koszmar:/

IP: *.adsl.inetia.pl 12.04.08, 11:19
czy to normalnie ze p0 25 godz nie umie jezdziac??koszmar!A
dzisiejsze parkowanie mnie załamało,ani raz nie zaparkowałam dobrze!
instruktor łapał sie za głowe mimo iz to bardzo spokojny
człowiek,jeszce nigdy nie podniósł głosu i problem nie leży w
instruktorze tylko we mnie.Wiem że musze dokupic jazdy,nie mysle
rezygnoiwac z prawka bo szkoda mi tej kasy .Wogóle dzisiaj nawalałam
we wszystkim;auto gasło,prawa z lewa mi sie myliła,podobnie z
tunelem.TEz sie pocieszam ze sa gorsi niz ja ale dzisiaj przestałam
to wierzyc.Bo nikt po 25 godz nie jezdzi tak jak ja
    • Gość: dizajn Re: koszmar:/ IP: *.44.rev.vline.pl 12.04.08, 11:54
      Na początek ogromne pocieszenie. Nie rezygnuj, nie poddawaj się, nie
      dawaj za wygraną. Oczywiście weź dodatkowe lekcje i walcz ze
      słabościami.
      Jednak jako już doświadczony użytkownik naszych dróg chcę zwrócić
      uwagę na to iż nie koniecznie wszyscy muszą mieć ten upragniony
      dokument a dokładniej jeżdzić po naszych drogach. Jestem
      zwolennikiem powiedzenia: Nie wszyscy do wszystkiego, jak ktoś jest
      od wszystkiego to jest do niczego.
      A może spróbuj wyznać w sobie zasadę że to Ty musisz być "wożona" i
      problem będziesz mieć z głowy?
      Przepraszam za gorzkie słowa, chciałem Ci dać alternatywny wybór.
      Tym nie mniej i tak Cię podziwiam za słowa samokrytyki.
      Pozdrawiam.
      • Gość: scin Re: koszmar:/ IP: 195.116.246.* 12.04.08, 12:19
        Drogi dizajnie...każdemu zdarzają się gorsze dni...Jestem ciekawa,
        czy to samo napisałbys, gdyby autorem postu był mężczyzna? Że ma
        się pogodzic z tym, że będzie wożony??? Kobietom wbrew pozorom prawo
        jazdy i samochód są często dużo bardziej potrzebne niż mężczyznom.

        Nie wszyscy są do wszystkiego...no tak. Ale jeżeli chodzi o prawo
        jazdy odradzałabym je osobie, która na 25. godzinie prawidłowo
        przeprowadzonego kursu (patrz mój poprzedni post) nie zna przepisów,
        nie wie kto gdzie ma pierwszeństwo, łamie zakazy i generalnie nie
        myśli. Wszystko inne jest kwestią wprawy. Parkować można nauczyc
        nawet małpę - wystarczy dużo samozaparcia - łuk można robić przez 5
        lekcji pod rząd a ruszać z ręcznego 100 razy na osiedlowej górce.
        Sprawdziłam na sobie. Kierunki mylą się wielu kobietom - jeżdżąc
        jednak samemu nie myśli się w katgoriach "chcę jechac w prawo lub w
        lewo" tylko chce jechać "tam" i tam jadę nie zastanawiając się nad
        tym jaką to "tam" ma nazwę.
        Większośc kobiet sowje prawo jazdy wykorzystuje w typowych
        sytuacjach: dojazd do pracy, na zakupy, z dzieckiem do lekarza
        jeżdząc po jednym, sobie dobrze znanym mieście. Taka jazda nie
        wymaga Bóg wie jakich predyspozycji i każdy z olejem w głowie i
        wyobraźnią jest w stanie to robić.
        • Gość: mimia1 Re: koszmar:/ IP: *.adsl.inetia.pl 12.04.08, 12:42
          tak.tylko ja znam zanki drogowe,i wiem kto kiedy ma pierwszenstwo
          tylko jak wyjezdazm na miasto to wszystko mi sie myli.
          • Gość: scin Re: koszmar:/ IP: 195.116.246.* 12.04.08, 13:09
            Więc musisz się bardziej skupić. Zrobić sobie wizualizację przejazdu
            przez skrzyżowanie. Ja przed egzaminem rozrysowałam sobie wszystkie
            trudniejsze miejsca i skrzyżowania w mieście i ropatrywałam na sucho
            kto ma kiedy pierwszeństwo. Wyrysowałam sobie również miejsca -
            pułapki, tam gdzie najwięcej osob oblewa i egzaminator nie miał
            szans mnie na niczym zagiąć.

            Ktoś napisze - a co to za kierowca, ktory uczy się na pamięć?
            No może i kiepski, ale celem bylo zdać. Uczyć jeżdzić zaczęłam się
            własnym samochodem. Teraz jeżdzę po różnych dużych i małych
            miastach, obcych dla mnie i nie mam jakoś problemów :)
            • Gość: chris_podkarp. Re: koszmar:/ IP: 89.231.196.* 12.04.08, 20:28
              Nie przejmuje sie. Ja dopiero za 17 jazda zczailem i nauczylem sie
              ruszac ! Jazd lacznie mialem 37 - 7 dokupilem 2 dni przed examem.
              Tez mialem bardzo wytrwalego psychicznie i opanowanego instruktora,
              ktory mnie nie zabil za te okropne bledy. Na znaki to nawet przed
              examem nie zwracalem uwagi mimo, ze znam wszystkie. Zdalem za 2
              razem i bylem pewny, ze nie zdam i poszedlem na lajcie a tu
              niespodzianka - na 1 examie to kierownicy z nerwow nie umialem
              utrzymac.
              Ale jak to mowia - prawdziwy kierowca zdaje za drugim razem hehe.

              A dzis... zdalem prawko 10 pazdziernika 2006r. i teraz chodzi mi po
              glowie by zaczac kurs na instruktora nauki jazdy :D
    • Gość: scin Re: koszmar:/ IP: 195.116.246.* 12.04.08, 12:05
      25 godzin dla osoby, która nigdy wcześniej nie siedziała za kółkiem
      to bardzo mało. Poza tym - nie liczy się liczba godzin tylko to co
      na nich robicie...A to już zależy od instruktora, czy potrafi
      efektywnie ten czas wykorzystać. Dużo zależy też od intensywności
      kursu (długie przerwy między jazdami powdują, że kursant potrzebuje
      2x więcej godzin, żeby opanować to samo co inni w "przepisowym"
      czasie) no i predyspozycje, to, czy się boimy jeździć czy nie.

      Moja rada jest taka, żebys się nie przejmowała. Ja poczułam bluesa
      dopiero po kursie podstawowym, ale to wynikało między innymi z tego,
      ze połowę kursu przejeździłam z gościem, który mnie niczego nie
      nauczył (wyobrażasz sobie kursantkę, która po 12 godzinach nie wie
      co to ruszanie z ręcznego, ani raz nie parkowała równolegle a łuk
      robiła może z 5 razy?) a do tego miałam 10-cio dniowe i dłuższe
      przerwy między jazdami.

      Twoim celem jest zdanie prawa jazdy - być może będziesz na to
      potrzebowała 40 godzin nauki, być może 60 a może i 100. O ile
      jeździsz z naprawdę dobrym instruktorem żadna z tych godzin nie
      będzie stracona i wszystko zaprocentuje w przyszłości.
    • linia.frontu Re: koszmar:/ 12.04.08, 12:22
      Gość portalu: mimia1 napisał(a):

      > czy to normalnie ze p0 25 godz nie umie jezdziac??


      Buahahaha, a po 80? Normalne? ;D
      • Gość: maja Re: koszmar:/ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.08, 17:58
        No nie,nie poddawaj sie,to normalne,prawie kazdy to przechodzi i to
        akurat w momencie przekraczania 25 godziny. u mnie bylo to samo, a
        moze jeszcze gorzej bo dopiero przed 3 egzaminem (pozytywnym) na
        mojej 40 godznie jazdy ,zaczelam patrzec na znaki i rozumiec co one
        oznaczaja.nie tylko na znaki ale rowniez na otoczenie.do tej pory
        mialam jakby "tunel" przed soba , jechalam aby dojechac,na nic nie
        zwracalam uwagi,ani na pieszych, ani na samochody, nie mowiac juz o
        znakach poziomych czy pionowych,na 43 godzinie jazdy(ostatniej) w
        koncu mnie olsnilo .za dynamike jazdy zdalam,bo byly bledy ktore nie
        sa dopuszczalne na egzaminie,ale gdybym stanela jak osiol to napewno
        bym nie zdala.podchodzac do egzaminu pierwszy raz nawet cieszylam
        sie ze nie zdalam,egzaminator powiedzial ze pierwszy raz ma taka
        osobe ktora sie cieszy z negatywnego wyniku.coz mialam powiedziec,
        wole miec prawko wiedzac ze nie bede sie bala usiasc za kierownice
        sama, a nie zdac nie umiejac jezdzic,nie znajac sie na znakach itd.
        dopiero na ostatnim egzaminie bylam pewna na 99% ze zdam.jesczze
        wszystko przed toba ,ten moment przyjdzie z dnia na
        dzien,zobaczysz...
        • Gość: maja Re: koszmar:/ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.08, 18:05
          o widzisz, linia wyjezdzila 80 godzin :-) zapomnalam dopisac ze
          kierunki tez mi sie mylily,ostatnio coraz bardziej, ale mam na to
          sposob.lewo-do dolu, prawo do gory,co wskazuje rowniez kierunek
          jazdy :-)
        • linia.frontu Re: koszmar:/ 12.04.08, 18:17
          > mojej 40 godznie jazdy ,zaczelam patrzec na znaki i rozumiec co
          one oznaczaja.nie tylko na znaki ale rowniez na otoczenie.do tej
          pory mialam jakby "tunel" przed soba , jechalam aby dojechac,na nic
          nie zwracalam uwagi,ani na pieszych, ani na samochody, nie mowiac
          juz o znakach poziomych czy pionowych,

          Nie no to ja aż tak to nie... ale technika, technika ;(
          Zresztą... im więcej jeżdżę...
    • shiroiwine Re: koszmar:/ 13.04.08, 16:35
      Cześć!
      Miałam podobnie. Do połowy kursu szło mi świetnie. Instruktor
      chwalił, a ja się cieszyłam jak głupia. Ale gdzieś przy 20 godzinie
      nastąpiło gwałtowne załamanie. Jeździłam strasznie, robiłam
      prostackie błędy zarówno techniczne jak i w przepisach, często gasło
      mi auto, myliły mi się strony prawa z lewą (swoją drogą czemu to się
      zdarza głównie kobietom?) idt, itp. Im bardziej sie starałam tym
      gorzej szło. Raz się tak wkurzyłam na siebie, że miałam ochotę
      wysiąść z auta w śroku miasta i rzucić to w cholerę. Najgorsze, że
      nie wiedziałam dlaczego tak się dzieje, zaskoczony oraz zirytowany
      sytuacją instruktor też.
      Zastanawiałam się po każdej kiepskiej jeździe co robię źle? Z czego
      to wynika? Zaczęłam w myślach przypominać sobie najczęstsze uwagi
      instruktora. Wyszło, że przy każdym prawie błędzie tłumaczyłam się,
      że nie zdążyłam, że zareagowałam za późno, nie zauważyłam idp.
      Uświadomiłam sobie, że jeżdżę za szybko i za gwałtownie. Brakowało
      płynności w mojej jeździe i za bardzo się koncentrowałam na samej
      technice zamiast na tym co się dzieje na drodze. I to był chyba
      punkt zwrotny.
      Zaczęłam jeździć przede wszystkim wolniej i spokojniej, delikatnie
      wykonywać ruchy i manewry, patrzeć tylko na drogę. Przy zmianie
      biegów, włączaniu kierunkowskazów nie spuszczam wzroku z drogi. Niby
      to trwa tylko sekundy (spojrzenie np. na dźwignię biegów) ale przez
      tę chwilkę nie widzimy co się dzieje na jezdni, można przeoczyć
      jakiś znak, przechodnia i kolejna wpadka murowana. Ten błąd
      wychwycił mój instruktor - dzięki mu za to.
      Co do kierunków to myślę na zasadzie skojarzenia: coś na P z prawej
      czyli pasażer i coś na L z lewej czyli lusterko (lewe boczne). I
      kręcę w stronę pasażera lub lusterka. Pomaga to szczególnie gdy
      cofam i patrzę przez tylnią szybę.
      U mnie zaczęło się to wszystko sprawdzać, poprawa jest. Błędów robię
      znacznie mniej ale jednak. Płynność coraz lepsza. Mam nadzieję, że
      do egzaminów wyrobię się.
      Powodzenia



      • Gość: scin Re: koszmar:/ IP: 195.116.246.* 13.04.08, 19:06
        Co do mylenia kierunków przez kobiety - jest to związane ze
        specyficzna budową naszego mózgu :) Ale tak jak napisałam - to się
        zdarza tylko wtedy, gdy kobiecie ktoś wydaje polecenie "lewo" wtedy
        nie zawsze potrafi szybko połączyc słowo z kierunkiem. Natomiast
        jeżdząc samej nigdy, przenigdy mi się nie zdarzyło - i nie słyszałam
        o takim przypadku - żebym chciała pojechać w prawo a pojechała w
        lewo...

        Do tyłu gorzej, przez długi czas jadąc do tyłu myliłam kierunki. Mój
        instruktor poświęcił się wtedy i biegał slalomem po placyku a ja
        jechałam tyłem za nim. Pomogło :)
        Patrzenie na drążek przy zmianie biegów? Nigdy przenigdy. Pierwszą
        rzeczą jakiej się nauczyłam to zmieniać biegi bez patrzenia na
        dzwignię. Czasami, na początku, zdarzało mi się lookać i
        kontrolować jaki mam, bo nie pamiętałam :)
        • Gość: bianna Re: koszmar:/ IP: *.tdi.tktelekom.pl 14.04.08, 08:07
          Co do mylenia kierunków przy jeździe do tyłu mnie pomogło jedno: instruktor po
          prostu zapytał: to w którą stronę chcesz teraz dupskiem skręcić :)
          I od tej pory już pamiętam, ze jak chcę dupskiem w prawo to kręcę w prawo i na
          odwrót.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja