Dodaj do ulubionych

Małżeństwa z rozsądku są trwalsze.

    • pochodnia_nerona Re: Małżeństwa z rozsądku są trwalsze. 01.10.09, 22:30
      Jestem przeciwna takim "małżeństwom". To raczej wspólnota majątkowa z
      ewentualnym potomstwem. Nie możemy potem od takiej obcej nam osoby oczekiwać
      czułości i opieki, kiedy nas dopadnie choroba, nie wesprze nas w trudnej chwili.
      Swojego obecnego mężczyznę poznałam 10 lat temu. Na początku, oczywiście, żar
      zmysłów, zauroczenie totalne, ale potem temperatura opadła, już nie żegnaliśmy
      się pół godziny na klatce schodowej. Pojawiła się za to więź. On, gdy byłam
      chora na grypę, był przy mnie, zaraził się nawet ode mnie i znacznie gorzej
      przeszedł chorobę. Cierpliwie sprzątał zasmarkane chustki i trzymał za nieżywą
      łapę. Potem, gdy kilka lat później znalazłam się w szpitalu, przybiegł bez
      śniadania, by być tam ze mną. Dziś, gdy jestem zdrowsza, zawsze współuczestniczy
      w ciężkich i niewdzięcznych zajęciach, nosi ciężkie siaty, nie pozwalając mi ich
      targać, wymyśla świetne sposoby spędzania wolnego czasu, znosi humory. Gdybym
      kierowała się rozsądkiem, nie byłabym z nim, gdyż jest chory i niezamożny. Ale
      za to nikt chyba nie pokochałby mnie w taki sposób, jak on. Każdego dnia
      przekonuję się o tym na nowo. I o tym, jakie szczęście mnie spotkało :-)
      • dagusia333 Re: Małżeństwa z rozsądku są trwalsze. 02.10.09, 08:34
        Może nie z rozsądku, ale takie gdzie przynajmniej jedno z małżonków ma bardziej
        powiedziałabym uległy charakter, albo częściowo zrezygnuje ze swoich ambicji.W
        dzisiejszych czasach jesteśmy zmuszeni do pewnej przebojowości, uczy się tego
        dzieci od maleńkości.Są problemy z dziećmi już w szkole, każdy chce pokazać, że
        jest silniejszy i ważniejszy, również kierowcy na ulicach.Wystarczy spojrzeć na
        małżeństwa aktorów, piosenkarzy, biznesmenów to są najczęściej ludzie z pewnym
        dynamizmem życiowym i jeśli dwóch takich się spotka, to prawie pewne są problemy
        z utrzymaniem związku.Kobiety wykształcone nie mają czasu, ani ochoty na
        zajmowanie się domem i dziećmi, a wbrew pozorom dla mężczyzn nadal ma to
        znaczenie mimo iż szumnie mówią, że chcą mieć partnerkę, a nie gosposię.Ludzie
        sobie wymyślili, że zmienią stereotypy, ale to natura jest mądrzejsza.Teraz
        pozostaje tylko zjeść tę żabę.
    • geehee A prawda jak zwykle ... po środku! 02.10.09, 00:10
      Małżeństwa z rozsądku, jakie kiedyś zawierano, były dużo częściej niż obecnie
      nieszczęśliwe i nieudane, istniał tylko ostracyzm społeczny i religijny
      dotyczący rozwodów, a więc ich nie przeprowadzano, ale małżonkowie się
      zdradzali, maltretowali psychicznie, bili i wykorzystywali bądź też żyli obok
      siebie bez szansy na zmianę swego losu, sięgnij chociażby do literatury - ile w
      niej opisów nieudanych małżeństw jak Niechcicowie czy Korczyńscy z "Nad
      Niemnem". Ponadto istniały zależności ekonomiczne, majątkowe, które również nie
      sprzyjały łatwym rozwodom. Inna sprawa, że takie rozsądne i wyważone podejście
      do związku dwojga ludzi, bez emocji, pozwalało na lepsze dopasowanie niż obecnie
      ma to miejsce, unikano mezaliansów, różnic klasowych, majątkowych, szukano
      "szacownych" rodzin, zwracano uwagę na zdrowie, religię, na zabezpieczenie
      finansowe kobiety i dzieci, dopasowywano temperamenty ... W ten sposób
      eliminowano dużą część tych zagrożeń, o jakie i dziś rozbijają się małżeństwa,
      jak chociażby pieniądze, które jedno ma a drugie chce z nich korzystać - wtedy
      od razu sporządzano intercyzę, pan zobowiązywał się łożyć na utrzymanie pani i
      ich przyszłego potomstwa i deklarował kwotę albo wskazywał źródło dochodu i było
      to warunkiem tego, że ktoś oddał mu córkę za żonę. Podobnie z kwestiami
      wychowania, przyzwyczajeń wyniesionych z domu, poziomu kultury czy savoir vivre
      - pobierano się tylko w obrębie swojej klasy społecznej, co gwarantowało, że
      panna umie czytać i pisać, grać na fortepianie, prowadzić domu i bawić gości
      rozmową a kawaler nie używa przemocy, myje się i zmienia koszulę minimum raz w
      tygodniu, je nożem i widelcem oraz że czasem wyprowadzi żonę do teatru czy na
      przyjęcie i nie było pod tym względem przykrych niespodzianek. Ale taki
      zdroworozsądkowy dobór nie gwarantował bynajmniej parze szczęścia, bo to
      zależało już od tego, czy ludzie do siebie przystawali charakterami i byli
      dopasowani choćby seksualnie - teraz nad doborem seksualnym nikt się nawet nie
      zastanawia, bo to oczywiste i bez tego nie powstaje małżeństwo, ale kiedyś to
      był problem, który mógł ludziom zwichnąć życie i niejednokrotnie tak się
      zdarzało. Jedyne, co osiągano aranżując małżeństwa, to ograniczenie liczby
      związków egzotycznych typu książę i pokojówka, bo one nie przetrwałyby w tamtych
      realiach nawet gdyby ludzie się nie wiem jak kochali, zabiłby je ostracyzm
      otoczenia. Twoja wiara w to, że "kiedyś to było lepiej" przypomina naiwną wiarę
      w istnienie "prawa naturalnego", które drzewiej, w dobrych minionych czasach
      regulowało ludzkie życie. Nie ma czegoś takiego - ciągle od nowa i na bieżąco
      stwarzamy normy dla samych siebie i dla czasów, w których przyszło nam żyć.
      • chubbba bardzo trafna wypowiedź! 02.10.09, 10:03
    • ugenwillla zastanów się czy sam byś chciał tak się związać 02.10.09, 00:30
      rodzice wskazują ci 3 panny, które ich zdaniem są dla ciebie odpowiednie i masz
      z nich wybrać dla siebie żonę a żadna z nich kompletnie ci się nie podoba: jedna
      jest brzydka, gruba i kulawa ale bardzo bogata - reflektujesz? druga może
      niebrzydka i ma duży biust, biedna nie jest, ale ma wredny, jędzowaty charakter,
      wiecznie niezadowolona i czepliwa, wiecznie na nie - wybierasz ją? trzecia jest
      bardzo ładna i zgrabna, ma pieniądze ale jest chora na epilepsję i zakochana w
      innym facecie - żenisz się? bo ja nie sądzę abyś chciał się związać z którąś z
      nich mimo, że ekonomicznie byłoby to uzasadnione i bylibyście z podobnych
      środowisk, podobnie wychowani i wykształceni a obie rodziny popierały ten
      pomysł. Łatwo jest teoretyzować jak sprawa dotyczy kogoś innego albo tzw.
      interesu społecznego - wtedy można być radykalnym i pryncypialnym, mieć ostre
      kategorie moralne i złote rady na wszystko, gorzej jeżeli chodzi o nas samych i
      nasze dostosowanie się do skrzeczącej rzeczywistości.
      • knokkelmann1 Re: zastanów się czy sam byś chciał tak się związ 02.10.09, 07:35
        no nareszcie ktos z glowa, zgrabnie i w paru zdaniach ujal istote
        rzeczy. niestety rzeczywistosc bardzo szybko weryfikuje roznego
        rodzaju milosne teorie - finansowo, uczuciowo i rzecz jasna
        spolecznie. brawo. czysty rozsadek
      • monikad_85 Re: zastanów się czy sam byś chciał tak się związ 06.10.09, 16:15
        Chciałam tylko zauwazyć, że 3 panny to już wybór, nawet jesli tylko
        pozorny. Moim zdaniem hindusi nie są tacy zacofani jak sie zdaje.
        Małżeństwa aranżowane sa tam już w dzieciństwie. Dwójka 12letnich
        dzieciaków ma mnóstwo czasu by się do siebie dopasować - nie ma
        tutaj mowy o problemie charakterologicznym czy "wyglądowym" ;) Nie
        są rodzeństwem, ale wiedzą i znają się lepiej niz którekolwiek z
        zachodnioeuropejskich małżonków. W czym tkwi problem? Ano w tym że
        na zachodzie wszystko opiera się na dogmacie relacji seksualnych
        między partnerami, w Indiach na szacunku do instytucji rodziny. Dla
        nas to nie jest zrozumiałe, nie jest tez moralnie właściwe, ale
        pomału okazuje się że nadmiar mozliwości, przekreśla dokonanie
        jakiegokolwiek wyboru - i to jest największym problemem!
    • kifaru24 Re: Małżeństwa z rozsądku są trwalsze. 02.10.09, 08:14
      Jak na ironie wiekszosc kultur swiata dopuszcza rozwod, chociaz
      rozny jest stopien jego akceptacji, a przeciez w obrebie kultury
      katolickiej cos takiego jak rozwod w ogole nie istnieje.
      Trudno dyskutowac kto byl i jest szczesliwy, bo to subiektywne
      uczucie. Przestrzegalabym przed kategorycznym stwuierdzeniem, ze w
      wiekszosci malzenstw w rozsadku ludzie nie sa szczesliwi.
      To, ze ktos przedklada rozsadek nad uczucia w momencie zawierania
      malzenstwa nie znaczy, ze glebokie uczucie nie pojawi sie pozniej,
      juz w trakcie jego trwania.
      • meetek Re: Małżeństwa z rozsądku są trwalsze. 02.10.09, 11:35
        kifaru24 napisała:

        > ... w obrebie kultury
        > katolickiej cos takiego jak rozwod w ogole nie istnieje.

        Małżeństwo w KK może zostać unieważnione ale chodzi przecież o to żeby unieważnień i rozwodów nie było.
    • modyfikator Re: Małżeństwa z rozsądku są trwalsze. 02.10.09, 17:46


      Zgadzam się. Dzis juz bym rozmantycznie za mąż nie wyszła, Ale do tego trzeba dojrzeć...

      CZy i Ty robisz takie błędy w cv?
      • meetek Re: Małżeństwa z rozsądku są trwalsze. 02.10.09, 19:50
        Wreszcie ktoś otwarcie przyznał mi rację ale... mądra Polka po szkodzie?
    • wilczeoko Re: Małżeństwa z rozsądku są trwalsze. 03.10.09, 14:19
      meetek napisał:

      > Partnerów na małżonków swoich dzieci wybiorą oczywiście rodzice.
      > Tu trzeba kalkulować na zimno. To jest czysta ekonomia.

      jak czytam takie teksty "na rzyganie mnie zbiera"...
      Owszem moze i trwalsze sa (pasożyt musi być) ale jakie NIESZCZĘSLIWE
      o tym sie zapomina ...
    • zeberdee24 Re: Małżeństwa z rozsądku są trwalsze. 03.10.09, 15:11
      Małżeństwo opierające się wyłącznie na rachunku ekonomicznym ma małe szanse
      przetrwania, czynników wspólnych musi być więcej - podobny poziom intelektualny,
      zbieżność stylu życia, podobne poglądy, wzajemny pociąg fizyczny, podobny
      temperament seksualny itd. Wszystko to są czynniki zdroworozsądkowe, ponieważ po
      w wygaśnięciu fascynacji pozwalają parze nadal ze sobą bez większych zgrzytów
      funkcjonować. Natomiast "wielka miłość pokonująca wszelkie trudności" to bujda o
      której najlepiej mogą opowiedzieć żony alkoholików, damskich bokserów, tudzież
      osób z zupełnie odmiennego kręgu kulturowego.
      • atela Re: Małżeństwa z rozsądku są trwalsze. 04.10.09, 09:58
        < teraz nad doborem seksualnym nikt się nawet nie
        zastanawia, bo to oczywiste i bez tego nie powstaje małżeństwo, ale
        kiedyś to
        był problem, który mógł ludziom zwichnąć życie i niejednokrotnie tak
        się
        zdarzało.>

        Świetnym sposobem na dobranie się pod tym względem były bale.
        • meetek Re: Małżeństwa z rozsądku są trwalsze. 04.10.09, 10:09
          Szczególnie huczne bale wydawano we dworach z okazji urodzin nastoletnich
          panien. To był sygnał, żeby kawalerowie zjeżdżali.
    • wichrowe_wzgorza Re: Małżeństwa z rozsądku są trwalsze. 04.10.09, 10:28
      Masz rację, uczucia trzeba wytępić, bo tylko dzięki nim ludzie są nieszczęśliwi.
      Trzeba wszystko potraktować, łącznie z małżonkiem, dziećmi, przyjaciółmi - jak
      jeden wielki T o w a r, I n t e r e s i pod ten interes się naginać:)

      Na szczęście są jeszcze ludzie, którzy nie godzą się na to, by pozwalać siebie
      traktować towarowo. Bo miłość Meetek, to przede wszystkim ciężka praca nad sobą,
      ale wzbogaca, zapewnia zdrowy wzrost jednostki, spinając wszystkie potrzeby,
      które wymienił Maslov w swojej piramidzie potrzeb.
      Ludzie przesypiają całe życie, nie zdając sobie sprawy, iż największy majątek,
      bogactwo, mają w sobie.
      Pozdrawiam Cię Meetek:)
      • meetek Re: Małżeństwa z rozsądku są trwalsze. 04.10.09, 10:51
        A które to potrzeby z piramidy Maslowa nie mogą być realizowane w małżeństwie z
        rozsądku?
        Sam byłem "ofiarą" małżeństwa z miłości, to wiem ile można zrobić życiowych głupstw.
        • marionetta Re: Małżeństwa z rozsądku są trwalsze. 05.10.09, 15:47
          opowiedz, opowiedz!
    • kobieta_na_pasach ten watek to mar 06.10.09, 17:58
      na prowokacja
      podpisala:
      Zakochana Mezatka (z wzajemnoscia) z 20letnim Stazem,ktora Wyszla Za Maz z
      Wielkiej Milosci)
      • meetek Re: ten watek to mar 06.10.09, 18:10
        ale o so chozii???
        • kobieta_na_pasach chodzi o stek.... 06.10.09, 20:30
          meetek napisał:

          > ale o so chozii???

          ...bzdur
    • 123136563989vbn Re: Małżeństwa z rozsądku są trwalsze. 21.10.25, 21:43
      Jakiś koszmar.....
      • chocolate_dog123 Re: Małżeństwa z rozsądku są trwalsze. 21.10.25, 22:35
        Koszmar to gdy kradną ci ukochaną koteczke. Kiedy mi ją zwrócą. Boje się o nia, co ona teraz przeżywa sama w obcym miejscu. Dusza i serce mnie boli o tego kota. Zresztą nie tylko mnie. Mam nadzieję że jest sprawiedliwość z niebios...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka