Dodaj do ulubionych

Istota trwałości

28.10.06, 20:16
Zawsze miałam dylemat , czy kupować perfumy,które czuję bardzo krótko a które są piękne? Trwałość ma dla mnie duże znaczenie. Nie lubię killerów, ale tak sobie tłumaczę: płacę i chcę czuć ,czuć dłużej niż 15 minut. Tymczasem tyle urokliwych kombinacji zapachowych ginie na mnie bez śladu ( takie mam wrażenie): Theorema, Belle de Minuit, Hiris ( oddałam ze względu na trwałość własnie), a ostatnio cudna Laura. Rekordy nie-trwałości bije Feminite du Bois.
Czy to tylko chemia skóry?
Obserwuj wątek
    • mogra1 Re: Istota trwałości 28.10.06, 20:25
      Ja też wolę takie które sama długo czuję. Boję się że nie raz przesadzam z
      aplikacją tych mniej trwałych bo potrafię się nimi polewać co pół godziny :)
      • mangos Re: Istota trwałości 28.10.06, 20:28
        Tak, tylko tym smutnym oto sposobem nietrwałe aczkolwiek piekne zapachy szybko się kończą:(
    • mrouh Re: Istota trwałości 28.10.06, 20:29
      Całą radość z używania perfum potrafi popsuć nietrwałość, co z tego, że sie
      człowiek zachwyci jak zanim wyjdzie z domu już nie pachnie? Inna sprawa, że sa
      zapachy, których ja po prostu nie czuję- tak miałam z La perla Shiny creation-
      nie wiem, jak to pachnie, po prostu nie mam pojęcia, pojawiał sie cień zapachu
      czasem, ale tak na chwilkę i właściwie nieokreślony, na tyle słaby, że jak dla
      mnie nie zasługiwał na mianę specyfiku perfumującego choćby w najmniejszym
      stężeniu. Jeszcze inaczej jest z tymi zapachami, do których nos się szybko
      przywyczaja- tylko przez moment po aplikacji czuję Eternity rose blush, ale
      ludzie mi mówią, że ładnie pachnę i to jest odpowiednia rekompensata za to, że
      sama mam trudności z zarejestrowaniem zapachu. Nos mi się przyzwyczaił do 1881,
      ale wiem, że pachnę, bo wciąż pachnie żakiet, któremu się dostało psikiem tego
      zapachu dobre kilka dni temu. I to jestem w stanie jakoś przeżyć, ale jak nie
      czuję ni ja, ani ludzie to znaczy, że trzeba się rozstać:-)
      • mangos Re: Istota trwałości 28.10.06, 20:34
        To kwestia odbioru zapachu przez nasz nos. Ja np. problemów z LP Shiny Creation nie mam- zapach czuję, może nie najdłużej, ale jest i lubię nimi pachnieć. Natomiast Laurę czułam , owszem, na koleżance, subtelnie, ale była! A na swojej skórze... 15-20 minut i nie ma. Nie wiem od czego to zależy,że niektórych zapachów nie czujemy. W koncu Laura nietrwała nie jest. Poczytałam opinie Kaloo i Benity, podobno otoczenie na nich czuje a i one same też. Potwierdzają to również opinie na wizażu. Nie wiem, co jest grane:(
    • heliamphora Re: Istota trwałości 28.10.06, 20:31
      No własnie, ja mam podobny problem. Jeśli drogie perfumy są na mnie nietrwałe,
      to chociaż wiem, że to indywidualna kwestia pH skóry i wrażliwości nosa, czuję
      się jakoś oszukana. Tym bardziej, że trwałe perfumy zazwyczaj czuję na sobie
      cały dzień (bez zlewania się).
      Inna sprawa, że często nie jestem pewna, czy jeśli mam wrażenie braku zapachu
      po, dajmy na to, godzinie od psiknięcia oznacza przyzwyczajenie się nosa, czy
      to, że zapach faktycznie uleciał. O swoim nosie mam raczej dobre zdanie, więc
      jeśli dojde do wniosku, że zapach jest wyjątkowo nietrwały, to raczej się na
      niego nie decyduję.
    • mogra1 Re: Istota trwałości 28.10.06, 20:38
      Słyszałam opinie ,że jeśli zapach jest odpowiednio dobrany do osoby to ona sama
      nie powinna go czuć po jakimś czasie tylko otoczenie. Ale dla mnie to żadna
      przyjemność że ktoś obok czuje a ja nie :(
      • mangos Re: Istota trwałości 28.10.06, 20:39
        Dokładnie!
    • lune sie zmienia 28.10.06, 21:37
      kiedys kupilam Omnie - okazalo sie ze z jej zapachu ... nic na mojej skorze nie
      zostaje ; z wielkim zalem rozstalam sie z nia ;

      po dwoch latach - tak dla przypomnienia, psiknelam sie Omnia w sephorze - i
      przetrwala na mojej lapie do nastepnego dnia :) bardzo sie ciesze - bo zawsze
      chcialam ja miec ; jest w planie zakupow :)

      wynika z tego ze skora sie zmienia, jakies tajemnicze 'procesa' sprawiaja ze
      cos co kiedys bylo znikalskie objawia swoja trwalosc ; ciekawe czy podobnie
      zachowaloby sie Feminite du Bois ? przeslicznie na mnie pachnialo - ale znikalo
      szybciutko ;

      lune
      • rawita7 Re: sie zmienia 28.10.06, 22:51
        u mnie się dzieją czary mary. Już z kilkoma zapachami miałam tak, że przez
        pierwsze 2-3 tygodnie nie czułam ich po 10 minutach, a miesiąc później
        przechodziły cudowną metamorfozę i nagle zaczynałam je czuć przez wiele godzin.
        Miałam tak ze Scentami, Desnudą i, co naprawdę dziwne, z Dolce Vitą. Naprawdę z
        dobre 5 ml byłam przekonana, że DV jest bardzo ulotna. Nie wiem od czego to
        zależy.
        • pucipuci Re: sie zmienia 29.10.06, 18:00
          oj, ja też tak miałam i miewam, dosyć często. Na początku praktycznie nie czuję
          nowego zapachu, tak przez pierszy tydzień-dwa. Zupełnie nie czułam na sobie
          np.SMSa, Langa, NU, Claire de Nilang - zlewałam się nimi co chwila, a płynu z
          butelki ubywało i ubywało w zastraszającym wręcz tempie. Aż w pewnym momencie
          okazało się, że SMS to kiler, Lang mimo, że bardziej subtelny, trzyma się
          dłuugo.. Aż strach pomyśleć, co czuli ludzie, którzy przez te pierwsze dni
          zapachowe ze mną przebywali.
    • zettrzy Re: Istota trwałości 28.10.06, 23:39
      Rekordy nie-trwałości bije Feminite du Bois.

      Feminite du Bois trzyma sie do nastepnego dnia, trzeba je zmywac
    • konasana Re: Istota trwałości 29.10.06, 12:50
      Na mnie Feminite jest bardzo trwałe... No nie tak jak Smok Cartiera czy Angel,
      ale trwałość jest bardzo przyzwoita, porownywalna z np. Dolce Vitą czy
      guerlainami. 3 psiki rano i starczy tak do 15 - 16. Także nie trzeba się
      zniechęcać, tylko próbować na własnej skórze.
    • aniamasnik Re: Istota trwałości 29.10.06, 17:36
      Ja tak mam ze Słoniem. Wcale go na sobie nie czuję! A to przecież killer jest.
      Miałam kiedyś zagwozdkę przy prasowaniu, bo deska pachniała mi Słoniem i
      prasowałam w jego oparach (cudnych zresztą, uwielbiam).
      Zachodziłam w głowę, skąd tu zapach.
      Okazało się, że kilka dni wcześniej, po pracy pyrgnęłam na deskę sweterek.
      Poleżał kilka dni i ją wypachnił.
      A na sobie nie czuję, specjalnie psikam nadgarstek, coby kolejny raz
      stwierdzić, że nie czuję :-]

    • mogra1 Re: Istota trwałości 29.10.06, 17:47
      A powiedzcie, które zapachy uważacie za "kilery" - chodzi mi tu konkretnie o
      nazwy perfum.
      • mangos Re: Istota trwałości 29.10.06, 21:49
        Na mojej skórze killerami są:
        1. Słonik Kenzo
        2. Dolce Vita Dior
        3. Pure Poison Dior ( w ogóle Dior słynie z trwałości)
        4. Addict
        5. Poeme Lancome
        • mogra1 Re: Istota trwałości 30.10.06, 16:04
          Dzisiaj miałam okazję wypróbować słonika...dla mnie tragedia, nie wiem co mnie
          w nim razi? Mam wrażenie że czuję anyżek...a strasznie go nie cierpię :(
          • seria Re: Istota trwałości 01.11.06, 16:54
            Trwałe, bez pudła:
            Kindgdom
            Allure
            Coco Mademoiselle
            Stara wersja i naturalnie wycofana :(( Hot Couture edp
            Oraz Słonik, ale Słonik - dla mnie - to zapach dawnych lat.

            Niestety, Lempicka edp nie trzyma się tak fajnie.

            A jak trzyma się My Queen? I czy jest warkocz, czy tylko przy skórze sobie siedzi?
    • ewena Re: Istota trwałości 02.11.06, 12:33
      wielokrotnie zastanawialam sie nad istota trwalosci perfum i wydaje mi sie, ze
      to nie tylko ph, nie tylko perfumy same w sobie, nie tylko pora dnia czy
      pogoda. Zaobserwowalam u siebie, podobnie jak niektore z Was, ze bardzo czesto
      te same perfumy zachowuja sie na mnie w diametralnie rozny sposob. Wspomniana
      wczesniej Dolce Vita, uznawana za bardzo trwaly zapach, raz jest odczuwalna
      przeze mnie, innym razem wogole jej nie czuje(dzisiaj wlasnie jest ten inny
      raz:)). Dzieje sie tak z wieloma innymi zapachami, ktore w zaleznosci od czegos
      blizej mi nieznanego(moze hormony? stan emocjonalny?)raz czuje intensywnie
      przez niemal caly dzien a innym razem musze poprawiac, przypominac sobie czym
      to sie psikalam lub zmienic na inny. Killer nad killery, czyli Poeme,
      doprowadzil mnie pewnego razu(jednym psikiem)do bezsennej nocy, tak mi sie
      kolatal po nozdrzach i glowie;), innym razem musialam doprawiac i to z mizernym
      skutkiem;). Ale mam kilka zapachow, ktore zawsze byly na mnie jednakowo
      intensywne, to Nu, BLV, Dune, Helmut Lang. No coz, pozostaje trafiac we
      wlasciwy dzien i we wlasciwe perfumy:))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka