Dodaj do ulubionych

Terapie alternatywne a regulacje prawne i ...

25.04.04, 12:11
Nooo :) Martini doczekałaś sie w końcu tego o czym już chciałam Ci pisać.

Często uzywasz słowa "oszołomsto ezoteryczne" w zdaniach gdy mowa o
skierowaniu osoby potrzebującej np. jeśli chodzi o moją dziedzinę - pomocy
homeopatycznej.
Z całym sumieniem Ci to wybaczam, ponieważ uważam że naprawdę masz rację że
nalezy uważać do kogo idziemy po poradę ale też będę BARDZO BRONIĆ wiele osob
które chcą uczyć się i dzielić się swoją wiedzą z osobami potrzebującymi i
robic to co najważniejsze nie szkodzic a zarazem robić to zgodnie z prawem.

Pozwólcie że tu będę uzywać słowa homeopatia bo to jest temat o którym
potrafię powiedzieć najwięcej jesli chodzi o sprawy dot.regulacji prawnych.

Chętnie tez poczytałabym jak ten problm kształtuje się w innych dziedzinach:
medycyna chińska, ziołolecznictwo akupresura, chiropraktyka, bioenergoterapia
itp.
Wracając do tematu - Martini_ w polsce są osoby które nazwiemy nie lekarzami
a które tak jak zauważyłaś robią to osoby w niemczech czy w Angli chcą się
uczyć homeopatii klasycznej. W Niemczech np. Zeby dac szanse na leczenie nie-
lekarzom wprowadzono egzamin na "Heilpraktiker" czyli terapeute-uzdrowiciela
po skonczeniu cyklu nauki (ok. 4 lat)- osoba otrzymuje dyplom uprawniający do
udzielania pomocy w określonym zakresie.

Daje to podstawe prawna terapeucie, ale rowniez chroni pacjentow. Nie
wszystkie choroby moga byc przez "Heilpraktikera" leczone.

Heilpraktiker musi umiec rozpoznac np. choroby epidemiczne (izolacja
chorego) ale takze postawic diagnoze w przypadku podejrzenia o nowotwor i
odeslac pacjenta do onkologa. Na pewno nie kazdy Heilpraktiker to potrafi
ale pewnie i nie kazdy lekarz. Tyle jesli chodzi o Niemcy. Jak wygląda to w
Polsce ? wiadomo przeciez jesli sama homeopatia w polsce podzielona jest na
wiele obozów: przecież tak naprawdę to właśnie środowisko lekarsko-
farmaceutyczne jest ogromnie podzielone jedni za
homeopatią a inni wręcz odrzucają jej ogromne możliwości i
wiarygodność . A z drugiej strony środowisko lekarskie o
dziwo spróbowało zamknąć tę dziedzinę tylko dla siebie pomimo
że gdy poznaje się życiorysy wielkich Homeopatów klasycznych na
których wszyscy homeopaci się wzorują (Withoulkas, Dana Ulman,
Jus) w codziennej swojej praktyce - byli przecież NIE
LEKARZAMI i ta wiedza "medyczno-akademicka" do pomagania chorym
nie była im potrzebna. Wiadomo że gdy nie wiadomo o co chodzi to chodzi o
KASĘ i to jest łaściwie jeden z głównych problemów bo liczna grupa ludzi
która mogłaby wnieść coś bardzo pozytecznego do homeopatii w polsce niestety
nie ma prawa głosu o ile jest nie lekarzem jeli chce się rozwijac to robi to
na własną rękę.
Sama osobiscie szukałam w całej polsce szkoły która by mnie nauczyła
homeopatii bez uzycia innych srodków jak wahadełko czy inne dodatkowe pomoce.
Chcialam uczyc się tylko i wyłacznie homeopatii. Niestety system szkolen w
polsce nie umozliwa takim ludziom jak ja porządnego kształcenia takiego który
by nie przynosił hańby środowisku homeopatii.
Wiele a praktycznie wszystkie no moze oprocz pewnej łódzkiej szkoły oferuja
naukę wraz z poznawaniem wiele innych rzeczy które jednoznacznie podciągniemy
pod ezoterykię. Stąd mamy całą masę radistetów homeopatów którzy za pomocą
wahadełka dobieraja lek homeopatyczny zamiast przeprowadzić długi bo czasem
nawet 2 godzinny wywiad z pacjentem i za jego pomocą dobrać lek
konstytucjonalny. Nie mam tu nic naprawdę nic do radiestetów ! zaznaczam nie
jest tu moim celem osmieszanie tej dziedziny bo sama mam wiele dobrych i
ciekawych doświadczen w tej dziedzinie ale jednak już z praktyki nie ukrywam
ale trzeba poprostu jak to sie potocznie mówi usiąść i poprostu poślęczeć nad
ksiązkami z zakresu Materii Medicki l. homeopatycznych i umiejętnie je
zastosować w danym momencie.

Więc tak jak już powiedziałam bez porządnego systemu szkolen nie mamy szansy
aby prawnie coś zdziałać w tym kierunku i to nie dotyczy się tylko homeopatii
innych dziedzin również. Wchodzimy do Unii i ponoć ma nam się coś polepszyć
wiem że napewno w tej dziedzinie nam się nie polepszy gdy sami
jako "naturoterapeuci" nie wyjdziemy z konkretną propozycją i nie będziemy u
samej góry czyli ministerstwo się dobijać o uznanie naszych praw. Wśród nas
jest bardzo wiele cennych osob których wiedza powinna być wykorzystana w
kierunku promocji zdrowia bo tak wlasnie robimy my nie chcemy przeciez
szkodzić ludziom my naszą wiedzą i uczciwym podejsciem do człowieka chcemy
aby się cieszył zdrowiem on sam jak i dalsze pokolenie które spłodzi.

Tak więc koleżanki i koledzy naturoterapeuci musimy się zjednać i zacząć
walczyć o nasze prawa.
Nawiązując do tego co Martini napisała o szkole której link na dole wpisałam -
własnie ta szkoła ma na celu "zrobienie pospolitego ruszenia" w dziedzinie
medycyny alternatywnej dla nie lekarzy. Osoby które tę szkołę tworzą chcą
własnie w ten sposob starać się o uznanie zawodu homeopaty nie lekarza w
polsce. Czyli praktyczni pójdzie programem niemieckim i na podobnych zasadach
jak również oczywiscie sposb weryfikacji będzie jednoznaczny w tej szkole
trzeba będzie się uczyc niestety na "szamaństwo" nie będzie tam ani miejsca
ani poprostu czasu. To się dotyczy homeopatii a jak jest w innych
dziedzinach ? nie wiem moze ktoś z was moze się podzielić uwagami.

Mam nadzieję Martini_ że wyjasniłam Ci to co juz mi lezało od dawna na
sercu :-)

pzdr. Anna

PS: Jesli są osoby chętne do podyskutowania na ten temat chętnie podam
namiary do osób które bardzo konkretnie zajęly się tym problemem jak w tytule.
Obserwuj wątek
    • pia.ed Re: Terapie alternatywne w Skandynawii 25.04.04, 15:38

      Napisze to, co wiem z gazet i telewizji.
      Ludziom z wyksztalceniem medycznym (lekarze, pielegniarki), NIE WOLNO
      zajmowac sie JEDNOCZESNIE medycyna alternatywna, bo traca prawo do uprawiania
      swego zawodu ( traca legitymacje).
      Z tego powodu nie slyszalam nigdy o homeopacie z wyksztalceniem lekarza, bo
      zawod lekarski jest bardziej oplacalny.
      Natomiast pielegniarki dosc czesto koncza kilkaletnie studia zagranica i
      nabywaja uprawnien homeopaty, rezygnujac oczywiscie ze swej legitymacji
      pielegniarskiej.

      Dodam tez cos, co jest normalne w Polsce, natomiast niespotykane w
      Skandynawii.
      Chodzi mi o akupunkture. Jest ona od lat uznawana przez tutejsza sluzbe
      zdrowia jako mozliwosc LAGODZENIA BOLU. Juz ponad trzydziesci lat temu mozna
      bylo w Skandynawii skorzystac z akupunktury przy porodzie.
      Roznica jest jednak ta, ze akupunktura NIE ZAJMUJA SIE LEKARZE tak jak w
      Polsce, tylko wyksztaceni w tym kierunku ludzie, czesto z praktyka w krajach
      Dalekiego Wschodu. Sa to pielegniarki lub rehabilitanci medyczni ktorzy
      uwazaja to jako krok w swojej karierze, lub po prostu ludzie po maturze,
      ktorzy poswiecaja 3-4 lata na studia akupunktury od samych podstaw.
      Akupunkture mozna stosowac bedac zatrudnionym w sluzbie zdrowia, natomiast
      homeopatie nie.

      To bylo kilka luznych uwag, bo specjalnie ta sprawa sie nie interesowalam.
      Gdyby ktos chcial sie zapytac o cos, to najchetniej prosze pisac na priv.


    • zzztop Re: Terapie alternatywne a regulacje prawne i ... 25.04.04, 16:56
      No niestety, tak to jest, jak się opiera wiedzę na gazetach... Faktycznie, może
      czas zaprzestać ich czytania w nadmiernej liczbie, albo doprecyzować, co masz
      na myśli mówiąc "Skandynawia"...
      • vitalia Re: Terapie alternatywne a regulacje prawne i ... 25.04.04, 23:20
        A ja mam wrażenie(być może się mylę) ,że homeopatia w wydaniu Osób ją tak
        polecających,,jest jedyną słuszną drogą w med ,.niekonwencjonalnej.Ja się na
        homeopatii nie znam ,bo raczej w preparatach roślinnych robię i pytałam na
        forum Homeo.o zdanie na ten temat ,ale nikt nie raczył zwrócić uwagi na mój
        wątek.Wiem czym dysponuję i wiem też że to ,,,działa,,, ale kogo to obchodzi??
        najważniejsze to zahomeopatować kogo się da i coś sobie udowodnić.
        • martini_very_bianco czy musimy się kłócić nawet tu? 25.04.04, 23:32
          Przecież ja odpowiedzałam Ci na to pytanie! Ale powtórzę.
          Ja jestem ogólnie za wszystkim, co niechemiczne i doceniam wszystkie metody
          naturalne, tylko do tego biorezonansu jakoś się sceptycznie nastawiłam...
          Preparaty ziołowe dla mnie jak najbardziej, bo one pobudzają orgaznim do walki
          i to samo robi homeopatia. Jestem za, Vitalio, i o tym już pisałam
          Nie rozumiem złośliwości

          Wiem czym dysponuję i wiem też że to ,,,działa,,, ale kogo to obchodzi??
          > najważniejsze to zahomeopatować kogo się da i coś sobie udowodnić.

          O co chodzi? My z Astrią po prostu jesteśmy fankami homeopatii, chociaż ziół
          również w pogardzie nie mamy... Ja niczego sobie nie muszę udowadniać w kwestii
          homeopatii, bo z sukcesami robię to na innych polach... A już na pewno nie
          rywalizuję o rząd dusz z ziołami i nie mierzę swojej wartości liczbą ludzi,
          których udało mi się zainteresować tą metodą. Jak ktoś chce, to fajnie, jak
          nie, jego sprawa, ja żadnego biznesu w tym nie mam, uszczęśliwiać na siłę
          nikogo nie będę. I tyle.





          16%VOL
          22%VAT
          • vitalia Re: czy musimy się kłócić nawet tu? 26.04.04, 00:04
            Martini,Ja jestem ostatnią osobą Która chciałaby się kłócić.I przepraszam,że
            tak to wyszło ,Ale dla mnie równie ważna jest profilaktyka.Na różnych
            sympozjach poznałam wspaniałych lekarzy,którzy pomimo to,że nieraz narażają się
            kolegom,stosują dodatkowo <<inne leki>>,bo wiedzą że jest to
            niezbędne,szczególnie przy chemii.I jak to wytłumaczyć innym zakutym łbom.To
            jest problem.Dlatego jak będzie w Wa-wie w maju następne sympozjum to Cię
            zaproszę,żebyś zobaczyła ilu lekarzy chce leczyć ,,inaczej,,
            • astria1 Re: czy musimy się kłócić nawet tu? 26.04.04, 16:00
              Vitalia - masz racje że najwazniejsza jest PROFILAKTYKA - masz rację ze
              najpierw powinno się o tym pomyslec i ja sama mam ogromny dylemat w tym ze co
              z tego iz wyleczy się pacjenta za pomocą homeopatii z jego choroby gdy on sam
              wraca z powrotem do tego samego z podstawowego powodu jakim jest brak
              profilaktyki. Pacjent wraca do starych nawyków, przyzwyczajeń a jak wiadomo o
              pogorszenie stanu w takim momencie jest bardzo łatwo.

              Vitalia mamy coś wspolngo :) ja od ziół czyli od profilaktyki rozpoczynałam



              pzdr

              Anna
              • alinaw1 jesteśmy razem! 04.05.04, 19:53
                A ja byłam święcie przekonana, że astria i martini very b. to te same dusze! A
                może nie czytam dokładnie postów? Mam jeszcze małe pytanko na marginesie tej
                dyskusji. Czy gdzieś w świecie refunduje się leki naturalne albo czy w ramach
                ubezpieczenia można leczyć się naturalnie? W Wlk. Brytanii jest szpital
                homeopatyczny, w którym leczy się rodzina królewska ale to tylko przykład. W
                szpitalach azjatyckich widziałam całe sale wypełnione leżankami, na których
                pacjenci byli nakłuwani (akupunktura). Mnie to kosztowało 10 dolarów ale
                krajanie mieli te zabiegi za darmo.
                • martini_very_bianco Re: jesteśmy razem! 04.05.04, 21:32
                  W Szwajcarii. To normalny kraj, w kotym panstwo wychodz z zalozenia, ze pacjent
                  ma prawo leczyc sie, jak chce, i wizyty u homeopatow i akupunkturzystow sa
                  refundowane w 100%, podobnie jak leki. Homeopatyki sa duuuuzo drozesze niz u
                  nas, ale jesli jesli sa na recepcie, zawsze sa refundowane.
                  Normalny kraj.


                  16%VOL
                  22%VAT




                  --
                  takie tam... forum homeopatyczne forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=19760
                • vitalia Re: jesteśmy razem! 18.06.04, 11:37
                  W Niemczech niektóre leki roślinne są refundowane.W ogóle niemcy mają zdrowe
                  podejście do med.naturalnej.
          • beba2 Re: czy musimy się kłócić nawet tu? 10.07.04, 14:28
            Ja gwoli wyjaśnienia, do pia.ed...
            Otóż w Polsce lekarz ( z dyplomem AM ) może zrobić kurs homeopatyczny ( także w
            ramach programu nauczania na studiach ), który uprawnia go do otwarcia sobie
            gabinetu pt. : Homeopata. I tu zarabia lecząc homeopatycznie, a jednocześnie w
            szpitalu wypisuje recepty na leki konwencjonalne.
            Lekarz może zajmować się i pracować jako homeopata nie rezygnując z wyuczonego
            zawodu. A w Polsce to jest tak, że "zwykły" lekarz po to otwiera gabinet
            homeopatyczny żeby zarobić grbuą kasę .
            Nasz pan doktor pediatra( homeopata) bierze za wizytę 2-3 godzinną 150 zł. A w
            szpitalu za etat płacą mu 1110 zł. Rachunek jest prosty, zwłaszcza, ze jest
            niezłym homeopatą i pacjentów prywatnych ma w bród.
    • alexander_82 Ciekawy artykul 18.06.04, 03:00
      Czy możliwa jest integracja
      medycyny konwencjonalnej i komplementarnej?

      Antoni Przechrzta rozmawia z inicjatorami programu medycyny integralnej Akademii Medycznej w Londynie: z Dr Shaunem Perkissem oraz z Shirley Wan.

      Dr Shaun Perkiss jest chirurgiem, konsultantem w Royal London Hospital, równocześnie profesorem Akademii Medycznej. Postanowiłem porozmawiać z nimi odnośnie niezwykłego programu, który prowadzi wraz ze swoją partnerką Shirley Wan oraz ich przemyśleń na temat inegracji świata medycyny konwencjonalnej i komplementarnej.

      Shaun jest człowiekiem bardzo nowoczesnym, bezpośrednim, radosnym i troskliwym. Czuje się w nim duszę małego chłopca, który wszystkim chciałby pomagać. Równocześnie w rozmowie czuje się zintegrowaną osobowość i profesjonalizm. Jakkolwiek spotykam go na uczelni, w czasie moich wykładów, tak tym razem zostałem zaproszony do jego domu. Jego partnerka to Shirley, która oprócz hipnoterapii, w której jest specjalistką, ma głęboką świadomość możliwości, jakie medycyna wschodu może nieść do oficjalnej służby zdrowia. To pewnie nie przez przypadek Shirley pracowała nad osobami, które często bardzo poturbowane lądowały na dachu budynku szpitala, przywiezione helikopterami. Stosowała ona techniki hipnoterapeutyczne, aby uspokoić pacjentów, aby mogli spokojnie poddać się koniecznym operacjom ratującym ich życie. A później Shaun zobaczył, ze to co robi Shirley może pomóc setkom pacjentów, z którymi on nie może sobie poradzić. Tak się zaczęła wielka miłość, małżeństwo medycyny konwencjonalnej i komplementarnej, którego to związku i ja stałem się udziałem.

      Systemowi medycyny klasycznej zajęło około 300 lat, aby przyjąć w obieg witaminę C i docenić jej niepodważalne dobroczynne właściwości. W międzyczasie wielu lekarzy i naukowców zostało skreślonych z list praktyków, usuniętych z klinik.
      Dzisiaj mamy duży ruch ludzi, którzy opowiadają się za naturalnymi i nie agresywnymi metodami leczenia. Istnieje cały obszar terapii, począwszy od oczyszczania organizmu, poprzez medycynę energetyczną: uzdrawianie, bioterapia, akupunktura i wiele innych, gdzie słyszy się o rezultatach, jednak często ich dobroczynny skutek jest nie do przyjęcia przez oficjalną służbę zdrowia.

      Czy w sytuacji zawiedzenia się lekarzami musimy im przeciwstawiać naturoterapię? A może moglibyśmy pracować razem? Do dzisiaj zostało zrobione wiele badań naukowych udowadniających, że istnieje powiązanie pomiędzy naszym systemem duchowości, umysłu i poziomem energetycznym a zdrowiem – można chociażby wspomnieć takie nazwiska jak dr Deepak Chopra, dr Herbert Benson czy dr Hulda Clark, (do dziś jest atakowana przez FBI za to, że jej metoda leczenia nowotworów jest skuteczna, ale jest zagrożeniem dla firm farmaceutycznych). Z pewnością oni byliby w stanie zasypać nas badaniami klinicznymi udowadniającymi skuteczność naturalnych terapii.



      Zapytałem dr Shauna Perkissa czy w Wielkiej Brytanii podobnie jak w Polsce istnieją czasem zaciekłe antagonizmy pomiędzy medycyną klasyczną i niekonwencjonalną.

      „Jeszcze do niedawna nie było mowy o efektywnych działaniach wspólnych.”– mówi dr Perkiss. „Istniała ukryta ściana, po jednej stronie lekarze, a po drugiej medycyna komplementarna. Zza tej ściany nie można było niczego dostrzec. Myślę, że stosunki się zmieniają. Dzieje się to jednak powoli. Ściana nadal pozostaje, ale nie jest ona już tak wysoka. Medycyna komplementarna jest już bardzo popularna, widoczna na ulicach: sklepy z naturalna żywnością, zioła chińskie, gabinety terapeutów, artykuły w prasie – wszystko to ma wpływ na przedostawanie się tej dziedziny do tradycyjnej medycyny. W dziedzinach typowo bazujących na anatomii większość lekarzy byłaby nadal przeciwko medycynie komplementarnej, nie dostrzegając jej pozytywnego wpływu. Jednakże w takich dziedzinach jak medycyna paliatywna, geriatria, reumatologia, choroby przewlekłe, HIV lekarze byliby bardziej otwarci na medycynę komplementarną niż np. chirurdzy.”



      Antoni: Ja osobiście widziałbym dużą rolę np. dla uzdrawiania na sali operacyjnej: nie tyko dla

      pacjenta, ale i dla chirurga.Jeżeli chirurg skorzystałby z aktu uzdrawiania: przed operacją

      byłby bardziej zrelaksowany i skupiony, jego funkcje intelektualne i manualne byłyby lepiej

      skoordynowane, co wpłynęłoby na pozytywny jej rezultat, po operacji byłby to dobry sposób

      na odstresowanie i regenerowanie sił, szczególnie układu nerwowego, emocji, psychiki,

      po często wielkim wysiłku.

      Jeżeli chodzi o pacjenta to akt uzdrawiania obniżyłby jego poziom stresu i strachu, trauma operacji miałaby mniejszy wpływ na jego układ nerwowy, rany goiłyby się szybciej i polepszałoby się jego ogólne samopoczucie.

      Shaun: Z pewnością. Chociaż nie mam doświadczenia z uzdrawianiem w chirurgii stosowałem

      hipnoterapię i aromaterapię przed i po operacji. Rezultaty były bardzo zadawalające.

      Antoni: Czy opłacałoby się szpitalom włączyć medycynę komplementarną do tradycyjnej?

      Shaun: Myślę, że tak, ale aby tak się stało, byłoby bardzo rozsądne zorganizować badania kliniczne w tym kierunku – chociaż zapewne byłyby one trudne do zrealizowania.

      Antoni: Czy mogłyby one wydarzyć się wewnątrz systemu medycyny konwencjonalnej? Czy firmy farmaceutyczne pozwoliłyby na to?

      Shaun: Takie badania mogą być trudne do zorganizowania, gdyż przede wszystkim potrzebne są pieniądze, a instytucje wspomagające badania nie mają jeszcze widocznych profesjonalnych wskaźników wewnątrz oficjalnej służby zdrowia świadczących o tym, że dziedziny te mogą być pożyteczne. Niezbyt wiele w tym kierunku od strony naukowej zostało zrobione, bądź niewiele jest rozpropagowane. Firmy farmaceutyczne wspierają szczególnie te badania, którymi same są zainteresowane, ale od czegoś trzeba zacząć.

      Antoni: Przed paru laty przeprowadzono w Australii i Wielkiej Brytanii badania medyczne metody oddechowej prof. Butienkova pozwalającej na bardzo szybkie i skuteczne leczenie astmy bez użycia sprayów sterydowych. Wyniki były wręcz rewelacyjne, lecz ta wiadomość nie odbiła się echem wśród lekarzy. Czy istnieje jakiś bojkot tego co nie farmaceutyczne?

      Shaun: Nie znam tych eksperymentów, chociaż wydają się bardzo fascynujące. Moim zdaniem jeżeli kontrolowane badania kliniczne przeprowadzone na szeroką skalę, bądź badania naukowe udowodnią, że jakaś technika medycyny komplementarnej wpływa znacząco na proces leczenia pacjenta, to nie widzę powodów by nie mogła być wprowadzona do systemu opieki zdrowotnej.

      Antoni: Chciałbym również poznać stanowisko Shirley Wan jako praktyka `medycyny komplementarnej. Co można byłoby zrobić, żeby utorować sobie drogę do pracy w Państwowej Służbie Zdrowia (NHS)?

      Shirley: Wielu praktyków deklaruje, że jest w stanie pomóc w każdej chorobiei z pewnością w jakimś

      stopniu jest to prawda, ale potrzebne byłyby rezultaty w jednej bardzo specjalistycznej

      dziedzinie. Terapeuci powinni prowadzić bardzo dokładne dokumentacje ich własnej pracy

      z wyleczonymi przypadkami potwierdzonymi badaniami lekarskimi. Gdyby na przykład jeden

      terapeuta przedstawiłby 10 przypadków z tym samym schorzeniem, opisał procedurę i efekty,

      to nawet jeżeli nie wszystkie rezultaty byłyby w stu procentach satysfakcjonujące, i tak

      nawiązanie współpracy z lekarzami byłoby łatwiejsze.

      Namawiam terapeutów do specjalizacji w pewnych dziedzinach, przestrzegania kodeksu postępowania, zrzeszania się w profesjonalne organizacje.

      Wiele osób praktykujących aromaterapię, uzdrawianie czy hipnozę nie ma kontaktu z lekarzem medycyny, z którym mogliby przedyskutować rezultaty i stwierdzić efekty, wypowiedzieć się na temat niepowodzeń. W szpitalach lekarze są zorganizowani, mają szefów oddziałów i ordynatorów, którzy nadzorują, przyglądają się rezultatom, ko
      • alexander_82 Ciekawy artykul cd 18.06.04, 03:02
        Wiele osób praktykujących aromaterapię, uzdrawianie czy hipnozę nie ma kontaktu z lekarzem medycyny, z którym mogliby przedyskutować rezultaty i stwierdzić efekty, wypowiedzieć się na temat niepowodzeń. W szpitalach lekarze są zorganizowani, mają szefów oddziałów i ordynatorów, którzy nadzorują, przyglądają się rezultatom, komentują, doradzają.Często w medycynie komplementarnej nie wiadomo co kto robi, jakie ma efekty. Każdy ma swój własny styl, swoje sekrety. Ponieważ wszyscy walczą o pacjentów, o to aby być rozpoznanym, docenionym, nie ma płaszczyzny do wymiany doświadczeń. Terapeuci nie chcą kierować niektórych pacjentów do innych bardziej skutecznych praktyków w danym specjalistycznym schorzeniu. Często są oni podzieleni – nie działają jako grupa, środowisko: jak więc mogą wejść do instytucji medycznych jeżeli te od wieków są zorganizowane, maja swoje placówki, fundusze, stosowne regulacje prawne?

        Mało jest takich terapeutów, którzy tak jak ty chcieliby współpracować z lekarzami, konsultować się z nimi. Wielu nie wiedziałoby nawet gdzie zacząć.Większość w Anglii i myślę, że na całym świecie praktykuje gdzieś w jakichś centrach niekonwencjonalnych. Nie podlegają oni żadnej weryfikacji, nie muszą stosować się do żadnych regulaminów i stąd ta niemoc. Trzeba dążyć do tego, aby pracować razem z lekarzami, aby nawiązywać i eksploatować takie kontakty.

        Medycyna komplementarna musi stawać się częścią profesji medycznej, a nie może działać jako alternatywa. Tylko wtedy może ona mieć fundusze na badania oraz profesjonalne miejsce w służbie zdrowia.

        Jeżeli terapeuci chcą pracować z lekarzami, to muszą zaobserwować jakie procedury, prawa i wymagania stosuje się do służby zdrowia i tak muszą pokierować swoimi organizacjami profesjonalnymi, aby były one kompatybilne z organizacją medycyny konwencjonalnej – z całym establishmentem funkcjonującym przez setki lat.

        Wielu niekonwencjonalnych terapeutów nie ma przygotowania ani dedykacji akademickiej, aby pisać prace naukowe, robić badania. Podobnie jak lekarze powinni oni być w stanie prowadzić prace kliniczne, uczyć innych, pisać rozprawy naukowe i tworzyć zespoły terapeutyczno – naukowe.

        Antoni: W Polsce w ciągu roku wydaje się od 7-10 mln zł na prezenty dla lekarzy: od długopisów, garnuszków po wczasy zagraniczne, aby „zachęcić” do przepisywania specyficznych leków. Czy firmy farmaceutyczne Wielkiej Brytanii też tak agresywnie walczą o zbyt swoich

        produktów?

        Shaun: Już tak nie jest. W szpitalach obowiązuje odpowiedni protokół regulujący kwestię tego: co można przepisać i za ile. Firmy nadal próbują docierać do lekarzy i zachęcać ich, ale jest to coraz mniej popularne. Owo zagadnienie jest obwarowane przepisami, spod których trudno byłoby się wyślizgnąć.

        Antoni: W jakich dziedzinach i przy jakich schorzeniach w Royal London Hospital, gdzie pracujesz jest stosowana medycyna niekonwencjonalna?

        Shaun: Głównie w klinikach przewlekłego bólu stosujemy hipnoterapięi akupunkturę, prowadzimy

        badania przydatności Aloe Vera w stanach zapalnych jelit. Mamy alternatywę

        dla Prozaka – jest nim wyciąg z dziurawca, który daje dobre rezultaty. Stosujemy hipnoterapię

        w zespole jelita drażliwego.

        Wszyscy lekarze rozpoznają już teraz, że duży wpływ na powstawanie choroby może mieć stres. Wiedzą już, że powodów choroby może być wiele na wielu poziomach: fizycznym, chemicznym, emocjonalnym i społecznym. Dojrzewa powoli świadomość, że interwencja może być modyfikowana w zależności od impaktu jaki dany czynnik może mieć na zdrowie. Izolację społeczną i depresję można leczyć poprzez uczęszczanie na warsztaty twórcze czy ogrodnictwo.

        Smutne jest, że jakkolwiek lekarze mają świadomość co mogłoby pomóc, to najczęściej nie mają środków. Posiadają za to bloczki z receptami: najszybciej, najtaniej, najłatwiej jest wypisać receptę – jest to standard ogólnie przyjęty.Gdyby lekarze mieli zorganizowany dostęp do komplementarnych metod leczenia, gdyby były one bardziej spopularyzowane w środowisku medycznym, dobrze zaprezentowane, to z pewnością korzystaliby z nich.

        Antoni: W mojej praktyce duchowego uzdrawiania mogę stwierdzić, że powodem wielu chorób jest

        brak harmonii pomiędzy ciałem fizycznym, emocjami, intelektem i duchową stroną życia.

        Wewnętrzny konflikt jest sytuacją sprzyjającą powstawaniu chorób. Być może lekarze nie

        zgodziliby się z takim stwierdzeniem.

        Shaun: Nie można tak powiedzieć, gdyż większość lekarzy rozumie, że choroba ma też duchowy komponent. Łatwiej jest poradzić sobie z pacjentem, który jest praktykującym Chrześcijaninem, Żydem czy też Muzułmaninem aniżeli z pacjentem, który w nic nie wierzy.Rozwój duchowy, jako sposób na leczenie ludzi z chorób, nie jest jeszcze stosowany w szpitalach. To, czy lekarze rozumieją duchowość i czynniki emocjonalne, zależy od tego skąd się wywodzą. Lekarze w pewnej mierze są przekrojem społeczeństwa: jedni są bardzo duchowi, drudzy są agnostykami, a jeszcze inni w ogóle się takimi zagadnieniami nie przejmują.

        Antoni: Czy pacjent, który ma mocną wiarę w Boga, ma większą szansę wyleczenia się?

        Shaun: Nie myślę, że to kiedykolwiek było zmierzone. Jeżeli pacjent ma mocną wiarę, to może ona wspierać proces leczenia. Jeżeli pacjent jest odizolowany od społeczeństwa, samotny i nie ma po co żyć, to proces ten z pewnością potrwa dłużej.

        Antoni: Czy dla lekarza ma znaczenie to, czy pacjent wspomaga się ziołami, korzysta z usług naturoterapeutów?

        Shaun: Tak! Ja zawsze pytam i z szacunkiem słucham tego co jeszcze pacjent stosuje, jak się sam wspomaga w leczeniu. Taka rozmowa szalenie otwiera na o wiele szersze zagadnienia, pozwala dotrzeć do pacjenta i lepiej go zrozumieć. Jeśli my lekarze jesteśmy otwarci na te sprawy, to pacjent ma do nas więcej zaufania.

        Antoni: Jakkolwiek w wielu szpitalach i przychodniach w Wielkiej Brytanii zatrudnia się terapeutów niekonwencjonalnych. To jeszcze nie na tak wielką skalę. Co trzeba zrobić, aby taka tendencja została rozpowszechniona?

        Shaun: Skuteczność jest jedynym miernikiem i tu mam na myśli to, co da się obliczyć. W tej chwili najbardziej potrzebujemy chirurgów, lekarzy chorób wewnętrznych, lekarzy rodzinnych – bo dla nich jest najwięcej pracy – doraźnej i pilnej – która nie może poczekać. Szpitale jeszcze nie patrzą perspektywicznie i profilaktycznie w szerszym spektrum i dlatego najczęściej brakuje środków dla „luksusu”, chociaż na dłuższą metę byłoby to celowe i opłacalne.Terapeuci medycyny komplementarnej muszą mieć solidne statystyki: ilu pacjentów są w stanie wyleczyć, w jakim czasie. To musi być udowodnione naukowo i wtedy drzwi dla takiej formy leczenia byłyby bardziej otwarte.Wielu lekarzy ortodoksyjnych na Harley Street (najbardziej ekskluzywna ulica lekarzy w Londynie) praktykuje też między innymi hipnoterapię i akupunkturę. Posiadamy dwa szpitale homeopatyczne w Wielkiej Brytanii – jeden z nich ma już ponad 100 lat. Lekarze łączą tam medycynę konwencjonalną z homeopatią.

        Antoni: W Polsce był przypadek lekarza, który diagnozował radiestezyjnie, jego analizy były bardzo trafne – potwierdzały się z wynikami analiz lekarskich. Stosował on terapię przy pomocy bioenergii, a jednak Izba Lekarska chciała go skreślić z listy lekarzy. Jest wielu lekarzy, którzy są dobrymi bioterapeutami, ale nie chcą się ujawniać w obawie przed konsekwencjami. Jak to wygląda w Wielkiej Brytanii?

        Shaun: Tu nie ma problemu, jednak przepisy GMC (General Medical Council) regulujące działalność lekarską mówią, że jakakolwiek alternatywna terapia nie może opóźniać diagnozy poważnych chorób ani możliwości ich leczenia. Taka terapia w żaden sposób nie może być szkodliwa. Jeżeli lekarze przestrzegają procedury medycznej i komplementarne leczenie stosują dodatkowo, aby
        • alexander_82 Re: Ciekawy artykul cd 18.06.04, 03:03
          haun: Tu nie ma problemu, jednak przepisy GMC (General Medical Council) regulujące działalność lekarską mówią, że jakakolwiek alternatywna terapia nie może opóźniać diagnozy poważnych chorób ani możliwości ich leczenia. Taka terapia w żaden sposób nie może być szkodliwa. Jeżeli lekarze przestrzegają procedury medycznej i komplementarne leczenie stosują dodatkowo, aby poprawić efekty leczenia, to problem nie istnieje, gdyż nie kolidują oni z przepisami o obowiązku prawidłowej diagnozy oraz leczenia. Gdyby jednak alternatywne metody diagnostyczne opóźniły proces leczenia, to lekarz mógłby mieć sporo kłopotów.

          Antoni: Czy uważasz, że możliwe jest zorganizowanie solidnych badań klinicznych, które zdeterminowałyby raz na zawsze użyteczność medycyny niekonwencjonalnej dla służby zdrowia?

          Shaun: Po pierwsze, musiałyby być zorganizowane fundusze na takie badania, opracowane specyficzne procedury odnośnie aplikacji metody oraz sposoby weryfikacji rezultatów np. u pacjentów z bólem przewlekłym byłoby łatwo ocenić intensywność bólu przed i po akupunkturze. Potrzebne byłyby kontrolowane badania kliniczne na dużej liczbie pacjentów. Te badania musiałyby być porównane z rezultatami tradycyjnego leczenia. Nie można zapomnieć też o badaniach placebo, tzn. jedna grupa kontrolna musiałaby się poddać duchowemu uzdrawianiu przeprowadzonemu powiedzmy przeze mnie – chirurga, a druga przez Ciebie – myślę, że rezultaty po Twoim uzdrawianiu byłyby o wiele bardziej zachęcające niż po moim. Żeby medycyna komplementarna weszła do służby zdrowia terapeuci muszą stosować bardziej naukowe i profesjonalne podejście do tematu, muszą udowodnić skuteczność.Pozytywne i ekonomicznie wytłumaczalne rezultaty z pewnością otworzyłyby drogę dla wielu dziedzin do zintegrowania się z medycyną klasyczną.

          Antoni: Jak to się stało, że założyłeś katedrę medycyny komplementarnej w Akademii Medycznej w Royal London Hospital ?

          Shaun: Spotkanie mojej partnerki Shirley, która praktykuje hipnoterapię, było wydarzeniem decydującym. Shirley uspokajała pacjentów, którzy często bardzo poturbowani lądowali helikopterem na dachu naszego szpitala. Ja na sali operacyjnej starałem się ich poskładać, ocalić ich życie. Często ze zdziwieniem obserwowałem jak wielki wpływ na samopoczucie i wyzdrowienie miała żmudna praca Shirley. Innym istotnym elementem było to, że nie potrafiłem pomóc wielu pacjentom, stosując tylko konwencjonalne metody. Poza tym musiałem przecież dogonić w rozwoju świadomości moich pacjentów, którzy już korzystali z metod niekonwencjonalnych i mieli rezultaty. Ponieważ wykładałem w Akademii Medycznej, uzmysłowiłem sobie, że ta cała dziedzina medycyny komplementarnej jest totalnie pominięta i zaniedbana w programie nauczania.

          Antoni: Czy miałeś duże poparcie i zrozumienie od Twoich kolegów i profesorów?

          Shaun: Na początku byli oni bardziej negatywnie nastawieni. Musiałem im tłumaczyć, że ponieważ ta dziedzina tak szybko się rozprzestrzenia, to lepiej byłoby, aby nasi studenci wiedzieli „przed czym mają się bronić”.Teraz już rozmawiamy o pozytywnych aspektach tej dziedziny, jak ją można zintegrować z konwencjonalną medycyną.

          Antoni: Muszę przyznać, że na moich pierwszych zajęciach w Akademii Medycznej najbardziej chciałam udowodnić studentom, że uzdrawianie działa, a tu ku mojemu zdziwieniu nie mieli oni z tym żadnego problemu, po prostu chcieli nauczyć się jak najwięcej.

          Shaun: Nasi studenci są niezmiernie spragnieni takiej wiedzy, dlatego jestem Ci wdzięczny za to, co im pokazujesz. Jest to nowy temat, modny i niezwykły. Cieszy się on popularnością, studenci czują głęboką motywację.

          Shirley Wan jest współinicjatorką i koordynatorem programu medycyny integralnej. To ona miała wizję, aby taki program powstał. Zapytałem Shirley o założenia programu.„Ze względu na pochodzenie jestem mocno zanużona w medycynie chińskiej” – mówi Shirley Wan - „praktykuję hipnoterapię, dlatego też jestem mocno zdeterminowana aby uhumanizować i uelastycznić medycynę klasyczną. Wspólnie z Shaunem zdaliśmy sobie sprawę, że docieranie do establishmentu, lekarzy, którzy przez lata wypracowali swoją rutynę, mogłoby nawet przynieść niepożądane rezultaty. Zdecydowaliśmy więc docierać do ludzi młodych, do przyszłych lekarzy, którzy dopiero kształtują swoje poglądy. Efekty naszych działań są rewelacyjne. Zapraszamy wykładowców – praktyków, którzy potrafią w optymistyczny sposób zafascynować tematem, więc zapraszamy Ciebie do Duchowego Uzdrawiania. Mamy Hipnoterapię, Koloroterapię, Akupunkturę, Homeopatię, Cranio-sacral terapię, esencje kwiatowe Bacha i Aromaterapię.Dbamy również o to, aby na zajęciach fakultatywnych studenci realizowali własne projekty twórcze, edukacyjne. Wysyłamy ich do teatru, galerii sztuki, zachęcamy ich do pracy z pejzażami, do odwiedzania festiwali Mind, Body, Spirit. Namawiamy ich do czytania gazet z nowościami nie tylko medycznymi.”



          Antoni: To bardzo nowoczesne i osobowe podejście. Kiedy moja siostra studiowała medycynę, spędzała po kilkanaście godzin dziennie na przeżuwaniu antycznych książek medycznych, popijając mocną kawą, przygotowując się do egzaminów, które były wręcz jak egzekucje.

          Shaun: Chcieliśmy uniknąć takiego modelu, o którym opowiadasz. Jeżeli studenci w takiej ludzkiej formie otwierają się na nowe dziedziny, nowe informacje, techniki, czują się lepiej, czują się kimś więcej aniżeli numerem statystycznym. Opadają im klapy z oczu, widzą więcej, kojarzą więcej, rozumieją więcej.
          Nasz program pozwala otworzyć przyszłych lekarzy na różne aspekty i uwarunkowania związane z chorobą: także duchowe, społeczne. Program ten pozwala dostrzec, że tradycyjna medycyna nie zna wszystkich odpowiedzi związanych ze zdrowiem pacjenta.

          Antoni: Dobrze pamiętać, że niekonwencjonalna medycyna też nie zna wszystkich odpowiedzi.

          Shaun: Chcielibyśmy, aby ta ściana pomiędzy dziedzinami zanikała, abyśmy z życzliwością i bez oceny mogli spojrzeć na korzyści wynikające z obu stron i razem współdziałać dla dobra pacjenta.

          Shirley: Akademickie podejście w nauczaniu polega na tym, że studenci uczą się z książek, a później przenoszą tą wiedzę książkową na pacjenta. Taki sposób nie pozwala zobaczyć człowieka z całą gamą współzależności. Z komplementarnego punktu widzenia przyszli lekarze muszą nauczyć się tak patrzeć na człowieka, aby analizować go pod wieloma względami równocześnie – wtedy zobaczą, że pacjent to nie ćwiczenie z książki, ale coś więcej, strona praktyczna w szerszym zakresie. Dążymy do tego, aby leczenie polegało na integrowaniu wielu dziedzin.

          Przedstawiłem przykład jednego lekarza, który chociaż na początku nie przekonany, postanowiłzaryzykować, poznać to co oprócz klasycznej medycyny istnieje i zapoczątkował proces. Takich osób i w Wielkiej Brytanii, w USA, i w Polsce jest o wiele więcej. Od nas zależy czy będziemy w stanie zorganizować się tak, aby żyło nam się zdrowiej, aby nasze babcie nie musiały żebrać pod kościołem, by uskładać na zakup niezbędnych zagranicznych lekarstw.Zamiast walczyć ze sobą spróbujmy się porozumieć. W Wielkiej Brytanii istnieje Council for Complementary Medicine, którego główną osobistością jest Prince Charles. Istnieje też Konfederacja Organizacji Uzdrawiających (CHO = Confederation of Healing Organizations), która doprowadziła do ustanowienia bardzo ważnych przepisów. Są to dwie ustawy rządowe:
          pierwsza z 2 września 1985 roku, mówiąca o tym, że lekarz może przepisać pacjentowi naturalne terapie: wśród nich duchowe uzdrawianie,
          druga z 3 grudnia 1991 roku, mówi, że jeżeli lekarz uzna za stosowne, może on zatrudnić praktyka medycyny niekonwencjonalnej w swojej przychodni i jego wynagrodzenie pokryć z funduszy Kasy Chorych (NHS).

          Chcielibyśmy aby było tak również w Polsce. Odnośnie terapii, które mogą być oficjalnie zarejestrowane do praktykowania w służbie zdrowia: ich organizacje muszą do rejestracji przedstawić kodeks etyczny, specyficzny o
          • alexander_82 koniec. 18.06.04, 03:08


    • radiesteta1 Re: Terapie alternatywne a regulacje prawne i ... 18.06.04, 09:06
      Dodam trochę informacji, być może powszechnie znanych, ale może się to komuś
      przydadzą.

      1. Zawody bioterapeuta, biomasażysta i radiesteta są zarejestrowane w
      Ofocjalnym Rejestrze Zawodów, pod kolejnymi numerami:
      - bioterapia 5150101
      - biomasaż 5150102
      - radiestezja 5150103

      2. Wydział handlu i usług każdego urzędu gminy prowadzi ewidencję działalności
      gospodarczej, gdzie należy się zarejestrować. Można zarejestrować działalność
      gospodarczą, której zakres obejmować będzie jedną lub wszystkie z powyższych
      usług. G.U.S. nadaje stosowny numer regon i nr EKD.

      3. Zarówno radiestezja jak i bioenergoterapia są zawodami rzemieślniczymi tzn.
      są odrębne cechy radiestetów i bioenergoterapeutów. Ja np. należę do
      Ogólnopolskiego Cechu Bioenergoterapeutów i Radiestetów. Jest kilka
      samodzielnych cechów na terenie Polski w większych miastach. Członkowie cechu
      wykonują samodzielnie swoją działalność jako czeladnicy i mistrzowie rzemiosła.

      4. Pomyślano o nas również jak nas sklasyfikować:) A więc, powyższe usługi mają
      według PKWiU (Polska Klasyfikacja Wyrobów i Usług) numer 85.14.13-00.00 co ma
      bezpośredni pżełożenie na sprawy podatku VAT!!!

      To nic trudnego prowadzić legalną działalność gospodarczą. Jako podmiot
      gospodarczy jesteśmy tak samo ważni dla Państwa jak lekarze czy inżynierowie,
      pod warunkiem, że płacimy podatki:)

      Pozdr.
      • snajper55 Re: Terapie alternatywne a regulacje prawne i ... 16.05.05, 10:04
        radiesteta1 napisał:

        > Dodam trochę informacji, być może powszechnie znanych, ale może się to komuś
        > przydadzą.
        >
        > 1. Zawody bioterapeuta, biomasażysta i radiesteta są zarejestrowane w
        > Ofocjalnym Rejestrze Zawodów, pod kolejnymi numerami:
        > - bioterapia 5150101
        > - biomasaż 5150102
        > - radiestezja 5150103

        Zawody te stawiane są na równi z astrologiem (5150201) oraz wróżbitą (5150202).
        Sąsiedztwo zaiste odpowiednie.

        > 2. Wydział handlu i usług każdego urzędu gminy prowadzi ewidencję działalności
        > gospodarczej, gdzie należy się zarejestrować. Można zarejestrować działalność
        > gospodarczą, której zakres obejmować będzie jedną lub wszystkie z powyższych
        > usług. G.U.S. nadaje stosowny numer regon i nr EKD.

        Podobnie wróżbita i astrolog powinien się tam zaresjestrować i otrzymać
        odpowiednie zaświadczenia. Taka cyganka wróżąca z ręki też powinna swoją
        działalność zarejetrować.

        > 3. Zarówno radiestezja jak i bioenergoterapia są zawodami rzemieślniczymi tzn.
        > są odrębne cechy radiestetów i bioenergoterapeutów. Ja np. należę do
        > Ogólnopolskiego Cechu Bioenergoterapeutów i Radiestetów. Jest kilka
        > samodzielnych cechów na terenie Polski w większych miastach. Członkowie cechu
        > wykonują samodzielnie swoją działalność jako czeladnicy i mistrzowie rzemiosła

        Podobnie astrologia jest takim zawodem. Co więcej, często tworzy ona jeden cech
        z pozostałymi dziedzinami ezoterycznymi. Na przykład Cech Bioenergoterapeutów,
        Radiestetów i Astrologów.
        www.astrologia.hg.pl/

        > 4. Pomyślano o nas również jak nas sklasyfikować:) A więc,powyższe usługi mają
        > według PKWiU (Polska Klasyfikacja Wyrobów i Usług) numer 85.14.13-00.00 co ma
        > bezpośredni pżełożenie na sprawy podatku VAT!!!

        O kim >o nas< ? Nie ma tam numeru 85.14.13-00.00. Najbliższy jest 85.14.13-
        00.30 i dotyczy on >Usług świadczonych przez personel paramedyczny, włączając
        usługi homeopatyczne i podobne, z wyłączeniem usług świadczonych przez lekarzy
        medycyny<. Włączając usługi homeopatyczne i podobne. Ani słowa o jakichś
        radiestetach, bioterapeutach czy innych szamanach.

        > To nic trudnego prowadzić legalną działalność gospodarczą. Jako podmiot
        > gospodarczy jesteśmy tak samo ważni dla Państwa jak lekarze czy inżynierowie,
        > pod warunkiem, że płacimy podatki:)

        Jako podmiot jesteście dla państwa tak samo ważni jak astrolodzy czy inni
        wróżbici.

        S.
    • very_martini Hop, zanim się przeterminuje 15.05.05, 23:42


      16%VOL
      22%VAT
    • kallas333 Re: Terapie alternatywne a regulacje prawne i ... 22.09.18, 11:31
      Witam,
      Nazywam sie Anton Kallas, hipnoterapeuta, psychoterapeuta, zarejestrowany healer, autor nowoczesnej metody zwalczania depresji i zaburzeń psychicznych - chciałbym bardzo zaistniec w Wielkiej Brytanii, z kim mówić i do kogo się zwrócić. Moje doświadczenie to 20 lat Kuwejt i 13 lat USA
    • julo2000 Re: Terapie alternatywne a regulacje prawne i ... 10.12.18, 11:30
      Można prosić o kontakt

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka