Dodaj do ulubionych

Ograniczona poczytalność zapachowa w ...

02.01.06, 21:47
okolicznościach żądzy posiadania...
Obserwuj wątek
    • chatka_ Re: Ograniczona poczytalność zapachowa w ... 02.01.06, 21:49
      Cos w tym jest na rzeczy, potem z rana sie budze i mysle, co ja w nim
      widzialam ;)
    • nitulina Re: Ograniczona poczytalność zapachowa w ... 02.01.06, 21:50
      Właśnie do głowy mi to przyszło...że całkiem inaczej odbieram zapach kiedy
      jeszcze nie jest mój...a bardzo go pożądam...jest przystojny, jest
      pociągający,wiążę z nim długoterminowe plany, wydaje mi się że ten i żaden
      inny, że bez niego żyć nie mogę...
      A jak już jest po, to jakoś takoś optyka mi się zmienia...
      Annayako Miyake wydawało mi się tym wymarzonym jak miałam próbkę... a cała
      butla była tylko marzeniem...teraz już troszkę mniej ;)
      • benita5 Re: Ograniczona poczytalność zapachowa w ... 02.01.06, 21:55
        no wlasnie ja jestem podatna na wplywy takich mrocznych podmiotow...Tylko
        finisze sa innne niz u Bunuela ;D
        • senta Re: Ograniczona poczytalność zapachowa w ... 02.01.06, 22:32

          Ja tak mam ze wszystkim..he,he ale najbardziej mnie wykanczaja nieruchomosci:( kupie i zaraz czuje jak mi przechodzi..buhaha..
          • benita5 Re: Ograniczona poczytalność zapachowa w ... 02.01.06, 22:34
            łorety, Sencik to Ty kamieniczka jestes, skoro forma meska jest kamienicznik ;))
            U nas dzialalo swego czasu stowarzyszenie wlascicieli kamienic, ale padlo na
            polu atakow i podjazdow dobrosasiedzkich, huehue...
            • nitulina Re: Ograniczona poczytalność zapachowa w ... 02.01.06, 23:03
              To że ze wszystkim to już zupełnie inna sprawa:( ja w związku z tym wszystkim
              zakupiłam dzisiaj manekina, będę moje wszystkie nietrafione a właściwie
              doskonale trafione w kieszeń koncernów odzieżowych zakupy ciuchowe upłynniać na
              allegro ;)nie mam już w co się ubrać z powodu problemu dotarcia w głąb szafy.
              Chłop mnie z domu wyrzuci z tym manekinem myślicie? przynajmniej nie będę sama :
              (
            • senta Re: Ograniczona poczytalność zapachowa w ... 02.01.06, 23:40
              No nieee:)kamienica to zbyt ambitne,jak dla mnie:))))ale chetnie zamienilabym swoj nowiutki i niezamieszkaly domeczek na maciupka kawalerke,tuz za Cyrylim....ze o Metodym nie wspomne;)
              W te strone raczej mi idzie...
    • a.g.n.i Re: Ograniczona poczytalność zapachowa w ... 02.01.06, 23:03
      ja tu w stanie ograniczonej poczytalności to jestem od momentu wejścia;-)
      Na szczęście trafiam w 10 z zapachami, więc rzadko kiedy mam sobie coś tak
      jakoś już bardzo do wyrzucenia;-)
      Ale wiecie co? Mam pytanie, do osób, które są tu dłużej;-)
      czy to po pewnym czasie przechodzi, czy tez... przechodzi, ale w stan
      chroniczny?
      • olesiam Re: Ograniczona poczytalność zapachowa w ... 03.01.06, 00:48
        Agni witaj!
        Dluzej tu nie jestem:)- w moim przypadku idzie nawet ku minimalizacji:)choc w
        Quality i the Most mam symptomy:)
        • sorbet Re: Ograniczona poczytalność zapachowa w ... 03.01.06, 01:00
          Powinno to przejść ku minimalizacji, potem ... Cykl żądzi:-P
          • venus22 Re: Ograniczona poczytalność zapachowa w ... 03.01.06, 07:29
            wielkie dzieki za ten watek :)

            podnioslyscie mnie na duchu a juz myslalam ze to tylko ja tak potrafie.
            w ten sposob zakupilam i wyrzucilam Moschino dla pan i Mariela Burani.
            podobnym bledem kiedys byla Nina Ricci Deci Dela..

            co ja w nich widzialam?? czy raczej czulam....???

            Venus
    • konasana Re: Ograniczona poczytalność zapachowa w ... 04.01.06, 12:01
      Ja juz przestane Was czytac! W listopadzie wyprowadzilam sie do Mamy na czas
      remontu i wzielam ze soba 3 buteleczki perfum (z tych 20, ktore mam w domu).
      Wkrotce wracam do domu z siedmioma duzymi + 3 miniaturki. To chyba choroba.
      Najgorsze, ze jak kupie cos, czego pozadalam straszliwie, to nawet nie musze
      tego uzywac. Wystarczy mi, ze stoi na polce i od czasu do czasu sobie popatrze
      i ze moja zadza posiadania zostala zaspokojona.
      A wszystko przez Was...
      • rawita Re: Ograniczona poczytalność zapachowa w ... 04.01.06, 16:41
        A ja łapię się już na tym, że staram się minimalizować mój stan posiadania
        perfum wobec rodziny i znajomych. Ustawiam je np. na półeczce w taki sposób,
        żeby wyglądało, że jest ich mniej, niż naprawdę. Niepokoi mnie to trochę.
        • lucapuka Re: Ograniczona poczytalność zapachowa w ... 04.01.06, 17:03
          Ze mną jest jeszczę gorzej... ja staram się chować flaszki przed samą sobą,
          żeby udawac ze ich wcale nie mam..:0
          Czy jest na forum lekarz?
          • senta Re: Ograniczona poczytalność zapachowa w ... 04.01.06, 19:10
            Niezle:)))

            Proponuje stawic czola,stanac przed lustrem i powiedziec sobie_nie podskakuj malutka,wolno mi miec tyle flaszek ile zechce:)))
            • a.g.n.i Re: Ograniczona poczytalność zapachowa w ... 04.01.06, 19:28
              A ja ostatnio usłyszałam od mojej przyjaciółki, że "nie jestem zdolna" do
              schowania nowozakupionych perfum gdzieś głęboko do szuflady zamiast
              triumfalnego umieszczania w jak najbardziej dekoracyjnym ustawieniu na
              półeczce...
              Ale wiecie co... ona chyba nie zdaje sobie sprawy, do czego ja jestem zdolna;-P
              Już przy Aoud miałam moment wahania i nawet trzymałam flaszkę nad szufladą;-)
              Obawiam się, że następny zakup może już naprawdę stac się moją słodką
              tajemnicą...
      • mrouh Re: Ograniczona poczytalność zapachowa w ... 04.01.06, 19:29
        To ja proponuję jakies atrapy zdolnemu biznesmenowi zacząć wytwarzać, jednak
        przynajmniej trochę pachnące by musiały być, ale co tam, technika poszła do
        przodu, wszytsko jest mozliwe:-)
    • kalooo Re: Ograniczona poczytalność zapachowa w ... 04.01.06, 19:36
      taaaak... Skąd ja to znam;)
      Ja przechodziłam przez różne cyrki-chowałam nierozpakowane paczuszki pod
      łóżkiem, za szafką etc.;)
      Najgorsze jest to,że na razie profanuję niektóre flaszeczki stawianiem ich na
      podłodze w łazience, bo szafka odmówiła posłuszeństwa i nie mieści już
      skarbów...;]
      Ale do czasu! W końcu zmienię ją na większą;D

      I co? A ja nadal mam ochote mieć jeszcze jeden..;]

      btw-dziś dumnie zawitał do mnie Tygrys. To tak w kwestii pomroczności jasnej;)
      • nitulina Re: KALOOOOOOOOO a OH la la ? jak 04.01.06, 20:59

        • kalooo Oh la la.. 05.01.06, 08:38
          No właśnie zbierałam się do opisania tegoż nabytku,ale testowałam jeynie <pod
          wpływem> ;)-jak na razie,więc się wstrzymałam;]

          Hmm..No pachnie tak jak wspominałam gdzies tam-jak mydełko takie z lat
          80'tych,typowy zapach tamtych lat,nieco orentalny na końcu,ale niezaskakujący i
          w gruncie rzeczy nieco rozczarowujący.
          Tak jak pisałam w @-miałam na niego wielką chrapkę lat kilka,nazwa bardzo szumna
          [podobno inni projektanci pluli sobie w brodę,że na to nie wpadli] a zapach
          średni imo.
          Olesia mówi,że postarzałby mnie;)
          Nie pamiętam jak nazywały się takie mydełka z tamtych lat,były 4,w tym jedno w
          czarnym opakowaniu.. To właśnie tak jak ono pachnie Oh la la;)
          • vanilia72 Re: Oh la la.. 05.01.06, 11:41
            Cusson's Imperial Leather czy Camay ? Chyba Camay miało między innymi czarne
            opakowanie
            • kalooo Re: Oh la la.. 05.01.06, 12:34
              tak, to było mydełko Camay!!;)0 Jak ja mogłam zapomnieć..;D
      • benita5 Re: Ograniczona poczytalność zapachowa w ... 04.01.06, 21:13

        Miewam fazy chowania po szufladach jakis flakonow, niezdatnych w danej chwili do
        uzywania. Czyli jak to mowia flakon-czyli impotent sexualny chowany w
        najciemniejszym zakamarku szafy;)) A jak fajnie sie potem znajduje zachomikowane
        niechcianki ;))
        • benita5 W kwestii inwentaryzacji.. 04.01.06, 21:16

          Dlatego mam problem czasem i nie pamietam, czy to juz gdzies wywiozlam, mam w
          pracy, u Mamy, w aucie, u kolezanki...czy jeszcze mam? Dzieki temu uniknelam
          kompulsywnych wystawek na stragan czy allegro...tylko dojrzewam do rozstania.
    • ivesman Re: Ograniczona poczytalność zapachowa w ... 04.01.06, 22:11
      Wasze dolegliwości rozumiem w 100% procentach :)...Niestety.
    • perfumiarka Re: Ograniczona poczytalność zapachowa w ... 05.01.06, 00:07
      trochę się uspokoiłam,bo wydawało mi się,że tylko ja mam takiego fioła,że
      wystarczy mi sam zakup nawet bez odpakowania i używania.
      • venus22 Re: Ograniczona poczytalność zapachowa w ... 05.01.06, 08:57
        pocieszam te z poczuciem winy co tylko namietnie kupuja ze znam takie panie co
        nie tylko perfumy ale rozne kremy kupuja i ... nie uzywaja tylko wlasnie sie od
        czasu do czasu delektuja patrzeniem na nieotwarte pudeleczka :)

        Venus

      • vanilia72 Re: Ograniczona poczytalność zapachowa w ... 05.01.06, 09:10
        a ja już się zastanawiałam czy nie zacząć szukać psychologa :)))
        Ostatnio podaję adres do pracy, choć i tu dziwnie zaczynaja patrzeć i pudełka w
        biurku mi się nie mieszczą hehe
        • nitulina Re: pudełka... 05.01.06, 12:26
          U mnie w pracy też patrzą na mnie podejrzanie,że ciągleprzesyłki i przesyłki i
          co tam mam, ale ja twardo się nie przyznaję, i tak już jest cięta atmosfera,
          ogłosiliby strajk gdyby wiedzieli że mam dzisiąt butelek...
        • kalia_t Re: Ograniczona poczytalność zapachowa w ... 05.01.06, 14:31
          U mnie też przesyłki przychodzą na kilka adresów, w pracy wole nie ryzykowac po
          tym jak list polecony do mnie trafił na biurko szefa.
    • elami3 Re: Ograniczona poczytalność zapachowa w ... 05.01.06, 16:42
      Ja jeszcze jestem na etapie adresu domowego ale to już chyba niedługo się
      skończy. Szkoda, bo poczta u mnie działa sprawnie i nie ma kolejek. Paczuszki
      przynosi osobiście listonosz, więc jest wygodnie. Na razie listonosz patrzy
      dziwnie i coraz dziwniej mój mż. Na szczęście część rzeczy odbieram osobiście.
      Buteleczki są pochowane w różnych dziwnych miejscach i już nieraz mam kłopot
      aby przypomnieć sobie co gdzie mam. Ale jeszcze nie jest najgorzej.
      Ale trochę mi żal, że nie mogę postawić sobie wszystkich swoich skarbów obok
      siebie i nie mogę napawać się ich widokiem w całości.
      Pocieszę Was wszystkich, że tu nie trzeba żadnego psychologa ani psychiatry.
      Tak mają wszyscy "pasjonaci". Przez wiele, wiele lat miałam do czynienia z
      psiarzami (sama byłam jedną z nich) - to jest dopiero ciężka choroba. Nasza to
      chociaż pachnąca a ta psia to niekoniecznie.
    • mangos Uspokoiłam się 05.01.06, 16:44
      Ponad rok temu,gdy trafiłam na forum wpadłam w wielki szał kupowania. Paczki przychodziły na różne adresy m.in szkoły i brata;) W bardzo krótkim czasie liczba flakonów gwałtownie podskoczyła ,ale obecnie jest jednak tendencja spadkowa . Powodem jest...remont mieszkania. Od czasu do czasu cos tam sobie kupie, bo jednak nałóg to silny;)
      • venus22 Re: Uspokoiłam się 05.01.06, 23:20
        >>>Ale trochę mi żal, że nie mogę postawić sobie wszystkich swoich skarbów obok
        siebie i nie mogę napawać się ich widokiem w całości. <<

        a ja sie pytam- a dlaczego ?!


        skad ten wstyd i poczucie winy?!

        przeciez chyba macie prawo do jakiejs swojej pasji, kolekcji. ja z kolei kupuje
        namietnie ksiazki - mam ponad tysiac ksiazek w domu jesli nie wiecej, dumnie
        wystawione na kilku regalach a dokupuje i bedzie jeszcze wiecej. Mowie ze musze
        kupic nowy regal bo nie starcza juz polek na co maz sie wscieka ale ja nie ma
        zadnych wyrzutow sumienia- dlaczeho mialabym je miec???

        Nie pije nie pale nie latam nigdzie, dlaczego nie mialabym prawa do wlasnego
        swira?

        Kobietki, nie wstydzcie sie, nie bojcie, wystawiajcie swoje zdobycze swoja
        pasje i badzcie dumne z tego. Poleccie mezom i boyfriendom aby zrobili wam na
        to szafki- wystawki, i jak beda sarkac to powiedzcie im - pracuje zarabiam to
        mam. nie ma dyskusji...

        Venus

    • escape5 Re: Ograniczona poczytalność zapachowa w ... 05.01.06, 23:50
      Ja odkąd tu weszłam czyli od 18 kwietnia,praktycznie cały czas jestem w zapachowym amoku.Poczytalnośc jak najbardziej ograniczona.Zdarza mi się kupować zapachy których się pozbyłam,z przekonaniem że tym razem będa zupełnie inaczej pachnieć i napewno będę ich używać.Różnie to bywa,przeważnie pachną tak samo:P
      • rawita Re: Ograniczona poczytalność zapachowa w ... 06.01.06, 00:49
        niby pracuję, więc mam... Zamiast oszczędzać na pralki i telewizory, wydaję na
        książki i perfumy, czyli na to, co lubię. Ale czasami naprawdę mocno czuję
        dezaprobatę ze strony otoczenia, które traktuje pieniądze "poważnie". Wiadomo,
        że prawie każdy ma jakiś swój prywatny sposób magicznego pozbywania się
        funduszy, ale wydawanie ich na perfumy jest szczególnie źle widziane, bo to
        jakby symbol zbytku. Społecznie bardziej dopuszczalne jest już rujnowanie się na
        ciuchy :).
        • senta Re: Ograniczona poczytalność zapachowa w ... 06.01.06, 01:09
          Tak sobie czytam i mysle..psycholog by sie przydal:)
          Ja co prawda niedokonczony,widze wyraznie,ze zycie wg.wlasnych regul przychodzi nam ciezko..a sprawianie sobie przyjemnosci w rozsadnych granicach wywoluje poczucie winy:)
          To bardzo niszczace uczucie,pozbadzmy sie go..naprawde!:)
          • venus22 Re: Ograniczona poczytalność zapachowa w ... 06.01.06, 06:52
            >>>Ale czasami naprawdę mocno czuję
            dezaprobatę ze strony otoczenia, które traktuje pieniądze "poważnie". <<

            ale ty nie kontrolujesz zakupow tego otoczenia ani jego finansow, prawda? wiec
            niech sobie dezaprobuja, a ty ich.. popsikaj :)

            jesli zakupy perfum czy kremow czy czegokolwiek innego nie powoduja problemow
            finansowych, nie odbywaja sie kosztem kogos lub czegos naprawde powaznego np
            jedzenia, lekarstw itp to nie wiedze problemu.
            To moj wybor czy ja chce wydac $100 na 3 ksiazki czy na jedna kiecke. To moja
            sprawa czy ja chce miec nowa pralke czy prac w rekach.

            Kiecke kazdy by aprobowal, ksiazki juz nie- a co kogo to obchodzi, czy ja komu
            mowie co ma kupic??

            jak wspomnialam, jesli kupowanie sobie czegos co nam sprawia przyjemnosc, co
            nas relaksuje, odbywa sie w granicach rozsadku (no chociaz prawie :) ) to nie
            ma sie czego wstydzic lub z tego tlumaczyc.
            kazdy ma prawo do pasji i do relaksu.

            No to dalej dziewczyny wyciagajce dumnie te flakoniki! i robcie wystawki!

            Venus

            • kalooo Re: Ograniczona poczytalność zapachowa w ... 06.01.06, 09:30
              Venus- nie chodzi o to,że się wstydzimy czy obawiamy naszych bliskich. Sama
              przyznałaś,że masz tak z książkami i również Twój towarzysz ma odnośnie tego
              uwagi- kwestią sporną jest ilość,a nie przedmiot zainteresowań. Zwłaszcza z
              perfumami jest to o tyle kontrowersyjne,że zapachy pojmowane są w kategoriach
              dobra zbytecznego, niepotrzebnego do podstawowej egzystencji, i absolutnie nie
              w ilościach przekraczających zdrowy rozsądek w kategoriach "normalnego"
              człowieka;) I nie ma znaczeni cz są tro książki powszechnie uznane za
              pozytywnego hopla czy też np. wykałaczki.
              I zgadzam się z Tobą,że nikomu nic do tego na co ile wydajemy-jeżeli nie są to
              publiczne pieniądze i nie odbywa się to czyimś kosztem,a jedynie z własnych
              zarobków to finansujemy to [cytat;)] :
              > nie
              > ma sie czego wstydzic lub z tego tlumaczyc.
              > kazdy ma prawo do pasji i do relaksu.
              • venus22 Re: Ograniczona poczytalność zapachowa w ... 06.01.06, 09:56
                Kaloo :)

                moze niejasno sie wyrazilam - ja sie absolutnie nie wstydze ilosci moich
                ksiazek ani nie obawiam reakcji otoczenia. mam to w ... (sorry),
                ...czy ja komus zagladam do garow i rozliczam na co wydal i dlaczego a juz tym
                bardziej krytykuje na co powinien a na co nie?
                a maz moze sobie narzekac ile chce - ja sie nie pytam ile poszlo na jego
                wycieczke w weekend :), jego uwagi mnie nie ruszaja... ma byc nowa polka i
                koniec :) bo ja tak chce :)

                moze tez niezbyt fortunnie nazwalam to uczucie ktore powoduje chowanie
                buteleczek, ale chyba jednak obawa przed krytyka z poczucia ze "marnujemy
                pieniadze".
                I wlasnie o to mi chodzi - ze nikomu nic do tego, marmujemy wlasne pieniadze
                na te "dobra zbyteczne", i nawet jesli jest tego za duzo to nasza sprawa!!!
                poza tym co to znaczy "dobro zbyteczne"?

                perfumy- dobrem zbytecznym? - NIGDY !!!!

                problem jednak lezy w tym ze jesli mamy chocby najmniejsze poczucie ze
                jestemy "nie w porzadku" to ukrywamy, a czy rzeczywscie jest taka potrzeba?
                Ostatecznie nie na takie rzeczy pieniadze potrafia sie zmarnowac..


                :)

                Venus

                • chatka_ Re: Ograniczona poczytalność zapachowa w ... 06.01.06, 23:08
                  No wlasnie, to już wiem dlaczego probki pachna ladniej niz wlasny chwile potem
                  flakon :)))
                  • senta Re: Ograniczona poczytalność zapachowa w ... 07.01.06, 16:08
                    dobro zbyteczne???To jajko Faberge na przyklad. Cos dla ludzi ktorzy maja juz
                    wszystko:)
                    Nie ilosc butelek jest w w/w dyskusji problemem.Kazdy ma swoja miare.To co dla
                    jednego jest nadmiarem-dla innego norma.
                    Moim zdaniem prawdziwym problemem jest kupowanie kompulsywne i z tym nalezaloby
                    cos zrobic.

                    Podrzucam link do dzisiejszych WO,gdziez nam do tego :))))))))))))

                    kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53661,3099173.html
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka