17.09.09, 23:04
Cześć dziewczyny

Jestem 25 letnik chłopakiem, zawsze miałem duże powodzenie. Wiele dziewczyn
chciało by ze mną być. Tylko nie ta, którą kocham z którą byłem przez parę
lat. Męczę się od ponad dwóch lat, nie jem, mam problemy ze snem, zacząłem
palić, przez jakiś czas piłem ale potem szybko się opamiętałem, stan
psychiczny po przepiciu był nie do wytrzymania. Straciłem na wadze, myślę o
niej bez przerwy, budzę się rano z tą samą myślą ciągle. Staram się nie
użalać, nie chcę ranić innych dziewczyn choć wiem że wiele chciało by ze mną
być. Znam wszystkie rady, typu, nie spotykaj się, zajmij się czymś i inne
banały. Przeszedłem terapie. I ocknąłem się dzisiaj uświadamiając sobie że nic
się nie zmieniło. Co kolwiek bym nie robił nie uda mi się tego zmieniać. Moje
życie straciło sens. Wyjazdy, koncerty, spotkania towarzyskie. Ona zawsze i
wszędzie ze mną jest. Brakuje mi jej, zrobił bym wszystko, żeby ją przytulić.
Jestem jak david z ai, wiem że zrobił bym wszystko za jeden dzień z nią. Za
rok, znowu się ocknę z tą samą myślą jestem pewien. Mówię tutaj o prawdziwej
głębokiej miłości i cierpieniu człowieka który stara się być dzielny ale nie
wytrzymuje. Więc co według was mam zrobić?
Obserwuj wątek
    • murzynier Re: odkochać 17.09.09, 23:05
      ojnienie napisał:

      > Męczę się od ponad dwóch lat, nie jem

      a ja myślałem, że człowiek umiera po około 3 tygodniach od ostatniego posiłku,
      widocznie byłeś baaaardzo gruby
    • jan_hus_na_stosie Re: odkochać 17.09.09, 23:14
      ojnienie napisał:

      > Jestem 25 letnik chłopakiem, zawsze miałem duże powodzenie. Wiele dziewczyn
      > chciało by ze mną być.

      a jaki to ma związek z całą historią bo nie bardzo kumam?

      > Staram się nie
      > użalać, nie chcę ranić innych dziewczyn choć wiem że wiele chciało by ze mną
      > być.

      Kolejny raz się powtarzasz, masz jakieś kompleksy?


      > Brakuje mi jej, zrobił bym wszystko, żeby ją przytulić.

      prawie się wzruszyłem

      > Więc co według was mam zrobić?

      wziąć się w garść i nie użalać się nad sobą
    • ogromne.oko Re: odkochać 17.09.09, 23:29
      Moze nie doczytalam, ale tam jakos chyba nie pisalo ze nie da sie do siebie
      wrocic? Ona ma juz innego? Co?
      • brzydula_betty Re: odkochać 17.09.09, 23:34
        ojnienie przybliż trochę sytuację.co? jak? kiedy? z kim?no. A wy zgredy nie
        musicie od razu takich durnych rad udzielać i się przyczepiać do każdego zdania,
        nie zakochaliście się nigdy czy co?
      • niepostrzezenie Re: odkochać 17.09.09, 23:35
        ogromne.oko napisała:
        >tam jakos chyba nie pisalo

        urocze :)
        • ojnienie Re: odkochać 18.09.09, 00:00
          Słuchajcie, ja wiem że nie można się użalać nad sobą. Po prostu nie da się tego
          robić, uwierzcie. Nauczyłem się nie mówić o tym, nie poruszać tego tematu, nie
          obciążać nikogo tym. Jestem z tym sam, staram się normalnie żyć. Co nie znaczy
          że cokolwiek się zmieniło. Wewnętrznie jestem wyniszczony i koszmarnie zmęczony,
          ciągle tęsknie, poczucie żalu utrzymuje się przez cały czas. Wiem że muszę sie
          do tego przyzwyczaić, pogodzić się że już tak to będzie wyglądać, może za parę
          lat to się zmieni.

          Byłem z nią trzy lata, to ona mnie podrywała, ona była we mnie bardzo zakochana,
          ja za bardzo się wtedy nie starałem, nie wiedziałem za bardzo czego chcę i
          trochę byłem zagubiony. Nieświadomie ją raniłem, nie starałem się za bardzo. W
          pewnym momencie z nią zerwałem, chciałem być wolny poznawać nowe dziewczyny.
          Byłem jej pierwszym chłopakiem. Byłem pie...nym kretynem, nie doceniałem tego
          jak ona bardzo się stara, jak bardzo jej zależało. Czekała na moja inicjatywę a
          ja byłem raczej bierny. Odczekałem parę miesięcy, ciesząc się "wolnością",
          umówiłem się z paroma dziewczynami. Ona bardzo to przeżyła. Po czym zdałem sobie
          sprawę jak bardzo jest dla mnie ważna. Starałem się jak mogłem ją przeprosić.
          Błagać żeby mi wybaczyła. Ale dostałem tylko, teraz to już za późno, miałeś
          szansę. Potem spotykała się ze mną przez dłuższy czas i opowiadała mi o swoim
          nowym chłopaku, zdradzała mi intymne szczegóły. Za każdym razem cios był tak
          duży, ze nie mogłem tego znieść. Powiedziała że zawsze chce się ze mną
          przyjaźnić. Co jakiś czas się odzywała. A ja wpadałem w obsesje. W pewnym
          momencie to przerwałem bo nie mogłem już tego dłużej znieść, to trwało jakieś
          pół roku. Z tego co wiem to ten chłopak nie chcę z nią być. Mają luźny związek.
          A ja po prostu się nie odzywam, bo wiem że mnie to zabija. I to jest właśnie to,
          wyrzuty sumienia, że miałem szansę a to spie...łem. Ona czasem się odzywa,
          jest ciekawa co u mnie i z kim się spotykam. Wiem że robi to tyko żeby się
          zemścić. Pochwalić się jak jest szczęśliwa, choć wiem że nie jest. Świadomie
          mnie raniła, tego jestem pewien. Wiem że mógłbym utrzymywać kontakt, pewnie się
          przyjaźnić. Wiem też że tego mi nie wolno robić. Bo lepiej cierpieć samotnie,
          nie wiedząc co u niej słychać, niż wyniszczać się udając że się przyjaźnimy.
          • twojabogini Re: odkochać 18.09.09, 09:39
            Ojnienie,

            coś ty za terapię przechodził? Ja sytuację widzę tak: mylisz miłość, ze zranioną
            dumą, poczuciem zazdrości o seksualne kontakty twojej byłej partnerki,
            sentymentem oraz lękiem przed kobietą, przed związaniem się.
            Przeanalizuj swoje dotychczasowe doświadczenia i postaraj się dostrzec, co
            ukształtowało w tobie lęk przed bliskością i kryjący się za tym lęk przed
            porzuceniem. Tak ma na imię twój problem.(Powinieneś sprawdzać takie rzeczy jak:
            emocjonalne lub faktyczne porzucenie przez rodzica, śmierć bliskiej osoby,
            której nikt ci nie wyjaśnił, obarczenie winą za konflikt w małżeństwie rodziców
            itp. itd. czasem jest to jednak błahe doświadczenie, małe zdarzenie o dużym
            ładunku emocjonalnym, w którym doznajesz silnego poczucia odrzucenia). To
            dlatego swoją dziewczynę traktowałeś na dystans, pozwalałeś jej jednostronnie
            zabiegać o siebie. Chęć poczucia wolności, "wyszumienia się" to właśnie
            manifestacja lęku przed związaniem się z jedna osobą, próba udowodnienia sobie,
            że nie potrzebujesz jednej osoby. Zapewne oczekiwałeś, że ona pozwoli ci do
            siebie wrócić, co ukoi twój lęk przed porzuceniem(znaczyłoby: "cokolwiek
            zrobisz, będę z tobą, nie porzucę cię"). No i zdziwko, olała cię.
            Żebyś dobrze zrozumiał - nie mam na myśli, że to wszystko planowałeś i robiłeś
            świadomie, to ukryte motywacje, które tobą kierowały, głębszy poziom ciebie i
            twojej psychiki.
            Ponieważ doznałeś po raz kolejny "odrzucenia", to lęk się wzmocnił. Twoje
            pomieszane emocje, depresje, obsesje nie mają nic wspólnego z miłością. Miłość
            daje człowiekowi radość i czyni go wolnym. Ty ulegasz zniewoleniu. Twoja
            interpretacja pozwala ci uzasadnić dlaczego jesteś sam, dlaczego z nikim się nie
            wiążesz i nie przyznać się przed sobą do lęku.

            Jeśli doszukasz się jakiegoś sensu w mojej interpretacji, polecam ci dwie
            książki - "Dzikie serce. Tęsknoty męskiej duszy"
            John Eldredge i "Przebudzenie" Anthony de Mello. To tak na czuja, żadna z nich
            nie mówi bezpośrednio o twoim problemie, ale każda porusza kwestię istoty
            ludzkiej w sensie głębszym, niż tylko "dziewczyny się mną interesują".
            Rozwijając swoją duchowość masz szansę zidentyfikować swoje zranienia i lęki,
            nazwać je i uwolnić się od nich.
            Pozdrawiam,
    • nothing.at.all Re: odkochać 18.09.09, 08:21
      Historia jakich wile. Sporo osob po fakcie zdaje sobie sprawę, że to
      nie było dobre posunięcie. Całe życie się uczymy.
      Pozbierasz się, tylko trzeba czasu i silnej woli!
    • winomusujace Re: odkochać 18.09.09, 09:54
      Wd mnie jesteś troszkę nadwrażliwy, mówiąc delikatnie. Nie zmusisz kogoś kto Cię
      nie kocha do tego żeby z Tobą był, zresztą czy to naprawdę miłość czy chęć
      posiadania czegoś co nie jest już Twoje ?

      Spotykaliście się krótko, w młodym wieku, kiedy człowiek ma prawo się bawić,
      próbować, zmieniać partnerów, szukać kogoś dla siebie. To naturalne, że ludzie
      w taki wieku się rozstają. Skąd wiesz jak byłoby wam gdybyście zamieszkali ze
      sobą, jak potoczyłoby się dalej wasze życie. Więcej tej historii dzieje się
      chyba w Twojej głowie niż w prawdziwym życiu.

      Nie nakręcaj się chłopaku dalej. To podstawa.
    • zosia_sa_mosia Re: odkochać 18.09.09, 10:24
      Nie ma rady - zapomnieć. Pamiętam, że mój były tak za mną wydzwaniał, bo nagle
      się obudził, że to ja jestem tą jedyna. Ja czułam tedy do niego tylko nienawiść
      i po kilku chłodnych rozmowach przestał dzwonić. Daj sobie spokój, bo mam
      wrażenie, że Twoje wyobrażenie o niech przerasta rzeczywistość.
      • ojnienie Re: odkochać 18.09.09, 11:53
        Dzięki za rady. Jestem człowiekiem z rodziny dysfunkcyjnej i alkoholowej. Całe
        życie rodzinne przechodziłem piekło w związku z czym wyłączyłem się, tułałem się
        po różnych szkołach, przestałem się rozwijać. No i dlatego ta terapia.
        Postanowiłem szukać fachowej pomocy bo wiem że sam sobie z tym nie poradzę. Ona
        mi uświadomiła mój problem. Była jak aniołek i bardzo mi na niej zależy. W
        stanie w jakim się znalazłem wiem że nie był bym w stanie stworzyć zdrowego
        związku tym bardziej razem zamieszkać itp. Wiem że nie czuła się ze mną
        komfortowo, choć jestem pewien że mnie kochała. Możliwe że nadal kocha, sama mi
        kiedyś przyznała że wie że ze mną była by szczęśliwsza. Takich dziewczynek jak
        ona nie ma, szlag mnie trafia że jakiś chłopak tylko ją wykorzystuje, nie widzi
        nawet ułamka tego co ja w niej widzę. Cena za przechodzenie wieloletniego
        koszmaru i upokorzeń, poczucia niższej wartości itp, jest tragiczna. Jestem
        głęboko wku...ony tym że nie mogłem być takim facetem jakim ona chciała żebym
        był, zaradnym, pewnym siebie. Nie wielu z was uświadamia sobie co to znaczy żyć
        w rodzinie alkoholowej i być ciągle obiektem wyładowania na tobie frustracji
        własnych rodziców. Ale ja się nie poddam, jestem ambitnym człowiekiem i będę o
        siebie walczył. Tak więc walczę codziennie o siebie, rozwijam się, planuje
        studia, czuję że to jest jedyna droga żeby ją odzyskać, ten związek na pewno nie
        potrwa długo. Może i jestem naiwnym kretynem, ale chcę stanąć na nogi dla niej.
        Do póki ona się odzywa i utrzymuje kontakt, wypytuje się co u mnie to wiem, że
        nadal jej zależy. Tak więc uważam że choć nie wiem jak by było trudno, to
        prawdziwy facet nigdy nie da po sobie poznać że cierpi i będzie robił wszystko
        co w jego mocy żeby odzyskać prawdziwą miłość. Jak wielu jest tych którzy się
        oszukują całe życie żyjąc z kimś kogo nie kochają.
        • twojabogini Re: odkochać 18.09.09, 12:15
          ojnienie napisał:

          > Cena za przechodzenie wieloletniego koszmaru i upokorzeń, poczucia niższej
          wartości itp, jest tragiczna.

          Jest, dlatego własnie takie złe pasma trzeba przerywać, nie przekazywać ich dalej.

          > Ale ja się nie poddam, jestem ambitnym człowiekiem i będę o
          > siebie walczył. Tak więc walczę codziennie o siebie, rozwijam się, planuje studia,

          Tu nie chodzi o uzdrowienie typu będę zaradny, skończę studia. Osobom głęboko
          zranionym, bojącym się bliskości potrzeba introspekcji, nazwania i oswojenia
          swoich lęków, udrowienia duchowego.

          >czuję że to jest jedyna droga żeby ją odzyskać, ten związek na >pewno nie
          potrwa długo.

          Starasz się odbudować siebie na kruchych przesłankach. to, ze jej związek się
          rozpadnie nie oznacza, ze ona do ciebie wróci.

          >Może i jestem naiwnym kretynem, ale chcę stanąć na nogi dla niej.
          Najgorsze co możesz zrobić, nie powiedzieli ci na terapii? Obarczasz w ten
          sposób potencjalnego partnera odpowiedzialnością, której nie będzie w stanie
          udźwignąć. Kończy się wyrzutami - ja dla ciebie...a ty niewdzięczna...spirala
          zła ciągnie się dalej, choć pozornie jest wszystko w porządku. Schematycznie,
          odrzucenie po tym jak się "odbudujesz" kończy się wpadnięciem w alkohol i
          przekonaniem, ze wszystkie kobiety to k... Bardzo trudno wyrwać się z takiej
          spirali.

          > Do póki ona się odzywa i utrzymuje kontakt, wypytuje się co u mnie to wiem, że
          nadal jej zależy.

          Jako na pogubionym człowieku, niekoniecznie na mężczyźnie i potencjalnym partnerze.

          >Tak więc uważam że choć nie wiem jak by było trudno, to
          > prawdziwy facet nigdy nie da po sobie poznać że cierpi

          Fałsz, przeczytaj te książki, które ci poleciłam.

          i będzie robił wszystko co w jego mocy żeby odzyskać prawdziwą miłość.

          Najpierw trzeba być zdolnym do miłości. Ty nie jesteś. Masz po prostu zadanie,
          które pozwala ci się nie rozsypać. Ale czasem żeby coś zbudować, trzeba coś
          zburzyć.

          Jak wielu jest tych którzy się
          > oszukują całe życie żyjąc z kimś kogo nie kochają.

          To jest prawda. Masz duże szanse żyć właśnie w takim oszustwie, jeśli nadal
          będziesz mylił miłość z kłębowiskiem lęków, kompleksów i tęsknotą za bliskością,
          której się boisz. Jeszcze raz: miłość to uczucie pozytywne, czyni wolnym,
          zarówno ciebie jak i osobę, która kochasz.

          W twojej wypowiedzi zauważyłam jeszcze jedno - masz potworne wyrzuty sumienia
          wobec swojej byłej dziewczyny, pewnie traktowałeś ją paskudnie. Jedną z twoich
          motywacji może być też chęć wynagrodzenia jej tego i udowodnienia sobie, że nie
          jesteś "taki". To nie miłość.
          Nie martw się, ludzie wychodzą z naprawdę głębokich zranień, ty jesteś na dobrej
          drodze, bo jesteś ich świadomy. Bądź tylko uważny, obserwuj siebie. Dobrze
          zrobiłoby ci też przynajmniej kilka sesji z terapeutą, który pomógłby ci nazywać
          emocje.
          Jeśli kiedykolwiek byłeś wierzący, spróbuj też zwrócić się w tą stronę. Modlitwa
          lub medytacja pomagają w pracy ze sobą.
          • ojnienie Re: odkochać 18.09.09, 13:39
            twojabogini kim ty jestes? ;)
            Zastanawia mnie tylko jedno, ona doskonale wie przez co teraz przechodze, zna
            cała moją sytuacje. Wiec po co odzywa się i mi to wyrzuca. Zawsze byłem dla niej
            dobry, nie rozumiem dlaczego się mści. Jak mnie zobaczy z jakąś dziewczyną to
            sie o nią wypytuje. uff jedno jest pewne, w mojej sytuacji zakochanie sie do
            niczego mi nie było potrzebne jest tylko dodatkowym balastem. Silni ludzie mają
            z tym problem, państwa sie waliły przez kobiete, więc jak ja mam sobie z tym
            poradzić?
            • twojabogini Re: odkochać 18.09.09, 14:34
              ojnienie napisał:

              Kim jestem? Kobietą, matką, żoną, kochanką...czemu pytasz?

              > Silni ludzie mają z tym problem, państwa sie waliły przez kobiete, >więc jak
              ja mam sobie z tym poradzić?

              Odetnij się od byłej partnerki. Poproś również ją żeby się od ciebie odcięła.
              Finito. Zajmij się sobą i ułożeniem swoich emocji. Aczkolwiek zakładam, że małe
              są szanse żebyś tak naprawdę zrobił. Łatwiej żyć złudzeniami, nie wymaga to wysiłku.
              Z lektur polecam ci jeszcze Sto lat samotności. Większość ludzi uważa, że to
              historia wielkiej miłości. Tymczasem to historia odrzucenia, któremu mężczyzna
              podporządkował całe swoje życie. Czy dało mu to szczęście? ...
              Dlaczego tak sądzę? Jest tam jedno zdanie, które wszyscy przegapiają: "Ona była
              prawdziwą miłością życia, tyle że on o tym nie wiedział." To nie o kobiecie,
              którą myślał, że kocha.

              Kobieta to nie jest żaden problem, z którym sobie trzeba radzić.
    • mahadeva Re: odkochać 18.09.09, 14:51
      ja powiem Ci, co ja robie w takiej sytuacji - nie pozwalam sobie byc
      rzuconym, jesli mi naprawde zalezy, a takie zalezenie zwykle ma
      podstawy - oczekuje na ich podstawie wzajemnosci, a przynajmniej
      pozwolenia, takze ja walcze, sorry zycie jest jedno - jesli mi na
      czyms zalezy to musze to miec
      • neoga1 Re: odkochać 19.09.09, 01:17
        Trudno jest się odkochać zwłaszcza wtedy kiedy ma się różne problemy
        z własną psychiką. Człowiek, który nie radzi sobie ze swoimi
        problemami pragnie mieć obok osobę, która go kocha, wspiera i
        akceptuje, bo wtedy zwyczajnie jest mu łatwiej. Niestety często jest
        tak, że związek się rozpada, bo jeśli mamy problemy sami ze sobą to
        trudno jest nam tworzyć dobre relacje międzyludzkie.
        Wg mnie najważniejszą rzeczą jaką powinieneś zrobić to 1. poszukać
        terapii, rozwiązać swoje problemy (i zrób to DLA SIEBIE, nie dla
        niej) 2. Jeśli pragniesz ją odzyskać to może napisz jej list (
        nieraz łatwiej jest zebrać wszystko co chcesz powiedzieć na piśmie
        niż np w rozmowie), w którym opiszesz dokładnie co czujesz i myślisz
        (tak jak nam tutaj na forum) Badź szczery w tym co piszesz, nie
        martw się, że ona uzna Cię za jakiegoś mało męskiego pierdołę. Tak
        nie powinno się stać, natomiast jeśli będziesz udawał macho,
        próbował jakichkolwiek gierek itp z pewnością tak właśnie się stanie
        • neoga1 Re: odkochać 19.09.09, 02:07
          Pisałeś też, że dusisz w sobie tą tęsknotę, nie mówisz nikomu o
          sytuacji i sam starasz się sobie z tym poradzić. To rzeczywiście
          trudne udawać przed całym światem, że wszystko jest ok kiedy w
          środku cierpienie Cię niemal rozrywa. Wiem jak to jest i z punktu
          widzenia osoby cierpiącej, która pragnie o tym mówić i z punktu
          widzenia słuchacza, który nie chce na każdym spotkaniu z
          przyjacielem słuchać o jego nieszczęśliwej miłości. Trudne są takie
          sprawy...
          • ojnienie Re: odkochać 19.09.09, 12:20
            No to jest bardzo trudne, zwłaszcza jak trzeba chodzić po terapiach, wpada się
            często w depresje i trzeba stale z tym walczyć. Sztuczny horyzont oszukiwania
            się w szkołach się kończy. Trzeba myśleć o pracy i przeprowadzce. Świadomość
            siebie swojej przeszłości i relacji z rodzicami jest przytłaczająca. Trzeba
            walczyć z poczuciem nienawiści do własnych rodziców za to co ci zrobili
            jednocześnie ich potrzebujesz, no bo potrzebujesz wsparcia. A dziewczynka która
            jest całym moim światem i przy której czułem się dobrze i odpoczywałem jest już
            nieosiągalna. Myślenia o niej nie da się wyłączyć i staje się jak przytłaczające
            gó.... Modlisz się żeby tej nocy ci się nie przyśniła znowu. Więc masz dodatkowe
            obciążenie. Tak więc przeszłość cie przeraża swój obecny stan cię przeraża i to
            że spie...łeś to co było najważniejsze dla ciebie w życi i mogło sprawić że
            był byś szczęśliwy też. Ona jest bardzo ładną, pewną siebie i ambitną studentka
            studiującą w wielkim mieście dwa kierunki. Ja jestem zerem, więc nie chcę się
            łudzić. No ale gdyby ona nie odeszła i nie wpadł bym w depresje to nie doszedł
            bym do tego do czego teraz doszedłem co pozwala mi pracować nad sobą. Nie
            potrafię się teraz odnaleźć w żadnym związku. Nie wydaje mi się żebym kiedy
            kolwiek to potrafił i to też jest przerażające. Pisałem kiedyś takiego maila
            odpisala że ona wszystko rozumie, ona naprawde wszystko rozumie. Ona mnie bardzo
            kochała i wymagała ode mnie żebym też się w niej zakochał. Jak już się to stało
            to odeszła. Pozostaje mi pracować nad sobą i utrzymywać kontakt. Nie odzywać się
            żeby nie dawać jej tego komfortu że zawsze może do mnie wrócić, niech myśli że
            wszystko u mnie ok i jestem szczęśliwy.
            • neoga1 Re: odkochać 19.09.09, 12:56
              "niech myśli, że u mnie wszystko ok i jestem szczęśliwy" hm moim
              zdaniem to niezbyt dobry pomysł. Możesz jej wysłać list, wyrazić
              wszystko co czujesz i zaznaczyć w nim, że gdyby kiedykolwiek
              zmieniła zdanie, czekasz na nią. Bo tak przecież, jest. Dlaczego
              więc ona ma myśleć, że jesteś szczęśliwy bez niej? Po napisaniu
              czegoś takiego spróbuj może ułożyć sobie od nowa życie, nie
              odzywając się do niej, wyznacz sobie nowe cele, a gdy tylko
              przyjdzie Ci na myśl zatęsknić, zacznij natychmiast myśleć o czymś
              innym. Na mnie to podziałało. Miesiąc temu rozstałam się z
              chłopakiem i teraz za każdym raziem jak zechce mi się o nim pomyśleć
              zmuszam się do myślenia na inny temat. Najlepiej ustalić sobie
              wcześniej np. jeśli zacznę o nim/niej myśleć to musze zacząć
              zastanawiać się nad tym co mogę zrobić ze swoim życiem by było
              lepsze. Ciężko jest "na poczekaniu" wykombinować coś czym można
              zająć myśli, a jak wcześniej sobie to ustalisz to będzie Ci łatwiej.
              Może mój sposób na zapomnienie ukochanej osoby, jest dość dziwny,
              ale skutkuje i dlatego o nim piszę. Nadal tęsknię za swoim byłym,
              ale nie przeszkadza mi to normalnie funkcjonować i cieszyć sie
              światem dookoła mnie.
              • ojnienie Re: odkochać 19.09.09, 13:26
                Nie zgadzam się. Ale zawsze jak ona widzi mnie z nową dziewczyną to zaczyna się
                odzywać i się o nią wypytywać. Nie mogę dawać jej komfortu że jestem na jej
                skinienia i że jak jej się z kimś innym nie ułoży to zawsze może mnie mieć. Ona
                chcę myśleć że ja nadal cierpię że jest całym moim światem bo to ją
                dowartościowuje, że chłopak za którym szalały wszystkie jej koleżanki teraz tak
                bardzo chcę być z nią. Musze myśleć o sobie, nie odzywać się, udawać że jestem
                szczęśliwy i myśleć o swoim życiu. To jest jedyna metoda. Na pewno kiedyś będzie
                miała jakiś kryzys, a ja już na to tylko czekam. Kiedyś płakała dzwoniła mówiła
                że tęskni, po rozstaniu bardzo to przeżyła. Nie chcę żeby miała ten komfort że
                jestem zawsze jej rezerwowym chłopakiem. Niech poczuje że na mnie juz nie może
                liczyć. To może w pewnym momencie straci grunt pod nogami. Tak więc kontaktuje
                się udaje ze jestem szczęśliwy że wreszcie udało mi się stanąć na nogi i czekam
                w cierpieniach. Ona miała tylko jednego chłopaka do tej pory, myślę że chce
                jeszcze poeksperymentować no i czuć że zawsze może mnie odzyskać. Nie chodzi tu
                o to że chcę się chwalić, ale ja zawsze miałem duże powodzenie u dziewczyn, może
                dla tego że potrafię się szczerze zakochać, ona o tym wie. Pozdrawiam dzięki za
                rady
              • neoga1 Re: odkochać 19.09.09, 13:31
                A co do terapii: psychologów jest na pęczki, mimo to wielu z nich
                nie potrafi właściwie pomagać ludziom. Często ponoć jest tak, że
                idziesz na terapię, a psycholog traktuje Cię tylko jako osobę,
                której trzeba pomóc żeby "odwalić swoją robotę" i efektów leczenia
                nie ma wogóle. Smutne to jest...
                • neoga1 Re: odkochać 19.09.09, 13:40
                  no własciwie coś w tym jest...pozostaje ci ułożyć sobie życie od
                  nowa, a może kiedyś ona zmieni zdanie i zadzwoni. Napisałam, że może
                  warto napisać jej, że będziesz czekał, bo sama miałam taką sytuację.
                  Chłopak dał mi do zrozumienia, że będzie na mnie czekał i
                  rzeczywiście tak zrobił. Przez rok wiedzałam, że on gdzies tam jest
                  i marzy tylko o mnie. Zerwałam z nim ponieważ nie czulam sie kochana
                  także takie zachowanie pozwoliło mi zobaczyć jego szczere uczucie do
                  mnie, docenić jego starania, zaufać mu od nowa. Ale każda sytuacja
                  jest inna i Ty na pewno najlepiej wiesz co powinieneś zrobić:)
                  • ojnienie Re: odkochać 19.09.09, 14:11
                    Trafiłem na naprawdę świetnego gościa, podobno jednego z najlepszych, naprawdę
                    bardzo ciepły i genialny gościu który naprawdę się interesuje moim życiem, (o
                    wyglądzie robina williamsa;) dal mi swój prywatny numer zawsze mogę się umówić
                    na wizytę zarejestrował mnie w przychodni żebym nie musiał płacić. Wiele osób
                    nie uświadamia sobie jak duży wpływ ma wychowanie na późniejsze życie. Jak mi
                    uświadomił że wszystkie moje problemy w życiu i ten dramat który przechodziłem
                    to nie jest moja wina to zacząłem płakać, pierwszy raz od wieelu lat. A jeśli
                    chodzi o postawę do mojej ex to on mi to zasugerował. Teraz zapisalem się na
                    grupe dla dda i robie wszystko co należy rozić zeby się z tego podźwignąć.
                    Przeczuwam że robie to podświadomie żeby stać się takim chłopakiem jakiego ona
                    chciała by mieć, szczęśliwego, pewnego siebie, ale co mi tam, nawet jak mi to
                    nic nie da to nie ma tego złego.
    • yokosan Re: odkochać 19.09.09, 23:22
      A nie pomyślałeś, że jej zachowanie to maska, pod która ukrywa
      prawdziwe uczucia – wściekłość, ból, miłość. Ona nie chce pokazać
      Ci jak ją zraniłeś.
      Dlaczego nie powiesz jej jak wygląda Twoje Zycie bez niej. Nie
      wyśmieje Cię, nie potraktuje jak słabości. Doceni szczerość i
      wyrzuci z siebie wszystkie emocje, co może nie być dla Ciebie zbyt
      miłe
      Facet walcz.
      • ojnienie Re: odkochać 20.09.09, 12:49
        Jedno jest pewne, wiem ze ją zraniłem, ona się starała ja nie i jeszcze po tym
        wszystkim z nią zerwałem, ona płakała i błagała żebyśmy się mogli jeszcze
        spotykać. A to jest bardzo ambitna dziewczyna, dla której to musiało być bardzo
        upokarzające ona zawsze we wszystkim musiała być najlepsza. Potem zaczęła się
        seria wyrzucania tego co robi z nowym chłopakiem, co chciała robić ze mną, wiem
        że specjalnie mi dopie...ła. Zabierała go w te miejsca i robiła z nim to co
        chciała robić ze mną tylko ja nigdy nie miałem czasu albo mi nie zależało. On ma
        to czego ty nie masz, jest taki jaki ty nie jesteś, dlaczego ona to robiła?
        Wyrzucanie typu miałeś szanse a teraz to jest już za późno. Żeby pokazać zobacz
        jaka jestem teraz szczęśliwa i co byś mógł mieć gdybyś był ze mną. Od czasu
        kiedy z nią zerwałem jej zachowanie zmieniło się diametralnie. Jeżeli ktoś robi
        tego typu zagrywki, będąc z nowym chłopakiem, to czy jej na nim zależy? Teraz
        co jakiś czas sprawdza co u mnie, czy nadal się męczę i myślę o niej, kim jest
        moja nowa dziewczyna, żeby sprawdzić że zawsze może mnie mieć kiedy chce. Także
        uważam że z dziewczyna można zerwać raz, one nie wybaczają, będziesz chciał za
        wszelką cenę do niej wrócić to wykorzystają to żeby cie niszczyć. Taka jest
        smutna prawda
        • yokosan Re: odkochać 20.09.09, 14:07
          A teraz okrutna prawda. Zraniłeś ja –jej uczucia, dumę, ambicje.
          Teraz ona robi to samo. Chce bys czuł dokładnie to co ona czuła. Ty
          się świetnie bawiłeś, ona płakała w poduszkę. Teraz rolę się
          odwróciły . I jak Ci się to teraz podoba? Zraniłeś ją strasznie.
          Takie przeżycie zostawia ślad na psychice. Stąd jej zachowanie.
          Ona nadal czuje do Ciebie sentyment, inaczej by się tak nie
          zachowała. Jednak by przebić się przez mur jaki teraz zbudowała m
          musisz cos więcej zrobić, niż tylko skamleć, czy pokazywać się z
          panienkami. Porozmawiaj z nią, zachowaj się jak facet. Powiedz co
          czujesz, spytaj czy jej zachowanie ma na celu zranienie Cię, spytaj
          czy możesz zacząć o nią walczyć. Bądź szczery. Nie zachowuj się jak
          macho ( a właśnie to robisz). Jeśli zależy Ci, staniesz do walki,
          może wygrasz i będziecie razem, może przegrasz. Jeżeli nic nie
          zrobisz i będziesz nadal miauczał na forum, że tak Ci źle, będzie to
          oznaczało, że Ci na niej nie zależy, a jedyne co cierpi to Twoja
          zraniona duma.
          Może byłam ostra, ale ktoś Ci musiał to uświadomić.
          • ojnienie Re: odkochać 20.09.09, 14:47
            yokosan, twoja rada najbardziej mi się podobała. Wydaje mi się że jest
            najbliższa prawdzie. Ona mi przyznała że często płakała przeze mnie jak byliśmy
            razem nawet modliła się żebym się w niej zakochał. Ja nie byłem dobry w
            związkach, wtedy, miałem masę nieuświadomionych problemów, które wynikały w
            związku z przeżytą traumą w domu rodzinnym co przekładało się na życie szkolne.
            Nie potrafiłem się zająć sobą a co dopiero nią. Dopiero teraz przestaje powoli
            "miauczeć" i zaczynam konstruktywnie myśleć. Utrzymuje kontakt jestem świadom
            jej zagrywek, nie narzucam się jej. Nie użalam się nad sobą, jestem szczery ona
            o wszystkim wie. Wydaje mi się że bardzo dojrzałem po tym jak ją straciłem,
            jestem pewien że nadal bym w tym tkwił gdybyśmy byli razem, co najwyżej
            uzależnił bym się od niej i żył jej życiem. Teraz czuje że jestem gotowy do
            normalnego zdrowego związku, nieopartego na wzajemnej zależności. Więc czekam i
            utrzymuje kontakt, co jeszcze mógłbym zrobić? Dzięki za rady:)
    • kicia031 Re: odkochać 20.09.09, 15:03
      mialam takiego absztyfikanta. startowal do mnie, ale byl zakochany w kims innym,
      wiec mnie nie mogl niestety kochac tak w 100%. Kiedyy w koncu pognalam na 4
      wiatry, zaczal kochac mnie i od 9 lat czeka, az mi nie wyjdzie z moim aktualnym.
      Nawet ghdy urodzilo sie nam z aktualnym dziecko, to nie zaprzestal prob.

      Oczywiscie, chodzi o to, ze, tak jak samo jak autor watku, moj kolega ma silny
      lek przed bliskoscia, i chroni sie przed zaangazowaniem kochajac wylacznie osoby
      niedostepne.

      Ziewwwwww

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka