18.10.09, 10:24
W piatek rozstalam się z moim chłopakiem, bylismy razem 2 lata i to byla moja
decyzja. Rozstalismy się bez wyrzutów i oskarzen, obje strasznie plakalismy,
on powiedzial, ze dziękuje za szczęcie, ktore mu dalam i ze nigdy tego nie
zapomni. Nie mogę się teraz pozbierac bo tak się o niego martwię, on przezywa
to bardzo, ciągle placze (mimo, ze na codzien jest osobą stanowczą,
zdecydowaną i malo sentymentalną). On ma malo przyjaciół, do Wawy przyjechal
po studiach i w pracy ma raczej znajomych niz przyjaciol. Ciagle mysle, ze on
tam siedzi sam w mieszkaniu, rozpacza, ogląda nasze zdjęcia itd. Uwazacie, że
spotykanie się w takiej sytuacji jako przyjaciele jest dobre? Mam ochotę wpasc
do niego, albo zaprosic go dzis na kolację czy obiad czy spacer ale boję
sie,ze to bedzie jak rozdrapywanie ran, ze jak mnie zobaczy to znow bedzie
plakal itd.
Obserwuj wątek
    • mruff Re: :( 18.10.09, 10:33
      Żebyś nie zdziwiła się jak on rozpacza w towarzystwie kumpli i
      panienek w pubie:)
      • ursyda Re: :( 18.10.09, 12:39
        dokładnie:)
    • varia1 Re: :( 18.10.09, 10:57
      ja bym tego nie robiła, skoro to była TWOJA decyzja, żeby się rozstać
    • ejana Re: :( 18.10.09, 11:10
      Tego juz sie nie robi.
      Kazde Twoje wyciagniecie reki bedzie dawalo mu nadzieje i ta agonia tylko sie
      przedluzy. W trosce o niego, radze Ci, abys tego nie robila.
      Teraz pocieszyc go moga jedynie kumple,inne damy, alkohol albo co tam jeszcze u
      niektorych :)
      Rozstaliscie sie wzorcowo. Gratuluje.
      Teraz trzeba dobrze zatrzasnac drzwi. A czas zrobi swoje. Moze jeszcze w
      przyszlosci bedziecie potrafili wrocic do przyjazni, albo choc wzajemnej
      zyczliwosci.
    • now_way_out Re: :( 18.10.09, 12:48
      nat.a.lia napisała:
      > obje strasznie plakalismy... on ciągle płacze...

      Chłopaki nie płaczą! ... biorą sznura i do góra.
      Zmarnowałaś człowiekowi życie. Pobawiłaś się nim i dałaś kopa w du.pę.
      • equiprimordiality Re: :( 18.10.09, 13:38
        Ciekawe skąd wywnioskowałeś, że zmarnowała mu życie.

        Teraz każdy kontakt to dawanie nadziei, więc lepiej tego nie robić.
    • murzynier Re: :( 18.10.09, 13:44
      nat.a.lia napisała:

      >Mam ochotę wpasc
      > do niego, albo zaprosic go dzis na kolację czy obiad czy spacer ale boję
      > sie,ze to bedzie jak rozdrapywanie ran

      znowu chcesz go wykorzystać, tym razem do uciszenia swojego sumienia, weź się
      odczep od chłopaczyny i daj mu żyć
      • now_way_out Re: :( 18.10.09, 14:45
        Jeśli ma ochotę na życie.
        Na pewno nie zaufa już żadnej kobiecie.
        • 5er Re: :( 18.10.09, 14:51
          now_way_out napisał:

          > Na pewno nie zaufa już żadnej kobiecie.

          chciał sprawdzić tę prawdę na własnej skórze, to ma.
      • wanilinowa Re: :( 18.10.09, 19:56
        murzynier napisał:

        > nat.a.lia napisała:
        >
        > >Mam ochotę wpasc
        > > do niego, albo zaprosic go dzis na kolację czy obiad czy spacer ale boję
        > > sie,ze to bedzie jak rozdrapywanie ran
        >
        > znowu chcesz go wykorzystać, tym razem do uciszenia swojego sumienia, weź się
        > odczep od chłopaczyny i daj mu żyć
        >

        no tak, bo przecież każdy ma psi obowiązek zestarzeć się z pierwszym
        poważniejszym partnerem z którym spotyka się dłużej niż 3 miesiące. zerwanie
        znajomości to wykorzystywanie, chamstwo i grzech główny.
    • 5er Re: :( 18.10.09, 14:51
      zaprosic go dzis na kolację czy obiad

      Ty zapraszasz, on płaci ;))
      • nat.a.lia Re: :( 18.10.09, 15:09
        Łatwo mnie oceniacie, nie wiem na jakiej podstawie. Nie bylam z nim szczęśliwa
        od jakiegoś czasu, męczylam się w tym związku i niestety zaczęłam byc dla niego
        niemila, mialam pretenesje i wymagania, a on nie mogl ich spelnic. Więc dla mnie
        jest jasne, ze on tak naprawdę tez nie byl ze mną szczęsliwy. Po prostu mielismy
        inne oczekiwania. Nie wychodzilo nam w wielu dziedzinach, takze w łóżku, on
        mowil,ze mnie kocha, ale ja wiem,ze jego nie kochalam. I co, uwazacie, że ja w
        takej sytuacji moglabym go uszczęśliwic? Byc z nim na silę, nie kochając go?
        Przeciez to bez sensu.
    • now_way_out Re: :( 18.10.09, 15:11
      Zajrzałem do historii i widzę, że niepotrzebnie napadłem Natalię :(
      Muszę przeprosić.

      nat.a.lia 02.01.09 napisała:
      > przez ostatni tydzień mieszkał u mnie, na mój koszt,
      > dogadzałam mu jak mogłam, a teraz on, dorosły facet, proponuje mi żebym się
      > dołozyła do spaghetti. Ileż to moze kosztować, 15-20 zł? Żenada. Zwłaszcza, że
      > on nie jest jakimś ubogim studentem liczącym każdy grosz tylko dorosłym,
      > normalnie zarabiającym facetem.

      Dodam, że Natalia też zmieniała 3x pigułki aby mu dogodzić. O innych zasługach
      nie wspomnę.
      • sundry Re: :( 18.10.09, 19:45
        Zmiana pigułek to raczej dogodzenie sobie,a nie facetowi, jemu
        raczej ich rodzaj jest obojętny:)
        • now_way_out anti-baby pills 18.10.09, 19:53
          Natalia była gotowa iść do piekła za te pigułki a on nawet za makaron nie zapłacił.
          • lacido Re: anti-baby pills 18.10.09, 19:58
            u mnie w aptece sie kupuje :D
          • sundry Re: anti-baby pills 19.10.09, 09:00
            Jemu też grozi piekło za pigułki, w końcu bez niego by ich nie
            brała:)
            • now_way_out Re: anti-baby pills 19.10.09, 09:07
              Czyli tak, czy inaczej spotkają się w jakuzzi ze smołą i będą płakać i zgrzytać
              zębami całą wieczność.
      • lacido Re: :( 18.10.09, 19:47
        jakieś pigułki cud czy co?
    • mahadeva Re: :( 18.10.09, 19:42
      mysle, ze mozecie sie spotkac. powiedzialas juz, jakie jest Twoje zdanie i nie
      zmienisz go. mozecie sie rozstawac powoli. swoja droga, ciekawe jakie mialas
      motywy. ja bym sie w ogole nie wiazala z kims, kogo chce rzucic bez jego winy.
      nie rozumiem tego.
    • lacido Re: :( 18.10.09, 19:46
      nat.a.lia napisała:
      Nie mogę się teraz pozbierac bo tak się o niego martwię, on przezywa
      > to bardzo, ciągle placze (mimo, ze na codzien jest osobą stanowczą,
      > zdecydowaną i malo sentymentalną). On ma malo przyjaciół, do Wawy przyjechal
      > po studiach i w pracy ma raczej znajomych niz przyjaciol. Ciagle mysle, ze on
      > tam siedzi sam w mieszkaniu, rozpacza, ogląda nasze zdjęcia itd.

      uśmiałam się tą wizja :DDD
      • aurelia_aux Re: :( 18.10.09, 20:06
        Nie ma się co śmiać..
        Mój były do dziś ma nasze zdjęcie na półce, i wiele godzin przepłakał po rozstaniu.

        Na razie się z nim nie spotykaj,
        daj mu i sobie troszkę czasu,
        spróbuj za jakiś miesiąc,
        w końcu rozstanie nie musi się wiązać z końcem znajomości
        • lacido Re: :( 18.10.09, 23:03
          aurelia_aux napisała:

          > Nie ma się co śmiać..
          > Mój były do dziś ma nasze zdjęcie na półce, i wiele godzin przepłakał po
          rozstaniu.

          byłaś przy tym jak płakał?
    • qw994 Re: :( 18.10.09, 22:36
      Spokojnie, dzisiaj popłacze, jutro pójdzie na podryw.
      Jakoś mam wrażenie, że bardzo delektujesz się wizją jego rozpaczy.
      • lacido Re: :( 18.10.09, 23:12
        ej no nie mów, że Ty byś nie chciała żeby eks darł szaty po rozstaniu z Tobą :D
        • qw994 Re: :( 18.10.09, 23:18
          Nie wiem. Chyba nie. Serio.
          • lonely.stoner Re: :( 18.10.09, 23:41
            eee, zostaw go w spokoju. Cos co mu teraz jedynie pomoze to ostry seks z jakas
            napalona na niego nowa kobieta.

            A tak na serio to ja bym sie nie odzywala. Daj mu spokoj.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka