nat.a.lia
18.10.09, 10:24
W piatek rozstalam się z moim chłopakiem, bylismy razem 2 lata i to byla moja
decyzja. Rozstalismy się bez wyrzutów i oskarzen, obje strasznie plakalismy,
on powiedzial, ze dziękuje za szczęcie, ktore mu dalam i ze nigdy tego nie
zapomni. Nie mogę się teraz pozbierac bo tak się o niego martwię, on przezywa
to bardzo, ciągle placze (mimo, ze na codzien jest osobą stanowczą,
zdecydowaną i malo sentymentalną). On ma malo przyjaciół, do Wawy przyjechal
po studiach i w pracy ma raczej znajomych niz przyjaciol. Ciagle mysle, ze on
tam siedzi sam w mieszkaniu, rozpacza, ogląda nasze zdjęcia itd. Uwazacie, że
spotykanie się w takiej sytuacji jako przyjaciele jest dobre? Mam ochotę wpasc
do niego, albo zaprosic go dzis na kolację czy obiad czy spacer ale boję
sie,ze to bedzie jak rozdrapywanie ran, ze jak mnie zobaczy to znow bedzie
plakal itd.