Niekochane kobiety

27.09.09, 20:31
Sporo tu na forum i w życiu nowoczesnych, pięknych kobiet,wiedzących
czego chcą od życia i jak to zdobyć.
Realizują się w pracy, u swego boku zawsze mają faceta, jeśli jeden
odejdzie szybko potrafią znaleźć innego.
Chciałam zauważyć,że po świecie chodzą również zupełnie inne kobiety.
Często całkiem ładne, jednak nie potrafiące wyeksponować swojej
urody, ciche, spokojne, nieśmiałe, na które nikt nie zwraca uwagi.
Takie kobiety są skazane na przegraną, jaką jest samotność.
Z czasem stają się zgorzkniałe, marudne, złośliwe, zdziwaczałe, ich
jedynym towarzyszem jest pies lub kot.
Wiodą smutne, samotne życie, nigdy nie zaznając miłości.
Nie dostały od losu oszałamiającej urody, pewności siebie, siły
przebicia, umiejętności walki o realizacje swoich pragnień.
Życie jest brutalne dla takich kobiet.



    • grosik68 Re: Niekochane kobiety 27.09.09, 20:50
      Mimi, zycie jest brutalne dla wielu kobiet. Na przyklad takze dla takich, ktore
      urodzily sie jako corki brutalnego alkoholika, wzrastaly w strachu, biedzie,
      ponizeniach i wyrzeczeniach. Ich poczucie wlasnej wartosci zrownalo sie z zerem
      juz we wczesnej mlodosci.
      Nie nauczyly przyjmowac milosci i ciepla. Mimo urody, inteligencji i powodzenia
      u odmiennej plci nie wierzyly, ze sa cokolwiek warte, ze potrafia cokolwiek
      osiagnac, ze moga byc na prawde kochane.
      Nie mozna zbytnio zmienic swojego wygladu, reszte da sie zmienic. Mozna rzucic
      wyzwanie losowi. Mozna wypracowac sobie wiedze, nauczyc sie dbac o siebie,
      walczyc o swoje.
      Wiem, ze mozna odmienic swoj los. Atrakcyjnosc to bardziej kwestia wiary w
      siebie, swiatla, ktore sie w sobie nosi, takze sprawa polubienia samej siebie.
      To nie znaczy, ze wszystko sie nagle odmienia jak za dotykiem czarudziejskiej
      ruzdzki, to raczej dlugi proces. Ale mozna.
    • wiarusik Re: Niekochane kobiety 27.09.09, 20:52
      niekochane kooobieeetyyy tulą misie,łaaaaą
      • mahadeva Re: Niekochane kobiety 27.09.09, 21:03
        ja swojego wyrzucilam :) za to tule kota :)
        dawno Cie nie bylo :) co slychac? :)
        • wiarusik Re: Niekochane kobiety 27.09.09, 21:07
          żyję sobie od 1szego do 1szego :P
          nigdzie nie zniknąłem,tylko zmieniłem forum
          na takie,w którym można pisać przekleństwa pełnym zdaniem ;)
      • juliette_77 Re: Niekochane kobiety 27.09.09, 22:18
        wiarusik napisała:

        > niekochane kooobieeetyyy tulą misie,łaaaaą

        W oryginale były "dzieci" :)
    • mahadeva Re: Niekochane kobiety 27.09.09, 21:02
      o, to jestem ja. zaden facet mnie nigdy nie kochal, natomiast krzywdzili mnie
      wiem, ze jestem brzydka, choc dbam o siebie, natomiast moj obecny mowi, ze
      jestem ładna, ale beznadziejna... eh, zreszta zle mnie traktuje
      • juliette_77 Re: Niekochane kobiety 27.09.09, 22:20
        mahadeva napisała:

        > natomiast moj obecny mowi, ze jestem ładna, ale beznadziejna...
        eh, zreszta zle mnie traktuje

        Jak to w końcu jest? Szczęśliwa jesteś czy nie? Aż tak się boisz być
        sama, że jesteś z kimś, kto źle Cię traktuje...? Nie rozumiem :(
    • ingeborg Re: Niekochane kobiety 27.09.09, 21:30
      Jezuuuuu jakie pierdoly...
    • cafem Re: Niekochane kobiety 27.09.09, 21:31
      Tylko od kobiety zalezy, czy taka zostanie, czy tez wezmie los w swoje rece.
      Cos Ci powiem - jako dziecko od mamy slyszalam, ze bede miala w zyciu ciezko. Bo uroda nic nie zdzialam (bylam bardzo brzydka) i bede musiala liczyc jedynie na swa inteligencje, by cos osiagnac.
      Moja siostra z kolei slyszala, ze jej wszystko przyjdzie latwo - bo jest sliczna i znajdzie bogatego meza, a ze inteligencja nie grzeszy - coz.

      Jesli slyszysz cos takiego od dziecka - juz zawsze bedziesz w to wierzyc.

      O ironio - siostra ma duzo lepsze wyksztalcenie niz ja - za to ja wyroslam na ladna babke (nie pieknosc, ale niczego sobie).

      Ale przez wiele lat wierzylam, ze jestem paskuda. Bylam tak chorobliwie niesmiala, ze nie potrafilam wejsc do sklepu i poprosic o bilet autobusowy. W szkole rozmawialam tylko z przyjaciolka. Innym balam sie nawet "czesc" powiedziec.

      Az stwierdzilam, ze dosc. Ze cos z tym trzeba zrobic.
      Zeby sie przelamac wychodzilam z domu i pytalam co druga napotkana osobe o godzine.
      Jezdzilam na obozy na drugi koniec Polski nie znajac nikogo.
      Zaczelam odwaznie sie ubierac, chcialam byc "inna".

      Juz na studiach nikt nie wierzyl, ze ja bylam kiedykolwiek niesmiala.

      Mi bylo malo.
      Wyjechalam samiutenka za granice, bez znajomosci jezyka - dalam rade, mam tam mnostwo znajomych.
      Zmienilam panstwo - tez sama - i znow spedzilam wspaniale czas.

      Obecnie znam biegle 2 jezyki obce, w dwoch kolejnych sie dogadam, mam znajomych na polowie kontynentu, mam swietna prace i 3 tygodnie temu znow zmienilam kraj.
      Jestem bardzo wysportowana, wiec cialem sie nie przejmuje, podpatrzylam troche, co sie nosi i ciuchy mam dokladnie takie, jakie zawsze chcialam miec, wiem, co zrobic ze soba, by wygladac korzystnie i nie mam najmniejszego problemu z poznawaniem ludzi lub zdobyciem faceta.
      Los naprawde mozna odwrocic, ale na to trzeba czasu i trzeba naprawde chciec.

      W glebi jestem dalej niesmiala, ale nikt mnie juz tak nie postrzega.
      I nikt juz nigdy mi nie uwierzy, ze kiedys bylam najbardziej szara myszka w klasie...





      • nutriss do cafem 28.09.09, 18:43
        hmm,aż się chce takie posty czytać.tak wszystko poprostu sama
        osiągnęłaś własną siłą woli?beż niczyjej pomocy?tak zapytam z
        ciekawości-wyjechałaś za granicę do pracy(pod twoje wykształcenie
        czy tak powiedzmy na czarno?)?tak poprostu wszystko udaje ci się
        zdobyć w życiu ,na wyciągnięcie ręki?nawet faceta?
        może napiszesz coś więcej jeszcze,jaki masz sposób? tak zapytam z
        ciekawości ile teraz masz lat? ja też myśle o wyjeżdzie za granicę
        po studiach,lecz troszkę ma obawę przed językiem...
        • cafem Re: do cafem 28.09.09, 19:34
          Wszystko sama:)
          Lat mam 28.

          Przerwalam studia w PL po czwartym roku (dol finansowy) i wyjechalam do Niemiec "na rok", jako zwykla au pair (legalnie, z pozwoleniem na prace). Mialam szczescie trafic do rodziny z czterogwiazdkowym hotelem spa, masa fajnych pracownikow i chyba dlatego tak niezle sie jezyka nauczylam - bo wszedzie byl ktos do pogadania:)
          I mnie masowac nauczyli:)

          Zagranica spodobala mi sie na tyle, ze do PL nie wrocilam, tylko wyjechalam do UK. Znow jako au pair - wszystko zalatwilam sama przez internet. Trafilam do Londynu, do rewelacyjnej pary arystokratow (przypadek - duzo o nich nie wiedzialam z internetu), ktorzy placili duzo, a podrozowali jeszcze wiecej - a ja z nimi.
          Potem poszlam na studia w UK, dorabialam wciaz weekendami jako niania u dosc slawnej rodziny (przypadek - ONI znalezli moje ogloszenie w necie i przeszlam selekcje wsrod 30 kandydatek:), poznalam jeszcze kilka rodzin, z ktorymi wyjezdzalam na wakacje czy swieta do USA, Wloch, Francji czy Szwajcarii.

          Potem znalazlam normalna prace w biurze, najpierw tymczasowa, potem dosc niezla stala (glownie dzieki znajomosci 3 jezykow), az dostalam oferte pracy ze Szwajcarii od znajomych znajomych, dla ktorych wlasnie jako niania pracowalam i referencje jako osoba zdolna, obrotna i pracowita dostalam:)
          I wlasnie przeprowadzilam sie do Szwajcarii, mieszkam w Alpach, ktore kocham nad zycie, prace mam zaj...sta, czas nienormowany (i czasem odbebniam prace nocami, bo mi sie w dzien nie chcialo:/), szef placi za mieszkanie, francuski i szkole narciarska jako dodatek do i tak niezlej pensji, a poza tym sie... nudze, bo jeszcze nikogo nie znam, a sezon sie nie zaczal, a ze przedwczoraj wlazlam na trzytysiecznik, to sie do dzis ruszac nie moge:)

          W zyciu osobistym jak to w zyciu - raz pod gorke, raz z gorki.
          Zareczona bylam dwa razy i kazdemu zwialam za granice (na szczescie, bo juz bym rozwodka byla!), jakos tych facetow zawsze bylo kilku wokol, pare miesiecy temu rozsypal mi sie dlugi i powazny zwiazek (on mnie zostawil), wiec sporo przeplakalam i podjelam decyje o wyjezdzie do Szwajcarii, zanim wyjechalam zdazylam zwiazac sie z moim menadzerem jeszcze z UK i sobie na wakacje na Sardynie pojechalismy (nie ma jak klin:), aczkolwiek ten zwiazek juz wisi na wlosku, bo jak to - ja tu, on tam. Ale trudno, Alpy kocham bardziej niz jego:P Ale co tam, pojde w gory badz do baru i kogos nowego poznam. Nawet nie mysle na powaznie, bo ze Szwajcarii wyjezdzamy za 10 miesiecy - albo do Wiednia, albo do Kalifornii, jeszcze szef nie postanowil. Mi tam wsio ryba, jedno fajne, a drugie jeszcze lepsze:)

          Nie wszystko przychodzi mi az tak latwo, czasem placze, czasem czuje sie bardzo samotna.
          Czasem za duzo pracuje (duzo za duzo), czasem mam wrazenie, ze mi sie wszystkie jezyki pomieszaly i nic sensownego sklecic nie moge (w Szwajcarii uzywam trzech i ucze sie czwartego!), czasem mam wrazenie, ze moi rodzice, ich zycie i ta cala odlegla Polska przecieka mi jakos miedzy palcami; czasem nie udaje mi sie zdobyc faceta, ktorego sobie upatrze (a ze mam pokopane szczescie, to najczesciej upatrze sobie geja nie-wygladajacego-na-geja); jestem zakupoholiczka i zawsze mi malo, jak sie wykosztuje na buty Prady to jest wielki dramat, ze mnie nie bylo stac na jeszcze druga pare obok; wiecznie narzekam i wiecznie mam urazy, nie dziala mi kostka, szwankuja biodra i kolano, ale mam to gdzies i za tydzien ide na kolejny trzytysiecznik... Eh, zycie jest piekne. A im bardziej wyboiste, tym wiecej mozna je docenic!



          • nutriss Re: do cafem 28.09.09, 21:02
            a możesz polecić jakąś dobrą agencję pośrednictwa pracy (czy coś
            takiego)za granicą np.w ANGLII.Czy mieszkanie też zawsze załatwione
            czy było też tak że musiałaś sobie sama szukać(jak już nie byłaś au
            pair) :)
            • cafem Re: do cafem 28.09.09, 21:11
              W Niemczech zalatwialam przez agencje p. Christel Paul z Duisburga. Mozna ja wyguglowac. Pozwolenie na prace + mieszkanie zalatwione przez rodzine + wlasnie agencje.
              W Anglii zalatwialam przez ogolnodostepna strone internetowa (AuPairWorld czy cos takiego) bezposrednio z rodzina - mieszkanie bylo zapewnione u nich.
              Potem mieszkalam juz na swoim (swego czasu i w angielskim akademiku:), w mieszkaniu studenckim lub u mojego obecnie eks - gdy pracowalam juz jako project manager.

              W Szwajcarii mieszkanie mialam zapewnione w kontrakcie. Praca nie byla zalatwiona przez zadna agencje, facet potrzebowal asystentki z polskim niemieckim i angielskim, ktora zna sie przede wszystkim na raportach finansowych w jez. niemieckim. Ktos mnie polecil no i na mnie trafilo:)

              Zdaje sie, ze w Anglii agencje pracy nie zalatwiaja mieszkan - chyba, ze mieszkasz przy jakiejs fabryce czy co (ale ze studiami do takiej pracy przeciez nie pojdziesz!) - nie wiem, bo ja mialam do czynienia tylko raz z agencja (do pracy tymczasowej w biurze), potem skladalam CV bezposrednio do firm. Nikt mieszkan nie zapewnia.
          • nutriss Re: do cafem 28.09.09, 21:07
            aha..,jeszcze jedno z tymi językami to tak od zera zaczynałaś?
            Chyba miałaś conajmniej jakieś podstawki,co nie? :)
            • cafem Re: do cafem 28.09.09, 21:17
              Angielski znalam, niemiecki zaczynalam od zera.

              W Niemczech nikt nie mowil po angielsku, siedzialam ze slownikiem i wypisywalam na kartce slowa, czego potrzebuje, pokazywalam palcami.
              Chodzilam do szkoly jezykowej i przede wszystkim - siedzialam z ksiazka do niemieckiego i RYLAM.
              Slownik mialam nawet w ubikacji.

              Moje pierwsze samodzielne zdanie brzmialo: Ich hab' Topf schmerzen" (mialo byc bol glowy - Kopf, wyszlo bol garnka - Topf:)))
              Eh, duzo zabawy z jezykiem bylo:)

              A certyfikat jezykowy zdalam potem na 99%:)
              • nutriss Re: do cafem 28.09.09, 21:25
                do pracy w anglii to ,tak na jakim poziomie było wymagane,no nie
                wiem np.;fce?advance?
                do anglii pojechałaś z certyfikatem jakimś już?
                czy zrobiłaś sobie papiery na języki po powrocie?możesz napisać
                jakie ?:)
                ps.sorki za moją dociekliwość:)
                • cafem Re: do cafem 28.09.09, 21:29
                  Jesli jedziesz jako niania, to nic nie jest wymagane.
                  ALe chodzilam do bezplatnej szkoly jezykowej i po niecalym roku pobytu zrobilam Advance.
                  Z Advancem przyjeli mnie tez na studia (niby wymagany jest TOEFL albo IELTS), ale do nich zadzwonilam i powiedzieli, ze juz z rozmowy telefonicznej widza, ze certyfikatow wiecej mi nie trzeba:)

                  W UK sa raczej zrelaksowani:)

                  Ps. Po powrocie nic nie zrobilam, bo do Polski nigdy nie wrocilam. Z Niemiec przeprowadzilam sie do UK, a z UK do Szwajcarii.
                  Do Polski jezdze tylko w odwiedziny.
                • cafem Re: do cafem 28.09.09, 21:35
                  Aaa, pytasz jakie certyfikaty jezykowe sa w UK wymagane do pracy.
                  ZADNE.

                  Tam nikogo papierki nie obchodza.
                  Jasne, w fabryce jezyk masz miec na poiomie kali jesc, kali pic, w barze lepszy (co najmniej Advance), a w pracy typu "professional" masz miec jezyk co najmniej bardzo dobry - zwroc uwage, ze z pracownikami komunikujesz sie rowniez przez maile badz telefon, badz sporzadzasz raporty, ktore beda dostepne dla klientow on-line - bledy sa niedopuszczalne.

                  Advance to duzo za malo!
                  • nutriss Re: do cafem 28.09.09, 21:46
                    .więc robiąc w polsce certyf.(tak na sucho) z advanca to za
                    mało,tak?:((nie wyjeżdzajac z polski wcześniej)

                    myślałam ,że może fce wystarczy,ale chyba się pomyliłam....
                    ale to chyba zależy od rodzaju pracy.Pewnie nie orientujesz się jak
                    jest wymagane w przemyśle produkcyjnym ,na stanowiskach kierownicz.?
                    Tak na sucho u nas chyba nie da rady się nauczyć,prawda?
                    Myślisz ,że lepiej wyjechać i tam na "żywca" uczyć się?
                    • cafem Re: do cafem 28.09.09, 22:00
                      Mozesz sprobowac.
                      Pracy szuka sie w UK glownie przez internet.
                      Zarejestruj sie w agencjach on-line (cos jak reed.co.uk, zreszta wyguglujesz sobie).
                      ZAWSZE skladaj CV + list motywacyjny. Bez listu odrzuca od razu.
                      Czesto szukaja specjalistow jezykowych (wtedy ang musi byc tylko komunikatywny), ale raczej polski nie jest w cenie...
                      Jesli komus sie Twoje CV spodoba - zadzwonia, wiec Ty nie ponosisz kosztow, a pierwszy etap kwalifikacyjny jest czesto przez telefon.

                      Szukaj pracy tylko z Polski, poniewaz w UK jest straszny kryzys. Firmy padaja jak muchy. Bardziej niz studia liczy sie doswiadczenie.
                      Ja skladalam przez trzy miesiace co najmniej 20 podan o prace CODZIENNIE zanim dostalam prace. Z doswiadczeniem i jezykami.

                      W ogole do UK nie warto teraz jechac. 1GBP=1EUR, wiec wszystko jest bardzo drogie. Jedzenie jest drogie, a place coraz skromniejsze.

                      Mnostwo angielskich absolwentow swiezo po studiach jest bezrobotnych. Wiec jesli przyjedziesz tylko po studiach - jestes na kompletnie przegranej pozycji.

                      Ciezko jest - mowia, ze za 6-8 miesiecy sie poprawi.

                      Powodzenia!

                      I nie przejmuj sie certyfikatami - najwazniejsze, to mowic. I rozumiec, wiec ogladaj angielskie programy (nie tylko BBC, bo w BBC mowia wyraznie, zupelnie inaczej niz spotykasz na co dzien) czytaj angielskie gazety.

                      Z tego co wiem, raz do roku w Polsce odbywaja sie miedzynarodowe targi pracy. Kolezanka tak dostala prace w londynskim City w banku inwestycyjnym! Moze warto tam sprobowac?
                      • nutriss Re: do cafem 28.09.09, 22:12
                        czy te targi nie odbyw.sie w wa-wie przypadkiem?nie wiesz mniej
                        wiecej o jakiej porze one są w ciągu roku?
                        ps. pochodzisz z większego/mniejszego miasta?tak z ciekawości
                        zapytam..:)
                        • cafem Re: do cafem 28.09.09, 22:14
                          Zdaje sie, ze te targi byly w Poznaniu. Ale nie wiem, bo nie ja tam bylam.

                          Pochodze ze sredniego miasta, a podczas studiow mieszkalam we Wrocku.
                  • nutriss Re: do cafem 28.09.09, 22:00
                    na razie dzięki,jak jutro coś wymyśle to Ci napiszę jeszcze,pa.:)
                    • nutriss Re: do cafem 28.09.09, 22:15
                      aha,...o której jutro możesz być na forum?:)
                      • cafem Re: do cafem 28.09.09, 22:17
                        Nie wiem.
                        Mam do jutra popoludnia czasu kalifornijskiego zrobic raport. Jak mi zajmie kilka godzin, to bede kolo 3. Jak mi zajmie kilkanascie, to sie zamelinuje w biurze na caly dzien i na forum nie zajrze:/
                        • nutriss Re: do cafem 28.09.09, 22:21

                          dobra ,to najwyżej po jutrze:/
                          • nutriss Re: do cafem 01.10.09, 21:05
                            mialam pytanie jeszcze co do twojej nieśmiałości.Ile miałaś lat jak
                            zaczęlaś z tym walczyć?Skąd miałas w soboe tyle sily ,żeby zacząć to
                            zmieniać,miałaś w kimś oparcie ,moze w rodzicach(w tacie ,o mamie
                            czytałam):)?Chyba nie byłas aż tak nieśmiała...,skoro tak
                            diametralnie zmieniłaś sie..Może była w Tobie jakaś uśpiona iskra
                            odwagi..:)
                            Często ci naprawdę bardzo nieśmiali ,nawet jak zaczną coś to potem
                            znów upadają...:(
                            Skąd czerpałaś siłę?
                            • cafem Re: do cafem 02.10.09, 09:28
                              Mialam chyba 16 lat gdy przeczytalam wywiad z jakas dziennikarka, ktora niegdys tez byla chorobliwie niesmiala. Zaczela wiec robic rzeczy, ktore wydawaly sie odwazniejszym dosc trudne (powiedzmy podejsc do obcego faceta, ktory jej sie podobal i o cos konkretnego zapytac - a raz kozie smierc! itp.) i chcialam wziac z niej przyklad.

                              Potem rzucilam sie w sporty ekstremalne itd., robilam duzo ciekawych rzeczy w zyciu, bym miala o czym po prostu rozmawiac z ludzmi. Jesli masz pasje i sa one naprawde ciekawe - ludzie chca Cie sluchac.
                              Przede wszystkim musisz udowodnic sobie, ze jestes czegos warta, ze jestes w czyms niezla (w czyms wcale nie znaczy, ze we wszystkim) i wtedy uwierzysz w siebie. A pewnosc siebie jest pierwsza droga do pokonania niesmialosci.

                              Sama sie za siebie wzielam - a uwierz mi, bylam tak chorobliwie niesmiala, ze kupienie biletu w kiosku graniczylo z cudem (ze strachu niemalze w majtki sikalam majac lat 15:))
    • pochodnia_nerona Re: Niekochane kobiety 27.09.09, 22:10
      Zacznijmy od tego, że kobietom w ogóle jest ciężko oceniane są głownie pod
      względem młodości i urody. Inteligencja pojawia się na drugim miejscu, to miły
      dodatek do pani.
      Jednak, jak napisała tutaj poprzedniczka, można nawet bez oszałamiającego
      wyglądu sobie dobrze poradzić, wierząc w siebie, biorąc się za siebie. Czasem to
      trudne, ale chyba warto spróbować? :-)
      • corgan1 a faceci są oceniani tylko po grubości portfela 28.09.09, 00:08
        > Zacznijmy od tego, że kobietom w ogóle jest ciężko oceniane są
        > głownie pod względem młodości i urody.

        Sęk w tym że łatwiej i mniejszym kosztem się odpicować niż znaleźć pracę w
        której można sporo zarobić.
        • mimi-4 Re: a faceci są oceniani tylko po grubości portfe 05.10.09, 14:04
          Myślę, że jednak łatwiej o taką pracę niż o zainteresowanie sobą
          faceta, przynajmniej w moim przypadku.
    • potworski Tak tak 27.09.09, 22:59
      mimi-4 napisała:

      > Sporo tu na forum i w życiu nowoczesnych, pięknych kobiet,wiedzących
      > czego chcą od życia i jak to zdobyć.


      Tak tak, oczywiście. Tak samo sporo tutaj prezesów spółek giełdowych,
      szczęśliwców, którzy wygrali szóstki w totka i właścicieli ziemskich majątków
      pod Zamościem. Oprócz tego pisuje tutaj Zygmunt Hajzer, Paris Hilton, Jan III
      Sobieski.
      • ha21 Re: Tak tak 27.09.09, 23:04
        pozbądz się tej debilnej sygnaturki; /
        • potworski Re: Tak tak 27.09.09, 23:06
          ha21 napisał:

          > pozbądz się tej debilnej sygnaturki; /


          O kur#a już pędzę. Okna też mam umyć i powycierać podłogę pod kredensem?
          • ha21 Re: Tak tak 27.09.09, 23:09
            jak zlikwidujesz, to se mozesz nawet z wora strzelić.
            • potworski Re: Tak tak 27.09.09, 23:20
              ha21 napisał:

              > jak zlikwidujesz, to se mozesz nawet z wora strzelić.


              Ja pierd#lę - i to ma mnie zachęcić? A umyłeś go chociaż?
              • ha21 Re: Tak tak 27.09.09, 23:28
                potworski napisał:
                Ja pierd#lę

                chwalisz się czy żalisz?
                • potworski Re: Tak tak 27.09.09, 23:37
                  > chwalisz się czy żalisz?

                  Chcesz wersję dłuższą czy skróconą?
                  • ha21 Re: Tak tak 27.09.09, 23:46
                    dłuższa z opcją miętolenia kaczki?
                    • potworski Re: Tak tak 27.09.09, 23:51
                      ha21 napisał:

                      > dłuższa z opcją miętolenia kaczki?


                      OK, to masz wersję dłuższą=wypierd#laj.
                      • ha21 Re: Tak tak 27.09.09, 23:56
                        :))
                        Zawsze wiedziałam, że z ciebie jest kochany i prawdziwy mężczyzna:D
    • six_a Re: Niekochane kobiety 27.09.09, 23:45
      plotki o oszałamiającej urodzie w narodzie są przesadzone, wystarczy wyleźć rano
      na ulicę.
      • mimi-4 Re: Niekochane kobiety 04.10.09, 22:50
        Ja widuje sporo ładnych kobiet, przy których czuję się jeszcze
        brzydsza, gorsza, nic nie warta.
    • yournana Re: Niekochane kobiety 28.09.09, 12:01
      To fakt, osoby nieśmiałe, ciche, spokojne mają trudniej w życiu.
    • yannika Re: Niekochane kobiety 28.09.09, 12:02
      Życie ogólnie jest brutalne i niemiłe, dla obu płci. Ciekawe, że "starymi
      kawalerami" co na starość za jedyne towarzystwo mają np. znaczki albo gołębie
      się nie martwisz...
      • mimi-4 Re: Niekochane kobiety 04.10.09, 09:48
        Samotnych facetów jest mniej.
        Facet w każdym wieku może sobie znaleźć partnerkę, kobieta tylko do
        pewnego wieku.
        Faceci lepiej radzą sobie z samotnością.
    • mamba8 Re: Niekochane kobiety 28.09.09, 12:11
      Ekhm mala poprawka lepiej samotnosc niz niektore zwiazki przedstawiane tu na
      forum :) nie powiesz chyba, ze lepsze katowanie sie u boku jakiegos niefajnego
      egzemplarza? W kazdym razie mezczyzn fajnych jest zdaje sie malo, a swiadomosc
      tego to pierwszy krok do oswiecenia.
    • wanilinowa Re: Niekochane kobiety 28.09.09, 20:00
      mimi-4 napisała:

      > Nie dostały od losu oszałamiającej urody, pewności siebie, siły
      > przebicia, umiejętności walki o realizacje swoich pragnień.
      > Życie jest brutalne dla takich kobiet.
      >

      najlepiej zwalić na los, bo takie postawienie sprawy zwalnia od konieczności
      działania
    • cloclo80 Re: Niekochane kobiety 28.09.09, 20:05
      Atrakcyjność w życiu jest równoważna atrakcyjności na rynku pracy. Skoro
      zawaliło się edukacje lub co gorsza zastąpiło Colą i chipsami jedynym partnerem
      do rozmowy na poziomie pozostanie kot. Sorry, ale nikt nikogo nie będzie
      utrzymywać całe życie, ani tolerować migren, histerii i innych odchyłek od normy.
      • zeberdee24 Re: Niekochane kobiety 28.09.09, 21:11
        No wreszcie jakiś głos rozsądku. Be cool or die, jednostki dziwaczne idą do
        piachu bezpotomnie i dobrze:) Ewolucja:)
      • mimi-4 Re: Niekochane kobiety 03.10.09, 14:24
        Wcale tego nie oczekuję, aby ktoś mnie utrzymywał.
    • mathias_sammer Re: Niekochane kobiety 28.09.09, 20:43
      mamy wspolczuc, czy napisac, zeby wyeksponowaly swoje walory?
      m.s.
    • ferero Re: Niekochane kobiety 28.09.09, 21:08
      brutalne to jest życie dla panów z długimi penisami, nie mają w co włożyć, bo
      wszystko za krótkie heheehe generalnie zostaje im chwalenie. siebie. ot tak
      samorealizacja
    • lacido Re: Niekochane kobiety 28.09.09, 21:40
      mimi-4 napisała:

      > Często całkiem ładne, jednak nie potrafiące wyeksponować swojej
      > urody, ciche, spokojne, nieśmiałe, na które nikt nie zwraca uwagi.
      > Takie kobiety są skazane na przegraną, jaką jest samotność.

      i pomyśleć ska się biorą wątki typu: jestem za mądra, ładnym trudniej itp
    • mruff Re: Niekochane kobiety 28.09.09, 22:27
      Każda potwora znajdzie swojego amatora!

      Potworski masz swoją Potworkę?
      PS. Twoje wyjaśnienia w wersji dłuższej powaliły mnie.
      • nanai11 Re: Niekochane kobiety 01.10.09, 22:24
        najlepiej jest użalac sie nad sobą. Nic samo nie przychodzi. I trzeba sobie to
        wbić do głowy.
        • mimi-4 Re: Niekochane kobiety 03.10.09, 14:18
          Niestety na powodzenie u płci przeciwnej nie mamy wpływu.
          • cafem Re: Niekochane kobiety 03.10.09, 14:36
            Alez mamy!
            Wystarczy popracowac nad soba i samemu wewnetrznie (i zewnetrznie tez!) stac sie ciekawa osoba, a wokol nagle pojawi sie male grono zainteresowanych:)
      • facettt Niekochane niestety :) 02.10.09, 09:47
        mruff napisała:


        > Potworski masz swoją Potworkę?

        - Potworskiego nie interesuja Potworki, tylko powtorki :)

        > PS. Twoje wyjaśnienia w wersji dłuższej powaliły mnie.

        - To sie ciesz, ze nie znasz wersji krotszej, jak ja od paru lat :)
    • stinefraexeter Re: Niekochane kobiety 02.10.09, 09:59
      Autorko, to nie nieśmiałość ani brak przebojowości są twoim problemem.
      Nieśmiałych, spokojnych ludzi jest bardzo dużo. Przebojowe i charyzmatyczne
      jednostki są w mniejszości (i dlatego właśnie są charyzmatyczne).

      Twoim problemem, wydaje mi się, jest następujące nastawienie do świata: czekanie
      na innych (w domyśle faceta), który cię wydostanie z twoich otchłani
      nieszczęścia. Sorki, nie tędy droga. Jesteś odpowiedzialna za siebie samą. Skoro
      widzisz, że coś ci przeszkadza w funkcjonowaniu, to sama powinnaś zacząć nad tym
      pracować, a nie oczekiwać od innych, że będą pracować nad twoim poczuciem
      wartości. Współczuję wszystkim, którzy mają traumy z dzieciństwa, kłopoty
      emocjonalne, whatever, ale nie zamierzam bawić się w terapeutę dla obcych ludzi,
      przykro mi. Zresztą popatrz po sobie: jestem pewna, że odrzuca cię od "dzikich",
      mrukliwych ludzi i wolisz towarzystwo osób miłych, uśmiechniętych i otwartych.
      Nie oczekuj od świata, że będzie się cackał z tobą jak z jajkiem. To nie jest
      naszym obowiązkiem.
      • mimi-4 Re: Niekochane kobiety 03.10.09, 14:22
        Nie chcę, aby ktoś cackał się ze mną jak z jajkiem.
        Żyję sobie spokojnie, samotnie, nie zauważana przez nikogo i nie
        oczekuję niczego od nikogo.
        • cafem Re: Niekochane kobiety 03.10.09, 14:37
          A wlasnie ze oczekujesz.
          Zainteresowania.

          • mimi-4 Re: Niekochane kobiety 03.10.09, 15:13
            Zgodzę się z tym, jedyną rzeczą jaką chciałam dostać od ludzi to
            było zainteresowanie.
            Teraz to już nie ma znaczenia.
            • stinefraexeter Re: Niekochane kobiety 04.10.09, 10:21
              O to mi właśnie chodzi. Jest ci z tą samotnością źle, co jest naturalne i
              zrozumiałe. Nie możesz jednak obwiniać za samotność resztę świata i żalić się,
              że ludzie wolą przebojowe osoby, a na ciche nie zwracają uwagi. To ty masz się
              zmienić, nie oni.
              • mimi-4 Re: Niekochane kobiety 04.10.09, 16:57
                Zdaję sobie sprawę z tego, że to ja powinnam się zmienić.
                Tylko jak?
                Jestem, jaka jestem i chyba nic na to nie poradzę.
    • n.michal Re: Niekochane kobiety 02.10.09, 11:43
      www.youtube.com/watch?v=LnaCCxDV820
    • jack20 Re: Niekochane kobiety 02.10.09, 11:54
      prawdopodobnie gwiazda pod ktora sie urodzilas ma jakis tam wplyw na
      twoje szczescie i powodzenie.
      ale pewne rzeczy sa zdefiniowane przez bledy, ktore popelniamy.
      sporzadz sobie swojatzw. karte strukturalna + i - i co i jak mozna
      püoprawic. nawet niezbyt utalentowani sportowcy dochodza przez prace
      do zadziwiajacych rezultatow
    • butterflymk Re: Niekochane kobiety 03.10.09, 15:15
      Każda kobieta i każdy facet ułoża sobie życie wcześniej czy później,
      różnica polega tylko na trybie życia ludzi bardziej przebojowych i bardziej
      spokojnych.
      • mimi-4 Re: Niekochane kobiety 03.10.09, 15:34
        Z tym się nie zgodzę.
        Są osoby, które tego nie potrafią mimo, że bardzo chcą.
        • cafem Re: Niekochane kobiety 03.10.09, 15:38
          Moze psycholog by sie przydal?

          Czlowiek jest z definicji zwierzeciem stadnym.
        • butterflymk Re: Niekochane kobiety 03.10.09, 15:43
          Wszystko jest w naszych głowach, mogą być jakieś powody tego że nie potrafią a
          chcą...
          Wystarczy się odblokować i zmienić nastawienie...
          • mimi-4 Re: Niekochane kobiety 03.10.09, 16:23
            Tylko, że ja nie mam pojecia jak, gdzie kogoś poznać.
            Nie potrafię tego.
            • cafem Re: Niekochane kobiety 03.10.09, 16:51
              Zapisz sie na jakis kurs, zacznij uprawiac sport, wyjdz do ludzi z innymi znajomymi, zaszalej gdzies:)

              Moze pojedz sama do innego miasta, zrob sie na bostwo, wyjdz sama do baru - chcac nie chcac do kogos bedziesz musiala zagadac.
              Ja tak w ciemno pojechalam do Genewy np. - ledwo pamietam, jak do hotelu wrocilam, a w portfelu znalazlam rano karteczke z imieniem i telefonem do barmana:D
            • butterflymk Re: Niekochane kobiety 03.10.09, 16:58
              Słuchaj mimi, nikt nie zna recepty na szczęście...
              ja tez nie wiem gdize mam kogoś poznać, czasami jak kogoś poznaję to się okazuje
              załamką, ale nie wbijam sobie do głowy
              że wsyztsko na nie...
              W sumie przez całe życie miałam kiepski przykląd rodziców żyjących w separacji,
              nie odzywali się do siebie od kiedy ich znam... czujesz?
              Na pewno ma to jakiś wpływ na mnie, ale tymbardziej znam sawoją wartość i chcę
              żeby to się nigdy juz nie powtórzyło, w moim przypadku...
              Czasami wystarczy zwykły uśmiech na buzi i poznajesz mnóstwo ludzi ;D
              • mimi-4 Re: Niekochane kobiety 03.10.09, 21:02
                Zdaje sobie sprawę, że nie ma recepty na szczęście.
                Jednak przez mój charakter, zachowanie zdecydowanie zmniejszyłam
                sobie szanse na jego znalezienie.
    • kobieta_na_pasach Re: Niekochane kobiety 03.10.09, 21:05
      i to jest smutne. ale w przyrodzie musi byc rownowaga:)
      • mimi-4 Re: Niekochane kobiety 03.10.09, 22:32
        Zgadza się.
        Mogę tylko żałować, że ja znalazłam się w grupie zawsze samotnych i
        nieszczęśliwych.
        • stinefraexeter Re: Niekochane kobiety 04.10.09, 10:27
          Obawiam się, że sama sobie z tymi blokadami nie poradzisz. Czemu nie zgłosisz
          się na terapię?
        • niepostrzezenie Re: Niekochane kobiety 04.10.09, 10:50
          mimi, jak mnie dopada taka jesienna chandra to biorę koleżanki i idziemy
          powygłupiać się w weekend na miasto. Wybieramy lokale, do których przychodzą
          ludzie w naszym wieku i z poczuciem humoru :)
          Bawimy do białego rana i zawsze jakieś ciekawe znajomości się po drodze
          napatoczą. Może nie jesteśmy najpiękniejsze i najcudowniejsze, ale śmiech i
          dobra zabawa przyciąga facetów jak magnez. Od razu uprzedzę, nie idziemy do
          łózka z nowonapotkanymi zdobyczami, bo to nie o to chodzi.
          Grunt to przestać się użalać nad sobą. Piszesz, że jesteś samotna - to dlaczego
          nie wyjdziesz do ludzi? Oni nie gryzą!!!
          • niepostrzezenie Re: Niekochane kobiety 04.10.09, 11:00
            *magnes
            upssss... :)
          • mimi-4 Re: Niekochane kobiety 04.10.09, 16:55
            Nie mam z kim wyjść, nie mam koleżanek.
            Nawet nie wiem gdzie bym mogła wyjść, nie znam lokali, pubów itp.
            nigdy nie wychodziłam w takie miejsca.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja