lucapuka
18.01.06, 18:46
Przybycie Króla (dramat w I akcie)
Osoby:
Antaeus Chanel
Angel Violet Thierry Mugler
Black Cashmere Donna Karan
Brit Burberry
Charles Jourdan The Perfum
Coco Mademoiselle Chanel
Hiris Hermes
Hypnotic Poison Dior
Libertine Vivienne Westwood
Madness Chopard
Oblique Givenchy
Presence Mont Blanc
Sculpture Nikos
Sonia Rykiel
Un Jardin en Mediterranee Hermes
Le Roy Soleil Dali
Miejsce akcji:
moja półka
Czas akcji:
noc tuż przed przybyciem paczki
ranek następnego dnia
Brit ( zakatarzony Anglik, owinięty w kraciasty szal, najstarszy):
Od paru dni o niczym innym nie mówi, tylko o jakimś nowym Królu.
Ach,gdzie te czasy kiedy tylko mnie uwielbiała…Teraz już sięgam dna….
Libertine:
Może to o mnie chodzi? W końcu to ja mam jabłko królewskie na głowie..
Reszta towarzystwa patrzy z politowaniem…
Libertine:
No co? To że jestem wolnomyślicielem to nie znaczy, że wolno myślę…
Presence:
Król? Prawdziwy Król? Och jak ja się prezentuję? W końcu jako Mont
Blanc jestem tu najwyższym szczytem….
Hypnotic Poison (przerywając mu):
Truć, truć, Króla, dwór, wytruć, wytruć wszystko…
Słodka Sonia:
A ja przyjmuję wszystkich z otwartymi ramionami………….
Madness:
Szaleństwo, szaleństwo…
Oblique:
Nie czuję się zobligowana do powitania jakiegoś Króla. To że leżę
nie znaczy, że się przed kimś poniżam, wolę wsłuchać się w siebie…….Rewind…
Coco:
Ach, żeby ten Król choć trochę przypominał Cristobala…..Tak się w nim
kochałam…
( Cristobal opuścił niedawno towarzystwo, pojechał do stolicy robić tam
furorę)
Nikos:
Ten twój Cristobal miał tak kiczowaty kapelusz, że nie mogłem na niego
patrzeć.
Coco:
Presence, kochanie chodź tu ze swoim złotym lustrem i pokaż Nikosowi
jego żałosną czapkę..
Nikos:
No wiecie , tak traktuje się teraz prawdziwą sztukę….Może Król mnie
zrozumie… Podobno też stworzył go artysta…
Hypnotic Poison:
Truć, truć rzeźbę, artystów, Króla, dwór….wytruć wszystko……
Madness:
To szaleństwo, czyste szaleństwo……
Black Cashmere przez cały czas śpi na uboczu, zwinięta w kłębek.
Coco:
A ta introwertyczka nigdy, niczym nie jest zainteresowana…Nawet nie
znamy jej głosu…W nosie ma Króla i nas. A my ciągle mamy w nosie jej kadzidła.
Charles Jourdan:
Daj jej spokój, nie każdy musi być tak krystalicznie przejrzysty jak
ja i ty, Coco…Nie myśl o tym Królu…Słyszałem że on ma strasznie wielką głowę…
A my tak do siebie pasujemy…
Angel Violette:
Ja tu na szczęście do nikogo i do niczego nie pasuję. Mam nadzieję,
że ten król przestraszy się mojego sztyletu i nie będzie się do mnie
zbliżał....
Hypnotic Poison:
Sztyletować, truć, wytruć wszystko….
Hiris i Un Jardin ( zawsze przytuleni do siebie , nierozłączni, zakochani):
Król, Wersal, ogrody, schadzki…..Możemy w ostateczności na jego
przybycie rozpylić po kropli naszych szlachetnych woni…….
Zgorzkniały Brit:
Jasne: marchewka, siano….. jakieś podejrzane ziółka…
Libertine:
Przesuńcie się! Widzę już Króla!
Sonia Rykiel:
Witamy, pójdź Królu w me objęcia!
Na scenę wkracza dumnie Le Roy Soleil, ucałowany przeze mnie w wielką
złocistą głowę i ustawiony w centralnym miejscu. W tle uroczysta muzyka
( jakieś allegro?)…
Wyniosły Antaeus, wychylając się z sąsiedniej półki:
Nie martwcie się, im bardziej go pokocha tym szybciej go wykończy!
Koniec
Bardzo nieśmiało prezentuję Wam kochani moją radosną twórczość z cyklu
" Na straganie w dzień targowy takie słyszy się rozmowy..."
Ponieważ perfumy odbieram wszystkimi zmysłami a więc węchem, wzrokiem ale
także i słuchem, więc kiedyś w nocy je podsłuchałam.....
Wszystkich przeciwników uosabiania i zwolenników abstrakcji przepraszam.
A chętnych namawiam do podsłuchiwania... Ciekawe co mówią Wasze perfumy?