Dodaj do ulubionych

Zapachy z falstartem...

12.02.04, 08:42
Dla mnie to m.in.: "Truth" Kleina. Na początku pachnie fatalnie, na dodatek
słabo, rozkwita po jakiejś godzinie.Podobnie "Miracle", nie podoba mi się na
początku, bije z niego ostra nuta. Rozkwita pięknie. Wymienię jeszcze
Allegoria "Pamplelune" (zachwycają mnie te wody!), Oxygen Lanvina (coś
wyjątkowego na rynku, ale szybko się nudzi).
Obserwuj wątek
    • lolik2 Re: Zapachy z falstartem... 12.02.04, 08:50
      zgodze się z Oxygen-coraz bardziej mi sie podoba! Po jakims czasie robi się z
      niego sliczna mieszanka z pieprzem :)

      a przewaznie mam odwrotnie-najpierw podoba mi się zapach, a po jakimś czasie
      robi sie na mnie za słodki i juz mi się za bardzo nie podoba, tak mam np. z
      Emporio złotym albo z Vocalise Shiseido
    • elve Re: Zapachy z falstartem... 12.02.04, 09:38
      ja mam raczej odwrotnie - w perfumach świeżych i kwiatowych najbardziej
      podobają mi sie nuty głowy, potem bywa bardzo różnie. z kwiatowymi mam ten
      problem, że większość z nich po godzinie-dwóch zaczyna uwalniać bardzo
      drażniący mnie aromat - taka jakaś kwaśność, która kompletnie łamie te zapachy.
      do tej pory nie wiem, co to za składnik, ale ma go i miracle, i PR elle, i
      wiele, wiele innych. a typowe falstarty dla mnie popełniaja najczęściej perfumy
      słodkie i ciężkie - im naprawdę trzeba czasu, by zaczęły brzmieć. przykład
      sztandarowy - Safari RL, może nie jest typowo orientalny i słodki, ale ciężki -
      szczególnie na początku - bardzo, i ostry. po jakimś czasie pięknieje i nabiera
      niespotykanego wyrazu. podobnie odbieram Kenzo Jungle słoń (ale męczący
      początek trwa ledwie parę minut) i czerwoną D&G.
      • lolik2 Re: Zapachy z falstartem... 12.02.04, 09:57
        elve, tez jesteś fanką kapitana Picarda czy to tak przez przypadek ten Borg? :)
        • elve Re: Zapachy z falstartem... 12.02.04, 14:44
          to nie przypadek :)
          ale kapitan po czesku, to jest dopiero smakołyk! :)
    • lune no wlasnie, ja tak mam z trussardi skin 12.02.04, 12:12

      nie moge sie przemoc bo pierwszy cios w nozdrza jest dla mnie okropny,
      pozniej jest cudownie ale zrezygnowalam z zakupu bo nie potrafilam sobie
      wyobrazic tej godziny-dwoch w smrodzie ;
      wspomniana aqua allegoria pampeluna - jest genialna od poczatku do konca ale
      zmeczyla mnie po dwoch latach ; gucci rush 2 - po trzecim opakowaniu takze
      zaczyna meczyc i juz sie rozgladam za czyms innym ; kusi mnie ten trussardi ale
      podchodze jak do jeza ; wiekszosc nowych zapachow jest dla mnie za slodka -
      nie znosze karmelkowych, landrynkowych, miodowych, duszno-kwiatowo-
      orientalnych ; nawet te zachwalane jako swieze - maja w sobie cos nieznosnie
      slodkiego ; zdesperowana kupie chyba cos meskiego - bo ja wiem ? moze
      klasyczny bvlgari ?

      Lune
      • luloo1 Re: no wlasnie, ja tak mam z trussardi skin 12.02.04, 12:18
        lune napisała:

        > slodkiego ; zdesperowana kupie chyba cos meskiego - bo ja wiem ? moze
        > klasyczny bvlgari ?
        >
        > Lune


        Wczoraj zauroczyłam się :memoire d'homme" Niny Ricci. Boski pieprz, imbir. Z
        męskich polecam ci Zanzibar van Cleefa. Sama używam. Wciąż uznaję do za unisex.
        • lune dziekuje :) 12.02.04, 13:12

          sprawdze napewno ;

          Lune
          • charade falstarty 12.02.04, 15:00
            Na początklu Gucci Rush śmierdzi paloną gumą, fuj. A potem jest już znacznie
            lepiej, zapach staje sie łagodniejszy i w sumie wcale nie jest taki straszny,
            jak go niektórzy przedstawiają.
            Podobnie jest z Angelem. Lubię te perfumy, ale co tu dużo mówić, najpierw
            człowieka powala osławiona nuta śmierci ;) Potem jest rozkosznie.
            24 Faubourg w nucie początkowej może powalić słonia swoją potworną
            intensywnością. Potem się uspokaja do łagodnej słodyczy z delikatnymi nutami
            szyprowymi.
        • elve Re: no wlasnie, ja tak mam z trussardi skin 12.02.04, 15:00
          heee, myślałam, że tylko ja znam i cenię Zanzibar :)
    • sorbet CdG Leaves Tea 12.02.04, 17:44
      Ten zapach jest jak "killer". Spalona guma, skora, suchy, ostry "smrod". Mocno
      wedzone Lapsang souchong. Tak musialaby pachniec chinska suszarnia herbaty.
      Nazwalem go "dont stand so close to me" zapachem:-) Ale po 1, 2 godzinach (az)
      rozwija sie delikatna, slodka, promieniujaca herbata mate. Takze roza troche
      lagodzi smrod gumy. Zapach godny CdG :-) jedni uwielbiaja, drudzy nie
      oszczedzaja brzydkich slow.
      • ashanti5 Re: CdG Leaves Tea 12.02.04, 17:57
        Zgadzam się z Luloo co do Pamplune. Obiema rękami mogę popdisac sie pod tym, co
        napisała Elve. Mnie równiez drażni ten kwaskawy aromat w perfumach kwiatowych.
        Za to kezno jungle (słoń) po jakims czasie zaczyna pachnieć cynamonem, a
        cynamon jest u mnie zaraz po paczuli, czyli na drugim miejscu.
    • asinek Re: Zapachy z falstartem... 13.02.04, 21:51
      hm, u mnie wiekszosc zapachow nie ma falstartu za to .. umiera na koncu.
      Szczegolnie zapachy orientalne, nuty glowy i serca sa ok, a potem to ... ech.

      Falstart to Cristobal, i ten start trwa dwie prawie godziny, nie jestem w
      stanie tgo przezyc ... a szkoda, bo to co mi sie zaplatalo w rekaw kurtki
      pachnie po paru dniach baaardzo pieknie...
    • coralin Re: Zapachy z falstartem... 13.02.04, 22:27
      W moim przypadku dotyczy to perfum, które teraz najbardziej lubię. Pamplelune ,
      o ktorym się rozpisuję wcale nie zauroczył mnie od razu. Skłaniałam się raczej
      do Herba Fresca, gdy poczułam w letni wieczór niesamowity zapach . Szukałam go
      po całym domu i znalazłam na rękawie i papierku, bo z nadgarstków juz zdążyłam
      zmyć:)Kolejne testy polegały na skrapianiu zgięcia łokci i trzymaniu zapachu
      przez 7-8 godzin. Podobnie było z Safari,ale faza testów trwała wieki. Podobnie
      było z Lacoste. Pierwsze testowanie mnie odrzuciło. Podobno tak jest z
      najlepszymi perfumami i zapachami pasującymi do nas.Zgadzam się ,bo w końcu o
      charakterze zapachu decyduje nie pierwsze wrażenie a leżenie na skórze. W
      przypadku Safari i 24 Faubourg to uleżenie trwa długo co może zmęczyć(chyba
      każdy lubi ten moment poranka gdy skrapia się ukochanym zapachem, a co zrobić
      gdy na ukochany zapach trzeba poczekać 2 godziny?:)) mam wrażenie że teraz
      produkuje sie takie zapachy które mają podobać sie przy pierwszym niuchnięciu
      ("kup mnie, kup"), a głębi nie ma w nich wcale, pachną nijak.
      • charade Re: Zapachy z falstartem... 13.02.04, 22:40
        Oj, masz 100% racji Coralin z tymi obecnymi zapachami. One naprawdę pachną od
        razu dobrze na skórze, tak na wabia, a potem jest coraz mniej ciekawie.

        BTW - dziś dostałam Gio ! Opiszę wrażenia jak obiecałam, to też taki trochę
        falstart, ale tylko pod względem intensywności - kolejny, ktory może powalić
        słonia. Jest jednak od początku ładny, pomimo swojej intensywności. Na razie
        jestem zachwycona, ale wiadomo - trzeba sprawdzić, jak się będzie nosił.
        • ta Re: Zapachy z falstartem... 24.02.04, 23:56
          Gio - kto pokocha, to na zawsze :)
          Intensywność męcząca, stosować należy z niezwykłym umiarem, by uniknąć rąbania
          bliźnim po nosach :) Po wywietrzeniu wspaniały, wierny.
          Uwielbiam ten zapach, a on lubi mnie.
          Elegancka, prosta butelka, takaż nazwa, cóż - Armani :)

          Ta_

          • luloo1 GIO 25.02.04, 07:54
            Przyznam, że ostatnio bardzo wiele osób wspomina (nie na forum) o GIO.Nie wiem,
            czy gdzies nie pojawiła się przypadkiem reklama, ale powiem wam: jest w nim to
            COŚ! Nie lubię mocnych zapachów, GIO pasuje mi akurat do sukni wieczorowej, ale
            wciąż zachwyca mnie od chyba już 10 lat.
            • charade Re: GIO 25.02.04, 10:04
              Powiem szczerze, że dość dużym dla mnie problemem jest ta intensywność Gio.
              Potem jest bardzo ładny, jak minie trochę czasu, ale na początku jest
              koszmarnie.
              • ta Re: GIO 25.02.04, 20:53
                Gio przepięknie "chowa się" w futrze.
                Miałam okazję podziwiać i kobietę i futro i Gio :)
                Pięęękne :D

                Ta_
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka