garibaldi12
12.08.21, 10:01
Okinawa przywitała członków klubu piękną pogodą i krystalicznie czystą wodą. Nie można więc sobie wyobrazić lepszego miejsca do zdobycia profesjonalnej licencji płetwonurka. Zanim to jednak nastąpi, „świeżaki” wraz z kolegami i koleżankami oddadzą się błogiej zabawie, która dość szybko przerodzi się w czyste szaleństwo z masą nieporozumień i nieplanowanych wydarzeń. Odpoczynek i procenty są ważne, Iori nie może jednak zapomnieć o odpowiednim treningu. Pomocną „stopę” wyciągną do niego koleżanki, które na pewno odpowiednio go przeszkolą. Pozostaje jednak pytanie, czy to wystarczy do zdania egzaminu?
Piąta odsłona serii w żadnej kwestii nie sili się na innowacyjność czy odmienne podejście do pokazywanej historii. Autor sięga tutaj po sprawdzone schematy i serwuje czytelnikowi dokładnie ten sam zwariowany pakiet elementów co we wcześniejszych tomikach. Alkohol leje się więc tutaj strumieniami, goli umięśnieni faceci prezentują swoje wdzięki, piękne niewiasty również nie są nazbyt skromne, a serwowane żarty mogą wywołać u zwolenników poprawności politycznej wylew lub zawał. Schematyczność i powtarzalność całej historii jest więc w każdym rozdziale mocno zauważalna. Nie zmienia to jednak faktu, że manga nadal zapewnia gigantyczną dawkę doskonałej zabawy i powielanie tych samych schematów kompletnie jej nie szkodzi. Kolejne strony tytułu pochłania się z niekłamaną przyjemnością i szerokim uśmiechem rozbawienia na twarzy.
Całą recenzja na:
popkulturowykociolek.pl/recenzja-mangi-grand-blue-5/