Dodaj do ulubionych

straciłam pracę...

10.09.09, 22:20
jeszcze wczoraj rozmawiałam o podwyżce, a dziś jakby nigdy
nic "poleciałam" z połową zespołu. czuję się jak człowiek drugiej
kategorii...chce mi się wyć, bić, kopać, wrzeszczeć! niby wiem, że
nawet na dobre może mi to wyjść i że pracę w zawodzie raczej znajdę,
ale... szkoda włożonych chęci, szkoda zapału, szkoda zmarnowanego
czasu. i szkoda nas 5, bo tworzyłyśmy naprawdę zgrany zespół :(((
napiszcie mi chociaż parę "pocieszaczy" bo doła mam dzisiaj jak...
[CENZURA]
Obserwuj wątek
    • jan_hus_na_stosie Re: straciłam pracę... 10.09.09, 22:26
      mogło być gorzej, mogłaś urodzić się jako kambodżańska dziewczynka i w wieku 14
      lat stanąć na minie podczas powiększania pola ryżowego
    • fergie18 Re: straciłam pracę... 10.09.09, 22:26
      uuuu to nie fajnie no ale skoro wiesz że znajdziesz pracę to nie masz się czym
      martwić;) strzel sobie dzisiaj coś mocniejszego na odstresowanie ;)

      ja jutro mam egzamin zawodowy i jeśli go nie zdam to poleci mi stypendium
      naukowe które jest najważniejszą częścią pieniędzy które posiadam, to dopiero
      będzie hardkor jak nie zdam ;/
    • skarpetka_szara Re: straciłam pracę... 10.09.09, 22:37
      Wszystko zalerzy jak na to teraz popatrzysz.

      Mozesz kupic butelke wina i sie zalac z nieszczescia
      ALBO
      Mozesz kupic butelke wina i uczcic nowe zycie

      Kilka lat temu bylam zwolniona i zrobilam sobie 5cio czy 6cio
      tygodniowe wakacjie. Odpoczelam, zregenerowalam sie, i mialam
      potem sily aby szukac prace.

      NAJWAZNIEJSZE teraz jest to, abys zdecydowala ze to nie jest
      tragedia a szansa na cos innego.

      PS: I pamietaj ze praca nie definiuje czlowieka. Jestes jaka
      jestes, i praca-nie wiadomo jaka - ani ciebie nie ulepszy ani nie
      umniejszy. Bo zwlaszcza faceci definiuja sie praca, a potem maja
      depresje bo nie wiedza kim sa.

      Ja, np: zazdroszcze ci tych porankow kiedy mozesz sie wysypiac,
      kiedy mozesz chodzic spac o nieokreslonych godzinach :))
      • wojakpl Re: straciłam pracę... 10.09.09, 22:48
        w tym kraju panuje jakas obsesja pracy. to przykre.
        • anka8329 Re: straciłam pracę... 10.09.09, 23:01
          obsesja? to nie jest obsesja. W końcu do życia potrzebne są
          pieniądze, a niestety nie każdy je tak "po prostu" ma. Większość
          musi je po prostu zarobić.
          • wojakpl Re: straciłam pracę... 10.09.09, 23:17
            no to zarabiaj zamiast beczec ze swiat sie zkonczy,l
            • anka8329 Re: straciłam pracę... 10.09.09, 23:26
              nie napisałam, że nie mam zamiaru zarabiać?
              straciłam pracę, jest mi smutno/złe/przykro. boję się co dalej, bo
              jak widać niczego nie można być pewnym. praca nie leży na ulicy,
              żeby zxnaleźć coś odpowiedniego trzeba chęci, szczęścia,
              umięjętności. nie wystarczy tylko chcieć.
        • pianazludzen Re: straciłam pracę... 11.09.09, 13:54
          to nie jest obsesja tylko w tym kraju. Obecnie od 2 lat pracuje w DE i
          niezrozumialy jest dla mnie panujacy tutaj stopien definiowania sie przez prace.
          Bezrobocie widziane tu jest jak najwiekszy zyciowy upadek i b. nie fair warunki
          uwazane sa za lepsza alternatywe niz strata pracy i koniecznosc szukania
          innej... nie rozumiem tego.

          ale takie uczucia jak w 1. posice, towarzyszace stracie pracy, sa normalne i nie
          maja nic wspolnego z obsesja.
      • anka8329 Re: straciłam pracę... 10.09.09, 22:50
        ehhh... Skarpetko_szara... jak mam nerwy spać nie mogę. Przez jakiś
        meisiąc jeszcze do tej pracy chodzić muszę (wiem, że jestem na
        liście do zwolnienia, pytanie tylko czy oficjalne wypowiedzenie
        przyjdzie 30 września czy już w październiku).

        Praca jakoś tam nas określa. Wiesz, że możesz sobie na coś tam
        pozwolić, w czymś się realizujesz. Problem w tym, że mimo rannego
        wstawania, kłótliwych Klientów itp. lubiłam i lubię tą pracę nadal.
        Lubię koleżankę z z pokoju obok,lubię tą z mojego pokoju, choć tą
        drugą trochę mniej ;)

        Dziś mam dzień pt. "co to będzie"?! mój mężczyzna ma umowę na czas
        określony i nie wiadomo co dalej. cieszyliśmy się, że chciaż ja mam
        już ten Papier "na czas nieokreślony". i mogiła...

        ehh...szczęście w nieszczęściu, że nie zdecydowaliśmy się na wzięcie
        kredytu
        • j-k Re: straciłam pracę... 10.09.09, 23:03
          anka8329 napisała:

          a kiedyś miałam takie tanie marzenia;)))

          wroc do nich, jak do zrodel :)
        • skarpetka_szara Re: straciłam pracę... 10.09.09, 23:05
          Nigdy nie wiesz co przyniesie jutro. Wiec nie martw sie na zapas.
          Panstwo da ci bezrobotne, wiec naprawde nie jest tragicznie. A da
          ci to moze pewna perspektywe na zycie.

          Moze to jest szansa abys wziela kursy ktore zawsze chcialas wziasc
          a nigdy na to czasu nie bylo? albo rozpoznac nowe hobby? Tak jak
          mowilam: mozesz na to patrzec jako klatwa, a mozesz jako wyzwanie.

          Widze ze masz dola, wiec emocjonalnie mozesz sie zle czuc. Ale
          dlatego wez to wszystko na intelekt: czy za 5 lat naprawde bedziesz
          spogladac w stecz ze to jest jakas tragedia? Mi sie wydaje ze za 5
          lat bedziesz sie smiala "dlczego ja tak to przezywalam".

          wiec relax. sytuacjia nie piekna, ale tez nie tragiczna. Bardzo
          duzo ludzi teraz przechodzi przez to samo.

          anka8329 napisała:
          > Praca jakoś tam nas określa.

          wiesz ilu poznalam skur...ow w garniturkach na wysokim stanowisku?
          takich bym kijem nie mogla dotknac. No ale nie o tym mowa.

          • agattka_84 Re: straciłam pracę... 11.09.09, 13:35

            > Panstwo da ci bezrobotne, wiec naprawde nie jest tragicznie.

            Bardzo pocieszające. ;) Zwłaszcza jeśli zarabia się np. 3 tys netto
            i dostanie 600 zł zasiłku ;)
          • pianazludzen Re: straciłam pracę... 11.09.09, 14:08
            > Widze ze masz dola, wiec emocjonalnie mozesz sie zle czuc. Ale
            > dlatego wez to wszystko na intelekt: czy za 5 lat naprawde bedziesz
            > spogladac w stecz ze to jest jakas tragedia? Mi sie wydaje ze za 5
            > lat bedziesz sie smiala "dlczego ja tak to przezywalam".

            a nawet nie za 5 lat... z powodu zlej kondycji finansowej, u mnie w pracy w
            lipcu zredukowano nam czas pracy na 10% (praca 4 godziny w tygodniu, dzieki
            dofinansowaniu z urzedu pracy na szczescie dostawalo sie ok 60% starej wyplaty),
            i wiedzialam ze nie przedluza mi umowy ktora konczyla sie we wrzesniu. Strasznie
            to przezylam, byly placze w nieboglosy i duzy strach, co bedzie dalej. Ale z
            drugiej strony ta sytuacja przymusila mnie do "wziecia d.upy w troki" i
            intensywnych poszukiwan czegos nowego. W efekcie przeprowadzam sie do innego,
            cikawego kraju, mam prace w dziedzinie w ktorej zawsze chcialam sie rozwijac, w
            renomowanym biurze i juz cala sie nie moge doczekac! dzieki tej redukcji czasu
            pracy swietnie tez spedzilam letnie miesiace, pojechalam na tydzien do rodzicow,
            wygrzewalam sie codziennie w parku i nad rzeka i mialam zycie jak w madrycie:)
            to co wczesniej wydawalo sie takie dolujace i beznadziejne okazalo sie w
            perspektywie najlepszym prezentem jaki moglam dostac od losu:) i smieje sie z
            tych moich dolow nie po 5 latach, a po 2 miesiacach.

            Daj sobie troche odpoczac, a potem suzkaj intensywnie czegos nowego i planuj, co
            tu dalej. na pewno bedzie dobrze!
    • fredoo Re: straciłam pracę... 10.09.09, 22:56
      Ja wam naprawde wspóczuję bo nie znam tego uczucia. Zawsze miałem i
      mam pewną pracę.
      • jan_hus_na_stosie Re: straciłam pracę... 10.09.09, 23:03
        pracujesz w ZUSie? :D
        • anka8329 Re: straciłam pracę... 10.09.09, 23:09
          a czemu takie skojarzenie ?
          • jan_hus_na_stosie Re: straciłam pracę... 10.09.09, 23:17
            bo tam ciągle rośnie zatrudnienie, 15 lat temu pracowało tam ok. 32 tysięcy
            ludzi, obecnie ponad 47 tysięcy
            • anka8329 Re: straciłam pracę... 10.09.09, 23:30
              hmmm... ani ZUS, ani Urząd Skarbowy. że tak powiem - jak kulą w
              płot ;)
        • bertrada Re: straciłam pracę... 10.09.09, 23:18
          Ja stawiam na urząd skarbowy. ;)
    • cloclo80 Re: straciłam pracę... 10.09.09, 23:16
      Temu kto cie wysłał na rozmowę o podwyżce, a któremu zapewne włos z głowy nie spadnie, należy się przynajmniej kop w zadek.
    • anka8329 Re: Dasz radę - nie załamuj się ! 10.09.09, 23:33
      Mam nadzieję :)
    • lillalu Re: straciłam pracę... 11.09.09, 13:54
      Anka, nie przejmuj się. Ja straciłam pracę tuż przed świętami Bożego Narodzenia-
      wyobrażasz sobie, jak było mi przykro? W dodatku byłam przekonana, że rozmowa z
      partnerem zarządzającym będzie dotyczyła podwyżki, a nie zwolnienia:))
      Wtedy koleżanka przyszła do mnie do gabinetu i pocieszyła mnie mówiąc, że teraz
      może być już tylko lepiej, że ta zmiana na pewno ma sens i że jest to początek
      nowego, ekscytującego etapu. Na okresie wypowiedzenia intensywnie szukałam nowej
      pracy, korzystałam ze służbowego netu i telefonu w tym celu tak dużo, jak tylko
      się da i w ciągu miesiąca znalazłam świetną pracę, z zarobkami o 1000pln
      większymi, służbowym telefonem, karnetem na fitness i opieką medyczną:)
      Jeśli podejdziesz do szukania nowej pracy z entuzjazmem, odnajdziesz dobre
      strony tej nieciekawej sytuacji i będziesz bogatsza w nowe doświadczenia. Myślę,
      że każdą porażkę można przekuć w sukces. Powodzenia!
    • figgin1 Re: straciłam pracę... 11.09.09, 14:02
      Nie będę cię pocieszać. Sama jakiś czas temu straciłam pracę i najpierw byłam
      lekko podłamama, ale bardzo szybko nabrałam ochoty, by byłemu szefowi postawić
      flachę. Utrata pracy to okazja, by się zmobilizować! Uszy do góry i powodzenia!
      • anka8329 Re: straciłam pracę... 11.09.09, 23:01
        dzięki wielkie za słowa otuchy. faktycznie dziś ta cała sytuacja
        wygląda lepiej niż "na świeżo". Przez nadmiar pracy przerwałam jeden
        z kursów i stwierdziłam, że to najlepszy moment by go dokończyć.
        dostanę odprawę, więc mam jakieś 3-4 miesiące na spokojne
        znalezienie nowej pracy. kolorowo jeszcze nie jest, ale już
        temperuję kredki ;)
        największe trudności mają niestety moje koleżanki, które są w wieku
        50+ ... jakby powietrze z nich uszło:(
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka