Dodaj do ulubionych

Rozgonic to towarzystwo

22.07.07, 19:22
To co czytam na tym forum o horrorach glupiego egzaminu na prawo jazdy (ktory
pewnie trudniej jest zdac niz mature lub egzamin wstepny na wyzsza uczelnie)
jest dowodem koniecznosci zmiany systemu. Im wiecej razy "kursanci" zdaja, tym
wiecej forsy osrodki egzaminacyjne zbieraja.

System jest zly, ale i sami egzaminatorzy nie sa czysci.
A moze by tak, ot, na zasadzie rewanzu, wziac wszystkich egzaminatorow prawa
jazdy na obowiazkowy coroczny kurs odswiezajacy wraz z egzaminem . Odplatnie,
oczywiscie; 3000 zl od podejscia wydaje sie sensowne. Podejmuje sie przy tej
okazji wszystkich legalnie wielokrotnie oblac za karygodne wykroczenia zlej
dynamiki jazdy, niewlasciwego zachowania sie na skrzyzowaniu, nieumiejetnosci
szacowania ryzyka na drodze itd.
Oblanie takiego egzaminu oczywiscie uniemozliwialby wykonywanie zawodu
eksterminatota...err..egzaminatora..
Obserwuj wątek
    • Gość: xxx Re: Rozgonic to towarzystwo IP: *.adsl.inetia.pl 22.07.07, 19:36
      polemizował bym nad tym czy winni są egzaminatorzy czy przepisy w ramach których
      się poruszają. Istnieje możliwość przecież "odwołania" się od decyzji
      egzaminatora z którego nie wiele osób korzysta, dlaczego? Nie wiele można
      stracić a zyskać i owszem.
      Egzaminatorzy w odróżnieniu od instruktorów mają co roku obowiązek doszkalania
      się i jak tego nie zrobią tracą uprawnienia.
      • bunkum Re: Rozgonic to towarzystwo 22.07.07, 19:46
        > polemizował bym nad tym czy winni są egzaminatorzy czy przepisy w ramach któryc
        > h
        > się poruszają. Istnieje możliwość przecież "odwołania" się od decyzji
        > egzaminatora z którego nie wiele osób korzysta, dlaczego? Nie wiele można
        > stracić a zyskać i owszem.

        Hmm,odwolac sie od decyzji egzaminatora do innego...egzaminatora? Pewnia za
        oplata ...manipulacyjna?
        To musi byc zart systemowy.

        > Egzaminatorzy w odróżnieniu od instruktorów mają co roku obowiązek doszkalania
        > się i jak tego nie zrobią tracą uprawnienia.

        Kto iche gzaminujepo tych doszkalaniach? Koledzy?
        Ci sami,do ktorych oblany kursant masie odwolywac?
        To jeszcze jeden zart systemowy?
        • Gość: xxx Re: Rozgonic to towarzystwo IP: *.adsl.inetia.pl 22.07.07, 19:56
          Nadzór nad realizacją egzaminów na prawo jazdy prowadzi Marszałek a nie kolega
          egzaminator, poczytaj trochę...
        • Gość: egzaminator Re: Rozgonic to towarzystwo IP: *.lanet.net.pl 22.07.07, 19:58
          Ludzie,nie przeginajcie. Jestem świeżo upieczonym egzaminatorem i zastanawiam
          się, po co mi to było. Kurs, praktyki i egzaminy, spokojnie poszło no to 7tys
          zł, egzamin państwowy - robią z nas małpy, teorię zdają 3 osoby na 100, z
          praktyką porażka, w tej chwili pracuję na etacie za 2300 brutto, tylko w tym tyg
          dzięki refleksowi ominęło mnie czołowe zderzenie z ciężarówką, spadnięcie z
          wiaduktu, kolizja z tramwajem, sorry za taką kasę... Osoby zdające przychodzą
          brudne i śmierdząc, z zaklejonymi zębami, które wieki nie widziały szczoteczki i
          pasty. Panienki przychodzą na egz państwowy z piersiami i pępkami na wierzchu, w
          spodenkach podobnych do stringów. Nie zgadzam się z systemem, ale jest jak jest,
          więc proszę, starajmy się siebie traktować jak partnerów, nie jak wrogów, a obu
          stronom będzie żyło się lepiej.
          • linia.frontu Re: Rozgonic to towarzystwo 22.07.07, 20:35
            Gość portalu: egzaminator napisał(a):

            > Ludzie,nie przeginajcie. Jestem świeżo upieczonym egzaminatorem i zastanawiam
            > się, po co mi to było. Kurs, praktyki i egzaminy, spokojnie poszło no to 7tys
            > zł, egzamin państwowy - robią z nas małpy, teorię zdają 3 osoby na 100, z
            > praktyką porażka, w tej chwili pracuję na etacie za 2300 brutto,

            O! A gdzie???;)
            Faktycznie - lepiej było zostać instruktorem - przy pracy od 7 do 23 przez 6
            dni w tygodniu byś pewnie tyle zarobił (netto), ale byś nie wydał 7 tysiaków i
            cieszył się szacunkiem kursantów i miłością jelonków:)
            A tak...

            > tylko w tym tyg dzięki refleksowi ominęło mnie czołowe zderzenie z
            > ciężarówką, spadnięcie z wiaduktu, kolizja z tramwajem, sorry za taką kasę...

            O kurde, wesoło tam u Ciebie:) - przecież nie zdawałam w tym tygodniu ;p
            Toż nawet mój instruktor nie przeżywa tego mknąc ze mną (a wierz mi, jest się
            czego bać;p)


            > Osoby zdające przychodzą brudne i śmierdząc, z zaklejonymi zębami, które
            > wieki nie widziały szczoteczki i pasty.

            Jakimi??? Przesadzasz chyba trochę...

            > Panienki przychodzą na egz państwowy z piersiami i pępkami na wierzchu,
            > w spodenkach podobnych do stringów.

            Są takie??? Zapytaj, gdzie kupiły;p
            Ne, to ze mną nie zdawałeś. Linia.Frontu jest stateczna:).



            > Nie zgadzam się z systemem, ale jest jak jest, więc proszę, starajmy się
            > siebie traktować jak partnerów, nie jak wrogów, a obu stronom będzie żyło się
            > lepiej.

            Ja dwa razy miałam fajnego egzeka:). Ale i tak mi się odechciało... ;p
            • piotr33k2 Re: Rozgonic to towarzystwo 22.07.07, 23:37
              ja bym kryteria egzaminu praktycznego jeszcze zaostrzył a ci co zdadzą egzamin
              i zaczną samdzielnie jezdzic zrozumia sami dlaczego ,ostatnio zrobiłem troche
              kilometrów po polsce ,normalnie horror co ci ludzie wyprawiają na drogach ,jak
              ktoś jedzie na zwykłej waskiej drodze 90 -100 na godz jest i tak traktowany
              jak zawalidroga i wiekszosc chce go na siłe i na hama wyprzedzic ryzykujac
              wręcz (nie tylko swoje zresztą) życie i stąd jest najwięcej wypadków .
              • Gość: pierwszy strajkowy Re: Rozgonic to towarzystwo IP: *.acn.waw.pl 23.07.07, 00:12
                Proponuję zrobić STRAJK i nie zapisywac się na egzamin. WORDY nie dostaną kasy,
                egzaminatorzy nie dostaną kasy. Pokazac im że to oni są dla nas i jak nas nie
                będzie to one padną :):): co wy na to?
          • Gość: teoretycznie mam Re: Rozgonic to towarzystwo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.07, 14:35
            Myć zęby uwielbiam,myśłałam o ubarniu się z cytrynową bluzkę bez rękawków (bo
            najładniejsza jaką mam) i białe spodnie (bo w sobotę ma być znowu gorąco, a ja
            mam jeszcze jazdę zaplanowaną przed egzaminem), tramwajów w tym mieście nie ma,
            na wiadukty nie jeżdżą jazdy egzaminacyjne, a wymuszam pierwszeństwo tylko jak
            zmieniam pas (Ci jadący z naprzeciwka są, omijając mnie, bezpieczni). I stąd
            moje pytanie: Mam szansę zdać? Czasami jak mam jazdę, to opowiadam
            instruktorowi, co tam nowego wyczytałam na forum. Już mi nie raz mówił, że
            powinnam sobie znaleźć jakieś inne zajęcie. Bo poczytam, coś źle zrozumiem,
            jeszcze sobie coś przetworzę, dołożę, wymyślę, i jak się Go zaczynam o jakiś
            problem rodem z forum pytać, to on sobie zaczyna myśleć, że ja chyba oszalałam.
            Miałam tak już z wieloma tematami. Fajnie jest to wszystko poczytać, popatrzeć
            jak ludzie autentycznie współczują, pocieszają, sama tak wczesniej miałam i
            kilka razy się uśmiechnęłam dzięki odpowiedziom i pocieszeniom. Ale może w tym
            wszystim jest trochę prawdy, może mój instruktor jednak ma rację, więc co: w
            żółtej bluzce, białych spodniach, z umytymi zębami, bez tramwajów, wiaduktów i
            czołowych kolizji z ciężarówkami mam szansę zdać?;)
            • Gość: teoretycznie mam Re: Rozgonic to towarzystwo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.07, 14:37
              a przepraszam, jadący z naprzeciwka wymijając mnie, nie omijając;)
            • linia.frontu Re: Rozgonic to towarzystwo 23.07.07, 14:57
              Gość portalu: teoretycznie mam napisał(a):

              > Myć zęby uwielbiam,

              > JA TEŻ MYJĘ ZĘBY! I cholera nie zdaję... :)

              > myśłałam o ubarniu się z cytrynową bluzkę bez rękawków (bo
              > najładniejsza jaką mam) i białe spodnie (bo w sobotę ma być znowu gorąco, a
              > ja mam jeszcze jazdę zaplanowaną przed egzaminem),

              Nawet, jak wstałam o 3.30 rano, to pierwsze, co zrobiłam, wlazłam pod prysznic,
              a potem zrezygnowałam z kiecki do spodni, na rzecz czegoś bardziej
              eleganckiego, czy też statecznego... i nie zdałam:)


              > tramwajów w tym mieście nie ma,

              Uważam na tramwaje - i te, przy wyjeździe z ośrodka, te przy "tym"
              skrzyzowanie, na rondach i wszędzie i....

              > na wiadukty nie jeżdżą jazdy egzaminacyjne,

              Na wiaduktach też uważam i nie wypadam i...

              > a wymuszam pierwszeństwo tylko jak
              > zmieniam pas (Ci jadący z naprzeciwka są, omijając mnie, bezpieczni).

              Ja nie wymuszam i...

              A do tego przychodzę na egzamin uśmiechnięta, nawet o 7 rano!

              >Czasami jak mam jazdę, to opowiadam
              > instruktorowi, co tam nowego wyczytałam na forum. Już mi nie raz mówił, że
              > powinnam sobie znaleźć jakieś inne zajęcie. Bo poczytam, coś źle zrozumiem,
              > jeszcze sobie coś przetworzę, dołożę, wymyślę, i jak się Go zaczynam o jakiś
              > problem rodem z forum pytać, to on sobie zaczyna myśleć, że ja chyba
              oszalałam.

              Mój już mnie nie może słuchać, bo a to to, a to tamto (i tylko MG ratuje
              Instruktora od głupich pytań:)
              Czytam kodeks, podręcznik kierowcy, praktyczną naukę jazdy, dziennik ustaw,
              znaki drogowe z komentarzem, strony internetowe poświęcone tematyce prawa
              jazdy, gadam z instruktorami, egzaminatorem;), kursantami i.... :)

              > I stąd moje pytanie: Mam szansę zdać?

              :)
              • Gość: linia.frontu Re: Rozgonic to towarzystwo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.07, 15:09
                A, i mam telefony do 27 instruktorów :D
    • Gość: Luzaczka Kiedys,a dzis IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.07, 08:47
      Ludzie pozatym wyklocaja sie o to,czy egzamin na starych zasadach byl
      trudniejszy,czy obecnie jest gorszy.Kiedys wszystkie manewry,a dokladniej
      rodzaje parkowania byly na placu,teraz przeniesli to na miasto.Nie bylo kamer-
      teraz sa-monitorowany jest obraz wewnatrz pojazdu i na zewnatrz.Egzamin trwa
      minimum 40 minut-trzeba wykonac wiele manewrow tpu zawracanie na rondzie,skret
      na rondzie w lewo,zawracanie z uzyciem biegu wstecznego,jak juz wspomnialam-
      parkowanie na miescie,jazda drogami dwu i jednokierunkowymi itd.Dawniej
      egzaminator po 10-15,gora 20 minutach mogl stwierdzic czy nadajemy sie na
      kierowcow czy nie.Nie wiem jak jest lepiej-zawsze sa jakies plusy i
      minusy.Dodam,ze oblewa sie za kardynalne bledy jakie popelniaja kierowcy
      np.przejazd na czerwonym swietle(czasem mozna oblac za przejechanie na zoltym-i
      tu wiele zalezy od interpretacji egzaminatora)za nieprzepuszczenie
      pieszego,dlatego powinno sie przeszkolic czy tez egzaminowac-kierowcow-pewnie
      3/4 by oblala bo lamia przepisy!instruktorow i egzaminatorow-zastosowac taki
      nadzor.Aha-jeszcze cos-oblewa sie tez za bledne wykonanie manewru-kiedys na
      luku mozna bylo wykonac sobie 2 proby,czy byly 2 poprawki,jak sie najechalo na
      slupek czy wyjechalo za linie.A teraz mimo,ze luk wiekszy to zdawalnosc tego
      manewru mniejsza,bo wyjedziemy za linie,otrzemy sie o slupek-to juz po
      egzaminie.Jak wg.Was bylo lepiej-kiedys czy dzis?
      • ecikp Re: Kiedys,a dzis 26.07.07, 09:07
        Ooooo - tu się nie zgodzę. Wg starych zasad NAJECHANIE na linię było błędem.
        Można było oczywiście robić 2-gie podejście. Obecnie można na linię najechać, a
        błędem jest dopiero PRZEJECHANIE. Wtedy też trzeba się było zatrzymać nie dalej
        niż 40 cm od linii końcowej i nie było słupków na końcach łuku - obecnie są;
        teraz musisz się zatrzymać w stanowisku - ono ma 5 metrów, a samochody
        egzaminacyjne są sporo krótsze, więc osobiście nie rozumiem problemu łuku ...

        Gość portalu: Luzaczka napisał(a):

        Aha-jeszcze cos-oblewa sie tez za bledne wykonanie manewru-kiedys na
        > luku mozna bylo wykonac sobie 2 proby,czy byly 2 poprawki,jak sie najechalo
        na
        > slupek czy wyjechalo za linie.A teraz mimo,ze luk wiekszy to zdawalnosc tego
        > manewru mniejsza,bo wyjedziemy za linie,otrzemy sie o slupek-to juz po
        > egzaminie
    • patrycja.ros Re: Rozgonic to towarzystwo 23.07.07, 10:25
      bunkum napisała:
      > To co czytam na tym forum o horrorach glupiego egzaminu na prawo jazdy (ktory
      > pewnie trudniej jest zdac niz mature lub egzamin wstepny na wyzsza uczelnie)
      > jest dowodem koniecznosci zmiany systemu. Im wiecej razy "kursanci" zdaja, tym
      > wiecej forsy osrodki egzaminacyjne zbieraja.

      Większości to prawda- po 3cim nie zdanym przeze mnie egzaminie znajomi mówili -
      " no co ty z maturą sobie poradziłaś, pracę magisterską obroniłaś a głupiego
      egzaminu na prawo jazdy nie możesz zdać!!!"- żenada !!!!
      Fakt system jest zły i należałoby to zmienić - może płacić premie od zdanych
      egzaminów, albo potrącać . A jak kwestie egzaminowania są rozwiązane u naszych
      sąsiadów- może mają dobre pomysły.
      Choć może się narażę ale jestem skłonna powiedzieć , że niektóre ośrodki słabo
      przygotowują przyszłych kierowców do jazdy i egzaminu. Moja koleżanka nie miała
      wcale teorii. Dostała płytę i miała się wyuczyć na pamięć odpowiedzi- o
      zgrozo. Dopiero gdy o coś spytała dostała wyjaśnienie choć nie zawsze zgodne z
      obowiązującymi zasadami.Przeniosła się do innego ośrodka.

      Egzaminator napisał:
      >Osoby zdające przychodzą
      >brudne i śmierdząc, z zaklejonymi zębami, które wieki nie widziały szczoteczki >i
      >pasty. Panienki przychodzą na egz państwowy z piersiami i pępkami na wierzchu, w
      >spodenkach podobnych do stringów. Nie zgadzam się z systemem, ale jest jak >jest,
      >więc proszę, starajmy się siebie traktować jak partnerów, nie jak wrogów, a obu
      >stronom będzie żyło się lepiej.

      Panie egzaminatorze a czego się Pan spodziewa po ludziach, których nie nauczono
      czo to jest odpowiedni strój na odpowiednią okazję, że w czym innym na
      imprezę, w czym innym do kościoła, w czym innym do szkoły, a w czym innym na
      egzamin.

      >w tej chwili pracuję na etacie za 2300 brutto, tylko w tym tyg
      >dzięki refleksowi ominęło mnie czołowe zderzenie z ciężarówką, spadnięcie z
      >wiaduktu, kolizja z tramwajem, sorry za taką kasę...

      No cóż każdy ponosi ryzyko wybranego zawodu. Dobrze ,ze może Pan się pochwalić
      tak dużym refleksem i opanowaniem.

      Kurcze moje doświadczenie z wyjazdu weekendowego jest okropne. Jechałam do
      Jeleniej Góry i Karpacza- drogi kręte i to dość bardzo(górka zakręt, górka
      zakręt - i tak większość drogi), człowiek się zastanawiał czy jadąc 50-60 na
      godzinę nie jedzie zbyt szybko a co chwila jakiś miejscowy trąbi i wyprzedza,
      i znika. No a parę kilometrów dalej ląduje na drzewie. Szok jadąc 50 km/h w
      "krętym" terenie i to jeszcze sobie nie znanym człowiek był zawalidrogą!!!
      Pozdrawiam :)))
      • Gość: Jędras Re: Rozgonic to towarzystwo do patrycja IP: *.wro.vectranet.pl 23.07.07, 21:43
        skoro OSK są kiepskie to dlaczego chcesz potrącać premie egzaminatorom?;) brak
        spójności;) nie rozumiem dlaczego egaminatorzy mają ponosić odpowiedzialnośc za
        niedouczonych instruktorów i ośrodki nastawione tylko na kasę;)
        • patrycja.ros Re: Rozgonic to towarzystwo do Jędrasa 24.07.07, 08:05
          Gość portalu: Jędras napisał(a):

          > skoro OSK są kiepskie to dlaczego chcesz potrącać premie egzaminatorom?;) brak
          > spójności;) nie rozumiem dlaczego egaminatorzy mają ponosić odpowiedzialnośc za
          >niedouczonych instruktorów i ośrodki nastawione tylko na kasę;)

          Witaj!! Nie wiem czy zauważyłaś ale moja wypowiedz o słabych ośrodkach szkolenia
          kierowców była już od nowego akapitu czyli nie dotyczyła myśli o potrącaniu kasy
          egzaminatorom- za błędy ośrodków kształcenia.Ośmieliłam się powiedzieć ,że
          jednak mimo wszystko winę za słabą zdawalnośc na egzaminach ponoszą także takie
          ośrodki, które posiadają "niedouczonych instruktorów i ośrodki nastawione tylko
          na kasę;)"
          No a co zrobić z tymi egzaminatorami, którzy zapomnieli o swym ludzkim
          pochodzeniu?I wyprawiają cuda na egzaminie byle by delikwenta złapać :(((
          Może uściślić wytyczne co do egzaminu by nie było możliwości dowolnej interpretacji.
          Pozdrawiam :)))
    • crayzolka Re: Rozgonic to towarzystwo 23.07.07, 10:45
      System rzeczywiście jest zły, chociaż powoli ewoluuje w dobrą, no przynajmniej
      w lepszą stronę.
      Najgorsze są jeszcze pozostałości minionego systemu. Jeden z egzaminatorów z
      którymi miałam do czynienia, był około 60, każdy manewr, który wychodził mi
      dobrze, coraz bardziej go zasmucał. Przez większość egzaminu pokrzykiwał na
      mnie i wyprowadzał z równowagi, w końcu popełniłam błąd i wtedy po raz pierwszy
      uśmiechnął się baaaardzo szeroko. I to jest to co musi się zmienić - mentalność
      tych ludzi, ja rozumiem, że to nie jest łatwa robota, obarczona pewnym
      ryzykiem, odpowiedzialna, w końcu to ten człowiek decyduje czy kierowca jest
      gotowy do samodzielnej jazdy po drogach, ale mimo wszystko nie może być tak, że
      sukces egzaminowanego jest odbierany przez egzaminatora jako jego osobista
      porażka.
      • Gość: egzaminator Re: Rozgonic to towarzystwo IP: *.lanet.net.pl 23.07.07, 15:39
        Po pierwsze: jestem kobietą, po drugie: wszystkich Państwa staram się oceniać
        obiektywnie i cieszę się jak zdajecie, zdawalność mam ok 30%, wiem i widzę co
        się dzieje na drogach. Nie wszyscy egzaminatorzy są Waszymi wrogami, ale chyba
        wszyscy nie puszczą osoby, która skręca w lewo z prawego pasa drogi o 2 pasach
        ruchu dla każdego kierunku. Są osoby, które jeżdżą ,,makabrycznie", ale
        instruktor mówi, że powinny zdać i nie rozumieją dlaczego za zawracanie na S-3
        przerywamy egzamin. System się zmienia, przychodzi dużo młodych osób do WORDów
        do pracy.
        Rozumiem, że jest ciepło, wszyscy się pocimy, ale inaczej jak jesteśmy po
        prysznicu, a inaczej jak od tyg nie widzi się wody. Bardzo dużo osób przychodzi
        ubranych odpowiednio, ale są też gwiazdy. Jednak trzeba jeszcze z 2 razy
        przeczytać ze zrozumieniem kodeks, bo nie oszukujmy się, wykucie testów na
        pamięć nie jest rozwiązaniem skutecznym.
        • crayzolka Re: Rozgonic to towarzystwo 23.07.07, 15:53
          Hmmm no tak, ale gwoli ścisłości, to to prysznicowanie działa w obie strony,
          jeden z moich egzaminatorów daaawno prysznica nie widział, a i szczoteczka do
          zębów to dla niego chyba zbędny wynalazek, ale nie chodzi o to, tylko to jak
          egzaminator podchodzi do egzaminowanego, w końcu taki egzamin to ogromny stres
          i fajnie byłoby, gdyby egzaminator przynajmniej bardziej tego stresu nie
          nakręcał.
          Tak jak pisałam wcześniej, na swojej drodze spotkałam 3 egzaminatorów - 1 był
          super (chociaż u niego niestety nie zdałam, ale słusznie), 1 w porządku, a 1
          tragedia. Tak czy inaczej 2/3 OK, także i tak jest w porządku - zmiana
          pokoleniowa jest najlepszym rozwiązaniem.
          • no-comments Re: Rozgonic to towarzystwo 23.07.07, 18:19
            piotr33k2 napisał:

            > ja bym kryteria egzaminu praktycznego jeszcze zaostrzył a ci co zdadzą egzamin
            > i zaczną samdzielnie jezdzic zrozumia sami dlaczego ,ostatnio zrobiłem troche
            > kilometrów po polsce ,normalnie horror co ci ludzie wyprawiają na drogach ,jak
            > ktoś jedzie na zwykłej waskiej drodze 90 -100 na godz jest i tak traktowany
            > jak zawalidroga i wiekszosc chce go na siłe i na hama wyprzedzic ryzykujac
            > wręcz (nie tylko swoje zresztą) życie i stąd jest najwięcej wypadków .

            A ja się zgadzam, że egzaminy wcale nie są tak ostre jak sie wydaje. Jestem
            przekonana, że w wielu wypadkach ludzie nei zdaja przez własną glupotę, lenistwo
            (no bo przerobienie testó nie wystarcyz, żeby znac KD??) i często neistety przez
            to ,że byli nazdwyczajniej w świecie inedouczeni - mierzi mnie, że do dziś
            zdarzają się instruktorzy próbujący wmówić kursantom, że mogą sobie obniżać
            lusterko na luku, a potem je poprawiać, nie robią teorii bo to strata czasu, idą
            na latwiznę uczac wchodzenia w zakręty na sprzęgle, a nawet się zdarzają
            przypadki, że można wyjeździc caly kurs na drugim biegu i instruktorowi to nie
            przeszkadza:/
            I też mnie wkurza, że gdziekolwiek nie pojazdę to jestem zawalidrogą bo jadę z
            przepisową prędkością - efekt taki, że ktoś sie kiedyś przeze mnie rozwali
            wyprzedzając na trzeciego, a ja będe miała wyrzuty sumienia do końća życia, albo
            zwiększając prędkość i próbujc uciec przed śpieszącym się, wiszącym mi na tyle
            samochodu idiotą - sama się rozwalę na jakimś drzewie...

            crayzolka napisała:

            > w końcu taki egzamin to ogromny stres i fajnie byłoby, gdyby egzaminator
            przynajmniej bardziej tego stresu nie nakręcał.
            > pokoleniowa jest najlepszym rozwiązaniem.

            Crayzolka wierz mi, że samodzielna jazda po polskich drogach z plastikiem w
            kieszeni jest dużo większym stresem - jeszcze mi się nei zdarzyło, żeby nie
            zostać wyprowadzona na drodze z rónowagi jakimiś zachowaniami - wymuszeniami,
            zajeżdzaniem drogi bez kierunków, spychaniem na pobocze itp. Jeśli poradzisz
            sobie ze stresem na egzaminie - jest szansa, że poradzisz soie na drodze, ale
            jeśli nie radzisz sobie już na egzaminie - to co ma myśleć egzaminator o takiej
            osobie jako o kierowcy??
            To co potęguje stres egzaminowanych to jest niestety wina kursantów - to
            napędzanie się, jacy egzaminatorzy są źli (w połowie przypadków to tylko zapewne
            przesadzone plotki mające zmiejszyć ból spowodowany oblaniem egzaminu) - błędne
            koło, kazdy idąc już na pierwszy egzam jest nastawiony, że będzie źle, a
            egzaminator będzie chamem. A stres powowduje wymuszanie często niepotrzebnych
            błędów. Będąc egzaminatorką tez nei chciałabym wypuścić na drogę, po której
            uczęszczają moje dzieci - ludzi, którzy nie radzą sobie ze stresem, nie potrafią
            wykonac podstawowych manewrów i nie widzą, co jest złego w niezatrzymaniu się na
            warunkowej strzałce.
            Tylko co do chamskich odzywek egzaminatorów nic nie powiem - kultury ludzi
            niestety nie nauczysz, tego się raczej nie sprawdza na egzaminie na egzaminatora.

            Mnie instruktor tłumaczył, że zdanie egzaminu nie jest aż takie trudne - że nie
            trzeba przejechać 40 minut bezbłędnie - bo tak się czasem nei da - słuchając i
            czytając opowieści na forum - nie wierzyłam mu, dopóki nie poszłam na swój
            egzamin, nie zrobiłam masy błędów, nie usłyszałam jednej ostrej reprymendy a
            propos mojej jazdy, ale zdałam bo widziałam całą masę ludzi, któzy byli po
            prostu nieprzygotowani do egzaminu. To, co często opowiadają ludzie jak to
            przejechali bezbłędnie całę miasto a egzaminator specjalnie szukal na nich haka
            - jest tylko swobodną i bardzo obiektywną oceną kursanta, egzaminatorzy mają
            trochę wieksze doświadcznie w ocenianiu naszej jazdy. Jeśli byliście oblani
            niesłusznie - to sie odwołujcie, a dodam, że często się zdarza tak, że ktoś się
            odwołuje, potem ogląda filmik ze swojego egzaminu i dopiero wtedy zauważa jaki i
            ile błędów popełnił.

            Luzaczko - nowe zasady na łuku nie są złe. Wydawać by się moglo, że 5 cm różnicy
            w przekroczeniu linii na luku nie powinno robić rózninyc, ale jeśli to będzie
            stopa Twojego męża, który Cię pilotuje żebyśdobrze zaprkowała w garażu - to 5 cm
            jesgo stopy będzie już robić róznicę prawda? Precyzja w wykonywaniu niektóych
            manewrów samochodem, ktory nie jest zabawką - jest często podstawą bezpieczeństwa.
            • linia.frontu Re: Rozgonic to towarzystwo 23.07.07, 18:28
              no-comments napisała:

              > Jestem przekonana, że w wielu wypadkach ludzie nei zdaja przez własną
              > glupotę, lenistwo (no bo przerobienie testó nie wystarcyz, żeby znac KD??) i
              > często neistety przez to ,że byli nazdwyczajniej w świecie inedouczeni

              Ciekawe dlaczego ja uwalam... ?
              • no-comments Re: Rozgonic to towarzystwo 23.07.07, 20:51
                linia.frontu napisała:

                > Ciekawe dlaczego ja uwalam... ?

                Co do pierwszego się nie wypowiadam - nie wiem. Jeśli chodzi o rondo to stawiam
                na nagłą panikę i brak pewności siebie, a i "kulturalny" egzaminator się pewnie
                też przyczynił (a mówiłam brać jazdy z jakimś obcym odhumanizowanym
                instrukotrem, któryc Cię wprowadzi w atmosferę podobną do egzaminu;).
                A co do trzeciego razu.... no cóż tutaj już wszystko zależało od Ciebie, do
                egzaminatora mieć pretensji nie można, bardziej by sie już można uczepic uczenia
                na sposób, które niezawodne nie są (aczkolwiek przy uczeniu tylko na szybę to
                czasem chyba się nie da nauczyć inaczej niż jak na małpkę - nie wiem, nie jestem
                instruktorem, nie mam doświadczeń z tej strony;), a może i do tego zmęczenie i
                brak koncentracji, brak wiary..... kto Cię tam wie;)
                • linia.frontu Re: Rozgonic to towarzystwo 25.07.07, 11:37
                  no-comments napisała:

                  > (a mówiłam brać jazdy z jakimś obcym odhumanizowanym instrukotrem, któryc Cię
                  > wprowadzi w atmosferę podobną do egzaminu;).

                  Może jeszcze pół roku, może rok, dwa - ale ostatnie słowo będzie moje, a wtedy
                  powiem: "A nie mówiłam???" :D:D:D:D
              • patrycja.ros Re: Rozgonic to towarzystwo 23.07.07, 21:36
                linia.frontu napisała:

                >Ciekawe dlaczego ja uwalam... ?

                Lino kochana bo jeszcze nie trafiłaś na takiego egzaminatora, który by docenił i
                odpowiednio - czytaj pozytywnie- ocenił Twe umiejętności jako kierowcy!!! :)))
                Pozdrawiam:)))
            • Gość: racja Re: Rozgonic to towarzystwo IP: *.wro.vectranet.pl 23.07.07, 21:37
              po tym co przeczytałam odzyskuję wiarę że są jeszcze na świecie normalni i
              zdrowo myślący ludzie!:) Popieram w całej rozciągłości i pozdrawiam autora
              powyższego tekstu:)
            • crayzolka Re: Rozgonic to towarzystwo 24.07.07, 01:22
              > Crayzolka wierz mi, że samodzielna jazda po polskich drogach z plastikiem w
              > kieszeni jest dużo większym stresem - jeszcze mi się nei zdarzyło, żeby nie
              > zostać wyprowadzona na drodze z rónowagi jakimiś zachowaniami - wymuszeniami,
              > zajeżdzaniem drogi bez kierunków, spychaniem na pobocze itp. Jeśli poradzisz
              > sobie ze stresem na egzaminie - jest szansa, że poradzisz soie na drodze, ale
              > jeśli nie radzisz sobie już na egzaminie - to co ma myśleć egzaminator o
              takiej
              > osobie jako o kierowcy??
              > To co potęguje stres egzaminowanych to jest niestety wina kursantów - to
              > napędzanie się, jacy egzaminatorzy są źli (w połowie przypadków to tylko
              zapewn
              > e
              > przesadzone plotki mające zmiejszyć ból spowodowany oblaniem egzaminu) -
              błędne
              > koło, kazdy idąc już na pierwszy egzam jest nastawiony, że będzie źle, a
              > egzaminator będzie chamem. A stres powowduje wymuszanie często niepotrzebnych
              > błędów. Będąc egzaminatorką tez nei chciałabym wypuścić na drogę, po której
              > uczęszczają moje dzieci - ludzi, którzy nie radzą sobie ze stresem, nie
              potrafi
              > ą
              > wykonac podstawowych manewrów i nie widzą, co jest złego w niezatrzymaniu się
              na
              > warunkowej strzałce.


              no-comments, ja nie twierdzę absolutnie, że egzamin powinien być przeprowadzany
              w jakiejś imprezowej luźnej atmosferze, ale widzę różnicę między moimi
              egzaminami, które dzielił zaledwie jeden dzień - pierwszy egzaminator sam
              wprowadzał nerwową atmosferę chamskimi odzywkami, drugi wydawał polecenia i
              obserwował, na koniec powiedział co by jeszcze poprawił, a co jest dobre.
              Jasne, że jazda z plastikiem po drodze na pewno jest o niebo bardziej
              stresująca, ale nie wiem czy zapomniałaś, bo ja np. na egzaminie oprócz tego
              stresu nakręconego przez egzaminatora, musiałam się martwić rowerzystą, który
              jechał środkiem pasa, facetem, który widząc L, włączając się do ruchu, po
              prostu wjechał mi pod koła, bo to przecież L - on zdąży, kobietą, która na
              czerwonym świetle wbiegła mi na pasy, bo tramwaj odjeżdża - ona woli ryzykować
              własnym zdrowiem niż poczekać na kolejny, nie wspomnę o kierwocy, który tuż
              przed rondem, zajechał mi drogę, aż wyrzuciło mnie na drugi pas - musieliśmy
              uciekać. Przecież nie jest tak, że na egzaminie stresujesz się tylko tym, żeby
              w końcu zdać, ale żeby sprawdzić się w roli początkującego kierowcy, nie
              wyrządzając po drodze nikomu żadnej krzywdy.

              Ja nie szłam na egzamin z nastawieniem, że egzaminator to na pewno cham i nic
              tam po mnie, byłam przygotowana, nie wiem skąd Twoje aż tak złe nastawienie do
              zdających.

              Pewnie, że system nie jest idealny, cóż mozna powiedzieć po godzinie jazdy z
              kimś - przed egzaminem młody chłopak notował sobie przy mnie na ręce przy
              którym sygnalizatorze można zawrócić, przy którym nie - "bo jemu się miesza",
              jakież było moje zdziwienie kiedy po 40 minutach wrócił z uśmiechem od ucha do
              ucha, a ja oberwałam za to, że zbyt krótko patrzę w prawo przy przejeździe
              przez skrzyżowanie. Inna dziewczyna pytała kobietę, czekająca obok mnie gdzie
              uruchamia się spryskiwacze i co robić jak ona i ktoś inny jest na "cienkiej
              kresce", bo jej się z kolei z nerwów wymieszało - pełno jest takich osób, część
              z nich zda mimo zerowej wiedzy, ale są też ludzie naprawdę dobrze przygotowani,
              odpowiedzialni, ale osłuchają się, że śmiesznie wrzucają biegi, że są kłamcami,
              kto ich uczył tak śmiesznie kręcić kierownicą i te osoby po prostu nie
              wytrzymują, bo oprócz stresu na drodze, wynikającego z możliwości spotkania na
              swojej drodze wariatów, muszą znosić zrzędliwego, gburowatego, chamskiego
              pasażera - oczywiście jak i w przypadku egzaminowanych - nie uogólniajmy.

              Zgodzę się, że system szkoleń powinien się zmienić, powinno się zaostrzyć
              wymagania, ale macie pomysł jak to zrobić?
              • no-comments Re: Rozgonic to towarzystwo 24.07.07, 20:23
                crayzolka napisała:

                > ale nie wiem czy zapomniałaś, bo ja np. na egzaminie oprócz tego
                > stresu nakręconego przez egzaminatora, musiałam się martwić rowerzystą, który
                > jechał środkiem pasa, facetem, który widząc L, włączając się do ruchu, po
                > prostu wjechał mi pod koła, bo to przecież L - on zdąży, kobietą, która na
                > czerwonym świetle wbiegła mi na pasy, bo tramwaj odjeżdża - ona woli ryzykować
                > własnym zdrowiem niż poczekać na kolejny, nie wspomnę o kierwocy, który tuż
                > przed rondem, zajechał mi drogę, aż wyrzuciło mnie na drugi pas - musieliśmy
                > uciekać. Przecież nie jest tak, że na egzaminie stresujesz się tylko tym, żeby
                > w końcu zdać, ale żeby sprawdzić się w roli początkującego kierowcy, nie
                > wyrządzając po drodze nikomu żadnej krzywdy.

                To co opisujesz to tylko przedsmak tego, co Cię czeka z plastikiem w ręce -
                niestety takie jest życie - każdy się gdzies śpieszy - nieraz ktoś Ci wymusi jak
                tylko zauwazy lekkie Twoje zawachanie w aucie, niejeden pieszy wylezie Ci na
                drogę bo się śpieszy, bo moknie na deszczu, bo wydaje mu sie, że samochód się
                zatrzyma w miejscu. A czy nie uważasz, że lepiej popełniac błędy jeszcze na
                egzaminie i ulać, ale nauczyć się czegoś, wyjść z egzaminu z nowym
                doświadczeniem niż spotkać się z jakąś sytuacją, gdy na fotelu obok nie będzie
                pomocy, ani drugiej pary pedałów a nieumiejętność zareagowania w danej sytuacji
                kosztowałąby dużo więcej niż 112 złotych za kolejny egzamin. Jeżdząc sama też
                będziesz się chciała wykazać jako początkujący kieorwca, być może przed rodziną,
                być będziesz jeździć z pkokrzykującym obok chłopakiem czy tatą (bo oni wiedzą
                lepiej jak się jeździ;), spotkasz się z kompletnym lekceważeniem ze strony
                innych kierowców (co jak co ale eLki na dachu chronią w wielu sytuacjach przed
                nerwowymi zachowaniami innych kierowców, kiedy jeździsz już bez - ciężko liczyć
                na taryfę ulgową gdy źle ustawisz się na światłach albo zgasnie Ci silnik),
                stres na egzaminie to tylko początek.

                > Ja nie szłam na egzamin z nastawieniem, że egzaminator to na pewno cham i nic
                > tam po mnie, byłam przygotowana, nie wiem skąd Twoje aż tak złe nastawienie do
                > zdających.

                Skąd?? Za dużo się naczytałam, nasłuchałam i naoglądałam - ja nie generalizuje
                na wszystkich kursantów, to dlatego lubię to forum - bo tu jest wielu ludzi,
                którzy traktują prowadzenie auta poważnie, chcą wiedzieć więcej, szukają
                odpowiedzi, grzebią w przepisach, dokupują kolejne jazdy bo nei traktują tego
                jak stratę pieniędzy ale jak w inwestycję w siebie, która kiedyś zaowocuje, ale
                tych którzy prawo jazdy traktują bardziej w kategoriach - zakuć, zaliczyć, a
                potem zajeździć autem co się da - jest równie dużo. Wystarczy poczytać choćby to
                forum - jesli ktoś idzie na egzamin na kacu i na dodatek się tym chełpi to jak
                dla mnie nie powinien mieć nigdy prawa jazdy, śmiać mi się chce jak ludzie żalą
                się na egzamiantorów a jak się z nich w końcu wyciągnie za co oblali to okazuje
                się, że wredny egzaminator przyczepił się, że się kursantka nie zatrzymałą na
                STOPie "no przecież zwolniłam", "no przecież widziałam, że nic nie jechało" -
                żenada:/ Potem taka osoba opowiada niestworzone rzeczy a winny jest oczywiście
                zawsze egzaminator.

                > pełno jest takich osób, część z nich zda mimo zerowej wiedzy, ale są też
                ludzie naprawdę dobrze przygotowani, odpowiedzialni, ale osłuchają się, że
                śmiesznie wrzucają biegi, że są kłamcami, kto ich uczył tak śmiesznie kręcić
                kierownicą i te osoby po prostu nie
                > wytrzymują, bo oprócz stresu na drodze, wynikającego z możliwości spotkania na
                > swojej drodze wariatów, muszą znosić zrzędliwego, gburowatego, chamskiego
                > pasażera - oczywiście jak i w przypadku egzaminowanych - nie uogólniajmy.

                Oczywiścię, że część nieuków albo ludzi, którzy nie powinni mieć prawka =
                dostają je (tak jak ja na przykład;) i jak widać po forum wielu przygotowanych
                merytorycznie i biorących dużo jazd doszkalających (a nie idący z myślą "a nuż
                się uda") nie zdaje egzaminów - jak każdy egzamin i w tym czasem potrzeba zbiegu
                paru okoliczności łagodzących - trochę szczęścia mówiąc krótko, ale to tylko
                pare procent, całą resta zależy już tylko od kursanta. Ale nie można tłumaczyć
                niezdania egzaminu chamstwem egzaminatora - co zrobisz, jak jeżdząc ze swoim
                chłopakiem będzie Cię ciągle rugał, że źle zmieniasz biegi, że nie dojeżdzasz do
                świateł na luzie .... wysiądziesz z auta na środku skrzyżowania?? W takiej
                sytuacji też łatwo popełnić błąd - a chodzi o to, żeby ich unikac i radzic sobie
                w kazdej sytuacji - z wariatami na drodze, upierdliwymi pasażerami w aucie,
                warunkami pogodowymi - nie ma przeproś, jak już się wsiądzie do auta to trzeba
                jechać, jeśli wytrzymasz odzywki egzaminatora przez zaledwie 45 minut to i z
                mężem wszystkowiedzącym dasz sobie radę;)

                >
                > Zgodzę się, że system szkoleń powinien się zmienić, powinno się zaostrzyć
                > wymagania, ale macie pomysł jak to zrobić?

                Ja bym zaczęła od zmian w OSK - ale wiecej nic nie powiem bo musiałabym napisać
                epeopeję, zresztą wiele razy na ten temat pisałam rzadko uzuskując zrozumienie,
                więc się znowu żyłowac na ten temat nie będę;)
                Pzdr
                • crayzolka Możemy pisac książki - o prawie jazdy naturalnie;) 24.07.07, 22:48
                  no-comments, zgadzam się z Tobą w wielu aspektach (z tych naszych esejów nie
                  chce mi się już wyciągać tego co najważniejsze ;)

                  Nie mniej, wciąż uważam i będę się upierać, że idąc na egzamin na prawo jazdy,
                  idę sprawdzić swoje umiejętności kierowcy (z uwzględnieniem stresu, który na
                  nie oddziaływuje), ale na pewno nie idę, żeby rozwiązać doświadczalnie
                  psychotest "Do jakiego stopnia egzaminator jest mnie w stanie poniżyć i
                  wkurzyć?" Jeśli uzyskałaś 1-10 punktów ... itd.
                  • patrycja.ros Re: Możemy pisac książki - o prawie jazdy natural 25.07.07, 08:55
                    crayzolka napisała:
                    > Nie mniej, wciąż uważam i będę się upierać, że idąc na egzamin na prawo jazdy,
                    > idę sprawdzić swoje umiejętności kierowcy (z uwzględnieniem stresu, który na
                    > nie oddziaływuje), ale na pewno nie idę, żeby rozwiązać doświadczalnie
                    > psychotest "Do jakiego stopnia egzaminator jest mnie w stanie poniżyć i
                    > wkurzyć?" Jeśli uzyskałaś 1-10 punktów ... itd.

                    E no dobre z tym psychotestem na poniżenie i wkurzenie. Można by rzec ,że taki
                    psychotest stosuje większość egzaminatorów - uczą ich tego czy co? Dlaczego tak
                    rzadko pojawiają się wypowiedzi ludzi o ludzkich egzaminatorach?
                    Wydaje mi sie ,ze na owym egzaminie powinno się nas sprawdzać pod względem
                    przygotowania i umiejętności poruszania się po drodze czyli kierowcy. Ale jak
                    widać na egzaminie na prawo jazdy panuje wolna amerykanka :((
                    Pozdrawiam :)))
                    • no-comments Re: Możemy pisac książki - o prawie jazdy natural 25.07.07, 17:03
                      patrycja.ros napisała:

                      > Dlaczego tak
                      > rzadko pojawiają się wypowiedzi ludzi o ludzkich egzaminatorach?

                      To jasne jak słońce - dobre wiadomości sprzedają się gorzej niż złe - to dlatego
                      w wiadomościach jest pełno o wypadkach, huraganach, zabójstwach i porywaczach, a
                      wiadomości w stylu: "W naszej wsi urodziło się tysięczne dziecko!!" pojawiają
                      się tylko jak nie ma już czym zapchac programu;)

                      Co do egzaminatorów też jasne - jak zdajemy - to jest nasza zasługa i o
                      egzaminatorze nie trzeba wspominać, ale jak nie zdamy to już jest wina
                      egzaminatora i wtedy możemy się o nim rozpisywać do woli:D
                      • crayzolka Re: Możemy pisac książki - o prawie jazdy natural 25.07.07, 20:25
                        No ja muszę być wyjatkiem, potwierdzającym być może regułę - pierwszy raz
                        oblałam i złego słowa o egzaminatorze powiedzieć nie mogę :)
        • bunkum Re: Rozgonic to towarzystwo 26.07.07, 02:55
          Po pierwsze: jestem kobietą, po drugie: wszystkich Państwa staram się oceniać
          > obiektywnie i cieszę się jak zdajecie, zdawalność mam ok 30%, wiem i widzę co
          > się dzieje na drogach.
          No i prosze. Ta pani ma 30 % sprawnosci. Skoro tak, to ceni sie bardziej niz
          potezny profesor wyzszj uczelni, jesli obleje 50% to jest poruta, lub powinna
          byc, jesli jej nie ma

          > Rozumiem, że jest ciepło, wszyscy się pocimy, ale inaczej jak jesteśmy po
          > prysznicu, a inaczej jak od tyg nie widzi się wody.

          Tak jest, ku.. mac. Tych przepoconych, i tych ktorym z geby jedzie oblac trzeba
          obowiazkowo.
          Lady, ty gwiazdo nieudana, ale bym ci nakopal do tylka gdybym cie spotkal.

          Nie chce mi sie wiecej klikac na twoj temat.
          • bunkum Re: Rozgonic to towarzystwo 26.07.07, 02:58
            No i prosze. Ta pani ma 30 % sprawnosci. Skoro tak, to ceni sie bardziej niz
            > potezny profesor wyzszj uczelni, KTORY jesli obleje 50% to jest poruta, lub
            powinna byc, jesli jej nie ma.

    • Gość: Luzaczka Do no-comments i reszty :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.07, 21:51
      Oczywiscie masz racje-zgadzam sie z Toba w 100%.Chodzilo mi po prostu o to,ze
      kiedys mozna bylo "wyczuc luk".Np.pierwsza proba Ci sie nie powiedzie to masz
      szanse sie poprawic.Na drodze nie ma pacholkow-sa krzaki,drzewa,row,inne
      samochody itd.Niestety instruktorzy zamiast uczyc nas cofania-bo w sumie jak
      ktos umie cofac to zrobi luk bez problemu,ucza nas na sposby,ktorych mozna
      nauczyc malpke-parkowania tez ucza na metody-moze i te metody pomagaja zdac
      egzamin,bo dobrze zostal wykonany manewr,ale nie ucza poruszania sie po drodze
      z plastikiem...
    • piotr33k2 Re: Rozgonic to towarzystwo 23.07.07, 23:54
      jeszcze co do egzaminu praktycznego to o ile on jakos mniej lub bardziej ale
      jednak weryfikuje umiejetnsoci zdajacego ale tylko praktycznie w jeżdzi
      miejskiej ,natomiast jazda poza miastem gdzie rozwija sie duże predkosci
      wyprzedza itd itp wymaga troche innego spojrzenia jak np. odpowiednia ocena
      odległosci do wczesniejszego hamowania ,redukowania przed zakrętami(których
      przecież dokałdnie nie znamy), poprzedzajacym nas pojazdem itd. to nie jest
      weryfikowane obecnie i jezeli w mieście ciagle ruszamy hamujemy to najczęsciej
      w razie bledu konczy sie stłuczce czy uszkodzeniu wiekszym lub mniejszym
      naszego auta to w wiekszosci wychodzimy z tego cało lub tylko poturbowaniu a w
      jezdzie pozamiejskiej każdy taki bład konczy się smiercia lub kalectwem nie
      tylko naszym zreszta ,to ma byc zmienione( zasady egzaminu) i jestem jak
      najbardziej za .
    • Gość: Luzaczka Znienic system?Zacznijmy od OSK! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.07, 09:36
      Kazdy medal ma 2 strony-popatrzmy,wiec tez na OSK i instruktorow-moze tu tez
      trzeba by cos zmienic?Ironia losu polega na tym,ze egzaminatorzy to wlasnie
      byli instruktorzy!Zatem przyjzyjmy sie OSK-juz w wielu watkach o tym pisalam to
      i w tym sie powtorze-nie pluje na moje OSK,ale tez nie pieje zachwytow-nauczyli
      mnie duzo,ale pomineli pare szczegolow-w ciagu 30 h czyli kursu nie zdazylam
      zrobic zawracaia-uczylam sie na dodatkowych na ostatnia chwile!Parkowanie w
      sumie tylko na placu i to na tej 30 h-nie wyjechalam z tym na miasto,bo obilam
      bym komus samochod.Slusznie,ale 30 h sie skonczylo i trzeba bylo wziasc
      dodatkowe.Zauwazylam,ze instruktorzy nie lubia robic wszystkiego naraz-tzn.zeby
      np.jechac na rondo,pozniej gdzies zawrocic,pozniej zaparkowac prostopadle,a za
      chwile rownolegle-oni wolo 2 godziny ciachac rondo,nawet jak juz wychodzi,albo
      parkowac prostopadle tez przez 2 godziny-mozna zwariowac!Wiec moim skromnym
      zdaniem powinny byc realizowane i zaliczane tematy-np.temat rondo niekierowane-
      jezdzimy czyli cwiczymy z podpowiadaniem np.15 minut,pozniej ja sie mam wykazac
      i bez podpowiedzi pokazac,ze umiem jezdzic po rondzie.Jak zaliczone to kolejny
      manewr na tej samej zasadzie.Co prawda dostalam karte zajec,ale nawet po 30 h
      byly luki-jak juz pisalam, nie zdazylam ze wszystkim,a OSK ta karte zabiera i
      jaka ja mam pewnosc,ze oni tych dziur nie wypelnia,zeby im sie wszystko
      zgadzalo?
      • Gość: odwołujący się Re: Znienic system?Zacznijmy od OSK! IP: *.aster.pl 25.07.07, 03:23
        Brak dostępu do statystyk ze zdawalności w Wordach i po kursach w OSK.
        Wiele złych OSK zwyczajnie zbankrutowałoby a te lepsze mogłyby więcej zarobić.
        Testy żeby nie były takie głupie podczas zdawania, teoria w książkach różni się od nich. A one tylko mącą w głowie.Gdybym wcześniej ich nieznał to bym niezdał.

        Kontrola nad egzaminatorami jest lepsza bo mnóstwo poszło zwyczajnie siedzieć za korupcję , więcej kamer powinno być w samochodzie np. w przypadku parkowania.
        Kamery w samochodach instruktorów również mogą się przydać w ramach molestowania i krzyków.
        Egzaminatorzy rozmijają się z zakresem przepisów i egzaminują po swojemu łamiąc prawo. Trzeba koniecznie pisać odwołania .
        Urzędy nadzorujący nie zawsze mogą być po naszej stronie bo poprostu słabo działają ale warto pisać odwołania :)
        Największym jednak problemem jest czas oczekiwania na egzamin , w tych Wordach w których jest zła opinia o egzaminatorach czyli np. Bemowo czas zdawania jest krótszy i wynosi miesiąc.
        Aby zwiększyć zdawalność kursanci powinni wyjeździć więcej godzin praktycznych 45-60 godzin.
        Kursanci będą lepiej przygotowani bo lepiej będzie wychodziła im obsługa pojazdu , a przez te 60 godzin niemal na pamięć nauczą się tras wokół Wordu.
        Wynik egzaminu będzie zależał od kompetencji instruktora , bo głupich zachowań również może nauczyć stąd przyda się kontrola kamerami.
        Istnieje możliwość zmiany Wordu ,więc kwestią finansową oraz czasu jest zmiana gdy egzaminatorzy są zbyt chamscy lub samochody niezbyt nadające się do jazdy.

        Z drugiej strony są pozytywne skutki takiego długiego oczekiwania na prawo jazdy gdyż każdy je doceni i nie będzie nagminnie łamał przepisów.
        Niestety znajomości z pracownikami Word powodują że terminy dla rodzin czy znajomych są znacznie krótsze , co nie powinno mieć miejsca.

        Praktyka i teoria powinny być zdawane oddzielnie gdyż niektórzy nawet na testach wykładają się nagminnie i blokują miejsca dla lepiej przygotowanych.To skróciłoby czas oczekiwania na egzamin praktyczny.

        Egzaminatorzy i tak muszą wyjechać ze zdającym na miasto gdy ten przejedzie poprawnie chociaż "Łuk" na egzaminie , dlatego nie opłaca im się oblewać bo są długie kolejki i bezsensowne dla nich jazdy które kończą się wynikiem Negatywnym . W czasie takiej jazdy mogą pouczyć zdającego a zdający dowiedzieć sie gdzie oblałby np. na wymuszeniu.
        Jak już ktoś słusznie zauważył w większości przypadków egzamin niezdają osoby na własne życzenie już na placu manewrowym.
        Odwołaniami można zagnębić chamskich egzaminatorów którzy będą musieli się potem tłumaczyć przed Urzędem Marszałkowskim .
        Egzamin wg mnie jest w miare dobry poza łukiem gdy musimy patrzeć jak nam każą i jechać nieprzerwanie , oraz poza głupimi pytaniami w testach.

        Egzamin sprawdza w miare bezpieczne poruszanie się po drodze ,niestety łamana jest ustawa o miesięcznym terminie oczekiwania na egzamin bo tylu jest niedouczonch chętnych (którzy zapisują się zanim wyjeżdżą 30 godzin praktyki), a na urzędników pozostaje jedynie pisać skargi i może wreście przyniesie to skutek.
        • 555uj Re: Znienic system?Zacznijmy od OSK! 25.07.07, 21:56
          egzamin jak to egzamin, ale co powiecie o neurotycznym egzaminatorze? Zdawałam
          pierwszy raz ponad 2 lata temu kilka razy i rzuciłam to, teraz znowu zaczęłam
          zdawać i jeszcze nigdy (nawet gdy nie było kamer) tak się na mnie nie wydzierał
          i nie wytrząsał jak wczoraj. W piątek zamierzam zgłosić do dyrektora WORD-u
          niegrzeczne i niekompetentne zachowanie mojego egzaminatora. Nie spotkałam
          człowieka który by wprowadzał tak nerwową atmosferę, dobrze, że nie jestem
          wciąży bo bym poroniła.
          • Gość: loser Re: Znienic system?Zacznijmy od OSK! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.07, 21:59
            Teorię przenieść do szkół.
            Zrobienie teorii uprawniałoby do otrzymania karty rowerowej i jeżdżenia po
            drogach publicznych na rowerze. Obecnie rowerzyści są grupą użytkowników
            zupełnie bezkarną. Jeżdżą jak chcą. (Parę wykroczeń i odebranie karty)

            Praktyka robiona, gdzie kto chce. Płatne za pojedyncze godziny.
            Zdający na prawo jazdy miałby kartę zajęć i mógłby chodzić sobie od szkoleniowca
            do szkoleniowca.
            Podstawą do zdawania egzaminu- limit wyjeżdżonych godzin.
            Jakby ktoś go kantował (obcinał godziny itd) to bez problemu poszedłby gdzie
            indziej. Teraz zapłaci za kurs i tkwi w OSK bo musi dostać papierek o ukończeniu
            kursu.

            Szkoleniowcy liczyliby godziny zależnie od charakteru zajęć: co innego jazda za
            miastem co innego plac manewrowy. Teraz wielu woziwodów kombinuje żeby jeździć
            jak najwięcej po prostej, bo to po prostu jest taniej (paliwo, zużycie skrzyni
            biegów, sprzęgła itd)

            Jednolita interpretacja przepisów PORD-u. A nie, że co WORD to inne opinia, nie
            mówiąc, że egzaminatorzy i szkoleniowcy mają różne zdania.
            Na egzaminie tylko to co w rozporządzeniu. Inne pytania niedozwolone!
            Wyrzucić łuk z egzaminu. Bo o niczym, zrobienie go nie świadczy. I tak większość
            osób umie go robić na słupki. W zamian mogłoby być hamowanie awaryjne (można
            sprawdzić czy ktoś prawidłowo hamuje), czy slalom.

            Liczba egzaminowanych danego dnia powinna być taka, żeby każdy miał szansę
            wyjechać na miasto (zresztą to powinno być prawo każdego- przerwanie egzaminu,
            tylko na mieście za poważne wykroczenia).
            Teraz jest tak, że w WORDzie z góry zakłada się, że większość obleje. Przecież
            gdyby wszyscy byli super przygotowani a egzaminatorzy nie oblewaliby nikogo
            celowo, to pierwsza zmiana wracałaby z pracy do domu późnym wieczorem a druga
            nad ranem.
            Egzaminowany nie powinien dłużej czekać na egzamin niż kilkanaście minut a nie
            1.5-2godz
            Głównym powodem oblewania jest stres a on jest nakręcany przez długie
            oczekiwanie plus niepewność co do pytań, nie wiadomo o co.
            Większość osób „polega” na placu.


            A dlaczego celowo oblewają?
            Niektórzy być może wymagają leczenia.
            Inni dostosowują się do pewnego trendu w środowisku.
            Jak gdzieś jest utrudniony dostęp do jakiegoś dobra, to albo jest reglamentacja
            (jak za komuny) albo korupcja (kamery kamerami, a od czasu do czasu, są
            informacje w mediach,ze proceder nadal trwa).
            Więc oblewanie jest w interesie skorumpowanych. Czym dłuższe kolejki, tym więcej
            chętnych do dawania.


            Ps. A co do ludzkich egzaminatorów. To tacy są. Tylko po co o nich pisać
            publicznie. Przecież ich "koledzy" mogą to przeczytać i rzucić później
            podejrzenie, że to oni pewnie biorą w łapę, jak mają większą zdawalność, niż ci
            co się drą, zadają pytania o rzeczy, których nie ma w rozporządzeniu, oblewają
            za opuszczenie ruchliwego skrzyżowania, przy skręcaniu w lewo, na zmianie
            świateł itd


            • crayzolka Dokładnie! 25.07.07, 23:21
              Podpisuję się pod tym bez dwóch zdań!
            • patrycja.ros Re: Znienic system?Zacznijmy od OSK! 26.07.07, 08:17
              Gość portalu: loser napisał(a):

              > Teorię przenieść do szkół.
              > Zrobienie teorii uprawniałoby do otrzymania karty rowerowej i jeżdżenia po
              > drogach publicznych na rowerze. Obecnie rowerzyści są grupą użytkowników
              > zupełnie bezkarną. Jeżdżą jak chcą. (Parę wykroczeń i odebranie karty)

              Ta karta rowerowa już jest w szkole i to w kl. IV w ramach zajęć z techniki :))
              Przez ileś tam ;lekcji dzieciaczki maja omawiane zasady ruchu drogowego piszę
              egzamin na" kartę rowerową" i przyjeżdża policjant i przy nim zdają egzamin
              praktyczny (na boisku szkolnym) Tak to sie u nas odbywa.

              > Liczba egzaminowanych danego dnia powinna być taka, żeby każdy miał szansę
              > wyjechać na miasto

              No tak na 10 osób 1 godzina zegarowa na egzamin praktyczny szok - nie to Leszno
              pół roku temu!!!!

              A co do reszty to spostrzeżenia mamy podobne. Panuje zbyt doża samowola
              interpretacji tego co powinno być zakresem egzaminowania! Istny surwiwal!!!
              Pozdrawiam :)))

        • Gość: Michał Re: Znienic system?Zacznijmy od OSK! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.07.07, 08:10
          > Brak dostępu do statystyk ze zdawalności w Wordach i po kursach w OSK.
          Nie prawda!!!
          A to co? www.word.bydgoszcz.pl/-zakładka "rankingi OSK"
        • mfaza1 Re: Znienic system?Zacznijmy od OSK! 26.07.07, 08:12
          Gość portalu: odwołujący się napisał(a):

          > Brak dostępu do statystyk ze zdawalności w Wordach i po kursach w OSK.

          A to co?
          www.word.bydgoszcz.pl/
          patrz Rankingi OSK
      • linia.frontu Re: Znienic system?Zacznijmy od OSK! 26.07.07, 00:39
        Gość portalu: Luzaczka napisał(a):

        > Co prawda dostalam karte zajec,ale nawet po 30 h byly luki-jak juz pisalam,
        nie zdazylam ze wszystkim,a OSK ta karte zabiera i jaka ja mam pewnosc,ze oni
        tych dziur nie wypelnia,zeby im sie wszystko zgadzalo?

        Co do reszty już się nie wypowiem, bo to oczywiste, że instruktor był zły.
        Jednak jeśli wychodzisz z OSK, musisz zostawić tam kartę zajęć z podpisami
        Twoimi i instruktora. Na karcie, za pomocą znaczka x zaznacza się tematy. I
        dopiero takie się podpisuje. I nie ma tam nic szczegółowego, np. parkowanie,
        tylko np. bezpieczne wykonywanie wszelkich manewrów występujących na drodze,
        czy coś w tych klimatach. Zobacz wzór w rozporządzeniu. Innego nie podpisujesz.
        A, no i po każdych zajęciach podpisuje Instruktor i Ty: data, godzina, liczba
        kilometrów i tematy. I numer instruktora. Ale to się nijak ma do rzeczywistej
        jazdy, więc niepotrzebnie się rozpisałam:).
        • Gość: odwołujący się Re: Znienic system?Zacznijmy od OSK! IP: *.aster.pl 26.07.07, 11:22
          Ciesze się że chociaż w jednym Wordzie taki ranking jest , jednak nie jestem z Bydgoszczy i na nic mi się nie przyda :P
          CZy na 49 Wordów (chyba dobrze policzyłem ) to ma być sukces ?
          Gazety powinny się zająć rankingami bo wiem że wcześniej takie robiły.
          • Gość: odwołujący się Re: Znienic system?Zacznijmy od OSK! IP: *.aster.pl 26.07.07, 11:51
            Znalazłem jeszcze jeden artykuł o Łodzi , całkiem "świeży" .
            Zdawalność wynosi 23% i spadnie po wprowadzeniu losowania samochodu , więc to nie był najlepszy pomysł dyrektora Word.
            lodzkie.naszemiasto.wp.pl/wydarzenia/709113.html
            Równie dużo zależy od OSK które szkolą źle , dlatego przydatne są rankingi
            Pozostaje jeszcze chamstwo egzaminatorów które nie wiem do czego jest potrzebne
            W innych krajach zdawalność jest wyższa - dlaczego ?
            • Gość: Egzaminowany Re: Znienic system?Zacznijmy od OSK! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.07.07, 13:22
              Zdawalność nie jest duża ale wydaje się większości że każdy w dzisiejszych
              czasach powinien mieć prawko i poruszać się po drogach. Otóż tak nie jest a to
              że instruktor pobija wam głowe że jesteście debeściakami to jego obłuda i wasza
              naiwność. Problem leży po środku. Po pierwsze są określone zasady na jakich się
              zdaje lub oblewa egzamin i tu nie ma dyskusji wszystko jest klarowne. Po drugie
              w innych krajach zdawalność jest wyższa ale i mentalność ludzi jest inna.
              Jeżdżąc po drogach w "elce " włosy się jeżą jakie jest chamstwo na jezdniach,
              głupota i bezmyślność. Po trzecie ośrodki szkoleniowe są słabe i instruktorzy
              olewają nas trochę (zmieniłem trzy razy instruktora) raz że mało mają od głowy,
              kradną nam z każdej godziny od 5 do 10minutek policzcie ile to jest na 30
              godzinach!!!!Po wtóre jak ktoś zdaje po 7 razy to za kierownicę nie powinien
              wsiadać i nie nadaję się na kierowcę. Każdy egzamin jest z innym egzaminatorem
              więc nie można mówić że wszyscy są do d.... Kandydaci nie radzą sobie ze
              stresem w postaci egzaminu no i jak egzaminator jeszcze wymyśli coś dziwnego i
              podpuści owieczkę to i w zakaz wjedzie a i zaparkowałby na dachu drugiego
              pojazdu. Pewnie że dla większości nie jest ważne że jeżdzi po liniach, zawraca
              w miejscach gdzie nie wolno, wyprzedza na skrzyżowaniach przed pasami, gaśnie
              mu samochód, jedzie jak ostatnia lejba 25-30 na godzinę, na skrzyżowaniach
              puszcza nawet nisko lecące ptaki i lecące samoloty bo nie wie kiedy powinien
              się włączyć a instruktor powiedział mu że jest Laudą. Następna sprawa to długi
              czas oczekiwania na egzamin ludzie wychodzą z wprawy i trzeba brać dodatkowe
              godziny. Ostatnia rzecz egzaminatorzy którzy naginają przepisy egzaminu i nie
              wszyscy są obiektywni ale to egzaminowani sobie pozwalają na to przez swoje nie
              pewne zachowanie i głupoty które wyczyniają na egzaminie dając możliwość
              oblania się. Powodów jest wiele każdy może sobie sam odpowiedzieć czemu nie
              zdał. Nie zawsze jest to upierdliwy egzaminator bo gdy wykonamy wszystko dobrze
              i zrobimy tyle błędów na ile możemy sobie pozwolić to nawet Adolf Hitler nas
              nie obleje i zawsze można się odwołać. Ja zdałem za pierwszym razem i nie było
              kolorowo bo już na placu pojechałem po lini (nerwy) egzaminator zerwał się jak
              rozjuszony byk i przy drugiej próbie prawie z lupą biegł przy samochodzie ale
              nie dałem się pozbierałem się i postanowiłem że nie dam się uglebić.
              Podpuszczał mnie egzaminator: wyprzedzamy, zawracamy, zatrzymujemy się było
              tego trochę ale tylko spokój może nas uratować i koncentracja. Na koniec
              pogratulował mi i powiedział że myślał że z placu nie wyjdę. Nie widziałem u
              niego radości ale niedałem się do końca walczyłem o plastik. Opłacało sie.
              Życzę wszystkim opanowania i właściwego zachowania na egzaminie bo 90% zależy
              od nas samych.
      • Gość: Luzaczka Zmienic system?Zacznijmy od OSK!Do linii frontu! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.07, 11:47
        Linio!Przeczytaj moje posty dokladnie-wciaz pisze,ze nie pluje na moje OSK,ale
        tez nad nim nie pieje zachwytow!Po prostu chodzilo mi o to,ze(nawiasem
        mowiac,wiem jak sie ta karte wypelnia!ze te krzyzyki,numer
        instruktora,zrealizowane manewry na danej jezdzie itd.)jesli nie zrobilam w
        ciagu 30 h parkowania na miescie to przeciez on nie moze mi tego wpisac w
        karte,bo ten temat nie zostal zrealizowany!i skad mam miec pewnosc,ze skoro
        jest dziura w miejscu parkowania na miescie i jest 30 h i wiecej jazd nie
        bedzie to czy OSK nie wypelni tej luki z inna data,zeby sie im zgadzalo,ze
        wszystko w ciagu 30 h przerobilam!o to mi chodzilo,ale tlumacza sie winni ;)
        widocznie nie zrozumialas co mialam na mysli.no to juz wyjasnilam i mam
        nadzieje,ze bardziej zrozumiale.
        • bagera123456789 Re: Zmienic system?Zacznijmy od OSK!Do linii fron 16.02.15, 21:56
          Witam, dopiero co skończyłem kurs w Linii, kat C także trochę już się objeździłem osobówkami i nie tylko.
          Co do instruktorów,sprzętu,samej szkoły i obsługi to jedna wielka KICHA!!!
          Instruktor tak mnie nauczył i innych, że na egzaminie cofnąć nie potrafiłem na łuku(paru innych kursantów spod ręki Leszka.M miało tą samą przypadłość). Pan Leszek lubi się spóźnić na jazdy 30-40min, bezwzględu czy mróz, czy śnieg i nawet łaskawie nie poinformuje.

          Pani na Trockiej to sucha chodząca porażka, ma na wszystkich sponsorów jej nieróbstwa po prostu wywalone, nie ma na nic czasu biedna, a na zakupy wieczorami w czasie pracy wychodzi...
          Sprzęt do nauki KWALIFIKACJI WSTĘPNEJ to porażka, gdzie nie chodzi o stan komputerów a o ilość, musiałem JEŹDZIĆ PO WARSZAWIE i szukać wolnego komputera, żeby się uczyć na kursie.
          Sprzęt do jeżdzenia to sypiące się daf-y jak, nie wchodzą biegi, to rano nie chce zapalić, a czaaaas leci, Twój czas, godzina jazdy 80zł.
          Sami instruktorzy mają wszystko w doopie, na koniec kursu jest ankieta dla szefa ośrodka o przeprowadzonym kursie, instruktorzy mają to w głębokim poważaniu, cała ta "firemka" to takie typowo polskie badziewie uprawiane na zasadzie "jakoś to będzie".
          Nie polecam i stanowczo odradzam.
          Żeby zdać egzamin musiałem się wybrać na dodatkowe godziny do innej szkoły jazdy i po odbytych godzinach z normalnym instruktorem zdałem od ręki.
          Żeby zapisać się do instruktora na jazdy trzeba stać w dłuuuuuuuuugiej kolejce, naprzyjmowali kursantów, ale zapomnieli przyjąć odpowiedniej liczby instruktorów. W grudniu 2h jazd tygodniowo dla każdego kursanta(przynajmniej w tych przypadkach z którymi rozmawiałem). Kto ma czas robić kurs pół roku, jak chce zdać i iść do pracy jak człowiek...

          PS nie jestem jakiś wyczulony itp, ale Linia to szajs jeden wielki.
          Nie jestem jakaś konkurencją, tylko człowiekiem który przez te ich "naukę" dopłacił do kursu 1000zł za ich wszystkich niekompetencje i olewcze stanowisko.
      • Gość: Luzaczka Zmienic system?Zacznijmy od OSK!Do losera! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.07, 11:53
        I masz racje-wywalic luk!Pisalam juz o tym w innym watku,ze instruktorzy
        zamiast uczyc kursantow cofac wola odwalic technike na malpe typu-widzisz
        pierwszy slupek,skrec 1/2 obrotu,widzisz drugi prostuj,itd.Na ulicy nie bedzie
        slupkow,bedzie row,drzewo,inny samochod,lub czlowiek!!!Czy ja bede liczyc,ze
        przy szostej galazce drzewa mam skrecic iles obrotow,a przy 1/3 klamki
        sasiedniego auta prostowac kola czy cos takiego?No sami przyznajcie-komedia!
      • Gość: Luzaczka Zlikwidowac WORDY w malych miejscowosciach! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.07, 12:26
        Odwolujacy sie zapytal czemu w innych krajach jest latwiej zdac?A moze zadajmy
        sobie pytanie dlaczego w mniejszych miastach jest latwiej?Jak sie wsciec to
        papiery mozna przeniesc gdzie sie chce-inny mankament,ze luk wszedzie taki
        sam ;P Ale w malych miejscowosciach jest kilka latwiutkich rond,brak
        tramwajow,mniejszy ruch itd-tych czynnikow jest mnostwo,dlatego jak sie komus
        uda wyjechac z placu to napewno zda wlasnie dzieki tym dogodnym elemntom.I
        niech nikt nie mowi,ze wcale nie male miasto,bo iles tam mieszkancow!
        Mieszkancow moze byc jak mrowek,ale popatrzcie na ulice i porownajcie te male
        miasta i te duze.I co?Chyba odpowiedz nasuwa sie sama.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka