Dodaj do ulubionych

Blog forumowy 12- nasze testy i internet. recenzje

14.12.12, 12:33
Tu miejsce na wszelkie Wasze wrazenia z testowanych, niekoniecznie najnowszych zapachow oraz na linki do ciekawych blogowych recenzji.
Poprzednia edycja:
forum.gazeta.pl/forum/w,15707,124402419,124402419,Blog_forumowy_11_testy_recenzje_wrazenia.html
Linki do artykułów, wywiadów i filmów wideo są aktualnie publikowane w wątku "Prasówka":
forum.gazeta.pl/forum/w,15707,138626992,138626992,Prasowka_cz_3_artykuly_wywiady_relacje_wideo.html

Zapraszam do wpisow!
Obserwuj wątek
    • forevermore79 Denyse z GdM o Prada Rosetto 14.12.12, 12:34
      graindemusc.blogspot.com/2012/12/prada-essence-exclusive-n14-rossetto_13.html
    • forevermore79 Próbkowanie jednym zdaniem 15.12.12, 17:49
      Pare krotkich testow zapachow roznej kategorii :)

      - Maitre Parfumeur et Gantier Cuir Fetiche- bardzo tradycyjne, wrecz retro przedstawienie skory w perfumach. Mamy tu i tytulowa skore, aldehydy i nieco orientalnych akordow. Uniseksowy w odbiorze, niezbyt niestety trwaly i emocjonujacy. Solidna robota, ale wybralbym jednak Cuir de Russe od Chanel.

      - The Different Company Oriental Lounge- bardzo minimalistyczny i skromny to Orient, co w wielu przypadkach moze okazac sie zaleta. Raczej impresja, niz odwzorowanie bogactwa, bardzo w stylu Celine Ellena. Troche ambrowo, troche dymnie, z lekka domieszka wedzonego curry. Nostalgicznie.

      - Olfactive Studio Lumiere Blanche- jeden z lepszych niszowych debiutow 2012, anyz, kardamon i inne przyprawy daja komfortowy efekt i rozgrzewaja, niczym ouzowy shot. Mleczna biel plynu niezwykle pasuje do calosci. Obawiam sie, ze na dluzsza mete LB mogloby mnie znuzyc- jednak powtarzane od czasu do czasu, czemu nie.

      - Bond no. 9 Hamptons- swietna kopia Creed Silver Mountain (skopiowanego zreszta potem przez Sean John :). Nawet lepsza, bo trwalsza i wykonana z wyzszej jakosci skladnikow. Czyli tradycyjnie mesko i metalicznie cytrusowo.

      - Diptyque Eau Mage- limitowana, wycofana juz edycja, choc wciaz miga w wielu sklepach. Dla mnie b. wiorowata, rozano-drzewna w odbiorze kompozycja, przypomina mi klasyczne 10 Corso Como. Noszac ja czesto mialem jednak maly dysonans- jakby zapach byl "obok" mnie, a nie zlewal sie do konca ze skora. Eksperyment i klase w pelni doceniam.

      - La Perla Dark Extacy- koniakowe wisienki w gorzkiej czekoladzie. Dekadencki gourmand, slodki, zawiesisty, unisexowy i niemal niszowy w swoim charakterze. Bledem bylo jego wycofanie, a zwlaszcza od poczatku przedstawienie go jako czesci niepozornego, limitowanego trio. Minus to umiarkowana trwalosc i niestety finisz zapachu- szybko ginie, a z czekolady robi sie juz ledwo wyczuwalny, kakaowy twor. Jednak slodycze Profumum, czy Pierre'a G. Dark Extacy bije na glowe.
    • furka_dusz Maria Candida Gentile: Sideris, Cinabre 16.12.12, 12:22
      Jestem oczarowana tą marką. Skromność opakowań i słów twórczyni odwrotnie proporcjonalna do obezwładniającego nieraz piękna zawartości flakonów. Luksusem kreatorka nazywa 'pozostawanie wiernym sobie' i ja takiego luksusu chcę.
      Cinabre to lektura obowiązkowa dla miłośników orientalnej róży i powiedzieć tylko, że MCG zdała egzamin z podejścia do tego obudowanego wieloletnią tradycją konceptu to obraza. Kombo włoskiej perfumiarki wyróżnia wśród wielu (wielkich) przede wszystkim dynamika, niespieszny, ale ewidentny sposób w jaki róża się tutaj przeobraża. Nieczęste to dla mnie doświadczenie, by - nawet te najukochańsze - różano-przyprawowe mieszanki nie uziemiały mnie (w najlepszym rozumieniu tego określenia) do podłoża, anektując zwykle ciało, energię i otoczenie. Róża od MCG otwiera się jak u Hitchcocka, charakterystycznym obuchem gorących przypraw, ostry pieprz od razu narzuca tu rytm. I od wstępu rozumiem, dlaczego tę kompozycję nazywa się powszechnie i nie na wyrost smoczą krwią. Potem faza bardziej stonowana, ale nie mniej gęsta: róża nabiera nieco więcej lekkości i pojawiają się łodygowe smugi zieloności. Nawet baza tutaj pulsuje: wprawdzie kojącą słodyczą mirry i wanilii, ale nadal żywo. Nie pamiętam naprawdę, kiedy zapach o mocy attaru byłby na mnie jednocześnie tak 'gibki', ruchliwy i nieprzytłaczający. Wspaniałe doznanie.
      Sideris odwrotnie do poprzednika, raczej stroni od kantów i podskoków. To jeden z zapachów MCG z sumą najbardziej 'niewidzialnych' i trudnych do pojedynczego wyodrębnienia nut. I zabawa w ich wyszukiwanie i śledzenie dla mnie tutaj jest co najmniej niestosowna. Jak w przypadku tylko naprawdę dla mnie magicznych i wyjątkowych kompozycji, tak i tu nie mam nawet cienia ochoty na analizy: szkoda mi na to czasu, wolę go spędzić na ekstremalnie przyjemnej inhalacji. MCG stworzyła postać doskonałej róży-nie-róży, nowy byt perfumowy. Zapraszam do zaprzyjaźnienia się z nim zwłaszcza tych aroganckich, jak ja, niedowiarków, dla których w kwestii szafranu, kadzidła i róży wszystko już było. Moja miłość ostatnich tygodni.

      Za każdym razem kiedy patrzę na te skromnie oklejone buteleczki, widzę niepozorną panią Marię w robionym na drutach sweterku rozmawiającą z moim kolegą i ogarnia mnie to diablo fajne poczucie, że jest na świecie taka wielość talentów i że tyle piękna ciągle gdzieś na nas czeka. Cholernie dobrze jest kolejny raz się przekonać, że sztuka potrafi się obronić bez cyrkonii i sieciówek.
      • forevermore79 Re: Maria Candida Gentile: Sideris, Cinabre 16.12.12, 15:06
        Intrygujace, niemal poczulem te kompozycje! Dokonan marki poki co kompletnie jeszcze nie znam, ale ciesze sie, ze przybywa skromnych, ciezko pracujacych perfumiarzy.
        Prosze o wiecej recenzji! Mam nadzieje, ze lekko zmieniony tytul zacheci do czestszych wpisow, ja sam tez skrobne pare zdan od czasu do czasu- moze nie tak wyszukanie, ale zawsze :)
    • forevermore79 Naomi Goodsir Cuir Velours, Etro Greene Street 20.12.12, 23:03
      Naomi Goodsir - Cuir Velours
      Naprawde udanie skomponowane wg mnie perfumy, w ktorych aromat skory, a raczej zamszu znanego dobrze z Daim Blond, czy Cuir Amethyste miesza sie z orientalnymi akordami.
      Na poczatek mamy naturalne skorzane tchnienie, ale z biegiem czasu kompozycja zaczyna sie mocno wysladzac i osiada na wanilliowo-rumowej bazie. Skora daje jednak o sobie raz po raz znac, w dodatku towarzyszy jej charakterystyczny niesmiertelnik oraz minimalna dawka labdanum a la Donna Karan Essence. Dla mnie calosc na plus, choc moze wydawac sie nieco przykurzona i nie do konca emanujaca. W odbiorze unisex, pare komplementow zgarnela.

      Etro Greene Street
      Mialo byc zielono i aromatycznie - i jest. Ale nie do konca to moj ulubieniec, gdyz pierwszy raz nowe Etro powitalo mnie aromatem... wody po kiszonych ogorkach. Podejrzewam, ze to efekt przypraw, czy jest tam tez koper? Nastepne testy wypadaly juz lepiej, Etro robilo sie faktycznie milo zielone, dyskretne- jednak czulem, ze zapach odstawal od mojej skory, nie lubie uzywac kompozycji, ktore stoja "obok" i nie scalaja sie z moja aura :-)
      Ulubiencem moim nie zostanie, ale za jakis czas pewnie wroce do kolejnego testu.
    • elve Re: Blog forumowy 12- nasze testy i internet. rec 11.01.13, 08:49
      coś dla Kuby:
      www.facebook.com/photo.php?fbid=10151353602234216&set=a.305485699215.148442.171252049215&type=1&ref=nf
      :)
      (było? jeśli było, to proszę mnie zmoderować)
      • forevermore79 Re: Blog forumowy 12- nasze testy i internet. rec 11.01.13, 09:36
        Bylo w pazdzierniku w newsach niszowych, co mialo nie byc- ale moderowac sie nie bedziemy :)
        forum.gazeta.pl/forum/w,15707,138876129,139500061,Gucci_Museo_Forever_Now_Lorenzo_Villoresi.html
        Dzieki za link :)
    • forevermore79 1-e recenzje Dries Van Note par Frederic Malle 11.02.13, 10:34
      Juz na:

      www.mimifroufrou.com/scentedsalamander/2013/02/frederic_malle_dries_van_noten.html#more
      oraz:
      graindemusc.blogspot.com/2013/02/dries-van-noten-par-frederic-malle_11.html
    • forevermore79 B. dobre opinie nt. zapachow Adam Levine 15.02.13, 11:21
      Ich nosem jest w koncu Yann Vasnier.
      www.cafleurebon.com/new-fragrance-review-adam-levine-for-men-for-women-niche-finds-a-new-home-readers-choice-draw/
      1000fragrances.blogspot.com/2013/02/adam-levine-new-fragrance-review-for.html
      • renia.renia Re: B. dobre opinie nt. zapachow Adam Levine 15.02.13, 17:13
        Nuty i opisy brzmią naprawdę ciekawie, mam nadzieję, że w PL jakoś będzie można potestować.
    • mathilde17 Dwa waniliowe Shalimary 20.02.13, 13:41
      Za sprawą pewnego nadzwyczajnego Admina:) stałam się kilka dni temu posiadaczką drugiego z waniliowych Shalimarów, który od tego czasu nosiłam kilka razy na prawicy, porównując go z pierwszą edycją - na lewicy;)
      Zaczynają się rzecz jasna obydwa cytrusowo, ale w 2010 spod cytrusów wanilia wyziera od razu, podczas gdy w 2012 cytryna i bergamotka prezentują się o wiele szczerzej, uderzając po chwili w tony (bardzo) cytrynowej tarty.
      Potem robi się naprawdę ciekawie: nigdy wcześniej nie poczułam w sercu 2010 tak wyraźnie kwiatów, stały się oczywiste dopiero w porównaniu z 2012, który już na tym etapie jest namalowany ciemniejszymi barwami - czuję opoponaks i skórę, aksamitnie wygładzone. Aż do końca 2012 pozostaje głębszy, intensywniejszy od poprzednika, który ma odcień jaśniejszy i świetlistszy. Wanilia w nowej edycji jest zdecydowanie czarniejsza.
      2012 jest IMO bliższy klasycznemu edp niż 2010, w dodatku temu sprzed kilku dekad - przypomina mi wersję Parfum de Toilette z lat 80-tych, głównie ze względu na to odczucie gładkości, doskonałego zmieszania. Mam wrażenie, że obecna edp jest bardziej szorstka i ostrzejsza w odbiorze.
      Który wolę? Gdy noszę obydwa, skłaniam się ku edycji 2012- taką wanilię lubię najbardziej. Z kolei w 2010, wanilia wydaje się być bardziej wysunięta na pierwszy plan w stosunku do pozostałych składników. W bazie czuć ją najwyraźniej, podczas gdy w 2012 baza jest też mocno skórzana, cywetowa i pudrowa.
      Wisienką na torcie są pudełka - to wspaniałe, gdy opakowanie dorównuje zawartości. Przepięknie się prezentują obok siebie w mojej perfumowej szafce:)
      • forevermore79 Re: Dwa waniliowe Shalimary 20.02.13, 13:48
        Powiadaja, iz te Forum ma naprawde nadzwyczajnych Adminow ;-)
        Czekalem Mathilde na Twoje wrazenia- choc nie wgryzalem sie nigdy mocniej w wersje Madagascar z 2012 (tester na lotnisku zawsze byl niemal pusty, ha) z czasem rowniez wyczulem, iz nowe oblicze jest bardziej mroczne i animalne. Kiedys porownalem wersje 2010 do Musc Ravegeur, w przypadku 2012 jest to jeszcze bardziej "na czasie". Pudla zaiste piekne, oby to nie koniec historii Ode, bo te flankery Wasserowi udaja sie swietnie.
        Pozdrawiam goraco i prosze o jak najwiecej wrazen z testow, moi mili- nadzwyczajnie dobrze sie je czyta! :)
    • forevermore79 Sorcery of Scent o O'Driu 20.02.13, 13:56
      Czyli wrazenia nt. tej awangardowej marki i osobnego zapachu Pregoniego- czyli slynnego, omawianego nieraz juz na Basenotes ostatniego projektu (poki co dostepnego tylko jako probki), do ktorego nalezy... nasiusiac, aby wylonic prawdziwe oblicze perfum.
      sorceryofscent.blogspot.com/2013/01/odriu-charlatans-regressions-and.html

      www.basenotes.net/threads/313866-SECRACTION-A-Secret-Perfume-by-Angelo-Orazio-Pregoni-(O-Dri%C3%B9)
    • forevermore79 Elve testuje zapachy Oliver & Co. 21.02.13, 09:31
      Post prosto z Hiszpanii:
      nosthrills.blox.pl/2013/02/Oliver-Co-rozpoznanie.html
    • elve Re: Blog forumowy 12- nasze testy i internet. rec 22.02.13, 17:54
      Hola!
      Sporo tu perfumerii niszowych, prawie udało mi się powąchać Flash Back Olfactive Studio - niestety trafiłam na sjestujących, mimo aury wyraźnie gdańskiej. Więc tylko przez szybkę.

      Za to w następnej perfumerii było na bogato, Amouage i w końcu Private Blend Forda - zauroczył mnie Santal Blush, na szczęście przypomina bardziej dostępne Santal Majuscule, jakby ta sama wdzięczna molekuła, chyba się bez niego nie obędę. Z innych: Noir de Noir, zresztą tam co drugi jest cudny.

      Byłam też w tutejszym muzeum perfum, choć właściwie to taka bardzo rozbudowana kolekcja flakonów pustych i pełnych, tych wielkich na wystawy, a także rozmaitych pojemników historycznych. Jest na co popatrzeć, relacja zdjęciowa wkrótce na blogu. Szkoda, że do powąchania były "tylko" vintage'owe Guerlainy, no i zakochałam się w Chamade! Co teraz, pytam? :)
      • forevermore79 Re: Blog forumowy 12- nasze testy i internet. rec 23.02.13, 10:16
        Dziekuje za relacje Elve! Moze zdazysz jeszcze powachac Flash Back przed wyjazdem :)
        Santal Blush nigdy mnie specjalnie nie ciekawil, uznalem za bardziej damska premiere i juz, moze dam mu druga szanse, Noir de Noir zaiste cudny, choc najciekawsze (czytaj: najbardziej trudne) Private Blendy juz wycofano- Moss Breches, Velvet Gardenia, Japon Noir, Purple Patchouli, Amber Absolute itd.
        Oficjalnie zas z pizmowej serii ostal sie tez tylko jeden zapach (Santal Blush nalezy finalnie do zupelnie osobnej podlinii, podobnie jak Jasmin Rouge).


        Muzeum perfum tez pare razy odwiedzilem, podoba mi sie :) Czekamy na fotorelacje, zobaczymy, co wylowilas :) Sam czekam na spacer po barcelonskich uliczkach, tapas, plaze i zerkniecie do muzeow Dalego i Picasso, moze za miesiac-dwa.

        Z perfumerii niszowych polecam tez odwiedzenie butiku Ramon Monegal- marki, ktora zaczela tez swiatowa ekspansje, a ktora zaczynala wlasnie skromnie w barcelonskim sklepie.
        Ramón Monegal
        Calvet, 3
        08021 Barcelona, Spain
        ramonmonegal.com/inicio.php?id_lang=1
        • forevermore79 Re: Blog forumowy 12- nasze testy i internet. rec 26.02.13, 18:55
          Jak Elve obiecywala, takoz tez uczynila :)
          nosthrills.blox.pl/2013/02/Museu-del-Perfum.html
    • forevermore79 Denyse z GdM o trendzie i premierach "Eau" 28.02.13, 10:35
      graindemusc.blogspot.com/2013/02/the-story-of-eau-in-50-shades-of-pink.html
    • forevermore79 Elve o Dries Van Noten Par Frederic Malle 05.03.13, 18:21
      nosthrills.blox.pl/2013/03/Dries-Van-Noten-par-Frederic-Malle.html
    • nikielka By Kilian Pure Oud versus Extreme Oud 11.03.13, 19:38
      Mysle, ze jesli testowalabym sam Pure, to mialby szanse mi sie spodobac. Bardzo poprawny zapach oudowy, noszalny, bo nie przygniatajacy.
      W porownaniu jednak do Extreme brzmi jak wersja light. Extreme, ktory na blotterku przerazil mnie swoja moca, oudem, tlustoscia na skorze okazal sie nadzwyczaj przyjemny, wciaz ciemny ale z pieknymi dodatkami m.in. szafranu.
      Co przyjemnie zaskakujace zaden z tych zapachow nie poszedl w "smrodek" jak zdarza sie innym oudom na mojej skorze.
      Generalnie nie mialabym nic przeciwko flakonikowi Extreme w mojej kolekcji. Tylko ta cena...
      • forevermore79 Re: By Kilian Pure Oud versus Extreme Oud 11.03.13, 22:57
        Extreme Oud to faktycznie mocne rozwiniecie idei Pure- moc, sila, trwalosc i zdecydowany charakter. Szkoda, ze to tak trudnodostepna kompozycja- w Europie ma ja na wylacznosc londynski Harvey Nichols, mozna ja takze kupic w Dubaju. Cena faktycznie b. wysoka, wkladow chyba sie w ogole nie oferuje. Black Oud Kiliana to z kolei jeszcze bardziej trudne do dostania dzielo- do zakupu jedynie w Nowym Jorku i rowniez w wybranych krajach arabskich jako edycja limitowana.
        Coz, pozostaje czekac czerwca i Musk Oud- ostatniego agarowego rozdzialu, podobniez najbardziej animalnego z calej serii. Dziekuje za Twoje wrazenia! :)
    • forevermore79 Internetowa recenzja Pink Friday 05.04.13, 10:44
      Swietnie napisana i pelna humoru lektura- czyli mlodziez vs. N. Minaj :)
      persolaise.blogspot.co.uk/2013/04/persolaise-review-pink-friday-from.html
    • forevermore79 Wiosenne próbkowanie jednym zdaniem - cz.1 02.05.13, 13:43
      Dawno nie pisalem nic w tym watku, a ze lepiej powiedziec o zapachu pare slow, niz nic- czas na pare mini-recenzji, najpierw zapachy nieco starsze, potem premiery tego sezonu :)

      Na poczatek:

      - trio MariaLux, czyli projekt zony nosa marki Nasomatto. Mialo byc kobieco i jest. Zmyslowo- owszem, ale nieco zachowawczo, tapniecia ziemi nie ma- co nie zmienia faktu, ze to udane zapachy, mimo sporej blogowej krytyki.
      Truly- kwiatowo, mezczyzna powinien sie trzymac od tych perfum z daleka, jest wiosenna konwalia (choc 1 maja wlasnie minal). Historie jednak opowiadano juz sporo razy, moze nawet i lepiej.
      Madly- znow biale kwiaty, ale w bardziej przyprawowej i upojnej odslonie, wciaz do unisexu mu daleko.
      Deeply- moj faworyt z calego trio. Lubie cynamon, a tu go duzo, choc w innym wykonaniu, niz u Hermesa Ambre Narguile lub u Nu_Be. Do tego szczypta wanilii i nosi sie calkiem przyjemnie. Do linii dolaczyly wlasnie swiece do masazu- chyba najbardziej chcialbym byc wymasowany ta oto kompozycja ;-)
      www.perfumeriaquality.pl/maralux/
      - znow trio- ale od Montale.
      Marka wciaz ma klopoty, marketing szalony, a zwiazki pomiedzy Montale, Tanelli a Mancera znaja chyba tylko udzialowcy. Firma wrecz oglosila na Facebooku, ze obecne dostawy z ich e-shopu maja nizsza koncentracje, a klasyczna mozna zakupic w firmowym butiku... ktorego kolejny rok juz nie ma.
      Ale coz, pomimo tego Montale miewa dobre zapachy i tu:
      - Patchouli Leaves- bardzo noszalna paczula w stylu gourmand, oslodzona wanilia, nie tak piwniczna, rozkwitala dobrze w cieplejsze dni. Klasyka.
      - Blue Amber- ambra poprawna w swojej ambrowosci. Dla mnie za poprawna, wole wykonanie Ambre Sultan, czy tez Ambre Russe
      - Black Musk- nie ma tu za duzo pizma (dla mnie, na szczescie)- jest za to oud w dawce mniejszej, niz Black Aoud, ale jednak wystarczajacej do okreslenia zapachu mianem "Black" :)
      Parafrazujac - "bym go nosil".
      www.perfumeriaquality.pl/montale/

      I jeszcze dwa zapachy:
      - Dries Van Noten dla F. Malle albo i na odwrot- mnie zemdlil swa slodkawa mlecznoscia i drzewnoscia, calosc wyjatkowo niskiej, jak na FM projekcji.
      Perfumy do mojego zycia nie wniosly na pewno nic nowego- pachna poprawnie, z zalozenia komfortowo, ale i tak nie takiego efektu oczekiwalem. Chyba chwilowo nie mam nastroju na poprawnosc zatem.
      - Ajmal Sacrifice- damski zapach dubajskiej marki, z kategorii tylko "europejskich". I taki wlasnie jest, bo dla mnie to duzo tansza, mniej wyszukana i swietlista kopia Muglerowskiego Aliena EdP.

      Cdn. - a w nim duzo wiosennych nowosci, sporo arabskich wynalazkow i prawdziwe zapomniane klasyki.
    • forevermore79 Elve o ostatnich debiutach Amouage 13.05.13, 10:56
      nosthrills.blox.pl/2013/05/Amouage-Opus-VII-i-slow-kilka-o-Beloved.html
    • forevermore79 Muchy w nosie- czyli krotkie recenzje Elve 12.06.13, 10:08
      nosthrills.blox.pl/2013/06/Muchy-w-nosie-05-11062013.html
    • furka_dusz Letnie mini 09.07.13, 22:21
      Mam ochotę krótko, ale z radością, podzielić się moimi odkryciami z początku tegorocznego lata. U mnie mocno, gęsto i arabsko, jak na lipiec na Równinie Mazowieckiej przystało ;-)

      Na pierwszy ogień 24 Gold Scent Story: wpisuję się w rwący i szeroki nurt zafascynowanych. Zapach jest zupełnym przeciwieństwem metalizowanego - skądinąd znakomitego - flakonu, w jakim go zamknięto. To wielka, gruba poducha z haremu. W której chętnie lądujemy :-) Słodycz ambry zbalansowana przyprawami, tak jak neroli wanilią. Nie ma tu ruchu, gorące powietrze stoi, a my w nim, z rozkoszą ogłuszeni. Jest dobrze, jest Dubaj, jest rażenie. Gold 24 jest przy tym fantastycznie bezmyślnie noszalny! Żadnego artystowskiego zadęcia. Działa na otoczenie, nawet to niepodejrzewane o, pardonnez moi, pozostałości zmysłu węchu. Jack Bauer rządzi! :-) Kuba, dziekuję ci! :-)

      Dwa: The Body Shop Amber Oud - nic ponad nazwę, zwyczajnie, ambra i oud. Byłam tego bardzo ciekawa, ale takiej jakości po tym melanżu się nie spodziewałam. By Kilian powinien pójść na korepetycję z kreatywności (i fair trade w odniesieniu do wyceniania swych precjozów) do tej drogeryjnej sieciówki. Wspaniałe ogonisko, woal ambrowy i dym oudowy ciągnie się w nieskończoność: doba emanacji i komplementowania. Kulam się z radości po podłodze, że zostałam obdarowana flakonem.

      Trzy: Jovoy La Liturgie Des Heures - jeśli komuś bliska jest/była nazwa L'eau Trois, to powinien tę świetną kompozycję pana Jacques'a Floriego koniecznie poznać. Prostoduszne kadzidło, woskowate momentami, w otulinie ziół. Ten cyprysek tutaj z jednej strony niby nieco podejrzanie spowinowacony z nagrobnymi krajobrazami, ale jednak jego zieloność i drapakowatość ożywia tę bezkompromisową kadzielnicę. Jest pięknie.

      I cztery, żeby było do pary ;-) Le Labo Ylang49 - na razie tylko próbka w moim posiadaniu, ale mogę sobie niemal wyobrazić, jak wspaniale to musi 'brzmieć' przy porządnej aplikacji dopępkowej. Tradycyjnie, jak to u Le Labo: nazwa nie mówi nic lub bardzo enigmatycznie o zawartości flakonu. To kombo, na które składa się tytułowe 49 składników, w istocie co najmniej tyle nut oddaje. Przypomina mi szypry we wspaniałym starym stylu, gęste, a świetliste, po nowemu pozbawione pudrowatości, ale z tą samą cenną matuzalemową głębią mchu i paczuli w bazie. Kiedy wwąchiwałam się już w resztki po paru godzinach (ogon zaprawdę nielelabowy!), to jakby mi było mało, wyskoczyły jeszcze gdzieś znienacka rzemyczki: nuta skórzana tak subtelna tutaj, tak cholernie mistrzowska, że dla niej samej zdołałabym czynić to, o co podejrzewają nauczycielkę angielskiego chłopcy ze starej piosenki Kazika. Niebywała sprawa dla mnie. Mogę się tylko po podpisać pod porównaniami do ukochanej 31 Rue Cambon. Z zaskoczeniem zresztą, bo naiwnie myślałam, że z Le Labo już wyrosłam.

      Tyle na dziś, o równie dobrej reszcie później :-)
      • forevermore79 Re: Letnie mini 09.07.13, 22:46
        Przyjemna lektura, dziekuje :) Ja tez sie zbieram, bo jest co opisywac- a do Twych 2 pierwszych zapachow na pewno tez wroce, pozostalych nie znam jeszcze :)
    • furka_dusz Wakacyjnych trafień cd 10.07.13, 11:14
      Ferrari Essence Oud - odkryty dzięki Kubie. Spośród wielu oudów, których używam, ten sprawia mi przyjemność od pierwszej sekundy, do fantastycznego wygaśnięcia w skórze zesłodzonej labdanum. Marketingowcy Amouage zdublowaliby cenę bez mrugnięcia oczkiem.

      Herod Parfums de Marly - nieoryginalna cynamonowa okadzona wanilia, skądinąd przyjemna w użyciu. Fajna tabakowa nuta bliska Tobacco Vanille, podobnie nieruchliwa. Jeśli ktoś pochylał się z bólem nad Mamlukiem lub Bouquet Ideale Xerjoffa, to tu znajdzie nieco ekonomiczniejsze rozwiązanie problemu.

      Laurent Mazzone Parfums Sensual Orchid - wiadomo do czego piją i zrobili to skutecznie. Black Orchid jest zdecydowanie bardziej wytrawna od kompozycji Epinette'a: tutaj gorycz truflowa jest zastąpiona syropem migdałowym. Wspaniale rozwija się na mojej skórze, końcówka z benzoinową słodyczą złamaną ostrością cedru podoba mi się bardzo.
      Jeszcze bardziej podoba mi się to, jak pan Jerome rozwija swój talent. Lekko odrzucająca miodna nuta z bazy M/Mink dyskretnie opakowana, ale i tutaj obecna.

      Laurent Mazzone Parfums Black Oud - rzecz nie taka straszna, jak ją nuty malują. Cywet i kastoreum na mnie pachną, jak majowa łąka, a sprawiają, że perfekcyjna acz tradycyjna już jakość pozostałych składników nabiera życia. To nadal ciężki kaliber, aczkolwiek dla mnie zdecydowanie europejski. Piękny kusiciel.

      ICONOfly Attache Moi - nazwa, mam nadzieję, z rozmysłem pretensjonalnie nawiązująca do wyrabianych przez markę skórzanych akcesoriów. I chętnie bym tak pachnącą skórzaną bransoletką nadgarstek umaiła. Prostota tego miksu mnie uwiodła: niby nic nowego, ale zbalansowanie wręcz nużącej już ambry kadzidłem tutaj jest świetne, chce się w to wwąchiwać.
      Całość dobrze mi się kojarzy z bondingiem i Almodovarem i mnie kupuje.

      Memo Irish Leather - bardzo cywilizowana skóra, dla mnie nieco za bardzo. Otwarcie kolońską jałowcówką bardzo udane, ale nie dla mnie. Shams nadal pozostaje na pierwszym miejscu.
      • forevermore79 Re: Wakacyjnych trafień cd 10.07.13, 14:40
        Owocne, dubajskie lato :) Ciezki kaliber, zatem! Dziekuje i prosimy o wiecej- a Essence Oud to jest to!
    • forevermore79 Elve o madryckiej serii Loewe 10.07.13, 14:42
      Trzy z czterech kompozycji zrecenzowane na:
      nosthrills.blox.pl/2013/07/Loewe-El-cielo-sobre-la-Plaza-de-Oriente.html
      nosthrills.blox.pl/2013/06/Muchy-w-nosie-19-25062013.html
      Brakuje jeszcze Un balcón sobre el paseo del Prado :)
    • forevermore79 Elve o Malone Velvet Rose and Oud 22.07.13, 10:54
      Wreszcie recenzja mojego zeszlorocznego zwyciezcy niszowego rankingu :)
      nosthrills.blox.pl/2013/07/Jo-Malone-Velvet-Rose-Oud.html
    • forevermore79 Probkowanie 1 zdaniem- summer edition cz.1 15.08.13, 14:20
      Tym razem bede bardziej konsekwentny i wzorem "much w nosie" Elve tez w 1-2 zdaniach sie rozprawie z testowanymi ostatnio probkami :) A odcinkow bedzie duzo, bo i bylo co ostatnio testowac.

      Etat Libre d'Orange- Dangerous Complicity
      Nic niebezpiecznego, chyba, ze niebezpiecznie czasem mdlacego- jesli uzytego w nadmiarze.
      Perfumy, ktore wydaja sie wyznaczac nowy kierunek ELdO- juz nie szokowanie zapachem, a skupienie sie na samej woni i komforcie noszenia. Kokos, kropla rumu i duzo owocowo-drzewnej slodyczy podkreconej jasminem. Unisexowa, ale latwa do zapomnienia kompozycja.

      Etat Libre d'Orange- Afternoon of A Faun.
      Faun to tu nie okrutna bestia z Labiryntu, ale bardziej przyjazna istota rodem z Narnii. Przyjemnie pachnie drewnem kojarzacym mi sie z zywica, koniakiem, polka pelna ksiazek, kominkiem. Gdzies w glebi tli sie benzoin, roza i kleiste, syropowe nuty. Uzywalbym, ale nie za czesto.

      M. Micallef x Denis Durand- Le Parfum Couture
      Jedno z moich tegorocznych niszowych oczarowan. Tak powinien pachniec oud, tu w wyjatkowo dekadenckim, odrobine mrocznym mariazu z aksamitna roza, skora, dymem i ambra. Koronkowa ozdoba wyjatkowo pasuje do flakonu i zapowiada jego charakter.
      Dla kobiet nie bojacych sie mezczyzn i dla mezczyzn nie bojacych sie nieco kobiecych zapachow. Rozkosz dla zmyslow, b. lubie.

      The Different Company- Oriental Lounge
      Orient oswojony, europejski i bardzo zachowawczy. Tu mamy cytrusowo-ambrowa zapowiedz kolejnych egzotycznych nut, ale na tym sie w sumie konczy, dalsze, obiecane bogactwo nie nastepuje. Preludium do odkrywania prawdziwego Orientu lub tez komfortowa kompozycja na leniwe dni. Niezbyt trwaly, ale to w koncu kompozycja corki J-C. Elleny.

      - Ys Uzac Pohadka.
      Nostalgicznie liryczny albo lirycznie nostalgiczny. Zapach snujacego sie jesiennie dymu, przejrzalych juz nieco jablek, swiezego, mokrawego tytoniu, drewna i niesmiertelnikow. Kolejny po Skarbie, bardzo slowianski w swej naturze. Bardzo dobra rzecz.

      - Arquiste Boutonniere no.7 -
      Zapach z zalozenia dla dandysow nie bojacych sie bialych kwiatow.
      O ile czasem dandysem czuc sie moge, to w tej akurat butonierze niezbyt mi do twarzy. Gardenia jest slodka, bardzo kobieca i przytlumiajaca inne akordy, do glosu dochodzi tez mocny jasmin. Cos mnie drazni w tej kompozycji, perfumy zostawiam paniom, sobie bym tylko zachowal spinki z meskiego zestawu Arquiste :)

      - L'Artisan Parfumeur - Ananas Fizz
      Tegoroczna reedycja. Ananas to czesc mojej diety, ale tego wykonania nigdy nie pochwalalem. Za sztucznie i cukierkowo. Do zapomnienia, u L'Artisana jest o wiele wiecej dobra.

      - L'Artisan Parfumeur- Cote d'Amour
      Morska bryza, odswiezajace cytrusy. I znow Celine Ellena- gdybym nie wiedzial, to i tak moglbym sie latwo domyslac. Lekko, ale z klasa.

      - L'Artisan Parfumeur- L'Ete en Douce
      Leniwe, delikatne lato ze slodkawymi kwiatami, odrobina chlodzacej miety i doslownie lekkim musnieciem bialego, ocieplajacego kompozycje, pizma. Dla mnie zbyt zachowawczo i kobieco.

      - Isabey- La Route d’Emeraude
      Cudny flakon i zapowiedz egzotycznej podrozy. Egzotycznej, bo z mocnym jasminem Sambac w roli glownej. A zeby nie bylo zbyt soliflore, jest tu i tez bardzo lekko podana tuberoza i kwiat pomaranczy. Udane perfumy, choc znow to bardzo europejska wizja Orientu. Ale i takie zapachy bywaja nam potrzebne.

      - Etro- Rajasthan
      Marka zbyt duzo czasu i energii zainwestowala w wiele obiecujacy flakon. Sama ciecz zas pachnie bladymi cytrusami, pieprzem, roza i glownie olowkowym cedrem. Duzy zawod- Indie tak nie pachna. A jak pachniec powinny, tu juz polecam Neele Vermeire.

      - Scent Story - 24 The Fragrance (Classic)
      Wszyscy zbyt skupili sie na Gold, ale i klasyk godny jest uwagi. Nie wiem dlaczego, ale pierwsze 24 mogloby byc dla mnie meskim dopelnieniem muglerowskiego Aliena. Jasminowo-neroliowy, choc te nuty oficjalnie nie wystepuja. Uzupelnia je dobrze lawenda i skora i oleiste, lekko benzynowe nuty. Ale o dziwo- jest i tak kolonskie i przyjemne, zwlaszcza w upaly. Warto poznac.
    • forevermore79 Probkowanie 1 zdaniem- summer edition cz.2 18.08.13, 14:40
      Czesc druga- bynajmniej nie ostatnia. Dzis bedzie nieco krytycznie, bardzo kwiatowo, baaardzo slodkawo i z naciskiem na dwie tylko marki.

      Zaczynam od Kiliana.
      I tu pada pytanie: czy Kilian skonczyl sie, niczym Metallica na Kill'Em All (wg internetowych komentarzy pod jakimkolwiek watkiem :), na swojej debiutanckiej, czarnej serii L'Ouvre Noire?
      Dla mnie niekoniecznie, jednak to wlasnie ta linia 10 zapachow byla najbardziej wywazona i charakterystyczna (sam posiadalem i nosilem Love Don't Be Shy).
      Kilianowe arabskie noce sa zaledwie poprawne wsrod obecnego zalewu oudow, azjatyckie opowiesci- dla mnie nieprzekonujace i na pewno nie warte uwagi w stosunku jakosc/cena, a jak ma sie do tego ostatnie biale trio (wkrotce kwartet)?
      No wlasnie, In the Garden of Good and Evil to wg opisow zapowiedz diabelsko-niebianskich uniesien, dekadenckie skojarzenia zaiste murowane. Ale jak to u Kiliana bywa, to znow marketingowa sztuczka. Nie znajdziemy tu cielesnych rozkoszy, animalno-owocowych, podszytych chocby paczula nut- jest za to wyraznie kobieco, za przyjemnie i w sumie nijako i meczaco.
      - In the City of Sin.
      To dla mnie najlepszych z calego tria i w sumie jedyny zapach, ktory moglbym nosic na dluzej i posiadac pelen flakon.
      Kojarzy mi sie mocno z lzejsza wersja srebrnego Comme des Garcons 2, nawet paru osobom pomylil sie z owym po paru godzinach noszenia. Ta sama kadzidlana struzka, podsuszone owoce i drewniane elementy. Unisexowy, nieinwazyjny. Ot, mily.
      - Good Girl Gone Bad.
      Rihanna poszla zla droga zbyt duzo imprezujac, ale wystepek dziewczyny wg Kiliana polega raczej na przybyciu do domu godzine pozniej, niz poprosila ja mama lub tez na przypadkowym przeklnieciu. Strasznie slodkie to dziewcze, przeslodzone w swoim osmanthusowo-tuberozowym duecie. Za duzo tu mdlacego charakteru, za malo zapowiadanego cedru i ambry. Nie za ciekawie.
      - Forbidden Games.
      Gry owe powinny na pewno byc zakazane, bowiem jest to straszliwie meczaca, rozwodniona wanilia, podszyta brzoskwinka, sztucznym miodem i oczywiscie rownie syntetycznym pizmem. Nie lubie.
      Podsumowujac- oczywiscie, nadal jestem ciekaw rozwoju tej linii, ale na pewno nie jestem targetem. Slyszalem, ze trio swietnie sprzedaje sie w Rosji, ale bywajac czasem na lokalnych salonach to nic dziwnego. Opakowania-wezowe torebki kusza, kompozycje moga zwracac uwage uzyte w odpowiednim nadmiarze. Do szpilek, mini, czerwonej pomadki i kwasu hialuronowego zapewne tak.
      - Asian Tales Flower of Immortality.
      Bonusowo jeszcze jeden z zapachow marki- ostatni azjatycki wytwor Kiliana, ale tak zly, ze nie polecam nikomu. Niesmiertelnosci nie mozna osiagnac traktujac sie mdlymi brzoskwiniami, od ktorych nawet dzieciecy Ultra Doux pachnie o wiele lepiej.


      Po Kilianie przechodzimy do Montale:
      - Montale Intense Cafe
      Zawiedzie sie ten, ktory szuka tu filizanki mocnego, wloskiego espresso. Dostaniemy za to raczej napoj kawowy z syropem rozanym. Tak, bowiem to bardzo slodka, konfiturowa roza gra u Montale pierwsze skrzypce. Kawy tu jak na lekarstwo, pachnie doslownie pare minut, potem mamy owocowy ulepek z odrobina kakao. Kompozycja bardzo mocna- zostala mi na poduszce, koszulach i z wszedzie dookola. Ale o dziwo- nawet podoba mi sie ten lukier! Lepsze to slodkosci, niz wiele Muglerow, czy trio Meheri, warto sprobowac.
      - Montale Chypre Vanille
      Jak to u Montale bywa, zapach ma moc. I jest szypr- zielony, ostry, nieco wytiwerowy. I jest wanilia, dosyc niesmialo wychylajaca sie spod ciezkawych nut. Ciekawa i bardzo nie-montalowa propozycja. Jedna zaaplikowana przed spotkaniem na nadgarstek kropla przycmila noszone globalnie perfumy, a Elve wyczula wlasnie ten, a nie "wlasciwy" zapach :)


      W kolejnym odcinku bedzie lepiej, duzo lepiej :)

      * Wszystkie zapachy, procz Chypre Vanille, zakupic mozna w perfumerii Quality.
      www.perfumeriaquality.pl/
      • olaj.j Re: Probkowanie 1 zdaniem- summer edition cz.2 18.08.13, 16:17
        forevermore79 napisał
        > ... skonczyl sie, niczym Metallica na Kill'Em All (wg
        > internetowych komentarzy pod jakimkolwiek watkiem :)


        Serio, tak piszą prawdziwi fani wielkiej Metalliki, że skończyła się na debiutanckim albumie? To chyba żartują, tzw. czarne poczucie humoru.:)
        • forevermore79 Re: Probkowanie 1 zdaniem- summer edition cz.2 18.08.13, 16:26
          Tak, to typowy internetowy zart oczywiscie :) Tak samo ciagle ufam, ze Kilian nie skonczyl sie na 1-ych zapachach, no i takze nie mam nic przeciwko zadnym kanonom stylowo-urodowym lekko podkreconym na potrzeby recenzji :)
          • olaj.j Re: Probkowanie 1 zdaniem- summer edition cz.2 18.08.13, 16:49
            Żart to nie tylko internetowy i funkcjonuje już odkąd pamiętam, cóż, Mettalica to naprawdę wielki zespół, nawet jak jest w mniejszej formie to i tak zbyt wysokiej dla większości innych.:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka