default
13.01.04, 11:58
Moja córka ma chłopaka, który u niej często "pomieszkuje". Nieraz kilka dni z
rzędu, co jest bardzo wygodne dla niego, bo oszczędza mu codziennych
dojazdów na uczelnię spoza miasta. Problem polega na tym, że córka (też
studiuje, nie zarabia) jest całkowicie na moim utrzymaniu i to ja płacę
czynsz i wszystkie rachunki za to mieszkanie, za jedzenie, za wszystko.
Napomknęłam o tym mojej córce, na co odpowiedziała, że on się dokłada bo
często robi zakupy (jedzenie). No fajnie, ale tak naprawdę to nie wiem jak to
wygląda. Może on kupił chleb i jajka, a ona mięso, wędliny, słodycze itp.
droższe rzeczy. A prąd, gaz, woda itd.? Nie chcę wyjść na jakąś skąpą zołzę,
ale jednak sądzę, że gościnność na cudzy koszt to przesada. Z drugiej strony,
jeśli np. zażądam, żeby np. zwracał mi część czynszu, to będzie
takie "uprawomocnienie" jego pobytu u niej, a to też mi nie odpowiada.... Co
zrobić?