Dodaj do ulubionych

TESKNOTA za krajem

06.01.04, 01:28
Zyje na emigracji od 5 lat. Holandia to ladny, spokojny kraj o dobrym ustroju
spoleczno-ekonomicznym. Ok, mam tu co jesc i komputer, i stac mnie na
perfumy, na urlop itd.. Ale jaka cene za to place ? Po prostu tesknie coraz
bardziej. Tu jestem obca, nie umiem jakos nawiazywac przyjazni i znajomosci
tak jak bylo to w Polsce. Z drugiej strony nie chce wracac do kraju, gdzie
bede "biedowac". Pomozcie. Nie wiem juz jak zyc. I w Polsce czuje sie niezbyt
dobrze, a w Holandii jeszcze gorzej. Chyba utracilam dom i nigdy tego nie
odzyskam :(
Obserwuj wątek
    • Gość: aneta Re: TESKNOTA za krajem IP: *.dyn.optonline.net 06.01.04, 01:35
      to są rozterki ludzi na emigracji, musisz się po prostu nastawic na albo polska
      albo holandia,bo inaczej cały czas będziesz żyłą w zawieszeniu. najlepiej
      znajdz sobie tam holenderskiego męża to będzie ci się inaczej żyło. chyba że
      już masz?a do polski nie jest daleko i zawsze można podskoczyć na kilka chwil.
      ja tez mieszkam na wygnaniu, i też się nie mogę przyzwyczaić,ale powiedziałąm
      sobie że nie można byc w dwóch miejscach na raz i trzaba wybrać lepsze zło. dla
      nas polakó jest to często zło zagraniczne, bo przynajmniej zyjemy godnie
      • Gość: outsider lepsze czy mniejsze zlo zawsze jest zlem......... IP: *.dialsprint.net 06.01.04, 01:46
        emigracja to cos nienormalnego i niedobrego, ale czasem koniecznego.
        Cena jest wysoka. Inaczej sprawa wyglada w przypadku doroslego czlowieka a
        inaczej gdy jest to dziecko. Chore jest to wybieranie lepszego zla to nawet
        smiesznie brzmi.
        • Gość: aneta Re: lepsze czy mniejsze zlo zawsze jest zlem..... IP: *.dyn.optonline.net 06.01.04, 01:49
          co wtym śmiesznego?
        • kokieteryjna Re: lepsze czy mniejsze zlo zawsze jest zlem..... 06.01.04, 02:06

          Wlasnie u mnie byla to koniecznosc. Wybralam wyjazd niz marne perspektywy zycia
          w Polsce. Tymbardziej, ze nie jestem osoba przebojowa, ktora za wszelka cene
          walczy o stanowisko pracy na kasie w supermarkecie. A po studiach moi znajomi w
          Polsce nie maja pracy, zyja w malych klitkach wynajetych, albo na garnku u
          rodzicow. Nie chcialam takiego zycia. Z drugiej strony utracilam rzeczy, ktore
          dla mnie sa wazne, dla ktorych czuje, ze warto zyc: przyjaznie, glebokie
          prawdziwe znajomosci, bliskosc z ludzmi o podobnym sposobie myslenia, kulturze.
          W Polsce czuje sie soba, u siebie, kazdy mnie rozumie i ja innych tez.
          Uwielbialam spotkania na ciacho, kawe z kolezankami. Tutaj tego nie ma, tzn
          jest ale inaczej, nie ma tych wiezi, tej prawdziwosci, wszystko wydaje mi sie
          sztuczne. Za polskim jedzeniem tesknie, za polskimi warzywami i owocami (tu
          wszystko smakuje jak asfalt, sama chemia) za polskimi wsiami, ogrodami. W
          Polsce sa jeszcze sklepy, gdzie sprzedawca zyczliwie pogada, usmiechnie sie.
          Albo ludzie, ktorzy bezinteresownie pomoga. Jest wiecej goscinnosci,
          serdecznosci. Dzieci w Polsce sa kochansze, nie takie agresywne i
          rozpieszczone. Teraz normalnie idealizuje Polske, a jak pojade do Polski, po
          paru dniach pobytu dostrzegam znowu te szare strony. Codzien siedze w polskim
          necie, czytam polskie gazety, ksiazki - lykam polskosci ile wlezie. Nie
          wiedzialam wczesniej, ile we mnie Polski. Dopiero teraz widze, ze cala masa ! :(
    • polak_au Re: TESKNOTA za krajem 06.01.04, 01:53
      koieteryjna- przstan sie rozpadac nad soba!
      Ja mieszkam na koncu swiata,wsrod pseudo anglosasow, ktorzy dyskryminuja na
      kazdym kroku. Ty jestes w EUROPIE!!! I o co chodzi?
      do ktorego samolotami zajmuje ponad 1.5 doby
      nie moge wrocic bo mam juz dzieci w szkole.
      a Ty??? dorob sie i wracaj, a nie zawracaj gitary!
      • polak_au Re: TESKNOTA za krajem 06.01.04, 01:54
        polak_au napisał:

        >> do ktorego samolotami zajmuje ponad 1.5 doby

        chodzi mi o to ze poddroz tyle (samolotami!)zajmuje mi do POlski, podczas gdy
        dla Ciebie to fraszka. Mozesz nawet dojechac NIE samolotem.
    • Gość: outsider Re: TESKNOTA za krajem IP: *.dialsprint.net 06.01.04, 02:21
      Fakt ciesz sie ze masz tak "blisko" do Polski.
      Zycie zawsze spelnione jest tylko po czesci.
      • yagnieszka Re: TESKNOTA za krajem 06.01.04, 04:19
        Wiesz, prawda jest taka, ze nie tesknisz za Polska tylko za tym jakie bylo
        Twoje zycie 5 lat temu - bylas mlodsza, mialas grono znajomych, moze bylo
        biedniej ale pewnie bardziej beztrosko. Tymczasem minelo 5 lat - i Ty sie
        zmienilas, i ci ludzie, z ktorymi wtedy tak sie swietnie dogadywalas, i
        miejsca, ktore byly taka znajome. Zawsze sie za czyms teskni - emigrantowi
        latwiej to wyrazic mowiac, ze teskni za krajem ale tak naprawde to kazdy z nas
        teskni za tym pieknym czasem ze wspomnien. Bo wspomnienia przycmiewaja to, co
        bylo zle - we wspomnieniach nie ma tych powodow, dla ktorych wyjechalas - sa
        tylko sentymenty :o)
        Jestem na emigracji juz ponad 20 lat i juz od wielu, wielu lat czuje sie
        bardziej Kanadyjka niz Polka. Nie tesknie, zreszta chyba nigdy naprawde nie
        tesknilam ale znam wielu ludzi, ktorych gryzie tesknota - po tej stronie
        oceanu mawia sie, ze kuracja na taka tesknote kosztuje tyle, co bilet na
        samolot ;o) Dla wiekszosci teskniacych wystarczy jedna, krotka podroz do
        Polski zeby przestali tak naprawde tesknic.
        Sama wiesz, ze nie wrocisz - po 5 latach to by byla kolejna emigracja.
        Pozdrawiam,
        Y.
        • Gość: Asia Re: TESKNOTA za krajem IP: *.jetstream.xtra.co.nz 06.01.04, 05:17
          Wydaje mie sie ze sa ludzie ktorzy tesknia i zawsze beda tesknic, chociaz tak
          naprawde to teskni sie za tym co bylo a nie za krajem, szczegolnie jak
          czlowiek wyjezdza zaraz po studiach, zostawia cale mnostwo znajomych,
          przyjaciol, kolegow, i zycie nagle sie zmienia. Tyle ze i tak by sie zmienilo
          niezaleznie od tego czy zostaje sie w kraju czy emigruje. Znajomi sie
          rozjerzdzaja, zakladaja rodziny, znajomosci sie urywaja itd i nic nie jest juz
          takie jakie bylo kiedy sie studiowalo i mieszkalo u mamy czy w akademiku.
          Wyemigrowalam po raz drugi, i jestem jedna z tych osob ktore nie tesknia,
          czuje sie jak u siebie w domu, ale mam znajomych ktorzy cale swoje zycie na
          emigracji tesknili i tesknia. Zalezy to pewnie od osobowosci i checi
          przestawienia sie, jezeli nie chcesz tesknic cale zycie masz dwa wyjscia jak z
          kazdej sytuacji, wracaj i zapomnij ze gdzie indziej ci sie zylo lepiej, albo
          zostan i zapomnij ze w Polsce sie czulas lepiej. Ktora droge bys nie wybrala
          musisz poprostu do pewnego stopnia zapomniec i przystosowac sie do tych
          warunkow jakie wybierzesz. Tak naprawde to wszystko zalezy od Ciebie i Twojego
          nastawienia.

          Pozdrawiam i zycze powodzenia
    • gazeg Re: TESKNOTA za krajem 06.01.04, 05:51
      Otocz sie POlakami, bo takie wyrwanie z korzeniami jst niebezpieczne dla
      zdrowia psychicznego. Bedziesz wsrod POlakow to masz ten skrawek POlski.
      POlskosc bedzie zawsze Twoja czescia. Wiele ludzi za granica, ktrorzy nie maja
      kontaktu z rodakami poprostu zwariowali, zdziwaczeli.Sa ludzie(nieliczni!),
      ktorzy za wszelka cene wychowuja dzieci w innej (wylacznie!) kulturze, bo sami
      maja kompleksy na punkcie swojej polskosci. I konczy sie na uneszczesliwieniu
      dzieci, bo kiedys uslysza ze "ty nie jestes z tego kraju" i wtedy takie dziecko
      poczuje sie niczym(ani wte ani wewte).
      • moniorek1 Yagnieszka trafila w samo sedno! 06.01.04, 07:14
        Tez na poczatku tesknilam straszliwie,zostawilam grono znajomych itp. itd.
        W tym roku bylam w polsce po dwoch latach nieobecnosci i co sie okazuje?
        Wszyscy znajomi gdzies sie porozlazili. W knajpach i dyskotekach gdzie sie
        kiedys spotykalismy coraz mlodsi zajmuja nasze miejsca. Znajomi nie wlocza sie
        juz po miescie, bo sa w zwiazkach, co niektorzy maja dzieci i brak pieniedzy
        na takie rozrywki jak chociazby piwo w knajpie. Prawde powiedziawszy bylam
        troszke zawiedziona. Nie tesknie juz za znajomymi i przyjaciolmi, bo tego juz
        nie ma i nie bedzie ,a ze jestem coraz starsza i madrzejsza to i nawiazywanie
        nowych znajomosci nie jest takie latwe, ale ogolnie nie narzekam. Jedyne czego
        mi brak to rodzina, ale pewnie jak zaloze swoja (meza juz mam) to zajme sie
        swoim zyciem. Doszlam do wniosku ,ze nie chce wracac do polski nie mam
        poprostu do czego tym bardziej ,ze tu zyje tak jak nigdy nie zylabym w polsce.
      • Gość: ToeToe Re: TESKNOTA za krajem IP: *.orcon.net.nz 06.01.04, 08:45
        Proponuje wyslac ten tekst do "Bravogirl":))
      • joasia1 Re: TESKNOTA za krajem 06.01.04, 14:26
        gazeg napisał:

        > Otocz sie POlakami,
        ...to co najmniej nie bedziesz tesknic do chamstwa, zawisci itp....

        > Wiele ludzi za granica, ktrorzy nie maja
        > kontaktu z rodakami poprostu zwariowali, zdziwaczeli.

        Jestem 23 lata za granica i jakos nie zdziwaczalam
        Dzieci ktore bym mogla tak traktowac jak opisales tez niemam bo juz w Polsce
        zdecydowalas sie nigdy ni bede miala dzieci.

        Wszystko zalezy od tego czy wyjechalas na pare lat czy na stale.
        Jak na stale to musisz zyc zyciem "nowego" kraju a nie zyc duchem w Polsce a
        cialem np. w Holandi
    • Gość: rusałka Re: TESKNOTA za krajem IP: *.one.pl 06.01.04, 07:40
      wiesz chętnie zamienilabym sie z toba na jakis czas.tez mam chate i kompa ale
      jak tu nudno i za ziołami trzeba na drugi koniec miasta jezdzic.....a Holandia
      to taki mily kraj i w dodatku niedaleko!!:)))
    • photoart Re: TESKNOTA za krajem 06.01.04, 08:26
      mój życiorys emigracyjny: ponad 3 lata w Grecji, 7 (obywatelstwo) w Kanadzie i
      od 6 lat ponownie Polska. Myślę, że mogę zabrać głos w dyskusji...:) Czujesz
      się wyalienowana. Poznaj sympatycznego Polaka, który tam mieszka, życie razem
      już dodaje kolorytu, nie ma czasu na dłuższe rozterki. Pracujesz? są tam inni
      Polacy? Na pewno. Zgadajcie się, zacznijcie się spotykać, może sobie pomagać...
      Po 6 latach pobytu w Polsce nadal widzę korupcję, chamstwo, brud. Ktoś nas,
      emigrantów porównał kiedyś do szczurów uciekających z tonącego okrętu... smutne
      i mam nadzieję, że nie zawsze prawdziwe. Każdy człowiek ma prawo do szczęścia.
      Korupcja i cwaniactwo wokoło (ideał warszawskiego cwaniaczka, przepraszam
      wszystkich porządnych warszawiaków) wygoniły mnie 15 lat temu. Tylko ze względu
      na starszych rodziców staram się tutaj jakoś żyć.
      Z Polską jak z dobrą rodziną. Milsza i lepsza im rzadziej widywana. Brutalna
      rzeczywistość...
      Trzymam za Ciebie kciuki i za innych rozrzuconych po świecie.
      A tak przy okazji: pogadam z kimś z Calgary lub Edmonton, Aten, Rzymu lub w
      ogóle z Polonusami;)

      gg 2892599
    • Gość: ToeToe Re: TESKNOTA za krajem IP: *.orcon.net.nz 06.01.04, 08:48
      Nie myslalas o "psychoterapii"?
    • pajdeczka Re: TESKNOTA za krajem 06.01.04, 12:39
      kokieteryjna napisała:

      > Zyje na emigracji od 5 lat. Holandia to ladny, spokojny kraj o dobrym ustroju
      > spoleczno-ekonomicznym. Ok, mam tu co jesc i komputer, i stac mnie na
      > perfumy, na urlop itd.. Ale jaka cene za to place ? Po prostu tesknie coraz
      > bardziej. Tu jestem obca, nie umiem jakos nawiazywac przyjazni i znajomosci
      > tak jak bylo to w Polsce. Z drugiej strony nie chce wracac do kraju, gdzie
      > bede "biedowac". Pomozcie. Nie wiem juz jak zyc. I w Polsce czuje sie niezbyt
      > dobrze, a w Holandii jeszcze gorzej. Chyba utracilam dom i nigdy tego nie
      > odzyskam :(

      Chcesz się ze mną zamienić? Bo ja chętnie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka