skrzyżowania z pierwszeństwem przejazdu, czym rózni się wyprzedzanie, od omijania, czy wymijania, z którego pasa zawracamy na rondzie etc., mógłby skoncentrować się na analizie konkretnych i dyskusyjnych sytuacji, oraz wyjaśnianiu błedów nie wynikłych z nieznajomości podstawowych zagadnień. Egzamin wewnętrzny praktyczny jest możliwością, jest wręcz koniecznością weryfikacji umiejętności kursanta, jego przygotowania do egzaminu państwowego i do samodzielnego uczestnictwa w ruchu drogowym. Tutaj instruktor ma możliwość stwierdzenia, że kursant potrzebuje większej ilości godzin, co często, choć nie zawsze, jest wynikiem kwestii omawianych wyżej, bądż braku predyspozycji, czy problemów z przyswajaniem zasad. W opinii kursanta jest to jednak wyłudzanie pieniędzy, nie zaś chęć przygotowania delikwenta do samodzielnej jazdy. Sytuacja patowa. W moich kontaktach z innymi kursantami gros refleksji opiera się na dyskusji nie o tym, "jak się przygotować", lecz "jak ominąć", stąd na tyle ponure wnioski. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bezimienna Re: Mały apel. IP: 80.54.170.* 05.06.07, 17:27 Gość portalu: ja napisał(a): > zawsze, jest wynikiem kwestii omawianych wyżej, bądż braku predyspozycji, czy > problemów z przyswajaniem zasad. W opinii kursanta jest to jednak wyłudzanie > pieniędzy, nie zaś chęć przygotowania delikwenta do samodzielnej jazdy. > Sytuacja patowa. > > W moich kontaktach z innymi kursantami gros refleksji opiera się na dyskusji > nie o tym, "jak się przygotować", lecz "jak ominąć", stąd na tyle ponure > wnioski. Zgadzam sie calkowicie, ale niestety egzaminy wewnętrzne nigdy nie będą tak traktowane - głównie dlatego, że wielu kursantó jeszcze po prostu nie dorosło do kursu na prawo jazdy (zaraz mnie wszyscy zlinczują, ale moim zdaniem powinno się trochę podnieść granicę wieku odktóej można robić kurs - byłoby to trochę niesprawiedliwe dla tych, którzy pomimo młodego wieku rozsądnie podchodzą do całej tematyle ale niestety obawiam się, że stanowią mniejszość). Wielu kursantów przychodzących na kurs ma typowo roszczeniową postawę - naucz mnie, wytłumacz ale nie potrafią dać nic od siebie (nikt im przepisów młotkiem do głowy nie włoży), wymagają przygotowania ich nie do prowadzenia auta ale do zdania egzaminu - stąd te wszystkie oburzenia - po co tyle aut na egzaminie rózżnych, dlaczego nie można jechac na tym samym aucie, na którym się szkoliło, po co mam się uczyć parkowania prostopadłego tyłem - przecież tego nie ma na egzaminie, albo są oburzeni, że mieli do wykonaia równoległe tyłem a przecież instruktor obiecał, że tego na egzaminie nie będzie:/ Teoretycznie ośrodki mogłyby upoierać się przy uczeniu nie tylko manewrów egzaminacyjnych, jeździć z kursantami po różnych trasach a nie egzaminacyjnych, nie wydawaćzaświadczen dopóki kursanci naprawdę nei będą przygotowani, ale.... powiedzmy sobie szczerze, że wtedy stracili by klientów. Mentalność wielu kursantow działa w ten sposób, że będą woleli iść do OSK gdzie dostaną zaświadczenie jeszce przed wyjeżdzeniem wszystkich godzin, będą jeździli tylko po trasach egzaminacyjnych i parkować tylko w ulubionych przez egzaminatora miejscach - nic dziwnego, że ośrodki często sie temu podporządkowują ("nasz klient nasz Pan":/) - efekt - błędne koło i chyba niewiele sie w tej kwestii zmieni. Co mnie jednak zastanawia i denerwuje wręcz to kiedy zdarza się, że ktoś (kursant) chciałby się naucyzć czegoś POZA wymaganiami egzaminu to instruktorzy są zdziwieni. Kiedy poprosiłąm jednego instruktora o zmianę trochę tras, którymi jeździmy na takie, których nie znam - usłyszalam, ze dzięki temu będzie mi łatwiej zdać egzamin bo będę już te trasy znała (jak miałabym np wrócić z salonu swoim nowym samochodem jesli mieszkam poza trasami egzaminacyjnymi a jeździć umiem tylko wokół WORDu - nie zapytałam), drugiego instruktora prosiłam o nauczenie mnie parkowania rónolełego - usłyszałam, że nie ma potrzeby bo on mi gwatrantuje, że tego na egzaminie nie będzie (jak mam zaparkować w takim razie przed swoim dodmem gdzie mam możliwość zaparkowania tylko równolegle - też nie zapytałam). Zaznaczam, że obu tych instruktorów bardzo cenię dlatego tym bardziej mnie dziwi ich podejście - za to przestaje dziwić roszczeniowe podejście kursantów. Szkoda, że te luki w nauczaniu i pójście na łatwiznę przez kursantów i i nstruktorów może czasem kosztować kogoś nie tylko oblany egzamin ale i życie. Pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anula Re: Mały apel. IP: *.wro.vectranet.pl 05.06.07, 22:17 mądre słowa, nie odniosę się do całości bo zbyt długi byłby wywód;) ale zgadzam się część osób po prostu nie dorosło do tego by zostać kierowcą;) by zdawać tak powazny egzamin- nie traktują tego jako części przedwstępnej przed samodzielną jazdą, kiedy to już nie będzie osoby z boku która mogłaby pomóc, czy podjąć dezyzję, uczą się jeździć wokół wordu a prawo jazdy dostają bez ograniczeń;) (może warto byłoby to zmienić? np, przez 1 rok taki kursant mógłby samodzielnie poruszać się tylko w tym rejonie w którym odbywały się jazdy?;) hahaha, żart ale nie całkiem bezpodstawny;) Niektórzy zrzucają winę najpierw na OSK (owszem są i tragiczne), instruktorów (zdarzją się kompletnie nieprzygotowani) wreszcie egzaminatorów którzy ich oblewają (za kursantów najeżdżają na pachołek, wyjeżdżają za linię czy naruszają poważnie przepisy;) - ale to nic to tylko takie głupoty a ten wredny - egzaminator się czepia), a może warto byłoby się zastanowić w końcu nie wszyscy muszą być kierowcami;) tak jak nie wszyscy będą solistami, gwiazdami parkietu...;) z tą małą różnicą, że tam nikomu krzywdy nie zrobimy;) a jednak nie podejmujemy tych wyzwań skoro się nie nadajemy;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja Re: Mały apel. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.07, 23:10 Gość portalu: bezimienna napisał(a): > Wielu kursantów przychodzących na kurs ma typowo roszczeniową postawę - naucz mnie, wytłumacz ale nie potrafią dać nic od siebie (nikt im przepisów młotkiem do głowy nie włoży) Nic dodać, nic ująć. OSK to, OSK tamto: "A w innym OSK, to na egzaminie teoretycznym dają ściągać!" (i pozwalają wyjeżdżać na drogę ludziom, którzy nie mają pojęcia o przepisach); "A w innym OSK to odwożą kursantów do domu!" (marnując czas przeznaczony na naukę); "A w innym OSK wydają wcześniej zaświadczenia!" (łamiąc tym samym prawo); "A w innym OSK... > Mentalność wielu kursantow działa w ten sposób, że będą woleli iść do OSK gdzie dostaną zaświadczenie jeszce przed wyjeżdzeniem wszystkich godzin, będą jeździli tylko po trasach egzaminacyjnych i parkować tylko w ulubionych przez egzaminatora miejscach - nic dziwnego, że ośrodki często sie temu podporządkowują Należę do szczęśliwców, którzy trafili na instruktora jeżdżącego po różnych trasach i nie ograniczającego swojej nauki do jednej dzielnicy (niestety nie zawsze egzaminacyjnej...), jednak było to wynikiem mojego podejścia do sprawy. Większość kursantów reprezentuje zgoła odmienne podejście. > Co mnie jednak zastanawia i denerwuje wręcz to kiedy zdarza się, że ktoś (kursant) chciałby się naucyzć czegoś POZA wymaganiami egzaminu to instruktorzy są zdziwieni. Jest to wynikiem tego, że nie wszystkiego można się nauczyć na kursie, większość ośrodków uczy pod kątem egzaminu, ponieważ tego się od nich wymaga. Wszelkie "ponadprogramowe" jazdy w obliczu krótkiego czasu, w jakim przychodzi instruktorowi przekazać podstawy, wiążą się z potrzebą większej ilości godzin, tożsamą z "wyłudzaniem pieniędzy". Myślę, iż gdybyś mając już prawko w kieszeni, poprosiła o kilka dodatkowych jazd po innych trasach, instruktor przystałby na to bez problemu. Na kursie uczymy się prowadzić samochód, jeżdzić - po kursie, we własnym autku; nauka taka jest procesem czasochłonnym i wymagającym doświadczenia, które zdobyć możemy jedynie poprzez praktykę. Podczas 30 godzin instruktor zmuszony jest walczyć bardzo ograniczonym limitem czasu (program studiów przewiduje większą ilość godzin na dany przedmiot, a jego opanowanie rzedko wiąże się z tak ogromną odpowiedzialnością) i, w wielu przypadkach - niewiedzą kursanta, stąd realizacja minimum założeń czyniących z kursanta Kierowcę. > Zaznaczam, że obu tych instruktorów bardzo cenię dlatego tym bardziej mnie dziwi ich podejście - za to przestaje dziwić roszczeniowe podejście kursantów. Mnie natomiast cały czas zadziwia, zwłaszcza, że wkład pracy ze strony kursanta jest dla niego korzystny i skraca proces nauki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bezimienna Re: Mały apel. IP: 80.54.170.* 06.06.07, 17:13 Gość portalu: ja napisał(a): Na kursie uczymy się prowadzić samochód, > jeżdzić - po kursie, we własnym autku; nauka taka jest procesem czasochłonnym i wymagającym doświadczenia, które zdobyć możemy jedynie poprzez praktykę. > Podczas 30 godzin instruktor zmuszony jest walczyć bardzo ograniczonym limitem > czasu (program studiów przewiduje większą ilość godzin na dany przedmiot, a > jego opanowanie rzedko wiąże się z tak ogromną odpowiedzialnością) i, w wielu > przypadkach - niewiedzą kursanta, stąd realizacja minimum założeń czyniących z > kursanta Kierowcę. > Genialne porównanie z tymi studiami - zarówno studia, jak i kurs prawa jazdy przygotowuje nas do czegoś, co prawdopodobnie będzmiemy robić cale życie - czy to pracować w wyuczonym zawodzie, czy to jeździć do tej pracy samochodem, tylko, że zawód zawsze można zmienić, studia przerwać gdy nei odpowiada nam nauka i rozpocząć nowe, wykłądowcy moga być dla nas autorytetami, ale nie muszą, a jeśli nei są i nawet gdy są <mówiąc brzydko> nieprzygotowani merytorycznie i mniej wiedzą od samych studentów, zajęcia olewają i idą na łatwiznę to na całe szczęście to, czego nas nauczą (albo raczej nie nauczą) nie musi rzutować na całe nasze późniejsze życie. Z parawkiem jest trochę inaczej. Kurs jest podstawą do tego, jakimi bedziemy później kierowcami, a co chyba najważniejsze jakimi będziemy początkowymi kierowcami - czyli właśnie wtedy, kiedy nasze umiejętności są najmniejsze, a prawdopodobiństwo spowodowania kolizji czy choćby uszkodzenia auta na parkingu - największe. > Jest to wynikiem tego, że nie wszystkiego można się nauczyć na kursie, > większość ośrodków uczy pod kątem egzaminu, ponieważ tego się od nich wymaga. > Wszelkie "ponadprogramowe" jazdy w obliczu krótkiego czasu, w jakim przychodzi > instruktorowi przekazać podstawy, wiążą się z potrzebą większej ilości godzin, > tożsamą z "wyłudzaniem pieniędzy". Myślę, iż gdybyś mając już prawko w > kieszeni, poprosiła o kilka dodatkowych jazd po innych trasach, instruktor > przystałby na to bez problemu. No właśnie nie do końca - to byly lekcje dodatkowe, na które decydowaląm się sama, sama określałąm ich liczbę (nikt na mnie niewymuszał;), nie gonił mnie czas ani potrzeba nauczenia się w krótkim czasie wielości innych niećwiczonych jeszcze manewrów - i stąd moje zdziwienie. Co do ilośi godzin na kursie - ja osobiście optuje za obowiązkowymi 50 godzinami kursu i nie przekonują mnie argumenty, że niektóym wystarczy 30 godzin bo moim zdaniem to tylko złudzenie tego, że posiadamy juz odpowiednie umiejętności, ale prawda jest taka, że dopóki obok jest ten drugi hamulec to jesteśmy hojracy, kiedy skazani jesteśmy tylko na siebie we włąsnym aucie nagle okazuje się, że nasza "bezbłędna" na kursie jazda wcale nie jest bezbłędna, że spotykamy się z sytuacjami, w których nie wiemy jak zareagować bo nie spotkaliśmy się z nimi w trakcie krótkich 30 godzin jazd (często na dodatek ucinanych albo spędzanych w nadmiarze na łuku). Jesli ktoś uważa, że umie już wszystko i na kursie się nudzi - nic nie stoi na przeszkodzie pojechać do innego miasta i tam - gdzie nei znamy na pamięć znakó i wszystkich tzw pułapek - sprawdzić nasze "umiejętności":) Anula i ja - dzięki za Wasze posty, nareszcie wiem, że nie jestem tak całkowicie odosobniona w swoich poglądach na kursantów i prawo jazdy, na szczęście tu na forum jest jeszcze parę rozsądnie myślących osób, ale czasem mam wrażenie, że jest ich zdecydowana mniejszość. Czasem czytając to forum i widząc, jakie rzeczy ludzie robią albo o jakie podstawy pytają tuż przed egzaminem....boję się wyjeżdzać na ulicę nie tylko z trwogą o własne umiejętności, ale i innych "świetnych" kierowców, którzy zrobiwszy przyspieszony kurs ("po co tracić czas na teorię, testów sie w jeden wieczór nauczę") albo zdawszy za pierwszym razem mają się za super - driverów i których nie sposób poznać na drodze ("bo zielony listek to obciach"), a którzy mają wysokie mniemanie o swoich umiejętnościach, które zaraz chcieliby wszystkim na drodze pokazać..... Odpowiedz Link Zgłoś